Dodaj do ulubionych

Problem z psychiką

14.06.11, 21:15
Trochę się chciałam pożalić w tym wątku na własną psychikę. Nie dostanę pewnie od was żadnych rad, bo jakie niby? Prosiłabym tylko kolegę "za 1 razem", aby oszczędził mi opinii, że ludzie o takiej słabej psychice nie powinni w ogóle mieć prawka, więc właśnie bardzo dobrze, że nie zdaję (oczywiście to moimi słowami, na pewno kolega by się wyraził dosadniej).
Otóż zdawałam praktykę juz 9 razy, bez powodzenia. Miałam 6 in struktorów. Od wielu tygodni słysze od instruktorów, że jeżdżę bardzo, bardzo dobrze, jak ćwiczę łuk (przed każdym egzaminem), mówią, ok zawracanie głowy, umiesz to, jedziemy. Po czym - skucha. Trzy razy oblałam na łuku, który tak doskonale umiem. Pozostałe 6 razy na różnych rzeczach, zawsze po dobrych 30-40 minutach jeżdżenia po mieście bez błędu.
Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, na egzaminie funkcjonuję całkiem inaczej, kiedy robię łuk czuję się jak w jakimś tunelu, szumi mi w głowie, w końcu zdarza mi się robić głupoty (ostatni 9 egzamin skończył się najechaniem na słupek!). Nie wiem, co zrobić, aby organizm reagował tak, jak na szkoleniu.
Chyba spróbuję wyjechać poza Warszawę, podobno to w Warszawie jest wyjątkowe nastawienie na oblewanie ludzi, w innych ośrodkach tak nie jest, zdawalność jest dużo wyższa, ludzie milsi. Chcę mieć PJ i wiem, że będę może nie doskonałym, ale dość dobrym kierowcą. Tylko muszę przejść ten najtrudniejszy dla mnie w życiu test. A może jednak ktoś ma jakieś rady dla mnie?
Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Zdawanie gdzie indziej 14.06.11, 21:22
      spacey1 napisała:
      > Chyba spróbuję wyjechać poza Warszawę, podobno to w Warszawie jest wyjątkowe
      > na stawienie na oblewanie ludzi,

      Ee tam - a dla odprężenia topią kocięta ...

      Daj sobie spokój, spróbuj za rok.





    • Gość: anita Re: Problem z psychiką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.11, 10:07
      Nie dramatyzuj, w Katowicach tez stresują, sytuacja napięta jak baranie jaja, atmosfera wsród oczekujacych jest taka jakby szli na ścięcie, a przeciez każdy idzie tam z własnej woli, nie jest to sprawa życia lub śmierci. Trzeba się nauczyć opanować stres i pojechać tak jak z instruktorem, nie myśleć, że to egzaminator. Naprawdę da się, nie zdałam od razu z tego samego powodu ale w końcu "dojrzałam" :) i zdałam. Jestem szcześliwa, to niesamowita przyjemność prowadzić samochód. Pracuj nad sobą, powodzenia.
      • Gość: gość Re: Nie każdy musi być kierowcą!!!!!!!!! IP: *.dynamic.mm.pl 15.06.11, 16:13
        Jak ktoś reaguje tak jak Ty to siłą rzeczy nie może być kierowcą.Mnie się wydaje ,że egzaminatorzy ratują Ci życie.Ja prawko na kat b mam już 20 lat.Zrobiłem je mając 17 lat.Po drodze zdałem inne kategorie.Zrobiłem je "piorunem".Wszystkie egzaminy w Wawie.Wiem ,że kazdy w dobie dzisiejszej motoryzacji chce mieć prawko.Bo to cool i trendy!!Albo potrzebne w pracy.Prochów na nerwy brać nie zalecam.Może jakas yoga i ćwiczenia relaksacyjne???
        • spacey1 Re: Nie każdy musi być kierowcą!!!!!!!!! 15.06.11, 23:18
          Jednak w czasie szkolenia jeżdżę dobrze i spokojnie (mam na myśli psychikę, nie tempo jazdy). Tylko egzamin tak mnie stresuje. Więc taką całkiem lebiegą nie jestem.
    • tucann rada 17.06.11, 16:09
      moim zdaniem idż na egzamin na luzie nawet enty raz. TEST to będzie najważniejszy jak sama wyjedziesz na ulicę i zobaczysz że egzamin to pikuś.wszędzie jest tak samo nie wierzęże w warszawie stawiają na oblewanie. moim zdaniem jest duży ruch i patrzą czy dajesz sobie radę na mieście .łuk i górka to najprostszy manewr jaki może być. Zrób równoległe parkowanie którego już się nie stosuje jak ci się uda 4 razy pod rząd bez skuchy idż na egzamin, Myślisz o tym by zdać skup się na tym by opanować emocje które towarzyszą nam podczas jazdy na mieście i wogóle
      • Gość: za 1 razem Re: rada IP: *.acn.waw.pl 17.06.11, 22:32
        I dobrze, że nie wierzysz w te bajeczki o celowym oblewaniu w Warszawie. Jak zdawałem prawko, najgorszą opinię miał word na Odlewniczej i właśnie tam poszedłem zdać. I co? ZERO PROBLEMU! Nie miałem specjalnie uprzejmego egzaminatora, raczej lekko gburowaty. Przeciągnął mnie przez wszystkie trudne skrzyżowania Żerania, aby tylko sprawdzić mnie, czy nie skuszę na którejś krzyżówce i nie wymuszę pierwszeństwa. Przejechałem bezbłędnie i facet powiedział, że jestem dobrze przygotowany i aż dziwne, że to moje pierwsze podejście. Miesiąc później jeździłem już samodzielnie z prawkiem w kieszeni.
        To były BAJKI ludzi nieprzygotowanych i oblewających ze stresu. Bajki, że na Żeraniu oblewają złośliwie i nie ma szansy zdać za 1 czy 2 razem. Paru kobietom pokazałem, że jednak można zdać, ale sądząc po ich minach, jakoś nie dowierzały, bo one wszystkie podchodziły już któryś tam raz i tamtym razem byłem jedyną osobą, którą zdała. Większość uwaliła już plac i nie wyjechały na miasto. Opowiadały jakieś głupoty, że tym razem to już koniec i zabierają papiery do Łomży, bo w Warszawie nie ma szansy zdać. Jest szansa, spokojnie! Po pewnym czasie, na parkingu Arkadii, taka jedna dziewczyna świeżo po egzaminie W ŁOMŻY uszkodziła mi drzwi, bo nie umiała parkować. Wtedy zrozumiałem, dlaczego takie.... ciamajdy jeżdżą do Łomży i mówią, że w Warszawie nie da się zdać. Ja bym takiej nie przepuścił, co parkować nie umie. Czytam na tej grupie niektóre wypowiedzi kobiet złych na egzaminatora, że oblał ją, gdy ona tylko delikatnie musnęła pachołem albo najechała kilka milimetrów na linię. Takie muśnięcie pachołka i kilka milimetrów za daleko właśnie zrobiła ta paniusia w Arkadii. Ona też tylko delikatnie musnęła, ledwie co się nie wyrobiła. Ale rysa była na jakieś 25 centymetrów!

        I jeszcze coś innego: nikomu z was NIE ŻYCZĘ, aby koło waszych domów zrobili word!!!!!
        To jest PRZEKLEŃSTWO! Jak ja zdawałem egzamin, musiałem jeździć na Żerań, ale potem zrobili niedaleko mnie word na Radarowej. K....M..Ć niekiedy nie idzie z tym żyć!!!
        Wszystkie uliczki willowe w okolicy zamienione na plac ćwiczeń z parkowania na wszystkie sposoby, na każdych światłach korki, bo ofermy nie umieją ruszać i zaduszają silniki. Wykonanie lewoskrętu niekiedy zajmuje 5 minut, bo wszędzie mam przed sobą nie jedną, nawet nie dwie, ale po trzy, cztery elki! Wszystkie uliczki w okolicy są wąskie i zakorkowane ledwie toczącymi się elkami, które przy ruszaniu oczywiście gasną. Szewskiej pasji można dostać!!!! Ja tu się urodziłem i dorastałem i nie chcę się stąd wyprowadzać. Niech się wyprowadzą te elki, na jakiś duży plac! Instruktorzy wypuszczają na ulice kobiety, które W OGÓLE NIE POTRAFIĄ JEŹDZIĆ! One powinne uczyć się na placu ruszania, hamowania, manewrów. Ciamajdy w elkach jeżdżą od krawężnika do krawężnika, toczą się 15-20 km/h, nie potrafią ruszyć, bo zaduszają silnik. Tak wygląda sąsiedztwo WORDU!!!!
        • Gość: Za -10 razem :) Re: rada???? IP: *.lublin.mm.pl 19.06.11, 12:44
          Literat, ku.....
    • spacey1 Re: Problem z psychiką 19.06.11, 12:41
      Dziękuję za wszystkie rady :) Wczoraj zdałam wreszcie, za 10 podejściem. Miałam egzamin łączony, gdyż musiałam ponownie zdawać test. Podeszłam więc do egzaminu łączonego na luzie, zakładając, że po oblaniu przeniosę się do innego miasta. Być może to pomogło, bo zdałam bez jednego błędu egzamin praktyczny :)
      • getic Re: Problem z psychiką 21.06.11, 08:52
        Gratulacje.
        Wiesz, nie to żebym cię straszył, ale prawdziwa jazda to się zacznie dopiero teraz...
        Welcome to the jungle, czyli na warszawskich ulicach. A na prawym fotelu pomocnej duszyczki nie będzie...
        • spacey1 Re: Problem z psychiką 21.06.11, 17:00
          wiem, wiem, ale pierwszy krok zrobiony. bez prawka nie miałabym szansy nawet spróbować :)
      • Gość: za 1 razem Re: Problem z psychiką IP: *.acn.waw.pl 24.06.11, 23:55
        Przyznaj się, że chciałaś się przenieść do Łomży, bo tam zdają wszystkie LEBIEGI, które nie potrafią zdać w Warszawie, bo ciągle oblewają i mówią, że albo stres zżarł, albo to egzaminator się uwziął, albo jakiś głupi błąd, albo że w Warszawie nie da się zdać bez znajomości i łapówki i tak dalej. Tak myślałaś sobie, right?
    • Gość: joanka Re: Problem z psychiką IP: *.play-internet.pl 21.06.11, 20:25
      ja mam to samo.dziś po raz czwarty oblałam,bo nie umiem sie nie denerwować.z instruktorem jezdzę rewelka,na egzaminie serce chce mi wyskoczyć.tak głupie ,nie wytłumaczalne błędy popełniam,że az sama na siebie potem krzyczę.ale oni mają takie miny w tym wordzie,ze miękne
      • spacey1 Re: Problem z psychiką 22.06.11, 13:23
        zgadza się, wychodzą do człowieka jakby go na szafot prowadzili. Ja miałam szczęście trafić na kilku miłych, ale to niewiele pomagało. Ten, zktórym zdałam, bardzo miły i wyraźnie widać było, że treścią jego życia nie jest oblewanie. Ale może to dlatego, że nie jest wyłącznie egzaminatorem, to policjant (i to jakieś ważny) z Komendy Głównej Policji, wydział ruchu drogowego. Może dlatego taki bez napinki.
        • Gość: za 1 razem Re: Problem z psychiką IP: *.acn.waw.pl 24.06.11, 23:52
          Ten, u którego zdałem za 1 razem też miał taką opinię, że oblewa wszystkich i za wszystko. Facet był nieprzystępnym milczkiem i chyba był emerytowanym wojskowym, bo miał taki surowy ton wydawania poleceń. Stąd też było tak wielkie niedowierzanie, gdy wróciłem do wordu na miejscu kierowcy i powiedziałem, że to był mój 1 raz. Jeśli wierzyć w bajeczki tych inteligentnych pań, zdających któryś raz z rzędu i latających co chwila na siku, dokonałem rzeczy niemożliwej, choć ja mam zupełnie inne zdanie.
        • spacey1 Re: Problem z psychiką 15.08.11, 17:06
          Trochę czasu już upłynęło od mojego pozytywnego egzaminu, o którym tu pisałam, ale widzę, że wciąż się pojawiają komentarze pod adresem mojej ułomnej natury, moich umiejętności jako kierowcy, jak również epitety bardziej ogólnej natury. Postanowiłam więc krótko donieść o wydarzeniach w moim życiu kierowcy.
          Tydzień po zdaniu egzaminu dostałam służbowy samochód, przedtem kilka razy jeździłam naszym własnym. Po otrzymaniu służbowego nie było już wyjścia, trzeba było wsiąść i jeździć. To sprawiło, że dziś całkiem nieźle sobie radzę, chodź oczywiście nie na każdej nowej trasie. Nie wybieram trasy pod kątem unikania skrętów w lewo, a słyszałam o takich praktykach młodych kierowców :) Okazało się, że nie obawiałam się skrętów w lewo, tylko reakcji instruktorów i egzaminatorów, że źle stanę na skrzyżowaniu, nie w tym miejscu itp. Teraz radze sobie i nie stresuję zbytnio.
          To, że zdawałam 10 razy (a nie 1 raz, jak znany bywalec tego forum) nie czyni ze mnie gorszego kandydata na kierowcę. Raczej sprawiło, że wzięłam wiele godzin doszkalania i być może jestem jednym z najlepiej wyszkolonych kierowców tuż po egzaminie :) Za 1 razem nie byłam z pewnością gotowa do jeżdżenia, więc nie mogłam zdać. Potem umiejętności nie były jeszcze wystarczające, a psychika też niedojrzała. Dziś czuje się wreszcie dojrzała do zdobywania doświadczenia kierowcy i z radością wsiadam za każdym razem za kierownicę.
          pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze ostatni egamin mają przed sobą, jak również tych tuż po.
          pozdrawiam!
      • Gość: za 1 razem Re: Problem z psychiką IP: *.acn.waw.pl 24.06.11, 23:48
        O, następna paniusia ze śpiewką: Ja umiem jeździć, z instruktorem jeżdżę dobrze, ale jak idę na egzamin to paraliżuje mnie stres i jakoś tak głupio oblewam. To forum składa się w większości z takich zdolnych pań.
        Tym razem doszła jeszcze kolejna rozbrajająca wymówka - MINY EGZAMINATORÓW. ROTFL!
        To właśnie ta płeć ma do siebie to, że pisze, jak dobrze umie jeździć, jednak wystarczy, aby zobaczyła niemiłą minę egzaminatora i od razu stres zatyka i egzamin oblany. rotfl po strokroć! Osoba nie będąca zdać egzaminu ze względu na minę egzaminatora nie ma prawa dostać prawa jazdy!
        • staszek585 Re: Problem z psychiką 26.06.11, 13:07
          "Za 1 razem" jak zwykle: nadęty i pewny.
          Taka cecha się chyba narcyzmem nazywa, nie ?
          Ale z balonami jest już tak, że dadzą się nadmuchiwać, ale w końcu pękają.
          Natomiast psychika ważna rzecz, w dodatku działamy tak, jak wcześniej "wymyśli głowa".
          Obecnie często się tego nie docenia, a szkoda.
          Egzamin na prawo jazdy obrósł mitami przeplatanymi z rzeczywistością. Dla niektórych mity zdają się być ważniejsze. A rzeczywistość ?
          Egzamin na prawo jazdy to pokazanie, że umie się podstawy. W dodatku nawet nie wszystkie. Wbrew obiegowym opiniom wiedzy dużej nie wymaga, za to wymaga praktycznego zastosowania tego co wiemy. I to w konkretnym, dość krótkim, czasie .
          Nic dziwnego, że niektórym trudno. Każdy nieco inaczej reaguje i to normalne.
          Powodzenia.
          • Gość: ; Re: Problem z psychiką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.11, 13:28
            hmm skoro się tak stresujesz że na łuku który ponoć masz opanowany i najeżdżasz na słupek to chyba egzamin w innym mieście ci nie pomoże? a z drugiej strony spójrz na to inaczej. Na drodze jest wiele stresujących sytuacji których nie przewidzisz .. np nagle przestają działać światła na największym skrzyżowaniu? i co wtedy robisz? Zapewne panikujesz? I to najgorsze co możesz zrobić. Tylko spokój i opanowanie spowoduje że nie zrobisz głupstwa nawet gdy nie do końca będziesz ogarniać kto kiedy z której strony ma jechać pierwszy.

            Jedyną radą dla Ciebie to zmienić nastawienie. Musisz iść z myślą że zdasz ten egzamin bo przecież dobrze jeździsz , łuk Ci wychodzi itp. I przestań się tak stresować, przecież w życiu czekają Cię większe problemy niż egzamin na prawo jazdy ;)
            • Gość: anita Re: Problem z psychiką IP: *.c193.msk.pl 24.07.11, 17:22
              3 x S, Spokój, Spokój, Spokój. Wszyscy się spotykamy na drodze. Bądźmy wobec siebie uprzejmi, spokojni, serdeczni, wyrozumiali, a nie będziemy ofiarami wypadków.
        • Gość: dziam Re: Problem z psychiką IP: 194.181.188.* 26.07.11, 09:25
          a ja sie dołączę do opini tych miłych panienek, że egzaminy są MEGA stresujące. Od 6 lat jestem szczęśliwą posiadaczką prawka kat B i w tym roku postanowiłam dorobić kat. A. Do tej pory podchodziłam do egzaminu 2 razy i za każdym razem oblałam na ósemce. Stres jest tak paraliżujący, że nie jestem w stanie zrobić nic (mimo że na szkoleniu normalnie jeździłam). już pomijam fakt, że faktycznie niektórzy egzaminatorzy są burakami i specjalnie człowieka dostresowują co na pewno nie pomaga. Egzamin to egzamin- stres jest i ludzie mniej odporni po prostu nie zdają. Jeżdżąc po ulicy inaczej odbiera sie sytuacje stresowe i inaczej sie na nie reaguje. I nie próbujcie mi wmówić, że ja też jestem lebiegą i nie powinnam jeździć skoro sie tak stresuje bo od tych 6 lat jeżdżę samochodem dużo, pewnie i nigdy nie miałam żadnego wypadku ani stłuczki (ani nikogo nie obtarłam na parkingu).
          To że zdawałam w Suwałkach nie zmieniało faktu, że wszyscy którzy przyjechali zdawać do mniejszego miasta (m.in. z Warszawy, Łodzi i Poznania - tak, miałam taką międzymiastową grupę) oblali tak samo jak to robili w swoich miastach. Także naprawdę zdawanie w obcym mieście nie pomaga bo się nie zna ani topografii miasta ani zachowań tamtejszych kierowców.

    • spacey1 Re: Problem z psychiką 15.08.11, 17:07
      Trochę czasu już upłynęło od mojego pozytywnego egzaminu, o którym tu pisałam, ale widzę, że wciąż się pojawiają komentarze pod adresem mojej ułomnej natury, moich umiejętności jako kierowcy, jak również epitety bardziej ogólnej natury. Postanowiłam więc krótko donieść o wydarzeniach w moim życiu kierowcy.
      Tydzień po zdaniu egzaminu dostałam służbowy samochód, przedtem kilka razy jeździłam naszym własnym. Po otrzymaniu służbowego nie było już wyjścia, trzeba było wsiąść i jeździć. To sprawiło, że dziś całkiem nieźle sobie radzę, chodź oczywiście nie na każdej nowej trasie. Nie wybieram trasy pod kątem unikania skrętów w lewo, a słyszałam o takich praktykach młodych kierowców :) Okazało się, że nie obawiałam się skrętów w lewo, tylko reakcji instruktorów i egzaminatorów, że źle stanę na skrzyżowaniu, nie w tym miejscu itp. Teraz radze sobie i nie stresuję zbytnio.
      To, że zdawałam 10 razy (a nie 1 raz, jak znany bywalec tego forum) nie czyni ze mnie gorszego kandydata na kierowcę. Raczej sprawiło, że wzięłam wiele godzin doszkalania i być może jestem jednym z najlepiej wyszkolonych kierowców tuż po egzaminie :) Za 1 razem nie byłam z pewnością gotowa do jeżdżenia, więc nie mogłam zdać. Potem umiejętności nie były jeszcze wystarczające, a psychika też niedojrzała. Dziś czuje się wreszcie dojrzała do zdobywania doświadczenia kierowcy i z radością wsiadam za każdym razem za kierownicę.
      pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze ostatni egamin mają przed sobą, jak również tych tuż po.
      pozdrawiam!
      • Gość: Vipera Re: Problem z psychiką IP: *.pl 16.08.11, 19:16
        Nie ważne czy za 1 czy 10, bo i tak dopiero jeżdżąc własnym samochodem uczymy się tak jakby na "nowo", bo już po prawej stronie nie będzie nikogo kto w razie W zahamuje, pomoże itp.
        Jeden uczy się szybciej, drugi wolniej i nie ma nic w tym złego, a o tym jakimi jesteśmy kierowcami to można dyskutować jak się ma lata doświadczeń za kółkiem, bo 30h kursu nie robi z nikogo wszechwiedzącego, doświadczonego kierowcy. I nie ma się co przejmować opiniami innych, że niby jak ktoś za 10 to nie potrafi jeździć. Wręcz przeciwnie. Widocznie tyle czasu było potrzeba, teraz przynajmniej czuje się pewniej na drodze jadąc samemu niż nie jeden taki co zdał za pierwszym razem, mimo jakiś błędów, na które egzaminator przymykał oko. Oczywiście są też tacy co za pierwszym razem zdali i czują się pewnie, ale nie wszyscy. Każdy jest indywidualną jednostą.
        • Gość: za 1 razem Re: Problem z psychiką IP: *.acn.waw.pl 17.08.11, 00:15
          Wszystko to prawda o nabieraniu doświadczenia dopiero wtedy, kiedy jeździ się samodzielnie. Jednak to forum jest okupowane przez ludzi (głównie kobiety) przekonane o tym, że umieją jeździć, tylko nie mogą zdać egzaminu. Czytam to forum od lat i właśnie takie przypadki są najczęstsze. Dziewuchy piszą, jak to umieją dobrze jeździć, znajomi to powtarzają ale jak przychodzi dzień egzaminu, to lipa. Stres odbiera im rozum i nie potrafią zrobić nawet łuku, że o wyjechaniu na miasto nie wspominam. Ja to sam widziałem czekając kiedyś na swój egzamin. Jedna zawodniczka nie była w stanie włączyć wycieraczek, bo ze zdenerwowania myliły jej się dźwignie wycieraczek i kierunkowskazów. Druga zawodniczka ze zdenerwowania nie umiała płynnie ruszać i hamować, więc oblała łuk. A w ogóle to zanim zaczęły się egzaminy niezłe cyrki odbyły się w poczekalni, gdzie baby latały to kibla jakby wszystkie dostały biegunkę. Kibel był cały czas zajęty, drzwi się nawet nie zamykały! Wszystkie baby miały przerażone miny, były blade, drżały im ręce i nie kojarzyły co się dzieje. Wyglądały jak skazańce prowadzone na szafot. Stres odbierał im rozum i oblewały jedna po drugiej. A kiedy już oblały to RYCZAŁY! Tego właśnie nie zapomnę już nigdy. RYCZĄCYCH BAB! Beczały jedna przez drugą! Oczywiście wszystkie powtarzały jak zacięta płyta tę samą formułkę, co tu na forum. Że ona umie jeździć, że ona ćwiczyła i wszystko dobrze jej szło, ale jak tylko egzaminator coś powiedział, od razu stres i oblewka. Wszystkie oblewajki zwalały winę na egzaminatora albo na stres. No i ten wielce odkrywczny wniosek ryczących oblewajek - że trzeba do Łomży, bo w Warszawie uczciwie nie uda się zdać! Na własnym przykładzie kilku oblewajkom pokazałem, że jednak można ale one pewnie i tak nie wierzyły i myślały sobie w duchu, że albo po znajomości albo łapówa albo tylko i wyłącznie szczęście. Ja idąc na egzamin i czekając na Odlewniczej zapamiętałem sobie jedno i tego się trzymałem. Że egzamin zdaję tylko ja i jestem zdany tylko na siebie. Nikt mi nie będzie doradzał, nikt nie będzie pomagał i łagodził stresu. Jak się zestresuję i obleję, pretensje będę mógł mieć tylko i wyłącznie do siebie i wtedy wstydem będzie tłumaczenie się rodzinie (tak jak robią to oblewajki), że a to stres mnie zjadł albo że to była jakaś bzdura i egzaminator specjalnie mnie oblał. Sprawę postawiłem jasno - idę samotnie do boju jeden na jednego i albo siłą spokoju wygrywam, albo siłą stresu przegram ale nie z egzaminatorem tylko z własną słabością. Wygrałem! Wygrałem sam ze sobą, ze stereotypami utartymi i rozpowszechnianymi również na tym forum. Pracowałem wtedy na Żeraniu, znałem trasy egzaminacyjne i w fabryce gadali właśnie, że na Odlewniczej nie da się zdać. No to ja udowodniłem paru osobom, że da się zdać. Nie w ładną pogodę ale w lejący deszcz. Bez znajomości bez łapówek i za 1 razem. Pusty śmiech mnie ogarnia, gdy czytam te babskie mądrości o tym, który to word w Warszawie jest najgorszy i gdzie nie da się normalnie zdać. WSZĘDZIE da się normalnie zdać jeśli umie się jeździć! Łomża to przytułek dla miernot, które nie potrafią jeździć w dużym mieście i jadą do Łomży a potem jeżdżą po Warszawie i obcierają innym drzwi, bo nie umieją parkować. To właśnie w Łomży taka jedna dostała prawo jazdy a ja musiałem oddawać samochód do lakiernika!
          • spacey1 Re: Problem z psychiką 17.08.11, 12:04
            Wiesz co podziwiam cię. Kilka lat siedzieć na tym forum i tłuc cały czas ten sam temat. Czy to jakaś twoja misja - udowadnianie innym, że jak nie zdadzą za 1 razem to sa miernotami? Dla mnie temat mojej drogi przez mękę do pozytywnego egzaminu już przestaje być frapujący, teraz skupiam się na zdobywaniu coraz większego doświadczenia jeżdżąc na codzień po Warszawie. Zdałam w Warszawie za 10 razem, ale w końcu zdałam. jeżdżę, daję sobie radę. Nawet jeśli w trakcie zdawania zżerał mnie stres, to co z tego? Wreszcie go opanowałam i dałam radę. Owszem, miałam myśl, aby jechac do Łomży, bo sama już nie wiedziałam, co robić. Ale wtedy, kiedy właśnie chciałam zrezygnować z W-wy, to zdałam. Może dlatego, że zdawałam już na luzie.
            Pierwszy raz za kółkiem (samodzielnie) był straszny, ale teraz już jeżdżę spokojnie. parkuję i nikomu nie obtarłam samochodu.
            I nie mogę zrozumieć, jaka jest twoja misja na tym forum... ja, jeśli będę tu zaglądac, to po to, aby porozmawiać czy poczytać o problemach związanych z ruchem drogowym, albo żeby podtrzymać na duchu tych, którzy zwątpili, że uda im się kiedykolwiek zdac egzamin. A jaka jest twoja misja?
            pozdrawiam :)
    • Gość: Gościu Re: Problem z psychiką IP: *.dynamic.chello.pl 17.08.11, 13:07
      może to pomoże:
      gruper.pl/x.php/1,6649/Warszawa-Barwy-Umyslu-3-godzinne-warsztaty-AstroJazdy-przygotowujace-do-egzaminu.html
      ponoć właśnie "przygotowują psychikę" do zdania na prawka, a 80% piechotą nie chodzi... tylko jeździ, bo ma prawko lol
      • spacey1 Re: Problem z psychiką 17.08.11, 14:57
        ja już zdałam, ale dzięki :)
    • Gość: kosc Re: Problem z psychiką IP: *.s11.a040.ap.plala.or.jp 17.08.11, 14:21
      Jak ja zdawalam, zdaly wszystkie dziewczyny, a wszyscy chlopcy oblali. W srod straszych osob takich dysproporcji nie bylo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka