Dziewczynki,mam problem,poradźcie...
Moja Julka (22 miesiące urodzeniowe,19 korygowanych)nie chce mówić.Rozumie niemal wszystko,polecenia wykonuje bezbłędnie,jest radosnym kochanym dzieckiem,problem w tym,ze nie używa słów,które zna.
Sama od siebie mówi praktycznie tylko "mama","tata"...aaa i jeszcze kici-kici jak do pokoju wejdzie kot,lub kiedy zobaczy kota na ulicy.Kiedy poproszę ją o powtórzenie innych słów (baba,dzidzi,Maja,Ija (Werka-siostra),am,bam,miś,baja) powtarza je pięknie i wyraźnie ale nie używa ich tak sama od siebie.Rzadko mówi "nie",częściej kręci głową,spontanicznego"tak" nie mamy w ogóle ale kiedy poproszę aby powiedziała "tak"to powtórzy...Jak zapytam gdzie jest tata pokazuje na męża ale jeśli zapytam kto to jest?-milczy...Jesteśmy pod opieką psychologa,którego dostaliśmy w pakiecie razem z logopedą i rehabilitacją.Ostatnia wizytę mieliśmy kiedy Julka miała 18 mies.urodzeniowych,wykonała większość zadań,oceniona została na 16 miesięcy,mową kazano mi się na razie nie martwic bo "ma czas,opanuje chodzenie skupi się na mowie".Kolejna wizyta w czerwcu ale ja zaczynam sie poważnie martwić,do czerwca osiwieję...
Mozecie mi napisać czy któraś z Was miała w domu takiego lenia?Jeśli tak to jak mogłabym zachęcić malucha do mówienia?
Sama nawijam do niej non-stop,ja i wszyscy domownicy,bawimy się gadającymi zabawkami,nazywamy wszystko co nam wpadnie w ręce,opisujemy obrazki w książeczkach...Julka lubi te zabawy i czytanie,bardzo uważnie słucha,pokazuje niemal wszystko o co poproszę ale w mowie nie ma efektów...
Tak zakładam,ze to lenistwo ale gdzieś głęboko zaczynam się obawiać,ze to moze być znacznie poważniejsza sprawa...