Noszsz kuźwa, z Maćkowskim (czytaj: z energicznym nałogowym 3,5-
letnim gadułą, szczególnie gdy zdrowieje) męczyłam się w domu
tydzień i po anginie ropnej ani śladu. Cieszyłam się, że Filip
(świeży półroczniak) ma "tylko" katar i nie zaraził się od brata.
Tymczasem brat pomaszerowal dziś do przedszkola, a Filip śpi w dzień
max pół godzinki, bo mu się nadal nos zatyka

Tym razem kleistym, głęboko siedzącym katarem "nie-do-wyciągnięcia-
fridą"

grrrrr.... juz prawie sobie płuca zapowietrzyłam, dziecku
mało mózgu nie wyssałam ;/, nic nie leci, odkładam fridę, trzy
wdechy małego człowieka - gluty furkoczą gdzieś głęboko

aaaaaa!!!!
Kurnia, może macie jakis sposób na ten etap kataru, bo ja już
wymiękam...
Oczywiście uzywamy Sterimaru (nawet z miedzią), Euphorbium, maści
majerankowej, nawilżam pomieszczenia, w sypialni nawet niższa
temperatura niż w salonie, żeby się lepiej spało.
O dziwo dziecię w nocy już się nie zatyka - hosanna!!!!