Dodaj do ulubionych

dziwne hipo...

06.06.09, 22:39
to jest tak: brakuje mi leków. przez 3 dni brałam nikłą dawkę Tegretolu.
dzis już mam, wzięłam rano normalną dawkę i jak KOP.
jak w hipo - za kolorowo widzę i inne symptomy.

i co ja mam z "tym" zrobić? jak tej hydrze łep ukręcić? bo takie
rozbujanie w wypadkach jw. mogę mieć i kilka tyg. doświadczył ktoś
takiej hipo?

--
w kwestiach spornych decyduje kierownik przedszkola
Obserwuj wątek
    • bonus1985 Re: dziwne hipo... 07.06.09, 12:30
      3 dni bez tabletek nie powodują nawrotu choroby, nie martw się, może to
      złudzenie wink
      • 36.a wybacz 07.06.09, 15:25
        naukawość, ale

        nie bierzesz pigułek 3 dni, receptory odpoczywają, dostarczasz paliwo
        i receptory z radością stęsknione biorą je w ramiona smile

        nie, to była poezja

        poszłam spać o 5...
        • bonus1985 Re: wybacz 07.06.09, 20:58
          wybaczam <przytul>

          P.S. Wysypiaj się...
          • 36.a Re: wybacz 07.06.09, 21:14
            <wstydzi się>

            big_grin

            p.s. to trudne, noce są ciekawe smile
    • drugikoniecswiata Re: dziwne hipo... 07.06.09, 22:16
      Tak, ja chyba doświadczam regularnie. Choć mi się to kłóci z moją logiką, która
      mówi to co kolega wyżej. Ale u mnie to robi wenlafaksyna. Nie mam 100% pewności,
      ale coraz częściej mi się wydaje, że jeśli na 2-3 dni (ja to już jem bardzo
      długo, więc 2 dni to szmat czasu) odstawię albo zmniejszę dawkę, to oprócz tego,
      że będę się przez te dni czuć nieciekawie (komplet objawów okołoodstawiennych),
      to potem mnie bujnie. Nie wiem na pewno, ale tak mi się wydaje. Ale ja mam te
      fazy parodniowe, ciągła huśtawka, deprechy 2-3 tygodnie, w porywach do 2 miesięcy.

      Ostatnio jak depa właśnie trzymała trzeci tydzień, postanowiłam zrobić taki
      manewr (jakoś już długo wszystko łykałam jak trzeba, może dlatego, że sobie
      ładne pudełeczko tygodniowe kupiłam?), w sumie delikatny - zamiast 225
      podzielonych wzięłam tylko wieczorem 75, i następnego dnia wieczorem 150 [tak
      jak piszę, z wenlafaksyną w dużych dawkach i przez długi czas jest nieciekawie
      - fizycznie ewidentnie uzależnia, choć twierdzą, że nie]. Przez te dni też
      prawie nie jadłam. I zadziałało.

      Z drugiej strony gdy kiedyś - rozumując w ten sam sposób - w tym celu
      eksperymentalnie łyknęłam podwójną dawkę (300 zamiast 150, na których wtedy
      byłam), to mnie na tydzień roztelepało tak, że myślałam, że padnę (serce jak
      dzwon, zawroty głowy, itd). No ale wiedziałam co nabroiłam, więc nie było do
      kogo składać reklamacji.

      Aha, u mnie przejście w hipo jest zawsze nagłe, jak switch. Z kopa. Często z
      depresji od razu w górę. Trzy tygodnie śpię a potem pewnego wieczoru pstryk - i
      nie.

      Ale zaobserwowałam (a właściwie skojarzyłam ten fakt wstecz po tym, jak
      przeczytałam łopatologiczne wyjaśnienie w książce Ramirez-Basco), że manię
      wywołują nie tylko eksperymenty okołolekowe. Generalnie wszystko, co jest
      nadmierną stymulacją: mocne wzruszenia (ja np. jak w banku fruwam po filmie,
      dobrej sztuce w teatrze, książce - kumpela się śmieje, że jestem idealnym
      odbiorcą sztuki, bo regularnie przeżywam katharsis), nieprzespana noc (nawet z
      powodów obiektywnych), długie przebywanie w zgiełku i harmiderze - czyli
      sytuacje, w których mózg dostaje nadmiar bodźców z ktorymi musi sobie poradzić.

      Z tego powodu w hipo [gdy potrzeba wyciszenia] unikać: buszowania po internecie,
      oglądania wciągających i emocjonujących filmów, a zwłaszcza thrillerów czy
      horrorów, sportu (pobudza wydzielanie serotoniny zamiast obniżyć), wszelkiej
      aktywności angażującej mózg. Czyli jak nie możesz spać, to weź nudną książkę od
      historii, a nie wciągający kryminał - bo celem nie jest zarwanie nocy, tylko jej
      przespanie. W ogóle najważniejszy jest regularny rytm snu i czuwania, dlatego
      przy chad odpadają np. prace na nocną zmianę. To dla mnie jak objawienie było,
      proste, logiczne, i zgadza się co do joty.

      Odkąd pojęłam, stosuję i działa. Najważniejsze dla mnie przy hipo to jednak
      spać, min. 5h, a nie 2. Jeśli czuję, że nic z tego nie będzie, biorę procha.
      Życie ma wtedy inną jakość i hamowanie jest jakby łagodniejsze. Jeśli w dzień za
      sobą nie nadążam, ostatnio próbnie łykam jedną hydroksyzynę. Troszeczkę mnie
      zmula, fakt, ale generalnie jest lepiej niż bez. A noc to podstawa.

      Powiedziałam co wiedziałam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka