Dodaj do ulubionych

alkohol i leczenie

29.07.09, 11:55
Moja mama od tygodnia bierze leki przepisane przez psychiatrę. Są to
Depakine, Clonazepam i Clonazepamum. I już kilka razy od tego czasu
piła alkohol. Gdy jej zwróciłam uwagę, że przecież nie może, to
powiedziała, że psychiatra jej pozwolił. Że dziś tego leku nie
brała, więc może. Czy to możliwe, żeby psychiatra wyraził zgodę na
picie podczas leczenia takimi lekami?
Obserwuj wątek
    • 36.a Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 11:57
      NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!

      Lampka wina, piwo i w dodatku CZASEM tylko. Powiedzmy, że raz-kilka razy w miesiącu.
      LEKI PRZYJMUJE SIĘ CODZIENNIE.
      • nowa1980 Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:02
        Mama leki ma przyjmować codziennie. Tylko że jednego dnia ma wziąć
        Depakine, a następnego inne i ma taką rozpiskę na cały tydzień.
        A tego dnia co piła, to powiedziała, że nie brała nic, że tak
        ustaliła z lekarzem. Tego dnia były jej imieniny.

        To piwo może? Jedno czy więcej? Bo wydaje mi się, że mama nie
        potrafi skończyć na jednym.
        • beatrix-kiddo Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:05
          Jeśli już piwo, to jedno małe i rzadko.
          Jeśli zauważyłaś, że Mama nie potrafi skończyć na jednym, to rozważ proszę
          wizytę w poradni leczenia uzależnień - tam fachowcy powiedzą Ci, czy Mama pije
          ryzykownie, czy to już uzależnienie, czy powinnaś się martwić. I poradzą, jak
          postępować.
        • 36.a Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:07
          Dla alkoholika jeden kieliszek to za dużo, 1000 to za mało. Takie przysłowie. W imieniny bym 2 piwa wypiła smile Potem leki dopiero następnego dnia.

          Nie nazywam Twojej mamy alkoholiczką, ale może miec problem z alkoholem. Im mniej alkoholu, tym lepiej. Ideał: null, nic.
          • beatrix-kiddo Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:08
            Ann, ja też daleka jestem od stygmatyzowania. Po prostu zastanawiam się,
            sugeruję, żeby sprawdzić, czy to ten problem.
            • nowa1980 Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:20
              Dzięki za odpowiedzi. Widzicie sama w myślach już od dawna nazywam
              ją alkoholiczką, choć moja siostra mówi, że jej teść jest
              alkoholikiem, a mamie jeszcze daleko do tego. Ale tak czy siak
              problem z alkoholem jest.

              Obawiam się, że w ogóle już będzie traktować mnie jak wroga jak
              zaproponuję jej wizytę w poradni uzależnień, więc przyszło mi do
              głowy, żeby zadzwonić do jej psychiatry.

              Leczy ją od tygodnia (kilka lat temu też ją leczył). Wyczytałam, że
              Ci z CHAD lubią sięgać po alkohol i zastanawiam się czy mama
              przyznała się do tego lekarzowi czy może tak to przedstawiła, że
              według lekarza nie budzi to podejrzeć do nadużywania alkoholu.

              W ogóle to moja diagnoza, że mama ma CHAD, bo sama tak tego nie
              nazwała, ale objawy bardzo się zgadzają. Teraz jest na górce.
              Męczarnia dla rodziny.

              Chcieliśmy jechać porozmawiać z tym lekarzem. Tata miał iść, bo to
              on najwięcej czasu spędza z mamą. Ja już nie mieszkam z rodzicami,
              moja siostra też nie.
              Mama powiedziała podobno lekarzowi, że tata chce z nim porozmawiać,
              to podobno lekarz powiedział, że tata mu nie jest do nieczego
              potrzebny, a jak czuje, że sam potrzebuje pomocy, to niech sobie
              założy kartę jako pacjent. Czy to dobre podejście lekarza? Przecież
              chyba dobrze by było gdyby wysłuchał drugiej strony. Przecież nie
              mamy pewności czy mama nie mija się czasami właśnie z prawdą?
              • beatrix-kiddo Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:25
                Posłuchaj. To że chadowcy "leczą się" alkoholem, jest powszechne do tego stopnia, że zostało opisane jako jeden z symptomów choroby w jakiejś amerykańskiej klasyfikacji. Tutaj Twoja Mama nie odbiega, że tak powiem, od chadowej normy.
                Natomiast na wizytę w poradni uzależnień to ja namawiam CIEBIE, a nie Twoją Mamę. Jej może taka decyzja zająć jeszcze bardzo dużo czasu....
                Idźcie razem z Tatą, niech jakiś fachowiec doradzi Wam, jak rozmawiać z Mamą, jak postępować, gdzie szukać pomocy. Trzymam kciuki.
              • skwr2 Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 15:49
                nowa1980 napisała:

                > Wyczytałam, że
                > Ci z CHAD lubią sięgać po alkohol i zastanawiam się czy mama
                > przyznała się do tego lekarzowi czy może tak to przedstawiła, że
                > według lekarza nie budzi to podejrzeć do nadużywania alkoholu.
                Lekarze pytają o stosunek do alko wprost. Umieją rzeczowo
                przedstawić zagrożenie nałogiem związane z potrzebą łagodzenia
                kiepskiego nastroju, nie tylko z tym zresztą. Sądzę, że jest to
                rutynowe postępowanie.
                ...
                >
                > Mama powiedziała podobno lekarzowi, że tata chce z nim
                porozmawiać,
                > to podobno lekarz powiedział, że tata mu nie jest do nieczego
                > potrzebny, a jak czuje, że sam potrzebuje pomocy, to niech sobie
                > założy kartę jako pacjent.
                Dobrze, że użyłaś słowa "podobno". Każdy psychiatra nie odmówi
                rozmowy członkom rodziny, a często sam o nią prosi, aby zweryfikować
                opowieści chorego.
              • michalina65 Re: alkohol i leczenie 30.07.09, 22:23
                Lekarz musi wysłuchać rodziny bo to co mówi pacjent nie zawsze
                zgadza się z prawdą.Szukajcie innego lekarza
            • 36.a Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 15:11
              wink Obie niezależnie od siebie napisałyśmy przecie "problem z alkoholem". Tak jest uczciwie.
    • beatrix-kiddo Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:02
      Niemożliwe. Obawiam się, że Twoja Mama mija się z prawdą. Może to problem
      alkoholowy?
      • nowa1980 Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:05
        Też mam takie podejrzenia. Co mam zrobić? Rozmowy moje i taty z mamą
        na temat picia nie pomagają. Mam zadzwonić do jej lekarza?
        • beatrix-kiddo Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:06
          patrz mój poprzedni post. Poradnia leczenia uzależnień.
          Gdyby się okazało, że to ten problem, to dużo siły Ci życzę...
        • skwr2 Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 15:50
          Tak właśnie bym zrobiła.
          • nowa1980 Re: alkohol i leczenie 30.07.09, 14:28
            Zadzwoniłam do psychiatry mamy. Powiedziałam jak wygląda sytuacja.
            Że mama od tygodnia bierze te leki i w ciągu tego tygodnia 4 razy
            coś piła, w tym raz to się porządnie upiła. I żeby może z nią
            porozmawiał na ten temat, bo nas nie słucha i mówi, że lekarz
            pozwolił jej pić jak na dzień odstawi leki.
            Mama tego samego dnia dzwoniła do swojego psychiatry, a on
            powiedział jej, że miał anonimowy telefon i porozmawiał z nią o tym
            piciu.
            Mama domyśliła się, że to ja. Dużego wyboru osób podejrzanych nie
            miała. Zadzwoniła do mnie i spytała czy to ja. Przyznałam się. Nie
            była zła, raczej zaskoczona, że się przyznałam. Myślała, że będę
            zaprzeczać. Powiedziałam jej, że przecież mówiła, że mogę zadzwonić.
            Sama nawet chciała dać numer telefonu. Powiedziałam, że uważam, że
            dobrze zrobiłam. I tyle właściwie.
            Moja siostra powiedziała, że dobrze zrobiłam, że zadzwoniłam.
            Zastanawia mnie jedno...
            Czy lekarz dobrze się zachował? Czy powinien to mamie przedstawiać
            jako jakiś donos? Czy w inny sposób dowiedzieć się prawdy nie
            mówiąc, że ktoś do niego dzwonił? Jak uważacie?
            Mama ma z lekarzem o tym alkoholu rozmawiać na spotkaniu za 2
            tygodnie.
            I zmniejszył mamie przez telefon dawkę leków.
            • skwr2 Re: alkohol i leczenie 30.07.09, 15:41
              Zachowałaś się absolutnie bombowo. Mama też stanęła na poziom.
              Nie musiał lekarz informować mamy o telefonie, ale czy wynikło z
              tego coś złego? Nie miałabym do niego pretensji.
              Moja lekarka, gdy sprawdzała prawdziwość moich opowieści przez
              skonfrontowanie ich ze słowami syna, nie piknęła ani słówka.
              Dowiedziałam się, że syn dawał świadectwo prawdzie dużo później.
              • nowa1980 Re: alkohol i leczenie 30.07.09, 18:47
                Obawiam się, że to kompletnie zepsuje moje kontakty z mamą i teraz
                już będę wrogiem nr 1 na tym świecie dla niej. I tak jestem uważana
                przez nią jako ta najgorsza, która ciągle jest dla niej wredna.
                No niestety tak już mam, że zwracam uwagę na te jej dziwne
                zachowania i pewnie to brzmi jak pouczanie, a ona tego nie lubi.
                • skwr2 Re: alkohol i leczenie 30.07.09, 20:00
                  Sądząc po pierwszej reakcji mamy, pogorszenie stosunków Ci raczej
                  nie grozi. Przypuszczam, że tak naprawdę mama zdaje sobie sprawę, że
                  jej pociąg do alkoholu jest już trochę niezdrowy.
                  Zwracając uwagę na stan mamy, stajesz się jej najlepszym opiekunem.
                  Przypuszczam, że ona pobryka, ale doceni, kim dla niej jesteś.
                  Przeważnie burzymy się przeciwko najcelniejszym uwagom, potem je
                  trawimy, na końcu zgadzamy się z krytykantem, czasem jesteśmy mu
                  wdzięczni.smile
                  • czareg Re: alkohol i leczenie 01.08.09, 07:02
                    Trochę niestandardowy ten "wasz" psychiatra. Szczególnie te rozpisanie różnych leków na różne dni mnie zastanowiło. Normalnie dąży się do jak najbardziej równomiernego stężenia leku we krwi - więc lek podaje się nawet 3 razy dziennie, a nie raz na parę dni.
                    Psychiatrzy stosują różne techniki pracy z chorymi, od przytul, pogłaskaj, wytłumacz (taki dr Kidlare), po ostrą prowokację by tylko uzyskać cenną informację (dr Haus). Najlepsi potrafią z tego korzystać wymiennie smile
                    Wygląda na to, że lekarz diagnozuje jeszcze twoją mamę, przy okazji całą rodzinę ( stąd ta lekka podpucha z donosem życzliwego). To, że poświęca swój czas na rozmowy telefoniczne z pacjentami i ich rodzinami, tylko dobrze o nim świadczy (NFZ mu za to nie zapłaci, wy prywatnie też chyba nie).
                    Jak z mamą z powodu twojej interwencji nie było awantury, to chyba mama odczuwa potrzebę opieki nad nią, a przynajmniej ją rozumie i akceptuje.
                    Jak na razie, wygląda to fajnie, byle tak dalej.
                    PS. Przy 1300 depakiny dziennie i 96 kg wagi lekarze w dobrym ośrodku "zgodzili się" na pół litra piwa dziennie. Tylko taka ilość przestaje smakować jako piwo dla piwa, więc teraz bardzo rzadko, okazjonalnie nawet na literek daję się skusić.
                    PS2 Przy alkoholu i lekach najgorsza jest systematyczność - o wiele groźniejsze są dwa drinki dziennie (nie daj boże o stałych porach), niż skucie się jak świnia raz na miesiąc. Szczególnie dotyczy to wątroby, która jak ma czas, to się zregeneruje, stale podtruwana zaskakująco szybko obumiera.
                    • 36.a Re: alkohol i leczenie 01.08.09, 09:57
                      czareg napisał:


                      > PS. Przy 1300 depakiny dziennie i 96 kg wagi lekarze w dobrym ośrodku "zgodzili
                      > się" na pół litra piwa dziennie. Tylko taka ilość przestaje smakować jako piwo
                      > dla piwa, więc teraz bardzo rzadko, okazjonalnie nawet na literek daję się sku
                      > sić.

                      Interesujące podejście. Spożycie codzienne? I że 4 piwa albo 3?
                      Nie ważę mało. Potrafię jakie to ekonomiczne upić się jednym piwem.
                      I za każdym razem wiem, że to wybryk, że lepiej byłoby WCALE.
                      • czareg Re: alkohol i leczenie 01.08.09, 14:13
                        To fakt, 3,4 piwa wtedy było jak najbardziej okey, 6 tez nie rzadko, i byłem lekko podchmielony, bo rozkładało się przeważnie od 17 do 22.
                        Całkiem fajnie mi się żyło, ale potem załapałem 9 miesięcy ostrej depresji zakończonej próbą samobójczą ( w porę mnie hospitalizowano) + 12 miesięcy w psychiatryku. Więc zupełnie nie palę się do powtórki i obecnie jestem grzeczny. Ale zrozumienie tego zajęło trochę czasu sad
    • ikar113 Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 12:16
      "Czy to możliwe, żeby psychiatra wyraził zgodę na
      picie podczas leczenia takimi lekami?"

      Nie. Twoja mama kłamie.
      ŻADEN psychiatra nie wyraziłby zgody na piecie alkoholu w połączeniu
      z Clonazepamem i Depakiną. Pomijając już fakt, że Depakina staje się
      10 razy bardziej hepatotoksyczna w takim połączeniu, to Clonazepam z
      alkiem grozi zatrzymaniem oddechu i w związku z tym- śmiercią.

      • 38takatam Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 13:24
        Jestem i CHAD-owcem i niepijaca alkoholiczka.Mame musi zdiagnozowac
        lekarz psychiatra.Ale TY z tata powinniscie isc do poradni odwykowej
        zeby nauczyc sie zyc swoim zyciem.A mama coz...ona sama musi chciec,a
        to potworna walka...
        Ile raz w miesiacu mama pije?
        • nowa1980 Re: alkohol i leczenie 29.07.09, 15:39
          Ciężko mi stwierdzić ile razy w miesiącu, bo nie mieszkam z
          rodzicami. Zaniepokoiło mnie to, że prawie zawsze jak przyjeżdzałam
          do nim (raz na dwa, trzy miesiące) to ona jakaś taka podpita prawie
          zawsze była.
          Często już o 17 po południu wyglądała jak podpita, a żadnych gości
          nie było. Zaczęłam podejrzewać, że popija w tajemnicy. I zaczęłam
          szperać i znalazłam raz pustą butelkę po wódce zawiniętą w
          chodniczek. Innym razem butelkę z winem swojej roboty opróżnioną do
          połowy. Też była ukryta w kącie.
          Nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy to, że wygląda popołudniami jak
          podpita jest wynikiem zmęczenia (bo mało śpi, najczęsciej 3 godziny
          na dobę, a dużo pracuje) czy tego, że pije w tajemnicy.
          Jak byłam teraz u nich 1,5 tygodnia to wychodziło tak, że kilka
          razy, 3-4 razy w tygodniu + można doliczyć przypadki kiedy wypiła
          kieliszek w ukryciu, a ja już nie byłam w stanie poznać.

          Tydzień temu była u psychiatry. Zadzwoniłam do niego dziś. I
          powiedziałam, że mama prawdopodobnie ma problem z alkoholem. Lekarz
          powiedział, że na pewno nie powiedział, że może pić, tylko, że jak
          już jest jakaś wielka okazja (ślub, imieniny) to można odstawić na
          dzień leki i wypić lampkę wina czy coś innego tak symbolicznie.
          Mama pewnie interpretuje to po swojemu, jak jej wygodnie.

          Dziękuję za wszystkie porady.
    • 36.a Re: alkohol i leczenie 30.07.09, 15:34
      Alkohol może być niezłym wyzwalaczem hipo/manii... (depresyjnie zresztą też może działać jak diabli). Wczoraj tylko 1 piwo po 22 i jest mi za wesolutko. Modlę się, aby nie narobić sobie nigdzie kłopotów, bo zaczynam płyyyyyyynąć. Niepokój. Cieszą mnie głupoty, innych cieszą moje głupoty, ale ewidentnie jest coś nie tak. Nie brać chwilę antydepresanta. Wykonać uncertain
      • 38takatam Re: alkohol i leczenie 01.08.09, 15:05
        bo alkohol jest depresantem....
    • nowa1980 Nowe fakty - prośba o wskazówki 01.08.09, 17:14
      Nie mam jakoś zaufania do tego psychiatry... Próbuję sobie
      tłumaczyć, że na efekty leczenia trzeba poczekać, ale i tak coś mi
      moja intuicja mówi, że powinno to wyglądać inaczej...
      Tata miał pojechać do tego lekarza, ale jednak się rozmyślił. Pewnie
      ma stracha. Powiedział mi, że dzień przed planowanym wyjazdem
      dogadał się z mamą, pormawiali i już jest dobrze. Byłam nieco zła na
      niego, no ale na siłę go nie zaciągnę zwłaszcza, że jestem daleko.
      I pewnie już tata żałuje, że nie pojechał... bo ... pokłócili się
      znów o to samo. A wyglądało to tak...

      Mama zadzwoniła do mnie z pretensjami, że na nią do do lekarza
      zadzwoniłam, a jemu czyli mojemu ukochanemu tatusiowi (takich
      sformułowań mama już używa), że powienien jechać do psychiatry.
      Wyczytałam, że to też jest jeden z objawów CHAD. Osoba chora innym
      wmawia, że są chore. I mama teraz już bardzo chce z tatą jechać jako
      pacjentem do psychiatry. Tata się nawet zgodził na to, aby już był
      spokój przez pewien czas i się wycofał w dniu wyjazdu. Nawet brata
      chciała wysłać do psychiatry skoro on stwierdził, że ma już dość tej
      sytuacji w domu.
      Ale jak widzicie już mi wypomina, że zadzwoniłam do jej psychiatry.
      Na koniec powiedziała, że nie wytrzyma z tatą, ku... i rozłączyła
      się. Tragedia.
      Zadzwoniłam do taty. Z tatą oczywiście spokojnie porozmawiałam
      (chociaż podczas rozmowy z mamą to ona krzyczała i była wulgarna, ja
      spokojna). Ma tata jechać. Muszę tego dopilnować.
      Wieczorem patrzę na telefon, a tam znów mama dzwoni. Już z obawą
      odbieram telefony od niej. Na pewno nie dzwoni aby porozmawić.
      A ona do mnie tak z taką nienawiścią w głosie: I co porozmawiałaś,
      ze swoim ukochanym tatusiem o wizycie u psychiatry? Powiedziałam, że
      tak i że powiedział, że pojedzie. I spytałam co jej takiego
      powiedział. Odpowiedziała, że cały dzień ją denerwuje, że dziękuje
      bardzo też z jakąś taką jakby ironią i się rozłączyła.
      Namówiłam siostrę, aby do niej zadzwoniła. Była dwunasta w nocy.
      Siostra zadzwoniła i mama płakała jej w słuchawkę, że ma tylko ją,
      że to już jej czas (oczywiście ma na myśli śmierć), że nikt nie chce
      z nią rozmawiać, że jest samotna.
      Aż mi niedobrze jak wiem, że nie potrafię dogadać się z mamą i jej
      też jest aż tak źle.
      Problem jest jeden: mama nie potrafi słuchać, cały czas mówi tylko o
      sobie i to z takimi szczegółami, że osoba słuchająca po 30 minutach
      jest zmęczona. Mama potrafi 15 minut opowiadać jak to kupowała dwa
      kwiatki w kwiaciarni... Do tego dochodzi ciągle problem z tym
      alkoholem. Choć teraz to chyba te leki tak na nią źle wpływają i
      tata poinstruowany przeze mnie ma unikać wszelkich okazji do picia.
      No stara się. Zwłaszcza, że jest kierowcą, to przecież często i na
      dużo nie może sobie pozwolić.


      Jednego nie mogę znaleźć na żadnym forum a jakoś z lekarzem mamy nie
      chcę rozmawiać znów przez telefon (poczekam aż tata pojedzie do
      niego i wypyta). Jak rozmawiać z mamą? Jak się zachować gdy ona znów
      wymyśla remont kolejnego pokoju i wszyscy muszą jej pomagać?
      Wyobraźcie sobie, że nawet garaż w środku mamy kolorowy, bo mama go
      pomalowała. I to o te porządki rodzice się kłócą. Tata pracuje od
      rana do wieczora, bo jak nie praca zawodowa, to praca w domu, a mama
      mu wypomina, że on chce obejrzeć wiadomości. W niedzielę też tata
      pracuje zawodowo.
      Jak długo trzeba czekać na efekty działania tych tabletek?

      Jeszcze jedno.
      Mama chodzi do tego lekarza prywatnie i ostatnio z dobroci serca (co
      dla skąpej mamy jest nieco dziwne) dała mu 100zł zamiast 50zł. A on
      nawet nie chciał do tej pory skonsultować się z własnej inicjatywy z
      rodziną. Mama ma do niego zaufanie i chętnie do niego chodzi, więc
      ciężko by było teraz powiedzieć jej, że ma zmienić lekarza. Kolejna
      wojna by pewnie była.

      Czekam na wszelkie rady
      • nowa1980 Re: Nowe fakty - prośba o wskazówki 01.08.09, 17:20

        > Mama zadzwoniła do mnie z pretensjami, że na nią do do lekarza
        > zadzwoniłam, a jemu czyli mojemu ukochanemu tatusiowi (takich
        > sformułowań mama już używa), że powienien jechać do psychiatry.

        Powinno być tak:
        Mama zadzwoniła do mnie z pretensjami, że na nią to do lekarza
        zadzwoniłam, a jego czyli mojego ukochanego tatusia (takich
        sformułowań mama już używa), nie wysłałam do psychiatry. I nie był,
        a miał jechać.
        • 38takatam Re: Nowe fakty - prośba o wskazówki 01.08.09, 18:22
          Nie jestem ekspertem-ale widze ta gehenne jaka przezywa cala rodzina.Jedna osoba chora a cala rodzina cierpi.To typowe dla alkoholika,czy dla choadowca-nie wiem.Bycie bardzo egoistycznym,zatracajac swoje czlowieczenstwo,obwinianie innych za swoje problemy itd.
          Pamietam,ze kiedy jeszcze pilam nie potrzebowalam duzo-jedno,dwa piwa.Dzialanie lekow ktore juz bralam potegowalo dzialanie alko.
          Poradnia uzaleznien-to na pierwszym miejscu-jesli moge cos zasugerowac.
          Rozmowa rzeczowa,spokojna i nie przez tel z psychiatra mamy.
          i zero imprez alko,zero alkoholu-to bomba!
          • czareg Re: Nowe fakty - prośba o wskazówki 02.08.09, 06:48
            W ChAD bardzo często egoizm i egotyzm są dominujące. Szczególnie widoczne staje
            się to dla otoczenia w hipomanii lub mani. Wtedy najspokojniejszy, najbardziej
            życzliwy innym człowiek staje się samolubny i roszczeniowy jak rozpieszczony
            czterolatek, tyle że dodatkowo ma przeświadczenie, że wszystko wie lepiej uncertain
            Jedyna sensowna rada to jak najbardziej ignorować i dystansować się. Jak dasz
            radę - obserwować i delikatnie pomagać (to znaczy realizować takie działania
            które ty uznajesz za potrzebne, a mama "łaskawie" pozwoli przeprowadzić),gdy sił
            braknie izolować się jak najbardziej od chorego. Mam złą wiadomość, jeżeli leki
            nie zadziałają, czeka cię dłuższy okres coraz gorszej hipomanii lub nawet mani,
            w którym mama będzie się zachowywała coraz mniej racjonalnie i co raz mocniej
            starała się wciągnąć otoczenie w swoje fantazje. Uleganie choremu w
            hipomanii/mani to tak, jakby pożar gasić benzyną, niestety. Gdy ChADowcowi się
            ulegnie, straty materialne (cały majątek + maksymalna kwota długu to częsty
            rezultat) mogą być ogromne, a choroba tylko mocniej się rozwinie (wzrośnie
            przeświadczenie chorego o swojej genialności). Jeżeli zaś całkiem odseparujesz
            się od mamy (założenie czysto teoretyczne - twoje wpisy temu przeczą) - nie
            zorientujesz się kiedy mama "dojrzała" by przyjąć pomoc (bo jak na razie ona, w
            swoim osądzie, wie najlepiej co i jak).
            A psychiatra też nieszczególnie dobrze wygląda w twoim opisie - spróbuj
            skonsultować z innym przypadek mamy, tyle że informację o obecnym psychiatrze i
            jego leczeniu postaraj się podać jak najpóźniej. Psychiatrzy, nawet w wielkich
            miastach to dość zamknięty klan i "nie wypada" podrywać autorytet kolegi (no
            chyba, że się nie cierpią).
            Jak na dziś, doradzałbym chłodniejsze, zdystansowane kontakty z mamą (nie można
            pozwolić by wchodziła ci na głowę, reszcie rodziny zresztą też), konsultacje z
            jakimś psychiatrą lub/i psychologiem (też o tym jak się zachować oraz jak
            chronić własną psyche w takiej sytuacji). I ostrożna obserwacja, im mniej
            narzucająca się tym lepiej.
            Niestety, najczęściej trzeba długo (zawsze za długo) czekać, aż aktywną pomoc
            chory będzie zdolny przyjąć (choroba odpuści lub stanie się tak widoczna, że
            przymusowa hospitalizacja będzie możliwa - oby nigdy nie była konieczna), więc
            cierpliwość i "wyrabianie" sobie twardej skóry będą ci potrzebne. I dobrze by
            było poszukać jakiejś grupy wsparcia w okolicy (dla ChADowców lub ogólnie
            chorych psychicznie). Każda pomoc dla CIEBIE i reszty rodziny jest nieoceniona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka