Tabaluga!

10.06.07, 21:38
Kiedyś napisałaś post o nadpobudliwości Szymka. Czy coś się zmieniło, czy
jest poprawa, czy samo przeszło czy stosowałaś jakies metody? Pisałaś że
jesteś psychicznie wykończona! Ja dzis mam to samo i też już powoli wychodze
z siebie! Filip ma 2,5 roku i teraz jakoś wszytsko sie nasiliło! Pozdrawiam
    • tabaluga0 Re: Tabaluga! 11.06.07, 09:46
      Szymek ma 2 i 9m, Jest jeszcze gorzej! Rzucanie sie na ziemie bez byle powodu,
      krzyk, wyginanie do tyłu. Nie rozumie ze tego czy tamtego nie wolno, po prostu
      chce i już.
      Do samochodu nie wejdzie, krzyczy, z samochodu nie wyjdzie, bo chce sie pobawic
      i nawet jak ulegniemy i bawi sie z 15 min to i tak nie chce wyjśc. To samo z
      wejsciem do mieszkania, konczy sie na tym, ze mam siaty w jednej ręce, a w
      druhiej jego, ciągne go za reke na 1 pietro.W złosci zdejmuje okulary i wygina.
      Neurolog twierdzi ze skoro umie sie czymś zając np zabawka to nie wymaga to
      jeszcze leczenia, po prostu on nas chce wychować.
      Ja twierdze inaczej, bo Szymek od kilku miesiecy juz sie nie umie bawić,
      zabawki leża w kącie i nawet nie jest nimi zainteresowany, nowymi pobawi sie 5
      minut i rzuca, wiec wszystkie autka maja po 3 kólkasmile
      On nawet szaleje wtedy , kiedy nie ma powodu czyli kiedy mu nic nie zabraniam,
      po prostu stoi i nagle sie rzuca i histeryzuje, a my nawet nie wiemy o co
      chodzi.
      Umie juz ladnie mowic wiec nie jest to kwestia nie rozumienia jego potrzeb.
      Doszło do tego ze ograniczam wieksze wyjscia, bo jestem tylko zmeczona
      uspokajaniem go, zamiast odpoczywać, czy zrobić dzieku przyjemnosc np jakims
      festynem.
      • jonowo Re: Tabaluga! 11.06.07, 10:08
        Oj znamy to znamy... smile Pawełek ma teraz 3 latka i 7 m-cy, ale jak był w wieku
        2,5 - 3 lata to był koszmar. W dodatku ja troszke byłam za miękka... no cóż
        przeciez to był mój biedniutki chory synuś który pomalutku zmieniał się w
        małego cwanego tyrana... skrajne nawet nauczył sie wywoływac wymioty bo ja
        panikowałm wtedy /synek ma wodogłowie pokrwotoczne/. Teraz jest już lepiej, ale
        wprowadziłam konsekwencje. Kiedy idziemy na spacer ja ide z nim, na zakupy to
        on idzie ze mną smile początkowo jak robił fochy to z miejsca wychodziłam ze
        sklepu... on za mną smile bez szarpania i ciągania, troche marudził i wołał mnie
        płaczliwym głosem, na ulicy też nie ciągałam go za ręke, poprostu mówiłam że ja
        ide i szybko załapał że musi iść ze mną, najlepeij za rączke bo ja nie
        odpuszcze. Trudno mi było, szczególnie na początku jak wrzeszczał i płakał,
        cyrk na ulicy... ale teraz czasem wystraczy, że spojrze i już wie smile W domu na
        rzucanie i wrzaski poprostu nie reaguje, mówie tylko że w ten sposób nie
        będziemy rozmawiać i robie swoje, jak rzuca zabawkami to je chowam, jeżeli karą
        ma być brak deseru lub bajki kosekwentnie sie tego trzymam, miomo płaczu i
        wrzasków, nauczył się już przepraszać i obiecywać poprawę. Zawsze po kłótni
        staram sie załagodzić sytuacje, żebyśmy sie przytulili i pogodzili, wtedy
        zmieniam ton i zachowanie radykalnie żeby widział że jak jest grzeczny i
        jesteśmy w zgodzie to mama jest fajna smile chwale go za wszystki dobre zachowania
        i bardzo to akcentuje, nawet daje małe nagrody, to dzieała!!! nie wolno tylko
        karcić bo to frustruje dziecko. Troche dużo napisałam ale mam efekty smile Już
        mogę wszędzie iść z dzieckiem i wszystko z nim zrobić smile I podstawa spokój, jak
        sie zdenerwujemy dziecko to wyczuwa, ton ostry lub miły ale ZAWSZE spokojny,
        nie nerwowy. Nasze nerwy to porazka! Wiem, że to trudne ale naprawde warto smile
        • tabaluga0 Re: Tabaluga! 11.06.07, 10:48
          u nas totrwa juz od 1,5 roku. Wszedzie chodzimy z wózkiem bo Szymek za reke nie
          chce, wiez z zakupów nici. Jedynie do pobliskiego lasu idziemy zeby sie
          wyszalał, chociaz wtedy i tak nie slucha, zbiera smieci, chociaz wie ze nie
          wolno.gdzie kolwiek jestesmy to nie ustoi grzecznie, ucieka. I z zazdroscia
          patrze na mamy z dziecmi w sklepach, ktore sobie ogladaja np ciuchy a dziecko
          stoi obok i czeka. wizyty w sklepach ograniczam do minimum, na poczte nie
          chodze, place rachunki przez internet, jedynie czasami jakies paczki odbieram,
          ale jak sa kolejki to robie nawet po 3 podejscia.Bo przeciez nikt nie przepusci
          mnie w kolejce, nawet jak maly wrzeszczy.
          u nas nie przejdzie to ze mowie, mama idzie, papa, Szymek i tak ma to gdzies i
          idzie w swoja stronę, wiec to ja w koncu biegne za nim ,a nie on za mna.
          Kiedys bylo lepiej bo chociaz u obcych czy u babci był grzeczny ale teraz juz
          sie rozkręcił i wszyscy wiedza co my przechodzimy a raczej ja bo jestem z nim
          calymi dniami.
          W koncu jest tak ze zamiast sie cieszyc macierzynstwem to traktuje to jak
          obowiązek. To przykre, wiem, ze matka tak mowi, ale czasami juz nie mam siły.
          • jonowo Re: Tabaluga! 11.06.07, 11:13
            Wierze że masz dość, tez to przechodziłam... Twój synek pewnie nie wierzy że
            możesz sobie pójść i go zostawić, wiadomo że nie zrobisz tego na ruchliwej
            ulicy, ale moze spróbuj w lesie, lub na bocznej drodze... Pawełek też
            poczatkowo nie wierzył ale w bezpieczny sposób go przekanałam, że to możliwe,
            że mama sobie pójdzie smile najtrudniej jest nie okazywac zniecierpliwienia i
            nerwowości, przemyślałam tez wagę rzeczy które będę mu zabraniać a na które
            jeszcze mogę przymknąc oko i tylko tłumaczyć że nie wolno, tak było np: ze
            smieciami i kamyczkami i innymi dziwnymi rzeczami, z sypaniem piachem, mógł je
            zbierać ale nie wkładać do buzi, piachem mógł sypać ale nie w kierunku mamy czy
            innych dzieci, wodą może sie bawić ale w ogródku, nie w domu. To naprawde
            bardzo cięzka praca, ale układ nerwowy dojrzewa i zmienia się wszystko smile
            Pawełek ślicznie się już bawi i oglada bajki nawet godzinę. Ważne tez było
            takie ustalenie pory snu żeby sie w nocy nie wybudzał, jak szedł spać o 19.30
            budził sie 4-5 godzina i buszował do rana do 7, potem zasypiał, czasem
            wymiotował, teraz chodzi spac o 21.00 i śpi jak suseł do rana wstaje wypoczęty.
            Pomaga tez wieczorny masaz w kapieli i długi prysznic z zabawa wodą smile
            Zabrzmi to pewnie banalnie ale trzeba sie wyluzować i nie zwrać uwagi na
            otoczenie, gapiacych sie ludzi, dziecko wie że Ci wstyd i to wykorzystuje. Jak
            Pawełek sie rzucał w sklepie to stawałam przy nim i mówiłam ja poczekam....
            ludzie sie gapili a ja sie uśmiechałam i rozkładałam ręce, mały już tego nie
            robi... bo to na mnie nie działa smile Dużo siły życze i cierpliwości. Pozdrawiam.
            • jonowo Re: Tabaluga! 11.06.07, 11:21
              ... jeszcze tak mi skojarzyło... takie nawyki jak np.: zbiranie śmieci szybko
              da sie przekształcic w zabawe i to porzyteczną, weź torebkę foliową i
              chusteczki nawilżane do wytarcia rąk i pójdź z synkiem sprzątać las smile raz
              drugi pozbiera a potem mu przejdzie smile spokojnie, tłumacz dlaczego to takie
              dobre smile że wtedy spacery będą przyjemne bo będzie czysto. Przede wszystkim
              trzeba dziecku wszystko mówić, spokojnie, wiem ze przy takich urwisach człowiek
              ma dość ciągłego upominania, ale rozmowa i NAGRODY zdziałają o wiele wiecej niz
              kary smile smile
    • klaufil Re: Tabaluga! 11.06.07, 13:14
      Jonowo, dzięki za rady. Widzę że stosoawłaś metody super niani.
      Tabalugo, a ja myslałam że u Was juz lepiej. Filip też ryczy bez powodu o byle
      co, rzuca sie na podłogę (a kiedyś już tego nie robił), jak wracamy do domu to
      jest to samo co napisałaś, ale staram sie to ignorować. Teraz jak się rzuci to
      ma karę-zamykam go w pokoju i mówię że przyjdę jak sie uspokoi, a potem może
      się do mnie przytulić. Trochę to wszystko sobie tłumaczę brakiem mowy u Filipa,
      on kompletnie nic nie mówi, coś tam czasem próbuje. Ja też sama z nim siedze
      prawie cały dzień, ale staram sie jak najwięcej wychodzić do sklepów i marketów
      aby uczył się pewnych zachowań, porządku i rozwijał się. Zabawkami też się nie
      interesuje, rzuca nimi. Natomiast książeczki i gazety szczególnie te z motorami
      i autami to może oglądać godzinę. Filip za to skacze non stop, a rehabilitantka
      nam zabroniła, bo mówi, że to go strasznie pobudza, a musimy go wyciszać. No
      tak, ale to proces długotrwały i wymagający ogromnej cierpliwości! Powodzenia
Pełna wersja