Dodaj do ulubionych

Kobiecość

IP: *.waw.pl 07.01.04, 16:37
Przeczytałem wątek napisany przez Triss

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10030273
Muszę powiedzieć że kobieta etykietkująca mężczyznę wieszając na nim wielki
napis "kłopoty" i uciekająca jest dla mnie szalenie nieatrakcyjna.
Dla mnie oznacza to że prawie w każdej sytuacji będącej "kłopotliwą" w
związku będzie ona uciekać, zaś winny problemów będzie zawsze facet.
Zawsze mnie dziwiło dlaczego kobiety mają tak niskie poczucie własnej
wartości.
Poddawać się tak od razu?
Bez nawet próby zrobienia czegokolwiek?
Sorry ale moja definicja kobiecości jest inna.
A jaka jest wasza?
Pozdrawiam
M
Obserwuj wątek
    • joasia1 Re: Kobiecość 07.01.04, 16:54
      > Zawsze mnie dziwiło dlaczego kobiety mają tak niskie poczucie własnej
      > wartości.

      A co ma poczucie wlasnej wartosci do faktu ze dla konkretnej kobiety mezczyzna
      z dzieckiem jest nieatrakcyjny?

      Dziecko to nie przedmiot na ktorym przeprowadza sie experymenty a wiec jak
      ktoras uwaza ze cudze dziecko to klopot to chyba lepiej ze nie zadaje sie z
      dzieciatymi facetami.
    • Gość: Amadeusz bo kobieta to taka maszyna do seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.04, 16:57
      wiesz trzy dziurki ktore sa mezczyznie potrzebne taka jest moja definicja
    • Gość: Triss Merigold Re: Kobiecość IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.01.04, 17:12
      Dlaczego w tym konkretnym przypadku miałabym robić cokolwiek? Nie rozwijam
      znajomości z dzieciatym facetem i już, niczyjej krzywdy nie ma. Tak samo nie
      rozwinęłabym znajomości z hazardzistą, alkoholikiem, narkomanem, panem
      mieszkającym pod mostem czy facetem, który miał 3 żony.
      Problemy z tego wynikające można przewidzieć a ja mam wyobraźnię.
      Moim zdaniem do poczucia własnej wartości ma się to nijak. Nie jestem
      altruistką, znam siebie i swoje oczekiwania. Jestem bezdzietna i tego samego
      chciałam od potencjalnego pana.
      • lola211 Re: Triss 08.01.04, 15:20
        A ja mysle, ze jak juz bedziesz miała dziecko to twoje podejscie w tym temacie
        ulegnie zmianie.Sama bedziesz dzieciata, wiec posiadanie dziecka przez
        potencjalnego partnera nie bedzie juz przeszkoda.
        Rozwiazaniem optymalnym jest zwiazek osób które mają wspolne
        dzieci,ewentualnie nie mają ich wcale, ale wiadomo ogólnie, ze odstepstwa od
        tej normy sa czeste.
        Samotna matka jest o tyle mniej "atrakcyjna" od takiego tatusia, ze z reguły
        zwiazek z nia oznacza automatycznie mieszkanie z jej dziecmi, w jego przypadku
        to rzadkosc- dzieci widuje czasami, mieszkaja z ich matka.
        Jako ze sama jestem mama nie postrzegam ojców jako mniej atrakcyjnych
        partnerów, bo w koncu sama jestem "towarem wybrakowanym" według takich
        teorii:)).
        Mysle, ze osoby bezdzietne demonizuja rodzicielstwo i stad takie podejscie.
        Kiedy sie juz "wroga " pozna to okazuje sie, ze nie taki straszny jak sie
        zakładało.
        • Gość: Triss Merigold Re: Triss IP: *.acn.waw.pl 08.01.04, 15:34
          Nie sądzę. Mam faceta, bezdzietnego i jak najbardziej planujemy potomstwo.
          Kwestia tego, że chcę mieć kontakt z własnymi dziećmi. Cudze (partnera) i
          konieczność i przynajmniej akceptowania (najlepiej lubienia/kochania) odpadają.
          Poczytałam sobie wczoraj forum "macocha" i utwierdziłam się w swoim przekonaniu.
          • lola211 Re: Triss 08.01.04, 16:52
            Chodzi mi tylko o to, ze kiedys mozesz byc samotną mama(czego oczywiscie ci
            nie zycze), bo róznie bywa.I co- nadal nie dopuscisz opcji zwiazania sie z
            kims kto takze ma dziecko? Czy zakładasz niewiazanie sie z nikim, skoro nie
            bedziesz juz bezdzietna? Bądz mimo bycia samotna matką nadal od partnera
            wymagac bedziesz bezdzietnosci?
            Bo tego, czy bedziesz juz zawsze z ojcem twojego przyszłego dziecka wiedziec
            nie mozesz.
            • Gość: Triss Merigold Re: Triss IP: *.acn.waw.pl 08.01.04, 16:59
              Lola chyba dość wyraźnie pisałam o swoich preferencjach jako osoby TERAZ
              bezdzietnej. W innym wątku napisałam, że jako bezdzietna tego samego chcę od
              faceta tj. stanu wolnego i braku potomstwa.
              Gdybanie "co może się zmienić jeśli..." jest wg. mnie pozbawione sensu bo można
              tworzyć nieskończoną ilość wariantów i każdy będzie tak samo prawdopodobny.
              Pewnie wtedy facet z dzieckiem byłby dla mnie do przyjęcia itd. ale nie widzę
              potrzeby żeby się zastanawiać nad tak radykalnymi zdarzeniami w życiu. Równie
              dobrze mogłabym się zastnawiać co by było gdybym wpadła pod samochód i była
              sparaliżowana.
              Jestem za braniem pod uwagę AKTUALNEJ sytuacji w rozważaniach jak wyżej a nie
              wymyślania sobie różnych okoliczności.
              • lola211 Re: Triss 08.01.04, 17:08
                Draze temat, bo poprzednio napisałam, ze twój poglad ma szanse sie zmienic po
                urodzeniu przez ciebie dziecka.A ty piszesz, ze watpisz w taka zmiane.
                Byłoby nielogiczne, gdybys sama majac dziecko oczekiwała bezdzietnosci
                partnera.
                A twoje obecne stanowisko jest calkowicie zrozumiałe, po co komplikowac sobie
                dodatkowo zycie, skoro mozna tych komnplikacji uniknąc.
                • Gość: Triss Merigold Re: Triss IP: *.acn.waw.pl 08.01.04, 17:11
                  W sumie to trudno oczekiwać tu logiczności. Sama nie znam odpowiedzi. Myślę, że
                  moje dziecko to będzie moje a faceta to byłoby cudze. Niektóre kobiety jakoś to
                  godzą najwyraźniej. Chyba byłoby mi łatwiej (hipotetycznie) gdyby facet miał
                  dorosłe dzieci mieszkające za granicą. Są a jakby nie było tzn. nie objawiają
                  się problematycznie w życiu codziennym.
    • julla Re: Kobiecość 07.01.04, 18:18
      Wydaje mi się, że Triss po prostu nie jest hipokrytką, co akurat jest wielką
      rzadkością wśród ludzkości. Koiety często robią ściemę, jakie to są sielskie
      i anielskie, gotowe zastapić nawet wycieraczkę pod drzwiami- a jak to potem
      kończy się w praktyce, to sami wiemy...Ja akurat bardzo cenię w ludziach odwagę
      do zaprezentowania siebie bez żadnych kokardek i ozdobników, bez mizdrzenia się
      - własnie ta umiejętność kojarzy mi się z poczuciem własnej wartości, brakiem
      tendencji do okłamywania otoczenia dla poprawy autoportretu.
      Możesz sie zgadzać z taką postawą lub nie; oburzać się i polemizować
      ale przynajmniej wiesz, że nie jesteś oszukiwany.
      I to się własnie powinno cenić, moim zdaniem
    • pajdeczka Re: Kobiecość 08.01.04, 11:57
      Nie zastanawialam się nad definicją słowa Kobieta.
      Zastanawiam się natomiast codziennie czy ja jestem jeszcze kobietą, czy już
      mężczyzną? A może hybrydą?
      • l2m Re: Kobiecość 08.01.04, 14:54
        pajdeczka napisała:

        > Zastanawiam się natomiast codziennie czy ja jestem jeszcze kobietą, czy już
        > mężczyzną? A może hybrydą?

        To ostatnie raczej. Bo najprawdopoidobniej jesteś potomkiem kobiety i
        mężczyzny ;-)
    • marco2002 Re: Kobiecość 08.01.04, 14:59
      Czytając niektóre posty zauważyłem strategie wyboru partnera które chciałbym
      przedstawić wraz z próbą opisu ich słabych i mocnych stron.

      Pierwsza to strateria Pigmaliona i Galatei.
      Pigmalion podejmuje próbę stworzenia nowej osoby biorąc jak to zostało
      określone w jednym poście "szarą myszkę" lub "glinę do lepienia". Dalej
      następuje okres kształtowania nowej osoby pod osobistym nadzorem Pigmaliona.

      Druga to strategia poszukiwania "bezpiecznego partnera". Ze względu na
      rozliczne własne lęki zawężamy obszar populacji do tej "bezpiecznej" i tam
      szukamy idealnego partnera. Tak więc pozwolę sobie na bycie złośliwym
      odpadają single z dziećmi, 3-krotnie żonaci/zamężni, cykliści, masoni i tak
      dalej...

      Strategia Pigmaliona ma swoje wady. Mianowicie przynosi satysfakcję
      Pigmalionowi tylko podczas samego procesu "lepienia" lub ożywiania Galatei.
      Później przyjemnośc zanika i powstaje nieznośne napięcie zmuszające do
      porzucenia jej i poszukiwania nowej "gliny" do lepienia.

      Zaś strategia "bezpiecznego" partnera ma jedną, nie conajmniej dwie wady.
      Pierwsza to taka o której niektórzy wiedzą że bezpieczny partner jest...
      no właśnie nudny.
      Druga wada tej strategii to ta że ma ona w sobie niewiarygodnie silną opcję
      do przekształcenia związku w sado-maso ponieważ na bezpiecznego partnera
      można przenieść wszystko. Jakie to wygodne rozwiązanie swoich problemów
      nieprawdaż?

      Pozdrawiam serdecznie
      M
      • zbychooo Re: Kobiecość 08.01.04, 15:09
        "Bezpiecznych partnerów" niestety nie ma...
        • pajdeczka Re: Kobiecość 08.01.04, 15:11
          zbychooo napisał:

          > "Bezpiecznych partnerów" niestety nie ma...


          tak jak bezpiecznego seksu:))
          • kochanica.francuza Re: Kobiecość 08.01.04, 22:51
            Pajda dlaczego "skrytym"?
            Chyba "ukrytym"?
            Chyba ze to mialo być: Zamknietym w sobie pajdeczkozercom..itd - bo skryty to:
            zamknięty w sobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka