Dodaj do ulubionych

Ach ci instruktorzy....:)

    • linia.frontu Ale przypał!!! ;) 04.02.08, 20:57
      Opowiadałam już wam o tym instruktorze, z którym mam kontakt
      telefoniczny, na oczy go nie widziałam, a mam czasem do niego sprawę
      i na tej zasadzie się znamy. Ale facet ma bajerę, że nogi miękną od
      samego słuchania, jest czarujący;)))
      No więc dzwonię załatwić sprawę. Akurat nie mógł ze mną rozmawiać i
      poprosił, żebym zadzwoniła później. Dzwonię więc.
      Chciałam zapytać, czy może w tej chwili rozmawiać. Ale o co zapytała
      genialna linia.frontu?
      - Jesteś wolny?
      Oczywiście, jak uslyszalam, jak to zabrzmiało, speszyłam się, niczym
      nastolatka:
      - Yyy, znaczy, masz czas?
      Wyszło jeszcze gorzej:D. Już mi się prawie udało zbyć to tą swoją
      sprawą, ale instruktor zaczał dociekać, co poeta miał na myśli, więc
      mu mówię, chciałam zapytać, czy możesz rozmawiać, nie TO miałam na
      myśli, a ten:
      - A no owszem, wolny jestem, szukam żony, a co, Ty też szukasz?
      - Żony?


      Ale przypał:)))
      Trzeba być mną, żeby tak przywalić :D
      • Gość: maniamania Re: Ale przypał!!! ;) IP: *.adsl.inetia.pl 05.02.08, 10:09
        linio jestes genialna:DDD
        oj ciezko byloby byc Toba ;)

        tez czasem mialam takie gadki, ze jak z czyms wyjechalam to moj
        instr. d;lugo to analizowal i interpretowal, tak wiec przynajmniej
        smiesznie bylo hehe

        linio ja chyba wykupie sobie dodatkowe jazdy u tego mojego ins.
        oczywiscie pierw zadzwonie i spytam czy jest wolny:DD
        tak wogole ciekawe jak to zinterpretuje, bo on czasem malo kumaty...

        a tak powaznie to coraz czesciej mysle zeby z nim pojezdzic jeszcze
        troche, sama niewiem, kurde widuje go czesto ale to nie to samao jak
        kilka godz. poswieconych tylko mnie;) oczywiscie bez zadnych
        podtekstow 8-)

        albo poszukam takiego instruktora:
        eto4.wrzuta.pl/audio/rZ4i26eiva/nerwowy_instruktor
        • linia.frontu Re: Ale przypał!!! ;) 05.02.08, 10:41
          Gość portalu: maniamania napisał(a):

          > linio jestes genialna:DDD
          > oj ciezko byloby byc Toba ;)

          Ja muszę wytrzymywać z linią.frontu 24h na dobę, a wierz mi, nie
          jest to łatwe;).
          Cichaj, zaprosił mnie na łyżwy:D

          > tez czasem mialam takie gadki, ze jak z czyms wyjechalam to moj
          > instr. d;lugo to analizowal i interpretowal, tak wiec przynajmniej
          > smiesznie bylo hehe

          Ja zawsze miałam takie gadki. Na tym polega nieszczęście. ;)

          > linio ja chyba wykupie sobie dodatkowe jazdy u tego mojego ins.
          > oczywiscie pierw zadzwonie i spytam czy jest wolny:DD
          > tak wogole ciekawe jak to zinterpretuje, bo on czasem malo
          kumaty...
          > a tak powaznie to coraz czesciej mysle zeby z nim pojezdzic
          jeszcze troche, sama niewiem, kurde widuje go czesto ale to nie to
          samao jak kilka godz. poswieconych tylko mnie;) oczywiscie bez
          zadnych podtekstow 8-)

          Tęsknisz, co? Przede mną się nie musisz tłumaczyć;) Ja zawsze
          wolałam się spotkać, uważam, że mój instruktor ocenia swoje
          towarzystwo wyżej od 40zł/h, ja zaś za bardzo cenię swoje 40zł, żeby
          wydawać je na takiego towarzysza.

          Spławiłam typa!

          > albo poszukam takiego instruktora:

          A tooo dobre!!!! ;D
          • Gość: maniamania Re: Ale przypał!!! ;) IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.08, 08:33
            oj linio a tęsknie jakoś takoś:) za tymi naszymi jazdami, ale
            nie...nie dam mu tej satysfackcji i tak sie nasłuchałam sporo że mam
            takie cholerne szczęście że trafiłąm na takiego fajnego instruktora
            (buahahahahaha) więc jakbym poszła i zapłaciła mu za te jego cudowne
            towarzystwo to wogóle by już w piórka obrósł, więc cholera pójdę do
            jego kumpla;)

            A kurde koperta mi nie wychodzi:D
            www.wrzuta.pl/film/hTP8fwcDMs/prawo_jazdy_i_koperta
    • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.08, 09:42
      oj moj temat spada:(
      a ja nadal widzac eleczke z lezka w oku ogladam sie...zwlaszcza gdy
      jedzie moj instruktorek i usmiecha sie tak do mnie...kurde...ten
      jego usmiech ;) ehhh.
      • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 12.02.08, 09:49
        Gość portalu: maniamania napisał(a):

        > oj moj temat spada:(
        > a ja nadal widzac eleczke z lezka w oku ogladam sie...zwlaszcza
        gdy jedzie moj instruktorek i usmiecha sie tak do mnie...kurde...ten
        > jego usmiech ;) ehhh.

        No właśnie się wczoraj zastanawiałam, co słychać u Ciebie i czemu
        nie przychodzisz na wątek. Co słychać? ;)
      • Gość: galadriel Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.chello.pl 12.02.08, 12:05
        a ja w takiej sytuacji odwracam głowe w drugą strone....jeszcze mnie boli....ale ponieważ jeżdże już z innym instruktorem,więc...może uda mi sie zapomnieć.No najwyższy już czas wziąć się w garść.Pozdrowionka.
        • Gość: lili Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.softlab.gda.pl 12.02.08, 18:20
          ech..u mnie też na początku było miło i sympatycznie..skończył się
          kurs a my dalej byliśmy razem aż do momentu gdy doszłam do wniosku
          że byłam nie pierwszą i nie ostatnią jego zdobyczą.Teraz pewnie też
          spotyka się..ale już nie ze mną.Nie polecam go nawet znajomym
          chociaż inni(inne;P)uważają go za super instruktora...ciekawe tylko
          od czego :D.
          • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 08:54
            czytam tak sobie Wasze teksty (chyba wszystko przeczytałam)i czułam sie tak
            jakbym czytała o sobie. normalnie chyba byłam zbyt naiwna, żeby sadzić, że tylko
            ja tak cierpię z tego powodu.a tu ...taram. ja tez się zauroczyłam moim
            instruktorem. spotkaliśmy się kilka razy, poza jazdami. wszystko to jest ta sama
            historia. az nie chce mi sie wierzyc, że tyle dziewczyn tak samo jak ja wpadła w
            sidła bezwzględnych instruktorów, którym się wydaje że wszystko wolno. ale mimo
            tego, że zranił mnie bardzo, a od mojego zdanego egzaminu mineły juz ponad 3
            miesiace to ja dalej mysle o nim ciepło i usmiecham sie do siebie na samo
            wspomnienie wspólnie spędzonych chwil. w sumie to obydwoje wiedzielismy, że to
            bedzie tylko na chwilkę, że kiedys się skończy, a później zostana tylko
            wspomnienia, ale mimo wszystko to tak strasznie boli. teraz gdy sie gdzieś
            mijamy to zosały nam tylko pełne smutku spojrzenia. czuję, ze on wie jaką mi
            krzywdę zrobił, ale jestem swiadoma(jak najbardziej!) tego, że dalej bajeruje
            inne. to jest juz chyba jego nałóg. ja sama nie sądziłam, że moge tak bardzo sie
            zauroczyc takim facetem. tak normalnie to nigdy bym nie zwróciła na niego uwagi,
            a nawet myslałabym z odraza o nim.człowiek to potrafi sam siebie zaskakiwać.
            cholera jak to boli... :(
            • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.02.08, 12:48
              Gość portalu: maricia napisał(a):

              > normalnie chyba byłam zbyt naiwna,

              Dziewczyno, chrzań go! A co to mało facetów na świecie, potrzebny Ci
              akurat taki z mózgiem kategorii B? I nie tylko mózgiem ;p
              Chrzań. Szkoda życia na beczenie po jakimś frajerze.



              Mnie tam żaden frajer więcej nie kopnie. Ten był ostatni.
              • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.02.08, 12:54
                linia.frontu napisała:

                > Mnie tam żaden frajer więcej nie kopnie. Ten był ostatni.

                'Złamałam już życie';p jednemu kursantowi ode mnie z grupy w pół
                godziny po naszym uroczym rozstaniu definitywnym z inj, zadzwoniłam
                do frajera i umówiłam się z nim na piwo, ale tak, żeby nijak nie
                mógł na nie przyjść, po czym oświadczyłam: "dobra, jak chcesz..." i
                frajer otrzymał możliwość przeżycia poczucia straconej szansy. :D

                Wkurzał mnie, maślił się, kobiet się nie zdobywa maśleniem;)
                Kobiety się zdobywa standardową olewką, lecą jak w dym;)))))
                • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 13:11
                  a weź tu olej, jak w głowie ciągle siedzi. naprawdę jestem bardzo swiadoma tego,
                  ze ten związek nie miałby szans na przetrwanie i takie tam bla bla bla, ale co
                  zrobic... serce nie sługa:( a co najgorsze...to widze go dosyc często (w końcu
                  taki ma zawód, że ciągle na ulicach, a ja z tego powodu w domu siedziec nie
                  będę)i jak z daleka widze ta elkę to mi od razu serce podskakuje. normalnie
                  głupia koza podnieca się na widok samego samochodu;/
                  • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.02.08, 13:38
                    Gość portalu: maricia napisał(a):

                    > a weź tu olej, jak w głowie ciągle siedzi.

                    I co, dasz mu satysfakcję i będziesz za nim latać? Ja swojego
                    codziennie widzę i żyję;)
                    Maricia, szkoda czasu. On teraz świetnie się bawi, jak sama piszesz,
                    zarywając inne kursantki, zamiast pracować. :)
                    • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 13:44
                      ale ja własnie nie daje mu satysfakcji w ogóle. jak sie gdzieś mijamy to czasami
                      uda mi sie go olać. czasami udaje, ze go nie znam, czasami spojrzę, a później
                      podnosze głowę wysoko i udaję, ze nie obchodzi mnie wcale. takie tam.. no, ale
                      jak pomysle o tych innych kursantkach, które bajeruje to mi ciężko na sercu. no,
                      ale widocznie taka nasza dola i niedola kursantek:/
                      a tak na marginesie, to mój instruktor był troche starszy ode mnie i pierwszy
                      raz w zyciu zdazyło mi się, że ktos taki mi sie spodobał. dziwna sprawa;/
                      • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.02.08, 15:32
                        Gość portalu: maricia napisał(a):

                        > ale ja własnie nie daje mu satysfakcji w ogóle.

                        :D:D:D:D:D
                        przepraszam, ale mam zboczone poczucie humoru;)


                        > jak sie gdzieś mijamy to czasam i uda mi sie go olać. czasami
                        udaje, ze go nie znam, czasami spojrzę, a później podnosze głowę
                        wysoko i udaję, ze nie obchodzi mnie wcale. takie tam.. no, ale
                        jak pomysle o tych innych kursantkach, które bajeruje to mi ciężko
                        na sercu. no, ale widocznie taka nasza dola i niedola kursantek:/

                        A on doskonale wie, co jest grane:). Wie, że Cię kopnął, a Ty za
                        wszelką cenę próbujesz wyjść z tego z twarzą, interpretuje to jako
                        foch byłej.
                        Ja stosuję taktykę "jak gdyby nigdy nic". I jest mi dobrze, nawet
                        nam się w porządku gada. Ot, było minęło, nie ma potrzeby odnosić
                        się do tego w żaden sposób.

                        > a tak na marginesie, to mój instruktor był troche starszy ode mnie
                        i pierwszy raz w zyciu zdazyło mi się, że ktos taki mi sie spodobał.
                        dziwna sprawa;/

                        Mój też jest trochę starszy (4 lata).
                        I mi się zdażyło ostatni raz.


                        • Gość: maricia Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 15:38
                          no tak, fajnie to zabrzmiało:) nie daje mu satysfakcji:)
                          no mój instruktor był jednak o wiele więcej starszy od Twojego. i wcale nie taki
                          atrakcyjny...;/ nie wiem dlaczego akurat ten mi wpadł w oko.
                          no, ale moze lepiej normalnie go traktować. dzięki:)
                          • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.08, 17:05
                            witam was wszystkie...zalozylam ten topic, wchodzilam
                            tu...wchodze...bede wchodzic, to juz jak nalog, wiem ze ten topic
                            nie da mi zapomniec o panu instruktorze:) ale chrzanie to, wole juz
                            tu wchodzic niz siedziec i smiac sie sama do siebie gdy przypomni mi
                            sie jego slodki usmiech, albo ocierac lezki gdy wezme do reki jakis
                            przedmiot, ktory dostalam od niego:(
                            Moze i moj instruktore w pewnej kwestii oszukal mnie bo inaczej tego
                            nazwac nie moge, wiem jedno i rozmawialam z nim na ten temat, gdybym
                            poznala go jako wolnego czlowieka bylibysmy para i wiem taz ze nie
                            jestem jedna z wielu kursantek, kurde chyba sie poplacze...poprostu
                            tak wyszlo a nie inaczej, on ma zone...rodzine, ja to szanuje, on
                            zreszta tez, choc czasem w to watpilam, wkoncu nic przeciez sie
                            takiego nie wydarzylo... najgorsza byla ost. jazda:( ide
                            plakac...smutna atmosfera...
                            • Gość: maricia ostatnia jazda...;( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 17:45
                              jak ja sobie przypomne ostatnia jazde to łza mi się kręci i to nie jedna. gdy tak staliśmy naprzeciwko siebie i nic nie mówiliśmy, tylko tak patrzyliśmy na siebie, to ja wtedy juz wiedziałam, że więcej się nie spotkamy.czułam to. odprowadzał mnie wzrokiem, machał, ostatnie spojrzenie...i koniec. 4 miesiące minęły i od tamtego czasu troche się zmieniło, na gorsze:( nie ma dnia, żebym o nim nie myslała. a chrzanić to, i mi sie zachciało wyć
                              • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 13.02.08, 18:27
                                Gość portalu: maricia napisał(a):

                                > jak ja sobie przypomne ostatnia jazde

                                Jeździliśmy godzinę dłużej (71 godzin za mną tak naprawdę) i odwiózł
                                mnie do domu. Wszyscy mi zazdrościli tam, gdy wróciłam i gdy! :)

                                > od tamtego czasu troche się zmieniło, na gorsze:(

                                U mnie nie, u mnie jest spokojnie odkąd "tak" nie myślimy o sobie.

                                >nie ma dnia, żebym o nim nie myslała. a chrzanić to, i mi sie
                                zachciało wyć

                                U mnie nie ma godziny - ale wbrew pozorom ani odrobiny w tym
                                romantyzmu;)

                                Widzę, że tylko mi się nie chce wyć. Twardym trzeba być!
                                Wczoraj mi się wyć chciało, bo sobie pomyślałam, że on mnie chyba
                                kiedyś musiał tak naprawdę lubić, w sensie tylko, to znaczy aż
                                lubić. Myślicie?
                                Odległe na lata świetlne. Ale kiedyś tak musiało być, tyle, że już
                                żadne z nas w to nie wierzy. Cóż. Bywa.
                              • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 13.02.08, 18:27
                                Gość portalu: maricia napisał(a):

                                > jak ja sobie przypomne ostatnia jazde

                                Jeździliśmy godzinę dłużej (71 godzin za mną tak naprawdę) i odwiózł
                                mnie do domu. Wszyscy mi zazdrościli tam, gdy wróciłam i gdy! :)

                                > od tamtego czasu troche się zmieniło, na gorsze:(

                                U mnie nie, u mnie jest spokojnie odkąd "tak" nie myślimy o sobie.

                                >nie ma dnia, żebym o nim nie myslała. a chrzanić to, i mi sie
                                zachciało wyć

                                U mnie nie ma godziny - ale wbrew pozorom ani odrobiny w tym
                                romantyzmu;)

                                Widzę, że tylko mi się nie chce wyć. Twardym trzeba być!
                                Wczoraj mi się wyć chciało, bo sobie pomyślałam, że on mnie chyba
                                kiedyś musiał tak naprawdę lubić, w sensie tylko, to znaczy aż
                                lubić. Myślicie?
                                Odległe na lata świetlne. Ale kiedyś tak musiało być, tyle, że już
                                żadne z nas w to nie wierzy. Cóż. Bywa.
                              • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 13.02.08, 18:27
                                Gość portalu: maricia napisał(a):

                                > jak ja sobie przypomne ostatnia jazde

                                Jeździliśmy godzinę dłużej (71 godzin za mną tak naprawdę) i odwiózł
                                mnie do domu. Wszyscy mi zazdrościli tam, gdy wróciłam i gdy! :)

                                > od tamtego czasu troche się zmieniło, na gorsze:(

                                U mnie nie, u mnie jest spokojnie odkąd "tak" nie myślimy o sobie.

                                >nie ma dnia, żebym o nim nie myslała. a chrzanić to, i mi sie
                                zachciało wyć

                                U mnie nie ma godziny - ale wbrew pozorom ani odrobiny w tym
                                romantyzmu;)

                                Widzę, że tylko mi się nie chce wyć. Twardym trzeba być!
                                Wczoraj mi się wyć chciało, bo sobie pomyślałam, że on mnie chyba
                                kiedyś musiał tak naprawdę lubić, w sensie tylko, to znaczy aż
                                lubić. Myślicie?
                                Odległe na lata świetlne. Ale kiedyś tak musiało być, tyle, że już
                                żadne z nas w to nie wierzy. Cóż. Bywa.
                                • Gość: maricia Re: ostatnia jazda...;( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.08, 18:54
                                  ja też myślę, że mój instruktor naprawdę mnie lubił (widziałam to w jego oczach - moze to głupie). przynajmniej chcę w to wierzyć, wtedy chyba jest łatwiej zapomniec.chociaz niekoniecznie. wcześniej myślałam, że jak go znienawidzę za to, że zachował się tak a nie inaczej, to przestanę o nim mysleć. dupa! znienawidziałm go na chwilkę, a później znowu zaczęłam marzyć o nim. głupie baby. a faceci to chamy i prostaki!
                                  • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 13.02.08, 23:27
                                    Gość portalu: maricia napisał(a):

                                    > ja też myślę, że mój instruktor naprawdę mnie lubił (widziałam to
                                    w jego oczach - moze to głupie). przynajmniej chcę w to wierzyć,
                                    wtedy chyba jest łatwiej za pomniec.chociaz niekoniecznie.

                                    Ale tu właśnie nie chodzi o takie lubienie, które widać w oczach.
                                    Nie to, że mu się podobałam, tego nie można tak nazwać i nie w tym
                                    rzecz. Chodzi o to, że on mógł mnie lubić tak, jak się lubi
                                    człowieka, za to jaki jest i kim jest, nie jak dziewczynę. To mnie
                                    przeraża, jak sobie myślę, że on mnie naprawdę musiał kiedyś lubić.

                                    > wcześniej myślałam, że jak go znienawidzę za to, że zachował się
                                    tak a nie inaczej, to przestanę o nim mysleć. dupa! znienawidziałm
                                    go na chwilkę, a później znowu zaczęłam marzyć o nim.

                                    Nie, to nie to, nienawiść to za dużo. Gorzej, ja go przy tym
                                    wszystkim lubię. Po prostu, jak kumpla.

                                    > głupie baby. a faceci to chamy i prostaki!

                                    To mnie frapuje - przecież większość genialnych książek napisali
                                    faceci. Wiesz co, Marek też był w życiu strasznym dupkiem, ale jego
                                    się nie da nie kochać. I one wszystkie o tym wiedziały, i Hanka, i
                                    Agnieszka i Esther. Nawet Iwaszkiewicz z Andrzejewskim wiedzieli, i
                                    tylko dlatego ich czytam.

                                    Ja tam mu zawsze coś kupuję, na urodziny, na święta (dla Corsy),
                                    jakieś pierdółki. Potem oczywiście nie daję. Wcale nie o to chodzi.
                                    Tylko o to, żeby pamiętać. Ale Pszczole to by wypadało coś dać,
                                    nawet jeśli znowu głupio coś pomyśli, że to dla niego. Beznadziejny
                                    jest. Na ostatnie walentynki dałam mu takie serducho, które można
                                    było przyczepić i mówię, że dla Pszczoły, a ten się nim podniecał
                                    przez najbliższych 5 godzin:)))


                                    • Gość: maricia Re: ostatnia jazda...;( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 09:09
                                      ale własnie takie lubienie mozna zobaczyc w oczach. nie chodziło mi tu o
                                      lubienie w sensie podobanie się sobie, ale właśnie o takie lubienie się po
                                      przyjacielsku. u nas to było. dlatego jest jeszcze trudniej później zapomniec.
                                      a tak w ogóle to wczoraj go znowu widziałam. te jego spojrzenia to mnie kiedys
                                      wykończą. w oczach tyle mozna wyczytac.gdyby chociaż jeszcze się raz tak spotkać
                                      i pogadać o rzeczach waznych i o normalnych dupsach, posmiac się, powygłupiać,
                                      tak jak to było....
                                      • Gość: maniamania Re: ostatnia jazda...;( IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.08, 13:42
                                        i tak sobie wylam wczoraj pol nocy, moze to glupie...spac tez nie
                                        umialam...z dnia na dzien coraz bardziej mi ciezko to wszystko
                                        zaakceptowac, ze juz sie nie zobaczymy...ze to tak naprawde koniec
                                        naszej przygody...koniec! matko ostatnia jazda byla koszmarem...z
                                        jednej strony byla najlepsza jazda ze wszystkich staralismy sie
                                        zartowac...ale te momenty kiedy nastawala cisza ja zza
                                        kolkiem...zamyslona...i katem oka widzialam...czulam jak na mnie
                                        patrzy, o matko nigdy tego nie zapomne jak ten facet na mnie patrzy!
                                        jak sie usmiecha, wiem ze pisze glupty, ale byl to najslodszy
                                        usmiech w moim zyciu:) staralismy sie nie mowic nic o tym ze to juz
                                        koniec...ja to wogole nie poruszalam tematu, nie chcialam sie
                                        rozkleic, on powiedzial wtedy ze bedzie mu mnie brakowac...cokolwiek
                                        to znaczylo utknelo gdzies gleboko, na koniec nie patrzalam na niego
                                        nawet bo juz mialam czerwone oczy:) kurde nawet teraz lezki sie
                                        kreca...cala atmosfera w elce byla naciagana i kazdy zart, slowo
                                        znaczylo to samo- koniec:( idac na jazde staralam sie myslec tylko
                                        zeby poprostu spedzic te godzinki ost. jak najlepiej, i tak tez sie
                                        stalo, wiele rzeczy zostalo wyjasnione, choc nikt tego nie planowal,
                                        w kazdym razie ja bylam rekordzistka osk...jezdzilam najczesciej tak
                                        tez skonczylam kurs najszybciej, wiec checi czestego widzenia sie
                                        spowodowaly tak naprawde ze nasza znajomosc sie skracala:( i nie
                                        zaluje ze tam robilam kurs, ze poznalam tego czlowieka! I nawet
                                        jego slowa pocieszenia typu: nie martw sie, jeszcze nie raz sie
                                        zobaczymy! takie slowa nie ciesza mnie, przciez to normalne ze nie
                                        mozna tej znajomosci ciagnac...on ma rodzine! ktos tu tak juz
                                        napisal: to tak cholernie boli, sama niewiem co, jak to wyjasnic,
                                        nie potrafie!to takie chore wiem! i najgorsze jest to, ze kazdy krok
                                        jaki bym zrobila jest zly, tzn umawiac sie nadal...nie, nie umiala
                                        bym wiedzac ze ktos przez to cierpi, a w tym niewinny dzieciak!
                                        zakonczyc znajomosc...jak tez sie stalo, cholerny bol!nie chce zeby
                                        ktos zaczal mnie oceniac, piszac ze nie rozumie jak mozna zakochac
                                        sie w zonatym facecie! obawiam sie ze mozna, zreszta to chyba stala
                                        sie duzo wczesniej, jescze nie wiedzialam...wtedy narobil mi wiele
                                        nadzieji, wzielam pod uwage ze chce sie zabawic, z biegiem czasu
                                        kazde z nas sie wycofalo, rozsądek oczywiscie! chyba kazde z nas
                                        zdalo sobie sprawe ze tak nie mozna!ja duzo wczesniej, wtedy kiedy
                                        poczulam sie oszukana... kurde i chyba tez za to go szanuje, ze zdal
                                        sobie sprawe co tak naprawde jest wazne! szkoda ze tak pozno, i ze
                                        moim kosztem...ale coz...nie mam juz slow. Nie umiem myslec o nim
                                        zle...nawet wiedzac ze tak naprawde zabawil sie w jakis sposob moim
                                        kosztem, ale wiem ze tego zaluje ze tak wyszlo, wiem ze tak naprawde
                                        to wartosciowy czlowiek, moze sobie to wmawiam, poprostu chce w to
                                        wierzyc ale za cos tak cholernie go cenie, ale sama niewiem czemu
                                        tak jest, czemu nie umiem przestac myslec o nim, czemu to tak boli,
                                        czemu tak mi ciezko teraz. Kurde teraz to chyba bede miec trik jakis
                                        za kazda elka bede sie ogladac juz to zauwazylam! coraz
                                        czasciej ,mysle o jazdach dodatkowych...i zaraz przychodza mysli-czy
                                        jest sens? a jesli jest to jaki? sama niewiem moze chce poprostu
                                        spedzic z nim jescze kilka godz. tak bezinteresownie...jako z
                                        instruktorem, ale jednak z nim! niewiem czy bedzie mi lepiej wtedy
                                        czy ciezej...ja chyba znow chce sie sparzyc! :-/ moze jednak
                                        wydarzy sie cos ze stwierdze ze co ja do cholery w nim widzialam, a
                                        moze jeszcze bardziej sie pogrąze. O matko, ja mam tysiace mysli na
                                        sekunde, kazda zwiazana z nim, ale kazda sie konczy lzami:( nawet
                                        jesli potrafie usnac...sni mi sie jedno. W kazdym razie lubienie
                                        jakie mozna zobaczyc w oczach, ja tez zobaczylam, tego nie umiem
                                        opisac, w jaki sposob on na mnie patrzal, jak mowil. Czasem widzimy
                                        sie na ulicy gdzies ja udaje ze nie patrze ale juz z daleka wiem ze
                                        to on...i widze ten jego usmiech, najgorzsze ze jezdzi czasto w
                                        moich okolicach, czesto go tu teraz pelno. Znow sie rozpisalam...ale
                                        musze gdzies to wyrzucic...tylko tu czuje sie w jakims stopniu
                                        rozumiana, choc czasem pisze glupoty.
                                        • Gość: maniamania Re: ostatnia jazda...;( IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.08, 13:49
                                          za bledy ewentualne przepraszam za styl pisania takze, poprostu nie
                                          mam glowy do tego, czasu tez nie zbyt wiele, chce jak najszybciej
                                          wyrazic moje mysli... dobra wpadne poztem, w miare czasu! musze dzis
                                          przetrwac jakos dzien, dopadly mnie dni deprechy...tesknoty moze!
                                          • Gość: maniamania Re: ostatnia jazda...;( IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.08, 14:34
                                            o kurde dzis walentynki...nie no, chyba zaraz znow sie
                                            rozrycze...nie moge! ja nawet zapomnialam ze sa walentynki, moze
                                            dlatego ze akurat teraz to nie jest zbyt przyjemny dzien dla mnie!
                                            Ale ktos mnie zaprosil dzis gdzies, co z tego:( zapomnialam o tym,
                                            moze dlatego ze nikt nie jest moim instruktorem :-> on jest jedyny w
                                            swoim rodzaju, unikatowy egzemplarz :) dobra tak na szybo zycze wam
                                            dzis wesolych walentynek:) nigdy nie bralam tego dnia na powaznie,
                                            zawsze twierdzilam ze to glupi dzien, taki bez sensu, wkurza mnie ta
                                            atmosfera...zakochani, serduszka itp itd mnie w takie dni zawsze
                                            meczy jakis dol, ale gdzies tam gleboko jak dzieciak marze o takich
                                            slodkich walentynkach :) te nie beda mile, czemu ja juz to wiem?!
                                            • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 14.02.08, 14:36
                                              Gość portalu: maniamania napisał(a):

                                              > o kurde dzis walentynki...

                                              Najlepszego z okazji Święta Wuja Sama! :D
                                              A tego kogoś rozkochaj w sobie i spław, facetów trzeba tępić :D
                                              • Gość: XxX Re: ostatnia jazda...;( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.08, 14:39
                                                ...Miłość nie jest prostą rzeczą, ale bez niej nie można żyć. Prawie
                                                wszystko na świecie da się wytłumaczyć miłością. To największy
                                                pomysł wszystkich czasów...
                                                • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 14.02.08, 15:06
                                                  Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                  > ...Miłość nie jest prostą rzeczą, ale bez niej nie można żyć.
                                                  Prawie wszystko na świecie da się wytłumaczyć miłością. To
                                                  największy pomysł wszystkich czasów...

                                                  No lepiej nie można było trafić;)

                                                  Każde dobre uczucie ludzkie jest święte i nie ma żadnej gwarancji na
                                                  to, że raz jeszcze w życiu człowiek będzie chciał się poświęcać i
                                                  dawać drugiemu człowiekowi tak samo wiele, a o to przecież w końcu
                                                  chodzi - "Dawać wszystko z siebie". Tak przecież nazywacie te
                                                  wszystkie irygatory, gumowe czapeczki i skrobanki. Tak?
                                          • linia.frontu Mańka, najtwardsze z nas jelenie! :D 14.02.08, 14:34
                                            Nakręcamy prawie, że we dwie.
                                            Weź, kurde, bo w końcu i ja się rozkleję! A ja jestem waleczna Linia
                                            i nie mam zamiaru niczego żałować i o niczym pamiętać. Ale jak
                                            czytałam o tym najpiękniejszym uśmiechu w życiu, i o tej jeździe,
                                            eh. Mnie też 14 łapie dół, bo zaczynam rozkminiać, że mnie się nie
                                            da kochać, że jestem spoko, ale na początek i takie tam babskie
                                            problemy, śmiechowe:D.
                                            E, ja się domyślam, jak to może być, ten Paweł, o którym wam
                                            mówiłam, że żonaty, strasznie mnie na jazdy zapraszał, a koleś jest
                                            taki fajny, że sobie odpuściłam te jazdy. Za fajny taki.
                                            Ja wczoraj też nie spałam, ale nie z racji problemów sercowych,
                                            tylko potrzeby pożycia prywatnym życiem, to teraz jestem
                                            nieprzytomna. Ludzie, ja chcę na urlop, mam dosyć.
                                            • Gość: maniamania Re: Mańka, najtwardsze z nas jelenie! :D IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.08, 14:44
                                              linio, wiesz...moze i to takie idiotyczne, ale ja naprawde tego
                                              usmiechu nie zapomne! nie chce zapomniec, wkoncu to najslodszy
                                              usmiech jaki widzialam i byl skierowany tylko do mnie! tylko do mnie!
                                              i ten wzrok jego, matko zaden facet tak na mnie nie patrzyl jak on,
                                              to mnie pociesza i nikt mi tego nie odbierze:)tych wspomnien, tego
                                              jak sie wtedy czulam. ehhh noramalnie dzis mi same lzy ciekna,
                                              masakra.
                                              • linia.frontu Re: Mańka, najtwardsze z nas jelenie! :D 14.02.08, 15:14
                                                Gość portalu: maniamania napisał(a):

                                                > linio, wiesz...moze i to takie idiotyczne, ale ja naprawde tego
                                                > usmiechu nie zapomne! nie chce zapomniec, wkoncu to najslodszy
                                                > usmiech jaki widzialam i byl skierowany tylko do mnie! tylko do
                                                mnie!
                                                > i ten wzrok jego, matko zaden facet tak na mnie nie patrzyl jak
                                                on,
                                                > to mnie pociesza i nikt mi tego nie odbierze:)tych wspomnien, tego
                                                > jak sie wtedy czulam. ehhh noramalnie dzis mi same lzy ciekna,
                                                > masakra.


                                                wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeem.....
                                                ....ja też mimo wszystko pamiętam....

                                                Ja się zakochałam!!!!!! :D
                                          • Gość: maricia Re: ostatnia jazda...;( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 14:41
                                            jejku, ja Cię dokładnie rozumiem... normalnie jakbym czytała własne myśli.
                                            rozumiem jak to jest zakochać sie w żonatym facecie.to naprawdę jest możliwe,
                                            przecież serce nie sługa...serce nie patrzy czy żonaty czy nie, ono po prostu
                                            czuje. ja juz może nie becze każdego dnia (w końcu 4 miesiące mineły), ale z
                                            początku to było ciężko - blisko depresji. do tej pory jednak jak widze elkę to
                                            serce mi drga i wyszukuje tych elek... czasami jeszcze popłacze sobie z jego
                                            powodu.ale mysle o nim kazdego dnia, czasami mi sie wydaje, że chyba zaraz
                                            oszaleje, bo ile mozna myslec o jednym? na mojej ostatniej jeździe tez było
                                            dziwnie, bo obydwoje wiedzielismy, że to juz koniec. była taka dziwna cisza i te
                                            spojrzenia.. a ten jego usmiech.nigdy go nie zapomne, najbardziej oczarował mnie
                                            ten właśnie usmiech. dobrze jest wiedzieć, że ktos mnie rozumie, chociaż nie
                                            życze nikomu takiego bólu. ja tez nie żałuję, że spotkałam tego człowieka, duzo
                                            się nauczyłam, zawsze to kolejne doswiadczenie w życiu. cierpienie człowieka
                                            umacnia. teraz po prostu go bardzo miło wspominam i tak mysle, że powinno
                                            zostac. był romas, nie ma romansu.takie zycie. trzeba zyc każda chwilą i w pełni
                                            korzystac z zycia, bo później zostaja cudowne wspomnienia, których nikt nam nie
                                            odbierze.
                                            • Gość: XxX Re: ostatnia jazda...;( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.08, 20:24
                                              "Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam
                                              nie zależy, a my kochamy tych, którym nasza miłość jest
                                              niepotrzebna?"

                                              • Gość: lili Re: ostatnia jazda...;( IP: *.softlab.gda.pl 14.02.08, 21:56
                                                "Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam
                                                nie zależy, a my kochamy tych, którym nasza miłość jest
                                                niepotrzebna?"

                                                Właśnie...dlaczego??Chyba muszę zmienić miasto żeby się uwolnić od
                                                eLek krążących wciąż po ulicach i wypatrywania mojego lubego w
                                                jednej z nich..i zawsze mam tego "pecha"że na niego często trafiam;/
                                                • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 14.02.08, 22:51
                                                  Gość portalu: lili napisał(a):
                                                  > Właśnie...dlaczego??Chyba muszę zmienić miasto żeby się uwolnić od
                                                  > eLek krążących wciąż po ulicach i wypatrywania mojego lubego w
                                                  > jednej z nich..i zawsze mam tego "pecha"że na niego często
                                                  trafiam;/

                                                  – Ale dlaczego? – powiedziała. – Dlaczego tak musi być?
                                                  – Nie wiem tego. Może po prostu dla tego, że wszyscy się mylą.
                                                • Gość: XxX Re: ostatnia jazda...;( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.08, 09:22
                                                  Żadna miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z
                                                  pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc,
                                                  ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć.
                                                  • linia.frontu Re: ostatnia jazda...;( 15.02.08, 10:46
                                                    Gość portalu: XxX napisał(a):

                                                    > Żadna miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z
                                                    > pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc,
                                                    > ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć.

                                                    Potrafi zaskoczyć nas, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że
                                                    umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod setkami
                                                    innych spraw.

                                                    Edi, to Ty? Ok, już nie pytam, ale odnoszę czasem wrażenie, że
                                                    zakosiłeś mój zeszyt z tymi wszystkimi tekstami, albo... nie wiem,
                                                    znasz moje konto w bibliotekach.

                                                    ... to teraz będzie oj, cynicznie...

                                                    Miłość jest tyranem, wiesz? Nie da się jej oszukać, ani utrzymać na
                                                    dystans, przybywa, albo wraca, albo też zstępuje, wszystko jedno. I
                                                    wtedy można tylko podnieść ręce do góry i być dobrej myśli, prawda?




    • Gość: DRAKE-999.OLSZTYN Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.olsztyn.mm.pl 15.02.08, 16:13
      ALE KOLEŻANKO MASZ PROBLEM, JAK JEST WOLNY TO STARTUJ, NAJLEPIEJ JAK DZIĘKI NIEMU ZDASZ EGZAMIN ZA PIERWSZYM RAZEM, ŻYCZĘ CI TEGO SZCZERZE.JA MAM EGZAMINY ZA SOBĄ, ZDAŁEM PIERWSZY 43 LATA TEMU.
    • Gość: maniamania Re: kurde...chyba pójdę pośmigać z... IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.08, 12:08
      ...instruktorem o najsłodszym uśmiechu jaki kiedykolwiek widziałam ;)

      normalnie nie wytrzymam chyba jak nie pojdę choćby na godzinkę do
      niego, strasznie brakuje mi jazd z nim. No cóż, mój instruktor
      polecał mi kilka niby świetnych ośrodków...i ciekawe czemu są tam
      sami starzy obleśni instruktorzy,a te ośrodki to szkoda gadać...:-/
      no tak pan zazdrośnik dobrze to sobie wykombinował ale i tak
      oczywiscie zapraszał do siebie na jazdy, oczywiście bronię się przed
      tym rekami i nogami ale chyba zmiękne i pójdę. Myślicie że to dobry
      pomysł? może lepiej poprostu zagryźć zęby, wytrzymać i nie pójść.
      Ciągnie mnie strasznie, wkońcu kurs skończyłam juz jakiś czas temu,
      tzn nie chodzi mi tu o doskonalenie swoich wybitnych
      umiejętności :DD no o to też...ale cholernie tęsknie...a wychodzę z
      założenia że lepiej łączyć przyjemne z pożytecznym:DD


      eeee... i pozdro dla wszystkich a w szeczególności dla linii :)
      • linia.frontu Re: kurde...chyba pójdę pośmigać z... 26.02.08, 15:17
        Gość portalu: maniamania napisał(a):

        > Myślicie że to dobry pomysł? może lepiej poprostu zagryźć zęby,
        wytrzymać i nie pójść.

        To beznadziejny pomysł. Ale sama dopiero po 70 godzinach wpadłam na
        to, że beznadziejny.
        Jest beznadziejny, ale dopóki będziesz go kochać - będziesz też
        żałować, że nie został zrealizowany. Dopóki go kochasz nie będziesz
        mieć też prawka.

        Ale kochaj go. Ile wlezie. Dopóki się da.
        I ciesz się, że masz kogo kochać.

        >> eeee... i pozdro dla wszystkich a w szeczególności dla linii :)

        :)))







        XxX? ;(
        • Gość: maniamania Re: kurde...chyba pójdę pośmigać z... IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.08, 17:12
          ehh,
          > To beznadziejny pomysł. Ale sama dopiero po 70 godzinach wpadłam
          na
          > to, że beznadziejny.
          > Jest beznadziejny, ale dopóki będziesz go kochać - będziesz też
          > żałować, że nie został zrealizowany. Dopóki go kochasz nie
          będziesz
          > mieć też prawka.
          >
          > Ale kochaj go. Ile wlezie. Dopóki się da.
          > I ciesz się, że masz kogo kochać.

          ehhh linio ja juz myslalam ze w nikim sie nie zakocham, przed kursem
          oczywiscie, fakt jestem mloda osoba ale jakos takos nie latwo mi sie
          zakochac...juz myslalam ze ze mna nawet cos nie tak(nie
          interpretowac zle:))poprostu zakochac sie to cos swietnego, do
          momentu kiedy dowiadujesz sie ze nigdy nie bedziesz z ta osoba, bo
          to nierealne. On nawet nie wie co do niego czuje..niewiem czy to
          dobrze czy zle, ale czuje ze chyba dobrze...znajac mnie nawet jakby
          byla szansa ze (oczywiscie tak nie jest) on by sie rozwiodl i sprawy
          potoczyly by sie w druga str to weszlabym tu...i pewnie bylabym
          bardziej nieszczesliwa bo nieumialabym rozbic tamtej rodziny,
          poprostu wiem ze nie moglabym zbudowac swojego szczescia kosztem
          innych, i tak zle i tak. Wiec wiem ze nawet chyba nie warto mu mowic
          bylo ze z mojej str to takie bardziej powazne. Pocierpie i moze
          kiedys przejdzie, przeciez nikt nie zabroni mi skrycie tesknic,
          kochac...to moje uczucia. A zt tymi jazdami u niego, to masz racje
          glupi pomysl, ale zawsze jak taki glupi pomysl przychodzi mi do
          glowy wole napisac...zawsze ktos mi pomoze i wybije go, ooo tak jak
          Ty lnio! :)a na tym forum spotkalam wiele dobrych rad i swietnych
          ludzi:) I faktycznie będe zalowac ze nie poszlam na jazdy do niego,
          ilekroc go pwenie spotkam...ale wiem ze to i tak bylo by bez sensu,
          poprostu chodzialabym na jazdy zeby sie z nim spotkac a nie aby sie
          douczyc, z jakas nadzieja, bo nadzieje mam zawsze...uwazam ze ona mi
          pomaga przetrwac to wszystko, ale w glebi duszy uswiadomilam sobie
          ze nie ma to jakiegokolwiek sensu, poprostu ulokowalam uczucia tam
          gdzie nie powinnam, mam tez nadzieje ze kiedys szczescie sie do mnie
          usmiechnie jeszcze, o ile znow nie spotkam jakiegos instruktora;)
          • Gość: flow Re: kurde...chyba pójdę pośmigać z... IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.08, 17:22
            dzieki maniamania....nie moge doczytac wszystkiego bo czasu
            brak.....napisz mi prosze czy po1>zdalas juz egzamin??po 2 czy cos
            miedzy wami w koncu bylo??dzieki za odp....zycze wytrwalosci i
            powodzenia!
          • linia.frontu Re: kurde...chyba pójdę pośmigać z... 27.02.08, 00:24
            Gość portalu: maniamania napisał(a):

            > eh I faktycznie będe zalowac ze nie poszlam na jazdy do niego,
            ilekroc go pwenie spotkam...ale wiem ze to i tak bylo by bez sensu,
            poprostu chodzialabym na jazdy zeby sie z nim spotkac a nie aby sie
            douczyc, z jakas nadzieja, bo nadzieje mam zawsze...

            Nie, ja mówiłam poważnie z tą miłością. Powiem to tylko raz, a potem
            to zniknie i mój instruktor nigdy nie znajdzie akurat tego postu
            pośród tysiąca innych, nawet, gdyby tu wszedł.

            Mój instruktor jest (...) Ale sentymantalnie. GW miała kiedyś taką
            reklamę: nam nie jest wszystko jedno! Uhh! Właśnie, no.
            I jasne - zależy mi na nim.
            Nigdy nie krzywdź swojego instruktora i nigdy nie myśl o nim
            niesprawiedliwie. Bo nigdy nic nie wiadomo.
          • linia.frontu Re: kurde...chyba pójdę pośmigać z... 27.02.08, 22:24
            Gość portalu: maniamania napisał(a):

            > ehhh linio ja juz myslalam ze w nikim sie nie zakocham, przed
            kursem oczywiscie, fakt jestem mloda osoba ale jakos takos nie latwo
            mi sie zakochac...juz myslalam ze ze mna nawet cos nie tak(nie
            interpretowac zle:))poprostu zakochac sie to cos swietnego, do
            momentu kiedy dowiadujesz sie ze nigdy nie bedziesz z ta osoba, bo
            to nierealne.

            Ech, ja też tego nie mogę zrozumieć: jak mogłam pozwolić sobie na
            coś tak głupiego. Mam studia, spełniam się zawodowo i wystarczy. I
            nigdy nie uważałam, że zakochać się, to cokolwiek świetnego.
            Najpierw rozwala Ci pół życia, a potem zostajesz z wielką dziurą w
            środku i musisz z tego wychodzić, przekichana sprawa, ze wszystkich
            rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej, więc Ty się nie nastawiaj na
            wieczność. Bez kitu.

            > On nawet nie wie co do niego czuje..niewiem czy to dobrze czy zle,
            ale czuje ze chyba dobrze...

            Ja dziś właśnie pękłam. Byłam przekonana, że on nie potrzebuje ode
            mnie żadnej troski, zrozumienia, docenienia, czy czegokolwiek.
            Zaczął w ten sposób, że pewnie nawet nie wpadnę na pomysł, że
            mogłabym go pochwalić, a on też czasem potrzebuje, żeby ktoś docenił
            jego starania; odparłam, że wpisze sobie w przypomnienie, żeby go
            raz dziennie chwalić. I trochę było tych słów, w poważniejszym
            kontekście, i robił mi bardzo delikatne wyrzuty o nowego instruktora
            i... i kurcze widzę, że on jednak potrzebuje jakiegoś ciepła z mojej
            strony, że jestem, że może na mnie liczyć, tak po ludzku. A ja chcę,
            żeby wiedział, że "jestem z nim we wszystkich jego słabościach" - no
            jestem, jestem, Parszywcu;)
            Przecież jak przyjdzie co do czego, to właśnie jego pytam o zdanie i
            jego opinia jest dla mnie wiążąca. I jest dla mnie ważny, nigdy nie
            przestanie, jest drugim czlowiekiem i ja go znam, nie może tak sobie
            ad hoc przestać być ważny, jeśli już raz zaczął.
            I nie powiedziałam mu tego wszystkiego, ale on i tak zrozumiał.
            Jeśli nie jeżdże z nim, to nie dlatego, że uważam go za złego
            instruktora - nie. Po prostu zaczęłabym o nim myśleć i gó.. by z
            tego prawka wyszło, oboje o tym wiemy. Do tego potrzebny jest
            dystans, którego nie mam, i nie miałabym, bez względu na to, jak by
            się to wszystko potoczyło. Na razie muszę przestać tak myśleć i
            zacząć myśleć tak, jak wcześniej - żle, przynajmniej do 5, i żadnych
            wyrzutów sumienia, bo nie zdam: ot, dupek, cham i prostak i nikt
            mnie nigdy więcej nie kopnie i w ten deseń.

            znajac mnie nawet jakby byla szansa ze (oczywiscie tak nie jest) on
            by sie rozwiodl i sprawy potoczyly by sie w druga str to weszlabym
            tu...i pewnie bylabym bardziej nieszczesliwa bo nieumialabym rozbic
            tamtej rodziny, poprostu wiem ze nie moglabym zbudowac swojego
            szczescia kosztem innych, i tak zle i tak.

            Byłoby gorzej. Poza tym, jakby Ci się Instruktor odmitologizował, to
            kupę czasu by minęło, zanim umiałabyś przewartościować ten mit na
            zwykłego, wartościowego człowieka i w ten deseń. Poza tym nie
            wierze, że mogłabyś się uczciwie z tego cieszyć, on też.

            Wiec wiem ze nawet chyba nie warto mu mowic bylo ze z mojej str to
            takie bardziej powazne. Pocierpie i moze kiedys przejdzie, przeciez
            nikt nie zabroni mi skrycie tesknic, kochac...to moje uczucia.

            Jasne, że przejdzie, mi też przejdzie i będziemy czytać ten wątek z
            rumieńcami wstydu na twarzach, albo będziemy zdychać ze śmiechu, jak
            ja na wątku żałosnym.

            > A zt tymi jazdami u niego, to masz racje glupi pomysl, ale zawsze
            jak taki glupi pomysl przychodzi mi do glowy wole napisac...zawsze
            ktos mi pomoze i wybije go, ooo tak jak Ty lnio! :)a na tym forum
            spotkalam wiele dobrych rad i swietnych ludzi:)

            Słuchaj, przecież my tu po to jesteśmy i ten wątek jest po to,
            żebyśmy wiedzieli, że są takie same jelenie jak my;)
            My tutaj wchodzimy dla ludzi. Którzy chociaż w kawałku myślą
            podobnie jak my. I jeśli cos jest w tym wszystkim ważne, to właśnie
            ci ludzie. A my ich potrzebujemy.

            > I faktycznie będe zalowac ze nie poszlam na jazdy do niego,
            ilekroc go pwenie spotkam...ale wiem ze to i tak bylo by bez sensu,
            poprostu chodzialabym na jazdy zeby sie z nim spotkac a nie aby sie
            douczyc, z jakas nadzieja, bo nadzieje mam zawsze...uwazam ze ona mi
            pomaga przetrwac to wszystko, ale w glebi duszy uswiadomilam sobie
            ze nie ma to jakiegokolwiek sensu, poprostu ulokowalam uczucia tam
            gdzie nie powinnam, mam tez nadzieje ze kiedys szczescie sie do mnie
            usmiechnie jeszcze, o ile znow nie spotkam jakiegos instruktora;)

            Nie wkurzaj mnie. Masz zrobić to prawko z nim. Przynajmniej ten
            cholerny kawałek plastiku będzie Twój i jego. A to, że mi nie
            wyszło...



            ... jeśli zwątpisz choźć jeden raz
            jeśli zwątpisz choć jeden raz
            jeśli zwątpisz choć raz...
            • linia.frontu Ale sentymantakizm...;/ 28.02.08, 09:10
              Miałam na myśli to, że rozbuchane ego mojego instruktora nadal
              potrzebuje być dowartościowane przez moją osobę, o! Ja mu chciałam
              wczoraj powiedzieć, że teraz to nie do mnie kolego z tym chwaleniem
              i że ja już od tego nie jestem. No ale nie powiedziałam. :)
        • Gość: XxX Re: kurde...chyba pójdę pośmigać z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 17:34
          - Nie mamy czasu idioto - powiedziała - Tylko dlatego. Jeślibyś się
          upił któregoś dnia i poszedł na tę ulicę, to potem i tak wróciłbyś
          do mnie. Ale nie mamy przecież czasu, aby czekać, iż kiedyś
          pokłócimy się przypadkowo i ty upijesz się i pójdziesz na
          dziewczynki jak każdy idiota, który pokłócił się z żoną i myśli iż
          robi jej na złość płacąc własnymi pieniędzmi innej kobiecie. Nie
          mamy czasu. Dlaczego nie masz odwagi iść naprzeciw? Krótko będziemy
          razem i sam mi to powiedziałeś. Starajmy się przeżyć nawet i
          świństwo. Żeby już niczego nie brakowało, kiedy przyjdą po ciebie.
          • linia.frontu Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna... 27.02.08, 00:01
            Gość portalu: XxX napisał(a):

            > - Nie mamy czasu idioto - powiedziała - Tylko dlatego. Jeślibyś
            się
            > upił któregoś dnia i poszedł na tę ulicę, to potem i tak wróciłbyś
            > do mnie. Ale nie mamy przecież czasu, aby czekać, iż kiedyś
            > pokłócimy się przypadkowo i ty upijesz się i pójdziesz na
            > dziewczynki jak każdy idiota, który pokłócił się z żoną i myśli iż
            > robi jej na złość płacąc własnymi pieniędzmi innej kobiecie. Nie
            > mamy czasu. Dlaczego nie masz odwagi iść naprzeciw? Krótko
            będziemy
            > razem i sam mi to powiedziałeś. Starajmy się przeżyć nawet i
            > świństwo. Żeby już niczego nie brakowało, kiedy przyjdą po ciebie.

            Musimy żyć szybko. Musimy wszystko przeżyć szybciej od innych.
            Miłość, gniew i te wszystkie rzeczy, na które Inni mają tyle lat.
            Nawet ten twój samochód musimy zajeździć na śmierć. Trzeba wszystko
            zrobić tak, żeby w dniu, w którym oni przyjdą, nie zostało nic.





            Nie zostawiaj mnie,ok?
            • Gość: XxX Re: Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepew IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.08, 14:14
              Kochać jest łatwo. To, można powiedzieć, jak z samochodem: wystarczy
              włączyć silnik, dodać gazu i wyznaczyć sobie cel podróży. Ale być
              kochaną to tak jak przejażdżka z kimś innym, jego samochodem. Nawet,
              jeśli uważasz tego kogoś za dobrego kierowcę, zawsze pozostaje ten
              podskórny strach, że może się pomylić, a wtedy w ułamku sekundy
              wystrzelicie oboje przez przednią szybę na spotkanie śmierci. Być
              kochaną może oznaczać największy koszmar. Bo miłość to rezygnacja z
              panowania nad własnym losem. A co się stanie, jeśli w połowie drogi
              postanowisz zawrócić albo skręcić w bok, a nie masz na to jako
              pasażer żadnego wpływu?

              • linia.frontu Re: Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepew 27.02.08, 15:30
                Gość portalu: XxX napisał(a):

                > Kochać jest łatwo. To, można powiedzieć, jak z samochodem:
                wystarczy
                > włączyć silnik, dodać gazu i wyznaczyć sobie cel podróży. Ale być
                > kochaną to tak jak przejażdżka z kimś innym, jego samochodem.
                Nawet,
                > jeśli uważasz tego kogoś za dobrego kierowcę, zawsze pozostaje ten
                > podskórny strach, że może się pomylić, a wtedy w ułamku sekundy
                > wystrzelicie oboje przez przednią szybę na spotkanie śmierci. Być
                > kochaną może oznaczać największy koszmar. Bo miłość to rezygnacja
                z
                > panowania nad własnym losem. A co się stanie, jeśli w połowie
                drogi
                > postanowisz zawrócić albo skręcić w bok, a nie masz na to jako
                > pasażer żadnego wpływu?

                Nie znoszę Cię parszywcu. I kocham. Zawsze musisz mieć rację? Nawet
                kiedy piszesz o tej miłości na wyścigi to też jakoś tak zawsze
                wszystko wiesz, bo przecież tak było, godziłam się na wszystko i na
                jak najwięcej, bo każdy dzień mógł być tym ostatnim, bo każde
                spojrzenie było strachem, że może właśnie teraz się rozmyśli, za
                każdym razem, i to też jest jak z samochodem, bo przecież to zawsze
                może być ten ostatni raz
                • linia.frontu Re: Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepew 27.02.08, 15:34
                  Ale bo widzisz, bo mnie się nie da kochać. Ja już jakoś zawsze tak
                  to robię, że się nie da.
                  • Gość: XxX Re: Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 19:26
                    ...Ty tylko pewnego rodzaju przykrość nie być kochanym. Prawdziwym
                    nieszczęściem jest - nie kochać.Bo Miłość jest męką,a brak miłości
                    śmiercią...



                    • linia.frontu Re: Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepew 27.02.08, 21:04
                      Gość portalu: XxX napisał(a):

                      > ...Ty tylko pewnego rodzaju przykrość nie być kochanym. Prawdziwym
                      > nieszczęściem jest - nie kochać.Bo Miłość jest męką,a brak miłości
                      > śmiercią...

                      Być kochanym to przede wszystkim cholerna odpowiedzialność. Stajemy
                      się odpowiedzialni, za człowieka, który nas kocha. Ale nie tylko.
                      Trzeba przyjąć na siebie odpowiedzialność za własne życie, bo nasze
                      życie staje się życiem tego kogoś - i to jest właśnie najgorsze.



                      Od dawna był przekonany, że za nim nie tęskni nikt i to już od wielu
                      lat. Tak wybrał. Nie ma nic bardziej niesprawiedliwego, niż
                      nieuzasadniona tęsknota. To nawet gorsze niż nieodwzajemniona
                      miłość. Znacznie gorsze.
                    • linia.frontu XxX 27.02.08, 22:33
                      W piątek robimy sobie przerwę, ok? Nie pisz mi nic.
                      I o nic nie pytaj.





                      I mnie nie zostawiaj.
                      • Gość: XxX linia.frontu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.08, 08:59
                        Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się,
                        Znaczy nigdy się nie zaczęło....
                        Gdyby prawdziwie się zaczęło, nie skończyłoby się....
                        Skończyło się, bo się nie zaczęło...
                        Cokolwiek prawdziwie się zaczyna...
                        NIGDY SIĘ NIE KOńCZY...
                        • linia.frontu Re: linia.frontu 28.02.08, 09:16
                          Gość portalu: XxX napisał(a):

                          > Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się,
                          > Znaczy nigdy się nie zaczęło....
                          > Gdyby prawdziwie się zaczęło, nie skończyłoby się....
                          > Skończyło się, bo się nie zaczęło...
                          > Cokolwiek prawdziwie się zaczyna...
                          > NIGDY SIĘ NIE KOńCZY...

                          Dzięki, że jesteś.
                          • Gość: XxX Re: linia.frontu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.08, 14:20
                            linia.frontu napisała:
                            > Dzięki, że jesteś.


                            Pamiętaj zawsze o tym – uczucia istnieją po to, by się nimi dzielić
                            (...)

                            Na nocnym stoliku stała szklanka z wodą. Podniósł ją. - Większość
                            znanych mi kobiet przypomina tę szklankę wody.
                            Ty jesteś morzem.


                            • linia.frontu Re: linia.frontu 28.02.08, 18:52
                              Gość portalu: XxX napisał(a):

                              > Na nocnym stoliku stała szklanka z wodą. Podniósł ją. - Większość
                              > znanych mi kobiet przypomina tę szklankę wody.
                              > Ty jesteś morzem.

                              Morzem jesteś, morzem przeklęcie zielonym... ;)



                              Pamiętaj o piątku, ok?
                            • linia.frontu Re: linia.frontu 28.02.08, 22:41
                              Gość portalu: XxX napisał(a):

                              > Na nocnym stoliku stała szklanka z wodą. Podniósł ją. - Większość
                              > znanych mi kobiet przypomina tę szklankę wody.
                              > Ty jesteś morzem.

                              Przychodzę stamtąd dwa razy mniejsza, przytłacza mnie, przerasta
                              mnie, właśnie wtedy, kiedy trzeba żyć mądrze, o wiele mądrzej, niż
                              się żyło dotychczas i trzeba (będzie) mieć siłę. Ale myślę o Tobie i
                              wtedy wiem, że mam do kogo wracać. A Ty sobie nie wyobrażasz, jak to
                              cholernie dużo.




                              Postaram się być w sobotę po południu.
                            • linia.frontu Jestem. 29.02.08, 22:30
                              Ale nie mogłam tego tak zostawić. Nie nas. Tego.

                              XxX możemy się przenieśc na priv? Bardzo Cię proszę.
                              Napiszesz mi na linia.frontu@gazeta.pl ?
                              • linia.frontu ;( 03.03.08, 23:41
                                Od czwartku Cię nie ma.... ;(
                                • linia.frontu Re: ;( 04.03.08, 21:52
                                  Koniec. Więc tak to wyglada.
                                  • Gość: XxX ......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 17:09
                                    ...Żegnając przyjaciela, nie płacz, ponieważ jego nieobecność ukaże
                                    ci to, co najbardziej w nim kochasz...

                                    • linia.frontu Re: ......... 07.03.08, 20:57
                                      Gość portalu: XxX napisał(a):

                                      > ...Żegnając przyjaciela, nie płacz, ponieważ jego nieobecność
                                      ukaże ci to, co najbardziej w nim kochasz...

                                      - Nie, Weroniko - powiedziałem. - Tam nie było niczego. Po prostu
                                      pusty plac. Dlatego nic możesz zostać sama, kiedy mnie nic będzie.
                                      Pamięć jest głupstwem jak każda idea.

                                      Człowieka można tylko pamiętać poprzez innych ludzi.
                                      • linia.frontu Wiesz co... 11.03.08, 22:10
                                        Ty wiesz, że TO jest dopiero świństwo. To nawet nie to, co zrobił
                                        mój instruktor, bo mój instruktor czyta jedną książkę przez pół roku
                                        i Ty dobrze wiesz, że to nigdy nie będzie to samo, co z Tobą i że on
                                        mi nie będzie umiał nigdy tak do końca dokopać właśnie dlatego, że
                                        mnie nigdy do końca nie zrozumie, że żyjemy na dwóch różnych
                                        płaszczyznach; i że on może to wszystko przeczytać slowo po slowie a
                                        i tak niczego nie zrozumie, po prostu niczego. I wiem, że
                                        przyszedłby taki moment, w którym byłoby mi za mało, bo nie byłoby
                                        tej płaszczyzny i tak się dzieje zawsze. A Ty mi pokazujesz, że są
                                        ludzie, którzy myślą jak ja, i którzy myślą tymi samymi słowami, a
                                        jestem z polonistyki i nie spotkałam tam jednego człowieka, z którym
                                        mogłabym naprawdę rozmawiać o literaturze, a przecież chodzi tylko o
                                        to, żeby dojrzeć siebie w źrenicach drugiego i najpierw mi
                                        pokazujesz, że jest jeden cholerny człowiek, który myśli tak, jak
                                        ja. A potem mnie zostawiasz. I to jest to największe świństwo. Ale
                                        wiesz co, że to już mnie nawet nie boli. Mnie to już nawet nie dziwi
                                        i tylko czasem myślę o tym, ale już nawet bez zdziwienia, bo
                                        przerobiłam to już setki razy i chyba już zaczęłam dojrzewać do
                                        tego, żeby to akceptować. I wiesz co. Chrzań się.
                                        • linia.frontu Re: Wiesz co... 15.03.08, 21:05
                                          I co, Mareczek, hm?
                                          Już się na dobre przymknąłeś?
                                          Szkoda.
                          • Gość: maniamania znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.08, 14:42
                            ciagle mysle czy on jeszcze pamieta? czy mysli o mnie? przeciez
                            obiecywal...ale co mial powiedziec? to takie niesprawiedliwe, czemu
                            on mi to zrobil? czemu naladowal mnie nadzieją...a potem mi ja
                            odebral? dopiero pod koniec kiedy bylo juz za pozno wycofal sie, bo
                            przeciez zona...z jednej strony sznauje to, ze sie opamietal w pore,
                            z drugiej mam starszny zal, ale do cholery nie potrafie myslec o nim
                            zle, przeciwnie! zastanawiam sie czy mysli czasem o mnie, bo ja
                            mysle, nie umiem nie myslec, mysle cieplo...ciagle. Czasem mam
                            wyrzuty, ze nie nawtykalam mu, ze sie zabawil mna i jak ostatnia
                            swinia nie powiedzial ze ma zone...ale to byloby jednoznaczne z tym
                            ze dalabym mu do zrozumienia co czuje do niego, wiec tlumilam to w
                            sobie ta zlosc i zarazem cieple uczucie do niego...moze i go tez by
                            to przerazilo, a moze usmialby sie z tego, ze jako facet jest tak
                            genialny ze umie zawrocic w glowie kolejnej kursantce, a moze i
                            nieswiadomie zabawil sie moimi uczuciami, bo skad mial niby wiedziec
                            ze tak sie w to zaangazuje, zawsze go olewalam(staralam sie
                            przynajmniej stwarzac takie pozory))wiec nie wiem co sobie mogl
                            myslec. Moze tak jak mowisz wejdziemy kiedys na to forum i bedziemy
                            smiac sie z tego albo wstydzic, moze nadejdzie taki czas ze spotkam
                            go gdzies jako kierowca i poprostu zobacze w nim tylko kogos takiego
                            kto kiedys nauczyl mnie dobrze jezdzic...a moze popatrze z takim
                            sentymenetm, z zalem, niewiem co bedzie ale mam nadzieje ze on jest
                            i bedzie szczesliwy. Tymczasem znow dopadaja mnie smutne dni :(
                            tesknie nadal.
                            • Gość: maricia Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.08, 18:10
                              ja tęsknię każdego dnia. dobrze, że mu nie powiedziałaś o swoich uczuciach i nie zrobiłaś mu żadnych wyrzutów. dzięki temu on będzie Cię bardziej szanował i pomysli sobie: cholera, fajna ona była. faceci bardzo nie lubią jak im się robi wyrzuty, a w takiej sytuacji to on by tylko zmienił o Tobie zdanie. niepotrzebne Ci to. on myśli na pewno o Tobie ciepło i Ty o nim.to musi wystarczyć. ja do tej pory żałuję, że wyrzuciłam wszystko swojemu...nie da się cofnąć czasu:( ale teraz już jest lepiej, nawet sie do mnie uśmiechnął ostatnio. ale musiało minąć trochę czasu zanim się tego doczekałam. no i chyba przez to znowu daje mi nieświadomie nadzieję.
                              • Gość: maniamania Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 29.02.08, 09:59
                                Gość portalu: maricia napisał(a):

                                > ja tęsknię każdego dnia. dobrze, że mu nie powiedziałaś o swoich
                                uczuciach i ni
                                > e zrobiłaś mu żadnych wyrzutów. dzięki temu on będzie Cię bardziej
                                szanował i p
                                > omysli sobie: cholera, fajna ona była. faceci bardzo nie lubią jak
                                im się robi
                                > wyrzuty, a w takiej sytuacji to on by tylko zmienił o Tobie
                                zdanie. niepotrzebn
                                > e Ci to. on myśli na pewno o Tobie ciepło i Ty o nim.to musi
                                wystarczyć. ja do
                                > tej pory żałuję, że wyrzuciłam wszystko swojemu...nie da się
                                cofnąć czasu:( ale
                                > teraz już jest lepiej, nawet sie do mnie uśmiechnął ostatnio. ale
                                musiało miną
                                > ć trochę czasu zanim się tego doczekałam. no i chyba przez to
                                znowu daje mi nie
                                > świadomie nadzieję.

                                Ale czemu to my musimy tak cierpiec? tymczasem oni sobie zyja
                                szczesliwie, ok zycze mu tego niech jest szczesliwy, ciesze sie z
                                tego ale ja zostalam i nie potrafie bez niego normalnie egzystowac:(
                                to niestprawiedliwe, moze i mysla o nas cieplo, co z tego jak i tak
                                maja nas gdzies tak naprawde. Jestem taka zla, to szybko przechodzi
                                i zaraz wyc mi sie chce, niewiem czemu. Wiem ze dle niego a jakims
                                stopniu byla to fajna przygoda, zabawa nic pozatym...a tak
                                zapewnial, obiecywal i co? co moogl mi zaoferowac? czasem wydaje mi
                                sie ze szukal odskoczni od tego wszystkiego, bo wkoncu pracuje na
                                rodzine na 2 etaty, a ze jest mlodym facetem...wiec jest zmeczony
                                tym wszystkim, z zona widzi sie tyko wieczorami poznymi, po
                                pracy...sam to mowil ze meczy go takie zycie, nudne, rutyna i tyle.
                                Tak wiec mam obawy myslec ze szukal przygod, moze i zle to zabrzmi i
                                niefajnie ale chyba szukal kochanki.
                                Oczywiscie nic z tego nie wyszlo, bo dobrze ze w pore sie wszystiko
                                wyjasnilo, i chyba nie umialby tak, tak tez to odebralam ale
                                intencje byly jednoznaczne, tak czuje niestety. Juz czasem niewiem
                                co myslec, o co w tym wszystkim chodzilo? te moje scenariusze
                                powoduje ze nie umiem normalnie zyc, ciagle gdybam, mysle, moze
                                dlatego ze wlasnie pewne rzeczy nie zostaly wyjasnione.
                                • Gość: maricia Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 11:30
                                  wiesz.. ja mysle, że mój instruktor (tak samo zonaty) troche załuje, że tak
                                  wszystko wyszło. on mi mówił wprost, że chciałby mieć mnie na wyłączność, itd.
                                  chciał byc ze mna, wiem to na pewno. i Twój pewnie tez tego chciał. co z tego,
                                  że ma zonę, chcieć każdy może. co innego gdyby zdecydował się na związek z Tobą.
                                  może własnie w ostatniej chwili sie opamietał i przypomniał sobie o zonie,
                                  dzieciach.. ale to nie znaczy wcale, ze i on nie przezył jakoś Waszego
                                  "rozstania". w końcu oni tez sa ludźmi i jakos to wszystko tez przezywaja,
                                  oczywiście nie tak intensywnie jak my, ale zawsze. ja się tym jakos pocieszam.
                                  ja mam cudne wspomnienia i one sa tylko moje. żyję nimi i jakos leci...
                                  • Gość: maniamania Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 29.02.08, 12:17
                                    ja takze mam te wspomnienie, bylo cudownie, nie zaluje ze wlasnie na
                                    niego trafilam, przciwnie! mam tez nadzieje, kurde wkoncu trzeba
                                    miec ja, nawet jezeli cos wydaje sie niemozliwe i stracone nadzieje
                                    zawsze powinno sie miec, to wlasnie ona podtrzymuje mnie na duchu!
                                    staram sie jak ty tlumaczyc sobie, wmawiac pewne rzeczy typu: ze on
                                    tez to jakos przezyl, ze nadal mysli o mnie choc czasem, ja bardzo
                                    chce w to wierzyc. a tamtych wspomnien nikt mi nie odbierze wkoncu
                                    ten czas byl cudowny, wtedy nie wiedzialam jeszcze o jego rodzinie,
                                    i chce pamietac tamte chwile, ehhh mam fajne wspomnienia naprawde, i
                                    to jak sie wtedy czulam...tego tez nic nie zmieni, i nikt nie
                                    odbierze:) musimy dalej zyc i zyczyc im i sobie szczescia, chce aby
                                    byl szczesliwy, choc nie mam pewnosci ze jest! czasem mowil tak ze
                                    chcialby poprostu sie wyrwac gdzies ze mna i nie myslec o niczym
                                    tylko wyjechac gdzies daleko, zabrac mnie za reke...i tyle, ehhh i
                                    tak sobie razem zawsze marzylismy, oczywiscie takie zarty to byly,
                                    wiem to...tak sobie gralismy...ale bylo to takie fascynujace, tyle
                                    nadzieji w tym bylo, sobie takie ukladalismy zycie na niby hehe,
                                    fajnie bylo, naprawde...potem wzdychalismy i sie smialismy z tego:)
                                    ehh no coz, mialam swietny kurs pomimo niektorych nieporozumien. to
                                    byly takie nasze zludzenia. Wiem ze on czekal na jazdy ze mna tak
                                    jak ja, wkoncu sam mi ustalal je...prawie dziennie, czasem musialam
                                    odmawiac, z braku czasu, ale i tak kiedy chcialam to jezdzilam:)
                                    jednym slowem bylo swietnie, normalnie najcudowniejsza zima w moim
                                    zyciu, i normalnie nie chce aby sie skonczyla:)
                                    • Gość: maniamania Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 29.02.08, 12:22
                                      mam tez wsomnienia co wyprawialam na tym kursie...o matko, perwsze
                                      jazdy byly jak z komedii, heh moj instruktor chowal sie ze wstydu
                                      czasem...ale zawsze mowil nie martw sie, ty jestes taka moja mala
                                      piratka drogowa:) ehhh lezka sie w oku kreci
                                      • Gość: maricia Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 13:10
                                        i mi sie zakręciła jak to czytałam;( on chyba naprawde cos do ciebie poczuł.i
                                        niech nikt Ci nie wmówi, że było inaczej. każdy człowiek ma jakies marzenia. on
                                        marzył, żeby zmienic swoje życie i choć wydawało mu sie to nierealne to jednak
                                        marzyl dalej i dzielił sie z Tobą tymi marzeniami.jeżeli to typ faceta, który
                                        nie posunąłby sie nigdy do zdrady to myślę, że nieźle musiałas na niego działać
                                        i musiał też cierpiec. ja cały czas mam nadzieję, że jednak się spotkam z nim,
                                        że może kiedys znowu zacznie o mnie zabiegac. ale to głos rozpaczy. kiedys ktos
                                        mądry powiedział "ludzie muszą nauczyć sie wiedzieć to, co juz wiedzą"
                                        • Gość: maniamania Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.08, 10:31
                                          ten caly kurs utknie mi na dobre wpamieci...tylko tyle z tego
                                          zostalo:( ale musze sie z tym pogodzic, to chyba najlepsze
                                          rozwiazanie! oni sa zonaci, pamietajmy o tym, musimy to uszanowac.
                                          nawet jesli jest to cholernie ciezkie. Ja wiem ze nie moge zyc
                                          zludzeniami:( ale mam za to piekne wspomnienia. ehh tak czy siak, to
                                          swietny i wartosciowy facet, pomimo wszystko tak o nim mysle.
                                          • Gość: maniamania Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.08, 10:48
                                            pamietam jak dzis jak w radiu w eleczce leciala piosenka z dirty
                                            dancing, moj instruktor zaczal wtedy mamrotac cos pod nosem, ze
                                            uwoielbia ten film...bo to takie piekne, mloda dziewczyna i jej
                                            instruktor tanca! niezly z niego romantyk, co? on uwielbial takie
                                            porownania:)
                                            nie chce aby ten topic zniknal...jakis sentyment do tego czuje, tu
                                            jest cala nasza historia, instruktora jazdy i jego kursanteczki:)no
                                            coz...topic kiedys zniknie, ale pamiec nie zawiedzie.
                                            • linia.frontu Re: znow nastaly smutne chwile 02.03.08, 20:24
                                              Gość portalu: maniamania napisał(a):

                                              > nie chce aby ten topic zniknal...jakis sentyment do tego czuje, tu
                                              > jest cala nasza historia, instruktora jazdy i jego kursanteczki:)
                                              no coz...topic kiedys zniknie, ale pamiec nie zawiedzie.

                                              Dopóki linia jest na tym forum? Never!!!;)

                                              A ja się nie chcę wkręcać, nie chcę o nim pamiętać i nie chce, żeby
                                              mi na nim zależało w ogóle, jak na czlowieku. Ani na kimkolwiek. Po
                                              co ma mnie potem boleć. A to cholernie boli. My sobie nie jesteśmy w
                                              stanie nawet wyobrazić jak. I dlatego im mniej ludzi dla mnie
                                              ważnych, tym lepiej.
                                              Zdycham, czyję się po tych jazdach jak po 4h fizycznej pracy, a nie
                                              mknięcia Yarkiem, boli mnie każdy mięsień. I nie chce mi się tego
                                              opisywać.
                                              • linia.frontu Re: znow nastaly smutne chwile 02.03.08, 20:35

                                                > Gość portalu: maniamania napisał(a):
                                                > > nie chce aby ten topic zniknal...jakis sentyment do tego czuje,
                                                tu jest cala nasza historia, instruktora jazdy i jego kursanteczki:)
                                                no coz...topic kiedys zniknie, ale pamiec nie zawiedzie.

                                                Z tą tylko różnicą, że na tym forum nie ma nawet 10% mojej właściwej
                                                historii z instruktorem. I to mnie wkurza, że nawet tutaj nie mogę
                                                być od poczatku do końca sobą i mówić wszystkiego.
                                        • Gość: mania Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.08, 10:52
                                          maricia, a twoja historia? twoj instruktor tez podobno zonaty, nie
                                          pisalas jak to sie zaczelo...fajnie ze wchodzisz tu...pisz dalej.
                                          wkoncu dla ciebie z tego co wnioskuje, tez bylo to wazne, tzn twoja
                                          historia z instruktorem.
                                          • Gość: mania Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.08, 11:33
                                            i niewiem czy cos czul do mnie czy poprostu sie zabawil tylko
                                            swietnie...
                                          • Gość: maricia Re: znow nastaly smutne chwile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 11:55
                                            hmm... moja historia:) aż się uśmiecham na samą myśl.przez pierwsze godziny byłam zaabsorbowana wyłącznie jazdą, dopóki nie zaczął się do mnie podwalać. negatywnie byłam do tego nastawiona, bo wiedziałam, że ma żonę itd. mówiłam mu wprost i nie owijałam w bawełnę.mówiłam, że ma mnie uczyć, a nie ... wiadomo.ale on dalej zapraszał na kolacje, ciągle mówił mi że mam w sobie to coś, że bla bla bla... słuchać było fajnie, juz pomijając to czy rzeczywiście mówił tak tylko do mnie. w sumie to wiedziałam, że nie jestem pierwszą z którą chciał, żeby coś go łączyło.tym bardziej sobie nie pozwalałam na nic. stanowczo mu odmawiałam. ale pewnego dnia, ni stąd ni zowąd...pocałował mnie. chciałam być wściekła i myślałam , że będę. ale nie potrafiłam. poczułam takie niesamowite motyle w brzuchu, że sobie nie wyobrażacie.nie odwzajemniłam jednak tego pocałunku i nie dałam mu po sobie poznać, że mi się podobało.ale od tego wszystko się zaczęło z mojej strony. zaczęło mi na nim zależeć coraz bardziej i bardziej.w końcu się zakochałam chyba. on nie wiedział nic o moim uczuciu.bardzo chciałam go poznać.spotkaliśmy się kilka razy poza elką. super nam sie rozmawiało, świetnie się z nim bawiłam i nigdy nie pozwalałam na nic więcej. kurs się skończył, a moje uczucie pozostało. on chyba uważał, że skoro kurs się skończył to musiały się skończyć nasze spotaknia.w sumie to wiem, że tak musiało być, bo w końcu miał żonę. tylko, że ja wiem jaki był samotny w tym małżeństwie. tak jak w Twoim przypadku maniamania. żal mi go było.chciałam mu dac trochę ciepła i przyjaźni.on mi mówił, że się we mnie zakochał i w ogóle dużo innych bardzo ciepłych słów.też chciał wiedzieć czy coś do niego czuję, ale nie powiedziałam mu nic. cholera nie chciałam przekroczyć granicy, chociaz i tak ją chyba przekroczyłam dużo wcześniej. w końcu on chyba sobie pomyślał, że powinien dac sobie spokój, bo ja ciągle nie i nie.nie wiem zresztą co myślał, bo nie rozmawialismy o tym później. gdy byliśmy na ostatniej jeździe to po naszych spojrzeniach można było odczytac jak nam na sobie zależało.strasznie trudno było sie rozstać, a ja juz wtedy chyba wiedziałam, że więcej się nie spotkamy. chociaż odrzucałam tę myśl od siebie. no, ale sie nie pomyliłam. no i skoro we mnie to uczucie do niego ciągle tkwiło to chciałam, żeby sie o tym dowiedział. im więcej dni mijało od naszego ostatniego spotakania tym bardziej byłam sfrustrowana tym, że sie do mnie nie odzywa. no i wtedy wybuchałam i mu wszystko wygarnęłam.i to był mój błąd, bo on sobie chyba pomyślał, że jakaś idiotka ze mnie. jakis czas unikał mojego spojrzenia jak się gdzies mijaliśmy.minęło trochę czasu, ja go przeprosiłam za te słowa, które mogły go zranić i teraz sie do mnie uśmiecha.ale mi jest nadal strasznie głupio, że mu to wszystko wygarnęłam. a on chyba to widzi teraz. czasami widzę w jego spojrzeniu taką satysfakcję, że jednak mu się udało mnie w sobie rozkochać. ale nie chcę mieć mu już nic za złe.bardzo się cieszę, że już mnie nie unika. strasznie tylko tęsknie za naszymi rozmowami i wygłupami;) było super, naprawdę. oto i moja historia. mam nadzieję tylko, że on się tu nie napatoczy i tego nie przeczyta, bo wtedy dopiero było by mi głupio.pewnie od razu by wiedział, że to ja pisałam;) dzięki tym, którzy mnie wysłuchali(tzn. przeczytali moją historię). nie boję się krytyki i chyba po tej całej przygodzie nauczyłam się, że nie wolno oceniac zbyt pochopnie drugiego człowieka, gdy nigdy się nie było w jego sytuacji.
    • Gość: mk Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.fdk.airbites.pl 03.03.08, 20:25
      polecam tez
      www.autoster.com.pl
    • Gość: mania Co On ma w sobie takiego,co nie pozwala zapomnieć? IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.08, 18:15
      Z kazdym dniem coraz bardziej tesknie, mysle co robi, jak mu sie
      uklada, czy u niego wszystko ok, ogolnie tesknie bardzo...mialam
      mysli zeby napisac do niego, tak poprostu co slychac...ale nie, nie
      moge, wiem. dlugo go nie widzialam i nie rozmawialam, tak wiec
      niewiem co tam u niego, az dziwne ze elki nie widac juz jakis
      czas...ehhh jestem przewrazliwiona, przeciez logiczne ze moge juz go
      nie spotkac...nie umiem zyc bez niego:((((((((((((((((((((
      • Gość: W..ierna kursantka ...to Jego "coś" zostanie w Twoim sercu na długo IP: *.izacom.pl 07.03.08, 22:33
        ...to "coś", co nie pozwala zapomnieć...na długo, jeśli nie na całe
        życie...Jego obraz będą wyświetlały kadry pamięci i tylko one
        zdołają pojąć Kim był...Kim Jest!!!...dla części Ciebie...
    • Gość: mania Re: IP: *.adsl.inetia.pl 07.03.08, 16:53
    • Gość: mania Re: ale mnie wzięło... IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.08, 12:21
      czasem wydaje mis ie ze glupieje juz, niewiem to chyba robi sie
      nienormalne, tak mnie wzielo na jego punkcie ze nadal nie potrafie
      normalnie zyc, mysle, tesknie, placze...ja juz tak nie umiem dluzej,
      nie wytrzymam tego, ale co mam zrobic?
      • Gość: m#a#n#i#a# Re: ale mnie wzięło... IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 10:47

        ostatnio szlam miastem, znudzona zyciem, nieszczesliwa poprostu,
        wieczor, patrze jakis samochod stoi, dochodze ale praktycznie nie
        zwrocilam uwagi na to, chocby wyrosl mi przed oczmi tak to moge
        ujac, to bylo juz kolo domu... w srodku jakis gosciu glupio sie gapi
        i kiwa cos tam reka, wiec przechodze i udaje ze nie widze, mam to
        przciez gdzies i niec mnie nie obchodzi...ale ten ktos tak sie
        usiecha...no wiec zawiesilam oczy na tym nieznajomym samochodzie...o
        matko, to on! to ten usmiech....az mi cisnienie skoczylo:Dmatko a ja
        go tak olalam, niewiem co sobie pomyslal ale wygladalo to jakbym
        goscia poprostu nieznala! zawrocil i odjechal. nawet chyba mu nie
        odmachalam...teraz pluje sobie w twarz.ehh i znow noce nieprzespane,
        jak go nie widze jest ok, jakos ciagnie sie to zycie, codziennosc
        troszke tlumi teskonote i mysli. wiem, pisze sobie tu sama do
        siebie, ale cos mnie tu przyciaga...i musze wejsc i cos napisac.
        • Gość: maricia Re: ale mnie wzięło... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 13:10
          nie sama do siebie, ja czytam:) ja ostatnio spotkałam swojego. jechał i patrzył
          na mnie z taka tęsknotą w oczach, obracał się za mna az musiał sobie chyba
          naciągnąć mięsień szyjny:)))
          • Gość: mania Re: ale mnie wzięło... IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 15:48
            Gość portalu: maricia napisał(a):

            > nie sama do siebie, ja czytam:) ja ostatnio spotkałam swojego.
            jechał i patrzył
            > na mnie z taka tęsknotą w oczach, obracał się za mna az musiał
            sobie chyba
            > naciągnąć mięsień szyjny:)))


            a juz myslalam ze sama do siebie zaczelam pisac, moze i nudne to juz
            sie robi ale nigdzie mnie tak nikt nie zrozumie jak wy tutaj.
            moj tez sie zawsze obraca jak mnie widzi,ale ostatnio to bylo
            przegiecie, juz myslalm ze go nie zobacze, a tu stanal i kiwa mi,
            usmiecha sie do mnie, a ja ide patrze na niego i nie
            poznaje...ciekawe co se pomyslal, tak szybko zawrocil i pojechal az
            sie kurzylo (byl sam) hehe. no nie ja sobie nie wybacze tego, ale
            sie musial poczuc...a ja przeszlam i nic dopiero obrucilam i
            popatrzalam jak zawrocil i zamurowalo mnie:( jaka ze mne idiotka :(
            juz chyba nie podjedzie nigdy po takim czyms do mnie:(

            maricia a ty masz jakis kontakt ze swoim instruktorem? tzn piszesz
            do niego smsy lub dzwonicie do siebie? ja i on mamy swoje numery
            tel. ale jakos nie umiem sie przelamac zeby napisac, stwierdzilam ze
            to bylo by bez sensu, ale nie chce z drugiej str zeby ta znajomosc
            tak poprostu przestala istniec, chce choc moc czasem z nim pogadac,
            tak poprostu zeby kontakt sie nie urwal.
            • linia.frontu Re: ale mnie wzięło... 12.03.08, 16:19
              Gość portalu: mania napisał(a):

              > a juz myslalam ze sama do siebie zaczelam pisac, moze i nudne to
              juz sie robi ale nigdzie mnie tak nikt nie zrozumie jak wy tutaj.

              Tak, to jest bardzo fajna sprawa. Czasem też tak czuję i wtedy już
              nie muszę tracić czasu na pisanie, bo ktoś zrobił to za mnie :)

              > moj tez sie zawsze obraca jak mnie widzi,ale ostatnio to bylo
              > przegiecie, juz myslalm ze go nie zobacze, a tu stanal i kiwa mi,
              > usmiecha sie do mnie, a ja ide patrze na niego i nie
              > poznaje...ciekawe co se pomyslal, tak szybko zawrocil i pojechal
              az sie kurzylo (byl sam) hehe. no nie ja sobie nie wybacze tego,
              ale sie musial poczuc...a ja przeszlam i nic dopiero obrucilam i
              popatrzalam jak zawrocil i zamurowalo mnie:( jaka ze mne idiotka :(
              > juz chyba nie podjedzie nigdy po takim czyms do mnie:(


              Właśnie bardzo dobrze. Niech sobie dupek nie myśli. Trochę go
              poolewasz, to on zacznie więcej o Tobie myśleć, proste, oni tak
              działają. Sama z siebie byś tak tego nie rozegrała, a tu proszę jaka
              elegancka olewka. Jak będziesz za nim latać, on będzie Cię tym
              bardziej olewał.

              > maricia a ty masz jakis kontakt ze swoim instruktorem? tzn piszesz
              > do niego smsy lub dzwonicie do siebie? ja i on mamy swoje numery
              > tel. ale jakos nie umiem sie przelamac zeby napisac, stwierdzilam
              ze to bylo by bez sensu, ale nie chce z drugiej str zeby ta
              znajomosc tak poprostu przestala istniec, chce choc moc czasem z
              nim pogadac, tak poprostu zeby kontakt sie nie urwal.

              Ja mam: smsy, telefony, maile, spotkania, nie ma dnia, żebyśmy się
              nie kontaktowali, mimo, że to, co było - hm, było:) Beznadziejny z
              niego facet, ale świetny kumpel, prawie zawsze można na niego
              liczyć. W sumie go lubię, przywiązałam się już i głupio by było tak
              nagle stracić kontakt, jak np. z ludźmi ze studiów, których się
              widuje, pożycza notatki, kombinuje z egzaminami. Brakowałoby mi tego
              marudy, jego zrzędzenia, wiecznego niedopieszczenia,
              przewrażliwienia; bardzo by mi brakowało:)
              • linia.frontu Re: ale mnie wzięło... 12.03.08, 16:39
                Słuchajcie, jak to jest, że mam z nim kontakt codziennie, a tak
                cholernie za nim tęsknię???
                Naprawdę za nim tęsknię.
                • yennyfer11 Re: ale mnie wzięło... 12.03.08, 17:05
                  eh...tak sobie weszlam tutaj z ciekawosci....i odzyly wspomnienia
                  hehe:P

                  ...i pomyslec ze juz po wszystkim :(:(

                  ...ale tego faceta nigdy nie zapomne:P:P:)
              • Gość: mania Re: oh linio! IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 16:58
                mi tez strasznie brakuje tgo wszystkiego, ale jakos kontakt zanika,
                albo juz zanikl...hmmm...brakuje mi tego usmiechu, najpiekniejszego
                usmiechu pod sloncem, ehhh! tego poczucia humoru i tego spojrzenia,
                to bylo niesamowite! bark mi tego wariata :) rozumielismy sie bez
                slow, moze dlatego ze los od bardzo dawna nie postawil na mojej
                drodze takiej osoby, rozsadnej a zarazem gdzies tam w srodku
                szlonej, jak ja, to niewiarygodne, on poprsostu zyje w takim swoim
                malym zwariowanym swiecie jak ja, lubi sobie pomarzyc, wyglupiac sie
                jak dzieciak, i to wlsnie bylo swietne...taki nasz maly swiat.
                niechce aby kontakt sie urwal, niechce tego!!! uwielbiam jego osobe,
                moze i jest dupkiem ale potrzebuje go, potrzebuje tej znajomosci!!!
                ale co mam zrobic?
                • Gość: mania Re: oh linio! IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.08, 17:06
                  linio i wiesz co, ja potrzebuje tej znajomosci jak powietrza!

                  "Proszę nie mów muszę odejść...


                  ...zostań bo
                  ta noc, to ona płacze deszczem,
                  zostań bo jak nikt
                  przynosisz mi powietrze..."

                  kaasiaa83.wrzuta.pl/audio/Aipu3iUg9z/piasek_-_imie_deszczu
                  będeeeeeeee płakać :-/
                  • linia.frontu Re: oh linio! 12.03.08, 22:03
                    Gość portalu: mania napisał(a):

                    moze i jest dupkiem ale potrzebuje go,

                    Przecież za to ich kochamy, że to takie cholerne dupki:)
                    teledyski.onet.pl/10173,1034598,teledyski.html
                  • linia.frontu Re: oh linio! 12.03.08, 22:06
                    teledyski.onet.pl/10173,1188138,teledyski.html
                    A to mu miałam dać razem z tą Finlandią, którą obaliłyśmy z NC w
                    Mieście Świętej Wieży:)
                • linia.frontu Re: oh linio! 12.03.08, 21:58
                  Gość portalu: mania napisał(a):

                  > albo juz zanikl...hmmm...brakuje mi tego usmiechu,
                  najpiekniejszego usmiechu pod sloncem, ehhh! tego poczucia humoru i
                  tego spojrzenia, to bylo niesamowite!

                  Cholera, znowu się przez was rozkleję, ej! :)
                  Kurde, pierwsze jazdy, nie zapomne, jak z eLki wyszło takie
                  szczerzące się ciaaaaaaacho, a ja sobie myślałam tylko: kurcze,
                  facet jest nie po tej stronie, przecież ten dzieciak nie może być
                  moim instruktorem. Ech, ile było śmiechu na tych jazdach.
                  Kurcze, alb placyk.


                  brak mi tego wariata :)

                  Mi też go cholernie brakuje. To jest właśnie to słowo. Widzę go
                  codziennie... I brakuje mi tego faceta z pierwszych trzydziestu. I
                  brakuje mi tej linii.frontu.



                  rozumielismy sie bez slow, moze dlatego ze los od bardzo dawna nie
                  postawil na mojej drodze takiej osoby, rozsadnej a zarazem gdzies
                  tam w srodku szlonej, jak ja, to niewiarygodne, on poprsostu zyje w
                  takim swoim malym zwariowanym swiecie jak ja, lubi sobie pomarzyc,
                  wyglupiac sie jak dzieciak, i to wlsnie bylo swietne...taki nasz
                  maly swiat. niechce aby kontakt sie urwal, niechce tego!!!

                  Coś w nim było. Coś w nim było takiego.

                  uwielbiam jego osobe, moze i jest dupkiem ale potrzebuje go,
                  potrzebuje tej znajomosci!!! ale co mam zrobic?
                  • linia.frontu :))) 12.03.08, 22:15
                    teledyski.onet.pl/10172,1452596,teledyski.html
                  • linia.frontu Re: oh linio! 12.03.08, 22:25
                    uncontrollable.wrzuta.pl/audio/akniD51D1s/anita_lipnicka_-_piosenka_ksiezycowa

                    A to piosenka byłego:). Koniec klejenia!
                    • linia.frontu Trochę dicho dla równowagi:PPP 12.03.08, 22:36
                      To mnie podn.. oba się bardziej od całego Instrukora razem wziętego,
                      tylko nie patrz na teledysk, bo umrzesz ze śmiechu:). Mykam spać!
                      www.youtube.com/watch?v=xV8LpUEdpBI
                      • Gość: mg Re: Trochę dicho dla równowagi:PPP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.08, 22:52
                        Ooo, Linio! Nabiłaś sobie u mnie kolejne punkty właśnie:D
                        • Gość: mania Re: hehehehehe IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.08, 11:37
                          www.youtube.com/watch?v=IAFEfNUAmnw
                          biedny instruktor hehehehe, niebezpieczny zawod :D
                          • Gość: mania Re: zyczenia wielkanocne dla instruktora? IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.08, 11:47
                            hmmm mam pytanie, zastanawiam sie nad tym ale niewiem czy jest
                            sens...chcialabym wyslac zyczenia wielkanocne dla instruktora,
                            niewiem czy to dobry pomysl, co sobie pomysli...zawsze wysylalismy
                            sobie zyczonka rozne...on tez mi wysylal. Chce zeby wiedzial ze go
                            lubie ;) tak wogole wypada tak? wiem to glupie pytanie, bo dla
                            jdnych to calkiem prosta sprawa, ale nie w tym przypadku, tu kazdy
                            gest, nawet taka glupia sprawa jak es z zyczeniami wyzwala wiele
                            emocji i refleksji:( tak w sumie mam pewne obawy z tym zwiazane,
                            chyab glupio bym sie poczula jakby nie odpisal:-/ nie licze ze
                            dostane pierwsza zyczenia, mam jeszcze troche czasu bay to
                            przemyslec ale... linio zbawicielko, help me!
                            • linia.frontu Re: zyczenia wielkanocne dla instruktora? 13.03.08, 11:51
                              Gość portalu: mania napisał(a):

                              odpuśc to takie rodziiiinne;/
                            • Gość: galadriel Re: zyczenia wielkanocne dla instruktora? IP: *.chello.pl 13.03.08, 12:17
                              Gość portalu: mania napisał(a):

                              > hmmm mam pytanie, zastanawiam sie nad tym ale niewiem czy jest
                              > sens...chcialabym wyslac zyczenia wielkanocne dla instruktora,
                              > niewiem czy to dobry pomysl, co sobie pomysli...zawsze wysylalismy
                              > sobie zyczonka rozne...on tez mi wysylal. Chce zeby wiedzial ze go
                              > lubie ;) tak wogole wypada tak? wiem to glupie pytanie, bo dla
                              > jdnych to calkiem prosta sprawa, ale nie w tym przypadku, tu kazdy
                              > gest, nawet taka glupia sprawa jak es z zyczeniami wyzwala wiele
                              > emocji i refleksji:( tak w sumie mam pewne obawy z tym zwiazane,
                              > chyab glupio bym sie poczula jakby nie odpisal:-/ nie licze ze
                              > dostane pierwsza zyczenia, mam jeszcze troche czasu bay to
                              > przemyslec

                              ja wysłałm na święta Bożego Narodzenia i...nie odpisał.Poczułam się jak idiotka.Bardzo mi było przykro.
                              A dziś odebrałam swoje wymarzone prawko.Wysłałam 2 smsy,do Niego i do tego drugiego z 5 dodatkowych jazd.Zgadnijcie który odpisał.....ten drugi.
                              Wszystko zależy od tego jakim facetem jest instruktor i czy warto utrzymywać tą znajomość.Ja właśnie dokonałam wyboru-jeden numer tel.wyleciał dzisiaj z listy moich kontaktów.
                              • Gość: mania Re: zyczenia wielkanocne dla instruktora? IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.08, 12:38
                                Gość portalu: galadriel napisał(a):

                                > Gość portalu: mania napisał(a):
                                >
                                > > hmmm mam pytanie, zastanawiam sie nad tym ale niewiem czy jest
                                > > sens...chcialabym wyslac zyczenia wielkanocne dla instruktora,
                                > > niewiem czy to dobry pomysl, co sobie pomysli...zawsze
                                wysylalismy
                                > > sobie zyczonka rozne...on tez mi wysylal. Chce zeby wiedzial ze
                                go
                                > > lubie ;) tak wogole wypada tak? wiem to glupie pytanie, bo dla
                                > > jdnych to calkiem prosta sprawa, ale nie w tym przypadku, tu
                                kazdy
                                > > gest, nawet taka glupia sprawa jak es z zyczeniami wyzwala wiele
                                > > emocji i refleksji:( tak w sumie mam pewne obawy z tym zwiazane,
                                > > chyab glupio bym sie poczula jakby nie odpisal:-/ nie licze ze
                                > > dostane pierwsza zyczenia, mam jeszcze troche czasu bay to
                                > > przemyslec
                                >
                                > ja wysłałm na święta Bożego Narodzenia i...nie odpisał.Poczułam
                                się jak idiotka
                                > .Bardzo mi było przykro.
                                > A dziś odebrałam swoje wymarzone prawko.Wysłałam 2 smsy,do Niego i
                                do tego drug
                                > iego z 5 dodatkowych jazd.Zgadnijcie który odpisał.....ten drugi.
                                > Wszystko zależy od tego jakim facetem jest instruktor i czy warto
                                utrzymywać tą
                                > znajomość.Ja właśnie dokonałam wyboru-jeden numer tel.wyleciał
                                dzisiaj z listy
                                > moich kontaktów.

                                hmmm moj instruktor chce abym poinformowala go o wyniku egzaminu,
                                jak mi poszlo...wiem ze taki juz zwyczaj ze sie kontaktuje z
                                kursantami w tych sprawach, ale tak szczerze to jaie to ma
                                znaczenie? watpie zeby mialo jaiekolwiek dla niego:( zobaczymy
                                napewno mojemu dam znac jesli chodzi o wynik egzaminu, wiele razy
                                bylam swiadkiem jak dzwonili do niego byli kursanci i omawiali swoj
                                egzamin, ja tez tak zrobie:) a co do zyczen...na Boze Narodzenie tez
                                wyslalam, odpisal...sylwestrowe zyczonka pierwsza dostalam od niego,
                                naprawde bylo mi milo, ehhh, urodzinowe tez wymienilismy...a
                                wielkanocne? oto jest pytanie!
                                • Gość: maricia Re: zyczenia wielkanocne dla instruktora? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.08, 13:13
                                  ja nie mam kontaktu ze swoim. nie pisze do niego i on tez nic. juz tak jest od
                                  ok. 5 miesięcy. tylko spojrzenia pozostały. jakbysmy sie jeszcze kontaktowali to
                                  odzyłaby we mnie nadzieja, która by mnie w końcu dobiła. lepiej jest nie miec
                                  kontaktu. oczywiście, że po egzaminie do niego zadzwon i omów wszystko. tak sie
                                  zawsze robi. w koncu nalezy mu sie to po caly kursie, zeby wiedziec jak Cie
                                  nauczył. zyczenia swiateczne... pewnie by mnie skusiło gdybym była na Twoim
                                  miejscu, ale lepiej tego nie rób. nie ma sensu dalsze robienie sobie nadziei. ja
                                  przez ostatnie 2 dni wyłam przez niego. bo patrząc na mnie takim tęsknym
                                  spojrzeniem wzbudził we mnie nadzieje. i po co? lepiej go nie wiedziec i nie
                                  miec go przed oczami. ja tęsknie każdego cholernego dnia. i tak mnie boli w
                                  srodku, że nie potrafie funkcjonowac. nie zycze tego nikomu.
                                  • Gość: mania Re: zyczenia wielkanocne dla instruktora? IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.08, 14:09
                                    Gość portalu: maricia napisał(a):

                                    > ja nie mam kontaktu ze swoim. nie pisze do niego i on tez nic. juz
                                    tak jest od
                                    > ok. 5 miesięcy. tylko spojrzenia pozostały. jakbysmy sie jeszcze
                                    kontaktowali t
                                    > o
                                    > odzyłaby we mnie nadzieja, która by mnie w końcu dobiła. lepiej
                                    jest nie miec
                                    > kontaktu. oczywiście, że po egzaminie do niego zadzwon i omów
                                    wszystko. tak sie
                                    > zawsze robi. w koncu nalezy mu sie to po caly kursie, zeby
                                    wiedziec jak Cie
                                    > nauczył. zyczenia swiateczne... pewnie by mnie skusiło gdybym była
                                    na Twoim
                                    > miejscu, ale lepiej tego nie rób. nie ma sensu dalsze robienie
                                    sobie nadziei. j
                                    > a
                                    > przez ostatnie 2 dni wyłam przez niego. bo patrząc na mnie takim
                                    tęsknym
                                    > spojrzeniem wzbudził we mnie nadzieje. i po co? lepiej go nie
                                    wiedziec i nie
                                    > miec go przed oczami. ja tęsknie każdego cholernego dnia. i tak
                                    mnie boli w
                                    > srodku, że nie potrafie funkcjonowac. nie zycze tego nikomu.


                                    Wiesz u mnie jest podobnie, tez ostatnio kontakt sie urwal, poza
                                    wlasnie spotkaniami na ulicy, gdzie zawsze sie usmiechnie kiwnie,
                                    ostatnio to przystanal...nawet1 a ja co? olewka! oczywiscie bo
                                    niepoznalam go! i wlasnie wtedy powraca nadzieja, ktora stopniowo
                                    juz zanikala...i tak w kolko, ale i tak wciaz o nim mysle i brak mi
                                    go cholernie, czasem tak bardzo chcialabym moc choc z nim pogadac,
                                    wiele mu opowiedziec, doradzic sie....potrzebuje jego mobilizacji,
                                    to zmieniloby wszystko, wszystko byloby latwiesze, tak jak wtedy
                                    podczas kursu, wiele mi pomogl, umial podniesc na duchu i
                                    zmobilizowac...teraz wszystko sie wali, kazdy problem nabiera
                                    wiekszej sily, z niczym nie potrafie sobie poradzic bo starcilam
                                    nadzieje ze moge byc szczesliwa, tak poprostu bez niego, nie myslec
                                    o nim...nierealne, to takie bledne kolo, koniec kursu byl
                                    jednoznaczny z koncem tak naprawde znajomosci, i psychicznie do tej
                                    pory chyba sie nie pozbieralam, dlatego tak boli.
                              • linia.frontu Re: zyczenia wielkanocne dla instruktora? 13.03.08, 13:34
                                Gość portalu: galadriel napisał(a):

                                > ja wysłałm na święta Bożego Narodzenia i...nie odpisał.Poczułam
                                się jak idiotka .Bardzo mi było przykro.

                                Mój instruktor wysłał mi życzenia bożonarodzeniowe pierwszy,
                                oczywiście nie tylko mi, taki wierszyk o Mikołaju stojącym w korku,
                                na Sylwka ani z jednej, ani z drogiej strony - obojeśmy się uwalili,
                                a Instruktor był po na urlopie więc i po serii łojenia z
                                zapomnianymi kumplami:)

                                > A dziś odebrałam swoje wymarzone prawko.Wysłałam 2 smsy,do Niego i
                                do tego drug iego z 5 dodatkowych jazd.Zgadnijcie który
                                odpisał.....ten drugi.

                                Jeszcze raz gratsy:). W moim przypadku obaj: P odpisał na smsa,
                                wcześniej kazał powiedzieć, jak mi poszło, Mój wpadł do mnie i
                                zapytał, a potem kazał mi wyjść w celu skopania mi tyłka "skoro
                                <lepszy> instruktor jeszcze tego nie zrobił, to zrobi to <gorszy>":)
                                Mogę się go ZAWSZE o wszystko spytać i nie odpowie: "godzina
                                doszkalania kosztuje 40 zł", czy "instruktor ci powie" - a znam i
                                takich, tylko, że to już nie instruktorzy, a ścierwa z kompleksem
                                niższości.

                                > Wszystko zależy od tego jakim facetem jest instruktor i czy warto
                                utrzymywać tą znajomość.Ja właśnie dokonałam wyboru-jeden numer
                                tel.wyleciał dzisiaj z listy moich kontaktów.

                                Acha, u mnie też wyleciał, uh, dobrych parę miechów temu. Znam numer
                                na pamięć, używam go cirka raz dziennie. Facetem jest nie w moich
                                klimatach, ale warto utrzymywać tę znajomość, bo to wartościowy
                                człowiek.
                        • linia.frontu Re: Trochę dicho dla równowagi:PPP 13.03.08, 11:47
                          Gość portalu: mg napisał(a):

                          > Ooo, Linio! Nabiłaś sobie u mnie kolejne punkty właśnie:D

                          Ujemne...? ;)

                          Ta, nie gadaj! Ty też? :D
                          Mmmmm, uwieeeelbiam! Strasznie mnie to kręci; akcja z Jennifer z
                          samotności w sieci, walkman (mam taka starą kasetę jeszcze z
                          podstawówki), słuchawki na uszach i: Moooooother Nooooooooorth:)
                          Moja muzyka!
                          Słuchaj, jak już będziemy leżeć w tym łóżku, to może zamiast
                          romantycznych komedii... ;)
                          Ale teledysk jest przekomiczny, wczoraj się spłakałam ze śmiechu!
                          Myślałam, że zejdę, są mroczniejsi od najmrocznijszego mroku:D

                          A w ogóle to nie wiedziałam, że mnie podczytujesz w tym wątku.... :)
                          • Gość: mg Re: Trochę dicho dla równowagi:PPP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.08, 22:48
                            Dodatnie, jasne, że dodatnie.
                            Lubię taki łomot, może nie dokładnie ten kawałek ale lubię. No i lubię ludzi, którzy lubią:) To taka pozytywna muzyka jest;)

                            A tego wątku oczywiście nie podczytuję, za dużo smętów tu;p
                            • linia.frontu Re: Trochę dicho dla równowagi:PPP 13.03.08, 23:33
                              Gość portalu: mg napisał(a):

                              > Dodatnie, jasne, że dodatnie.
                              > Lubię taki łomot, może nie dokładnie ten kawałek ale lubię. No i
                              lubię ludzi, którzy lubią:) To taka pozytywna muzyka jest;)

                              Coś myślał, że linia.frontu to tylko umca-umca, co? ;)
                              A z tymi ludźmi to różnie - są tacy, których nie lubię, a mój były
                              to w końcu rasowy drech-kryminalista, od niego nauczyłam się słuchać
                              umców-umców:). O, Zakopiec 2006...
                              djyas.wrzuta.pl/audio/ltyNQVCiad/groove_coverage_-_poison
                              kozacka nuta, hahaha:D Teraz też słucham takiej dresiarskiej
                              przyśpiewki, ale wstydzę się wrzucić, text jest nieetyczny:))

                              > A tego wątku oczywiście nie podczytuję, za dużo smętów tu;p

                              No neee, wcaaale:) Jakżebym śmiała w ogóle tak pomyśleć! No skąd!
                              Ech, odeszło mi po dzisiejszym, Instruktor znów pokazał swój
                              charakterek, a przy okazji, jak szanuje mnie i to, co robię - i mi
                              się wszystkiego odechciało, czasami naprawdę nie wiem już, jak ja
                              mam do niego mówić, 27letni rozpieszczony dzieciak. Niech się buja z
                              tą swoją sexi kursanteczką.
                              Za to spotkałam Nowego, Nowy to się ze mną ma:)
                              • linia.frontu Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, a' propos: 13.03.08, 23:37
                                Nowy ma Yaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaareczka!!! :D:D:D:D
                                pois0nka.wrzuta.pl/audio/1HffiCmaEb/najszybszy_w_miescie_-_liber_doniu
                                • Gość: mg Uszy mi pękły! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.08, 23:53
                                  No teraz to pojechałaś...;p
                                  Aaa, co oni zrobili z "Poison"!? Ja muzykę dzielę na taką, w której występują gitary elektryczne albo z innych powodów mi się podoba i (dużo większa grupa) chłam niegodny moich uszu;) Do tej drguiej grupy zalicza się m.in. wszystko z dominującymi beat'ami - czyli to, co teraz wrzuciłaś;)
                                  Ja ostatnio zapętliłem sobie ten kawałek:
                                  bogsiel.wrzuta.pl/audio/itpGI7LgS1/
                                  Zupełnie serio, strasznie mi się podoba:)

                                  A instruktor niech się buja;)
                                  • linia.frontu Re: Uszy mi pękły! 14.03.08, 00:26
                                    Gość portalu: mg napisał(a):

                                    > No teraz to pojechałaś...;p
                                    > Aaa, co oni zrobili z "Poison"!?

                                    Wieeeeeeeedziałam, że się ucieszysz:DDD
                                    Mnie tym katowali cale 8 dni! :D

                                    Ja muzykę dzielę na taką, w której występują gitary elektryczne albo
                                    z innych powodów mi się podoba i (dużo większa grupa) chłam niegodny
                                    moich uszu;) Do tej drguiej grupy zalicza się m.in. wszystko z
                                    dominującymi beat'ami - czyli to, co teraz wrzuciłaś;)

                                    To ja inaczej: muzykę do słuchania, tj. Twoja pierwsza grupa, i
                                    muzykę do wyżycia się przy sporej ilości wódy lub innego trunku -
                                    Twoja druga grupa, ale też mam swoje typy (w zadadzie kilka kawałków
                                    od byłego), kocham skakać przy Pidżamce (to ta pierwsza grupa!)

                                    > Ja ostatnio zapętliłem sobie ten kawałek:
                                    Niezły, też mnie czasem nachodzi na takie klimaty:)
                                    A teraz mam ochotę na takie, mmmmmmmmm:
                                    www.youtube.com/watch?v=dSKaqP1iU_I


                                    > A instruktor niech się buja;)

                                    Właśnie! ....
                                    Tak? ...
                                    Myślisz, że to się uda... ?
                                    • Gość: mania Re: for him:( IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.08, 15:34
                                      marta97.wrzuta.pl/audio/sVXoDBgx7E/gosia_andrzejewicz-slowa
                                      "Odnalazłam siebie w Tobie
                                      Nie potrafię Cię zapomnieć
                                      Bo jesteś obecny w każdej chwili,
                                      która mnie otacza
                                      Wciąż pamiętam tamte chwile,
                                      w których tak mówiłeś tyle
                                      że kochasz, że pragniesz
                                      bym była tylko z Tobą...
                                      tu...na zawsze"


                                      a tu piekna piosenka, tzn troche tandetna ale za to piekne slowa,
                                      naprawde magiczne...w 100% dla niego:

                                      domel4.wrzuta.pl/audio/ygj8xormBg/nunca_te_olvidare
                                      "...Pueden pasar tres mil ańos.
                                      Puedes besar otros labios,
                                      pero nunca te olvidaré..."

                                      "...Pueden borrar mi memoria.
                                      Pueden robarme tu historia,
                                      pero nunca te olvidaré..."

                                      "...Cómo olvidar tu sonrisa.
                                      Cómo olvidar tus miradas..."

                                      "...Cómo olvidar tus locuras.
                                      Cómo olvidar que volabas.
                                      Cómo olvidar que aún te quiero
                                      más que a vivir, más que a nada..."


                                      ehh nie ma to jak smuty:)
                                      • Gość: linijka.fronciku Re: for him:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.08, 15:47
                                        Hehe, nie moja klima, Andrzejewicz z Piaskiem strasznie mnie
                                        wkurzają:)
                                        Ja bym panu Instruktorowi raczej jakoś tak...
                                        www.lastfm.pl/music/Pid%C5%BCama+Porno/+videos/+1-NugweYWD4S8
                                        No ja go raczej jakoś tak, my się raczej jakoś tak kiedyś żeśmy się
                                        no.
                                        I jeszcze z glana ... :)
                                        • Gość: mania Re: for him:( IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.08, 16:23
                                          :) to tez nie moje klimaty, ale jakoś takoś no...smutow slucham
                                          ostatnio takich ze glowa boli. wszystko przez niego. hehe
                                          • Gość: mania Re: instruktorzy...świnie z was i tyle. IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.08, 16:14
                                            • linia.frontu Re: instruktorzy...świnie z was i tyle. 15.03.08, 18:05
                                              Nie no. Nie wszyscy przecież.
                                              Ale mój to niech zapych... realizuje swoje upodobania seksualne z
                                              kimś innym. Zawsze jak patrzę kursantkę po 13, to się zastanawiam,
                                              czy na to poszła.
                                              Ja nie poszłam, gwoli jasności.
                                              • linia.frontu Nowy nie jest świnią!!! :D 15.03.08, 18:09
                                                Nowy jest świetny! Naprawdę uczy.
                                                I w pracy myśli o pracy.
                                                I myśli mózgiem.


                                                I JEST PROFESJONALISTĄ!!!



                                                Są na świecie profesjonaliści!
                                                I ma Yarka! :D

                                                :)
                                                • linia.frontu A wcale, że nie! :) 15.03.08, 18:34
                                                  Aż specjalnie wlazlam z powrotem, bo to cokolwiek nie fair.

                                                  Jak to z wami było? Jak żeście się spotykali, to nie wiedziałaś, że
                                                  jest żonaty? Ale byliście ze sobą, czy to się ograniczało raczej do
                                                  rozmów w eLce? Bo to jest zasadnicza kwestia. Jeśli to były tylko
                                                  rozmowy, to nie masz prawa tak o nim mówić, no chyba, że Cię zmacał,
                                                  masz już większe, a jeśliście się kochali, masz pełne.

                                                  Ale zupełnie abstrahując. Nie oni są świnie. My jesteśmy FRAJERKI,
                                                  ot i tyle. Nie wiem, jak Ty, ja się czuję jak kompletna idiotka po
                                                  tym, jak mój Instruktor wpadł do mnie do pracy ze swoją laską (tak
                                                  się dowiedziałam, miło, co?) i mało jej nie przeleciał (no
                                                  przesadzam, ale koniecznie musiał mi POKAZAĆ, że ma dziewczynę), a
                                                  mnie postawił w głupiej sytuacji, bo ja, w przeciwieństwie do
                                                  niego, staram się być profesjonalistką i jak mam kontakt służbowy,
                                                  to zachowuję się adekwatnie do sytuacjiczyli traktuję oboje jek
                                                  klientów. Nie mogłam więc mu przyp.erdolić z glana w mordę, zresztą
                                                  jak mam być szczera, to po ich wyjściu zaczęłam się śmiać, bo taka
                                                  pokazówa, mimo "tragicznego" dla mnie wymiaru, była śmieszna. Jak na
                                                  nasz kontakt - uważam, że to nie w porządku, powinien mi powiedzieć
                                                  i nie byłoby sprawy, tak, jak się umawialiśmy. Nie przepadam za
                                                  terapią szokową; nie pomyślał o tym, jak mogłam na to zareagować, to
                                                  nie było ok.
                                                  Ale to ja jestem frajerka, że przewaliłam połowę swojego życia w
                                                  ramach jednego kolesia. To się już wiecej nie powtórzy:)). Dla mnie
                                                  po tej akcji facet jest gó.. wart, zwłaszcza, że to była wyżej
                                                  wymieniona kursantka po 13h, a tyle się nagadał o profesjonaliźmie
                                                  przez te 10 miechów, pfffff.
                                                  Nie wkurza mnie ta cała akcja, tylko mnie wkurza, że tak się dałam,
                                                  jak jakaś głupia siksa, uh, moja ambicja cierpi:).
                                                  Dobra, wygadałam się, lecę. Mania, skąd jesteś?
                                                  • linia.frontu No dobra, MG, masz rację. 15.03.08, 23:20
                                                    Chociaż wiesz, że nie znoszę Cię za to, że ją masz?;)
                                                    Niestety wszystkie kobiety robią się żałosne, jak się poczują
                                                    oszukane, Mareczek miał rację, że my kompletnie nie potrafimy
                                                    przegrywać.
                                                    O Ciebie i o NC też jestem upiornie zazdrosna, wiesz?
                                                    Ale to już jest bez znaczenia:)

                                                    Dobra. Ok. To było żałosne.
                                                    Już jestem kubitką z klasą, hm? ;)
                                                  • linia.frontu A tak w ogóle to dzięki. 15.03.08, 23:23
                                                    Że jesteś, no. :)
                                                  • linia.frontu Z cyklu samotność w sieci... ? :D 16.03.08, 08:57
                                                    Ma kilka wad, ale do przełknięcia, za to (Niekoniecznie w tej
                                                    kolejności):

                                                    - pamięta o dniu kobiet, urodzinach etc. I zawsze pisze: "zdrowia,
                                                    prawka, szczęścia, prawka..." :)
                                                    - lubi samochody i się na nich zna, ma prawo jazdy B
                                                    - ma samochód :P
                                                    - lubi komputery i przesyła mi pliki, zebym je mogła otworzyć
                                                    - studiuje
                                                    - zawsze(!) mogę na niego liczyć, jak sobie z czymś nie radzę, np. z
                                                    głupimi plikami, a on mi przesyła gotowe i wszystko się otwiera:)
                                                    - mobilizuje mnie, każe robić prawko i chodzić na zaliczenia (facet,
                                                    ktory cię mobilizuje :O!)
                                                    - pociesza mnie, można mu się wypłakać w mankiet, jak beczę to nie
                                                    ucieka
                                                    - odpisuje na smsy
                                                    - można mu opowiadać o byłym facecie, a on słucha i jeszcze
                                                    odpowiada dużo mądrych rzeczy
                                                    - i ile bym nie ściemniała, to on i tak wyczuwa jak jest i zaraz
                                                    mnie o tym informuje:)
                                                    - dowartościowuje mnie: mówi, że jestem fajna, że nie jestem
                                                    idiotką, i że były niech się buja i w ogóle:)))
                                                    - pozwala mi mówić rzeczy typu: kocham cię i nie zwiewa, czyli
                                                    zaspakaja moją potrzebę ogarniania wszystkiego natłokiem mojej
                                                    miłości
                                                    - jest inteligentny (facet, z którym można nawiazać intelektualny
                                                    kontakt!)
                                                    - czyta książki, Hłaskę też zna!
                                                    - istnieje naprawdę
                                                    - ma dobry kontakt z moją najlepszą kumpelą (!)
                                                    - czyta głupie wątki, w których coś piszę np ten.
                                                    - slucha mojej muzyki
                                                    - jest zabójczo przystojny i ma taki cieplutki głos, mmmm
                                                    - dzwoni do mnie
                                                    - jest kochany





                                                    Fajny co?
                                                    Szkoda tylko, że wirtualny :D:D:D:D



                                                    No proste, że takich nie ma :DDD
                                                  • linia.frontu Re: Z cyklu samotność w sieci... ? :D 16.03.08, 09:03
                                                    O boże zapomniałam o Twoich urodzinach!
                                                    No ale ja niiiiigdy nie pamiętam...
                                                    :(
                                                  • Gość: mania Re: A wcale, że nie! :) IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.08, 20:51
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > Aż specjalnie wlazlam z powrotem, bo to cokolwiek nie fair.
                                                    >
                                                    > Jak to z wami było? Jak żeście się spotykali, to nie wiedziałaś,
                                                    że
                                                    > jest żonaty? Ale byliście ze sobą, czy to się ograniczało raczej
                                                    do
                                                    > rozmów w eLce? Bo to jest zasadnicza kwestia. Jeśli to były tylko
                                                    > rozmowy, to nie masz prawa tak o nim mówić, no chyba, że Cię
                                                    zmacał,
                                                    > masz już większe, a jeśliście się kochali, masz pełne.
                                                    >
                                                    > Ale zupełnie abstrahując. Nie oni są świnie. My jesteśmy FRAJERKI,
                                                    > ot i tyle. Nie wiem, jak Ty, ja się czuję jak kompletna idiotka po
                                                    > tym, jak mój Instruktor wpadł do mnie do pracy ze swoją laską (tak
                                                    > się dowiedziałam, miło, co?) i mało jej nie przeleciał (no
                                                    > przesadzam, ale koniecznie musiał mi POKAZAĆ, że ma dziewczynę), a
                                                    > mnie postawił w głupiej sytuacji, bo ja, w przeciwieństwie do
                                                    > niego, staram się być profesjonalistką i jak mam kontakt służbowy,
                                                    > to zachowuję się adekwatnie do sytuacjiczyli traktuję oboje jek
                                                    > klientów. Nie mogłam więc mu przyp.erdolić z glana w mordę,
                                                    zresztą
                                                    > jak mam być szczera, to po ich wyjściu zaczęłam się śmiać, bo taka
                                                    > pokazówa, mimo "tragicznego" dla mnie wymiaru, była śmieszna. Jak
                                                    na
                                                    > nasz kontakt - uważam, że to nie w porządku, powinien mi
                                                    powiedzieć
                                                    > i nie byłoby sprawy, tak, jak się umawialiśmy. Nie przepadam za
                                                    > terapią szokową; nie pomyślał o tym, jak mogłam na to zareagować,
                                                    to
                                                    > nie było ok.
                                                    > Ale to ja jestem frajerka, że przewaliłam połowę swojego życia w
                                                    > ramach jednego kolesia. To się już wiecej nie powtórzy:)). Dla
                                                    mnie
                                                    > po tej akcji facet jest gó.. wart, zwłaszcza, że to była wyżej
                                                    > wymieniona kursantka po 13h, a tyle się nagadał o profesjonaliźmie
                                                    > przez te 10 miechów, pfffff.
                                                    > Nie wkurza mnie ta cała akcja, tylko mnie wkurza, że tak się
                                                    dałam,
                                                    > jak jakaś głupia siksa, uh, moja ambicja cierpi:).
                                                    > Dobra, wygadałam się, lecę. Mania, skąd jesteś?


                                                    kurde ostatnio nie wchodzilam tu, myslac ze juz tak w zasadzie z
                                                    moim kursem skonczylo sie wsaystko tu na forum, ze juz to nudne...i
                                                    ze nikt juz nie ma ochoty tu pisac:)

                                                    tak linio, ja uwazam ze mam prawo tak pisac i uwazac iz jest gdzies
                                                    tam w srodku taka swinka:) ladniej brzmi hehe.
                                                    on mi nie powiedzial ze jest zonaty, zachowywal sie jakby byl wolny,
                                                    namawial na spotkania, buzi na pozegnanie itp w sumie nie jestem z
                                                    takich zeby ze swoim instruktorem wyladowac na tylnym siedzeniu
                                                    (hehe) tak wiec nie bylo nic takiego, poprostu to sie szybciej
                                                    skonczylo niz on cokolwiek zdzialal w tym sensie, ze szybko dosyc
                                                    sie dowiedzialam o jego rodzinie, tak wiec nie mial juz szans nawet
                                                    na dalsza blizsza znajomosc, wtedy tak postanowilam. Skonczylam
                                                    pisac do niego, nie odbieralam tez jego tel. i kazda jego propozycje
                                                    wyjscia gdzies olewalam i tyle, ale juz wczesniej zawrocil mi w
                                                    glowie tylko cos w srodku nie pozwolilo mi dalej ciagnac tej
                                                    znajomosci. Zreszta ty linio juz znasz cala ta historie, wszystko
                                                    juz zostalo napisane, a tak naprawde mysle tak oni to swinie a my
                                                    frajerki, dokladnie, nie kazdy oczywiscie, ale ci o ktorych tu w tym
                                                    topicu mowa!tak to zaweżę! potem to chyba zaczelo go to wkurzac ze
                                                    ciagle go olewam, niewiedzial czemu, myslal ze jest taki przbojowy i
                                                    blyskotliwy ze conajmniej dziwne ze jego kursanteczka go olewa.
                                                    chyba tak myslal, obrazal sie nawet, i kto tu mial prawo do obrazy?!
                                                    teraz to jak to sobie przypominam wzystko to podziw mnie bierze, bo
                                                    to siwetny aktor mogl byc, zachowywal sie jak conajmniej moj facet,
                                                    super romantyk i wogole(buehehe)a potem jechal do zony! wkoncu dalam
                                                    mu do zrozumienia ze wiem...chyba juz potem wiedzial ze nie wyszlo,
                                                    i nasza znajomosc poszla w inna strone
                                                  • linia.frontu Re: A wcale, że nie! :) 17.03.08, 22:25
                                                    Gość portalu: mania napisał(a):

                                                    > kurde ostatnio nie wchodzilam tu, myslac ze juz tak w zasadzie z
                                                    > moim kursem skonczylo sie wsaystko tu na forum, ze juz to
                                                    > nudne...i ze nikt juz nie ma ochoty tu pisac:)

                                                    Dla mnie to nie będzie nudne. Dopóki będzie ważne. A będzie ważne,
                                                    dopóki nie przemielę tego tak, żeby nie zostało z tego nic.

                                                    > tak linio, ja uwazam ze mam prawo tak pisac i uwazac iz jest
                                                    > gdzies tam w srodku taka swinka:) ladniej brzmi hehe.

                                                    Ja też nie mam prawa czuć się oszukana, bo to co było między nami
                                                    skonczyło się dużo wcześniej, jeszcze dlugo zanim.
                                                    Ale czuję się oszukana. A przecież zgodzilam się na to, że jestem
                                                    laską na tymczasem.

                                                    2007-05-06 22:39 Głupie to jego tłumaczenie, że dopóki się nie
                                                    zaangażuję tak, jakby nie wiedział. Czekam tylko, kiedy to ON
                                                    dojdzie do wniosku, że to już, że jestem zaangażowana. Wtedy to się
                                                    skończy. Ale wiedziałam, w co wchodzę, wiedziałam już od dawna. I
                                                    znam konsekwencje:).

                                                    > > on mi nie powiedzial ze jest zonaty, zachowywal sie jakby byl
                                                    wolny, namawial na spotkania, buzi na pozegnanie itp

                                                    Chyba powyższe mówi samo za siebie.

                                                    2007-05-31 19:00 na stałe i te
                                                    wszystkie inne laski to były "porządne i ułożone dziewczyny. Na
                                                    stałe". Super. Trochę mi tym doj.bał, no co tu dużo mówić,
                                                    wiedziałam, że mnie to będzie bolało, (...), co w nich było takiego,
                                                    że mógł je (...) a ze mną już się nie da. (...) Ale to są właśnie
                                                    konsekwencje takiego układu, nie zamierzam z niego rezygnować..

                                                    Dobrze wiedziałam co robię. No przecież wiedziałam. I nie mogę temu
                                                    zaprzeczyć, bo te parę słów napisanych w maju mi na to nie pozwala.
                                                    Ale i tak czuję, że to nie fair. I nic z tym nie zrobię.

                                                    w sumie nie jestem z
                                                    > takich zeby ze swoim instruktorem wyladowac na tylnym siedzeniu
                                                    > (hehe) tak wiec nie bylo nic takiego, poprostu to sie szybciej
                                                    > skonczylo niz on cokolwiek zdzialal w tym sensie,

                                                    No patrz, a ja jestem z takich. Właśnie z takich. Które lądują na
                                                    tylnych siedzeniach samochodów facetów, w których są zakochane.
                                                    Hłasko fajnie o tym napisał.

                                                    ze szybko dosyc
                                                    > sie dowiedzialam o jego rodzinie, tak wiec nie mial juz szans
                                                    nawet na dalsza blizsza znajomosc, wtedy tak postanowilam.
                                                    Skonczylam pisac do niego, nie odbieralam tez jego tel. i kazda
                                                    jego propozycje wyjscia gdzies olewalam i tyle, ale juz wczesniej
                                                    zawrocil mi w glowie tylko cos w srodku nie pozwolilo mi dalej
                                                    ciagnac tej znajomosci.

                                                    No i słusznie. Też bym tego nie ciągnęla. Nie było sensu. A facet
                                                    faktycznie był świnią - powinien postawić sprawę jasno. Powinien.

                                                    Zreszta ty linio juz znasz cala ta historie, wszystko juz zostalo
                                                    napisane,

                                                    Co nie przeszkadza mi słuchać jej po raz setny i opowiada po raz
                                                    setny. :)

                                                    > a tak naprawde mysle tak oni to swinie a my frajerki, dokladnie,
                                                    nie kazdy oczywiscie, ale ci o ktorych tu w tym topicu mowa!tak to
                                                    zaweżę!

                                                    Mój Instruktor nie był świnią. Widać to wyraźnie z powyższych
                                                    tekstów. Ja wiedziałam w co wchodzę.
                                                    Czuję się oszukana z innych przyczyn.

                                                    > potem to chyba zaczelo go to wkurzac ze ciagle go olewam,
                                                    niewiedzial czemu, myslal ze jest taki przbojowy i blyskotliwy ze
                                                    conajmniej dziwne ze jego kursanteczka go olewa. chyba tak myslal,
                                                    obrazal sie nawet, i kto tu mial prawo do obrazy?!

                                                    Też to przerabiałam, normalka:).
                                                    Ile ja się tych fochów naprzeżywałam:)))

                                                    > teraz to jak to sobie przypominam wzystko to podziw mnie bierze,
                                                    bo to siwetny aktor mogl byc, zachowywal sie jak conajmniej moj
                                                    facet, super romantyk i wogole(buehehe)a potem jechal do zony!
                                                    wkoncu dalam mu do zrozumienia ze wiem...chyba juz potem wiedzial
                                                    ze nie wyszlo, i nasza znajomosc poszla w inna strone

                                                    Ja już na swojego nie marudzę, było minęło, a jest naprawdę świetnym
                                                    kumplem. I lepiej jest teraz, kiedy się kumplujemy, niż
                                                    kiedy "byliśmy" ze sobą. I zawsze mogę na niego liczyć, no, prawie
                                                    zawsze. I jest jednym z nielicznych ludzkich elementów w moim
                                                    środowisku. Potrafi dowalić. Ale ja też potrafię.
                                                    Ma prawo mieć do mnie conajmniej tyle samo żalu, co ja do niego.

                                                    Dobra, koniec wynurzeń, obiecalam MG, że będę babeczka z klasą.
                                                    No ale co ja na to poradzę, że teren moich intymnych kontaktów z
                                                    kobietami w celu wygadania się odbywa się na forum publicznym? ;)
                                                    Normalnie mielilybyśmy temat przy wódce i byłoby dużo beczenia, a
                                                    tak... :D
                                                  • Gość: mania Re: A wcale, że nie! :) IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.08, 13:09
                                                    hmmm fakt, bylo minelo...potem nasza znajomosc byla czysto
                                                    kumpelska, a kumplem byl rewelacyjnym, wiele mi pomogl wtedy, i
                                                    skonczylo sie razem z kursem, wszystko...dla niego, dla mnie chyba
                                                    nie, bo na dobre zostanie gdzies tam gleboko, dla mnie byl i jest
                                                    wazniejszy niz mu sie moglo wydawac, ale jakie to ma teraz
                                                    znaczenie? zadne. Przestalam wierzyc w uczucia, nie sa nic warte.
                                                    Kurde swinia jest w kilku przypadkach, ale wierze i czuje to ze
                                                    gdzies tam w srodku jest wartosciowym, wrazliwym facetem...a tego
                                                    niekiedy nie potrfail ukryc, choc aktorem byl swietnym:) no i ma cos
                                                    w sobie takiego, co nie pozwala zapomniec...a to czyni z niego
                                                    wartosciowego faceta z osobowoscia, i chyba cos w tym musi byc, w
                                                    kazdym razie ja w to wierze:)
                                                  • panikka Re: A wcale, że nie! :) 22.03.08, 14:47
                                                    Mania:) Właśnie się przebiłam przez tą pasjonującą historię, sama jestem na
                                                    najlepszej drodze do wpasowania się w taką sytuację, ale trzymam się rękami i
                                                    nogami ostatnich podrygów rozsądku;)I będę się trzymać dzielnie. Pozdrawiam
                                                    serdecznie;)
                                                  • linia.frontu Re: A wcale, że nie! :) 22.03.08, 18:31
                                                    panikka napisała:

                                                    > Mania:) Właśnie się przebiłam przez tą pasjonującą historię, sama
                                                    jestem na
                                                    > najlepszej drodze do wpasowania się w taką sytuację, ale trzymam
                                                    się rękami i
                                                    > nogami ostatnich podrygów rozsądku;)I będę się trzymać dzielnie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    > serdecznie;)

                                                    Trzymaj się twardo, trzymaj;)
                                                    A swoją drogą, Mania, eh, ale mnie dół wczoraj dopadł. Gdzie
                                                    jesteście? Święta, to mnóstwo czasu na dołowanie, a w wątku cisza:)))
                                  • linia.frontu ~MG~ A właśnie, że jestem zazdrosna!! :D 18.03.08, 22:58
                                    NC to MOJA dziewczyna! To JA z nią zrobiłam prawko (no prawie, ale
                                    nie czepiajmy się szczegółów;p), to JA czekałam na nią, jak wracała
                                    z Autkiem, to JA piłam z nią wódkę z Mieście Świętej Wieży.

                                    Wara mi tu od mojej NC! mOJA cI ONA!!!

                                    :)))
                                    • Gość: lili Re: ~MG~ A właśnie, że jestem zazdrosna!! :D IP: *.softlab.gda.pl 19.03.08, 09:46
                                      linio.frontu w jakim mieście robiłaś prawko bo MG mi się z kimś
                                      kojarzy:)
                                      • Gość: linia.frontu Re: ~MG~ A właśnie, że jestem zazdrosna!! :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 12:20
                                        Ne, MG jest z innego miasta, a ja z innego :)
                                        A NC z innego :)
                                        • Gość: linia.frontu Re: ~MG~ A właśnie, że jestem zazdrosna!! :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.08, 12:22
                                          A poza tym MG to MÓJ facet! Mój i NC, ot co!
                                          Ma własny haremik:)))
                                • linia.frontu MG - for you :* 14.03.08, 00:01
                                  www.youtube.com/watch?v=ARN29cPv0VM&feature=related
                                  Wyglądają jak żule, ale ja to kochamMMMMMMMmmmmmmmmmmm
    • Gość: mania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.08, 16:56

      /////\ /\\\\
      ///////////// \\\\\\\\\\\
      //////######////\\\\#####\\\\\\
      /////###########\/##########\\\\\
      \\\\\#######################/////
      \\\\\#####################/////
      \\\\\#################/////
      \\\\\#############/////
      \\\\\#########/////
      \\\\\#####/////
      \\\\\#/////
      \\\'///
      \'/
      • yennyfer11 Re: Ach ci instruktorzy....:) 12.03.08, 17:25
        smuuutnooo miii :(:(



        Teeeeeesknieee....




        ....ten caly kurs to najfajniejsze co moglo mi sie przytrafic do tej
        pory....
    • yennyfer11 Re: Ach ci instruktorzy....:) 13.03.08, 12:15
      www.youtube.com/watch?v=WnPdQsaGCYI :)
      • panikka Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.03.08, 23:22
        Nie dołujcie się , będzie dobrze, w końcu kiedyś musi być dobrze:))
        • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 23.03.08, 00:08
          panikka napisała:

          > Nie dołujcie się , będzie dobrze, w końcu kiedyś musi być dobrze:))

          Akurat!:)))
          • Gość: mania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.08, 14:11
            jestem, jestem! ehh ostatnio tu nie wchodzilam, tak czasem sa jakies
            przeblyski zapomnienia...a potem jak magnes cos przyciaga mnie i
            wracam jak bumerang :)


            swieta swieta...nie wyslalam jednak zyczen, i chyba zaluje, niewiem
            dlaczego.

            panikka nie chcij tego potem tak przezywac, nie zycze nikomu:) kurs
            sie konczy, my zostajemy ze zrujnowana psycha :)

            a dobrze to chyba nigdy nie bedzie....no bo niby jakim cudem!:
            (wszyscy szczesliwie sobie swieta spedzaja, instruktor z rodzinka a
            ja tylko dol i dol i jeszcze raz dol, i kogo to obchodzi, ehh.
            • Gość: mania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.08, 14:20
              czasem w takie dni jak dzis przepelnia mnie zazdrosc, ze ktos inny
              moze byc z nim szczesliwy tak poprostu, ze jest czyims facetem...ze
              spedzaja swieta razem itp a czasem zycze mu wlasnie tego szczscia, i
              byc tu madrym, sama juz niewiem co bede czuc za 10 min, moge byc zla
              i znow nazywac go swinia, a zachwile swietnym facetem. chyba
              swiruje...no wlasnie:)

              wrrrrr....jedno wiem, cholernie mi go brakuje:((((((((


              • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.03.08, 15:45
                Gość portalu: mania napisał(a):

                > czasem w takie dni jak dzis przepelnia mnie zazdrosc, ze ktos inny
                > moze byc z nim szczesliwy tak poprostu, ze jest czyims
                facetem...ze spedzaja swieta razem itp a czasem zycze mu wlasnie
                tego szczscia, i byc tu madrym, sama juz niewiem co bede czuc za 10
                min, moge byc zla i znow nazywac go swinia, a zachwile swietnym
                facetem. chyba swiruje...no wlasnie:)
                > wrrrrr....jedno wiem, cholernie mi go brakuje:((((((((

                E, to są normalne symptomy zranionej, kobiecej dumy;)
                No i to trochę wygląda na sesyjno-przednówkowo-
                mój_facet_ma_inną_laskę deprechę. :D

                Mnie wkurza tylko to, że w święta zamiast odpoczywać błogo tonąc w
                stosach swoich notatek z tradycji (antycznych i biblijnych), i że
                tak powiem, kontemplować w duchu biblijnym, cały dzień: śniadanie
                świąteczne, pitu-pitu, obiadek świąteczny, pitu-pitu, a to
                podrożało, a to zainwestować, a to w tym roku to ceny mieszkań, albo
                setny raz opowieści o: autach, wypadkach i charakterystyce picia z
                bratem ciotecznym, te same przy każdym spotkaniu, bo nie bardzo jest
                o czym gadać (NC, wódka w Czewie jest rozłożona na czynniki
                pierwsze) i cały dzień z głowy, a mnie czeka HJP, HeLP,
                Dialektologia - i tym bym się wolała zająć. Jestem aspołeczna i
                antyrodzinna.
                A o instruktorze jakoś nie myślałam aż tak, jakoś mnie teraz nie
                absorbuje, przed świętami miałam mały dołek, teraz od niego
                odpoczywam, od niego, od pracy, od ludzi - dziś wagary, urwałam się
                z rodzinnego spotkania, piję herbę z cytryną, palę fajki, opycham
                się wielkanocnym zającem, przeglądam stare notatki z kultury języka,
                może sobie zajrzę do form i norm, a moze poczytam Grudzinskiego, a
                może Hłaskę, jest godzina 16, a przede mną pół dnia, latam w
                koszulce i bokserkach, jestem rozczochrana i jest mi boooosko:)))
                Ja chcę tak jeszcze z tydzień, ze dwa!
                • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.03.08, 16:03
                  Ale nie dalej, jak dwa dni temu miałam to samo. Taki ogólno
                  śmierciowo, nieudano-związkowy dół permanentny.
                  Mam tak zawsze w okresie świątecznym.
              • panikka Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.03.08, 16:02
                Mania, nie jesteś sama:) Mój były facet spędza święta ze swoją nową rodziną, a
                ja sama z potomstwem. Od roku się nie odzywa do mnie, ani do dzieci...Masz
                rację, nie ładuję się w żaden nowy romans, mam możliwość zmiany instruktora i
                chyba z niej skorzystam;)Będę dzielna (powtarzam to jak mantrę) Pozdrawiam !
                • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.03.08, 16:08
                  panikka napisała:

                  > Mania, nie jesteś sama:) Mój były facet spędza święta ze swoją
                  nową rodziną, a ja sama z potomstwem. Od roku się nie odzywa do
                  mnie, ani do dzieci...Masz rację, nie ładuję się w żaden nowy
                  romans, mam możliwość zmiany instruktora i chyba z niej skorzystam;)
                  Będę dzielna (powtarzam to jak mantrę) Pozdrawiam !

                  O ku....
                  To już w ogóle kicha. Nie pakuj się w kolejnego dupka, po cholerę Ci
                  to. To frajerzy. Czym ten Twój facet myślał, jak was zostawiał?
                  Ja p.rdolę, na święta życzę mu problemów z potencją, przepraszam,
                  ale mnie strzela, jak słyszę o czymś takim, cholerny gnojek.
                  • panikka Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.03.08, 16:52
                    Niestety facecia nacja obfituje w tego typu przypadki:( Są oczywiście chlubne
                    wyjątki, ale najbliższy i najbardziej znany mi przykład niestety jest odmiennej
                    orientacji:( Dobrze, że mam mnóstwo pracy, obowiązków i nauki, więc o tym nie
                    myślę. Na błędach człowiek się uczy, przede wszystkim dystansu do tego
                    wszystkiego...
                    • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 24.03.08, 18:51
                      panikka napisała:

                      > Niestety facecia nacja obfituje w tego typu przypadki:( Są
                      oczywiście chlubne wyjątki, ale najbliższy i najbardziej znany mi
                      przykład niestety jest odmiennej orientacji:( Dobrze, że mam mnóstwo
                      pracy, obowiązków i nauki, więc o tym nie myślę. Na błędach człowiek
                      się uczy, przede wszystkim dystansu do tego wszystkiego...

                      Szkoda gadać, jak to przeczytałam, to od razu pomyślałam: ooo! wolne
                      żarty, co to to nie, nie dam się kopnąć żadnemu dupkowi! No krew
                      mnie zalewa! Ale to prawda, takich gnojków jest większość, a te
                      chlubne wyjątki, hmmm, nie dla nas, Mała;).
                      Z dziołchą z forum żeśmy doszły do wniosku, że trafiamy na dupków,
                      bo NORMALNI faceci siedzą w domu i są zbyt nieśmiali - pozdrawiam
                      OSTATNIEGO NORMALNEGO faceta;)
                      I dobrze robisz: realizuj się, nigdy nie opieraj swojego życia na
                      facecie, to fajny dodatek, ale nic więcej.
                      A ode mnie masz zajączka, o, proszę:
                      www.smog.pl/wideo/17098/liczyles_na_prezent_od_zajaczka/
    • Gość: linia.frontu Opowieść o MS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.08, 20:48
      Im dłużej uczestniczę w tym wątku, tym bardziej nachodzi mnie myśl,
      dlaczego to my mamy być naiwne, nabijane w butelkę, a w efekcie
      ranione?

      To było po tym, jak mnie instruktor kopnął. Przez kilka miesięcy w
      moim ośrodku szkolenia pracował gość, którego poznałam, a który
      przyłapał mnie z moim instruktorem na małym świrowaniu (w środowisku
      zawodowym instruktora nasz układ pozostał tajemnicą). Wszystko
      kwestią interpretacji, mój instruktor poprawiał mi krzesło,
      wygłupialiśmy się, nic wielkiego. MS jednak nie był przekonany naszą
      wersją tego, co zobaczył. Ja broniłam naszej sprawy, MS w końcu
      pomyślał, że chyba rozrywkowa ze mnie dziewczyna - i tak się
      zaczęło. Kiedyś tam wpadł i wyleciał z tekstem, że wszyscy
      instruktorzy to sex-instruktorzy etc. W końcu wyjechał z tekstem,
      kiedy umawiamy się na seks - myslałam, że świruje, bo MS jest świrem
      i też się zaczęłam wygłupiać, mówię, słuchaj, wpadaj po pracy; potem
      kilka smsów: czy lubię w wannie, odpisałam, że bezkonkurencyjnie
      autko - cały czas żyjąc w przeświadczeniu, że MS żartuje. Po pracy
      byłam ustawiona z kumpelą. Co się okazuje: MS dzwoni i pyta, to jak,
      to ustawiamy się, mam przyjechać, mowie, że jestem z kumpelą - a ten
      złapał fazę na trójkąt! No a my - dawaj sobie z niego jaja
      porobimy, kumpela rzuciła kilkoma tekstami, chłopak się kompletnie
      wkręcił. Najpierw po parę browarów, potem MS wywiózł nas na jakieś
      odludzie gdzieś nad Wisłę, już kompletnie nakręcony. My sobie na
      luzie pijemy browarki, MS próbuje nakręcić sytuację, a my na to, że
      sorry: może kiedyś spełnią się Twoje marzenia, pomarzyć zawsze
      można:D! Twierdził potem, że chciał nas zestresować, ale jakoś
      dziwnie zgaszony wracał, kumpela jechała z nim na Pragę i mówiła, że
      próbował jeszcze coś odwalić:).
      Do tej pory, jak dzwoni, to mędzi, że wtedy "nam nie wyszło", no na
      luzie, ale mędzi. Z kumpelą postanowiłyśmy, że kiedyś naprawdę ostro
      przyświrujemy i w ostatniej chwili powiemu mu - nara.
      Kurcze, żałuję, że swojemu instruktorowi nie zrobiłam takiego
      numeru, to by była satsfakcja!;)
      • panikka Re: Opowieść o MS 24.03.08, 23:09
        Lepiej zgrzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło;)Faceci się po prostu nie przejmują za bardzo swoim zachowaniem. Facet w społecznym przekonaniu ma prawo mieć liczne miłosne podboje, a kobieta, gdy próbuje robić to samo, czy nawet jest po prostu niezależna i niepokorna, określana jest przez społeczeństwo dość brzydkim słowem. A to niesprawiedliwe.
        Ja chrzanię moją "reputację" i staram się robić to, na co mam ochotę ( w ramach jakichś granic rozsądku, rzecz jasna). Nie chcę już grzeszyć, prowokować, czy coś sobie samej udowadniać na siłę. Czasem marzę li i jedynie o tym, by ktoś mnie pogłaskał po głowie i powiedział coś miłego. Nie lubiłam jeździć, ale to się zmieniło i dobrze, bo to takie "umilenie" mojej drogi przez mękę, która ma szansę zakończyć się zdobyciem upragnionego dokumentu;)
        • panikka A to kiszka:( 25.03.08, 10:10
          Będę jeździć z kimś innym:( I to nie z własnej, lecz z "odgórnej" decyzji. Już
          drugi raz mi zmieniają. Pewnie dlatego, że jestem drogowym beztalenciem. Z
          jednej strony to dobrze, bo mam tendencję do przywiązywania się do ludzi, a z
          drugiej... jednak jakoś przykro. Szkoda, że nie ma tu szkoły jazdy z babami
          instruktorkami, byłoby po problemie:)
          • linia.frontu Re: A to kiszka:( 25.03.08, 21:20
            panikka napisała:

            > Będę jeździć z kimś innym:( I to nie z własnej, lecz z "odgórnej"
            decyzji. Już drugi raz mi zmieniają. Pewnie dlatego, że jestem
            drogowym beztalenciem. Z jednej strony to dobrze, bo mam tendencję
            do przywiązywania się do ludzi, a z drugiej... jednak jakoś przykro.
            Szkoda, że nie ma tu szkoły jazdy z babami instruktorkami, byłoby po
            problemie:)

            Dziwne macie zwyczaje, u nas można sobie wybrać samemu i: ja chcę
            zrobić to prawko z Tobą.
            Ale wiesz co, że może tak będzie lepiej; może sama nie miałabyś na
            to siły, tak, jak ja nie mialam siły zmienić instruktora i tak samo,
            jak nie mam siły trwać przy tej zmianie, bo mam cholernego kaca
            moralnego; wiem, że to dobre dla mnie, ale wiem też, że mu tym
            doj.bałam.
            Zostawiłam faceta swojego życia dla jakiegoś frajera. Dla tego
            samego frajera przewaliłam pół swojego życia. Miało być
            lepiej. "Przecież jesteś inteligentna, zmień tą pracę, stać Cię na
            więcej, studiujesz na UW..." Głupia byłam.
            I wiesz co? Wcale nie jest lepiej.
            Jest tak samo.

            Nie pakuj się w coś takiego.
            • panikka Re: A to kiszka:( 25.03.08, 23:31

              Ani wiara i czucie, ani mędrca szkiełko i oko..
              Niestety, za każdym razem człowiek myśli "a może jednak się uda" coś, co jest skazane na porażkę i grzeszy i żałuje, no może nie żałuje, ale przeżywa...
              Po tych wszystkich zakrętach dopadł mnie głód wiedzy, prawko to część wielkiego planu rozwoju na kolejnym etapie życia (trzeci krzyżyk powoli się zbliża).
              Nie wiem czy ta zmiana "to jeszcze jest głupota czy już zdrada".
              www.youtube.com/watch?v=EAsqNog7pmI
              Yhh.. no czasem tak się czuję...
              • linia.frontu Re: A to kiszka:( 27.03.08, 22:44
                panikka napisała:

                > Ani wiara i czucie, ani mędrca szkiełko i oko..

                Co tu dużo gadać, martwe znamy prawdy ;)

                > Niestety, za każdym razem człowiek myśli "a może jednak się uda"
                coś, co jest skazane na porażkę i grzeszy i żałuje, no może nie
                żałuje, ale przeżywa...

                Marek napisał coś takiego, tylko nie mogę tego teraz znależć "ten
                człowiek myśli, że ma przed sobą życie i że uda mu się wszystko. O

                Ale to jednak coś jest, jednak coś tam jest; w całej tej historii,
                gdzieś na siódmym dnie, musi być coś wartościowego, coś dobrego i
                oni chcą się jakoś do tego dogrzebać, za wszelką cenę dogrzebać.
                Ziemia jest paskudna, życie jest komicznym piekiełkiem, ale gdzieś w
                głębi tej skorupy płonie rozpalone żelazo. I oni tamtą historię
                montują na siłę; to rozpada się tysiąc razy w ciągu dnia i godziny,
                ale oni po tysiąc razy rozpoczynają od nowa.
                > Po tych wszystkich zakrętach dopadł mnie głód wiedzy, prawko to
                część wielkiego
                > planu rozwoju na kolejnym etapie życia (trzeci krzyżyk powoli się
                zbliża).
                > Nie wiem czy ta zmiana "to jeszcze jest głupota czy już zdrada".

                > www.youtube.com/watch?v=EAsqNog7pmI
                > Yhh.. no czasem tak się czuję...

                Boskie, kocham takie klimaty, z cyklu kręci mnie to bardziej od
                najlepszego instruktora;)
              • linia.frontu Re: A to kiszka:( 27.03.08, 22:51
                panikka napisała:

                > Ani wiara i czucie, ani mędrca szkiełko i oko..

                Co tu dużo gadać, martwe znamy prawdy ;)

                > Niestety, za każdym razem człowiek myśli "a może jednak się uda"
                coś, co jest skazane na porażkę i grzeszy i żałuje, no może nie
                żałuje, ale przeżywa...

                Marek napisał coś takiego, tylko nie mogę tego teraz znależć "ten
                człowiek myśli, że ma przed sobą życie i że uda mu się wszystko.
                Oczywiście nie uda mu się nic, tylko on jeszcze o tym nie wie". I to
                jest właśnie to, wiesz. Tylko cholera za którymś z kolei razem już
                wiesz, że się nie uda, i nie wiesz, po jaką cholerę w to wchodzisz.
                Wiem, że podjęlam właściwą decyzję. Ale nie ma dnia, żebym nie
                zalowała, że nie dokonałam innego wyboru.

                Ale to jednak coś jest, jednak coś tam jest; w całej tej historii,
                gdzieś na siódmym dnie, musi być coś wartościowego, coś dobrego i
                oni chcą się jakoś do tego dogrzebać, za wszelką cenę dogrzebać.
                Ziemia jest paskudna, życie jest komicznym piekiełkiem, ale gdzieś w
                głębi tej skorupy płonie rozpalone żelazo. I oni tamtą historię
                montują na siłę; to rozpada się tysiąc razy w ciągu dnia i godziny,
                ale oni po tysiąc razy rozpoczynają od nowa.

                > Po tych wszystkich zakrętach dopadł mnie głód wiedzy, prawko to
                część wielkiego planu rozwoju na kolejnym etapie życia (trzeci
                krzyżyk powoli się zbliża).

                Ja mam głód literatury po głodzie na prawko. O prawku wiem już
                wszystko, do najdrobniejszych szczegółów, no przesadzam, ale żyję
                prawkiem, dzień po dniu.
                Drugie zabicie psa mogę kończyć i zaczynać od początku.

                > Nie wiem czy ta zmiana "to jeszcze jest głupota czy już zdrada".

                Już zdrada ;)

                > www.youtube.com/watch?v=EAsqNog7pmI
                > Yhh.. no czasem tak się czuję...

                Boskie, kocham takie klimaty, z cyklu kręci mnie to bardziej od
                najlepszego instruktora;)
                Cholera, przypomniałaś mi mój dołujący kawałek numer 1!
                siouxsie.wrzuta.pl/audio/6eycOVgD6r/closterkeller-_moge_tylko_patrzec
                Zawsze przy tym beczę. Nie wiem czemu.
                • linia.frontu Re: A to kiszka:( 27.03.08, 22:59
                  > Zawsze przy tym beczę. Nie wiem czemu.

                  Już wiem, bo ona śpiewa: Zrób coś.
                  A kto kiedyś widział faceta, który by coś zrobił? :D
                  • panikka Re: A to kiszka:( 27.03.08, 23:55
                    Stało się , stało się, to co miało się stać....Dzisiaj się stało...
                    • panikka brejkam wszystkie rule;) 28.03.08, 00:31
                      www.youtube.com/watch?v=OPY0iNpF27Y&feature=related
                      • linia.frontu Re: brejkam wszystkie rule;) 28.03.08, 08:33
                        Łolaboga nawet nie wiedziałam, że to było z Górniakową:)

                        Ech, ile razy myślałam o tym, żeby wrzucić to:
                        satjow.wrzuta.pl/audio/cz9pfNmqkB/sweet_noise_-_sku..el
                        mmmmmmm, ale jest niecenzuralne, pewnie mi maszynka do cenzurowania
                        zepsuje linka;p
                        Zaczynam Cię naprawdę lubić:)
                        • linia.frontu Re: brejkam wszystkie rule;) 28.03.08, 08:35
                          Zeeepsuła!:)
                          Uwielbiam i rozbiegam się po gajach pomarańczowych pląsając i nucąc;)
                          • panikka Re: brejkam wszystkie rule;) 28.03.08, 11:47
                            Jasne, że zepsuła, ale clip jest dość taki, Bego się postarał
                            ventzi.art.pl/Vahan%20Bego%20pl.htm
                            Robi się niebezpiecznie... jak pomyślę, że on tu może zapuszczać żurawia...
                            • panikka Re: brejkam wszystkie rule;) 28.03.08, 19:18
                              Ciągle tu wracam:)Ciągle we mnie siedzi ten wątek...
                              www.youtube.com/watch?v=YSEcqJuZ0DM
                              Dobrze, że jesteś linio... Nikt o tym nie wie, co się stało ostatnio...
                              • Gość: lili Re: brejkam wszystkie rule;) IP: *.softlab.gda.pl 28.03.08, 20:16
                                Tylko nie mów, że sie z nim bzyknełaś????
                                • panikka Re: brejkam wszystkie rule;) 28.03.08, 21:31
                                  Brejkam rule, owszem, ale raczej te drogowe;D Nie! Może to tylko wiosna;)
                              • linia.frontu Re: brejkam wszystkie rule;) 28.03.08, 21:48
                                panikka napisała:

                                > Ciągle tu wracam:)Ciągle we mnie siedzi ten wątek...

                                We mnie to forum. We mnie te cholerne półtora roku, lepki sok lata;)

                                > Dobrze, że jesteś linio... Nikt o tym nie wie, co się stało
                                ostatnio...

                                Nikt. I dlatego to jest coś jeszcze cokolwiek warte;)
                                Czykolwiek jest, jest tylko Twoje.
                                gonzo86.wrzuta.pl/audio/b681PWfuLp/strachy_na_lachy_-
                                _btw_mamy_tylko_siebie
                                • panikka Re: brejkam wszystkie rule;) 29.03.08, 16:31
                                  Zaangażowałam się intelektualnie w to wszystko. To dobrze, bo najpierw zdaje się
                                  teorię, a potem praktykę;)
                                  • linia.frontu Re: brejkam wszystkie rule;) 29.03.08, 19:38
                                    panikka napisała:

                                    > Zaangażowałam się intelektualnie w to wszystko. To dobrze, bo
                                    najpierw zdaje się teorię, a potem praktykę;)

                                    Wiesz co, że też nabrałam ochoty n kodeks, jak to przeczytałam;)
                                    Tylko się za bardzo nie wkręc ;)
                                    • panikka Re: brejkam wszystkie rule;) 29.03.08, 19:48
                                      Najbardziej lubię te testy na kompie, lepsze od gier;D Nie wkręcę się za bardzo,
                                      bo potem jeszcze zdam za szybko i co będzie? Oj za słabą mam wolę, za słabą...
                                      • linia.frontu Re: brejkam wszystkie rule;) 29.03.08, 19:55
                                        panikka napisała:

                                        > Najbardziej lubię te testy na kompie, lepsze od gier;D Nie wkręcę
                                        się za bardzo, bo potem jeszcze zdam za szybko i co będzie? Oj za
                                        słabą mam wolę, za słabą...

                                        Moja silna wola pierwsza lepsza... haha, zaczynam Cię uwielbiać,
                                        czujesz bluesa!
                                        Też się zawsze wkręcam w testy, mniejsza, papierek, czy płytka:D
                                        • panikka 500! 29.03.08, 20:20
                                          Spotkał mnie ten zaszczyt! Pięćsetny post;)
                                          Oj nie grozi... po ostatniej jeździe to orzekłam. Jużpołowa kursu, a ja ciągle
                                          mylę biegi, prawy pas z lewym pasem i łamię ograniczenia prędkości,
                                          argumentując, że jadę elką i mogę sobie pozwolić;)
                                          • Gość: maniamania Re: 500! IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.08, 10:54
                                            ehh az sie lezka w oku kreci widzac az 500 postow w moim topicu,
                                            kurde ale tos ie rozwinelo :) pozdrawiam wszystkich, linie w
                                            szczegolnosci :D
                                          • Gość: mmmm Re: 500! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.08, 13:13
                                            no ja niestety tez podkochuje sie w swoim instruktorze :( a zeby
                                            bylo jeszcze gorzej,to ja nawet znam jego corke !! jest fatalnie :(
                                            ale fakt faktem,prawko zdalam dzieki niemu ;)
                                            • panikka Re: 500! 02.04.08, 13:23
                                              :( Mnie trochę przeszło po "propozycji nie do odrzucenia" jaką dziś dostałam...
                                              Było to chamskie, świńskie i nie na miejscu.
                                              • Gość: ssss Re: 500! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 13:34
                                                :)
                                                • Gość: mądraposzkodzie Re: 500! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 14:34
                                                  hej dziewczyny wiecie co wam powiem nie popełniajcie mojego błędu bo
                                                  ja przez znajomość z instruktorem zrobiłam rzecz o której chce jak
                                                  najszybciej zapomiec. a wszystko zaczeło się od tego że siostra
                                                  namówiła mnie na prawko w tej samej szkole co ona poszłam tam i
                                                  koniecznie chciałam mieć jazdy z tym samym panem co moja siorka
                                                  super facet tak na marginiesie ale po kilku jazdazh okazało sie ze
                                                  musze jeżdzić z kimś innym no i się zaczęło :/ jak go zobaczyłam to
                                                  sobie myślę ale ciasteczko super no i tak zaczeliśmy jeżdzić tyle że
                                                  mało skupialiśmy sie na nauce przynajmniej ja a bardziej na gadaniu
                                                  o niczym!!dogadywaliśmy sie super sprzeczaliśmy kółciliśmy i
                                                  wogóle!!! był to czas kiedy nie bradzo mi sie układało z moim
                                                  facetem wiec cieszyło mnie zainteresowanie mojego instruktora był to
                                                  bardzo młody chłopak. i tak kurs dobiegał końca był to grudzień ąż
                                                  wkońcu zaproponował kawke no i sie zgodziłam
                                                  po kawce były smsy gg i całodobowy kontakt pózniej byly święta po
                                                  sylwku zerwałam ze swoim chłpakiem i zaczełam sie spotykać z
                                                  instruktorem kino park itp. po zdanej teorii kilka godzin jazdy
                                                  doszkalającej no mówię wam cudownie po zdanym za pierwszym razem
                                                  egzaminie teoretycznym a było to pod koniec stycznia świata po za
                                                  nim nie widzialam i ulegałam no i to był koniec wszytkiego smsó
                                                  rozmów na gg totalnie cisza!!!!!!miałam ostrą załamkę bo zroumialam
                                                  jakim on był dupiem i długo nie mogłam zrozumieć dlaczego tak sie
                                                  stało. teraz staram sie o tym nie myśleć wróciłam do mojego byłego
                                                  chłpaka który okazał sie ideałem i wszytko mi wybaczył a ja a ja
                                                  czasem pomyśle o moim instruktorze z tęsknotą !!!!!!!!! bardzo
                                                  załuje że dałam sie mu tak wkręcić wiec uważajnie na nich !!!!!nie
                                                  mówię ze wszyscy są tacy ale napewno więkoszośc :):)_
                                                  • Gość: mmmm Re: 500! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.04.08, 17:04
                                                    cos w tym jest.wiele osob mi mowilo,ze instruktorzy to czesto
                                                    cwaniaki, naciagacze i babiarze ;) ale tak to juz jest. my sie
                                                    dobrze bawimy, oni tez, tylko ze my jestesmy zawsze jedna z wielu
                                                    kursantek,a dla nas to niekoniecznie jest wlasnie tak.
                                              • linia.frontu Re: 500! 02.04.08, 21:03
                                                O, Panikka napisz mi na priva, to może ja też Ci coś podeślę;)
                                                A dziś był u mnie nie kto inny jak tylko jego laska.
                                                Pewnie ona też zna mój login, ale co mnie to.
                                                Ja też już się leczę;)
                                                • linia.frontu Re: 500! 02.04.08, 21:08
                                                  linia.frontu napisała:

                                                  > O, Panikka napisz mi na priva, to może ja też Ci coś podeślę;)
                                                  > A dziś był u mnie nie kto inny jak tylko jego laska.
                                                  > Pewnie ona też zna mój login, ale co mnie to.
                                                  > Ja też już się leczę;)

                                                  A wiesz co, puszczę Ci, nasze gadki na czacie;)
                                                  To będzie katharsis dla Ciebie:)
                                                  • linia.frontu Re: 500! 02.04.08, 21:18
                                                    linia.frontu napisała:

                                                    > A wiesz co, puszczę Ci, nasze gadki na czacie;)
                                                    > To będzie katharsis dla Ciebie:)

                                                    Nie no, dobra, nie będę świnia, nie puszczę.
                                                    Ale trochę bym go postresowała.
                                                    Chociaż ostatnio był w porządku. Kumplem jest ok.
                                                  • linia.frontu Re: 500! 06.04.08, 19:38
                                                    aisza16.wrzuta.pl/audio/9heAEjMTAF/
                                                  • Gość: linia wrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 14:04
                                                    Oczywiście wersja jego laski jest jedyną słuszną, a mojej to już nie
                                                    łaska wysłuchać, moja nie dociera i moja nie istnieje bo laska coś
                                                    powiedziała i tak jest, Absolut.
                                                    Czy to nie oczywiste, że ta laska jest OSTATNIĄ osobą, której ufam?
                                                    :D
                                                  • panikka Re: wrrr 07.04.08, 17:48
                                                    Skąd ja to znam? Hmmm....
                                                  • Gość: linia Re: wrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 18:10
                                                    panikka napisała:

                                                    > Skąd ja to znam? Hmmm....

                                                    Lekko mnie wybił z rytmu. Nie chodzi o przedmiot dyskusji, ponieważ
                                                    przyznaję mu rację. Ale o to, iż nie wysłuchał moich racji - nie
                                                    było go przy tym, laska mu mogła naopowiadać co tylko chciała, ale
                                                    on nie wysłucha mojej relacji, bo po co, nie? On już wie, jest pewny
                                                    w 100%.
                                                    I jeszcze ją na mnie naśle w tym tygodniu, mam zwalony tydzień.
                                                    Kurde;/.
                                                  • Gość: linia Re: wrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 18:12
                                                    Czy on nie ma żadnych przystojnych koleeegów, jak już musi kogoś
                                                    nasyłać, tylko mi musi psuć krew tym swoim buldogiem? ;/
                                                  • panikka Re: wrrr 07.04.08, 18:23
                                                    Niektórzy się bawią w ubezwłasnowolnienie na życzenie i są wtedy tak otwarci na
                                                    argumenty, jak ksiądz Rydzyk na gejów;)
                                                    A laska widzę ostro się bawi w mamusię...
                                                  • linia.frontu :D 07.04.08, 21:55
                                                    panikka napisała:

                                                    > Niektórzy się bawią w ubezwłasnowolnienie na życzenie i są wtedy
                                                    tak otwarci na argumenty, jak ksiądz Rydzyk na gejów;)
                                                    > A laska widzę ostro się bawi w mamusię...

                                                    Buahahahaha, jesteś boska - przeciętnemu facetowi wymyślenie takiej
                                                    riposty zajęłoby cały dzień, a tu jeszcze patrzeć - CELNA! :D
                                                    Świetny tekst! Uwielbiam i rozbiegam się po gajach pomarańczowych
                                                    pląsając i nucąc
                                                    ;)))
                                                  • linia.frontu Re: :D 07.04.08, 22:04
                                                    Jak ją zobacże, to chyba zejdę, przypomniawszy sobie uprzednio wyżej
                                                    zacytowaną ripostę na zaistniałą sytuację :D

                                                    Przyznam się... strasznie mi się podoba taki jeden kursant, typ
                                                    mojego byłego, młodociany kryminalista o takim uśmiechu, że masz
                                                    ochotę zrobić: mmmmmmmmmmmmmmmm;).
                                                    Mrrrr, wiosna, hormony, te sprawy, Linii odbija;)
                                                  • Gość: linia.frontu Aż musialam wejśc jeszcze raz :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 22:27
                                                    Żeby powiedzieć, że kobiety budzą we mnie za każdym razem taki sam
                                                    podziw i zdumienie - nikt nie potrafi tak dosr.., jak kobieta, tak
                                                    perfidnie, a jednocześnie tak komicznie.
                                                    Zwłaszcza taka, o której się myśli, że Cię kocha.

                                                    "Rydzyk" też mi dosrywał; przysięgłabym, że ćwiczył to przed lustrem
                                                    w ciągu ostatnich trzech miesięcy myśląc o tym, że przyjdę; czekał
                                                    przez ten cały czas i teraz pewnie było mu przykro, że nie potrafił
                                                    powiedzieć niczego więcej. ;D

                                                    Znam tylko jednego faceta, który to potrafi rozegrać perfekcyjniej
                                                    od kobiety. Jest nim Marek Hłasko.
                                                    :D
    • Gość: linia.frontu No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 14:22
      Nie jest taka okropna. Nawet miła. No ok ok. :>

      Cholerny Hłasko z tymi swoimi kobietami, w których zawsze zwycięża
      poczucie sprawiedliwości. To przez niego.
      ;D
      • Gość: linia.frontu Re: No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 14:31
        Nieee no koniec tego dobrego. Jedyne co mogę teraz, to pozrzędzić na
        forum. Żałosne.
        Kurde, wiosna, hormony, biorę się za swojego kursanta.
        Moja kobieca duma tego nie przeżyje, wr! ;)
        • panikka Re: No dobra. :> 09.04.08, 15:08
          Po to jest forum:) i wątek - gigant. A potem będzie nowy : "Ach ci kursanci!";D
          • Gość: linia.frontu Re: No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 16:43
            Dooobre! Uwielbiam i rozbiegam się... :D
            Zaraz założę! Chociaż nie, poseka, uznałam, że kursanta też będę
            olewać;)
            • panikka Re: No dobra. :> 09.04.08, 17:10
              Odrobina liryzmu, żeby Ci się lepiej olewało:
              www.youtube.com/watch?v=KXslMH86eK8;D
              • Gość: linia.frontu Re: No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 21:47
                Myśmy się kiedyś z Instruktorem zgadali, że ludzie przechodzą okres
                rui na jesieni (nota bene początek mojego kursu) - a ja kurde
                przechodzę na wiosnę. I kurde myślę o kursancie - już jest źle,
                zaczęłam zwracać uwagę na jego humor. E no, co jest, weź się Linia
                puknij w łeb!:DDD Ze mną to tak zawsze - ze wszystkich możliwych
                facetów, wybiorę najgorszego kryminalistę i dzieciaka, jeszcze
                najlepiej żeby to urągało wszelkim możliwym zasadom społecznym i nie
                miało szans - i wtedy to właśnie radośnie się zakocham, przypadkowo,
                głupio, ad hoc, między jednym telefonem, a drugim; i wtedy rozbiegnę
                się po lasach pomarańczowych pląsając i nucąc. Mam manię na punkcie
                tego tekstu z Hłaski - to było tak, że gdzieś albo w Tel Avivie,
                albo w Jaffie, wariat podpalił szpital, a reszta wariatów rozbiegła
                się radośnie po gajach pomarańczowych pląsając i nucąc, i potem
                wyczesywali ich przez 3 dni, czy 3 miesiące :D Hłasko to mistrzowsko
                opisał, ale nie pamiętam, w której książce, tylko pamiętam: I
                myślałem o tym, jak... i tutaj szereg takich akcji. Wracając do
                wątku, czas się puknąć w łeb, zakichana wiosna, zaczynam świrować.
                A co do buldoga mojego instruktora - naprawdę ma inklinację na
                Mamuśkę, można to było wywnioskować z 3-4 zdań, jakie zamieniłyśmy.
                A że Instruktor na inklinacje na Synalka, to akurat nie nowość:D
                A ja mam inklinację na Mamusię Tereskę, sprowadzającą niegrzecznych
                chłopców na drogę prawości. W ten sposób wszyscy jesteśmy siebie
                warci. :D
                Dobra, usiłuję zagadać ten żałosny fakt, że myślę o kursancie - bo
                mnie samej chce się śmiać na samą myśl o takiej akcji. :D
                A ten kawałek jest świetny - olewam całą sobą! Widzę jadącą Corsę,
                kiedy tego słucham, na trasie po Odlewniczej, tam tak po prostej,
                gdzie są ekrany tłumiące dźwięk, i placyk i w ogóle....mmmmmm;).
                Mmmmmmm.
                • Gość: linia.frontu Re: No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 22:22
                  www.youtube.com/watch?v=mOthoN8I82s
                  Ja na razie zyję w takim rytmie;)
                  Mmmmmmmmmm:)
                  • Gość: linia.frontu Re: No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.08, 22:45
                    Dwa ostatnie wersy po całości. Mistrzostwo.
                    www.strachynalachy.art.pl/?p=text&id=24
              • Gość: linia.frontu Re: No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 11:53
                Jednak się zacięłam i zamierzam olewać, a co.

                I zaraz powiem, dlaczego nic z tego nie wyjdzie: Kursant się
                przejechał i uważa, że wszystkie kobiety uważają się za księżniczki,
                dookoła których faceci mają skakać, a męskie ego Kursanta mu na to
                nie pozwala, a poza tym szkoda tracić czas.
                Ja się przejechałam i uważam, że wszyscy faceci to frajerzy, którzy
                myślą, że będę za nimi latać - i za którymi nie będę latać, bo moja
                kobieca duma mi na to nie pozwala, a poza tym szkoda tracić czas.

                Tym sposobem skończy się na wzajemnych rozmaślonych spojrzeniach,
                naprzemiennie z wzajemnym olewactwem. ;)
                • panikka Re: No dobra. :> 10.04.08, 12:11
                  No to trafiła kosa na kamień;D Uparte z was wołki;]
                  • Gość: linia.frontu Re: No dobra. :> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 12:58
                    :D
                    Ech, nie wyszło mi to olanie tak genialnie, jak planowałam, bo
                    Kursant mnie zagadał;/.
                    Jutro o 9 trzymamy kciuki za Kursanta!!! :D
                    • panikka Re: No dobra. :> 10.04.08, 13:34
                      Cholera, nie będę mogła trzymać kciuków o 9, bo ręce będę miała na kierownicy;)
                      • Gość: linia.frontu Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.08, 15:47
                        O no proszę! Więc jednak! :D
                        Ja o 9 to pewnie ostatnie podróbki makijażu przed pracą. Zresztą po
                        co trzymać - zda, i już go więcej nie zobaczę ;(
                        Nie to, żeby mi zależało, żeby go widzieć, jestem za stara na takie
                        akcje.

                        Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! Nie ma się co oszukiwać: NIE
                        BYŁAM WYJĄTKOWA. Jedna z wielu. :D
                        Kolejny mit padł - ale i tak się twardo trzymał, wbrew wszelkim
                        podszeptom rozsądku.
                        • Gość: witia Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! IP: 148.81.172.* 11.04.08, 01:57
                          Witam.Ja jestem instruktorem i nie podrywam kursantek.Chcę je nauczyć
                          jeździć!!!Jestem miły ale nie dlatego że mi ktoś kazał.Po prostu taki jestem i
                          nie będę inny.Pracuję na Bródnie i chłopaki nieraz opowiadali,że kursantki na
                          nich lecą itp.Ja ucząc jeździć nie proponuję jakichś spotkań czy kawy.Traktuję
                          wszystkich jednakowo.Bez względu na płeć chcę ich przede wszystkim nauczyć
                          jeździć.Powodzenia na egzaminie.
                          • panikka Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! 11.04.08, 07:35
                            Jak to miło usłyszeć czasem męski głos rozsądku:) Pozdrawiam serdecznie;)
                            • linia.frontu Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! 11.04.08, 10:18
                              panikka napisała:

                              > Jak to miło usłyszeć czasem męski głos rozsądku:) Pozdrawiam
                              serdecznie;)

                              Amen Pannika.
                              Nowy też jest taki.
                              Fajna sprawa mieć taki zdrowy układ, wiem, że mi nie odwali żadnej
                              akcji, wiem, że ja nie odwalę żadnej akcji.
                              Jest po prostu taki cholernie w porządku i w końcu ja się czuję w
                              aucie w porządku - jak kursant.
                              Powiedział, że wytrzyma ze mną 10 godzin więcej, niż poprzedni
                              instruktor. A ja nie muszę patrzeć na podrywane przez niego
                              rozchicholone kursantki, bo takie nie istnieją. Nauczył mnie łuku na
                              wyczucie w 1,5h, a to podobno awykonalne. Chce ze mną jeździć.

                              Do poprzedniego mam trochę żalu, że to tak wyszło. Najbardziej mnie
                              wkurza to, że mnie tak zapraszał na to doszkalanie i wmawiał, że już
                              mało brakuje, zamiast uczciwie powiedzieć, że idzie mi źle i że może
                              bym to przemyślała. Mogłam jeździć w różnych godzinach, można mnie
                              było upchnąć w wolną lukę, zostawiałam w ośrodku mnóstwo kasy i może
                              nie byłam świetnym kierowcą ale atmosfera była miła - więc się
                              opłacało. "No co Ty Agu, zostawiasz nas? Nie rób mi tego, już mało
                              brakuje, zobaczysz, na następnej dyszce...".
                              • linia.frontu Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! 11.04.08, 10:23
                                > Do poprzedniego mam trochę żalu, że to tak wyszło.

                                Zresztą jego męskie ego też nie ucierpiało, bo to był Autorytet, nie
                                wiem, jak to się stało, że ja w to wszystko wierzyłam.
                                A teraz mam za sobą 70 godzin i głupio rzucić po tylu godzinach.
                                Ale to nie dlatego, że ja się zawzięłam, to dlatego, że uwierzyłam,
                                że zrobi ze mnie Kierowcę, że im więcej wyjeżdżę, tym się lepiej
                                nauczę. I teraz Nowy mówi: wyjeździłaś już tyle, myśli, że się
                                zawzięłam i ciągnę. On by mi powiedział, że mi idzie do dupy.
                                • panikka Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! 11.04.08, 14:06
                                  Ja w Ciebie wierzę! Przejeżdżając na czerwonym świetle, notorycznie wymuszając
                                  pierwszeństwo i ruszając "z kopyta", wjeżdżając na nie swój pas, myląc lewą z
                                  prawą, wiem że przede mną jeszcze długa droga. Już bez sentymentów, romansów, a
                                  nawet ciepłych słów wsparcia;(
                                  Wkurzają mnie nadużycia panujące, z tego co słyszę, w większości szkół,
                                  skracanie jazd, prywata, dłubanie w nosie i w komórce, zamiast patrzenia na to,
                                  co robi kursant.
                                  Wszystko jest kwestią wprawy, ale zdanie egzamu jest też w dużej mierze
                                  uzależnione od szczęścia....
                                  A szczera krytyka bywa dopingująca, lecz niestety wymaga odwagi ze strony
                                  "autorytetu". Łatwiej jest mówić to, co się myśli, że ludzie chcą usłyszeć.
                                  Inteligencja emocjonalna, nic więcej;)
                                  • Gość: witia Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! IP: 148.81.172.* 11.04.08, 18:07
                                    Panikka nie panikuj!!!Mam wrażenie,że trafiałaś na ludzi,którzy nie powinni
                                    uczyć jeździć.Chamskie zachowanie,załatwianie swoich spraw podczas Twojego czasu
                                    za który zapłaciłaś...
                                    Ja nie mam czasu nawet do toalety skoczyć między zajęciami a o kawie już nie
                                    wspomnę.Jak chcę się napić kawy to proszę kursanta,żeby podjechał na chwilę na
                                    stację benzynową i biorę z automatu.Proszę go o to,a nie rozkazuję żeby to
                                    zrobił.Nie ucinam godzin a nawet kilka razy zostałem dłużej żeby objaśnić
                                    niezrozumiałe rzeczy.Po godzinach!!!Chcę przekazać kursantom jak najwięcej
                                    wiedzy żeby im było łatwiej.Zajęcia prowadzę na luzie,ale już na wstępie
                                    informuję,że nikt się nad nikim nie będzie litował i żeby zdać egzamin,trzeba
                                    posiadać wiedzę i umiejętności.Jak na razie skutecznie to działa,bo
                                    dziewczyna,która nigdy nie siedziała za kierownicą na piątej godzinie potrafi
                                    się zachować na rondzie ŻABA.Naprawdę bardzo dużo zależy od instruktora.Jeżeli
                                    instruktor "odwala" swoją "robotę",to zmieniajcie NATYCHMIAST!!!
                                    Pozdrawiam wszystkich.
                                    instruktor
                                    • Gość: linia.frontu Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 22:13
                                      instruktor "odwala" swoją "robotę",to zmieniajcie NATYCHMIAST!!!

                                      Mój nie odwalał. Mój nie miał czasu nawet do toalety skoczyć między
                                      zajęciami 9bo jak, jeśli kończysz i zaczynasz o pełnej godzinie).
                                      Tylko, że też był z niego niezły podrywacz, a ja mu wierzyłam.
                                      Gdybym od początku jeździła z Piotrkiem, być może miałabym już to
                                      prawko. Albo powiedziałby mi, jak sprawy stoją i nie wydałabym 3
                                      tysiaków na faceta za 40zł/h.
                                    • panikka Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! 12.04.08, 10:05
                                      Chodzę do dużej, osiedlowej szkoły jazdy i zdążyłam już jeździć z całą kadrą.
                                      Wszyscy wykazują tak samo ambitne podejście do zawodu. Jeżeli obleje egzam,
                                      pójdę po dodatkowe godziny gdzie indziej.
                                      • Gość: www. Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! IP: 148.81.172.* 12.04.08, 17:20
                                        Panikka a jaka to szkoła? W jakiej dzielnicy?
                                        Znam niezłą szkółkę na Bródnie.W miarę przyzwoita.
                                        • Gość: linia.frontu Ech, nie me się co oszukiwać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.08, 14:48
                                          Nie uda mi się zarwać kursanta. Nawet nie będę próbować. ;D
                                          • Gość: linia.frontu Re: Ech, nie me się co oszukiwać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.08, 15:27
                                            Ja pierniczę, normalna Linia by się nie cackała, tylko zabrała
                                            kursanta na bro, ale jak się zbłaźnię to tego nie przeżyję. Toteż
                                            badam sytuację, a zanim wybadam... ech, beznadziejna jestem!!! :D
                          • Gość: . Re: Ale mój Instruktor jest podrywacz!!! IP: 194.181.194.* 18.04.08, 18:49
                            Gość portalu: witia napisał(a):

                            > Witam.Ja jestem instruktorem i nie podrywam kursantek.Chcę je nauczyć
                            > jeździć!!!Jestem miły ale nie dlatego że mi ktoś kazał.Po prostu taki jestem i
                            > nie będę inny.Pracuję na Bródnie i chłopaki nieraz opowiadali,że kursantki na
                            > nich lecą itp.Ja ucząc jeździć nie proponuję jakichś spotkań czy kawy.Traktuję
                            > wszystkich jednakowo.Bez względu na płeć chcę ich przede wszystkim nauczyć
                            > jeździć.Powodzenia na egzaminie.

                            Oby jak najwięcej było takich instruktorów. Mój instruktor taki właśnie był.
                            Instruktor - ideał.
                            • Gość: maniamania:) Re: MATKO... IP: *.adsl.inetia.pl 22.04.08, 15:15
                              ja to chyba bede do konca zycia wzdychac do instruktora, wow ten
                              topic wciaz zyje :)))) chyba nie zniknie...razem z nim:(
                              • Gość: maricia Re: MATKO... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 15:34
                                jak tam mania u Ciebie? bo u mnie dalej tak samo. ciągle wyszukuje go na drodze
                                i usmiechamy sie do siebie i tyle. czyli dupa;(
    • Gość: :-) Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 23:35
      Ja mysle, ze to jest tak... siedzi sie blisko z kolesiem w
      samochodzie 30h lub wiecej, jest cieplo, milo wiec wyobraznia
      zaczyna dzialac... no i chemia moze tez. Rozmawia sie o tym i owym,
      raz po raz on nam poprawi kierownice ablo pokaze jak zmieniac biegi
      i wtedy jakos zawsze musi nas dotknac - niby taka jego rola:-)Poza
      tym zawsze jest fajnie jak facet cos umie i nas tego uczy, jak dla
      mnie to najbardziej romantyczny scenariusz... i stad te wasze
      klopoty. Ja tez wlasnie skonczylam jazdy, oblalam egzamin i bede sie
      z Nim widziec dopiero za 1.5 mca i jakos zle sie z ta mysla czuje...
      chociaz wiem, ze to glupie bo wiem ze on to babiarz a ja mam meza.
      Widocznie tak w tym zawodzie jest. Pamietajcie, ze oni tych
      kursantek maja setki. Pozdrawiam.
      • Gość: linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.08, 11:51
        Pamietajcie, ze oni tych kursantek maja setki.

        Nie setki, dziesiatki, nie przesadzajmy;)
        A w jednym 'cyklu' najwyżej kilkanaście - i to jeśli są same
        kursantki i wszystkie fajne, kombinacja mało prawdopodobna.
        Przez rok pracy uzbiera się kilka, do kilkunastu Zwierzątek.

        ***

        Właśnie myślałam o jednej z naszych rozmów i o - dla mnie, jako
        kobiety - trudnym do ogarnięcia stosunku, jaki żywi wobec mnie, jako
        kursantki (zwykłej). Ma dziewczynę, ale ode mnie cały czas oczekuje
        tego, co łączyło nas na początku kursu.

        - Widzisz, jak ładnie ułożyłem karty. A Ty mnie nawet nie
        pochwalisz, w ogóle nie doceniasz, że tak się staram!;p
        - Ej no. Doceniam, doceniam;).
        - No to co mnie nie chwalisz? Co Ty sobie myślisz, ja też
        potrzebuję, żeby mnie czasem pochwalić, tez mam uczucia (i w ten
        deseń).
        - No już chyba nie jestem od tego, co?;)
        - Jak to nie?


        - E no, żadnych fajnych lasek ostatnio nie ma. Co, to jak już mam
        dziewczynę, to znaczy, że nie mogę popatrzeć na fajne laski?

        - A tamta kursantka jak Ci się podoba? (w sensie: jak jeździ?)
        - No nieeezła jest, kurde, pokusy w pracy to chyba najgorsza rzecz.

        ***

        Do tego dochodzi to, że on jej nie ufa (wryło mnie jak to do mnie
        dotarło, oddawałam mu przez nią pożyczoną kasę; ona: e, to wszystko
        jedno, czy dasz mi to w kopercie, czy włożę to do portfela; on: weź
        pomyśl następnym razem, wiesz na razie jest ok, ale gdyby... i w ten
        deseń).

        On już po prostu tak ma, a ja się z tym czuję lepiej, juz nie taka
        zdegradowana w obliczu Tej Jednej, czuję się ot, nie pierwszą, nie
        ostatnią kursantką.

        ***

        Ale nie zawsze tak musi być - dowodem na to jest Nowy, który też
        mnie smyrał po łapie, jak zmienialiśmy biegi, ale na Boga, w życiu
        bym nie pomyślała, że świruje, bo byłoby to głupotą - facet jest
        PROFESJONALISTĄ przez wszystkie wielkie litery, jest bezpodtekstowy.
        I za to go uwielbiam!:)))


    • maciejkaa2-3 Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.04.08, 17:51
      Oj dziewczyny chyba macie za dużo wyobraźni.Mój instru tez kładzie mi rękę jak
      mam problem z biegiem albo nie trzymam prawidłowo kierownicy.Ale naprawde nie
      zauważyłam w tym żadnych podtekstów. W czasie jazdy nie ma miejsca na to żeby
      instru powiedział< proszę wziąć rękę pokaże jak się biegi zmienia> jak auto
      jedzie z prędkością 50h albo jestem na zakręcie.Pewnie że śmiejemy się i coś
      opowiadamy bo trudno przez godzinę czy dwie się nie odzywać.Ale to nie znaczy
      żeby od razu dopatrywać się podtekstów erotycznych!!!!
      • Gość: esther Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 21:54

        - możesz mi to nawet parę razy zrobić pod rząd jak tak lubisz bo ja
        nie potrzebuje dużych przerw -my chyba jesteśmy dosyć zgrani w
        upodobaniach odnośnie do seksu.... taaaaak, o kurcze, no to super!!!!
        -to już się nie mogę doczekać ale mówiłeś, że długo dochodzisz?
        - no to też fakt ale to może od dziewczyny zależy
        -hihihi aaaaa, wiem, tamta, o której opowiadałeś? ta co miała
        faceta? czy jakaś sexi kursanteczka ;p

        Masz coś jeszcze do powiedzenia? Wysłać ci to na maila?
        Bo ja mam jeszcze bardzo dużo. Ale musiałabym Ci to opowiadać przez
        prawie dwa lata, a nie wiem, czy masz aż tyle czasu i nie wiem, czy
        chce mi się przewalać to, co przewalam na tym forum od grudnia.
      • Gość: esther Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 21:59
        a i nowy instruktor też mnie łapał przy zmianie biegów, ale nie za
        stringi, za rękę - potrafię odróżnić podteksty erotyczne od nauki
        jazdy.
        • linia.frontu O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D 22.04.08, 22:15
          Sama o tym myślałam, jak tam dziołchy romansowanie??? :D
          Ja mam z Instruktorem naprawdę spoko kontakt, i powoli zaczynam
          łapać dystans do tej całej jego akcji, powoli:). Z Nowym jak zawsze -
          najlepszy instruktor! Poza jazdami jest przemiły, a na jazdach -
          okropny, i za to go uwielbiam, wymaga wymaga i jeszcze raz wymaga i
          trzyma Linię krótko!:)))
          Z kursantem, który mi się podobał... w ogóle mnie olewa, a ten koleś
          z którym uczę się jeździć na motorze olał mnie dla jakichś klasówek,
          to ja go olałam na następny tydzień tak dla równowagi i widzimy się
          po majówce.
          Za instruktorem nie tęsknię i corazmniej o nim myślę, jak uż gdzieś
          wspomniałam, koniec tej żenady. Ot i tyle:)
          • Gość: Pani K. Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.08, 23:00
            I prawidłowo. Krótko trza ich trzymać! Też lubiłam jak się ten wątek
            pozycjonował, choć naszły mnie straszne refleksje.... Wczoraj wieczór
            wyjeździłam 28 godzinę i zrozumiałam, że "przechlapałam swój czas" i "nie umiem
            nic". Nic, poza trzaśnięciem bezczelnego po łapie, gdy znienacka zaczyna mnie za
            nogę łapać w czasie jazdy....
            • linia.frontu Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D 23.04.08, 00:45
              Gość portalu: Pani K. napisał(a):

              > I prawidłowo. Krótko trza ich trzymać! Też lubiłam jak się ten
              wątek pozycjonował, choć naszły mnie straszne refleksje.... Wczoraj
              wieczór wyjeździłam 28 godzinę i zrozumiałam, że "przechlapałam swój
              czas" i "nie umiem nic". Nic, poza trzaśnięciem bezczelnego po
              łapie, gdy znienacka zaczyna mnie za nogę łapać w czasie jazdy....

              I tak wyniosłaś więcej z kursu - ja nie dość, że jestem
              najdobitniejszym przykładem marnotrastwa jazd, to bynajmniej nie
              trzasnęłam bezczela po łapie, a szkoda, a powinnam.
              Ale nauczyłam się jednego - niewyżytych instruktorków trzeba
              zmieniać na Instruktorów Nauki Jazdy. Instruktorki niech się z
              innymi miziają, my się nauczmy jeździć, ot co!
              To jest możliwe, żeby przeczytać cały ten wątek jeszcze raz od
              początku? :D
              • linia.frontu Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D 23.04.08, 00:54
                Zaopomniała baba, po co wlazła. Dzwoniłam dziś do tego, co to 300
                postów temu piałam, że taki fajny...
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=72878933&a=74771473
                ...a on pamiętał! I z miejsca: "No, siema!" :O
                Ta w życiu, jakby to on zadzwonił, to jakbym się po 30 sekundach
                rozmowy zczaiła, że to ten, to by było dobrze :D

















                A tak naprawdę tęsknię za tym cholernym parszywcem od Hłaski, to to
                jakieś 100 postów temuśmy gadali. Już chyba nie wlezie, to się mogę
                przyznać, że tęsknię. ;(
                • Gość: maricia Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 10:00
                  co do romansów. to nie jest tak do końca jak pisze maciejka.bo wiadomo, ze nie
                  każdy gest nalezy odczytywac jako propozycje do spędzenia całego zycia razem.
                  mój instruktor chciał mieć ze mną romans, powiedział mi to, ja tez chciałam, ale
                  nie powiedziałam mu tego. a potem już było za późno. no i pozostał sentyment i
                  tęsknota. i tyle. nie uwazam, żebym była do cna naiwna (chociaz odrobina
                  naiwności każdej dziewczyny sie trzyma), bo byłam świadoma jego flirtów i to do
                  czego one doprowadza. niby świadomie, a jednak... trzeba odróżnć te kursantki,
                  które sa zachłanne romansu i odczytuja każdy gest instruktora jako objaw
                  uwielbienia i miłości i te które romansu nie chciały, ale jednak je
                  dopadł...znienacka, zza kierownicy, po cholere. bywa, jak to w zyciu.
                  • Gość: Pani K. Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.08, 10:11
                    Nie mogę się powstrzymać i napiszę:
                    "Życie to naprawdę cwany, zapobiegliwy i przebiegły s...n. Jesteś jak ślimak
                    wydłubany ze skorupy i tylko czekasz, aż cię ktoś nadepnie. I doczekujesz się"
                    (by Krzysiu Jaworski <3)
                    Ja miałam nadzieję, że mnie ominie ta przyjemność.........
                    • Gość: linia Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 10:42
                      Cudo:D

                      To ja z Carrolla: Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy
                      strzelać do niej z pistoletu, lub zamykać w najdziwniejszych
                      zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza, wie jak
                      przeżyć. Potrafi zaskoczyć nas, kiedy jesteśmy już cholernie pewni,
                      że umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod
                      setkami innych spraw.

                      Uwielbiam, bo ja to zawsze jestem taka właśnie cholernie pewna, że
                      mało nie pęknę z tej pewności, a tu muka, a tu ni stąd ni z owąd
                      okazuje się, że wcale nie mam żadnej skorupy, a nade mną pojawia się
                      wielki but :D
                      • Gość: linia Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 10:44
                        > Uwielbiam, bo ja to zawsze jestem taka właśnie cholernie pewna, że
                        > mało nie pęknę z tej pewności

                        Teraz rzecz jadna też nadymam się swoją pewnością! Ale pewnie
                        wystarczy jedno cokolwiek wymowniejsze słowo, ton głosu, czy inne
                        badziewie, na które my, kobiety, lecimy, ażebym ze zdwojoną siłą
                        zaczęła przywracać ten wątek ;P
                      • Gość: linia.frontu Słuchajcie, ten wątek grubo prześcignął... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 10:46
                        ... najbardziej opasły Bydgoszczański wątek.
                        Więc chyba istnieje na niego zapotrzebowanie:)
                        • Gość: maniamania Re: Słuchajcie, ten wątek grubo prześcignął... IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.08, 12:35
                          no jasne ze jest zapotrzebowanie....BO INSTRUKTORZY ZAWSZE BEDA
                          BAJERANTAMI, KTORZY CZYCHAJA NA CHWILE SLABOSCI BIEDNYCH NAIWNYCH
                          KURSANTEK;) TO BYLO JEST I BEDZIE, NIESTETY, MOZNA PRZESTRZEGAC,
                          MOZNA SIE BRONIC REKAMI I NOGAMI, A I TAK NAS TO
                          DOPADNIE...KURSANTKI SIE ZMIENIAJA, MY ZOSTAJEMY, I CALKIEM POWAZNIE
                          TO BIARAC ZOSTAJEMY I WZDYCHAMY DLUGO DLUGO.NIESTETY....INSTRUKTORZY
                          WYKOZYSTUJA SWOJA PRACE DO TEGO CZEGO NIE POWINNI, TAK TO JUZ SIE
                          PRZYJELO W ICH SRODOWISKU, OCZYWISCIE KAZDY CZLOWIEK INNY JEST, ALE
                          PRZEWAZNIE KAZDEMU CHOC RAZ ZACHCIALO SIE ROMANSIDEL NIEWINNYCH ALE
                          JEDNAK, INNI ZAS STATYSTYCZNIE LICZA SWE ZALICZENIA I TAK LACZA
                          PRZYJEMNE Z POZYTECZNYM.

                          A TAK WSUMIE MI TEN WATEK WIELE POMOGL W CIEZKICH CHWILACH:) TZN
                          NIEKTORE OSOBY:)
                      • Gość: Pani K. Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.08, 11:00
                        Poważnie się zastanawiam nad wydrukowaniem tego wątku:)
                        Już dziś wieczorkiem trzasnę drzwiami do elki, nie wiem kto będzie miał zaszczyt
                        spędzić ze mną te ostatnie godziny. Jeśli "większy zbok", to ja będę sprajt ;D
                        jeśli "mniej bezczelny", "odkocham nas i pójdziemy stąd...."

                        www.youtube.com/watch?v=ZjknJpbXUaA&feature=related
                        • Gość: linia Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 13:06
                          Jeśli "większy zbok", to ja będę sprajt ;D

                          :DDD

                          > Poważnie się zastanawiam nad wydrukowaniem tego wątku:)

                          To niemożliwe, jest tak opasły, że przeklejanie go zawiesza całego
                          kompa:DDDDD
                          • panikka Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D 23.04.08, 15:27
                            Skromniutkie 180 stron wyszło po przekopiowaniu. Po sformatowaniu zostałaby
                            cieniutka nowelka;D
                            • Gość: linia.frontu Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 16:16
                              panikka napisała:

                              > Skromniutkie 180 stron wyszło po przekopiowaniu. Po sformatowaniu
                              zostałaby cieniutka nowelka;D

                              Sfo-co? Jak to zrobić?
                              eMGieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee? Weż mi sformatuj wątek, no przecież
                              wiem, że czytasz!!! :D
                              • panikka Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D 23.04.08, 20:38
                                Echh Linio wszechwiedząca:) Ja czytam wszystko, nawet ulotki od lekarstw, jakieś
                                zboczenie;/ Chodziło mi o to, by to w kupę upchnąć...
                                • linia.frontu Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D 23.04.08, 22:42
                                  panikka napisała:

                                  > Echh Linio wszechwiedząca:) Ja czytam wszystko, nawet ulotki od
                                  lekarstw, jakieś zboczenie;/ Chodziło mi o to, by to w kupę
                                  upchnąć...

                                  Buehehe, wieem, było w końcu na informatyce w liceum;p
                                  Co nie znaczy, że wiem, jak to zrobić, jestem informatyczną kaleką,
                                  a moją protezą jest MG, on mnie zawsze ratuje w chwilach kryzysu! :D
                                  Jak przeklejam: wątki/maile, tekst nigdy nie rozkłada się od
                                  marginesu do marginesu, a żadne dostępne mi metody nie działają,
                                  więc jak mi upiornie zależy, to robię ręcznie, no i zmniejszam
                                  czcionkę i w ogóle zmieniam. Pamiętam tylko, że formatowanie było
                                  strasznie proste, jak już się wiedziało, gdzie wejśc. Ale myśmy
                                  chyba jakieś dyskietki formatowali:) Zaraz przetestuję objętość
                                  wątku :D

                                  Z tego wątku druknęłam jedną rzecz, nosze ją w portfelu (tzn w etui
                                  na dowód rej, który to mi się nigdy nie przyda:D - jak to tam było z
                                  czarną egzystencją dożywotniego pasażera, czy jakoś tak, w wątku...
                                  yyy, cholera, a! z wątku o śnie!:D) A oto moja sentencja - tadaaam!:

                                  Kochać jest łatwo. To, można powiedzieć, jak z samochodem: wystarczy
                                  włączyć silnik, dodać gazu i wyznaczyć sobie cel podróży. Ale być
                                  kochaną to tak jak przejażdżka z kimś innym, jego samochodem. Nawet,
                                  jeśli uważasz tego kogoś za dobrego kierowcę, zawsze pozostaje ten
                                  podskórny strach, że może się pomylić, a wtedy w ułamku sekundy
                                  wystrzelicie oboje przez przednią szybę na spotkanie śmierci. Być
                                  kochaną może oznaczać największy koszmar. Bo miłość to rezygnacja z
                                  panowania nad własnym losem. A co się stanie, jeśli w połowie drogi
                                  postanowisz zawrócić albo skręcić w bok, a nie masz na to jako
                                  pasażer żadnego wpływu?
                                  • panikka Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D 23.04.08, 23:07
                                    Tak to jest zazwyczaj, że z niejednej szyby się człowiek zeskrobuje, a potem...
                                    znów idzie na stopa;)
                                    • Gość: maniamania Re:maniamania...powrot...metamorf oza heheheh IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.08, 12:19
                                      a u mnie wciaz tak samo...wciaz mysle, wypatruje wzrokiem kazda
                                      elke, chcialam o tym zapomniec, nie wchodzilam tu, nie myslec i co?
                                      i jajco...zmienilam nawet fryzure, kolor wlosow, zeby nie myslec
                                      wciaz ze jestem jego blondyneczka kochana, chyba nawet liczylam na
                                      to ze mnie nie pozna gdzies przypadkiem...i co,elegancka laska o
                                      ciemnych wlosach zrobila na nim takie wrazenie ze zrobil mine jakby
                                      ta jego kursantk az ktora jechal robila mu dobrze w tym momencie:D,
                                      niewiem czy poznal, ale ktos z kim szlam powiedzial mi...alle on sie
                                      na ciebie gapil...i byc tu madrym, whh gdyby wiedzial ile szczescia
                                      i nieszczescia mi przyniosl, kurde i jedno jest pewne on ma
                                      najcudowniejszy usmiech na calym swiecie, matko i fajnie jest znow
                                      poczuc te spojrzenie, zreszta tylko tyle mu zostalo ze se moze
                                      popatrzec smialo:DD
                                      • linia.frontu Dziołchyyyyyyyyyyyy!;) 25.04.08, 10:22
                                        No i chyba przeszło. Na dobre. Jakoś już tak o nim nie myślę.
                                        Zapomniałam o jego imieninach. Wchodzę na wątek i nie mam wiele do
                                        powiedzenia na jego temat. A zajęło mi to ile?
                                        Od akcji z jego obecną 2,3 miechy, w ogóle chyba z pół roku jak nie
                                        lepiej leczenia. Ogłaszam wszem i wobec, że to uleczalne.
                                        A byłam ku.wsko zaborcza.

                                        Widziałam wczoraj kursanta, uśmiechnął się promiennie i olał, ech,
                                        cholera:). A taki fajny.
                                        :)
                                        • linia.frontu Re: Dziołchyyyyyyyyyyyy!;) 25.04.08, 10:27
                                          No bo ja tak mam, muszę przemielić. Jak bohater Hłaski, który potem
                                          mówił o miłości wszystkim kobietom, żeby to słowo przestało znaczyć
                                          cokolwiek w jego życiu. To ja tak mówiłam o instruktorze. I działa.
                                          :)
                                          • panikka Uwaga mielę! 25.04.08, 12:22
                                            A więc mielmy to mięcho społem. Mania, to jak w reklamie Mastrecard "błysk żalu
                                            w oczach byłego: bezcenne";)
                                            Linia... czuję tak straszny niesmak po tym kursie:( "Mniej bezczelny" udał,że
                                            mnie zauważył, ale gały wyłupiał, gdy widzieliśmy się w przelocie przed tą
                                            ostatnią jazdą...
                                            Złego linka dałam do video Przemykowej, tu jest lepsze:
                                            www.myspace.com/renataprzemyk
                                            Kawałek: "Zero odkochaj nas"
                                            Wena mnie opuściła wszelaka... Trzymajcie się dziołchy...
                                            • Gość: linia.frontu Re: Uwaga mielę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 14:14
                                              panikka napisała:

                                              > A więc mielmy to mięcho społem. Mania, to jak w reklamie
                                              Mastrecard "błysk żalu w oczach byłego: bezcenne";)

                                              Amen! Kocham ten moment, to chyba najlepszy ze wszystkich momentów w
                                              związku... ;D

                                              > Linia... czuję tak straszny niesmak po tym kursie:( "Mniej
                                              bezczelny" udał,że mnie zauważył, ale gały wyłupiał, gdy widzieliśmy
                                              się w przelocie przed tą ostatnią jazdą...

                                              Ech, wiesz co, ja cholera też. Niesmak, poczucie straty czasu,
                                              poczucie wywalenia pieniędzy w błoto. Dużo dużo niesmaku. Choć z
                                              instruktorem mam dobry kontakt. Dlaczego to są takie głupie dupki?


                                              > Wena mnie opuściła wszelaka... Trzymajcie się dziołchy...
                                              • panikka Re: Uwaga mielę! 25.04.08, 14:23
                                                Ech, wiesz co, ja cholera też. Niesmak, poczucie straty czasu,
                                                poczucie wywalenia pieniędzy w błoto. Dużo dużo niesmaku. Choć z
                                                instruktorem mam dobry kontakt. Dlaczego to są takie głupie dupki?

                                                Aże mnie język świerzbi, żeby się ich zapytać dlaczego;)
                                                Na razie smakuję tę wzniosłą chwilę, że nie będę musiała już ich, a szczególnie
                                                "większego zboka" oglądać;D
                                                • Gość: linia.frontu Re: Uwaga mielę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 16:22
                                                  panikka napisała:

                                                  > Aże mnie język świerzbi, żeby się ich zapytać dlaczego;)
                                                  Na razie smakuję tę wzniosłą chwilę, że nie będę musiała już ich, a
                                                  szczególnie "większego zboka" oglądać;D

                                                  Buehehehe, musiałabym Ci to opowiadać przez prawie dwa lata, a nie
                                                  wiem, czy masz aż tyle czasu... :DDD
                                                  Oj przewaliło się tego wszystkiego, ale najbardziej wkurza mnie, że
                                                  przez te cholerne 80 godzin nie powiedział mi, że może bym się
                                                  zastanowiła nad rezygnacją, bo idzie mi źle, a namawiał na kolejne
                                                  doszkalania i kolejne i kolejne... miał mało kursantów, a ja byłam
                                                  dyspozycyjna, byłam zapychaczem dziur. Zwłaszcza jak brałam
                                                  doszkalanie, było ich naprawdę mało na 2 wówczas instruktorów. A
                                                  teraz już głupio to pierdyknąć, bo "przecież tyle wyjeździłam", nikt
                                                  tylko nie pyta, dlaczego. O święta naiwności:)
                                                  A potem były te wszystkie nasze akcje, przewalanki... :)
                    • Gość: linia Re: O, mój ukochany wątek ktoś wyciągnął :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 10:48
                      Mam nadzieję, że nie jesteś TĄ K :)
                      Mam alerrrrrgię na K, nic na to nie poradzę:)))
        • maciejkaa2-3 Re: Ach ci instruktorzy....:) 22.04.08, 22:56
          Esther ja wcale nie twierdzę że zboków nie brakuje. Miałaś po prostu pecha. Mam
          na myśli to że większość kursantek ma bujną wyobraźnie i wymyśla sobie nie
          wiadomo co.A już napewno nie rozumiem tego że tolerujecie takie zachowanie. W
          mordę bym dała i donos złożyła.Romans prosze bardzo czemu nie ,pod warunkiem że
          mają na niego ochotę i kursant i instruktor.
          • Gość: esther Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 00:40
            Teraz żałuję, że go nie spławiłam. Trzeba było. Ale to się wie
            dopiero potem, i nigdy ani minuty wcześniej, tylko właśnie w
            momencie, w którym Twój facet przychodzi ściskając inną kursantkę. :)
    • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 03.05.08, 22:01
      Aż się prosiiiiiiło:)
      • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.08, 17:12
        kurde kontakt z instruktorem sie urwal a ten topic wciaz zyje...ehh
        niech zostanie, niech sobie jest...na pamiatke tego kursu, ehhh te
        wspomnienia...sentyment.
        • linia.frontu Jak można założyć granatową bluzę do kurtki... 05.05.08, 22:31
          Gość portalu: maniamania napisał(a):

          > kurde kontakt z instruktorem sie urwal a ten topic wciaz
          zyje...ehh niech zostanie, niech sobie jest...na pamiatke tego
          kursu, ehhh te wspomnienia...sentyment.

          Ja tam kontakt mam i szczerze mówiąc przywykłam, jakoś tak by było
          łyso bez niego, chociaż nie widzieliśmy się całe 2 tygodnie i to
          były cudowne 2 tygodnie. Nie licząc odwiedzin obecnej-kursantki. Ale
          sentymantu nie mam. Jak go dziś spotkałam, to już miałam ochotę
          powiedzieć coś w stylu: o boże, że też pierwszą gębą jaką dane było
          mi zobaczyć dnia dzisiejszego jest Twoja gęba ;)[koniecznie z: ;)],
          oboje mieliśmy ochotę, ale każde ugryzło się w język. Jak można
          założyć granatową bluzę do kurtki koloru khaki? No jak? - tego typu
          refleksje, na nic głębszego w stosunku (do instruktora) mnie nie
          stać.
          Mańka, przemielisz to:) Czas, czas, czas...
    • Gość: była-kursantka Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.08, 17:26
      Drodzy instruktorzy potraficie zawrócic w glowie...czy tez macie
      podobne problemy? czy zdaza sie ze to kursantka zawrocila wam w
      glowie? i to porzadnie? czy poprostu traktujecie nas dziewczyny
      tylko jako takie fajne maskotki w pracy, a po kursie zapominacie o
      wszystkim? pytam poniewaz moj instruktor zawrocil mi w glowie...
      (ukrywam to starannie) ja widze nie jestem mu obojetna, choc wiem ze
      czesto dla instruktora to tylko jazda i mile spedzona godzina.Prosze
      dajcie powod aby dziewczyny nie patrzyly na was przez pryzmat
      babiarzy, podrywaczy na czas kursu itp :)


      Dajcie juz spokój z tym beznadziejnym watkiem, bo zygac sie chce. A
      ty sie tak nie podniecaj swoim instruktorem, bo zapewne ma Cie w
      nosie.Dziewczyny troche szacunku do siebie, to czytaja instruktorzy
      i sie smieja jakie z was głupie siksy!! Załosne..
      • panikka Re: Ach ci instruktorzy....:) 05.05.08, 18:33
        Żałosny to jest brak empatii, tolerancji, wyobraźni i nieumiarkowana konsumpcja
        zbyt wielu rozumów na raz, owocująca duchową obstrukcją, z kt rodzą się tego
        typu posty. Dziewczynom nie wolno przeżywać, instruktorzy nie mają okazji się
        pośmiać... Ech, nudny byłby świat według byłej-kursantki...
        • 762mm Żałosne podciąganie tego wątku jak luźnych majtek 05.05.08, 21:49
        • 762mm Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychmajtek 05.05.08, 21:52
          • linia.frontu Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 05.05.08, 22:24
            Której części ciała użyłeś do wymyślenia tak głębokiej sentencji?
          • 1mariannarokita Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 05.05.08, 22:27
            W załączonym do wizytówki zdjęciu głównej "podciągaczki" linii frontu wynika, że
            ma ona majtki na jednym oku, a tylko jednym okiem patrzy.
            • linia.frontu Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 05.05.08, 22:32
              1mariannarokita napisała:

              > W załączonym do wizytówki zdjęciu głównej "podciągaczki" linii
              frontu wynika, że ma ona majtki na jednym oku, a tylko jednym okiem
              patrzy.

              To kapelusz, geniuszu, ale masz rację, kasuję, bo aż mnie twarz
              piecze od Twoich oczu :*
              • 1mariannarokita Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 05.05.08, 22:49
                Wygląda tak jakby koronka wyryłaby się Ci na twarzy
              • maja1116 Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 19.10.09, 13:16
                To nie możliwe !!!Ja szukam wątku w archiwum a on ciągle na
                pierwszej stronie!!!!!!!!Gratulacje dziewczyny!
                • Gość: gość Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.09, 15:07
                  Niestety mam ...........czasami...........z nim kontakt nie da się
                  zapomnieć on chyba nie chce ja chciałam ale nie wychodzi.
            • 762mm Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 05.05.08, 22:33
              Rzeczywiście zbyt piękna to ona nie jest i może sobie pozwolić na instruktora
              albo instruktor na nią.
              • linia.frontu Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 05.05.08, 22:49
                762mm napisał:

                > Rzeczywiście zbyt piękna to ona nie jest i może sobie pozwolić na
                instruktora albo instruktor na nią.

                :*

                Którego instruktora masz na myśli? :)
              • linia.frontu Re: Żałosne podciąganie tego wątku jak brudnychma 05.05.08, 22:51
                762mm napisał:

                > Rzeczywiście zbyt piękna to ona nie jest i może sobie pozwolić na
                instruktora
                > albo instruktor na nią.

                Ewakuacja nastąpiła w 3min po poście rokity.
            • linia.frontu Akt podciągania. 05.05.08, 22:34


              • 762mm Re: Akt podciągania. 05.05.08, 22:45
                Zdejmij sobie majtki z głowy i zamieść normalne zdjęcie.
                Zawsze było wiadomo, że tego typu wątki zamieszczają sami instruktorzy i oni
                sami je podtrzymują. Może powinni się zapisać do ZNP tylko,że tam ich nie przyjmą.
                • linia.frontu Re: Akt podciągania. 05.05.08, 22:48
                  762mm napisał:

                  > Zdejmij sobie majtki z głowy i zamieść normalne zdjęcie.
                  > Zawsze było wiadomo, że tego typu wątki zamieszczają sami
                  instruktorzy i oni sami je podtrzymują. Może powinni się zapisać do
                  ZNP tylko,że tam ich nie przyjmą.

                  O widzę, że pomagasz w akcie - miło:)
                  Wyglądam jak instruktor? Jak instruktor z majtkami na głowie, hm?
                  • 762mm Re: Akt podciągania. 06.05.08, 08:15
                    Ja też w wizytówce mogę sobie zamieścić zdjęcie Pameli Anderson, ale to nie
                    znaczy, że nią jestem.
                    • Gość: linia.frontu Re: Akt podciągania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 08:23
                      Instruktorzy mają ciekawsze zajęcia, niż podtrzymywanie i zakładanie
                      takich wątków, zwłaszcza, że kiedy oni mają to robić?
                      Będziemy dalej ciągnąć tę "dyskusję"?
                      • 762mm Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 09:51
                        Czytając twoje wpisy jesteś tu obecna bardzo długo.
                        • marekg12 Nie można za wiele wymagać od instruktorów "L" 06.05.08, 09:58
                          To przeważnie ludzie słabo wykształceni o niskim poziomie IQ.
                          Potrafią tylko uczyć kierowania autem i takie jest ich zadanie i wszystko.
                          • 762mm Re: Nie można za wiele wymagać od instruktorów "L 06.05.08, 10:02
                            Ci wybitniejsi, którzy potrafią pisać działają na tym forum
                            • Gość: izia Instruktorą chodzi jednynie o sex IP: *.173.27.161.tesatnet.pl 14.07.08, 00:41
                              Moj instruktor nie był przystojny ale miał to coś :D miał cos
                              takiego w sobie co rozkochiwało od pierwszego spotkania ja go
                              pierwszy raz zobczyłam to wpatrywałam sie w niego a nie na droge;p
                              hihihi była bardzo dyskretna z moim uczuciem do niego duzo gadaliśmy
                              czesto pytał mi sie o sprawy zwiazane z sexem co mnie krepowało
                              potem zabieral mnie na kawe ;p całował a ja głupia powiedziałam
                              nIE!!! temu uczuciu, pomyślałam ma zone dwojke dzieci i jest o 14
                              lat starszy no i kiedyś jechałam z na jazdach z jego pracownikiem i
                              zobaczyłam jak namietnie moj pan Instruktor sciska i całuje inna
                              kursantke ;/ pssss nadal cos czuje myśle nie potrafie zapomniec nie
                              widziałam juz go 2 tyg bo zdałam egzamin czesto wchodze na nk go
                              ogladac ale co tam życie.... Kc A :*
                              • permanentne_7_niebo Re: Instruktorą chodzi jednynie o sex 14.07.08, 20:12
                                Zlituj się. To uleczalne, wiem po sobie;)
                              • permanentne_7_niebo <a href="http://vittani94.wrzuta.pl/audio/eXHoCvsrG4/" target="_bl 14.07.08, 20:20

                          • 333a3 Re: Nie można za wiele wymagać od instruktorów "L 06.05.08, 10:13
                            Instruktorem nauki jazdy każdy zostać może,który nie potrafi nic innego,a wymogi
                            są następujące:
                            1. posiadać wykształcenie średnie (może być bez matury)
                            2. posiadać, przez okres co najmniej 3 lat, uprawnienie do kierowania pojazdami
                            rodzaju objętego szkoleniem,
                            3. potwierdzić wymagany stan zdrowia i predyspozycje psychiczne odpowiednim
                            orzeczeniem,
                            3. ukończyć kurs kwalifikacyjny w jednostce upoważnionej przez wojewodę,
                            4. zdać egzamin przed komisją powołaną przez wojewodę,
                            5. przedstawić zaświadczenie o niekaralności wyrokiem sądu lub orzeczeniem
                            kolegium do spraw wykroczeń za przestępstwo lub wykroczenie przeciwko
                            bezpieczeństwu w ruchu drogowym,
                            6. być wpisanym do ewidencji instruktorów.
                            • 762mm Re: Nie można za wiele wymagać od instruktorów "L 06.05.08, 10:29
                              Średnie bez matury, to tak jak Andrzej Lepper (tech.rolnicze)wybitny
                              intelektualista polskiej sceny politycznej.
                              Chyba zaczął się jego proces o molestowanie seksualne swoich podwadnych
                              • panikka Re: Nie można za wiele wymagać od instruktorów "L 06.05.08, 10:58
                                I co, dowartościowaliście się? Głupota niestety ma tę właściwość, że niezależna
                                jest od wykształcenia....
                          • Gość: gość Re: Nie można za wiele wymagać od instruktorów "L IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 10:57
                            Ty masz wyższe wykształcenie?Masz wysoki poziomIQ?Denerwuje mnie
                            takie pisanie na innych i ocenianie instruktorów w taki
                            sposób.Instruktorzy wykonują ciężką pracę,a Ty koleś zastanów się
                            wiele razy, zanim coś na kogoś napiszesz.I uwierz,instruktorzy nie
                            tylko potrafią uczyć jeżdzić autem,potrafią wiele innych
                            rzeczy.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            • linia.frontu Olać prowokatorów. 06.05.08, 11:02
                              Gość portalu: gość napisał(a):

                              > Ty masz wyższe wykształcenie?Masz wysoki poziomIQ?Denerwuje mnie
                              > takie pisanie na innych i ocenianie instruktorów w taki
                              > sposób.Instruktorzy wykonują ciężką pracę,a Ty koleś zastanów się
                              > wiele razy, zanim coś na kogoś napiszesz.I uwierz,instruktorzy nie
                              > tylko potrafią uczyć jeżdzić autem,potrafią wiele innych
                              > rzeczy.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                              Amen. Olać prowokatorów.
                          • Gość: gość Re: Nie można za wiele wymagać od instruktorów "L IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 11:03
                            powyższy post jest do marek12
                            • 762mm Instruktorzy jednoczcie się w obronie 06.05.08, 11:07
                              a i tak nikt wam nie uwierzy.
                              • panikka Re: Instruktorzy jednoczcie się w obronie 06.05.08, 11:11
                                762mm napisał:

                                > a i tak nikt wam nie uwierzy.

                                Jeden widzi wszędzie białe myszki, drugi krasnoludki, a 762mm instruktorów nauki
                                jazdy...
                        • linia.frontu Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 11:12
                          762mm napisał:

                          > Czytając twoje wpisy jesteś tu obecna bardzo długo.

                          Wiesz też, że od sierpnia 2006 mam ze swoim instruktorem dobry
                          kontakt, niekiedy bywał on baaardzo dobry, znam jego kolegów,
                          również instruktorów; mam także swoich "kolegów" instruktorów i
                          słyszę o tym na okrągło, nieraz łapię się na tym, że myślę z ich
                          strony barykady, zamiast z perspektywy kursanta. A poza tym trzeba
                          być idiotą, żeby robiąc kurs, nie zauważać pewnych rzeczy; to raz -
                          dwa, to są poważni ludzie i średnio interesuje ich świergolenie
                          jakichś, jak to ktoś ujął, siks, to świergolenie mają w autku
                          (doświadczone empirycznie), starczy im pewnie. Jest to zresztą moja
                          prywatna sprawa i nie muszę Ci się opowiadać z charakteru moich
                          relacji z instruktorami. A bywam tu długo, bo mam tu znajomych,
                          takich wirtualnych - nie muszę nigdzie wychodzić, żeby im o czymś
                          powiedzieć, nie muszę ich odwiedzać o normalnych porach, bardzo
                          wygodna znajomość.
                          Twoje zdanie pozbawione jest poprawnej składni: Czytając wpisy
                          jesteś obecna, bez sensu. Trzeba napisać: kiedy czytam Twoje wpisy
                          dochodzę do wniosku, że.
                          Koniec tematu.
                          • 762mm Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 11:21
                            Dlaczego usunęłaś Twoje cudowne zdjęcie z wizytówki? (nie powiem już, że z
                            majtami na głowie)
                            • Gość: maniamania Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.08, 11:33
                              niektorych ludzi moim zdaniem trza by bylo lac za glupote, ehhh
                              linio uszy do gory:)
                              • 762mm Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 11:46
                                Od niektórych ludzi wykonujących określone zawody powinno się jednak coś więcej
                                wymagać.
                              • Gość: maniamania Re: Będe sobie poddciagać ten watek jak luźne gaci IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.08, 11:49
                                bo jest to nudne,żałosne...ale jakze wielu jakims niechcianym cudem
                                tu trafia i wcina sie w dyskusje, dobra dobra nie musicie sie
                                tlumaczyc wiem ze to uwielbiacie
                                hehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehe

                                :P
                            • Gość: linia.frontu Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 12:28
                              Kochanie, nie wkurzaj mnie. Nie noszę takich wielkich majtek, na
                              głowie też nie.



                              Nie patrz na mnie!
                              • 762mm Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 12:56
                                Majtki nie powinny być za duże, a tylko obejmować cały rozum jeżeli go ktoś nie
                                ma w głowie.
                                • daga1974 Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 13:26
                                  :-)
                                • Gość: LINIA.FRONTU Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 13:30
                                  762mm napisał:

                                  > Majtki nie powinny być za duże, a tylko obejmować cały rozum
                                  jeżeli go ktoś nie
                                  > ma w głowie.

                                  Widzę, że sporo o tym wiesz. Mieści Ci się ten rozumek? :)

                                  Dobra, koniec tematu. To naprawdę bez sensu.
                                  • 762mm Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 14:13
                                    Zamieść w wizytówce jakieś swoje ładne zdjęcie.
                                    • Gość: linia.frontu Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 16:02
                                      762mm napisał:

                                      > Zamieść w wizytówce jakieś swoje ładne zdjęcie.

                                      Nie! Powiedziałeś, że jestem brzydka, a do tego jeszcze mogą mi się
                                      pryszcze porobić od Twojego wzroku i będę mieć kompleksy, ot co. :D
                                      Ty zamieść swoje.
                                      • 762mm Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? 06.05.08, 16:06
                                        Założę się, że jesteś bardzo ładna.
                                        • Gość: linia.frontu Re: Ciekawe skąd ty tyle wiesz o instruktorach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.08, 17:11
                                          Nie podlizuj się:)
    • linia.frontu bożedziołchyaleciaaaachooooojecha ło 06.05.08, 22:07
      bożedziołchyaleciaaaachooooojechałodziasiajzemnąautobusemnomyślałamże
      zejdę! - tak by to mniej-więcej bramiało w, brrr, realu. Mówię wam,
      mój typ, a mój typ (TAKI facet) zdarza się raz na miliard, przez
      cały mój żywot przewinęło się ich tyle, że na palcach jednej ręki, z
      dwoma zresztą coś mnie łączyło... no taki facet, że nic tylko
      piszczeć, fajnie ubrany, ale o to mniejsza, ważne, że był naprawdę w
      moim typie. Uśmiechnął się, a była to forma śmiechu z mojego
      szaleńczego biegu do autobusu przez pół dzielnicy, przejechaliśmy
      przystanek, wysiedliśmy i każde w swoję mańkę - koniec historii:). O
      jaki fajny był.

      Dziś gadałam też z Novym, bo się stęskniłam, wieki całe z nim nie
      gadałam i postanowiłam, że zadzwonię, ucieszył się, myślał, że focha
      strzeliłam, że się nie odzywam i mówił, że wiedział, że zadzwonię,
      bo coś go uszy swędziały i gadka w ten deseń, śmieszny on jest:).
      Chłopak zawalony pracą, pośmiał się ze mnie, bo mu marudziłam o
      swojej Corsie, że nie ma i tam takie pierdoły:) Ale humor mam dziś
      dobry, a to się rzadko zdarza. Toteż idę, żeby moi dyskutanci mi go
      nie popsuli:)
      • panikka Re: bożedziołchyaleciaaaachooooojecha ło 06.05.08, 22:30
        Podesłałam Ci na priva "ciacho" xD
        • linia.frontu Re: bożedziołchyaleciaaaachooooojecha ło 07.05.08, 10:51
          panikka napisała:

          > Podesłałam Ci na priva "ciacho" xD

          Nooooooooo:)))
          A jak się spotkamy na piwie, to ja wezmę zdjęcia najbardziej
          ciachowego ciacha wśród instruktorów :D:D:D
          Zdjęć Novego niestety nie mam, nie da się zrobić zdjęcia osobowości,
          psychice, profesjonalizmowi - i to mnie właśnie boli:)
          Ale zobaczysz Mojego, śmieszny on jest, dzisiaj mnie uchachał, też
          Ci na piwie opowiem:) W ogóle mam dobry kontakt i jest ok:)
          • Gość: maniamania Re: mniam mniam:D IP: *.adsl.inetia.pl 07.05.08, 12:40
            a jakie ze mna smigalo ciasteczko....az mnie oniesmielil
            chlopak,normalnie mniam mniam, chrup chrup. tak szczerze to ten moj
            to klapa przy tym, w dodatku ten nie jest taki zbok...znalam z
            widzenia go ale nigdy nie mialam przyjemnosci poznac, zawsze taki
            niesmialek, spokojniutki i wogole, takie takie hihi ale to tez
            instruktor ;)

            nie, nie, nie, stanowcze nie instruktorom.
            • Gość: linia.frontu Co robi mój genialny były? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.08, 15:37
              Wiedziałam, że to się tak skończy. Jadę do tego całego zakładu i tam
              mu nakopię, że mu się odechce nma resztę życia.

              :.(
            • panikka Re: mniam mniam:D 07.05.08, 19:41
              Znałam kiedyś kolesia - instruktora, co rodzinę miał, kursantek nie podrywał i
              podczas jazd (wg relacji wiarygodnych) wciąż o żonie swojej gadał, a byli dobre
              20 lat po ślubie...
              ale z drugiej strony :
              "Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
              Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał”.
              Są wyjątki, Mania potwierdzające regułę...
              "Prawda, jednakże ja to między bajki włożę"...........
              • Gość: margarita86 Re: mniam mniam:D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.08, 21:07
                > Znałam kiedyś kolesia - instruktora, co rodzinę miał, kursantek nie podrywał i
                > podczas jazd (wg relacji wiarygodnych) wciąż o żonie swojej gadał, a byli dobre
                > 20 lat po ślubie...

                To moj mial w L-ce zdjecie swojej zony i dziecka ( i dobrze!), wiec chyba zadnej
                nie wpadlo do glowy go poderwac. No i poza tym jak do niej dzwonil było zawsze
                słodkie: kochanie...
                • linia.frontu Re: mniam mniam:D 08.05.08, 08:16
                  > To moj mial w L-ce zdjecie swojej zony i dziecka ( i dobrze!),
                  wiec chyba zadnej nie wpadlo do glowy go poderwac. No i poza tym jak
                  do niej dzwonil było zawsze słodkie: kochanie...

                  Piękne! Piotruś nie ma zdjęcia, ale to jest tak, jakby je miał i
                  niektóre kursantki narzekają, że "nie umie żartować", a ja jestem
                  zachwycona!!! :D

                  A 'mój'... za cholerę nie wiem, o co chodzi, ale wiem, że to dobry
                  człowiek. W ogóle gdyby nie przypominał tak bohaterów Hłaski, to
                  wszystko byłoby o wiele łatwiej.W ogóle głupio jest spotkać
                  człowieka żywcem wujętego z książki.
                  • linia.frontu Na piwie z byłym instruktorem... 09.05.08, 10:26
                    ... a obecnie kierowcą katerki Chesterem.

                    Pokazał mi, jak się zmienia biegi i rozrysował schemat, twierdząc,
                    że źle wytłumaczono mi to na pierwszych godzinach jazd. Opierniczył,
                    że nie chcę już robić prawka, i że mam złe podejście. Skwitował, że
                    prawko nie rozwija, można tylko robić większe kategorie. I że dla
                    niektórych samochód jest jak papier toaletowy i nie rozumieją, że
                    jazda, to coś więcej i że można to kochać. Nie wytrzymał psychicznie
                    będąc instruktorem i nie mogąc prowadzić. Denerwowali go kursanci,
                    którzy zakrywali twarz, widząc niebezpieczeństwo. I w ogóle
                    pogadaliśmy o życiu, o prawku i dał mi do myślenia.
                    Wyśpiewałam mu wszystko. I powiedziałam mu, że chciałam zrobić na
                    złość X wtedy w grudniu. Ale z tego też nam nic nie wyjdzie.
                    Spędziłam czas miło i produktywnie.
                    Jeżleli myślisz, że jeżdżenie jest jak kobieta, to boisz się, że nie
                    jesteś dość dobry dla niej, i że nie starczy Ci życia, aby się nią
                    naciesyć. Ale to czujesz tylko wtedy, kiedy naprawdę kochasz, bo nie
                    obchodzi Cię przecież, co powie, czy pomyśli o Tobie dz.wka, z którą
                    gdzieś tam śpisz, a potem wychodzisz na palcach, by jej nie obudzić
                    iżeby już z nią nie gadać. My jeżdżenie rozumiemy tak samo. A silnik
                    jego samochodu wydaje najpiękniejszy dźwięk na świecie. I tylko dla
                    takich momentów warto żyć.
                    Amen. :)
                    • linia.frontu Re: Na piwie z byłym instruktorem... 09.05.08, 10:54
                      I powiedział, że zarywał kiedyś kursantkę i wyciągnął ją na piwo i
                      dopiero potem stwierdził, że powinien był to zrobić po egzaminie, bo
                      ona nie mogła się już skoncentrować na jeździe i wtedy powiedział
                      jej, że powinna była zmienić instruktora. A ja powiedziałam, że mi
                      nikt tak nigdy nie powiedział i nie musiałam dodawać niczego więcej.
                      I mówiłem jej podobne słowa, które mówiłem innym, a ona pewnie innym
                      mówiła to samo, co mówiła mnie, a ja jadąc teraz samochodem nie
                      umiałem myśleć o niej źle i pomyślałem sobie, że to jest chyba
                      początek starości, która przyszła zbyt szybko. Byłem z nią, ona dużo
                      umiała, a ja nie umiałem myśleć o niej źle.
                      • Gość: linia.frontu A to mi chodzi po głowie po dzisiejszej sobocie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.08, 22:17
                        suonecko.wrzuta.pl/audio/gdYs5BYY1S/hey_-_ho
                        Chociaż zawesze znałam to w wersji... wrócić tu na omacki, pamięc
                        wraca dziś.
    • mantra3 Re: Ach ci instruktorzy....:) 07.05.08, 15:44
      karzą nam jeździć jak szaleni zresztą najlepiej tutaj to widać
      rozrywka.yeba.pl/show.php?id=1872
    • laryssa87 Re: ahh ci egzaminatorzy 09.05.08, 13:46
      Może to troche z innej beczki, ale czy któraś z was wyczuła że leci
      na nią egzainator, hmm może to leci to zbyt wiele ale poprosty czy
      któraś wyczuła że poprostu jest w jego typie i probował zagadywać?
      przymykał oko, wypytywał o rózne rzeczy, rozmawiał długo,
      tłumaczyłsię ze np nic nie mógł zrobić? mój był mega przystojny,
      młody,i wyczułam ze na siłe chciał mnie przepchnąć, ale poległam
      niestety na placyku więc nic nie mógł zrobić. Troszke miałam
      wrażenie jakby było mu bardzo przykro z tego powodu, na końcu
      wytrącił coś w stylu: chyba już się nie zobaczymy?!niestety, ale mam
      nadzieję i uśmiechał się ciągle, próbował rozluźniać atmosfere,
      żartować, ogólnie bardzo dobre wrażenie zrobił poprostu taki
      normalny gość, nie stereotypowy zimny egzaminator :) aż żal mi było
      ze tak poległam, bo wiem że była to moja szansa na plastik, pewnie
      pierwsza i ostatnia:(
      • Gość: linia.frontu Re: ahh ci egzaminatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.08, 14:55
        • laryssa87 Re: ahh ci egzaminatorzy 09.05.08, 16:32
          wojna i pokoj, cytat:)
          • Gość: linia.frontu Re: ahh ci egzaminatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.08, 17:11
            Nie przebrnęlam przez ten długalaśny wstęp:DDD
      • daga1974 Re: ahh ci egzaminatorzy 09.05.08, 21:13
        ale pierdoły piszesz
        • kacper31 Re: ahh ci egzaminatorzy 10.05.08, 16:59
          Śmieszne są takie cipy
          • daga1974 Re: ahh ci egzaminatorzy 10.05.08, 22:14
            raczej żałosne , masakra ... zostawiam to bez komentarza , bo czasem
            nie warto podejmowac tematu
            • Gość: linia.frontu Re: ahh ci egzaminatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.08, 22:22
              daga1974 napisała:

              > raczej żałosne , masakra ... zostawiam to bez komentarza , bo
              czasem
              > nie warto podejmowac tematu

              to po h.j piszesz?
              • laryssa87 Re: ahh ci egzaminatorzy 11.05.08, 10:01
                no własnie, na h.. tu wchodzicie? jak macie kompleksy to wyżywajcie
                się w innymiejscu, naprawde mnie to nie rusza, nie mam powodu aby
                sie tym przejmować.
              • daga1974 Re: ahh ci egzaminatorzy 12.05.08, 22:26
                Gość portalu: linia.frontu napisał(a):

                > daga1974 napisała:
                >
                > > raczej żałosne , masakra ... zostawiam to bez komentarza , bo
                > czasem
                > > nie warto podejmowac tematu
                >
                > to po h.j piszesz?

                "h.j" piszemy przez ch :-)
                • Gość: linia.frontu Re: ahh ci egzaminatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.08, 07:53
                  daga1974 napisała:

                  > "h.j" piszemy przez ch :-)

                  h.j piszę z zgodnie z normą obowiązującą w środowisku mojego byłego,
                  i tego mi nie możesz zabrać:)
                  Zdanie zaczyna się też w wielkiej litery, stawia się po nim ktopki i
                  tak dalej.
                  • daga1974 Re: ahh ci egzaminatorzy 13.05.08, 08:42
                    :-)
          • Gość: linia.frontu Re: ahh ci egzaminatorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.08, 22:16
            kacper31 napisał:

            > Śmieszne są takie cipy

            Nie znasz tych cip. Żal dupę ściska, co?
            • daga1974 Re: ahh ci egzaminatorzy 12.05.08, 22:27
              napewno mu ściska... :-)))
              • linia.frontu Re: ahh ci egzaminatorzy 18.05.08, 20:24
                Wszystko jest do odbytu ;(
                • linia.frontu Ej, dziołchy??? :D 22.05.08, 18:15
                  I co? Było minęło, bo wątek coś zamarł? Mańka, co z Tobą?

                  U mnie był dystans, a teraz tak jakos ani ziębi, ani grzeje, ot,
                  jest. Co więcej.

                  Teraz mam insze problemy, natury literackiej: jak przekazać
                  diabelnie prosty komunikat, który nie brzmiałby jak monolog
                  bezmózga. Próbuję to zrobić od 3 listów i gucio. Dostaję ataku
                  deliry, jak chociaż raz nie powiem: "aprioryczny", "empirycznie"
                  itepe podobne bzdety. Marek napisał, że z wiekiem dochodzi się do
                  zupełnej prostoty, to mu pozazdrościłam.
                  • Gość: maniamania Re: Ej, dziołchy??? :D IP: *.adsl.inetia.pl 23.05.08, 13:47
                    jestem linio, wpadam tu czasem z zamiarem napisania czegosc
                    sensownego a jednak odchodze wlasnie z mysla "bylo, minelo!" ale
                    jednak gdzies we mnie to "siedzi" tzn ten caly instruktor,niby mam
                    go gdzies a jednak ilekroc go zobacze, jak na mnie patrzy...to sama
                    niewiem co czuje.nawet zaczelam odwracac sie jak gdzies sie widzimy,
                    udawac ze nie widze, to gdzies na sobie czuje jego wzrok jak powoli
                    mija mnie i gapi sie, niewiem czemu to wszystko tak sie zepsulo, ta
                    cala znajomosc, ale nie potrafie sie do niego usmiechnac i jakby
                    nigdy nic machnac cos w stylu czesc. on chyba zrezygnowal juz z tego
                    ze pierwszy mi kiwnal, sam chyba zglupial czemu nie chce go znac,
                    ale widze ten jego blysk w oku, ehh bezcenne ;) i zaraz przypominaja
                    sie stare dobre czasy kursu, i to jak on na mnie patrzal.



                    a tak poza tymi chwilami przeblyskow mam inne problemy, najlepszy z
                    nich to zdac w koncu te prawko, otoz to! szkoda ze dopiero teraz mi
                    to przyszlo do glowy, a na kursie co sie robilo? hehe :D zamiast sie
                    uczyc jezdzic to swirowalo sie z instruktorem, i nic dobrego z tego
                    niestety nie wyszlo.
                    • Gość: maniamania Re: a tak pozatym uwielbiam ten wątek:D IP: *.adsl.inetia.pl 23.05.08, 13:50
                      • panikka Re: a tak pozatym uwielbiam ten wątek:D 23.05.08, 14:13
                        Ja też uwielbiam:) Jestem, pamiętam i kukam;) I dalej jeździć nie umiem...
                        • Gość: maniamania Re: a tak pozatym uwielbiam ten wątek:D IP: *.adsl.inetia.pl 23.05.08, 16:37
                          aha i pozdrawiam osoby dzięki którym ten wątek ciągle żyje :-*




                          :)
                          • linia.frontu Re: a tak pozatym uwielbiam ten wątek:D 24.05.08, 09:56
                            Gość portalu: maniamania napisał(a):

                            > aha i pozdrawiam osoby dzięki którym ten wątek ciągle żyje :-*

                            Ja zgłaszam! ;p

                            Boshe, kontakt z instruktorem już daaawno nie ten, a wątek został
                            jak... w komooooooodzie szalik ;P
                            Moją kumpelę radośnie wgięło, jak się wczoraj zgadałyśmy na akcje
                            odwalane nam przez facetów. No, i powiedziała, że jest dupek. :)
    • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 27.05.08, 21:48
      Buuuuuuuahahahaha ;D Paczcie ;D

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=67235428&a=67481391
      • wredna.suka Re: Ach ci instruktorzy....:) 28.05.08, 04:30
        Haha... to ja się już nie odzywam... :)
        • pogromczynii Re: Ach ci instruktorzy....:) 30.05.08, 22:30
          witam
          nie wiem o czy tu aktualnie piszecie, bo zbyt duzo tego do czytania :)
          jestem zona instruktora, przezyłam pierwszy horror rok temu jak odkryłam po raz
          pierwszy ze mój maż ma romans z kursantka .... potem kolejny, kolejny...
          oczywiscie nie ma dkla tego wystepku usprawiedliwienia, ale kobiety bo sama
          przeciez nia jestem potrafia prowokowac, zaczepiac, kusic poprzez ruchy, ubiór
          .... a facet to tylko facet, w zawodzie maz pracuje nardzo długo az przyszedł
          dzien ze poddał sie urokowi ....
          • Gość: lili Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.softlab.gda.pl 31.05.08, 16:01
            i tak normalnie z tym faktem żyjesz?Faceci zawsze się tym wykręcają,
            że to kobieta prowokowała, ale przecież do tego trzeba dwojga....
            • Gość: jola O jeden zwój mózgowy wiecej? IP: *.chello.pl 31.05.08, 16:59


              > i tak normalnie z tym faktem żyjesz?Faceci zawsze się tym wykręcają,
              > że to kobieta prowokowała, ale przecież do tego trzeba dwojga....

              Zwerbalizowalas to, co mi przyszlo do glowy zaraz po przeczytaniu.
              Toz to jest MENTALNOSC TALIBA:
              "-Powokowala mnie!"
              "-Okutac ja w czarczaf!".
              "-Pozaslaniac ciala tym babom!!! Niech one mnie nie prowokuja!!!"!
              "-Pokazala kawalek uda! Siedziala blisko, prowokowala!"

              Co za podejscie... zwlaszcza to zdanie:

              "ale kobiety /.../ potrafia prowokowac, zaczepiac, kusic poprzez ruchy, ubiór .... a facet to tylko facet, w zawodzie maz pracuje bardzo długo az przyszedł dzien ze poddał sie urokowi .... "


              Facet to TYLKO FACET? Znaczy co? Jeden zwoj mozgowy wiecej od malpy?
              Od meza chyba sie wymaga wiernosci/przyzwoitosci/lojalnosci itd.
              Jezu. Wychodzi na to, ze wiedzace o ryzykownych zachowaniach mezow Szanowne.Panie.Malzonki przyczyniaja sie swoja "tolerancja" do roznych niemoralnych zachowan instruktorow.
              Dla mnie to niepojete, obie rzeczy: i pozwalanie na to symboliczne kladzenie lapy na kolanie - mieszanie podrywu/seksu z praca/nauka i moralne przyzwolenie na to zachowanie, bo "to tylko facet".

              Dziewczyny drogie, tak nie mozna.
              Jak ktos ma cienki i gietki kregoslup to nalezy go pogonic w diably, na swiecie jest mnostwo duzo bardziej sensownych mezczyzn od slabeuszy bez kregoslupa, ulegajacycm urokowi mlodych dziewczyn (bo kursantki to glownie studentki). A jak nie ma, to zycie w pojedynke jest rownie mile, a przynajmniej godne.

              O uleganiu tym zalotom tez mam malo pochlebne zdanie, ale poniewaz wiekszosc forumowiczow to kobiety, to z grzecznosci nie wyraze tej opinii, jadnak latwo sie domyslec, jaka ona jest;)
              • Gość: Pogromczynii Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.08, 20:23
                widac ze młode osoby tu pisza, za 10-15 lat zdanie zmienicie ..... czy zawód
                instruktora czy kazdy inny daje podobne mozliwosci męzczyznom, zastanówcie sie,
                akurat tu jest bardziej czarno na białym, i bardziej to jest widoczne ..... ale
                same sobie zaprzeczacie, bo jak instruktor jest surowy to xle jak miły to tez
                źle, młodziez jest teraz tak depresyjna i mało zrównoważona, zmienna bardzo,
                ciezko za wami dogonić! kiedys nie do pomyslenia było aby młode kobiety
                kokietowały zamęznych facetów a teraz wpisujecie zdobycze na liste, za czym
                oczywiscie nie ida uczucia, zreszta z obu stron ..... i nie pisze tu tego jako
                rzeczy wyssane z palca ..... rozmawiałam z kazda z kobiet której uległ mój maz,
                bo były to kibiety na tzw. poziomie intelektualnym .... wiec wiem jak sie ta
                przygoda zaczeła.... pytacie jak moge z tym faktem zyc? jakoś daje rade,od
                dłuzszego czasu po wielu rozmowach jest w tej sferze ok, mąz profesjonalnie
                podchodzi do pracy a kursantki które czegos tam próbują ( bo pokazuje mi teraz
                sms zaczepne i wierzcie albo nie, ale to załosne jest)szybko sprowadza na ziemie
                albo oddaje kolegom. Chyba sie boi ze jednak rodzine moze stracic a ta dla niego
                jest najwazniejsza....

                wiec nie kuscie, nie rpowokujcie a jak to robicie to nie dziwcie sie ze jest jak
                jest, bo oczywiscie do tego trzeba dwojga ale wiadomo ze rozgrywa kobieta, i
                podkreslam ze wiem to bo nia jestem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • Gość: jola Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? IP: *.chello.pl 31.05.08, 22:50

                  > widac ze młode osoby tu pisza, za 10-15 lat zdanie zmienicie .....

                  Jesli to do mnie, to mam podejrzenia, ze mozesz byc nawet ode mnie mlodsza:)


                  > same sobie zaprzeczacie, bo jak instruktor jest surowy to xle jak miły to tez
                  > źle,

                  Nie mowimy tu chórem, po to sa nicki, podpisy i imiona. Ja mam akurat nauczyciela raczej sadyste (choc uroczego), ale to nie o surowosc lub uprzejmosc chodzi (jak w kazdej pracy) tylko o podryw! O przekroczenie granic. To co innego, niz "surowosc", to jest zwyczajnie nieprofesjonalne. Profesjonalna jest uprzejmosc i stawianie granic.
                  A Ty zaprezentowalas wybitnie nie-feministyczne podejscie.
                  Takie myslenie: "ale wiadomo ze rozgrywa kobieta", moim zdaniem dowodzi, ze dostalas to, w co wierzysz. Ja wole wierzyc w cos innego, choc nie mam meza instruktora, ciekawe swoja droga, jakich sobie wybieramy partnerow, prawda?
                  "Rozgrywa kobieta", hmmmmm. Co rozgrywa? Do ktorego momentu? Czy gdy bylas zdradzana cos rozgrywalas? No i wreszcie: czy zwiazki to rozgrywka?? Dla mnie nie - dla Ciebie najwyrazniej - tak. Rozumiesz...?

                  Pogromczyni, pomysl! Robilas kiedys kurs p.j.?
                  Kto ma przewage: kobieta - na ogol mloda i niedoswiadczona, czy dorosly, opanowany mezczyna z nauczycielska LICENCJA, ktory widzial juz dziesiatki zestresowanych mlodych dziewczat w wybitnie, skrajnie opresyjnej sytuacji (jaka jest nauka nowej trudnej rzeczy, podczas gdy ktos siedzi obok i patrzy na rece) - to kto tu cos rozgrywa? Kto ma kierowac, rzadzic, uczyc opanowania i sam opanowywac sytuacje???
                  Ja mam podejrzenia, ze jednak instruktor.
                  Tzn. prawdziwy nauczyciel, taki archetypowy.
                  O tym "modelu" czlowieka mowilam w poprzednim poscie.


                  > młodziez jest teraz tak depresyjna i mało zrównoważona, zmienna bardzo,
                  > ciezko za wami dogonić

                  "Za nami" nie, nie jestem mlodzieza;)


                  > bo pokazuje mi teraz
                  > sms zaczepne i wierzcie albo nie, ale to załosne jest

                  Domyslam sie, wspolczuje mimo wszystko. Ale moze...zacytuj, Ty sie moze usmiejesz, a ktos moze sie zreflektuje....?
                  Trzymaj sie, GRATULUJE, ze udalo ci sie uratowac rodzine, jesli taki mialas cel. Choc - czy nie masz wrazenia, ze pierwszy lepszy glupi kryzys, czy Twoje uplywajace lata nie sa byc moze sa jakas taka dobra pozywka do nastepnych wyskokow?
                  Czy nie pomyslalas nigdy, zeby wprost zazadac zmiany pracy?
                  To JEST zawod bardzo wysokiego ryzyka. Wiesz o tym przeciez.

                  Trzymaj sie:)
                  • Gość: Pogromczynii Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.08, 23:26
                    Jolu nie pisałam do Ciebie.... wiec nie czuj sie urazona, wiele twoich słów
                    jednak mnie dotkneło, bo wydałas nie słuszny osad pod adresem mojej osoby a szkoda.

                    Mąż sam chciał odejść z tej pracy, zmienic zawód .... ale co to by dało, nie
                    chodzi o to by szukac nowej pracy, tylko o to by umiec ustrzec sie pokusom,
                    prawda? siła charakteru, to jest to .... co do wieku i doswiadczen nie bede sie
                    licytowac, obserwuje poprostu to co sie dzieje i stram sie wyciagac wnioski, byc
                    moze fałszywe, wygodne mnie, ale ze jestem silna psychicznie osoba, zaradna i
                    niezalezna finansowo, wykształcona to poprostu wiem, ze ludzie czasami bładza i
                    warto im podac reke a nie przekreslac. Poza tym co zrobił, co bardzo mnie jednak
                    dotkneło, dźwignełam sie, wybaczyłam lecz nie zapomniałam i zyjemy tak jak
                    dawniej, no prawie tak samo, bo jednak zaufania mojego nie odzyskał do konca,
                    ale nie analizuje tego, nie rozdrapuje ran i nie wracam w słowach, okresliłam
                    sie jemu i juz ....

                    co do partnerów - to wiesz jezeli jestes po 40 to bardzo dziwi mnie Twoja
                    riposta, bo to jakby nijak sie ma do upływu czasu... rozejrzyj sie wokół,
                    poznajemy ludzi a oni przeciez zmieniaja sie, sama na przełomie 20 lat nie
                    zmieniłaś sie, swoich pogladów? przeciez zycie weryfikuje wiele ....

                    "rozgrywa kobieta" nie mówie o zwiazkach tu, nie mówie o ofiarze zdrady, mówie o
                    tym, ze to od nas kobiet zalezy wiele, bo to My decydujemy na ile sobie
                    pozwolic, my okreslamy granice (nie mówie tu o patolgii), nie no wiesz,
                    oczywiscie zgadzam sie ze na nuke przychodza dziesiątki zestresowanych
                    dziewczyn, które licza na pomoc, na wyszkolenie, zreszta chyba tak jest z kazdą
                    kursantka, ale mijaja godziny a stres mija, oczywiscie nie wszytskim, ale mówimy
                    o tych przypadkach które przychodza nie tylko w jednym celu albo w jedny ale
                    złozoność sytuacji i okazje sprzyjaja rozwinieciu innego celu....
                    sama robiłam kurs, oczywiście, ale poniewaz mocno stapam po ziemi, jestem
                    realistka to czy kurs czy nie kurs kobieta jak sie szanuje, wierzy w wartosci to
                    nawet przez mysl nie dopuszcza do siebie zdarzeń
                    niemoralnych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                    Jola to ze pisałam o młodziezy depresyjnej to tez nie odnosiło sie do Ciebie :),
                    pisałam to co mi mówi mój maż, albo czego sama jestem świadkiem....

                    Moja rodzine ratowałam w chwili zdarzenia, jak lwica przyznam sie... ale minał
                    jakich czas i gdy atmosfera ostygła chciałam odejśc bo psychicznie było mi
                    jednak ciezko, obrazy wracały do mnie .... i tu maz robił wszytsko abyśmy go nie
                    opuszczali, dałam mu szanse ...

                    ale powiem Ci ze teraz tego nie analizuje, podchodze do tego tak ze ja mam prace
                    i on ma prace, utrzymujemy rodzine, po pracy jestesmy dla siebie.... ale
                    zaufania mojego nie odzyskał i on o tym wie....

                    nie sledziłam od poczatku tego watku, wiec nie wiem np. jak Ty tu sie znalazłas
                    i jaki masz przekaz, jak Cie uraziłam to przepraszam :)
                    • Gość: jola Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? IP: *.chello.pl 31.05.08, 23:42
                      Juz doczytalam w innym watku.
                      Nie gniewaj sie tez, ja tez Cie przepraszam.
                      ps. Mam 36.
                      • Gość: Pogromczynii Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.08, 00:04
                        nie gniewam sie :)

                        ps. jestesmy równolatkami :)
                        • Gość: maniamania Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? IP: *.adsl.inetia.pl 01.06.08, 22:31
                          ooo dawno mnie tu nie bylo, ale sie rozwinelo...no prosze!
                          ps moj instruktor wogole nie ma mozgu tak wiec bardzo prosze malpek
                          nie obrazac! hehehehehe
                          • linia.frontu Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? 01.06.08, 22:34
                            Gość portalu: Pogromczynii napisał(a):
                            > ..... ale same sobie zaprzeczacie, bo jak instruktor jest surowy
                            to xle jak miły to tez źle

                            Z Novym mamy dobry kontakt. Czasem dzwonimy do siebie, Novy pyta, co
                            słychać, jak tam mój aparat (pamięta), kiedy wpadam na doszkalanie,
                            pogadamy o urlopach, pośmiejemy się, poopowiada o kursantach i
                            ochrzani: bo kursantka mówi, że zrobi aparat i na następnej jeździe
                            już jest w aparacie, a ja tylko gadam i nic nie robię. Novy ma
                            rację. I rzuć palenie, rzuć palenie. I nawet o kosmetykach można
                            pogadać: moja żona, jak była w ciąży, to miała dobry szampon.

                            W końcu znalazłam INSTRUKTORA. Instruktora, który łapiąc mnie za
                            rękę podczas zmiany biegów – łapie mnie za rękę w celu pokazania
                            zmiany biegów. Za to nie łapie za stringi. Instruktora, który
                            nauczył mnie łuku na wyczucie, operowania jedną ręką podczas cofania
                            i wychylania się. Instruktora, z którym pierwszy raz parkowałam
                            tyłem. Instruktora, który wymaga ode mnie. W eLce? Pełna
                            koncentracja. Zero prywatnych rozmów. Jazda.
                            Jestem mu zajeb.ście wdzięczna. Novy chce mnie NAUCZYĆ JEŹDZIĆ.

                            Novy. Ma Yarisa. Zabójczo przystojny. Dojrzały. Około 30. Żona.
                            Dzieciaczek. I moje z nim 10 godzin.

                            DO GŁOWY BY MI NIE PRZYSZŁO!!!

                            No to przecież, jakbym chciała zarywać: brata, szwagra, wykładowcę
                            od teorii literatury, szefa, kumpla ze studiów od 4 lat z jedną
                            dziewczyną. Jak ja mam o Novym myśleć, jak o facecie. Nie da się. I
                            nie trzeba wyznaczania żadnych granic, bo żadne z nas po prostu
                            nigdy nie wpadłoby na tak patologiczny pomysł.
                            Nie obczajam takich lasek. Nie mieści się to w moich, być może
                            bardzo wąskich, granicach pojmowania rzeczywistości. Nie ogarniam.
                            Przecież instruktorzy-mężowie są... zajęci??? Elo? Tu ziemia???

                            Poprzedni instruktor: WOLNY. W momencie, kiedy wpadł do mnie
                            ślimacząc się z inną kursantką 13 godzina kursu, przestał istnieć.
                            Istniał około roku w niezobowiązującym układzie ukierunkowanym na
                            równie niezobowiązujące relacje fizyczne. Skutek niedookreślony. Nie
                            był kolejnym numerkiem na liście zaliczonych instruktorów. U kobiety
                            wszystko zaczyna się w głowie. Miłość, gniew i wszystkie te rzeczy.
                            Teraz? Nie da się. I nie trzeba wyznaczania żadnych granic. W moim
                            przypadku. Pozamiatane.

                            Więc w skrócie. Dla mnie zajęty facet jest jak wykastrowany facet.
                            Zero feromonów, chormonów i innej chemii, zero uroku osobistego,
                            zero ubraniem i zero spojrzeniem.
                            Facet, który by mnie: zdradził/ zostawił dla innej laski/ w
                            jakikolwiek sposób postąpił nie w porządku – NIE ISTNIEJE. Zero
                            małżeństwo, zero dzieci, zero miłość ci wszystko wybaczy.
                            To drugie może się zmieni z czasem. To pierwsze nie zmieni się nigdy.

                            Każdy ma swoje wartości i swoje priorytety, które inni powinni
                            szanować. I 2 opcję jestem w stanie uszanować. Ale nie 1.
                          • linia.frontu był 666 !!!! mój ;D 01.06.08, 22:36

                            • linia.frontu Mój instruktor jest kochany:) 03.06.08, 12:44

                              • panikka Re: Mój instruktor jest kochany:) 03.06.08, 14:56
                                Mój bardzo chciał być kochany, ale niestety za szybko....;>
                                • linia.frontu Ale nie ale naprawdę.... ;) 03.06.08, 15:44
                                  Dzisiaj mi wysłał takiego miłego, bezinteresownego kumpelskiego
                                  eska. Miłe to było:)
              • wredna.suka Re: O jeden zwój mózgowy wiecej? 31.05.08, 20:34
                I właśnie dlatego "ten" Egzaminator będzie MÓJ :)
    • linia.frontu Mój instruktor jest najkochańszy na świecie :))))) 04.06.08, 11:43
    • linia.frontu Re: Ach ci instruktorzy....:) 06.06.08, 19:02
      ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;
      ( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;( ;(

      Ej, jak to się dzieje, że mój instruktor jest w stanie sprawić, że
      ja, no kurde dorosła baba, ryczę jak 15tka? I to nie dlatego, że
      jest chamski, właśnie dlatego, że jest strasznie dobry. Że jest w
      ogóle niezastąpiony.
      • panikka Pożegnanie 19.06.08, 09:28
        Ponoć wszystko się kiedyś kończy, oprócz "Mody na sukces". Wzięłam papiery i
        będę już czekać na termin, dodatkowe lekcję wykupię sobie u kogoś innego, jak
        najdalej od tej szemranej szkółki. Jedno mi pozostało i to mnie nie opuści:
        nałóg i potrzeba jeżdżenia. Nie odpuszczę więc:) Trzymajcie się dziewczęta i
        kukajcie tu czasem:)
        • permanentne_7_niebo Kurde dziołchy, ale się porobiło.... 29.06.08, 21:34
          Okazuje się, że bez instruktora da się żyć bez najmniejszego
          problemu, że można za nim nie tęsknić i nawet za specjalnie o nim
          nie myśleć... co prawda to dopiero 2tygodnie i jak zaczniecie
          jęczeć, to pewnie też mi się zackni, ale wczoraj, rycząc na komedii
          romantycznej... no jakoś tak wcale nie w intencji instruktora. W
          każdym razie kontakt zerwany. Chyba właśnie tego brakowało mi do
          tego, żeby wynormalnieć w końcu:)
    • linia.frontu Mania? 06.06.08, 22:28
      Słuchaj, jest sprawa. Parę pytań.
      Ile Ty masz w ogóle lat? I jak długo miałaś kontakt z instruktorem?
      Jaki on jest teraz w stosunku do Ciebie? Jak długo z nim nie masz
      kontaktu? I jak z tym funkcjonować?
    • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 10:54
      ja bardzo proszę aby na szkoleniu zajmowac sie tylko szkoleniem !!!
      • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.08, 11:08
        ...ja uważam,że było by bardzo nudno,jeżeli na szkoleniu będziemy
        zajmowac się tylko szkoleniem.
        • Gość: gość Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 19:03
          Ja wciąż jestem w trakcie kursu. Mój instruktor jest atrakcyjny i pewny siebie,
          ale też pewny swojego uroku i wrażenia jakie robi na kobietach. Był moment
          kiedy zaczęłam częściej myśleć o nim jako o facecie a nie jak o kimś kto mnie
          uczy jeździć. I mam odczucie, że On doskonale o tym wie. Ciągle też mam
          wrażenie, że dałam się wciągnąć w jakąś grę, której koszty ponoszę, grę na tyle
          subtelną że w zasadzie ciężko mu zarzucić cokolwiek konkretnie, jakiekolwiek
          niestosowne zachowanie, poza faktem że ja czuje się nieswojo. Głupie, ale pewnie
          większość tych zachowań zupełnie nie przeszkadzałaby mi gdyby facet po prostu
          nie podobał mi się i nie był dla mnie atrakcyjny. Wtedy myślałabym sobie -
          typowy facet i tyle...
          Myślę, że instruktorzy powinni bardzo zwracać uwagę na to co robią, jeśli
          uwodzenie jest tylko formą rozrywki, bo tak naprawdę to nie wiedzą czy kogoś nie
          krzywdzą. Moja znajoma po takiej zabawie chciała odebrać sobie życie. Nie jest
          głupią histeryczną małolatą i pewnie że to nie tylko przez instruktora, tyle że
          w bardzo trudnym momencie swojego życia trafiła właśnie na niego - gościa, który
          bawił się jej uczuciami, nie wytrzymała.
          • Gość: maniamania Re: Ach ci instruktorzy....:) IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.08, 12:11
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > Ja wciąż jestem w trakcie kursu. Mój instruktor jest atrakcyjny i
            pewny siebie,
            > ale też pewny swojego uroku i wrażenia jakie robi na kobietach.
            Był moment
            > kiedy zaczęłam częściej myśleć o nim jako o facecie a nie jak o
            kimś kto mnie
            > uczy jeździć. I mam odczucie, że On doskonale o tym wie. Ciągle
            też mam
            > wrażenie, że dałam się wciągnąć w jakąś grę, której koszty
            ponoszę, grę na tyle
            > subtelną że w zasadzie ciężko mu zarzucić cokolwiek konkretnie,
            jakiekolwiek
            > niestosowne zachowanie, poza faktem że ja czuje się nieswojo.
            Głupie, ale pewni
            > e
            > większość tych zachowań zupełnie nie przeszkadzałaby mi gdyby
            facet po prostu
            > nie podobał mi się i nie był dla mnie atrakcyjny. Wtedy myślałabym
            sobie -
            > typowy facet i tyle...
            > Myślę, że instruktorzy powinni bardzo zwracać uwagę na to co
            robią, jeśli
            > uwodzenie jest tylko formą rozrywki, bo tak naprawdę to nie wiedzą
            czy kogoś ni
            > e
            > krzywdzą. Moja znajoma po takiej zabawie chciała odebrać sobie
            życie. Nie jest
            > głupią histeryczną małolatą i pewnie że to nie tylko przez
            instruktora, tyle że
            > w bardzo trudnym momencie swojego życia trafiła właśnie na niego -
            gościa, któr
            > y
            > bawił się jej uczuciami, nie wytrzymała.


            :( ja juz sama niewiem co sprawia ze tak sie to wszystko toczy, co
            jest w tych palantach takiego magicznego ze az tak nas to chwyta? ze
            postrzegamy ich kajo ksiecia z bajki? ale wiem jedno, i nie zmnienie
            juz zdania wiekszosc instruktorow to wykorzystuje, oni sa bezwzgleni
            i uodpornieni na to na co my nie bylysmy.i wlasnie ich gra jest taka
            ze nie mozna im nic w zasadzie zarzucic, az przykro mi sie robi ale
            taka rzeczywistosc.
    • permanentne_7_niebo my... 03.08.08, 14:15
      ... chyba wszystkie jesteśmy dziewczynami jednego faceta. Tzn. ja i
      wszystkie te inne. Pogromczynie L. CO SIĘ STAŁO Z WĄTKIEM? Nikt już
      kompletnie nie ma sentymentu do tych ciach?
      Ja tam mam od cholery sentymentu. I lubię od czasu do czasu zobaczyć
      ten mega wyszczerz. I zawsze w razie wątpliwości wiem, gdzie iść.
      • Gość: agusia plakac mi sie chce IP: *.kolornet.pl 03.08.08, 14:31
        Dzis mi same lzy naplywaja do oczu, wiem ze to glupie, ale przeciez nie bede
        walczyc z uczuciami. Niebawem koncze kurs z moim fantastycznym instruktorem...
        nie wyobrazam sobie tego rozstania, jedyne na co czekam to kolejne jazdy, wiem
        ze bedzie pieknie, bedziemy sie smiac, rozmawiac, zartowac...a niedlugo to sie
        skonczy. To tragiczne.
        Pozdrawiam wszystkie nieszczesliwe i te szczesliwe tez.
        • permanentne_7_niebo Re: plakac mi sie chce 03.08.08, 15:22

          > Dzis mi same lzy naplywaja do oczu, wiem ze to glupie, ale
          przeciez nie bede walczyc z uczuciami. Niebawem koncze kurs z moim
          fantastycznym instruktorem... nie wyobrazam sobie tego rozstania,
          jedyne na co czekam to kolejne jazdy, wiem ze bedzie pieknie,
          bedziemy sie smiac, rozmawiac, zartowac...a niedlugo to sie skonczy.
          To tragiczne. Pozdrawiam wszystkie nieszczesliwe i te szczesliwe tez.

          Jezu, jak ja czekałam na te jazdy. I ten jego uśmiech, sposób
          chodzenia, poczucie humoru. Wtedy bym się przed samą sobą nie
          przyznała... a powiedziałam mu o wszystkim, jak się pokłociliśmy, i
          wywrzeszczałam mu w afekcie coś w stylu: jezu, że też ja się
          musiałam zakochać w takim kretynie!odpowiedział coś w stylu: jezu,
          że też musiałem spotkać taką idiotkę! :)
          Do dziś mamy dobry kontakt:) jest jednym z moich najlepszych kumpli
          i mało komu ufam tak, jak jemu. A tego tyle było, ech. Naprawdę
          dobrze to wspominam. I wiem co czujesz.

          > jedyne na co czekam to kolejne jazdy, wiem ze bedzie pieknie,
          bedziemy sie smiac, rozmawiac, zartowac...a niedlugo to sie skonczy.

          O, dżisys, dla mnie miesiąc składał się akurat z tylu godzin, ile
          miałam jazd, reszta była wegetacją nad kodeksem. Od jazdy do jazdy,
          od smsa do smsa, od spotkania do spotkania. Przeszło i to;) Tobie
          też przejdzie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka