andrzej585858
28.04.10, 21:01
Bardzo często ostatnimi laty poruszana jest kwestia pozycji kobiet w Kościele.
Zarówno jeżeli chodzi o miejsce kobiet w strukturach Kościoła jak też o roli
jaką kobiety powinny spełniać według nauczania Kościoła. No i oczywiście
niezwykle gorącym tematem jest także fakt że to nikt inny jak właśnie Kościół
sprowadza rolę kobiety jedynie do rodzenia dzieci.
Jakiś czas temu zacząłem zastanawiać się nad napisaniem postu dotyczącego
pozycji kobiety i jej postrzegania w historii Kościoła a zwłaszcza w
początkach historii Kościoła. W poszukiwaniu źródeł znalazłem w książce prof.
Ewy Wipszyckiej "Kościół w świecie późnego antyku" bardzo ciekawy rozdział
poświęcony temu zagadnieniu. W związku z powyższym zrezygnowałem z
samodzielnego pisania na rzecz przedstawienia rozdziału z powyższej książki.
Za takim rozwiązaniem przemawia także najbardziej chyba istotny fakt iż
autorka jest kobietą więc chyba trudno posądzić ją o stronniczość, a poza tym
wybitnym historykiem.
Artykuł jest dość długi więc pewnie trzeba będzie kilka postów jemu poświęcić,
ale naprawdę warto zapoznać się z nim.
"Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w
Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka
wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście czymś
jednym w Chrystusie Jezusie" - S. Paweł w "Liście do Galatów" 3,27-28
"W boleściach i w trwodze rodzisz, kobieto, ku twojemu mężowi masz spoglądać,
i on panuje nad tobą - czy ty nie wiesz, że jesteś Ewą? Trwa wyrok Boga nad
twą płcią w tym świecie: nieuniknione jest, by przestępstwo też trwało. Jesteś
drzwiami diabła; jesteś tą, która złamała prawo słynnego drzewa; to ty
namówiłaś tego, do którego diabeł nie znalazł dostępu; ty człowieka, podobiznę
Boga, tak łatwo wypędziłaś; z twojej to zasługi, to jest śmierci, również Syn
Boży musiał umrzeć" - Tertulian, "O klejnocie kobiet, 1,1-2.
Bezwzględna równość w Chrystusie i pozycja oskarżonej o największą zbrodnię
ludzkości - między tymi skrajnościami mieszczą się rozliczne, często sprzeczne
i niezbyt spójne poglądy starożytnych chrześcijan na kobietę, które w naszych
czasach budzą zdumiewająco wiele emocji, o wiele więcej, niż by to wynikało z
ich historycznego charakteru. Chrześcijaństwo starożytne często bywa dziś
oskarżane o wrogą postawę wobec kobiet; czynią to zwłaszcza zwolenniczki ruchu
feministycznego, ale nie tylko one. Oczywiście przeszłość sama w sobie nie
prowokowałaby tylu kontrowersji, gdyby nie to, że sądy o kobiecie sformułowane
przed wiekami przetrwały i wciąż pozostają podstawą nauki wszystkich odmian
chrześcijaństwa, spory więc tyczą się dnia dzisiejszego, a nie starożytności.
Ten dzień dzisiejszy nie będzie stanowić przedmiotu moich rozważań; nie mam
zamiaru zastanawiać się, czy Kościół katolicki lub inne Kościoły są kobietom
wrogie czy życzliwe (jeśli można wyrazić się w tak uproszczony sposób) -
wiedza, którą posiadam jako starożytniczka, nie uprawnia mnie do tego. Nie
będę też zajmować się użytkiem, jaki czyni się dzisiaj z dotyczących tej
kwestii tekstów powstałych u progu dziejów Kościoła.
W znajdujących się w NT listach apostoła Pawła kilka ustępów w sposób
szczególny zajmuje się kobietami, ich miejscem w rodzinie i w gminach
wyznawców Chrystusa. Warto zacząć od ich przypomnienia:
"Żony, bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i
nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we
wszystkim, bo to jest miłe w Panu" - Kol 3,18-20.
"Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i
Chrystus - Głową Kościoła: On Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest
Chrystusowi, tak o żony mężom - we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony, bo i
Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić (..)
Mężowie powinni miłować swoje żony tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją
żonę, siebie samego miłuje" - Ef 5,22 - 28.
"Bóg bowiem nie jest Bogiem zamieszania, lecz pokoju. Tak jak to jest we
wszystkich zgromadzeniach świętych, kobiety mają na tych zgromadzeniach
milczeć; nie dozwala im się bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo
nakazuje. A jeśli się pragną czegoś nauczyć, nie zapytają w domu swoich
mężów!" - 1 Kor 14,33 - 35.
"Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste,
bez gniewu i sporu. Podobnie kobiety - w skromnie zdobnym odzieniu, niech się
przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami
albo zlotem i perłami, albo kosztownym strojem, lecz przez dobre uczynki, co
przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności.
Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś
kobiecie nie pozwalam ani tez przewodzić nad mężem, lecz chcę, by trwała w
cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem - Ewa. I nie Adam
został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. Zbawiona
zaś zostanie przez rodzenie dzieci; będą zbawione wszystkie, jeśli wytrwają w
wierze i miłości, i uświęceniu - z umiarem" - 1 Tm 2,8 - 15.
"... starsze kobiety winny być w zewnętrznym ułożeniu jak najskromniejesz,
winny unikać plotek i oszczerstw, nie upijać się winem, a uczyć innych
dobrego. Niech pouczają młode kobiety, jak mają kochać mężów, dzieci, jak mają
być rozumne, czyste, gospodarne, dobre, poddane swym mężom..." Tt 2, 3 -5.
Dwudziestowieczni bibliści są zdania, że nie wszystkie listy przypisane przez
tradycję Pawłowi wyszły spod jego pióra. Część powstała w kręgu jego uczniów
(niektóre, być może, nawet w kręgu uczniów jego uczniów, a więc już na progu
II w.). Autorzy kryjący się za postacią apostoła, przypisując mu własne
teksty, pragnęli w ten sposób nadać im większą rangę, przysporzyć autorytetu.
Najprawdopodobniej wykorzystali oni autentyczne listy i bileciki Pawła, do
których wprowadzali swoje wywody (proceder wcale pospolity w dziejach
piśmiennictwa chrześcijańskiego). Oddzielenie listów "Pawłowych" od listów
"nie-Pawłowych" jest dla naszych rozważań bardzo istotne: w drugiej połowie I
w. bardzo wiele się w gminach chrześcijańskich zmieniało, przemiany, jak
zobaczymy, tyczyły się także miejsca, jakie w Kościele winny zajmować kobiety.
Istnieje we współczesnej biblistyce zgoda, a by w tej późniejszej epoce
umiejscawiać powstanie tzw. Listów Pasterskich: dwóch do Tymoteusza i jednego
do Tytusa. Więcej oporów wywołuje podobny zabieg w stosunku do listów do
Efezjan i do Kolosan, zdania specjalistów są tu wyraźnie podzielone. Osobną
kwestią jest autorstwo cytowanego przeze mnie ustępu z pierwszego listu do
Koryntian; nieco dalej zobaczymy, skąd się biorą wątpliwości na jego temat.
Wszelkie rozważania na temat autorstwa listów tworzących korpus Pawłowy mają
jednak znaczenie tylko z naszej, historycznej perspektywy. Dla chrześcijan
starożytnych, powołujących się na zalecenia zawarte w tych tekstach, problem w
ogóle nie istniał, wszystkie listy traktowano jako utwory napisane przez apostoła.
Zacytowane przeze mnie teksty odbierane są dziś jako wrogie kobietom, i to
zarówno przez zwolenników (czy zwolenniczki) równości kobiet, jak i przez jej
przeciwników (ci cytują owe teksty z satysfakcją). Kontrast z tym, do czego
przyzwyczaiła nas europejska tradycja XXw., jest uderzający.
Przez niemal dwa tysiące lat sytuacja kobiety w głęboko przekształconym
świecie uległa wyjątkowo daleko sięgającym zmianom. Na ogół nie zdajemy sobie
z tego sprawy, pozostając raczej pod wrażeniem dziedzictwa przeszłości
(codzienna nieufność do umiejętności kobiet, ich upośledzenie w sferze kariery
zawodowej i szerzej, w sferze materialnej, wreszcie złośliwości duże i małe).