Wandale na Bartniczej

24.05.09, 12:13
Dziś późno w nocy maszerująć ze śpiewem na ustach i okrzykami na
k..,p..., h.. wzdłuż ulicy BARTNICZA przemaszerowli wandale tłukąc i
demolując wszyskto co napotkali. I tak wczesnym rankiem ukazał się
obraz zniszczenia od Ogińskiego do Wyszogrodzkiej-poprzewracane
kosze,powyrywane młode posadzone drzewka w pasie drogowym włącznie z
ich ochronnymi palami.Dzicz do kwadratu !.
    • stg44 Re: Wandale na Bartniczej 24.05.09, 13:29
      dlatego nie można się pieścić i od razu dzwonić na policję/straż
      miejską - wandal nie może czuć się bezkarny.
    • sibeliuss Re: Wandale na Bartniczej 24.05.09, 14:02
      Skąd wiesz co krzyczeli?
      • magoo_king Re: Wandale na Bartniczej 24.05.09, 16:57
        Jak mordy drą to chyba słychać nie uważasz ??
        • gilzeusz Re: Wandale na Bartniczej 24.05.09, 18:54
          ...jak zwykle troche pomarudzimy, zwentylujemy sie, a i tak nikt nie
          podniesie sluchawki i nie zadzwoni na policje...bo po co?
          I tak do nastepnego razu, az moze dzikusy sie bardziej rozochoca i
          kogos pobija, zgwalca albo zamorduja.
          A wtedy z namaszczeniem napiszemy: "jak zwykle policja na Brodnie nic
          nie robi, a bandyci chodza wolno i sa zupelnie bezkarni".
          A pewnie, ze chodza, bo komu to tak naprawde przeszkadza?
          • stg44 Re: Wandale na Bartniczej 24.05.09, 22:02
            dziwi mnie fakt że ludzie nie dzwonią po służby porządkowe , szkoda
            im kasy za połączenie , boją się czy jak ?
            • stg44 PS 24.05.09, 22:04
              Policja/Straż bardzo chętnie przyjadą - łapią "zlecenie" więc nie
              mają pustych pzrejazdów - jak taksówkarz.
              Dzwonić jak coś widać czy słychać.
            • gilzeusz Re: Wandale na Bartniczej 24.05.09, 22:16
              Podniesienie sluchawki, wykrecenie numeru i zgloszenie problemu wymaga
              odrobiny wysilku i wyjscia przed szereg anonimowych, pasywnych
              narzekaczy...a i sasiadowi jakos glupio sie pochwalic, ze sie dzwoni
              na policje.
              To niech dzwonia inni, przeciez tez tu mieszkaja nie?!

          • sibeliuss Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 09:03
            gilzeusz napisał:

            > ...jak zwykle troche pomarudzimy, zwentylujemy sie, a i tak nikt
            nie
            > podniesie sluchawki i nie zadzwoni na policje...bo po co?

            Zaraz usłyszysz, że namawiasz do kablowania, donoszenia i że tak nie
            mozna, bo trzeba być ok.
            • gilzeusz Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 09:27
              Wiesz co?
              Mnie sie wydaje, ze to nawet nie chodzi o niechec do "kablowania".
              To raczej totalny tumiwisizm (w koncu nie pala mojego mieszkania) i
              znieczulica na cokolwiek innego niz wlasna zgaga.
              Moze tylko czasem przychodzi zdziwienie - "co znowu podwyzka
              czynszu?!"...no a jak ma byc inaczej jesli administracja ciagle musi
              remontowac windy, klatki schodowe, nasadzac nowe krzewy...bo
              mlodziez sie "bawi", a lokatorzy maja to "gdzies".
              I to nie tylko chodzi o policje czy straz miejska.
              Jak sie winda zepsula w moim starym bloku, to jak slowo daje - na
              okolo 100 mieszkan w klatce zawsze po fachowa pomoc dzwonilem ja,
              albo sasiad z 4 pietra.
              Dwa mieszkania na 100 byly wzglednie zainteresowane zmiana
              niekorzystnej sytuacji pod wlasnym nosem.
              Reszta dymala po schodach tylko klnac na wszystko i wszystkich, ale
              zeby podniesc telefon i zadzwonic po serwisantow, albo ruszyc srake
              do administracji?
              Co to to nie!
              • orygenes Re: Wandale na Bartniczej 26.05.09, 22:18
                Zgadzam się - tumiwisism pożera wszystko wokół. Czasem też mu
                ulegam. Nieraz dzownię do Strazy Miejskiej w sprawie pijaństwa pod
                blokiem, ale po serii pytań: ile mają lat?, co robią? itp., na które
                cierpliwie odpowiadam i tak nikt nie przyjeżdża.
        • sibeliuss Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 09:04
          magoo_king napisał:

          > Jak mordy drą to chyba słychać nie uważasz ??
          >
          Nie, nie uważam, żeby na słuchaniu trzeba było poprzestać.
          • magoo_king Re: Wandale na Bartniczej 26.05.09, 20:12
            No ba zawsze można się przyłączyć ...
            J...ć Widzew(wisłę lub inny "ukochany" klub) J...ć
    • lelu Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 11:05
      Dzisiaj rano wywaliło na Bartniczej rurę wodociagową. Rzeka wody od
      Oginskiego do Goworowskiej. Żaden numer nie przyszedł mi do głowy,
      więc wykręcam 112. Bóg mnie pokarał. Po 10 minutach czekania dałem
      sobie spokój. Czekanie na odebranie telefonu 994 zabrało mi tylko 5
      minut. Powiedzieli, że już wiedzą. Po pół godzinie nie bylo jeszcze
      nikogo. Sumienie mam czysta, ale reszta?
      • stg44 Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 12:00
        niestety 112 jeszcze kuleje i całe szczęście nie są
        zlikwidowane "stare" numery".
        W kolektywie siła ale kolektyw tworzą jednostki.
        pozdr.
        • christine.p Re: Wandale na Bartniczej 26.05.09, 00:25
          Nie ma co narzekać na numer 112 - pewnej soboty, w lutym, na numer 112 dodzwoniłam się prawie od razu, bo musiałam wezwać pogotowie - a na 999 wszystkie linie były zajęte.
          Pani siedząca po drugiej stronie słuchawki, słysząc co się dzieje, od razu połączyła mnie z bezposrednim numerem pogotowia, które przyjechało za ok. 5 min.
          Jak widać, warto próbować i dzwonić, jeśli jest to konieczne.
      • gilzeusz Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 17:33
        No i bardzo dobrze zrobiles.
        Gratulacje.
        Mnie osobiscie zawsze krew zalewala na marudzenie w stylu:
        "O co do k...y nedzy, jeszcze windy nie chodza!? Od wtorku dymam po
        schodach, a tym ch...m nie chce sie naprawic dzwigu!".
        I wtedy grzecznie pytalem:
        "A zadzwonil Pan do administracji w tej sprawie?".
        Na co najwyrazniej oburzony jegomosc odpowiadal:
        "A co JA mam dzwonic?! Przeiez to ICH psi obowiazek dbac o windy!".
        I tak w "kolko Macieju".
        Takze jeszcze raz szacuneczek Lelu.
        • sibeliuss Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 17:47
          To dobrze, że Lelu zadzwonił w sprawie tych wind.
          • lelu Re: Wandale na Bartniczej 25.05.09, 18:07
            Czepiasz się. Chcesz odebrać mi małe radości. Glizeuszu, ja Ci i tak
            dziękuję.
            • sibeliuss Re: Wandale na Bartniczej 26.05.09, 10:13
              lelu napisał:

              > Czepiasz się.

              Ja tylko patrzę kto się komu dopisuje - banalne.

              > Chcesz odebrać mi małe radości.

              Gdzieżbym śmiał.

              > Glizeuszu, ja Ci i tak dziękuję.

              Ja też, za windy i awarię.
Pełna wersja