25.04.08, 16:38
Tydzień temu postanowiłam ubezpieczyć się od utraty pracy. Jedno z
pytań w formularzu dotyczyło aktualnie zażywanych leków. Chcąc być
uczciwą wpisałam tam leki, które aktualnie biorę, bo wiem, że zanosi
się na dłuższe leczenie. Poza tym bałam się, że jeśli dojdzie do
wypłaty odszkodowania to go wtedy nie dostanę. Dzisiaj otrzymałam
odpowiedź odmowną a w uzasadnieniu jest napisane, że ryzyko
wystąpienia zdarzenia objętego ubezpieczeniem jest duże "ze względu
na ciężką chorobę psychiczną". Nie wiem, co mnie bardziej zezłościło
to, że ktoś nadał mi taką łatkę, czy to, że nie potrafię
zaakceptować tego, że jestem faktycznie chora psychicznie. No może
niekoniecznie ciężko.
Obserwuj wątek
    • xsenia Re: łatka 25.04.08, 18:03
      Witaj w klubie wykluczonych, masz za sobą pierwszą lekcję
      przetrwania w obcym świecie normalsów.

      Pamięta:
      1. Zawsze najpierw pomyśl 10 razy zanim komuś powiesz, że bierzesz
      antydepresanty, czy inne leki.
      2. Jesli masz chocby minimalna watpliwosc nie mow!
      3. Nigdy po zadnym pozorem nie wpisuj do zadnych formularzy info o
      swoim leczeniu psychiatrycznym.
      4. Jesli juz musisz kogos informowac o swoim stanie mow, ze masz
      kryzys wymys jakis akceptowalny spolecznie powod kryzysu, np.
      choroba rodzicow, smierc przyjaciela, etc.
      5. Jesli juz musisz przyznawac sie do lekarstw wymieniaj znane
      nazwy "Relanium" i "Prozac" - to co znane wzbudza mniejszy lęk -
      podkreslaj, że to tylko chwilowa niedyspozycja.
      6. Lecz sie prywatnie w dyskretnym gabinecie.
      7. Poczytaj "Piętno" Goffmana, ta ksiazka wcale nie jest
      przestarzala.
      merlin.pl/Pietno_Erving-Goffman/browse/product/1,497750.html
      pocieszajace jest to, ze kazdy nosi jakies pietno i stara sie je
      ukrywac

      no i w sumie dobrze, ze cie nie ubezpieczyli - placilabys tylko
      skladke bez sensu, szkoda kasy
    • i_am_the_army Re: łatka 25.04.08, 18:06
      To prawda, że pierwszym i najważniejszym krokiem do pokonania choroby jest jej
      akceptacja. Ale ja pozwolę sobie tu jednak być może na herezję (może mnie kopną
      w dupę, nieważne, ale napiszę co myślę).
      Traktowanie chorych psychicznie pozostawia u nas (ale i w świecie też) wiele do
      życzenia. To jasne, że nie powinno tak być. Ale... tak jest. Ja, odkąd choruję,
      przestrzegana jestem przed takimi sytuacjami przez bliskich, że o tej chorobie
      się głośno nie mówi... Ja nie pracuję, tylko studiuję, jednak NIE WYOBRAŻAM
      sobie powiedzieć o chorobie psychicznej w pracy, jeśli nie miałabym pewności, że
      mnie tam zrozumieją - czasem warto powiedzieć, wszstko oczywiście zależy od
      ludzi, ale niestety zazwyczaj po prostu nie warto. W takich ubezpieczeniach też,
      niestety, nie warto. Zawsze znajdzie się coś, co można odwrócić przeciwko nam -
      ludzie są parszywi, zwłaszcza jeśli chodzi o pieniądze.
      Poza tym - i to wiem z własnego doświadczenia - jest jeszcze jednen zasadniczy
      minus mówienia światu o swojej chorobie psychicznej, gdy nie jest się jej
      ABSOLUTNIE pewnym (podkreślam, gdy nie jest się jej na 100% pewnym). Bo jeśli
      się przyznamy, to to będzie się niestety za nami ciągnęło. Tak jak się za mną
      teraz ciągnie, i nie mogę uzyskać od lekarzy (innych specjalności) pomocy
      szybkiej i właściwej, bo wszyscy zwalają moje dolegliwości na chorobę
      psychiczną. Dlatego pozmieniałam wszystkich lekarzy, rodzinnego też i albo nie
      mówię im wcale o mojej przeszłości psychiatrycznej, albo zaznaczam, że
      psychiatrzy orzekli, że już NIE jestem chora. Reakcja wtedy jest diametralnie
      inna. Podejście diametralnie inne. Wiem, to przerażające, ale taka jest prawda.
      Napisałam tak, bo sama przyznałaś, że nie jesteś pewna co do swojej choroby, a
      tylko być może "zanosi" się na dłuższe leczenie. W takich sytuacjach naprawdę
      warto poczekać z przyznawaniem się, to tak jak oskarżony póki nie udowodnią mu
      winy jest tylko winny w domniemaniu, hehe.
      Życie jest cholernie brutalne.

      I na koniec przepraszam, jeśli się tyle opisałam nie na temat - tzn. sorry jeśli
      nie załapałam do końca Twojego postu i mogłam wobec tego coś nie na temat
      napisać (bo ja się nie znam za bardzo na tych wszystkich ubezpieczeniach ani w
      ogóle na "pracowniczej rzeczywistości", poza tym jestem strasznie śpiąca i ledwo
      kumam, hehe), w każdym razie tak se chciałam o tym napisać...
      • czareg Re: łatka 25.04.08, 19:57
        Ja jak na razie mam inne doświadczenia. Przyjaciele stoją przy mnie twardo, nie
        szczędzą pomocy (fakt, nie chętnie po nią sięgam). Z byłej pracy dochodzą mnie
        słuchy, że wypadałoby mi pomóc. I to twierdzą ludzie, z którymi byłem na noże.
        Chyba niedługo sprawdzę ich deklaracje.
        Właśnie przymierzam się do powrotu do aktywnego życia, nie omieszkam zdać ralację.
        A moja paranoja podpowiada, że przedmówczynie mają rację. I bądź tu człowieku mądry.
        • ka_an Re: łatka 25.04.08, 23:37
          Jedak wiem co napisać. Ja nie powiedziałam o chorobie nawet rodzicom
          i bratu. Wie tylko moja przyjaciółka, która zaciągnęła mnie do
          lekarza no i mój były - nie poradził sobie z tym.
          W opisanym wyżej zdarzeniu, chciałam zapewnić sobie bezpieczeństwo
          finansowe. Ale nie ma to znaczenia. Jestem chora i co z tego,
          czasami świruję, bywa, ale mam prawo czuć się kimś i komuś potrzebna.
          • poetkam Re: łatka 26.04.08, 00:11
            ale mam prawo czuć się kimś i komuś potrzebna.

            Oczywiście!!! Jesteś bardzo wartościową osobą i zasługujesz na takie samo
            traktowanie , jak osoby "normalne". A Twoja przyjaciółka to prawdziwy skarb..
            • kajka68 Re: łatka 26.04.08, 01:55
              wszyscy zasługujecie na normalne traktowanie to jakaś paranoja...ale z drugiej
              strony czego oczekiwac od ludzi jesli już w przedszkolu są cyrki.rodzice dzieci
              z grupy mojej córki poprosili dyrekcje aby Mała nie chodziła z ich dziecmi ,bo
              jest inna...znaczy niepełnosprawna- a widoczna niepełnosprawnosc polega na
              lekkich zaburzeniach równowagi,pieluszce i okularach- o reszcie nie wiedza.Jeśli
              juz w przedszkolu dzieci uczy sie,ze ktos chory jest bee no to czego sie
              spodziewac po reszcie...gdyby ci rodzice dowiedzieli się jeszcze ,ze tata małej
              jest Chad-owcem...ło matko...nawet nie chce myslec...
              • poetkam Re: łatka 26.04.08, 12:09
                juz w przedszkolu dzieci uczy sie,ze ktos chory jest bee no to czego
                sie
                > spodziewac po reszcie...gdyby ci rodzice dowiedzieli się
                jeszcze ,ze tata małej
                > jest Chad-owcem...ło matko...nawet nie chce myslec...


                Toć to tragedia narodowa! Moja córa od pierwszych dni jest
                integrowana z chorymi.Dla niej to normalka. Strasznie Ci
                współczuję "dzielna niewiasto" smile (o mnie tak ktoś mawia)
      • allymabeal Re: łatka 26.04.08, 10:52
        > się głośno nie mówi... Ja nie pracuję, tylko studiuję,

        I jak sobie radzisz? Ja też studiuję, ale idzie mi to jak krew z
        nosa pomijając już kontakty z ludźmi.
        • i_am_the_army Re: łatka 26.04.08, 11:54
          Nie radzę sobie - jestem na dziekance wink
          • poetkam Re: łatka 26.04.08, 12:04
            i_am_the_army napisała:

            > Nie radzę sobie - jestem na dziekance wink

            Ale to tylko chwilowe. Będzie dobrze, zobaczysz. Od października
            ruszysz pełną parą. smile
            • i_am_the_army Re: łatka 26.04.08, 14:37
              Magda: <buziak>
          • allymabeal Re: łatka 26.04.08, 13:08
            No właśnie ja już jedną dziekanke mam za sobą i nie moge brac teraz
            znowu, ale kompletnie jestem odrealniona od świata. Dobrze, że moje
            studia są w miarę lajtowe, tyle, że mam ciągle problem z mówieniem,
            zapominam słów sad nie mówię "firanka" ale "to co wisi na oknie"... i
            takie mam rózne lęki z tego powodu, że boję się wypowiadać w
            szerszym gronie.
            • ka_an Re: łatka 26.04.08, 13:31
              Ja stoję po drugiej stronie, prowadzę zajęcia z młodzieżą i
              dorosłymi. Też ma problemy z zapominaniem słów i to tych
              podstawowych, bo słownictwo fachowe nie sprawia mi trudności. Używam
              tak samo jak tu opisów rzczeczy a nie ich nazw, np. test to kartka z
              pytaniami. Ostatnio podczas zajęć nie mogłam sobie przypomnieć, że
              komputer nazywa się komputer i postanowiłam zrobić przerwę ale też
              zpomniałam jak to się nazywa smile To są problemy z kojarzeniem, u mnie
              wynikały wcześniej z braku snu a teraz z jego nadmiaru. Ja pomagam
              sobie kolorowymi karteczkami z róznymi słowami, sygnaturami,
              obrazami.
              Spróbuj sobie wyobrazić, że nie ma na sali tych ludzi albo mów tylko
              do jednej wybranej osoby, której ufasz lub sprawia wrażenie godnej
              zaufania.
              Uwierz mi, że można z tym zyć, pracować, uczyć się. Jest trudno,
              czasami nawet beznadziejnie trudno. Ale trzeba iść do przodu z głową
              podniesioną do góry, pomimo, że wzrok ciągnie w stronę butów.
              Trzymaj się.
              • allymabeal Re: łatka 26.04.08, 13:35
                Nie wiem z czego się to bierze, ale to jest takie spontaniczne
                zapominanie tych słow, też są to słowa zwykle najprostsze... A pare
                razy mi się zdarzyło zapomniec jak się nazywam... No i przypominałam
                sobie po adresie.
            • i_am_the_army Re: łatka 26.04.08, 14:34
              No ja właśnie jestem na drugiej dziekance - dlaczego Ty nie możesz wziąć
              drugiej? Nie rozumiem. Ja z dziekanem sprawę załatwiłam lajtowo (i to grubo po
              czasie - bo w grudniu!). Oczywiście musiałam mu powiedzieć, na co choruję, no
              ale niestety czasem nie ma innego wyjścia, są sytuacje (jak np. ta) w których
              trzeba się przyznać, żeby nie spieprzyć sobie życia (bo gdybym została na
              studiach, to bym je rychło zawaliła).
              Ja też zapominam słów, gdy mam lęki. A że lęki mam praktycznie cały czas, więc i
              wypowiadam się czasem dość zabawnie, hehe (śmieję się przez łzy, bo mnie to
              osobiście przeraża...)
              • allymabeal Re: łatka 26.04.08, 17:32
                Tak stanowi regulamin uniwersytetu, z jednej dziekanki właśnie
                wróciłam , a to jest dopiero pierwszy rok, u nas nie dają przerwy
                dwóch lat pod rząd... No staram się, mam nadzieje że nie sfiksuje do
                końca.
    • ka_an ... 25.04.08, 21:32
      Nie wiem, co mam napisać.
      Dzięki.
      • ditta12 Re: ... 25.04.08, 21:44
        Ja jestem sama,nie mam przyjaciół i rodzina teżsię odsunęła jak od
        parszywej zarazy a koleżanka nie pisze bo po co?Ja nie mam łatki
        tylko łate wielką jak cały świat.I tylko ja i ja i ja
        ijaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
        aa!!i nikt
        • ka_an Re: ... 25.04.08, 22:02
          Jak chcesz to ja chętnie do Ciebie popiszę. Już kiedyś tutaj ktoś
          napisał - trzymajmy się razem, my w łaty.
        • i_am_the_army Re: ... 25.04.08, 22:54
          sad(((((((
          <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz>
          <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz>
          <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz> <pocieszacz>
          • obecna_xyz Trędowaci! 26.04.08, 13:20
            Kochane trędowate! Nasza choroba jest postrachem największym zaraz
            po AIDS, jakby można się tym zarazić. W moim miasteczku wszyscy
            starzy współpracownicy wiedzą o mojej chorobie. Myślę, że się mnie
            boją, choć są oficjalie uprzejmi i pomocni.
            Normalsi(piękny termin!) myślą,że znienacka wskosczymy na stół albo
            ściągniemy majtki i wysikamy się przy wszystkich (czasem na to
            zasługują).
            Łatka ma jednak dla mnie i dobre strony- mogę się wymigiwać od
            stadnych rodzinnych zajść, których nie znoszę.

            A z chorobą trzeba się pogodzić i schować ją przed ludźmi najgłebiej
            jak się tylko się da.

            No zdarzają mi się sytuacje humorystyczne,kiedy chcę coś załatwić
            szybko pomijając jakąś kolejkę- wtedy mówię "państwo wybaczą, bardzo
            źle się czuję- jestem chora psychicznie i nie mogę dłużej czekać":
            efekt murowany.

            Kiedy konieczne jest wyartykuowanie sprawy mojej choroby mówię,że
            mam depresję endogenną- to trochę niezrozumiałe i trochę łatwiej
            akceptowalne (poanuje powszechnie obecna moda na elegancką depresję)

            Trzymaj się droga Ka-an:

            Trędowaci wszystkich krajów łączcie się!

            No i jeszcze jedna sprawa: wszelkie towarzystwa i firmy
            ubezpieczeniowe akceptują wyłącznie klientów młodych, zdrowych i
            bogatych, aby starzy, chorzy i biedni nie uszczuplili bajońskich
            zysków tychże ubezpieczalni.
            • allymabeal Re: Trędowaci! 26.04.08, 13:31
              Ja czasem mam ochotę napisac sobie na czole, że jestem chora
              psychicznie. Mogłabym się wtedy zachowywac naturalnie, mówić co
              myslę, byłoby to wytłumaczeniem dla wsyzstkich moich wariactw i
              dziwactw bez wyrzutów sumienia... i bez tego co pomyslą inni...
            • ka_an Re: Trędowaci! 26.04.08, 13:36
              obecna_xyz napisała:

              > A z chorobą trzeba się pogodzić i schować ją przed ludźmi
              najgłebiej
              > jak się tylko się da.
              No cóż, dostałam nauczkę. Powyższe muszę wryć sobie do głowy.
              Padła moja utopijna, jak się okazało, wersja świata.
              Przykresad
              • i_am_the_army Re: Trędowaci! 26.04.08, 14:34
                niestety...
    • 35.a Re: łatka 26.04.08, 18:29
      skoro gra pozorów i każdy z nas coś kryje, ja stwarzam pozory
      normalności. depresja nazywa się "smutno mi troszkę", hipomania
      skutkuje komentarzem "świetnie Ci dziś, A., poszło" (hipo- może pomagać w pracy)

      raz ostatnio dałam do zrozumienia, że smutno, ale postanowiłam,
      że w przypadku drążenia odpowiedź będzie amerykańska "O.K.".
      ukrywam się. A., partyzant

      P.S. we wszystkich drukach od jakiegoś czasu: czy jest Pani na coś
      chora? ALEŻ SKĄD (dla własnego dobra)

      ChAD to podszewka, coś mocno osobistego, już się tak łatwo jak
      kiedyś nie ujawniam. żadnych acting-outów smile
      • 35.a coming outów też nie :) 26.04.08, 18:32
      • i_am_the_army Re: łatka 26.04.08, 18:51
        No ja właśnie tak samo uważam.
        Ujawniam się tylko wtedy, gdy muszę.
        Ale poza takimi "musowymi" przypadkami też mówię "comming outom nie" wink
      • ka_an Re: łatka 26.04.08, 22:26
        > ChAD to podszewka, coś mocno osobistego, już się tak łatwo jak
        > kiedyś nie ujawniam. żadnych acting-outów smile

        Czytając wasze posty przypomniały mi się dwa zdarzenia.
        Po pierwsze trafiłam na to forum, po tym jak mój bliski znajomy
        powiedział, że choruje na CHAD. Chciałam ię dowiedzieć więcej na
        temat choroby. Od tego czasu ukłądałosię między nami różnie. Ja
        bałam się rozmowy na ten temat, aż dnia któregoś sam zaczął. Chciał
        wiedzieć co o tym myślę, szukał u mnie wsparcia, zrozumienia. Ja z
        natury jestem szczera i tak też postąpiłam tym razem, powiedziałam,
        że co to jest depresja wiem doskonale, drugiego bieguna nie znam. W
        związku z tym nie zawsze potrafię zrozumieć jego postępowanie. Na co
        usłyszałam takie słowa, które bolą mnie po dziś dzień. I nawet teraz
        jak to piszę to łzy lecą mi po policzkach. On uznał, że postrzegam
        go przez pryzmat choroby i nigdy nie będę go już traktowała tak jak
        przed tem. Dla mnie to jest bardzo bliska mi osoba od przeszło 15
        lat i bardzo mi na nim zależy. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się
        odzyskać jego zaufanie...
        • ka_an druga rzecz 26.04.08, 22:36
          Jedną z moich podopiecznych jest młoda dziewczyna chora na
          schizofrenię. Pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, która nie jest dla
          niej żadnym wsparciem. Wręcz przeciwnie oni uważają, że jej
          zachowanie jest celowe i gdyby nie chciała tego robić to by nie
          robiła. Do tego leczy się w lokalnej PZP, gdzie lekarz psychiatra po
          orzeczeniu schizofrenii przepisał jej antydepresant!!!
          Dla tej szesnastolatki nie mogę znaleźć szkoły, nikt nie potrafi
          zrozumieć, że choroba psychiczna nie odbiera inteligencji, czasami
          tylko leki spowalniają myślenie, czy utrudniają mówienie. Liczę na
          to, że w końcu znajdę kogoś, kto okaże odrobinę dobrej woli.

          Podsumowując, minęła mi złość, kończę z użaleniem. Mam nauczkę na
          przyszłość. Poboli i przestanie. A jak p... towarzystwo
          ubezpieczeniowe mnie nie chce to nie. Poradzę sobie sama w tym
          świecie normalsów.
          • i_am_the_army Re: druga rzecz 27.04.08, 11:07
            Jak najbardziej rozumiem Twoje rozczarowanie, ja takie przechodzę wciąż...
            Ale moja wypowiedź trochę o innym. Bo czuję się w zobowiązaniu sprostować 2
            szczegóły. Po pierwsze, nie wiem, skąd Twoje wzburzenie tym, że chorej na
            schizofrenię przepisano antydepresant. Obok neuroleptyków antydepresanty to
            główne medykamenty stosowane w schizofrenii. Po drugie muszę Cię zmartwić, bo
            niektóre choroby psychiczne niestety odbierają inteligencję. Nasz ChAD tego nie
            robi, ale schizofrenia czasem tak. Są takie choroby psychiczne, które nie
            uszkadzają na stałe naszego mózgu, ale są takie, które to robią.
            • i_am_the_army Re: druga rzecz 27.04.08, 11:09
              Ale chyba nie muszę nawet zapewniać, że jeśli chodzi o Twoje oburzenia
              traktowaniem tej dziewczyny przez rodzinę, to oczywiście jestem Twojego zdania.
              Też przechodzę Twoje rozterki na własnej skórze. Moja poprz. wypowiedź była
              tylko sprostowaniem niektórych fakcikówwink
              • ka_an Re: druga rzecz 27.04.08, 11:25
                Ok, rozumiem smile))
                • i_am_the_army Re: druga rzecz 27.04.08, 11:33
                  smile
            • ka_an Re: druga rzecz 27.04.08, 11:22
              Problem polega na tym, że ona nie dostała od lekarza neuroleptyków
              tylko antydepresant (albo matka tylko to jej wykupiła - tak też być
              może, więc moje oburzenie skierowane na lekarza w takim wypadku
              faktycznie nie było potrzebne). Dziewczyna po badaniach
              psychologicznych nie ma orzeczenia o obniżonych możliowściach. W
              związku z powyższym ma prawo uczęszczać do szkoły publicznej.
              • i_am_the_army Re: druga rzecz 27.04.08, 11:46
                Jeśli lekarz faktycznie przepisał tej dziewczynie sam antydepresant, to znaczy,
                że albo według niego na chwilę obecną nie wymaga podawania neuroleptyków (choć w
                schizofrenii raczej się to nie zdarza, choć niektóre antydepresnty też działają
                antypsychotycznie), albo faktycznie ją olał.
                Tego się pewnie już nie dowiemy.
                Schizofrenia oczywiście nie zawsze zaburza funkcje poznawcze do tego stopnia, że
                "zdolności" się pomniejszają. Jeśli ta dziewczyna czuje się i jest na siłach, to
                bez dwóch zdań powinna żyć dawnym życiem. Tu nawet przecież nie ma dyskusji.
                Tylko że w takiej chorej rzeczywistości, w jakiej żyjemy, niestety trzeba o tym
                dyskutować...

                Ja się wypowiedziałam w odpowiedzi konkretnie na Twój post, w którym napisałaś,
                że "choroba psychiczna nie odbiera inteligencji, czasami
                tylko leki spowalniają myślenie, czy utrudniają mówienie" - a to zdanie w takiej
                formie jakiej je napisałaś prawdziwe absolutnie nie jest.
                • ka_an Re: druga rzecz 27.04.08, 11:55
                  Przepraszam za pomyłkę. Dla mnie to jest zawodowo bardzo trudna
                  sprawa a moja nadpobudliwość emocjonalna tego nie ułatwia. Dziękuję
                  za sprostowanie. Muszę jeszcze dużo się dowiedzieć na ten temat, bo
                  teraz poczułam się jak laik i ignorant.
                  Dzięki za konstruktywną krytykę smile
                  • i_am_the_army Re: druga rzecz 27.04.08, 12:08
                    Jaki laik? Jaki ignorant?
                    Ty nie przepraszaj, bo ja nie chciałam krytykowaćwink po prostu upierdliwie
                    drobiazgowa bardzo bywam (mam przeróżne natręctwa, taka już moja drobiazgowa
                    natura), hehe.
                    Ja Ciebie tu sprostowałam, Ty mnie sprostujesz gdzie indziej, ktoś nas, my
                    innych, tak to już jest na forum wink
        • 35.a Re: łatka 26.04.08, 23:17
          Trudna sprawa. Przyznaję, że nie bardzo potrafię określić,
          co w innym jest rysami charakteru, osobowością, co zaś już
          należy do obszaru zaburzeń. Cieszę się ogromnie czy mam hipo-
          manię. Nie wiem. Komuś robię straszliwą awanturę, bo jest
          słuszny po temu powód, czy mówiąc kolokwialnie odwaliło mi.
          I czy można tak starannie odmierzyć, odważyć.

          Jestem ulubioną klientką w paru miejscach. Wiem, bo mówią.
          Myślę, że te osoby byłyby straszliwie rozczarowane, gdyby
          pomyślały, że lubiły świra, nie zaś jak obecnie sympatyczną,
          otwartą osobę. Nie ujawniać się - stąd m.in. to postanowienie.
          Aby przemawiało bardziej "ja" nie zaś "chory". Nawet jeśli nie
          wiem, co tak naprawdę przemawia. Śmiem twierdzić, że ja.
          • ka_an Re: łatka 26.04.08, 23:26
            Tym bardziej miło mi Ciebie "słuchać" smile
            • 35.a Re: łatka 26.04.08, 23:28

              ja to nie wiem, u mnie Trójka teraz wink
              • ka_an Re: łatka 26.04.08, 23:29
                smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka