Dodaj do ulubionych

szamotanie

11.08.07, 18:13
witam wszystkich jestem tu nowa, czytalam to forum od kilku dni i
pdwazylam sie w koncu napisac cos od siebie. Spróbuje w kilku
adaniach steścić swoją historię, postaram się was nie zanudzić. Mam
25 lat, wszytko zaczelo sie jakies 5 lat temu. Przez cala wczesna
licealna mlodoścc bylam bardzo aktywna, mialam ostrego wkręta na
punkcie teatru i różnych pojechanych rzeczy. Zawsze coś mnie
nekecało żeby przeć do przodu i nigdynie bylm z siebie zadowolona.
Mój ojciec choruje na Chad, ale mam kochajaca rodzine i wtedy
niewiele wiedziaam na temat tej choroby, ponieważ ukrywano jej
szczegoly przede mna w trosce. W ostatniej klasi elo zlapalam
ostrego speeda i mega wisilkiem wygralam olimpiad teatrologiczna,
potem pojechalam na studia do KRakowa na teatrologie. Bylo super
przez pierwsze pol roku, duzo co prawda alkoholu i troch etrawki,
jak to na 1 roku studiów. Na eilrkanoc pojechałam do 3miasta do domu
i po powrocie zlapalam koszmarnego dola. Zupelnie nie wiedzialamco
siedzieje, nie moglam spac, mialam napady lekowe, mialam niby
wszysto ale rzeczywistosc wydawala mi sie potworna. W koncu moi
rodzice doszli do wniosku ze niestety moze miec to zwiazek z
dolegliwoscia ojca i ja przyjechalam w potwornym stanie zaprowadzili
mnie do lekarza. Stwierdzono depresje.Bralam leki chocbylo mi
strasznie ze swidomoscia zze jstem chora, kompletnie nie rozumialam
co sie dzieje i chcialm si ez teo wyszamotac jak najszybciej i
zapomniec o tym.Wyjechalam z Krakowa i zmienilam sudia, do dzis nie
moge tam przyjechac bo kazda ulica jest dalej dla mnie pelna tamtego
strachu. Chcialam wtedy wziac sobie jak najwiecej na glowe, zeby nie
miec czasu na glupie mysli-tak sobie to wytlumaczylam. PRzez 5
ostatnich lat studiowalam dzinnie w Gdańsku i zaocznie Warszawie,
weekendy spedzalam w pociągach a tygodniu sralam sie miec jak
najwiecej zajec, jezyki, taniec etc. Chcialam chyba nawet świdomie
ukarac siebie w jakis sposob za to ze mialam "jazde". nie nawidzilam
siebie za tamto. jednak tak zyc nie dalo sie dlugo,po jakims czsi,
zostwil mnie chlopak, cos sie wydarzylo i zazelam
spadac...lekarzpowiedzial ze now depresja..leczyli mnie mianseryna i
seronilem. Za kazdym razem jak depesja sie konczyla, ja staralam sie
zapomniec o tym, jakby zrekompensowac sobie ten zly czasi robi
cjeszce wiecej, jeszcze barziej niesamowie rzeczy, czulam sie
swietnie, plynelam, tylko najblizsi mi mowili ze cos bylo w pewnym
momenci enei tak, ze zbyt nakrecona jestem. 2.5 roku temu moje zycie
zdawalo sie byc piekne, mialam fantastycznego chlopaka, uczylam
tnca,studiowalam.Az latem pojechalismy do Szkocji do pracy, byl to
ciezki czas..ja stwierdzilam ze wracam do polski wczsniej tlumaczc
sobie ze jade na stypendium do Wloch i mszue sie przygotowac.Bardzo
go wtedy kochalam i nie rozumialam swojej decyzji do konca. Niedlugo
potem pojechalam do WLoch, mialam tam spedzic rok,duzo balowalismy,
duzo pilismy-lekow wtedy nie bralam, bo po wyjsciu z epresji
odstawiano mi seronil.ale straznie tesknielam za moim Bartkiem,
czulam sie okropnie i zdecydowalam sie wrocic o 1 semestrze. Tylko
ze jak juz wrocilam, wpadlam w potworna depreche, nic nie bylo takie
wspaniale jak wyczekiwalam. Powiedzialam moejmu mężczyźnei,o tym ze
choruje na depresje, on to przyjal spokojnie co mnei b zdziwilo, bo
bylam prekonana ze kazdy by odszedl.bardzo mi wtedy pomagal wyjsc z
tego choc sam nie do konca wiedzial co sie dzieje, a ja bylam
warzywkiem.Potem nagle w czerwcu jak czyulam sie dobrze(znow na
seronilu)znow mielismy jechac do Irlandii do pracy, a ja
stwierdzilam ze nie pojade z nim bo sie boje, bo wyjazd byl
niezaplanowany i na spontan, wiec sama pojechalam z kolazankami do
Londynu a on sam.Znow nie do konca rozumialam czemu tak robie, ale
moj lekarz juz chyba tak, bo przepisal mi depakine. w londynie na
maxa plynelam, za bardzo..teraz to widze.Po miesiacu przyjechalam do
niego i zostalam z akiegos poczucia obowiazku, ale czulam sie
stlamszona,a co gorsza jak troche wypilam alkoholu roblam glupe
rzeczy, z ktorych niewiele pamietalam.Ostatniej jesieni w Polsce
bylam juz na mega haju, dostalam fantastyczna prace, mialammase
planowi wkurzalo mnie ze moj chlopak nine ndaz za mna, ze zostaje w
tyle.Nie wytrzymal izostawil mnie w Walentynki. PRZez nastepne kilka
miesiecy pograzylam sie w najglebszym ozliwym dole pelnym wyrzutów
sumienia, swiat mi sie zawalil.Kiedy powolutku wychodzialm juz z
dolu, moja lekarka postawila diagnoze ze to na pewno
Chad...zalamalam sie, poniewaz nie wierzylam ze mam to samo co
ojciec, ktorego zawodowe zycie bardzo ucierpialo od jego
choroby.chwile pozniej zeszlismy si ez brtkiem i juz mialo byc
pieknie, tylko ze moj chlpak rzucil studia na 5 roku i stwierdzil ze
jedie do Anglii na dluzszy cza i ja mam ejchac z nim, z dwoma
fakultetami,3jezykami obcymi i swietnymi perspektywami w Polsce.
wczesniej tez o ty mowil,ale bylo to odlegle i malo realne,balam sie
tego wyjazdu strasznie,poznalam w pracy kogos innego i wyszlo z
tego okropne bagno, poplynelam za impulsem i skutkem tego moj
chlopak siedzi od 2 miesiecy w Anglii, ten drugi mężczyzna wycofal
sie, a ja zmienilam prace i teraz robie yiuppie kariere w
Warszawie.Na poczatku tez bylo cudnie, zwlaszcza po kilkutniowych
warsztatach ekstatycznego tanca 5 rytmow, ktorym sie zajmuje.Ale
teraz pytam sama siebie czemu tak sie stalo i nie znajduje
odpowiedzi.Moze to dlatego ze jestem na razie troche tu samotna i
potwornie przepracowana,moze za mocno odreagowuje w weekendy, zeby
nie nei myslec. TYlk ja naprawde nie wiem jaki motor mnie tak gna
ciagle, wiecznie jest nie tak, wiecznie zmiany. moje ycie mogloby
byc fantastyczn, zreszta tak z zewnatrz wyglada, wielu mi zazdrosci
i uwarzaze jestem bardzo dzielna.tylkja sie ciagle szamocze i
chcialabym przestac, znalezc lad w tym wszystkim.Mam nadzieje ze nie
zanudzilam was.Bardzo chciaam jakos wyrzucic to z sieie, moze
dlatego ze moja terapeutka jest na urlopie wink Pozdrawiam cieplo
Obserwuj wątek
    • niewierzacy_w_to Re: szamotanie 11.08.07, 18:57
      Co człowiek to inna historia a jednak pewne aspekty podobne...
      Współczuję Ci chociaż Cię nie znam.
      Pytasz 'dlaczego?' a przecież znasz odpowiedź...
      Wymądrzanie się na temat nie do końca poznanej z resztą etiologii choroby, lub
      troszkę bardziej poznanych mechanizmów uważam tu za nie na miejscu, więc sobie
      daruję...
      Nie ma co - przebane po prostu, rozumiem Cię...
      Co tu pisać rady, że powinnaś obrać taki, a taki model życia, unikać tego i
      tego, a starać się skoncentrować na tym, czy tamtym? Pełno tego w fachowej
      literaturze (lub w b. przystępnym językiem pisanych pozycjach dla pacjentów).
      Tylko co z tego??
      Wszystkie mądre rade wydają mi się frazesami...
      ech... sad
      • flow-ing Re: szamotanie 11.08.07, 19:58
        Dzieki za odpowiedź na mojego posta. Dopiero niedawno pod wpływem
        terapii u doskonalej terapeutki zaakceptowalam jakos fakt ze jestem
        chora i moge dopiero teraz zaczac to rozumiec i jakos szukac drogi
        srodka. Wczesnie myslalam ze haj to jestem prawdziwa ja, taka
        fantastyczna jak na speedzie i ze tak powinno byc,a depresja to cos
        co sie zjawia nie wiedziec czemu...gdyby moze wczesniej wiedziala
        pewnie uniknelabym pewnych posuniec, kto wie.
        Wiem dduzo z literatury, ale chyba lepiej uslyszec o kogos kto zna
        sprawe z autopsji, czego najbardziej unikac??
        jaki styl zycia bedzie najbardziej wposrodkowany???
        • com_sui Re: szamotanie 11.08.07, 22:52
          Cześć, flow-ing,
          ciekawy post.
          Zacznij od jednego: akceptacja faktu, że chorujesz. Przestaniesz się szamotać. Bywają gorsze przypadłości, wiesz? Jeśli terapeuta zaleca leki, przyjmuj je i to w miarę o stałych porach.

          Styl życia...
          Dobrze napisałaś. Ma być wypośrodkowany. Będziesz się mniej huśtać. Praktycznie bez alkoholu (piszę po dwóch lampkach wina smile ale nie wzięłam leków). Postaraj się zwolnić tempo. Ważna zasada: jeśli się za mocno wychylisz w jedną ze stron (hipomania/mania, tym mocniej majtnie Cię w drugą stronę.
          Partnerzy...
          Spisz sobie może, co tak naprawdę miedzy dwojgiem ludzi jest dla Ciebie ważne. Może łatwiej będzie Ci odpowiedzieć, czego się trzymać, za kim iść w życiu.

          Masz ode diabła zdolności. Nie zmarnuj ich.
          • flow-ing Re: szamotanie 13.08.07, 13:26
            Hej com_sui,
            Dzięki za Twój post. pokrzepiający.

            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka