Pisałam Wam już wielokrotnie, że Ola ma tzw. charakterek. Na codzień to
bardzo dobre i wyrozumiałe dla starych i zgrzybiałych rodziców dziecko.
Wybacza nam, że po użeraniu się z zaczynającą chodzić Adą (musimy ją
prowadzać za dwie ręce - a i wtedy jest wrzask, ponieważ nasza młodsza córka
zupełnie nie rozumie, że jak się ma niepełne 10 miesięcy to NIE MOŻNA się
wyrywać rodzicom i iść w swoich sprawach

, ponieważ skończy się to
niechybnie upadkiem i stłuczoną kością ogonową) nie mamy sił bawić się z nią
w wymyślne zabawy.
Wiecie, że Olunia mało mówi. Ostatnio pytam się jej nieco
beznadziejnie: "Ola, gdzie jest oczko, a gdzie nosek?. No pokaż". Ola
nic. "No pokaż, gdzie Ada ma nosek a gdzie oczko?" Na co Olcia wykazała
wyraźne ożywienie, a następnie bezbłędnie wsadziła Adzie palec w oko, nos,
buzię, uszy (choć o te dwa ostatnie miejsca nie prosiłam). Po prostu, po
pierwsze chciała wsadzić palec w oko Adzie (uwielbia to

((), a poza tym
chciała zrobić to szybko, żebym się wreszcie od niej odczepiła

.
A potem powiedziała: "opo Ati"(oko Ady) i nie wiadomo dlaczego "jiba" (ryba).
Poza tym ma rozwinięte poczucie własności - nie chce Adzie pożyczać swoich
butów

)). Już się boję co będzie jak będą trochę starsze

.
pozdawiam