donmari-2
12.06.09, 08:17
Dziś u mnie 18 świeczek. 18 świeczek których powinno być 36 i które
powinny być zdmuchiwane za 2, 5 miesiąca. Razem z siostrą
bliźniaczką Sandrą, która, niestety, po 26 dniach walki
przegrała,urodziłyśmy się w 30/31 tc(bardziej 30 niż 31).
Spędziłam 50 dni w szpitalu, gdzie zaliczyłam m.in żółtaczkę, RDS,i,
tuż po urodzeniu przwdopodobnie zamartwicę(2 pkt w pierwszej i 4 w
drugiej minucie). W 15 m-cu ziagnozowano u mnie MPD, kiedy zaczęłam
chodzić. W 4 roku życia miałam korekcję zeza zbieżnego, a rok
później operację ścięgien Achillesa, dzięki której chodzę dobrze
(no...prawie). Tyle przeszłość.
Dziś:
-w kwietniu padło u mnie podejrzenie choroby Leśniowskiego-crohna
(jestem w dalszym ciącu diagnozowana, dostałam skierowanie do
Szczecina celem wykonania dokładniejszych badań, muszę umówić się na
wizytę(tu uzyskałam wsparcie od naszej adminki MCM, będę jej
wdzięczna do końca życia)
-wada wzroku-7 dioptrii(to dużo)
-chodzę do liceum mającego bdb opinię na województwie i zdałam do
klasy maturalnej z niezłym wynikiem 4, 0(tak jak w zeszłym roku)
-planuję studia(iberystyka...a może dziennikarstwo, bo stwierdziłam,
że szkoda, żebym zmarnowała swoje atuty humanistyczne typowo)
--w 6 roku życia udało się skorygować wadę wymowy
-sprawność manualna niby poniżej przeciętnej, ale jak chcę, to
potrafię
-miałam startować w olimpiadzie z polskiego, w której start
zasugerowała mi polonistka, niestety,lenistwo zrobiło swoje9no ale
jest 3 klasa)
W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować wszystkim,
dzięki którym dokonałam wymienionych wyżej rzeczy i dzięki którym
mogę dziś funkcjonować, jak funkcjonuję. Postaram się wykorzystać
swoją szansę jak najlepiej będę mogła.
(*) dla mojej siostry...
--