78goska
29.03.11, 13:59
Paulinka skończy niedługo 4 lata, chodzimy od jakiegoś czasu na zajęcia z integracji sensorycznej i dziecko wyje jakby je ktoś ze skóry obdzierał.Nawet zabawy, które chętnie podłapie w domu na sali gimnastycznej w ośrodku są nie do przejścia.Mąż mówi, że może przerwę zrobić w tych zajęciach i spróbować za 2 miesiące od nowa, może czymś się zraziła.Czy Wasze wcześniaczki też tak reagują? Z panią stwierdziliśmy, że chodzi głównie o to, że młoda chyba chce się bawić po swojemu, a jak pani coś próbuje z nią robić to nie i koniec.Mam próbować nauczyć dziecko współpracy, fajnie, tylko co, ma się bawić w domu na komendę, tak jak ja chcę?Po 2 rż. młoda miała fajnego logopedę, który prowadził zajęcia własnie pod kątem tego czym dziecko wykazywało zainteresowanie.Może to jest jakaś droga, sama już nie wiem.Z kolei pani na zajeciach twierdzi, że to czym młoda chce się bawić, umacnia jej zachowania, a trzeba rozwijać w tym kieunku w którym sobie nie radzi.Też racja, tylk ja nie wiem jak mam ją przekonać do współpracy z panią.Chodzi 2x w tygodniu i na razie to wywalamy kasę tylko po to żeby posłuchać jak ryczy przez całe zajęcia, czy to jej przejdzie?