Dodaj do ulubionych

od panów egzaminatorów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 11:33
Chciałam powiedzieć-byc może któryś z egzamintatorów to przeczyta- Drodzy
panowie egzaminatorowie podchodzcie do kursantów jak do ludzi, dlaczego w
dzisiejszych czasach tak trudno o zwykła zyczliwość?!!!Tyle sie mówi o
kulturze na drodze, a wy czego nas uczycie? Nie wiem sprawia wam radosc jak
wyprowadzicie w równowagi jakas młoda przestraszona dziewczyne? Nie mówie o
przepuszczaniu jezeli ktos popelnia błedy, ale o pozytywnym nastnawieniu,
złagodzeniu stresu? Czy to naprawde jest az tak trudne? Czy tak wiele by was
kosztowało jakby przy np. pytaniu z obsługi pojazdu zadawali pokolei pytania?
Zrozumcie ten stres!Po co wprowadzajcie atmosfere walki! czy przy pytaniu z
obsługi pojazdu tak cieżko jest sie pytac po kolei o kazdy płyn a nie
mówić "prosze otworzyc maske i pokazac wszystko co pani powinna byla
wiedziec"( dziewczyna pokazala wszystkie płyny- bo myslala ze na egzmainie
tylko to trzeba) egzaminator sie na nia dziwnie patrzy wiec dziewczyna sie
pyta "czym mam wskazac cos jeszcze?" a on na to no to:"pani powinna była
wiedziec co powinna wskazac" (wiec tak na wszelki wypadek wskazuje jeszcze
bezpieczniki, pasek klinowy, chłodnice, akumulator itp.)egzaminator oczywisie
nie reaguje (wszak nie moze jej jeszcze oblac) wiec ona zamyka klape i
rozpoczyna sprawdzanie swiateł (juz nawet nie zadaje pytan czy ma kazde
pokolei sprawdzac czy wszystkie razem wlaczyc i obejsc dokola bo wie ze
usłyszy "to pani powinna wiedziec")... Nie wiem może to ja jestem dziwna ale
denerwuje mnie takie typy! Wiadomo ze i tak dobrze wyszkolona osoba
przejedzie łuk bezbłednie ( osobiscie uwazam ze ciezko go niezaliczyc ),
zaliczy górke wyjedzie na miasto.. Ale z jakim nastawieniem? Czy ma szanse
dobrze przejechac miasto jak jest zdenerowana?(osobiscie uwazam ze nie-pewnie
moze zaliczyc bo mozna zdac popelniajac drobne błedy ale nigdy nie bedzie to
doskonala jazda taka na jaka dana osobe stac gdyby jechala w miłej przyjaznej
atmosferze). A chyba nie musze już mówić o tym ze akurat na tym egzaminie
opanowanie nerow to podstawa. Wiec jezeli przychodzi dziewczyna spokojna, to
po co na sile starac sie ja zdenerwowac?Poprostu szkoda słów...A i jeszcze
jedno moi drodzy panowie darujcie sobie na koniec te mile słowa o doskonalej
jezdzie. Moglibyście sie poprostu juz nie odzywac!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ząb Trzonowy Re: od panów egzaminatorów IP: *.76.classcom.pl 11.12.06, 11:51
      Do kogo to piszesz? Do tych tępaków i troglodytów, emerytowanych milicjantów i
      ormowców dorabiających sobie w WORD-ach?
      • yunnan Re: od panów egzaminatorów 11.12.06, 12:36
        "Gość; nieważne" napisał/a;

        "dlaczego w dzisiejszych czasach tak trudno o zwykła zyczliwość?!!!"...

        to pytanie jest również skierowane do Ciebie "Trzonowy"...
        • Gość: niewazne Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 13:11
          dla mnie ten cały system jest chory...dziwisz sie ze on tak mówi? bo ja nie:)
          pewnie ze nalezaloby zaczac od siebie ale wybacz trudno cokolwiek dobrego mówić
          o tak zachowujacych sie osobach?! naprawde trudno dla kogos byc miłym jezleli
          ta druga osoba wykazuje niechec do Ciebie? Zastanówmy sie czemu? No bo
          przepraszam bardzo jak po 5 minutach moze Cie ktos polubic albo nie? Rozumiem
          juz po dłuzszej jezdzie jakis kursant jest arogancki i niemiło odpowiada ale
          juz na wstepie? co by takiemu egzaminatorowi korona z glowy spadla gdyby
          powiedział:" dobrze prosze pani to juz wszystko zostało sprawdzone prosze
          rozpoczac sprawdzanie swiatełek" zamiast "skad ja mam wiedziec czy to juz
          wszystko-pani powinna wiedziec " niby tak mała róznica a jednak tak wielka...
        • Gość: Ząb Trzonowy Re: od panów egzaminatorów IP: *.76.classcom.pl 11.12.06, 13:33
          Jak ja mam mieć życzliwość do pajaca, który jakieś 18-to letnie dziewczę
          doprowadza do takiego stanu, że nie jest ona w stanie trzęsącymi się rękami
          wyjąć dowodu osobistego z torebki?
          I czy na pewno na TYM polega sprawdzanie umiejętności jazdy?
          • Gość: niewazne Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 13:51
            Zgadzam sie z Tobą w pełni! Najgorsze w tym wszytkim jest to ze my musimy to
            wszystko akceptowac bo raczej wyboru nie mamy...Tylko szkoda mi tych wszystkich
            osob ktore własnie przez to straciły te 112 zł. Bo to ze zdadza wkoncu (o ile
            nie zrezygnuja) nie podlega watpliwosci, bo jezdzic potrafia. Wiec po co ten
            cyrk? Moze po to by zniechecic młode wrazliwe osoby do auta-ktore czesto
            jeszcze podczas kursu ze swoim instruktorem uwielbialy prowadzic...Bo one juz
            poprostu nie chca tam wiecej isc! I to wcale nie dla tego ze za daleko
            zaparkowały tylko nie chca spotykac sie z tymi "uprzejmymi" panami.No ale
            przeciez to sprawdza czy protafimy jak jestesmy zdenerwowani jezdzic autem(
            wszak w kazdej sytuacji powinnismy to umiec) - chodz podobno jak ktos jest
            zdenerwiowany nie powinien wsiadac za kółko....
      • Gość: malgosia Re: od panów egzaminatorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:42
        hmmm mialam egzamin i nik nigdy mnie tak ni zgnoil... facer juz na oczatku
        okazyal mi swoja niechec, przy omawianiu plynow wydzieral sie na mnie i
        przeklinal ! a gdy jechalam po luku otwrzyl wszystkie okna w samocodzie i bieagl
        naokolo saochodu i wrzeszczal patrz sie ku.. w lsterko i takie tam, dziwie sie
        sma soie ze zdalam na placu pomimo tego ogormnego tresu jednak oblal mnie na
        miesie w zasadzie nieslusznie bo bylam na drodze rownorzednej przepuscilam osoy
        z prawej widzilam jak samochod byl daleo od srzyzowania wiec bez problmu moglam
        przejechac jedank on uwazal ze musoalm tam stac i wyczekwiac az on przejedze.
        ehh chory system

        sory za literowki
    • lustrana103 Re: od panów egzaminatorów 11.12.06, 14:38
      Hej! Spokojnie - bądzmy sprawiedliwi. To prawda że w każdym ośrodku
      egzaminacyjnym zdażają się kretyni nieowybrażalni mający się za bogów dróg i
      wyrocznie niesamowite bez prawa pomyłki ale jest też mnóstwo naprawdę fajnych i
      przyjaźnie nastawionych egzaminatorów, którzy swoim spokojem i opanowniem
      uspokajają egzaminowanych. Sama się na takiego natknełam i byłam bardzo
      pozytywnie zaskoczona.
      • Gość: Ząb Trzonowy Re: od panów egzaminatorów IP: *.76.classcom.pl 11.12.06, 14:50
        Tak, to prawda. Sam byłem świadkiem jak jeden SUPER egzaminator na placu
        poprawiał jakąś laskę, która myliła światła.
        Kiedy czekałem na swojego pniaka, aż mnie zazdrość brała. Na szczęście zdałem...
    • watashi79 Re: od panów egzaminatorów 11.12.06, 15:00
      Ja za pierwszym razem trafiłem na całkiem miłego, może na początku był dość
      małomówny, ale był całkiem sympatyczny. Uwaliłem na górce, ale całkiem fajnie mi
      się z nim jeździło po mieście :)

      Za drugim razem egzaminator sprawiał wrażenie dość zimnego i obojętnego, ale nie
      był złośliwy ani nieprzyjemny, był raczej zasadniczy. Tego dnia na maksa zeżarł
      mnie stres, więc być może miłe słowo pomogłoby mi zdać, ale w końcu to nie jego
      wina hehe.

      Na szczęście nie wszyscy są źli, myślę że wręcz zdecydowana mniejszość, tylko
      ich najbardziej widać i słychać.
      • Gość: niewazne Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 15:08
        byc moze:)w gruncie rzeczy mam taka cicha nadzieje ze istnieja egzaminatorzy-
        ludzie.. ale z tego co popatrzylam i z tego co sie dowiadywałam to nie jest tak
        kolorowo...
        • Gość: Monika Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 17:15
          Mi na samym wstępie powiedział
          -prosze otworzyc maske i opisac budowe samochodu
          Zbaraniałam ponieważ na kursie mnie uczyli, że egzaminator pyta gdzie się co
          znajduje a ja wskazuję. Popatrzyłam na niego niepewnie a on przewrócił oczami i
          mówi
          -długo sie pani będzie zastanawiać?!
          Pokazałam, ale chwilkę sobie musiałam poprzypominac jak się co nazywa (stres)
          Potem kazał mi włączyć wszystkie możliwe światła, wysiąść z auta i pokazać od
          czego która żarówka. Trzęsłam sie jak galareta ale powiedziałam jakos. On na to
          znow oczami przewrócił i mówi
          -ale to chyba nie wszystko. Myślałam że trzasne drzwiami i odejde ale myslę
          sobie do cholery czego jeszcze nie pokazałam i mówię do niego- tak jeszcze są
          światła stopu i wsteczne a on
          -to prosze pokazać gdzie one są
          to mówie że nie moge mu pokazac bo muszę w aucie być, żeby je włączyć.
          Zrobił sie czerwony jak burak i do tej pory niewiem czy coś palnęłam czy czy mu
          dopiekłam. Zrobiłam łuk a on kazał mi wysiąść z auta i powiedzieć czy jestem
          zadowolona ze swojej jazdy po łuku. Długo by pisać o tym jeszcze. Egzaminu
          oczywiście nie zaliczyłam i długo po nim nie mogłam dojść do siebie. A
          tego "pana" zapamiętam do konca życia. Nikt w życiu mnie tak nie zgnoił.
          • Gość: niewazne Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 17:54
            mialam ostatni egzamin bardzo podobny do twojego... wiec wiem co to znaczy
            pierwszy raz w zyciu poprostu odetchnelam z ulga kiedy mi powiedzial ze to juz
            koniec nie moglam lez powstrzymac ... nie wiem kompletnie co sie ze mna stało
            wiem ze wiecej tam juz nie pojde i po cholere sie stresowalam te 40 pare
            minut.. nie wiem ...
          • pontus_euxinus Re: od panów egzaminatorów 11.12.06, 18:09
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            Tak trudno zapamietac kilka podstawowych rzeczy:

            > Mi na samym wstępie powiedział
            > -prosze otworzyc maske i opisac budowe samochodu

            pod maska wskazujesz dokladnie 5 pozycji, ktore tak naprawde przydadza Ci sie
            pozniej, by nie byc "..." na drodze i kiedy brakie plynu w spryskowaczu, nie
            zawracac glowe mezowi, bratu, chlopakowi.

            > Potem kazał mi włączyć wszystkie możliwe światła, wysiąść z auta i pokazać od
            > czego która żarówka.

            j.w
            podstawowych swiatel jest 9. trudno zapamietac?
            a co bedzie kiedy na drodze przyjdzie Ci zmienic zarowke?

            > stopu i wsteczne a on
            > -to prosze pokazać gdzie one są
            > to mówie że nie moge mu pokazac bo muszę w aucie być, żeby je włączyć.

            a moze wystarczylo POPROSIC "niech pan nacisnie hamulec, a ja wyskocze
            sprawdzic swiatla STOP, a przy okazji niech pan wrzuci wsteczny bieg, to w tym
            samym czasie sprawdz swiatelka cofania". Wystarczy z usmiechem, humorem i ze
            zdecydowaniem pokazac, ze "jazda autem to przyjemosc!".

            > Zrobiłam łuk a on kazał mi wysiąść z auta i powiedzieć czy jestem
            > zadowolona ze swojej jazdy po łuku.

            a bylas zadowolona?

            > Nikt w życiu mnie tak nie zgnoił.

            no tak, chory system...
            • Gość: katrine Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 18:37
              wes sie wogle zastanów co piszesz! nie jestes wstanie zrozumiec ze ktos sie
              denerwuje na egzaminie jak masz pisac takie rzeczy to sobie poprostu odpusc...
              (nie wiem chcesz dzuiewczyne zdołowac czy co?) sory ale nie musi znac na pamiec
              pokolei co ma pokazywac wystarczy ze wie gdzie znajduja sie dane płyny chyba
              płacimy te 112 zl to egzaminator moglby przynajemniej sie na tyle wysilic by
              pozadawac troche pytan
              • Gość: Monika dzięki katrine IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:36
                ...bo może zdołować taka..."pomoc" człowieka, który jest instruktorem. Mój
                instruktor po tym jak mu opowiedziałam o swoim egzaminie powiedział...ale
                chamisko...
                Trzeci egzaminator i ostatni był normalny. Nie stresował, zadawał pytania i był
                miły. Dlatego bez stresu od początku do końca mogłam się skupić na egzaminie.
                Jeżdżę od miesiąca swoim autem i narazie wiedza z żarówek mi nie była do
                niczego potrzebna :)Pozdrawiam Ciebie oraz autorkę tematu.
                • pontus_euxinus Re: dzięki katrine 11.12.06, 20:41
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > ...bo może zdołować taka..."pomoc" człowieka, który jest instruktorem.

                  przez to ze doluje moich kursantow gorzej niz egzaminatorzy, nie maja takich
                  scen na egzaminie:)

                  > Mój
                  > instruktor po tym jak mu opowiedziałam o swoim egzaminie powiedział...ale
                  > chamisko...

                  bo lepiej zwalic sprawe na kogos innego:)
                  • Gość: Ratenberg Re: dzięki katrine IP: 217.149.242.* 13.12.06, 12:03
                    Widzę Pontus, że przesiąkłeś już smrodliwymi oparami towarzystwa wzajemnej
                    adoracji. Wredny jest ten pierd..ony kursant, który zawraca głowę Jaśnie
                    Wielmożnemu Panu Egzaminatorowi tudzież Jego Eminencji Instruktorowi. Jeśli tak
                    boicie się m.in. o to, że kursant(ka) popsuje autko, to może rozminęliście się
                    z powołaniem. A czy Ty o Wielki Geniuszu od razu wszystko wiedziałeś o aucie?
                    NIE! I nie mów proszę, że to wina niedouczonych kursantów, bo tak nie jest.
                    Cały polski system robienia prawa jazdy jest przeżarty korupcją. I będzie
                    dalej, dopóki nie zreorganizuje się go od podstaw i nie odsadzi milicjantów i
                    esbeków od koryta. A chamstwo egzaminatorów ma na celu jedynie wyciąganie opłat
                    za egzaminy. Taka sama klika jak adwokackie korporacje.
                  • Gość: realista Re: dzięki katrine IP: *.tpnet.pl 13.12.06, 12:51
                    > przez to ze doluje moich kursantow gorzej niz egzaminatorzy, nie maja takich
                    > scen na egzaminie:)

                    Żal mi ciebie i twoich kursantów. W życiu nie poszedłbym do ciebie na kurs.
                    • Gość: Monika Re: dzięki katrine IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 15:07
                      ....ja również. I może większość jego kursantów z niego i z jego..."nauki"
                      zrezygnowała, dlatego teraz się na kursantach w taki sposób wyżywa.
                      A tak poważnie...pontus czy nie uważasz, że to z Twojej strony PROWOKACJA?!
                      Pomyśl o tym i nie udawaj,że nie. Teraz pewnie niewiniątko będziesz zgrywał, bo
                      egzaminatorzy za to pogłaszczą Cię po głowie :) A może dzięki temu Twoi
                      kursanci szybciej zdają? Tak czy owak zalatuje tu czymś.
            • Gość: Monika pontus.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:21
              ....mi chodzi właśnie o tę odrobinkę życzliwości o któtej pisze autorka tematu.
              Jeśli chodzi o żarówki w normalnych warunkach na spokojnie sprawdziłabym
              włączając światła, która żarówka nie świeci ;) ....a płyny no cóż bez stresu
              się inaczej myśli niż w stresie bo nikt nad tobą nie stoi i nie przewraca
              oczami. Jeśli ty tak uczysz swoich kursantów w takim zniecierpliwieniu,
              przewracając oczami, to tylko im współczuję.
    • Gość: madzia Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 19:16
      Mnie moj przemily pan egzamnator poprawil, ze nie mowi sie dolewa tylko
      uzupelnia plyny, bardzo mila i sympatyczna atmosfere wowczas wprowadzil. A jak
      stwierdzil, ze przykro, ze nie zdalam uwierzylam w kazde jego slowo.
      • pontus_euxinus Re: od panów egzaminatorów 11.12.06, 20:37
        Drogie panie.
        Stres nie stres, jednak zapamietac kilka prostych czynnosci nie jest specjalna
        trudnoscia. Przykro mi. Podchodzicie do tego "place wymagam". a dodac cos od
        siebie? sprawdzanie tych czynnosci jest najprostrza czescia egzaminu, wiec...

        Rada dla Was drogie panie.
        Zamiast obrazac sie na caly swiat, zapiszcie sobie to co napisze, na kartce, w
        postaci SMSa i jadac autobusem powtarzajcie sobie:

        pod maska:
        1. "bagnet" miarka poziomu oleju, sprawdzam poziom oleju /min-max/
        2. korek wlewu oleju, ktorym uzupelniam olej, taki sam jaki uzywalam do tej pory
        3. zbiorniczek wyrownawczy - korkiem uzupelniam plyn chlodniczy, najczesciej do
        polowy.
        4. zbiornik plynu do spryskiwacza
        5. zbiorniczek plynu hamulcowego

        teraz swiatla (gdzie sa wg. waszego auta zapamietajcie sobie)
        1. pozycyjne
        2. tablica rejestracyjna - mozna sprawdzic jednoczesnie po wlaczeniu sw.
        pozycyjnych
        3. mijania
        4. drogowe
        5. przeciwmgielne tylne
        (5a jesli sa przeciwmniglne przednie)
        6. kierunkowskazy
        7. awaryjne
        8. stopu - wywyslacie egzaminatora by nacisnal pedal hamulca, same sprawdzacie
        9. swiatla cofania - j.w
        (10. pamietajcie ze znak "elki" w samochodach egzaminacyjnych tez jest
        podswietlany, czemuby nie sprawdzic?)

        a) sygnal dzwiekowy,
        b) zamkniecie drzwi,
        c) wizualne sprawdzenie cisnienia w oponach,
        d) sprawdzic czy sa tablice rejestracyjne (czemuby nie sprawdzic, przeciez spod
        blokow, z parkingow kradna tablice, a pozniej np. paliwo na stacji z
        wykorzystaniem naszych numerow)

        punkty b, c i d mozna sprawdzac jednoczesnie w czasie obchodzenia auta przy
        swiatlach...

        CZY TO TAKIE TRUDNE?

        ---
        podróże z i pod prąd
        niekończące się nigdy...
        Marcin /instruktoR - Łódź/
        • pontus_euxinus Re: od panów egzaminatorów 11.12.06, 20:43
          a czy ktos z Was sprawdzilw czasie egzaminu gasnice (jej waznosc), trojkat i
          apteczke?
          • Gość: madzia Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:46
            apteczki nie sa obowiazkowe, a ponadto trzeba potrafic uzyc tego, co znajduje
            sie w apteczcze
        • Gość: madzia Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:45
          Nie oburzam sie wcale, ze to jest wymagane i ze to jest super skomplikowane i
          nie musze zapisywac sobie tego na kartce, nie lubie tylko jak ktos niepotrzebnie
          wprowadza stres, czepia sie o slowka i usiluje z kogos zrobic glupka.
          Przepraszam, ale mnie takie rzeczy denerwuja.
        • Gość: katrine Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:50
          ojej jaki Ty jesteś kochany!ależ nie bulwersuj się tak dzięki za pomoc :) same
          byśmy nie dały napewno sobie rady :)a z tym podswietlaniem elki to jak to
          sprawdzic obawiam sie że jestem zbyt niska by tam dosięgnac wrazie gdyby mi nie
          podswietlili:P no i nasz drogi instruktorze zapomiales dodac info o swiatełu w
          srodku auta- wcisniecie pokretła np. w corsach:) a przeciez za to tez mozna nie
          zdac egzaminu bo oswietlenie w srodku pojazdu jest realnym zagrozeniem;)pzdr
          • pontus_euxinus Re: od panów egzaminatorów 11.12.06, 21:04
            Gość portalu: katrine napisał(a):

            po co ta ironia?
            przedstawilem moje zdanie, a jesli macie ochote nie zdawac na takich
            pierolach... coz.
            Kierowca powinien i musi byc odporny na STRES, by w podbramkowej sytuacji mogl
            wyjsc calo. Czy zajechanie przez kogos drogi, usprawiedliwa nas ze zapomnimy
            gdzie jest np. hamulec i co nalezy zrobic?

            Nie zwalajcie winy na egzaminatorow. Wystarczy przycisnac samego siebie i
            przede wszystkim SWOJEGO instruktora. Mozna tez poczytac podrecznik, z reguly
            nawet w najgoryszmym dostepnym na rynku, jest opisany przebieg egzaminu i co
            nalezy robic w czasie obslugi auta.
            • Gość: katrine Re: od panów egzaminatorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 21:19
              pontus_euxinus napisał:

              > Gość portalu: katrine napisał(a):
              >
              > po co ta ironia?
              > przedstawilem moje zdanie, a jesli macie ochote nie zdawac na takich
              > pierolach... coz.


              Zaraz zaraz kto tu mówi odrazu o nie zdawaniu:) Myśle ze mało kto da sie oblac
              na obsłudze pojazdu ( sama nie znam takiej osoby). Po raz kolejny przypominam
              ze chodzi o atmosfere jaka jest wprowadzana.
              > Kierowca powinien i musi byc odporny na STRES, by w podbramkowej sytuacji
              mogl
              > wyjsc calo. Czy zajechanie przez kogos drogi, usprawiedliwa nas ze zapomnimy
              > gdzie jest np. hamulec i co nalezy zrobic?

              Oczywiscie zgadzam sie dlatego nie usprawiedliwiam ze komus z nerwów nie
              wyszedł łuk czy górka- bo moim zdaniem sa to manerwy ktore w nerwach czy nie
              kazdy bez problemy powinien zaliczac
              >
              > Nie zwalajcie winy na egzaminatorow. Wystarczy przycisnac samego siebie i
              > przede wszystkim SWOJEGO instruktora. Mozna tez poczytac podrecznik, z reguly
              > nawet w najgoryszmym dostepnym na rynku, jest opisany przebieg egzaminu i co
              > nalezy robic w czasie obslugi auta.
              >
              W tym punkcie sie nie zgodze bo jezeli chodzi juz o sama jazde na miescie
              uwazam ze wynik egzaminu w 90% procentach jest zalezny od humoru egzaminatora.
              Mozna jezdzic super ale jak ktoś bedzie chciał to i tak coś znajdzie.... Nie
              oszukujmy sie nikt nie jezdzi bezbłednie ( a juz napewno nie osoby po
              przejzdzonych 30h) czy to oznacza ze odrazu trzeba je przekreslac... jezeli
              ktos jezdzi spokojnie bezpiecznie nie wymusza pierszenstwa moim zdaniem nie
              powinien byc oblewany za np. troche krzywe zaparkowanie obok kraweznika...
              Przepraszam bardzo ale to ze na egzaminie ktoremu towarzysza nerwy ktos nie
              rowno zaparkuje to nie oznacza ze nie potrafi jezdzic... nawet najlepszemu
              kierowcy zdaza sie krzywo zaparkowac...
            • Gość: Ząb Trzonowy Re: od panów egzaminatorów IP: *.76.classcom.pl 11.12.06, 22:36
              > Kierowca powinien i musi byc odporny na STRES, by w podbramkowej sytuacji mogl
              > wyjsc calo.

              No, to już jest super demagogia. Jasne, że powinien być odporny na stres: czy
              wobec tego na egzaminie na kat. DE egzaminatorzy mają wybijać ludziom zęby?
              Nie słyszałem, żeby w USA gdzie jest dwieście kilkadziesiąt milionów aut,
              egzaminowali w taki sposób jak u nas.
        • Gość: Ząb Trzonowy Re: od panów egzaminatorów IP: *.76.classcom.pl 11.12.06, 22:29
          > CZY TO TAKIE TRUDNE?

          No, oczywiście nie trudne.
          Ale zapewniam Cię (a wiem o czym mówię), że każdego egzaminowanego można równie
          łatwo doprowadzić do takiego stanu, że pokazując na pedał gazu będzie Ci mówił,
          że to jest światło stopu. Zwłaszcza jak ktoś jest już urobiony kilkugodzinnym
          czekaniem na wywołanie.
        • Gość: Monika drogi panie pontus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 22:36
          ty nie bardzo zrozumiałeś o co chodzi. Chodzi o to, że wszyscy wiedzą co jest
          pod maską, bo tego nas uczycie na kursie. Chodzi tu o ATMOSFERĘ jaką stwarzają
          nam egzaminatorzy na wstępie. Radzę potrenować czytanie ze zrozumieniem
          ponieważ nie pierwszy raz błędnie odbierasz treść. I nieładnie zachowałeś się
          mówiąc IRONICZNIE "drogie panie......." Tego typu problem na egzaminie mają nie
          tylko PANIE.
          • pontus_euxinus Re: drogi panie pontus 11.12.06, 23:17
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > Chodzi tu o ATMOSFERĘ jaką stwarzają
            > nam egzaminatorzy na wstępie.

            z mojego doswiadczenia wyglada to tak, ze sami kursanci jeszcze dlugo, dlugo
            przed egzaminem sami nakrecaja sie, ze egzaminator zapewne obleje, ze udupi za
            byle co, no i ze za pierwszym razem napewno sie nie da.
            Wierzcie mi. Tych ktorych przygotowuje i przekonuje ze egzamin to tylko
            formalnosc i jazda jest taka sama jak z instruktorem... zdaja bez problemu,
            rowniez za pierwszym razem, nawet u najgorszego egzaminatora. Podchodza do
            egzaminu bez negatywnego nastawienia do egzaminatora i udaje sie.

            Co do poczatkowego momentu egzaminu... jesli jestes przygotowany drogi
            kursancie to nic i nikt nie jest w stanie wyprowadzic Cie z rownowagi
            sprawdzaniem swiatel i podchwytliwymi pytaniami.

            Co do dalszej czesci, cos TRENING czyni mistrza i jesli ktos chce sie dobrze
            nauczyc jezdzic, to nauczy sie jesli nie w 30 to w 60 godzin. Nalezy tylko
            krytycznie spojrzec na siebie. I nie pchac sie za wszelka cene na egzamin.
            (Po 60 godzinach nie ma mozliwosci, by nie zdac.)

            Wroce jeszcze do tematu stresu. Uwazam, ze:
            50% udanego egzaminu to pokonanie wlasnego stresu i slabosci. Jesli jestes
            przygotowany, przynajmniej czesc nerwow odchodzi. Jesli w poczekalni jest
            nerwowa atmosfera, wyjdz na z niej, pomysl o czyms milym, albo wyobraz sobie
            jak bedzie Ci sie jechalo z egzaminatorem - jako przyjacielem! Pomysl i wyobraz
            sobie, ze to twoj pasazer, ktorego musisz bezpiecznie dowiezc do celu.
    • bandria Re: od panów egzaminatorów 12.12.06, 08:48
      Temat egzaminatorów był wałkowany na tym forum już kilka razy. Przeważnie w
      kontekście ja biedna istota, na którą uwziął się ten straszny egzaminator, który
      nic nie rozumie i w ogóle to nie człowiek (nie używając wulgarnego słownictwa).
      Tak przeważnie wypowiadają się osoby, które oblały (chociaż nie zawsze). Bardzo
      lubicie uogóniać i brać wszystkich jedną miarką. Jeżeli sami nawalicie,
      wykarzecie się się swoją niewiedzą, przecież lepiej zwalić winę na kogoś innego.
      To nie ja, to jego wina, bo się uwziął, bo nie rozumie, że się denerwuję.
      Przecież trudniej przyznać się do własnego błędu, jak bym wyglądał wówczas przed
      znajomymi, rodziną. Wszystkie uwagi osób, które próbują bronić w jakiś sposób
      egzaminatorów i tak są na nic. Nie ważne jakich argumentów użyjemy, oni zawsze
      będą dla takich osób najgorsi.
      Obiecałam sobie, że więcej się nie wypowiem na temat egzaminatorów, bo zawsze mi
      się obrywało za to, że ich broniłam. Ale jak czytam wasze wypowiedzi to
      adrenalina mi skacze. Wiem, że stres może spowodować, że wszystko zapomniemy,
      ale czy to jest tłumaczenie. Przecież to wasz problem, a nie egzaminatora, który
      wykonuje swoją robotę. On ma sprawdzić waszą wiedzę, a nie umawiać się na
      pogaduszki. To od was zależy w dużej mierze (nie zawsze) jaka będzie atmosfera
      na egzaminie. Zacznijcie więc wymagać więcej od siebie, nie tylko w sferze
      przygotowania i wiedzy, ale także od życzliwości ze swojej strony.

      Pozdrawiam
      • Gość: Ząb Trzonowy Re: od panów egzaminatorów IP: *.ia.agh.edu.pl 12.12.06, 10:42
        > Przecież to wasz problem, a nie egzaminatora, który
        > wykonuje swoją robotę. On ma sprawdzić waszą wiedzę, a nie umawiać się na
        > pogaduszki.
        No więc ja nie oczekuję, że egzaminator mi będzie właził do d..., ani że będzie
        zabawiał mnie rozmową o życiu.
        Niech nie będzie chamem. To taki program minimum, który postuluję.
        Taki drobiazg: czemu gostek, który występuje de facto w roli urzędnika
        państwowego, leci do mnie na egzaminie per "ty"? Czy myśmy się pili razem wódkę?

        > To od was zależy w dużej mierze (nie zawsze) jaka będzie atmosfera
        > na egzaminie.
        No, faktycznie. W dużej mierze ode mnie. Gratuluję Ci oceny sytuacji. Rozumiem,
        że większość tych, którzy piszą o prostackich ekscesach egzaminatorów, sami je
        sprowokowali swoim zachowaniem? he, he, he....

        • bandria Re: od panów egzaminatorów 12.12.06, 11:11
          > Taki drobiazg: czemu gostek, który występuje de facto w roli urzędnika
          > państwowego, leci do mnie na egzaminie per "ty"? Czy myśmy się pili razem wódkę?

          Wystarczy, że grzecznie zwrócisz mu uwagę, myślę że nic się nie stanie (to moja
          opinia).

          > Rozumiem, że większość tych, którzy piszą o prostackich ekscesach
          egzaminatorów, sami je sprowokowali swoim zachowaniem? he, he, he....

          Dobrze rozumiesz, większość. A poza tym co rozumiesz przez prostackie
          zachowanie? Weź także pod uwagę, że ludzie mają tendencję do ubarwiania swoich
          wypowiedzi (i jest to całkiem normalne), zwłaszcza gdy chcą by racja była po ich
          stronie.

          Nie mówię, że wszyscy egzaminatorzy są idealni. Ale czy my tacy zawsze jesteśmy
          i nie mamy sobie nic do zarzucenia. Ja tak nie uważam. Ale to ja tak uważam.
          • Gość: Ząb Trzonowy Re: od panów egzaminatorów IP: *.76.classcom.pl 12.12.06, 11:58
            Chyba jednak mnie nie przekonasz. Ja piszę o tym co widziałem na własne oczy, a
            nie na podstawie cudzych relacji, trudnych do zweryfikowania.

            Nie wiem ile masz lat, ale nie mieści mi się w głowie, że można w dzisiejszych
            czasach usprawiedliwiać takie zachowania. To było normą może 20 lat temu, kiedy
            biurwa na poczcie mogła Cię zmieszać z błotem, a Ty musiałaś stać cichutko.

            Pytasz się, co uważam za prostactwo. No na przykład wrzeszczenie (tak, tak) na
            zdającego w trakcie egzaminu lub kiedy pokazuję egzaminatorowi dowód osobisty
            (orócz skierowania na egzamin) a on do mnie tonem lumpa "a na co mi to dajesz".

            Gdyby podobna rzecz wydarzyła się w cywilizowanym kraju, facio z miejsca
            straciłby pracę.

            A że są fajni egzaminatorzy, to ja wiem, ale niestety jest też cała masa takiego
            milicyjno-ormowsko-ubeckiego szlamu, który się daje ludziom we znaki.
            • bandria Re: od panów egzaminatorów 12.12.06, 12:17
              Nie usprawiedliwiam takiego zachowania, mogłeś mnie źle zrozumieć. Piszesz, że
              > To było normą może 20 lat temu, kiedy
              > biurwa na poczcie mogła Cię zmieszać z błotem, a Ty musiałaś stać cichutko.

              Ale wy też stoicie ciuchuko. Macie prawo odwołać się, złożyć skargę, a nie
              korzystacie z tego.

              > Gdyby podobna rzecz wydarzyła się w cywilizowanym kraju, facio z miejsca
              > straciłby pracę.

              Tylko Ci się tak wydaje. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.
    • Gość: ida swieta do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 09:38
      kursanci, dajcie spokoj egzaminatorom. to, ze niektorzy z nich nie sa mili i
      sympatyczni to nie zwalnia was z obowiazku bycia kulturalnymi i milymi.
      Starajcie sie do nich podchodzic na luzie. Pzdr.
      • Gość: katrine Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 09:42
        Gość portalu: ida swieta napisał(a):

        > kursanci, dajcie spokoj egzaminatorom. to, ze niektorzy z nich nie sa mili i
        > sympatyczni to nie zwalnia was z obowiazku bycia kulturalnymi i milymi.
        > Starajcie sie do nich podchodzic na luzie. Pzdr.
        Pewnie ze tak jeszcze tego by brakowało żebysmy my brali z nich przykład -
        oczywiscie ze to do niczego nie prowadzi...Co niezmienia faktu ze egzaminatorzy
        tez czasem powinni sie zastanowic nad tym co mówią...
        • bandria Re: do zdajacych 12.12.06, 10:20
          Gość portalu: katrine napisał(a):
          > Co niezmienia faktu ze egzaminatorzy
          > tez czasem powinni sie zastanowic nad tym co mówią...

          To samo można powiedzieć o zdających.
          • yunnan Re: do zdajacych 12.12.06, 11:13
            Przede wszystkim sprostowanie.
            Kolega pontus nieco rozszerzył zakres egzaminu o takie punkty jak;

            "(10. pamietajcie ze znak "elki" w samochodach egzaminacyjnych tez jest
            podswietlany, czemuby nie sprawdzic?)"

            - egzaminowany powinien sprawdzic działanie świateł zewnętrznych pojazdu.
            Oświetlenie "elki" nie wchodzi w skład obowiązkowego wyposażenia pojazdów. Jest
            elementem dodatkowym dla pojazdów nauki jazdy i egzaminowania. Dlatego nie
            wymaga się na egzaminie sprawdzania podświetlenia "elki".

            "c) wizualne sprawdzenie ciśnienia w oponach,
            d) sprawdzic czy sa tablice rejestracyjne (czemuby nie sprawdzic, przeciez spod
            blokow, z parkingow kradna tablice, a pozniej np. paliwo na stacji z
            wykorzystaniem naszych numerow)"

            - nie wymaga się na egzaminie sprawdzania ani ciśnienia powietrza w oponach ani
            obecności tablic rejestracyjnych.
            Idąc tym tropem katalog zadań dla zdających można by rozszerzyć o
            tysiące "punktów kontrolnych". Pamiętajmy, że zadania określone w instrukcji
            zostały narzucone przez ministerstwo transportu i nie zawsze zestaw "punktów
            kontrolnych" jest szczęśliwie [trafnie] dobrany.

            A co do atmosfery na egzaminach.
            Egzamin charakteryzuje się tym, że podnosi poziom adrenaliny i stresu i to bez
            względu na to czy jesteśmy lepiej czy gorzej przygotowani [proporcjonalnie].
            Jednak stwierdzenia w stylu "płacę 112 zł więc wymagam" są bezzasadne i typowo
            roszczeniowe.... Pomijam tu poziom kultury osobistej, który zarówno u zdających
            jak i egzaminatorów jest różny i pozostawia wiele do życzenia, co jest zresztą
            charakterystyczne dla naszego społeczeństwa.
            Wiele opinii na tym forum pisanych jest przez osoby młode, osimnasto –
            dziewiętnastoletnie, dla których jest to pierwszy kontakt z egzaminem
            państwowym i jego specyfiką. W szkole czy klasie, nawet w trakcie egzaminu
            jesteście w gronie swoich rówieśników [co zdecydowanie poprawia atmosferę i
            obniża poziom stresu], natomiast na egzaminie praktycznym na prawo jazdy
            jesteście sam na sam z egzaminatorem i to powoduje że czujecie się nieswojo,
            obco, brak jakiegokolwiek oparcia.
            Inaczej oceniają stres egzaminacyjny osoby starsze, które zetknęły się w życiu
            z wieloma egzaminami czy komisjami. Kilka lat studiów pozwala posmakować tego
            szczególnego rodzaju zmagań i mimo, że studia są dużo bardziej kosztowne, nikt
            nie mówi "płacę – wymagam". Na uczelni uszka po sobie i nikt nie pyskuje! A tu
            zaraz wyzywanie od tępaków i troglodytów!

            Jak wcześniej pisałem "Pomijam tu poziom kultury osobistej..."
            Wymagajmy jej od siebie, od zdających, egzaminatorów, instruktorów, a i później
            po egzaminie. Wymagajmy jej od kierowców czyli nas samych.
            Pozdrawiam
            Ps. Egzamin jest rejestrowany więc jeśli KTOKOLWIEK zachowuje się na egzaminie
            wulgarnie czy niekulturalnie to jest to do sprawdzenia [art. 110a. 1. pkt
            3 "Egzaminator zobowiązany jest do godnego zachowania w czasie wykonywania
            obowiązków".
            • Gość: Ząb Trzonowy Re: do zdajacych [OT] IP: *.76.classcom.pl 12.12.06, 12:04
              > szczególnego rodzaju zmagań i mimo, że studia są dużo bardziej kosztowne, nikt
              > nie mówi "płacę – wymagam". Na uczelni uszka po sobie i nikt nie pyskuje!

              No to chyba mało wiesz o czym piszesz... Gdyby sobie prowadzący pozwolił na
              takie gadki jak egzaminatorzy, to by go w ciągu kilku tygodni roznieśli.
              Zwłaszcza na studiach płatnych.
              • yunnan do ... kogo? 12.12.06, 13:05
                Obawiam się, że wiem o czym piszę bo środowisko akademickie znam od drugiej
                strony. Tak samo jak egzaminatorzy jest to bardzo zróżnicowana grupa zawodowa.
                Grupa zawodowa jak inne. Z ludźmi o wysokiej kulturze osobistej, pozytywnie
                nastawionych do świata i otaczających ludzi, sympatycznych i uśmiechniętych.
                Ale są tam też ludzie którzy przerost własnej wartości i zbyt wysokiego
                mniemania o sobie manifestują pomiatając nie tylko studentami ale i
                współpracownikami.
                I nie piszę tu szczególnie o "studiach płatnych", na których to podobno ktoś –
                kogoś - za coś, miałby "roznieść"... Takie określenie pasuje raczej do
                stadionowych rozgrywek lub być może "studiów" w stylu "licencjat w rok"...ale
                ani jedna ani druga "ikona popkultury" nie jest mi bliżej znana ;-)
              • Gość: katrine Re: do zdajacych [OT] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 13:18
                Rozumiem ze ten atak był skierowany do mnie wiec tak...Oczywiscie ja nie
                popieram chamskiego zachowania i nie znosze osob ktore mysla ze jak zapłacili
                to wszytsko moga(bo oczywiscie tak nie jest)- moze mnie troche zle zrozumiales.
                Chodzi mi o to ze mimo wszystko egzmaminatorzy sa w pracy a nie na spotkaniu
                towazyskim i obowiazuja ich chyba pewne zasady. Jakos nie wyobrazam sobie
                sytuacji by instruktor któremu płace za np. jazdy doszkalajace patrzyl na mnie
                z gory, nie chcial mi czegos wytumaczyc czy pocwiczyc okreslony typ parkowania
                bo jego zdaniem ja juz umiem Mam prawo cwiczyc to co chce bo to ja płace.
                Czesto tak robia instruktorzy (spotkałam sie z tym wielokrotnie) pewnie ze
                łatwiej jest jezdzic caly czas po prostej niż cwiczyc manewry. Wracajac do
                egzaminatorów-sytuacja jest podobna pewnie ze nie chodzi o to ze jak zaplacilam
                za egzmain to musi oznaczac ze go zdam. Ale powinnam miec zapewniona
                przynajemnij w miare normalna atmosfere do zdawania. Nie wiem ale chyba
                egzmainatorem nie moze byc kazdy! Chyba przechodza jakies testy wiec czemu tacy
                ludzie ktorzy poprostu nie potrafia normalnie rozmawiac z 2 osoba zajmuja tak
                odpowiedzialne stanowiska. Jeszcze co do wypowiedzi do pontusa odnosnie
                oswietlania elki, sprawdzania czy tablic nie ukradli i sprawdzania cisnienia
                mysle ze ten komentarz był zbedny bo chyba nikt tego na powaznie nie
                potraktował :)pzdr
                • yunnan odrobina dystansu potrzebna od zaraz... 12.12.06, 13:34
                  Ciekawym jest fakt, że mimo wszystko zdający chcą wskazywać elementy pojazdu
                  których wskazanie nie jest obowiązkowe [oświetlenie „elki”, naciąg paska
                  klinowego, akumulator...] a tych objętych zakresem egzaminu nie potrafią
                  wskazać. Czyli mamy tu do czynienia z sytuacją pierwszą; wskazują w nerwach co
                  popadnie, na zasadzie im więcej tym lepiej. Tylko po co? Wariant drugi;
                  instruktor zamiast przeczytać instrukcje egzaminu w części opisującej zadanie
                  pierwsze na egz. na kat. B opowiada kursantowi to co akurat wie i co potrafi w
                  samochodzie znaleźć. Taki instruktor-fachowiec-złota rączka...

                  Poza tym rozmawiamy tu sobie spokojnie i postarajmy się unikać emocji. Nie
                  rozmawiamy o aferach z udziałem Łyżwińskiego czy taśmach Renaty B...
                  Nikt na Ciebie nie napada ani nie szykuje ataku.
                  • Gość: katrine Re: odrobina dystansu potrzebna od zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 14:31
                    ok ale przeciez ja nie bronie osob ktore nie potrafia pokazac płynów a pokazuja
                    inne rzeczy tylko mówie o całej otoczce o nerwach o atmosferze... eh dobra
                    chyba mnie tu juz nikt nie rozumie... nie wiem czy ja niewyraznie pisze? czy
                    gdziekolwiek napisalam ze uwazam ze osoby ktore nie potrafia wskazac plynow
                    powinny zostac przepuszczane?wrecz przeciwnie uwazam ze kazdy jest wstanie sie
                    tego nauczyc i to zaliczyc ale tu nie chodzi o sam fakt pojscia i zaliczenia
                    obsługi pojazdu ( bo w przyjaznej czy nieprzyjaznej atmosferze kazdy
                    przygotowany kursant to zaliczy) tylko o to jak mu sie pozniej bedzie jezdzilo
                    na miescie jaka atmosfere juz na wstepnie potrafia stworzyc egzmainatorzy...
                    poprostu nie rozumiem czemu to robia? wiem ze nie wszyscy! ale dlaczego robia
                    to ci ktorzy to robia ( a jest ich całkiem sporo) poprostu chciałabym to
                    zrozumiec i tyle...
                    • Gość: ona Re: odrobina dystansu potrzebna od zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 14:47
                      bo to sa czesto osobnicy, ktorym sprawia przyjemnosc pastwienie sie i ranienie
                      innych, niestety....
                    • Gość: Monika katrine.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 17:38
                      ja wiem o co Ci chodzi ponieważ mi dokładnie o to samo chodzi. Jak widać
                      zaledwie trzy czy cztery osoby tylko zrozumiały o co chodzi autorce tematu,
                      reszta od niego odbiegła, krytykując PANIE i robiąc z nich nieudacznice i
                      jeszcze grom wie kogo. Ja powtarzam, że mam juz prawo jazdy i poki co radzę
                      sobie i potrafię zachować zimną krew w trudnych przypadkach. Wiem jak reagować.
                      Inaczej sie zupełnie jeździ samemu.
                      Ale potrafie też powiedzieć że tego drugiego egzaminu nie byłam w stanie zdać z
                      powodu chamstwa egzaminatora a nie swojej niewiedzy. Na trzecim egzaminie
                      mogłam wreszcie pokazać, że potrafię jeździć ponieważ nikt na mnie nie patrzył
                      z góry, tylko egzaminował mnie zwykły człowiek, który POTRAFIŁ się uśmiechnąć i
                      powiedzieć miłe słowo. Był przyjaźnie nastawiony do ludzi. Ale nawet nie chce
                      mi sie już tego tłumaczyć, bo ten kto chce to to zrozumie a innym choćby pluć w
                      twarz to i tak powiedzą, że to deszcz pada. Także karine jestem z Tobą :)
                      Trzymaj sie i nie czytaj już tych....wypowiedzi, bo szkoda czasu marnować na
                      to :) Pozdrawiam.
            • Gość: skov Re: do zdajacych IP: 213.199.253.* 12.12.06, 15:11
              oświetlenie "elki" jest światłem zewnętrznym pojazdu i należałoby je wskazać.
              Nie ma w instrukcji egzaminowania, że "sprawdzamy tylko te światła które wchodzą
              w skład obowiązkowego wyposażenia pojazdów". Podobnie jest ze światłami
              przednimi "przeciwmgłowymi" jak są - to sprawdzamy.
              Pozdrawiam
              • Gość: :) Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 17:23
                Niedługo to samochód na kanał będą stawiać i kazać pokazywać co pod nim sie
                znajduje, a niektórzy z was powiedzą...i co z tego wszystko jest do nauczenia
                phi...
                • Gość: katrine Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 18:54
                  Moniko dziekuje :):*
            • Gość: madzia Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 23:02
              Z calym szacunkiem, pracownicy akademiccy reprezentuja duzo wyzszy poziom kultury.
            • Gość: Ratenberg [...] IP: 217.149.242.* 13.12.06, 10:10
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Monika Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 10:20
                .....abo przynajmniej część z nich. Niektórzy tu piszą- skoro wam tak źle to
                czemu sie nie odwołujecie...Myślę, że ludzie nie odwołują sie poprostu ze
                strachu. Przynajmniej ja dlatego się nie odwołałam.
                • Gość: Monika Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 10:24
                  Dodam jeszcze do tego, że koleżanka zdawała 09 12 na odlewniczej a następny
                  termin ma na....25 01 2007 co powoduje dodatkową złość i presję, nie mówię już
                  o finansach na dodatkowe godziny jazdy.
                  • pontus_euxinus Re: do zdajacych 13.12.06, 20:09
                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                    > Dodam jeszcze do tego, że koleżanka zdawała 09 12 na odlewniczej a następny
                    > termin ma na....25 01 2007 co powoduje dodatkową złość i presję,

                    zgoda.

                    > nie mówię już
                    > o finansach na dodatkowe godziny jazdy.

                    nie zaszkodzi jej pojezdzic troszke wiecej, nawet jesli dobrze jezdzi.
                    trening czyni mistrza:)
                    • Gość: madzia Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 21:32
                      Jasne nie zaszkodzi pojezdzic wiecej, oczywiscie trening czyni mistrza, tylko to
                      wszystko kosztuje, no ale wlasnie interes kreci sie w ten sposob.
                      • pontus_euxinus Re: do zdajacych 13.12.06, 22:05
                        Gość portalu: madzia napisał(a):

                        > Jasne nie zaszkodzi pojezdzic wiecej, oczywiscie trening czyni mistrza, tylko
                        to wszystko kosztuje,

                        Egzaminy tez.
                        Prosta kalkulacja na przykladzie z zycia.

                        Kursant podchodzacy do egzaminu 6 razy (112 x 6 = 672 zl = 20 godzin - przy
                        odrobinie negocjacji, kazdy wlasciciel szkoly dorzycilby do tego zestawu
                        godzine, moze 2 chocby jazdy po placu).

                        Gdyby te pieniadze przeznaczyc zaraz po kursie (w sumie 50 godzin jazd, lepszej
                        i pewniejszej) nie ma mozliwosci by nie zdac. Praktycznie 100% pewnosc ze
                        egzamin bedzie zdany.

                        ale zaraz... instruktor to zlodziej co Was okrada (przy takim podejsciu nie
                        liczcie na wiele)
                        • Gość: :-) Re: do pontusa IP: *.aster.pl 13.12.06, 22:16
                          Pontus, dziewczyna Cie rzucila czy o co chodzi ?
                          • pontus_euxinus Re: do pontusa 13.12.06, 22:23
                            Gość portalu: :-) napisał(a):

                            > Pontus, dziewczyna Cie rzucila czy o co chodzi ?

                            nie. wszystko w porzadku :)
              • Gość: realista [...] IP: *.tpnet.pl 13.12.06, 13:14
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • pontus_euxinus Re: do zdajacych 13.12.06, 19:31
              yunnan napisał:

              > Przede wszystkim sprostowanie.
              > Kolega pontus nieco rozszerzył zakres egzaminu o takie punkty jak;
              (..)
              > - egzaminowany powinien sprawdzic działanie świateł zewnętrznych pojazdu.
              > Oświetlenie "elki" nie wchodzi w skład obowiązkowego wyposażenia pojazdów.

              ale warto o tym wiedziec.

              > "c) wizualne sprawdzenie ciśnienia w oponach,
              > d) sprawdzic czy sa tablice rejestracyjne
              > - nie wymaga się na egzaminie sprawdzania ani ciśnienia powietrza w oponach
              ani obecności tablic rejestracyjnych.

              wymaga sie czy nie. hmmm... czy uczymy jezdzic tylko POD egzamin i wypelniania
              istrukcji egzaminowania?

              Mysle ze nie, a te rzeczy to naprawde PODSTAWA. W dodatku sa to bardzo proste
              czynnosci.

              Poza tym, jednemu z kursantow sam egzaminator (akurat "najgorzy" w jednym z
              osrodkow) podpowiedzial, ze moznaby to sprawdzic i zeby on przekazal to swojemu
              instrukotowi. Przekazal, ja przekazuje dalej.
              W kilku przypadkach kuranciskorzystali z tej wiedzy i milo zaskoczyli tym
              egzaminatora, ustawiajac sobie egzamin przynajmniej na poczatku.

              Kto chce, niech skorzysta, kto nie... jego sprawa.

              > Pamiętajmy, że zadania określone w instrukcji
              > zostały narzucone przez ministerstwo transportu i nie zawsze zestaw "punktów
              > kontrolnych" jest szczęśliwie [trafnie] dobrany.

              ja dodalbym do tej listy "sprawdzenie umiejetnosci wymiany zarowek i kontroli/
              wymiany bezpiecznikow"
              • Gość: Monika Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 21:27
                Ja nalepiej podstawiałabym zepsute auta, żeby kursanci na egzaminie najpierw je
                naprawiali sami a potem dopiero cała reszta. Przecież ważne jest żeby wiedzieć
                co jest zepsute nie?
                Ach... i najpierw żeby koła wymieniali w samochodach egzaminacyjnych...bo co
                zrobisz jak złapiesz na mieście gumę? Zadzwonisz po męża, kolegę, brata...?
                Widzę Pontus, że tryskasz pomysłami coraz ciekawszymi. Ktoś ci dopiekł ostatnio
                czy co? Nadal twierdzę, że to prowokacja z Twojej strony, a powinieneś temu na
                tym forum zapobiegać :)
                • pontus_euxinus Re: do zdajacych 13.12.06, 22:21
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > Ja nalepiej podstawiałabym zepsute auta, > Widzę Pontus, że tryskasz
                  pomysłami coraz ciekawszymi. Ktoś ci dopiekł ostatnio
                  > czy co?

                  Nikt nie musi byc mechanikiem.

                  Natomiast umiejtnosc wymiany zarowki (bezpiecznika) jest wazna. Skoro
                  sprawdzamy swiatla, to czemu nie mozna nauczyc sie wymieniac zarowki?

                  Co moze sie zdarzyc, kiedy na ciemnej drodze bedziesz jechala z zepsuta zarowka
                  w lewej przedniej lampie... lepiej nie myslec (i juz nie jest to tylko twoj
                  problem). Proste.
                  • Gość: Monika Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 22:33
                    bez powietrza w kole też nie można jeździć a nie każą zmieniać kół na
                    egzaminie. Przecież wszyscy wiemy gdzie są żarówki bo nas na egzaminie o to
                    pytają. O co ci chodzi, ugryzło cię coś?
                    • pontus_euxinus Re: do zdajacych 13.12.06, 22:37
                      Gość portalu: Monika napisał(a):

                      > Przecież wszyscy wiemy gdzie są żarówki bo nas na egzaminie o to
                      > pytają. O co ci chodzi, ugryzło cię coś?

                      wiedziec a wymienic to 2 rozne rzeczy:)

                      nic mnie nie ugryzlo... caly czas chce Wam powiedziec, ze nawet wymiana zarowki
                      w aucie jest *przyjemna*, a co dopiero jazda nim:)

                      Sprawym autem i bezpiecznie:)
                      • Gość: Monika Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 22:46
                        auto może się stać niesprawne i w trakcie jazdy :) Żaróweczka np może się
                        przepalić nawet w Twoim aucie i co wtedy? Czy mam pomyśleć mijając Cię na
                        drodze, że nie potrafisz jej wymienić? Bo rozumiem, że wozisz ze sobą te
                        żaróweczki.
                • Gość: . Re: do zdajacych IP: 195.116.125.* 13.12.06, 22:30
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > Ja nalepiej podstawiałabym zepsute auta, żeby kursanci na egzaminie najpierw je
                  >
                  > naprawiali sami a potem dopiero cała reszta. Przecież ważne jest żeby wiedzieć
                  > co jest zepsute nie?
                  > Ach... i najpierw żeby koła wymieniali w samochodach egzaminacyjnych...bo co
                  > zrobisz jak złapiesz na mieście gumę? Zadzwonisz po męża, kolegę, brata...?
                  > Widzę Pontus, że tryskasz pomysłami coraz ciekawszymi. Ktoś ci dopiekł ostatnio
                  >
                  > czy co? Nadal twierdzę, że to prowokacja z Twojej strony, a powinieneś temu na
                  > tym forum zapobiegać :)

                  Moniczko ja się w pełni z tobą zgadzam jeśli chodzi o Twoje wypowiedzi w tym
                  wątku ale muszę Cię zmartwić, że na egzaminie możesz niestety zostać poproszona
                  o wymianę kola (jako element obslugi pojazdu)- w moim ośrodku egzaminacyjnym już
                  się takie polecenie egzaminatora dla zdającego zdarzyło.
                  • pontus_euxinus Re: do zdajacych 13.12.06, 22:34
                    Gość portalu: . napisał(a):

                    > Moniczko ja się w pełni z tobą zgadzam jeśli chodzi o Twoje wypowiedzi w tym
                    > wątku ale muszę Cię zmartwić, że na egzaminie możesz niestety zostać
                    poproszona o wymianę kola (

                    a wlasnie. gdyby w czasie sprawdzania swiatel, kursant stwierdzi ze jakas
                    zarowka sie nie swieci, to co wtedy? pytam calkiem powaznie, bo nie wiem.

                    Egzaminator czy kursant zmienia zarowke?
                    • Gość: . Re: do zdajacych IP: 195.116.125.* 13.12.06, 22:53
                      > a wlasnie. gdyby w czasie sprawdzania swiatel, kursant stwierdzi ze jakas
                      > zarowka sie nie swieci, to co wtedy? pytam calkiem powaznie, bo nie wiem.
                      >
                      > Egzaminator czy kursant zmienia zarowke?
                      >

                      Moim zdaniem wymenia egzaminator (bądź inny pracownik WORD) bo to do zadań WORDu
                      nalezy zapewnienie zdającemu sprawnego pojazdu do egzaminowania.
                  • Gość: Monika Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 22:40
                    naprawdę? To ciekawe. Ale myślę, że to o wiele przydatniejsze jest w praktyce
                    niż te....żaróweczki. :) Ja na dzień dzisiejszy jeszcze koła nie zmieniałam,
                    ale taka umiejętność napewno się przyda. Muszę poćwiczyć wymianę koła, ale już
                    nie do egzaminu na szczęście :) Pozdrawiam.
                    • pontus_euxinus Re: do zdajacych 13.12.06, 22:44
                      Gość portalu: Monika napisał(a):

                      > naprawdę? To ciekawe. Ale myślę, że to o wiele przydatniejsze jest w praktyce
                      > niż te....żaróweczki. :) (...) Muszę poćwiczyć wymianę koła,

                      prosze Cie, pocwicz tez wymiane zarowek:) chociaz z przodu.

                      Pozdrawiam, Marcin
                      • Gość: Monika Re: do zdajacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 22:49
                        oczywiście....nie zapomnę napewno. Specjalnie dla Ciebie to zrobię :P
                        Żartowałam, żaróweczki potrafię wymieniać ponieważ już to robiłam.
    • Gość: mimi Re: od panów egzaminatorów IP: *.ghnet.pl 13.12.06, 12:04
      witam wszystkich, ja miałam egzamin niedawno w Krakowie, niestety nie zdałam,
      ale z własnej winy, byłam zdenerwowana i wymusiłam pierwszeństwo, ale do tego
      momentu mój egzaminator był bardzo miły, na placu mówił co mam pokazać i
      podszedł do mnie poprostu normalnie po ludzku. Mam nadzieję, że będziemy tylko
      na takich trafiać, czego wszystkim zdającym życzę (a od siebie może na początku
      wystarczy powiedzeić dzień dobry do egzaminatora i uśmiechnąć się, bo miny
      niektórych aż odstraszają)
      pozdrawiam wszystkich i tylko zdanych egzaminów

      mimi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka