Dodaj do ulubionych

Przymusowa spowiedź?

18.04.04, 22:59
Czy wysyłacie dzieci na siłę do spowiedzi?
Mnie rodzice wysyłają - masz obowiązkowa w niedzielę, spowiedź raz na dwa -
trzy miesiące. Mama idzie, to ja obowiązkowo też muszę. Bez sensu. Mam gdzieś
tą wiarę. W kościele się nudzę, grzechy wymyslam na poczekaniu, byle by były,
byle szybciej. nigdy naprawdę nie załuję. A rodzice nie rozumieją, że nie
wierzę. Jak powiedziałam mamie, że zmyslałam na spowiedzi, strasznie się
zdenerwowała, straszyła piekłem i takie tam. Co to za wiara na siłę? Innym
razem powiedziałam księdzu, że klękam tu tylko dlatego, że rodzice mi kazali,
nie mam mu nic do powiedzenia i w ogóle to nie wierze w Boga. chciał pogadać,
umoralniać, ale się spieszyłam.

Zostawcie nas, młodych w spokoju i może łaskawie zapytajcie, czy chcemy
wierzyć i czy wierzymy zanim zaczniecie nas zmuszać do praktyk religijnych
(mam 16 lat).
Obserwuj wątek
    • ogolone_jajka Prośba 18.04.04, 23:38
      Minijubko!

      Dziękuję Ci za ten głos prawdy i odwagi w kraju, w którym otwarte przyznanie się do niewiary grozi linczem, a przynajmniej pogardliwym spojrzeniem lub zgoła niedowierzaniem.

      Mam prośbę. Poproś swoje koleżanki i kolegów, jeśli możesz, aby wypowiedzieli się na tym forum na temat swojej wiary. Bo, jak się pewnie zorientowałaś, zdecydowana większość bywalców tego forum jest święcie przekonana, że ich pociechy wierzą, chcą wierzyć i będą wierzyć, a do kościoła chodzą z radością niczym na piknik. A to nie zawsze jest prawda z wiekiem, gdy człowiek zaczyna samodzielnie myśleć i rodzice przestają być jedynymi autorytetami, to się zmienia. Mnie tu już prawie nikt nie słucha. Uważają mnie za dziwaka, odszczepieńca, chama, prostaka i w ogóle wybryk natury. Udowodnij im, że takich "wybryków" jest nieco więcej.

      No chyba, że się mylę. Wtedy zamilknę.
      • mysiam1 Hm... 19.04.04, 00:12
        ...mam wrażenie, że ten post to prowokacja, ale być może w słusznej sprawie, bo
        problem jest poważny.
        Moja córka (niedługo 12 lat) po I Komunii była z chęcią u spowiedzi może ze dwa
        razy - zapewne "na fali" nowości, potem trzeba było ją mocno namawiać (no,
        przyznaję się od razu, że ostatecznie pójście tam i tak było aktem jej dobrej
        woli). Ostatnio - czyli powiedzmy rok - półtora "zaparła się" i do spowiedzi
        nie chodzi, a my już jej specjalnie nie namawiamy, ani tym bardziej nie
        zmuszamy, bo taka spowiedź straciłaby sens. Jednym z jej argumentów jest "A z
        jakich grzechów mam się spowiadać? Mam ciągle mówić, że nie słuchałam mamy i
        byłam niedobra dla braciszka?" i...właściwie muszę jej przyznać rację...Jakie
        grzechy może mieć dziecko?... Czy jeśli zrobi coś naprawdę złego, będzie mieć w
        sobie tyle odwagi, aby powiedzieć o tym komuś obcemu, czyli księdzu?...Czy
        zamiast tego "wyklepie" o nie słuchaniu mamy i taty?
        • 18lipiec Re: Hm... 19.04.04, 11:45
          dlaczego sądzisz że to prowokacja? nie wierzysz że coraz więcej ludzi odchodzi
          od kościoła i wiary?
          • mysiam1 Re: Hm... 19.04.04, 12:08
            18lipiec napisała:

            > dlaczego sądzisz że to prowokacja? nie wierzysz że coraz więcej ludzi
            odchodzi
            > od kościoła i wiary?

            Nie, wierzę, że wielu ludzi odchodzi od Kościoła i wiary z różnych powodów.
            Trudno mi jednak uwierzyć w gładkie teksty szesnastolatki pisane w "głębokiej
            nocy" akurat na taki temat. Oczywiście być może jest to akurat wyjątkowo
            filozoficznie nastawiona do świata osóbka, która cały weekend myślała, gdzie by
            tu napisać o swojej krzywdzie i w nocy z niedzieli na poniedziałek zamiast
            chrapać cichutko w poduszkę śniąc o sprawdzianie z matmy wymyśliła, że na tym
            forum. Być może zostaniemy zasypani lawiną postów o podobnej treści od jej
            kolegów i koleżanek. Być może każdy z tych postów zostanie napisany z innego
            komputera, a być może wszystkie z jednego. Nie wiem. Problem spowiedzi jest
            ważny - choćby dla rodziców, którzy jednak chcieliby, aby ich dzieci raz na
            jakiś czas zostały zmobilizowane do zastanowienia się, czy postępują dobrze i
            co mają "za uszami". Dla mnie jest ważne, żeby moja córka nie mówiła "Nie chcę
            iść do tego głupiego kościoła", ale nie wiem, jak sprawić, żeby ten kościół nie
            jawił się jej jako "głupi". I sama chciałabym kiedyś umieć przekonać do tego
            siebie.
            Nie próbuj mnie zaczepiać, bardzo proszę. Bo odpowiedzi w stylu "a u was
            Murzynów biją" są zabawne, ale do czasu. Potem tylko wywołują zniecierpliwienie.
            Chcesz się nie zgadzać, nie wierzyć, wątpić? Twoje prawo, ale ubierz to w formy
            odpowiednie dla człowieka dobrze wychowanego. I - tak jak prosiłam Jajka - nie
            pisz tylko o tym, że coś Ci się nie podoba - choć raz napisz, jakie błędy
            popełniono, że odeszłaś od wiary i jak można było ich uniknąć.
            • 18lipiec Re: Hm... 19.04.04, 12:13
              ależ oczywiście.
              Odeszłam od wiary bo nie mam dowodów na istnienie boga.
              Kosciola nie znosze za gloszenie nieprawdy, za zdzieranie pieniędzy, za
              pazerniactwo i chamstwo.
              Nie można było tego uniknąć,nic by mnie nie przekonało.

              i uwierz mi co chwila na świecie ktoś się rodzi, ktoś umiera,ktoś odchodzi od
              wiary.
              • isma Re: Hm... 19.04.04, 12:24
                A masz dowody na to, ze demokracja jest najlepszym z ustrojow? Jakos nikt z
                powodu coraz wiekszego ostatnio niedoboru empirycznych dowodow na to nie
                postuluje wprowadzenia w Europie struktur plemiennych. Ba, niezaleznie od tego,
                co myslimy o demokracji i o naszym sejmie, to, co tam uchwala, obowiazuje nas
                niestety, i tu nie ma przepros. To jest dopiero pazerniactwo i chamstwo wink))

                A Kosciol zdziera pieniadze od tych, ktorzy chca mu je dawac. Tez mnie
                denerwuje, ze biedne emerytki posylaja fure pieniedzy na Radio Maryja, ale to w
                koncu ich pieniadze ;-(((
                • dusk-till-dawn Re: Hm... 20.04.04, 12:39
                  Mateusza 6:24  Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.
              • mysiam1 Re: Hm... 19.04.04, 12:25
                18lipiec napisała:

                > ależ oczywiście.
                > Odeszłam od wiary bo nie mam dowodów na istnienie boga.
                A kto ma?

                > Kosciola nie znosze za gloszenie nieprawdy, za zdzieranie pieniędzy, za
                > pazerniactwo i chamstwo.
                A któż go znosi właśnie za to? Ja nie pytam o Kościół jako instytucję, a o
                wiarę.

                > Nie można było tego uniknąć,nic by mnie nie przekonało.
                >
                > i uwierz mi co chwila na świecie ktoś się rodzi, ktoś umiera,ktoś odchodzi od
                > wiary.
                Oczywiście, że zdaję sobie z tego sprawę, ale to nie jest argument za tym, aby
                tymi, którzy przy tej wierze zostają, pogardzać.
                Jest taki wiersz ks. Twardowskiego, nie komentuj go, nie musisz nawet czytać,
                ale ja go chcę zacytować.
                "Szukasz prawdy ale nie tajemnic
                liścia bez drzewa
                wiedzy a nie zdziwienia
                boisz sie oprzeć na tym czego nie można dotknąć
                zaczynasz od sukcesu wielki i zbędny
                nie milczysz ale pyskujesz o Bogu
                chcesz być kochany ale sam nie umiesz kochać
                myślisz że sobie zawdzięczasz wyrzuty sumienia
                nie wiesz że dowodem na istnienie jest to że tego
                dowodu nie ma

                inteligentny i taki niemądry"
            • dusk-till-dawn Re: Hm... 20.04.04, 12:38
              "jakie błędy popełniono"

              Prosze bardzo:

              "A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie (a nie w konfesjonale) odpuścił wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie odpuścicie i Ojciec wasz w niebie nie odpuści przewinień waszych". - Ewangelia Św. Marka -11:25-26

              "A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź upomnij go sam na sam. Jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego. Jeśliby zaś nie usłuchał weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniach świadków była oparta każda sprawa. A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi, a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin celnik. Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie, i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi będzie rozwiązane w niebie." - Ewangelia Św. Mateusza - 18:15-18
              • praktycznyprzewodnik Re: Hm... 20.04.04, 20:15
                Ale jaki to ma związek ze spowiedzią.
                1. Tekst odnosi się do przebaczania bliznim. To jest warunkiem uzyskania
                przebaczenia Boga.A wcale nie dowodzi tego, ze nie nalezy praktykowac
                wyznawania grzechów.
                2. Tekst dotyczny upominania naszych bliżnich, którzy grzesza i pozostają
                zatwardziali w grzechach.

                Co z tekstem o synu marnotrawnym ?
                A z "Wyznawajcie grzechy swoje jedni przed drugimi".
        • dusk-till-dawn Re: Hm... 20.04.04, 12:33
          1.Gdy Pan i Mistrz nasz Jezus Chrystus powiada: ,,Pokutujcie'', to chce, aby całe życie wiernych było nieustanna pokutą.
          2.W żaden sposób nie można pod wyrazem ,,pokutujcie'' rozumieć Sakramentu pokuty, to jest spowiedzi i zadośćuczynienia, które kapłan sprawuje.
          3.Nie chce jednak Pan rozumieć tu tylko wewnętrznej pokuty, gdyż pokuta wewnętrzna, bez zewnętrznego uśmiercenia ciała, nie jest pokutą.

          z 95 tez ks. Marcina Lutra
      • neogobbo Re: odpowiedź 19.04.04, 08:46
        Jasne że jest was więcej. Nawet większość. Ale to jeszcze nie powód, żebyście
        gremialnie stawiali się na tym forum.
        Powiedz otwarcie - dlaczego za cel postawiłeś sobie zniszczenie tego forum.
        • isma Re: odpowiedź 19.04.04, 09:53
          Gobbo, spokojnie.
          Co do postu inicjujacego watek, to, chociaz rownie dobrze moze byc prowokacja,
          poakzuje problem, ktory jest.
          Jak katechizowano te mloda osobe (a to juz jest pokolenie, ktore katechizowano
          systematycznie, w ramach zajec szkolnych), ze niewiele WIE o sensie spowiedzi
          (ze w ten sens nie wierzy, to odrebna sprawa)?
          Jak wychowaywano te mloda osobe, ze majac lat 16 nie potrafi (a moze nie chce?z
          koniunkturalizmu?) przeciwstawic sie rodzicom, nie z glupiego buntu, tylko -
          podobno - z przekoania?
          Itp., itd.
          • neogobbo Re: odpowiedź 19.04.04, 11:57
            Wiem, że to może być prowokacja. I nie mam nic przeciwko temu, zeby ktoś, kto
            ma problemy z nadgorliwymi religijnie rodzicami pojawił się na tym forum.
            • 18lipiec Re: odpowiedź 19.04.04, 12:02
              ale dlaczego ? ja w tym wieku też przeżyłam okres buntu tylko akurat nikt mnie
              do spowiedzi nie zmuszał ,ale w wieku 16 lat odeszłam od wiary, i dlaczego to
              ma być prowokacja? przecież wiele mlodych osób odchodzi od wiary
          • dusk-till-dawn Re: odpowiedź 20.04.04, 12:42
            Marka 4:24  I rzekł do nich: Baczcie na to, co słyszycie! Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą, a nawet wam przydadzą.
        • dusk-till-dawn Re: odpowiedź 20.04.04, 12:41
          Kolosan 4:6  Mowa wasza niech będzie zawsze uprzejma, zaprawiona solą, abyście wiedzieli, jak macie odpowiadać każdemu.

          Mateusza 7:2  Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.

          Powiedz otwarcie - dlaczego za cel postawiles sobie zniszczenie wszystkich myslacych inaczej niz ty sam?
      • dusk-till-dawn Re: Prośba 20.04.04, 12:29
        Jana 18:38  Rzekł do niego Piłat: Co to jest prawda?
        ---
        Jana 14:6  Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.
        • ogolone_jajka Re: Prośba 21.04.04, 09:35
          > Jana 18:38 Rzekł do niego Piłat: Co to jest prawda?
          > ---
          > Jana 14:6 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.

          Wiesz, Jezus miał prawo tak myśleć, co nie znaczy, że miał również rację.


    • mysiam1 Z całego tego postu... 19.04.04, 12:15
      ...zwróciłam uwagę tak naprawdę tylko na to jedno:

      minijubka napisała:

      nigdy naprawdę nie załuję.

      Ciekawe, że w życiu prawie dorosłej osoby nie ma NIC, co ona sama uważałaby za
      godne żałowania. To mnie przeraża, bo jeśli jest to wypowiedź "prawdziwej"
      szesnastolatki, oznacza niesłychane ubóstwo emocjonalne i duchowe (uwaga, nie
      mylić z religijnym).
      • dusk-till-dawn Re: Z całego tego postu... 20.04.04, 12:43
        1 Koryntian 4:5  Przeto nie sądźcie przed czasem, dopóki nie przyjdzie Pan, który ujawni to, co ukryte w ciemności, i objawi zamysły serc;
    • mader1 Re: Przymusowa spowiedź? 19.04.04, 13:40
      Mam 14 letnia corke. U spowiedzi byla... hmm... nie wiem. Wiem,ze chodzi do
      spowiedzi, wierzy, wszyscy - w piecioro chodzimy do kosciola, czasem z jakiejs
      okazji chodzimy pojedynczo. Ona tez nie sledzi, kiedy ja chodze do spowiedzi.
      Nie jest zadna "nawiedzona " panienka. Ma kolege - chlopaka ( ktory nie
      chodzi do kosciola i rodzice wcale mu nie nakazuja),swietnie sie uczy, czasem
      kloci sie z kolezankami. O spowiedzi, kosciele rozmawiamy kiedy chce. Nie
      sprawdzam jej, bo jest INTELIGENTNA. Mysle, ze gdybym ciagnela ja do
      spowiedzi razem ze mna - zbuntowalaby sie i to teraz - wierzac.
      Wykrzyczalaby mi to. Powiedziala, ze sobie nie zyczy, ze moge z nia pogadac, a
      nie kazac jej. Jezelibym sie upierala, mysle, ze znalazlaby sobie sposob na
      to, zeby mnie i moje wtracanie sie ominac. Np. powiedzialaby, ze ma pilna
      potrzebe spowiedzi w srode, czwartek czy kiedys po poludniu, kiedy nie
      moglabym jej przypilnowac i poszlaby niby do spowiedzi a tak napraawde
      gdzies sobie. Bo to jest prawdziwa, inteligentna, niezalezna, myslaca
      osobka. Dlatego ciesze sie, ze wierzy w Boga smile
      Coz, jestes bardzo biedna. Mysle, ze w wieku 16 lat powinnas byc bardziej
      samodzielna. Nie bac sie mamy i nie bac sie rozmowy czy nawet awantury.
      Nie mozna byc tak bezwolna.
      • minijubka Re: Przymusowa spowiedź? 20.04.04, 11:18
        -----------------------------------------
        Trudno mi jednak uwierzyć w gładkie teksty szesnastolatki pisane w "głębokiej
        nocy" akurat na taki temat
        -----------------------------------------

        23:00 to noc dla Was? No tak… Zażalenie proszę składać do ministra edukacji i
        dyrektora szkoły – nie ja wymyśliłam chodzenie do szkoły na zmiany. Na
        szczęście już ostatni rok mi został.

        -----------------------------------------
        Oczywiście być może jest to akurat wyjątkowo
        filozoficznie nastawiona do świata osóbka, która cały weekend myślała, gdzie by
        tu napisać o swojej krzywdzie i w nocy z niedzieli na poniedziałek zamiast
        chrapać cichutko w poduszkę śniąc o sprawdzianie z matmy wymyśliła, że na tym
        forum
        -----------------------------------------


        Jakbyś nie zauważyła, była niedziela, czyli byłam świeżo po kościele – stąd
        post.

        -----------------------------------------
        Być może zostaniemy zasypani lawiną postów o podobnej treści od jej
        kolegów i koleżanek.
        -----------------------------------------


        Bez obaw.


        -----------------------------------------
        Problem spowiedzi jest
        ważny - choćby dla rodziców, którzy jednak chcieliby, aby ich dzieci raz na
        jakiś czas zostały zmobilizowane do zastanowienia się, czy postępują dobrze i
        co mają "za uszami".
        -----------------------------------------


        Chodzenie do kościoła to zupełnie, co innego niż przeżywanie tego, co się w tym
        kościele dzieje. Czasem nawet lubię iść do kościoła, to może być interesujące
        doświadczenie – podkreślam – czasem. I nie po to by się tam modlić, ale
        dlatego, że jestem otwarta na świat i chcę poznać różne punkty widzenia różnych
        ludzi. Nie widzę natomiast moim wypadku sensu spowiedzi.


        -----------------------------------------
        Dla mnie jest ważne, żeby moja córka nie mówiła "Nie chcę
        iść do tego głupiego kościoła", ale nie wiem, jak sprawić, żeby ten kościół nie
        jawił się jej jako "głupi". I sama chciałabym kiedyś umieć przekonać do tego
        siebie.
        -----------------------------------------


        Kościół nie jest głupi, w kościele może być nudno, drętwo, zimno, czasem
        śmiesznie. Ale nie powiedziałabym, że głupio. No, chyba, że księdzu zdarzy się
        już gadać straszne głupoty – wtedy jest głupio.


        -----------------------------------------
        Nie próbuj mnie zaczepiać, bardzo proszę. Bo odpowiedzi w stylu "a u was
        Murzynów biją" są zabawne, ale do czasu. Potem tylko wywołują zniecierpliwienie.
        -----------------------------------------


        A u nas się bije pianęsmile)

        -----------------------------------------
        ależ oczywiście.
        Odeszłam od wiary bo nie mam dowodów na istnienie boga.
        Kosciola nie znosze za gloszenie nieprawdy, za zdzieranie pieniędzy, za
        pazerniactwo i chamstwo.
        Nie można było tego uniknąć,nic by mnie nie przekonało.
        -----------------------------------------


        A ja nawet nie weszłam do wiary, bo nigdy nie uwierzyłam. Nie miałam więc od
        czego odchodzić.

        -----------------------------------------
        Jak katechizowano te mloda osobe (a to juz jest pokolenie, ktore katechizowano
        systematycznie, w ramach zajec szkolnych), ze niewiele WIE o sensie spowiedzi
        (ze w ten sens nie wierzy, to odrebna sprawa)?
        -----------------------------------------


        Oooo, wypraszam sobie, oczytałam się na ten temat sporo. Problem wychowywano
        tym, ze znam to tylko teoretycznie.


        -----------------------------------------
        Jak wychowaywano te mloda osobe, ze majac lat 16 nie potrafi (a moze nie chce?z
        koniunkturalizmu?) przeciwstawic sie rodzicom, nie z glupiego buntu, tylko -
        podobno - z przekoania?
        Itp., itd.
        ------------------------------------------


        Nie chcę i nie mogę.
        1. Nie chcę - bo tak jest wygodniej. Zatajenie prawdy jest łatwiejsze niż
        otwarta walka. Kiedy walczyłam o przekonania, były kłótnie, szlabany, ciche
        dni, obcięcie kasy i inne formy represji. Na co to komu?
        2.Nie mogę – rodzice są niereformowalni. Wszystko się skończy po wakacjach
        kiedy wyjadę z domu do brata. To on mnie nauczył że rodziców trzeba umieć sobie
        wychować i pokazał jak to zrobić. Wiecie dlaczego ludzie bardziej kochają wnuki
        od własnych dzieci? – bo wrogowie naszych wrogowie są naszymi przyjaciółmi.
        3. Głupi bunt byłby wtedy gdybym walczyła wierząc jednocześnie. Konwencja praw
        dziecka jest fajna, ale nieżyciowa.

        -----------------------------------------
        ale dlaczego ? ja w tym wieku też przeżyłam okres buntu tylko akurat nikt mnie
        do spowiedzi nie zmuszał ,ale w wieku 16 lat odeszłam od wiary, i dlaczego to
        ma być prowokacja? przecież wiele mlodych osób odchodzi od wiary
        -----------------------------------------


        Okres buntu się skończył jakieś dwa lata temu. Nie zamierzam wrzeszczeć na
        rodziców. Kiedy spokojnie robię swoje i nie mówię im prawdy, oni myślą, że
        wszystko jest w porządku i przynajmniej mnie nie kontrolują.


        -----------------------------------------
        nigdy naprawdę nie załuję.

        Ciekawe, że w życiu prawie dorosłej osoby nie ma NIC, co ona sama uważałaby za
        godne żałowania. To mnie przeraża, bo jeśli jest to wypowiedź "prawdziwej"
        szesnastolatki, oznacza niesłychane ubóstwo emocjonalne i duchowe (uwaga, nie
        mylić z religijnym).
        -----------------------------------------


        Nie zrozumiałaś mnie. Nie żałuję tego, co mówię na spowiedzi. No bo jak mam
        żałować za wymyślone na poczekaniu grzechy? Prawdy mówić nie mam zamiaru, bo
        niby z jakiej racji? Obcej osobie? Opowiadać o swoich łych postępkach? To moja
        sprawa. Raz tylko powiedziałam prawdę, że jestem tu bo muszę, bo jakoś kłamać
        mi się nie chciało.


        -----------------------------------------
        Coz, jestes bardzo biedna. Mysle, ze w wieku 16 lat powinnas byc bardziej
        samodzielna. Nie bac sie mamy i nie bac sie rozmowy czy nawet awantury.
        Nie mozna byc tak bezwolna.
        -----------------------------------------


        Nie czuje się biedna. Może czasami jest mi przykro, że rodzice zmuszają mnie do
        kłamstwa. Gdyby mieli bardziej otwarte umysły, byłoby łatwiej. A tak, muszę ich
        okłamywać by żyć z nimi w zgodzie. Jeszcze tylko do września. Potem pojadę do
        brata, a po liceum wyjade z tego dziwacznego kraju i wszystko się rozwiąże.

        Współczuć należy jedynie tym, którzy bardzo chcą być dorośli, "bo nie będą
        musieli (jak ich tata) chodzić do kościoła". Niestety, wiele osób posyła dzieci
        na religię, a sami nie wierzą. A swoją drogą, msze dla młodzieży (u nas zawsze
        o 10:00) są bardzo popularne, wtedy jest jedna z niewielu okazji by iść na łąki
        i ściągnąć bucha (zapalić marihuanę) - akurat mnie to nie dotyczy, ale dzieci
        wielu katolików, jak najbardziej.

        Tym postem, chciałam Wam pokazać, że wysyłanie dzieci na siłę na religię, do
        kościoła, do spowiedzi jest bezsensowne i przynosi skutki odwrotne do
        zamierzonych, a wielu rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy.
        • dusk-till-dawn Re: Przymusowa spowiedź? 20.04.04, 12:46
          "Niestety, wiele osób posyła dzieci na religię, a sami nie wierzą".

          Niestety tak jest, jak kosciol zamiast sluzyc za drogowskaz na drodze do Boga staje sie ta droga...
        • mika74 Re: Przymusowa spowiedź? 21.04.04, 11:59
          ) Problem spowiedzi jest
          ) ważny - choćby dla rodziców, którzy jednak chcieliby, aby ich dzieci raz na
          ) jakiś czas zostały zmobilizowane do zastanowienia się, czy postępują dobrze i
          ) co mają "za uszami".
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) Chodzenie do kościoła to zupełnie, co innego niż przeżywanie tego, co się w
          tym
          )
          ) kościele dzieje. Czasem nawet lubię iść do kościoła, to może być interesujące
          ) doświadczenie – podkreślam – czasem. I nie po to by się tam modlić,
          ) ale
          ) dlatego, że jestem otwarta na świat i chcę poznać różne punkty widzenia
          różnych
          )
          ) ludzi. Nie widzę natomiast moim wypadku sensu spowiedzi.
          )
          )
          ) -----------------------------------------
          ) Dla mnie jest ważne, żeby moja córka nie mówiła "Nie chcę
          ) iść do tego głupiego kościoła", ale nie wiem, jak sprawić, żeby ten kościół
          nie
          )
          ) jawił się jej jako "głupi". I sama chciałabym kiedyś umieć przekonać do tego
          ) siebie.
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) Kościół nie jest głupi, w kościele może być nudno, drętwo, zimno, czasem
          ) śmiesznie. Ale nie powiedziałabym, że głupio. No, chyba, że księdzu zdarzy
          się
          ) już gadać straszne głupoty – wtedy jest głupio.
          )
          )
          ) -----------------------------------------
          ) Nie próbuj mnie zaczepiać, bardzo proszę. Bo odpowiedzi w stylu "a u was
          ) Murzynów biją" są zabawne, ale do czasu. Potem tylko wywołują
          zniecierpliwienie
          ) .
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) A u nas się bije pianęsmile)
          )
          ) -----------------------------------------
          ) ależ oczywiście.
          ) Odeszłam od wiary bo nie mam dowodów na istnienie boga.
          ) Kosciola nie znosze za gloszenie nieprawdy, za zdzieranie pieniędzy, za
          ) pazerniactwo i chamstwo.
          ) Nie można było tego uniknąć,nic by mnie nie przekonało.
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) A ja nawet nie weszłam do wiary, bo nigdy nie uwierzyłam. Nie miałam więc od
          ) czego odchodzić.
          )
          ) -----------------------------------------
          ) Jak katechizowano te mloda osobe (a to juz jest pokolenie, ktore
          katechizowano
          ) systematycznie, w ramach zajec szkolnych), ze niewiele WIE o sensie spowiedzi
          ) (ze w ten sens nie wierzy, to odrebna sprawa)?
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) Oooo, wypraszam sobie, oczytałam się na ten temat sporo. Problem wychowywano
          ) tym, ze znam to tylko teoretycznie.
          )
          )
          ) -----------------------------------------
          ) Jak wychowaywano te mloda osobe, ze majac lat 16 nie potrafi (a moze nie chce?
          z
          )
          ) koniunkturalizmu?) przeciwstawic sie rodzicom, nie z glupiego buntu, tylko -
          ) podobno - z przekoania?
          ) Itp., itd.
          ) ------------------------------------------
          )
          )
          ) Nie chcę i nie mogę.
          ) 1. Nie chcę - bo tak jest wygodniej. Zatajenie prawdy jest łatwiejsze niż
          ) otwarta walka. Kiedy walczyłam o przekonania, były kłótnie, szlabany, ciche
          ) dni, obcięcie kasy i inne formy represji. Na co to komu?
          ) 2.Nie mogę – rodzice są niereformowalni. Wszystko się skończy po wakacjac
          ) h
          ) kiedy wyjadę z domu do brata. To on mnie nauczył że rodziców trzeba umieć
          sobie
          )
          ) wychować i pokazał jak to zrobić. Wiecie dlaczego ludzie bardziej kochają
          wnuki
          )
          ) od własnych dzieci? – bo wrogowie naszych wrogowie są naszymi przyjaciółm
          ) i.
          ) 3. Głupi bunt byłby wtedy gdybym walczyła wierząc jednocześnie. Konwencja
          praw
          ) dziecka jest fajna, ale nieżyciowa.
          )
          ) -----------------------------------------
          ) ale dlaczego ? ja w tym wieku też przeżyłam okres buntu tylko akurat nikt
          mnie
          ) do spowiedzi nie zmuszał ,ale w wieku 16 lat odeszłam od wiary, i dlaczego to
          ) ma być prowokacja? przecież wiele mlodych osób odchodzi od wiary
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) Okres buntu się skończył jakieś dwa lata temu. Nie zamierzam wrzeszczeć na
          ) rodziców. Kiedy spokojnie robię swoje i nie mówię im prawdy, oni myślą, że
          ) wszystko jest w porządku i przynajmniej mnie nie kontrolują.
          )
          )
          ) -----------------------------------------
          ) nigdy naprawdę nie załuję.
          )
          ) Ciekawe, że w życiu prawie dorosłej osoby nie ma NIC, co ona sama uważałaby
          za
          ) godne żałowania. To mnie przeraża, bo jeśli jest to wypowiedź "prawdziwej"
          ) szesnastolatki, oznacza niesłychane ubóstwo emocjonalne i duchowe (uwaga, nie
          ) mylić z religijnym).
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) Nie zrozumiałaś mnie. Nie żałuję tego, co mówię na spowiedzi. No bo jak mam
          ) żałować za wymyślone na poczekaniu grzechy? Prawdy mówić nie mam zamiaru, bo
          ) niby z jakiej racji? Obcej osobie? Opowiadać o swoich łych postępkach? To
          moja
          ) sprawa. Raz tylko powiedziałam prawdę, że jestem tu bo muszę, bo jakoś kłamać
          ) mi się nie chciało.
          )
          )
          ) -----------------------------------------
          ) Coz, jestes bardzo biedna. Mysle, ze w wieku 16 lat powinnas byc bardziej
          ) samodzielna. Nie bac sie mamy i nie bac sie rozmowy czy nawet awantury.
          ) Nie mozna byc tak bezwolna.
          ) -----------------------------------------
          )
          )
          ) Nie czuje się biedna. Może czasami jest mi przykro, że rodzice zmuszają mnie
          do
          )
          ) kłamstwa. Gdyby mieli bardziej otwarte umysły, byłoby łatwiej. A tak, muszę
          ich
          )
          ) okłamywać by żyć z nimi w zgodzie. Jeszcze tylko do września. Potem pojadę do
          ) brata, a po liceum wyjade z tego dziwacznego kraju i wszystko się rozwiąże.
          )
          ) Współczuć należy jedynie tym, którzy bardzo chcą być dorośli, "bo nie będą
          ) musieli (jak ich tata) chodzić do kościoła". Niestety, wiele osób posyła
          dzieci
          )
          ) na religię, a sami nie wierzą. A swoją drogą, msze dla młodzieży (u nas
          zawsze
          ) o 10:00) są bardzo popularne, wtedy jest jedna z niewielu okazji by iść na
          łąki
          )
          ) i ściągnąć bucha (zapalić marihuanę) - akurat mnie to nie dotyczy, ale dzieci
          ) wielu katolików, jak najbardziej.
          )
          ) Tym postem, chciałam Wam pokazać, że wysyłanie dzieci na siłę na religię, do
          ) kościoła, do spowiedzi jest bezsensowne i przynosi skutki odwrotne do
          ) zamierzonych, a wielu rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy.

          Hej)
          No cóz..przede wszystkim musisz sie pogodzic z faktem,ze jestes jeszcze
          nieletnia i rodzice maja prawo zmuszać Cie do róznych(czasem głupich) rzeczy
          np. do pójścia na imieniny do cioci ,której nie cierpisz albo włozenia spódnicy
          kiedy masz ochote pójśc na przyjecie w dżinach.
          Jestes jednak w wieku,w którym zauwazasz,że rodzice nie sa najwyzszym
          autorytetem i czasem sie mylą. Że sa po prostu ludźmi. Mysle ,ze takie
          rygorystyczne wychowywanie religijne, bezmyslne , jest faktycznie bezsensowne i
          powoduje skutek odwrotny do zamierzonego. Moja babcia zmuszala mojego ojca do
          codziennej mszy jak był dzieckiem i w tej chwili ojciec w ogóle nie wchodzi do
          Kościoła. Kiepsko jest tez kiedy np. matka wychowuje religijnie chłopca.
          Kobiety maja inna religijnośc niż męzczyźni i dorastajacy chłopcy nie chca
          byc "zniewiesciali" i zbyt uczuciowy i pozucaja taka "religijność matki" czy
          babci. Ale to nie na temat.
          Mysle ,że najlepszym sposobem wychowania w wierze( luuuuudzie ,nareszcie
          piszemy o wychowaniu w wierze!!!!!!!!!!!!!!!!!!) jest własny przykład rodziców,
          nie przykład praktyk religijnych, czy tzw. "katolickich" pogladów, ale przykład
          zywej wiary i zaufania Bogu i bezinteresownej miłości do każdego czlowieka
          (także wroga,co obce jest niewierzacym). Dziecko wychowywane ze wskazaniem na
          Boga i miłośc może i przejdzie okres buntu w tej dziedzinie( a które nie
          przechodzi? moze niektóre i nie),ale bedzie miało tę kotwicę, to źródło, które
          sobie kiedyś przypomni i do którego wroci. Przypomijcie sobie przypowieśc o
          synu marnotrawnym. Odchodzi od kochajacego ojca i zycia jakie mu ojciec
          proponował. Próbuje w zyciu wszytskiego ale znajduje tylko pustke. Nic go do
          konca nie zadawala,wciąz szuka i wciąz dostaje po głowie. Przypomina sobie
          zycie przy ojcu i do niego wraca. I jak zostaje przyjety!!!
          Ta przypo
        • mika74 Re: Przymusowa spowiedź? ???????????? 21.04.04, 12:03
          Hej)
          No cóz..przede wszystkim musisz sie pogodzic z faktem,ze jestes jeszcze
          nieletnia i rodzice maja prawo zmuszać Cie do róznych(czasem głupich) rzeczy
          np. do pójścia na imieniny do cioci ,której nie cierpisz albo włozenia spódnicy
          kiedy masz ochote pójśc na przyjecie w dżinach.
          Jestes jednak w wieku,w którym zauwazasz,że rodzice nie sa najwyzszym
          autorytetem i czasem sie mylą. Że sa po prostu ludźmi. Mysle ,ze takie
          rygorystyczne wychowywanie religijne, bezmyslne , jest faktycznie bezsensowne i
          powoduje skutek odwrotny do zamierzonego. Moja babcia zmuszala mojego ojca do
          codziennej mszy jak był dzieckiem i w tej chwili ojciec w ogóle nie wchodzi do
          Kościoła. Kiepsko jest tez kiedy np. matka wychowuje religijnie chłopca.
          Kobiety maja inna religijnośc niż męzczyźni i dorastajacy chłopcy nie chca
          byc "zniewiesciali" i zbyt uczuciowy i pozucaja taka "religijność matki" czy
          babci. Ale to nie na temat.
          Mysle ,że najlepszym sposobem wychowania w wierze( luuuuudzie ,nareszcie
          piszemy o wychowaniu w wierze!!!!!!!!!!!!!!!!!!) jest własny przykład rodziców,
          nie przykład praktyk religijnych, czy tzw. "katolickich" pogladów, ale przykład
          zywej wiary i zaufania Bogu i bezinteresownej miłości do każdego czlowieka
          (także wroga,co obce jest niewierzacym). Dziecko wychowywane ze wskazaniem na
          Boga i miłośc może i przejdzie okres buntu w tej dziedzinie( a które nie
          przechodzi? moze niektóre i nie),ale bedzie miało tę kotwicę, to źródło, które
          sobie kiedyś przypomni i do którego wroci. Przypomijcie sobie przypowieśc o
          synu marnotrawnym. Odchodzi od kochajacego ojca i zycia jakie mu ojciec
          proponował. Próbuje w zyciu wszytskiego ale znajduje tylko pustke. Nic go do
          konca nie zadawala,wciąz szuka i wciąz dostaje po głowie. Przypomina sobie
          zycie przy ojcu i do niego wraca. I jak zostaje przyjety!!!
          Ta przypowieśc stanowi dla mnie podstawe przezywania kazdej spowiedzi. Spowiedź
          to nie sakrament wyznania grzechów,a sakrament POJEDNANIA ,powrotu do Ojca i
          Jego łaski. Każda spowiedź przezyta szczerze jest źródeł niesamowitej łaski,
          mocy Boga. Czasem wprost jest porzuceniem jakiegos grzechu, w którym tkwimy
          latami i z którego nie mozemy wyjśc inaczej jak za pomoca Boga. Nie mówie tego
          bo tak mówi teologia (nawet nie wiem czy tak dokładnie mówi),ale dlatego,że
          sama tego doświadczyłam wielokrotnie! Nawet jak nigdy tej mocy nie przezyli moi
          rodzice albo nawet jakiś ksiadz( a nóz widelec sa "letni" i wcale nie sa blisko
          Boga?). A nie jest tak ,że nie mamy grzechów,albo ,ze dzici nie mają! Kazdy ma
          grzechy ,kazdy robi błędy, nikt nie jest idealny, kazdy jest słaby! Bóg nie
          patrzy na wielkośc naszych grzechów ale na nasze serce. Czasem nie mamy
          wielkich grzechów bo akurat nie mamy takich warunków w zyciu w których bysmy
          mogli nagrzeszyc. Ale wazne dla Boga jest czym się kierujemy, nawet jakie mamy
          poglady. Np. aborcja jest grzechem. Ktos nigdy jej wprowdzie nie zrobił,ale
          jakby mial taka a nie inna sytuacje to by zrobił. I to juz jest grzech! Bo z
          wnetrza człowieka wychodza wszystkie nieczystosci i grzechy. Dlatego dziwi mnie
          jak mówisz "Nie mam grzechów" a zaraz w kolejnym zdaniu: Kłamie rodzicom i
          księdzu. Kłamstwo to zło czy nie?Grzech czy nie?
          Jestes w wieku,że szukasz jestes otwarta , bo chcesz sie rozwijac i sowje
          poglady. I bardzo dobrze! Ja własnie w wieku 17 lat znalazalm BOga dzieki
          przyjaciołom, którzy zaproponowali mi piesza pielgrzymke. Tam nie nawróciła,
          ksztaltowałam swoja wiare,choc to się nie spodobalo moim rodzicom! Oni chceili
          miec "standardowe dziecko" ,ktore chce sie dobrze urzadzic w zyciu materialnie,
          I przed moim nawróceniem tego pragnełam najbardziej: miec duzo kasy, studiowac
          najlepiej w Danii, bo tam najlepiej mozna sie urządzic.Ale na mojej drodze
          stanęła Miłośc, staneła zupelnie inna rzeczywistośc, której dotąd nie znałam.
          Ludzie często odrzucają Boga, bo Go nie znają. Do spowiedzi idziemy do Boga, do
          jezusa, jesli z innych powodów to faktycznie rbi sie ona pogawedka z jakims
          ksiedzem.Ale tak a propos znajdź sobie jakiegoś fajnego
          ksiedza,takiego "luzaka"przy którym sie nie krepujesz i pogadaj z nim o tym
          wszytskim przy jakiejs spowiedzi. Mnie jeden kiedyś baaardzo pomógł.
          Skoro szukasz...
          Pozdrawiamsmile
    • dusk-till-dawn Re: Przymusowa spowiedź? 20.04.04, 12:28
      Dzieje Apostolskie 21:14  A gdy się nie dał nakłonić, daliśmy spokój i powiedzieliśmy: Niech się dzieje wola Pańska.
      • mader1 Re: Przymusowa spowiedź? 20.04.04, 12:33
        i tu sie z toba dtd zgadzam smile
    • anita001 Re: Przymusowa spowiedź? 20.04.04, 21:21
      a ja sie podpisuje pod tym postem obiema rekami. Nigdy nie bede kazala swojemu
      dziecku isc klepac glupoty w konfesjonale, bo sama takie glupoty klepie. Ze sie
      kloce z mezem czy poprzeklinam sobie? Czy to jest powod aby od razu leciec i
      klepac do ucha ksiedzu jakiemus????? Nigdy dla mnie spowiedz nie stanowila
      jakiegos przezycia a byla jedynie przykrym obowiazkiem- i tak jest chyba do
      dzis i nigdy jeszcze nie spotkalam spowiednika ktory by mial czas i ochote na
      pogadanie ze mna a nie tylko na wyklepanie regulek wyuczonych i powiedzianych
      tak jak sie mowi wierszyk dziecku- bez jakich kolwiek przemyslen, wszystkim to
      samo..........
      • pysio8 Re: Przymusowa spowiedź? 21.04.04, 09:06
        Zmuszanie przynosi odwrotny skutek do zamierzonego.
        Nie trzeba zmuszać, raczej NIE PRZESZKADZAĆ, towarzyszyć dyskretnie.
        Nie nakazuję synowi chodzenia do kościoła ( ma 14 lat, i buntuje się " na
        potęgę" )
        Wierzę, że we właściwym czasie zostanie obdarzony łaską wiary.
        Nic na siłę w tej delikatnej materii, i nie wydaje mi się, żebym to ja - matka
        miała decydujacą rolę| zasługę | w tej sprawie, tylko całkiem Ktoś inny smile
      • adzia_a Re: Przymusowa spowiedź? 21.04.04, 22:23
        Anita - czy to jest wina spowiednika, że Ty nie masz refleksji na temat swojego
        zycia?

        Ja sobie tak myslę, że ksiądz, który słyszy po raz n- ty "kłóciłam się z mężem"
        westchnie tylko po cichu, ale zupełnie inaczej będzie brzmiało "nie potrafię
        nad sobą zapanować, postępuję egoistycznie, oceniam siebie wyżej niż innych" -
        na pewno znajdzie się wielu spowiedników, którzy będą próbować zgłębić temat i
        może czasem coś Ci podpowiedzą. O ile oczywiście chcesz posłuchać. Myslę, że
        dobra spowiedź to sztuka, której się człowiek długo uczy. Jeśli oczywiście chce
        się uczyć, a nie po prostu zamienić wybieranie jajek z gniazdka ptaków na
        podbieranie firmowych długopisów wink))

        O ile Minijubka (mam nadzieję, ze się nie pomyliłam w nicku smile ) jest do
        spowiedzi zmuszana przez rodziców, o tyle ty jesteś kobietą dorosłą i nikt Cię
        nie moze zmusić...
        • grrrrw Re: Przymusowa spowiedź? 21.04.04, 22:59
          A czy nasze problemy ze spowiedzią nie biora się stąd, ze zamiast skupiać się
          na zalu za grzechy, wyznaniu ich oraz złozeniu wszystkiego w rece Jezusa
          Eucharystycznego, oczekujemy porad psychoanalitycznych, prawnych, sercowych,
          wychowywania dzieci, grzechach naszych bliżnich (prosze księdza, mój syn zyje z
          męzatką )?
          Przeciez ksiądz nie jest prorokiem, jasnowidzem, wrózką, ani kwalifikowanym
          doradcą, który po wysłuchaniu kilkunastu na chybił-trafił skleconych zdań -
          nieomylnie oceni sytuację i wypowie się krótko,a tak treściwie, ze to, co
          usłyszymy, wystarczy na przynajmniej rok przemysleń. I jeszcze postawi
          momentalnie na nogi, uleczy z depresji i wszelkich nałogów, rozweseli...
          Zawodowy psychoanalityk potrzebuje przynajmniej kilkunastu spotkan, by
          postawić diagnozę, przełamać schematy myslenia i postępowania, nakłonic do
          mozolnego i długiego leczenia...
    • adzia_a Ale to jednak trochę niesprawiedliwe... 22.04.04, 08:08
      ...że piszesz "zostawcie nas w spokoju" i przypisujesz innym ludziom postawę
      taką, jaka mają Twoi rodzice.

      Podczas, gdy tutaj spotykają się osoby dyskutujące o tym, jak ocalić wiarę w
      swoich dzieciach, bez stosowania przymusu.

      No, chyba, że widziałaś tu jakiś wątek pod tytułem "Leję gówniarza i leję, a on
      dalej nie chodzi do koscioła" albo "Na ile tygodni zatrzymać jej kieszonkowe,
      żeby wreszcie poszła do spowiedzi"? wink

      Rozumiem, że przemawia przez Ciebie rozgoryczenie, wiem też, że w Twoim wieku
      często widzi się świat czarno - białym, ale doprawdy nie każda wiara bierze się
      z przymusu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka