Dodaj do ulubionych

Matyś, 32 tc, 1300 gram

22.10.06, 16:05
Witam,
Właściwie to zaczęłam się udzielać na forum, a nie przedstawiłam siebie ani
bombla. to robię to teraz.
Matyś urodził się 14 miesięcy temu (23.08.2005 r) w szpitalu na ul. Karowej.
Była zagrażająca zamartwica, przypadkowo (!!!) wykryta na czas. Pewnie wiele z
Was miało podobny przypadek - spadki tętna dziecka. Miałam nadciśnienie, które
wywołało niewydolność łożyska. W konsekwencji Mati przestał rosnąć ok. 6
miesiąca (hipotrofia). Po ciężkich bojach w szpitalu, bombel urodził się przez
cesarskie cięcie. Dostał 10 pkt w skali Apgar. Ponieważ był maleńki (1300),
musiał zamieszkać na trochę w inkubatorze (ok. 3 tyg., na sali bananowej smile).
Ogólnie spędził w szpitalu 6 tygodni. Bombelek miał szczęście - oddychał
samodzielnie, jego organizm poradził sobie z przeciwnościami losu. Właściwie
nie było problemów - na początku zalegał mu pokarm, ale problem szybko się
rozwiązał.
Rzeby nie było tak wesoło, okazało się, że Matyś ma retinopatię. Co tydzień
byliśmy w CZD na badaniu. Wada rozwinęła się do II stopnia po czym, na
szczęście, zaczęła się wycofywać. Dziś Matyś ma zdrowe oczka. Był również
problem z rozwojem ruchowym. Nie trzymał główki, miał asymetrię. Po półrocznej
rehabilitacji wszystko się wyrównało. Bombel szybko nadrobił i teraz biega po
domu, aż za nim nie nadążam. Wagowo również dorównał innym dzieciom. Teraz
waży 10 kg i mierzy 82 cm. Jest ślicznym, energicznym i wesołym chłopaczkiem.
Wiem, że losy wielu maluszków były ciężkie.
Jednym się udało, innym nie...(*)(*)(*)
Wiem również, że moja wiedza i doświadczenie oraz ciężkie przeżycia są niczym,
w porównaniu z przejściami innych mam. Mimo wszystko chcę dołączyć do Waszego
grona. Tak naprawdę nasze maluchy z czasem przestają być wcześniakami, ale my
na zawsze zostaniemy mamami wcześniaków...
Wspomnienie zanikającego sygnału KTG, trwoga o życie dziecka, które jest
bliżej niż ktokolwiek, a jednak tak bardzo daleko... że nie możemy nic zrobić,
że możemy je stracić...Przenikliwy alarm monitorów oddechu, widok maleńkich
ciałek ponakłuwanych igłami, podłączonych do urządzeń pozwalających im żyć.
Ten widok i tamte odczucia pozostaną w nas na zawsze.
To taka blizna na sercu, która nie daje o sobie zapomnieć.



Obserwuj wątek
    • jolantusia1 Re: Matyś, 32 tc, 1300 gram 22.10.06, 16:15
      Witam Maluszka i Ciebie. Czytajam twoja historia i jakbym to juz slyszala. U
      mnie tez nadcisnienie, spadki tetna i 28tc i jeden dzien cc. Dalej niestety juz
      nnie bylo tak pieknie. Ciesze sie, ze Mati tak pieknie sie rozwija. Pozdrawiam
      • ewelina-s-82 Re: Matyś, 32 tc, 1300 gram 22.10.06, 19:36
        witamy i cieszy taka historia jak twoja,naprawde sie wzruszyłam
        • emilka74 Re: Matyś, 32 tc, 1300 gram 22.10.06, 19:40
          serdecznie witamywink mama Emilki i Gabrielkasmile
    • tartulina Re: Matyś, 32 tc, 1300 gram 22.10.06, 19:49
      Witaj. Cieszę się, że Matyś tak dobrze się rozwija. Też rodziłam na Karowej, ale u nas nie było tak dobrze na początku. Serdecznie pozdrawiam. Agnieszka
      • szalicja Re: Matyś, 32 tc, 1300 gram 22.10.06, 20:57
        Wiecie Dziewczyny, najgorsze jest to, że moje (i pewnie większość maluszków)
        żyje dzięki przypadkowi. Gdybym się, jak ta głupia, nie najadła placków z
        jabłkami, gdyby mnie po tym brzuch nie rozbolał i gdyby mnie potem mój mąż nie
        zaciągnął na siłę do szpitala (bo kto z bólem od obżarstwa jedzie do gina?!) to
        by mi dziecko pewnie zmarło. Dużo tego "gdyby"...Gdyby nie opieprzył lekarza z
        izby, który był chamski (bo nie chodziłam do niego), gdyby się nie okazało, że
        chodziłam do Osóbki-Morawskiego, nie zostałabym w szpitalu z powodu braku
        miejsc. Nagle magiczne nazwisko Morawskiego na wynikach USG, otworzyło wszystkie
        drzwi szpitala. Nagle wszyscy zrobili się mili. DLACZEGO?! Bezczelnie
        przyjechałam na Karową w 31 tc. JA, BEZCZELNIE CHCIAŁAM TAM RODZIĆ. Podczas
        badania gin. lekarz był chamski z uśmiechem na twarzy, robił wszystko aby mnie
        upokożyć, abym sobie poszła i nigdy nie wróciła. Uciekłam z fotela zaryczana,
        choć po drodze go opieprzyłam. Za to mój mąż po prostu zje...go tak, że mąż był
        przy padaniu a PAN DOKTOR SZCZECINA pokazywał mężowi nawet paluszki (!!!). A nie
        można tak było na początku? KASA...Zostawiłam ją nie w tej kieszeni co trzeba,
        żeby rodzić w dobrym szpitalu.
    • afire Re: Matyś, 32 tc, 1300 gram 23.10.06, 07:30
      Witaj
      Mati poradził sobie pięknie!!smile
      U nas nie było przypadku, o 3 w nocy odeszły mi wody a o 13:30 Kamil był na
      świecie, pięć dni pod respiratorem wrodzone zapalenie płuc i na szczęście to
      wszystkosmile
      Teraz ma 11 miesięcy i z radością demoluje mieszkaniesmile
      Pozdrawiam
      Mama Kamila ur.28.11.05r. 33tc,1720g,49cm
      • magda_w24 Re: Matyś, 32 tc, 1300 gram 23.10.06, 20:48
        Witaj,kiedy czytałam waszą historię to jakbym czytala o sobie,Marcelek od
        początku był silny i świetnie sobie radził z przeciwnościami losu.Ur.się w
        29hdb z wagą 980g.Obecnie ma 17 mies.i jest małym łobuzem,a po tatym okresie
        pozostały blizny na jego małych rączkach,okularki na ślicznym nosku,a w moim
        sercu blizna która choć zagojona to jak sobie wspomne to krwawi.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka