privateprive
14.02.08, 22:44
ostatnio z ust mojego kolegi padło takie oto zdanie: "przyjaźń kobiety z
kobietą? to jest erzac braku faceta - wtedy tak. ale w momencie, gdy jedna z
przyjaciółek poznaje faceta, to przyjaciółka idzie w odstawkę. i kończy się
przyjaźń. potem zaczyna się rywalizacja, niekoniecznie uświadomiona."
nie piszcie tylko, że "a właśnie, że nie, bo ja mam przyjaciółkę od liceum
itd., albo - moja mam miała przyjaciółkę od podstawówki" - chodzi mi o pewne
ogólne prawidłowości, a nie o skupianie się na jednostkach.
zgadzacie się z tym?