26.11.09, 11:20
Głupi tytuł, ale inny nie przyszedł mi do głowy.
Głupi tytuł, bo głupi wąteksmile

Często gdy przechodzę przez centrum mojego miasta, dostaję ulotki. A
to jakieś kredyty, chwilówki,a to reklama nowego sklepu z odzieżą na
wagę. Nie jestem zainteresowana, więc od pewnego czasu
mówię "dziękuję" i nie biorę ulotki - wydaje mi się bez sensu brać
ją po to, by wyrzucić do najbliższego kosza na śmieci.
Ale może nie tak bez sensu? Wczoraj akurat rozdawała staruszka ze
złamaną reką - pomyślałam, że może ona dostaje jakieś grosze od
ilości rozdanych ulotek? I ja ją tych groszy pozbawiam?

Zastanawiam się jak to jest od strony technicznej - płacą ludziom za
samo rozdawanie? Za godziny czy od sztuki? A jak to jest od strony
etycznej - powinnam zabrać, czy nie?

Wiem, że temat może nieważny i może głupi. Ale będę wdzięczna za
opinie
Obserwuj wątek
    • capriglione Re: ulotki 26.11.09, 11:26
      W czasie studiów rozdawałam ulotki. Płacono nam wtedy od liczby rozdanych
      reklam. Praca głupia, pieniądze groszowe, ale czego się nie robiło, żeby trochę
      tę "biedę studencką" przegonić.

      Ja zawsze biorę, ugniatam po kieszeniach, potem zbiorowo wyrzucam, najczęściej
      na peronie czekając na pociągsmile
      • ula27121 Re: ulotki 26.11.09, 11:42
        A skąd firma wie, że nierozdanych ulotek nie wyrzuciła osoba rozdająca?
        Spytam, bo zawsze mnie to zastanawia.
        • mamalgosia Re: ulotki 26.11.09, 13:48
          może więc płacą za godziny jednak?
          Nie kazdy jest uczciwy, a prościej jest wyrzucić cały plik do kosza,
          niż się napraszać by ktoś wziął
    • maadzik3 Re: ulotki 26.11.09, 12:37
      Wcale nie glupi temat! Sama sie nad tym pare razy zastanawialam, dokladnie w tym
      kontekscie co Ty, Mamalgosiu
      • verdana Re: ulotki 26.11.09, 14:18
        Nie biorę z zasady. Dla mnie to jest karygodny sposob zarabiania
        (nie mam pretensji, do tych co rozdają, tylko do tych co drukuja).
        Ludzie biora ulotki i wyrzucaja, a lasy nikną. Wyjatkowe
        marnotrawstwo i niszczenie środowiska, o ktorym malo się mówi.
        Nie tylko nie biorę (cóż, od staruszki ze zlamana ręka zrobiabym
        wyjątek), ale prowadzę kampanię wśrod znajomych- nie bierzcie
        ulotek! Chrońcie lasy!
        • marzek2 Re: ulotki 26.11.09, 14:33
          Ja mam podobne dylematy i raczej nie biorę. Czytałam gdzieś, że ponoć nawet
          firmy reklamujące się poprzez ulotki mają świadomość niskiej skuteczności takiej
          formy reklamy, że w ten sposób chcą raczej jakoś tak ogólnie być widoczne...
          dziwne dla mnie - ja z reguły nie pamiętam kompletnie niczego, co zobaczyłam na
          ulotce przez kilka sekund, zanim wyrzuciłam do kosza. No i dana firma kojarzy mi
          się raczej nerwowo niż przyjemnie, właśnie ze względu na te ulotki...
          • mamalgosia Re: ulotki 26.11.09, 16:08
            marzek2 napisała:

            ja z reguły nie pamiętam kompletnie niczego, co zobaczyłam na
            > ulotce przez kilka sekund, zanim wyrzuciłam do kosza.

            mam tak samo
        • magdalaena1977 Re: ulotki 26.11.09, 15:19
          verdana napisała:

          > Nie biorę z zasady. Dla mnie to jest karygodny sposob zarabiania
          > (nie mam pretensji, do tych co rozdają, tylko do tych co drukuja).
          > Ludzie biora ulotki i wyrzucaja, a lasy nikną.
          Zgadzam się w 100 %
          Forma reklamy jest niesympatyczna i nieefektywna.
          Jedyne, co mogę zrobić, to nie brać.
        • maadzik3 Re: ulotki 26.11.09, 15:30
          Zgadzam sie Verdano, tez uwazam to za marnotrawstwo papieru i z zasady nie
          przyjmuje. Ale czasem widuje na ulicach (w supermarketach juz nie) osoby
          rozdajace ulotki ktore wygladaja na bezdomne. I wtedy sie lamie. Ktos im dal
          szanse (ile osob zatrudni bezdomnego?), szanse zarobienia, poczucia ze sami
          sobie to zawdzieczaja itd. To czemu nie mialabym wyciagnac reki ja? No, ale ten
          papier? Stad moje watpliwosci
    • madziaq Re: ulotki 26.11.09, 15:27
      Nie biorę od jakiegoś czasu w ogóle. W centrum Warszawy przy metrze atakuje mnie
      zazwyczaj z 10 osób z różnymi reklamami. Oczywiście nie tylko mnie wink Ludzie
      biorą te ulotki i wyrzucają do nabliższego kosza nawet nie udając, że czytają. A
      niektórym do kosza za daleko nawet i wyrzucają na chodnik uncertain Efekt jest taki,
      że ma miejsce kosmiczne marnotrastwo papieru, kosze na śmieci są przepełnione a
      na chodniku w najbliższej okolicy też walają się ulotki. Mnie się to nie podoba.
      Poza tym ja mam tendencję ładowania wszystkiego do torby i zapominania o tym, a
      te ulotki z kolei mają tendencję do brudzenia wszystkiego innego co mam wtorbie,
      bo jakośc farby drukarskiej jak widać marna...

      Tak więc gdzieś od roku nie biorę, nie musze szukać kosza, nie przyczyniam się
      do niszczenia lasów i nie mam w torbie i kieszeniach śmietnika. Czasem mam
      trochę wyrzuty sumienia, jak ci ludzie stoją np na zimnie i deszczu albo w
      okropnym upale, no ale nie biorę.

      Płacą im niestety od sztuki. A firma wysła "tajniaków" żeby sprawdzili, czy dana
      osoba jest w wyznaczonych godzinach na stanowsiku, czy w okolicznych koszach nie
      widać cąłych plików ulotek (jak człowiek dostaje jedną to zazwyczaj jakoś tam
      pogniecie, zanim wyrzuci i wygląda to inaczej niż np 100 wyrzuconych hurtowo) i
      czy np. rozdający nie dają jednej osobie po 10 ulotek, żeby się szybciej ich pozbyć.
      • mamalgosia Re: ulotki 26.11.09, 16:10
        to ja bym chowała do własnej kieszeni, a wyrzuciał dalej od
        stanowiska pracysmile
    • ewa_g96 Re: ulotki 27.11.09, 09:34
      Ja biorę ulotki i chowam do kieszeni a potem hurtowo usuwam. Zawsze żal mi tych
      co zarabiają w ten sposób bo pewnie marnie im płacą. I cieszy mnie że pracują
      uczciwie a nie kradną.
    • otryt Re: ulotki 27.11.09, 13:33
      Większego wroga reklamy niż ja nie znajdziecie pod słońcem. Reklamę
      dzielę na dwa rodzaje: informacja o towarze, mówiąca co, gdzie i za
      ile. Drugi rodzaj reklamy nie informuje, lecz manipuluje naszymi
      uczuciami, porusza czułe struny, odwołuje się do chciwości,
      zazdrości, pychy, buduje skojarzenia seksualne. Jednym słowem
      manipuluje. Pierwszy rodzaj odwołuje się do naszej racjonalności,
      drugi sprawia, że nasze decyzje stają się nieracjonalne, czyli
      kupujemy coś, czego nie potrzebujemy. Niektórzy ekonomiści mówią, że
      dzisiejszy kryzys światowy powstał między innymi dlatego, że załamał
      się model ekonomiczny oparty na założeniu, że ekonomiczne decyzje
      człowieka są racjonalne. Przez całe wieki obowiązywało określenie
      homo-economicus, co znaczyło, że człowiek wie, co jest dla niego
      dobre i służy jego i jego rodziny interesom ekonomicznym. Ten pewnik
      przestał obowiązywać, bo reklama i marketing osiągnęły tak wysoki
      rozwój (często wspierane przez psychologię i inne nauki), że
      potrafiono zmanipulować tak wielu ludzi, by w skali masowej decyzje
      ekonomiczne podejmowane przez ludzi były błędne.
      Analogicznie można te dwa rodzaje reklamy przyrównać do informacji
      politycznych (pożytecznych) lub propagandy i manipulacji politycznej
      (szkodliwych). Informacja pozwala wyborcom i obywatelom podejmować
      racjonalne decyzje, propaganda sprawia, że decyzje są nieracjonalne
      i w krótszej lub dłuższej perspektywie szkodliwe dla kraju i
      obywateli.

      Ulotki, o których rozmawiamy należą raczej do tego pierwszego
      rodzaju reklamy, która informuje, że pojawił się jakiś nowy sklep,
      punkt usługowy, lokal, itp. Czyli jest to mniej szkodliwy rodzaj.
      Szkoda polega na marnotrawieniu papieru, zaśmiecaniu ulic
      ewentualnie nagabywaniu ludzi. Ta informacja jest przeważnie dla nas
      bezużyteczna , bo co mnie obchodzi zakład fryzjerski dla psów albo
      kurs językowy dla pięciolatków. Może zainteresuje małe grono?
      Moje dzieci rozdawały kiedyś ulotki. To bardzo słabo płatna praca.
      Nie sprzeciwiałem się, by na własnej skórze poznały i zrozumiały,
      ile trudu kosztuje zarobienie pieniędzy i że warto włożyć trochę
      wysiłku, aby wykształcić się i mieć lepszą pracę w przyszłości. To
      trwało krótko, były nieuczciwe momenty tak ze strony pracodawców,
      jak i pracobiorców. To doskonały moment, aby o tym z młodymi
      porozmawiać, by uczulić na pewne sprawy.

      Na początku nie brałem tych ulotek. Potem rozumiejąc trud
      rozdających zacząłem brać, ale tylko w tych miejscach, gdzie stały
      kosze. Nie mam zwyczaju upychać śmieci po kieszeniach lub w teczce.
      Czasem nawet z pewną ostentacją, na oczach rozdającego, bez jednego
      spojrzenia na ulotkę wyrzucałem ją od razu do kosza.

      Skoro tak mówimy o papierze. Znacznie więcej papieru mają bezpłatnie
      rozdawane gazety niż ulotki. Wciąż zastanawiałem się jaki cel ktoś
      ma? Dlaczego tyle pieniędzy na to wydaje? Reklam wcale tam nie jest
      więcej niż w gazetach płatnych. Widać komuś bardzo zależy, byśmy
      myśleli w określony sposób. A więc otwierając taką gazetę pytam się
      siebie, w jaki sposób powinien myśleć i o jakich sprawach, według
      sponsorów tych gazet. Na czym im zależy i dlaczego? Muszę przyznać,
      że wielkie przeżycie na mnie robi przejazd warszawskim metrem. Te
      ekrany co trzy metry po obu stronach, jak z Big Brothera. To
      czytałem 30 lat temu u Orwella. I proszę, dziś się urzeczywistnia.
      Jadą ludzie do pracy z rana, niektórzy jeszcze w półśnie. Ekran im
      mówi np. o śmiertelnym wypadku posła X. Tytuł jest tak sformułowany,
      że myślę, że to poseł X kogoś zabił. Po zajrzeniu do środka w wersji
      papierowej gazety, okazuje się, że to poseł X zginął. Wrażenie jakie
      pozostaje, znowu poseł z tej nielubianej partii zrobił coś
      wstrętnego. I każdego dnia coś nowego dokłada się. Takich przykładów
      mógłbym podawać dziesiątki, jeśli nie setki.

      A płatna prasa jest lepsza? Niedawno parę razy kupowałem Gazetę
      Wyborczą tylko po to, by mieć film dołączony do niej. Całe 70 stron
      szło bez czytania do śmieci. Taką praktykę dodawania różnych
      przedmiotów, by powiększyć nakład stosuje wiele tytułów.
      • otryt Re: ulotki - reasumując 27.11.09, 21:50
        W świetle tego, co napisałem wyżej, ulotki rozdawane w mieście uważam za
        najbardziej akceptowalną spośród wszystkich innych rodzajów reklam.
        • wiesia140 Re: ulotki - reasumując 18.11.10, 10:07
          choć czasem nachalną prawda otrycie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka