gandzia4
29.05.07, 11:20
Kolega mojej najstarszej córki urodził sie w roku 1989 jako wcześniak. Był
wówczas najmniejszym wcześniakiem jakiego uratowano w Lublinie. Miał byc wedle
lekarzy warzywem. Rodzice się nie poddali, robili wszystko co można by go
ratować i by go rehabilitować. Długo trwało nim zaczął siadać i chodzić, ale
udało się. Jedyne co się nie udało to uratować jego wzroku, wtedy nie było
zabiegów laserowych. Jego matka dowiedziała się że w Anglii wykonują
przeszczepy oka, postanowiła oddać mu swoje oko. Udało im sie zebrać potrzebna
kwotę, jednak na miejscu okazało się, że niestety operacja jest w przypadku
tego chłopca niewykonalna.
Teraz to już 18 letni młodzieniec bardzo inteligentny, bardzo dobry uczeń,
młody poeta od kilku lat pisze wiersze, bierze udział w konkursach
literackich. W tamtym roku zajął pierwsze miejsce w konkursie na poziomie
wojewódzkim, w tym roku zajął w tym konkursie miejsce drugie, ma również
nagrody z konkursów ogólnopolskich. A już za tydzień ukarze się jego pierwszy
tomik wierszy. Miał być warzywem a jest poetą. Wierzcie w swoje maluchy, nie
poddawajcie się rozpaczy i pomyślcie, że może te kruszynki w inkubatorach to
też przyszli poeci, kompozytorzy, malarze, wbrew temu co lekarze mówią.