Gość: Klajcor
IP: *.broker.com.pl
04.12.06, 21:39
Pierwsze podejscie w Tychach... Niezdane. Wszystko szlo idealnie poki jakis
staruszek z rowerem nie wszedl na pasy zaraz po moim starcie ze skrzyzowania
na zielonym swietle. Coz mialem zrobic?? Dalem po hamulcu... co sie okazalo.
"Mily dziadzio" sie cofnal na chodnik, egzaminator mowi "Wynik egzaminu -
negatywny" Pytam sie dlaczego, a on mowi ze pieszy mial czerwone swiatlo...
Moglem go przejechac. Dodam jeszcze ze szlo mi idealnie, stosowalem sie do
wszystkich przepisow jakie tylko widnieja w naszym ukochanym kodeksie i w
zasadzie powoli zblizalem sie do osrodka po odbior karty z napisem "wynik
egzaminu - pozytywny". Oblal ktos w glupszy sposob od mojego?? Nie sadze...
Pozdrawiam, mam nadzieje ze unikniecie problemow, nawet tych szczegulikow,
ktore moga Was zdyskwalifikowac! :) Mnie nie pozostaje nic innego jak czekac
na 2 termin :]