Czy to jest normalne?

20.04.04, 08:34
Jak to nazwać? Ciemnota, patologia, głupota ?

kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1133763&KAT=239
    • 18lipiec Re: Albo to 20.04.04, 08:36
      Nic tylko dzieci robią...



      Będą mieli dom
      Dobrzy ludzie pomogli biednej czternastoosobowej rodzinie
      Zygmunt Erlich (45 l.) i jego żona Aleksandra (42 l.) mają 12 dzieci w wieku od
      5 do 19 lat. Mieszkają w jednym pokoju rozpadającego się domu w Smolnie (woj.
      pomorskie). Wkrótce się to zmieni.

      - Jesteśmy szczęśliwi. To trudno opisać - mówi ze łzami w oczach Zygmunt
      Erlich. Jego dzieciaki ganiają między rusztowaniami powstającego domku, który
      za darmo Erlichom stawia firma "Danmar" z Szymbarku. Rodzina dostanie też pełne
      wyposażenie.

      2 lata składek

      - Znam tę rodzinę i wiem, w jak trudnych warunkach żyje. Od dwóch lat zbierałam
      dla nich pieniądze. Nie musiałam długo namawiać swoich dawnych kolegów z pracy,
      by się dobrowolnie "opodatkowali" na rzecz Erlichów - mówi Wiesława
      Stanisławska, emerytka z Zarządu Dróg i Zieleni w Sopocie. Z czasem uzbierała
      się spora sumka.

      W starym domu Erlichów bieda aż piszczy. Pan Zygmunt nie ma pracy, jest na
      rencie (ok. 400 zł). Jego żona otrzymuje zasiłek z opieki społecznej. Razem z
      12 swoich dzieci śpią pokotem w małym pokoju. Nie mają bieżącej wody, dach
      przecieka.

      Dom w prezencie

      Pani Wiesława trafiła do firmy "Danmar", która produkuje drewniane domy. Tam
      usłyszała, że firma postawi rodzinie dom za darmo. Wyposażenie zapewnią ze
      składek pracownicy Zarządu Dróg i Zieleni. Kupili też drewno na budowę.

      Teraz pani Wiesława będzie szukać ludzi, którzy pomogliby doprowadzić
      kanalizację do budowanego domu.

      - Materiał kupimy sami, ze składek. Musimy tylko znaleźć kogoś, kto by to za
      darmo zainstalował - mówi Stanisławska


    • mika74 Re: Czy to jest normalne? 20.04.04, 08:45
      18lipiec napisała:

      > Jak to nazwać? Ciemnota, patologia, głupota ?
      >
      Żeby tak wszedzie było na polskiej wsi to w Polsce zyłoby sie jak w raju...
      • 18lipiec Re: masz rację 20.04.04, 08:53
        to prawdziwy raj całe życie robić dzieci a potem wyciągać łapę by coś dostac.A
        moze zamiast robienia kolejnego potomka za pracę by się wzięli?
        • 18lipiec Re: masz rację 20.04.04, 08:53
          to by był raj , jakby tak każde ( rodzice) z nich zarobiło po 400 i mieli je
          tylko na 10 dzieci a nie np. na 14... no nie?
          • mika74 Re: masz rację 20.04.04, 09:07
            18lipiec napisała:

            > to by był raj , jakby tak każde ( rodzice) z nich zarobiło po 400 i mieli je
            > tylko na 10 dzieci a nie np. na 14... no nie?

            Mnie po prostu zaszkowoało ,ze gdzies jest w Polsce jeszcze taka wies: rodziny
            nie patologiczne, nie pijacy, dzieci dobrze ubrane, nakarmione,
            uśmiechniete,chodza do szkoły, zdaja do liceum i na studia! W przecietnej
            zapadłej polskiej wsi dobrze jest jak dziecko skonczy zawodówke,a niektórzy nie
            wiedzą co to studia.
            Wies zadbana, ksiądz zadowolony( najczęsej na wsi jest przerazony stanem
            ludzi). Mieszkańcy maja do siebie szacunek, mówia o sobie dobrze, dzieci chodza
            do szkoły i kupuje im sie ksiazki( to wcale nie jest takie normalne na wsi). W
            ogóle ,że funkcjonuje szkoła i nie chca jej zamknąc to tez szok!!! Znam realia
            polskiej wsi popegerowskiej( ta nie jest taka jak pisza)bo mam kontakt z takimi
            ludźmi i jestem w szoku po przeczytaniu tego wszystkiego...
            A jak ludzie chca mieć i lubia miec duzo dzieci to niech sobie maja ile chcą. A
            Ci którzy nie mają niech nie zazdroszcza...
            • 18lipiec Re: masz rację 20.04.04, 09:22
              Nie zazdroszczę, ale powtarzam : mogliby wziąć się do pracy zamiast robić dzieci
              • aetas Re: masz rację 20.04.04, 09:36
                Sorry, ale w pierwszym artykule (link) nie widzę patologii ani wyciągania ręki
                po cokolwiek, ludzie opisani zostali jako zaradni, gmina dość zamożna, więc co
                Cię tak razi, otwarte przyznawanie sie do niestosowania antykoncepcji, żarty o
                bocianach czy to, że chodzą do Kościoła... a Twój komentarz (patologia,
                ciemnota...) nie rozumiem dlaczego tak uważasz... Wygląda na to, że ci ludzie
                są szczęśliwi, że tak właśnie żyją, więc co Cię tak boli, nie chciałabyś
                przypadkiem narzucić im swojego modelu szczęścia i spełnienia?...
                "Moglibi wziąć się do pracy zamiast robić dzieci" pozostawiam bez komentarza,
                nie czuję sie na siłach zwyczajnie...
                Pozdrawiam
                Życzę więcej tolerancji dla odmienności i dedykuję motto poniższe
                gosia
              • mysiam1 Re: masz rację 20.04.04, 09:46
                18lipiec napisała:

                > Nie zazdroszczę, ale powtarzam : mogliby wziąć się do pracy zamiast robić
                dziec
                > i

                A widzisz, w pierwszym artykule akurat nie ma nic na temat pracy czy jej braku,
                więc nie wiem, w czym rzecz. W drugim - tak, mogliby wziąć się do pracy, ale
                widzisz...bywam w czasie wakacji na Kaszubach, właśnie w okolicach Szymbarku i
                zastanawiam się, gdzie ci ludzie mogliby znaleźć pracę...Nie wiem, czy
                zauważyłaś, że nawet osoby wykształcone, mieszkające w dużych miastach i
                bezdzietne mają z tym trudności, a tam?
                Oczywiście, mogliby "nie robić" tyle dzieci i może żyłoby im się wygodniej...
                Ale powiedz, jeśli tak żyli ich rodzice, dziadkowie itd. - kto miał im
                powiedzieć, że można inaczej? Nie mówię tu o NPR, mówię o "zwykłej"
                antykoncepcji - myślisz, że kobieta, która widzi ginekologa pewnie tylko jadąc
                do szpitala na poród pójdzie do niego ot, tak sobie i poprosi o tabletki? Że
                przeczyta ulotkę i będzie wiedziała, co i jak? Że wyda kilkadziesiąt złotych,
                zamiast kupić dziecku buty? Że jeśli już nawet kupi te tabletki to nie zapomni
                o regularnym braniu?

                Powiem Ci coś - w dużej ilości dzieci nie widzę żadnej patologii. Gdybym mogła,
                sama miałabym ich więcej. Mam w rodzinie małżeństwo, mające 4 dzieci, przy czym
                to nie żadna "patologia", jak byś to ujęła, bo są to ludzie wykształceni i
                dobrze zarabiający. Kiedy się wchodzi do ich domu, widać i słychać w nim życie.
                Bardzo im tego zazdroszczę, bo ja mam dwoje jedynaków.
                • 18lipiec Re: masz rację 20.04.04, 09:55
                  Że wyda kilkadziesiąt złotych,
                  zamiast kupić dziecku buty? Że jeśli już nawet kupi te tabletki to nie zapomni
                  o regularnym braniu? \



                  Lepiej kilkadziesiąt zł. miesięcznie niż całe zycie na dziecko nie sądzisz?
                  Na miejscu proboszcza sama bym im te tabletki fundęła.
                  A jak zakupi tabletki to chyba troszkę myślenia nie zaszkodzi i np. przed
                  wieczorym seksem albo po mogłaby zazyć.

                  Dziwi mnie to że tym ludziom przy takich problemach jeszcze się chce...( wiesz
                  czego)
                  • mysiam1 Re: masz rację 20.04.04, 10:12
                    18lipiec napisała:
                    Tylko widzisz, to wiesz Ty, to wiem, ja, ale to nie oznacza, że wiedzą o tym
                    wszystkie pozostałe kobiety. Troszkę myślenia - to się łatwo mówi... Gdyby
                    twierdzić, ze "tylko ciemnota, głupota i ludzie prości" tak robią, "bo głupi",
                    to nie byłoby tylu "wpadek" wśród kobiet "światłych" - bo one mają i więcej
                    pieniędzy, i wiedzy.
                    A powiedz mi, gdzie w tym wszystkim jest nasza służba zdrowia? Gdzie położna
                    odwiedzająca dom po każdym porodzie? Gdzie lekarz, choćby i tylko w szpitalu,
                    który potrafi podejść "psychologicznie" i zasugerować kobiecie antykoncepcję
                    tak, żeby zrozumiała, o co chodzi?
                    Myślę, że to nie w ilości dzieci jest problem, tak długo, jak mają co jeść, w
                    co się ubrać i są kochane przez rodziców. Zapewne gdyby było ich w rodzinie
                    mniej, zaradność rodziców wcale by się nie zmieniła na lepsze, nie znaleźliby
                    szybciej pracy, nie kształcili tych dzieci, które mają...A dlaczego? No choćby
                    dlatego że nikt im, kiedy byli młodzi, nie powiedział, że to ważne.
                    I np. prawo do aborcji bez ograniczeń tego też nie zmieni - bo cóż z tego, że
                    kobieta usunie jedną, drugą, dziesiątą ciążę, skoro wróci do domu i dalej
                    będzie miała do seksu podejście mało frasobliwe, a przy okazji zrujnuje sobie
                    zdrowie.
                    To nie jest takie proste - powiedzieć "nie róbcie tyle dzieci" - i sądzić, że
                    to zmieni ich życie na lepsze.
                    Dziwisz się, że im się "jeszcze chce" - a czy nie jest to lekarstwem na "całe
                    zło" wink ? W końcu ci ludzie również - nie tylko piękni, wykształceni i bogaci -
                    po prostu się kochają.
                    > Lepiej kilkadziesiąt zł. miesięcznie niż całe zycie na dziecko nie sądzisz?
                    > Na miejscu proboszcza sama bym im te tabletki fundęła.
                    > A jak zakupi tabletki to chyba troszkę myślenia nie zaszkodzi i np. przed
                    > wieczorym seksem albo po mogłaby zazyć.
                    >
                    > Dziwi mnie to że tym ludziom przy takich problemach jeszcze się chce...(
                    wiesz
                    > czego)
                • mika74 Re: masz rację 20.04.04, 10:07
                  mysiam1 napisała:

                  > 18lipiec napisała:
                  >
                  > > Nie zazdroszczę, ale powtarzam : mogliby wziąć się do pracy zamiast robić
                  > dziec
                  > > i
                  >
                  > A widzisz, w pierwszym artykule akurat nie ma nic na temat pracy czy jej
                  braku,
                  >
                  > więc nie wiem, w czym rzecz. W drugim - tak, mogliby wziąć się do pracy, ale
                  > widzisz...bywam w czasie wakacji na Kaszubach, właśnie w okolicach Szymbarku
                  i
                  > zastanawiam się, gdzie ci ludzie mogliby znaleźć pracę...Nie wiem, czy
                  > zauważyłaś, że nawet osoby wykształcone, mieszkające w dużych miastach i
                  > bezdzietne mają z tym trudności, a tam?
                  > Oczywiście, mogliby "nie robić" tyle dzieci i może żyłoby im się wygodniej...
                  > Ale powiedz, jeśli tak żyli ich rodzice, dziadkowie itd. - kto miał im
                  > powiedzieć, że można inaczej? Nie mówię tu o NPR, mówię o "zwykłej"
                  > antykoncepcji - myślisz, że kobieta, która widzi ginekologa pewnie tylko
                  jadąc
                  > do szpitala na poród pójdzie do niego ot, tak sobie i poprosi o tabletki? Że
                  > przeczyta ulotkę i będzie wiedziała, co i jak? Że wyda kilkadziesiąt złotych,
                  > zamiast kupić dziecku buty? Że jeśli już nawet kupi te tabletki to nie
                  zapomni
                  > o regularnym braniu?
                  >
                  > Powiem Ci coś - w dużej ilości dzieci nie widzę żadnej patologii. Gdybym
                  mogła,
                  >
                  > sama miałabym ich więcej. Mam w rodzinie małżeństwo, mające 4 dzieci, przy
                  czym
                  >
                  > to nie żadna "patologia", jak byś to ujęła, bo są to ludzie wykształceni i
                  > dobrze zarabiający. Kiedy się wchodzi do ich domu, widać i słychać w nim
                  życie.
                  >
                  > Bardzo im tego zazdroszczę, bo ja mam dwoje jedynaków.

                  Dwoje jedynaków???????????????????????? hihi
                  • mysiam1 Tak, Mika... 20.04.04, 10:24
                    ...dwoje jedynaków, bo tak mniej więcej wygląda "chowanie" dwojga dzieci,
                    między którymi jest 6 lat różnicy. I żadne to "hihihi".
                    • mika74 Re: Tak, Mika... 20.04.04, 11:52
                      mysiam1 napisała:

                      > ...dwoje jedynaków, bo tak mniej więcej wygląda "chowanie" dwojga dzieci,
                      > między którymi jest 6 lat różnicy. I żadne to "hihihi".

                      Do tej pory słowem "jedynak" okreslano kogoś jedynego, jedyne dziecko
                      rodziców. Ale chyba nam się j. polski zmienia. Nie wiem bo juz 10 lat nie
                      miałam polskiego...nie bede sie kłócić.
                      • mysiam1 Re: Tak, Mika... 20.04.04, 14:06
                        mika74 napisała:

                        > mysiam1 napisała:
                        >
                        > > ...dwoje jedynaków, bo tak mniej więcej wygląda "chowanie" dwojga dzieci,
                        > > między którymi jest 6 lat różnicy. I żadne to "hihihi".
                        >
                        > Do tej pory słowem "jedynak" okreslano kogoś jedynego, jedyne dziecko
                        > rodziców. Ale chyba nam się j. polski zmienia. Nie wiem bo juz 10 lat nie
                        > miałam polskiego...nie bede sie kłócić.

                        Widzisz, tak się mówi także na dziecko, które mimo, że ma rodzeństwo, "chowa
                        się" samotnie, bo za duża różnica wieku sprawia, że niewiele ma wspólnych zajęć
                        z siostrą czy bratem.
                        I nie próbuj wywoływać konfliktu tam, gdzie on całkiem nie ma podstaw, dobrze?
                        • jan33 Re: Tak, Mika... 20.04.04, 19:27
                          Jest przyjete rowniez w jezyku polskim okreslac jedynakami dzieci ktore nie
                          maja wiecej rodzenstwa tej samej plci. Na przyklad rodzice maja syna i corke.
                          Syn to jedynak i corka jedynaczka.
                        • mika74 Re: Tak, Mika... 21.04.04, 09:51
                          Hihihi.. ja sobie chciałam z Wami fajnie , sympatycznie pozartowac a tu jakies
                          przewrazliwienie. Ostatnia rzecza jaka chce jest wzbudzanie konfliktów, a
                          pierwsza budowanie sympatycznej atmosfery...
                          Tez jestem kobietą...zawsze mozna zwalić na hormonywink))
                          • jan33 Re: Tak, Mika... 21.04.04, 19:59
                            mika74 napisała:

                            > Hihihi.. ja sobie chciałam z Wami fajnie , sympatycznie pozartowac a tu
                            jakies
                            > przewrazliwienie. Ostatnia rzecza jaka chce jest wzbudzanie konfliktów, a
                            > pierwsza budowanie sympatycznej atmosfery...
                            > Tez jestem kobietą...zawsze mozna zwalić na hormonywink))
                            ******
                            Droga Mika
                            Moze tylko we wlasnym imieniu napisze. Nikt tu nie wykazal przewrazliwienia,
                            wedlug mnie.
                            Na hormony mozna tez u mezczyzn duzo rzeczy zwalic.
        • aetas Re: masz rację 20.04.04, 10:11
          18lipiec napisała:

          > to prawdziwy raj całe życie robić dzieci a potem wyciągać łapę by coś
          dostac.A
          > moze zamiast robienia kolejnego potomka za pracę by się wzięli?

          A propos rodziny Erlichów: ludzie pomogli im dobrowolnie, nikt z nich nie miał
          z tym jakichś moralnych dylematów, ktoś im pomógł i nich Bóg da zdrowie jednym
          i drugim! Ja wiem, czy jest czym się tak oburzać? Dla jasności: jestem osobą
          samodzielną i promującą samodzielność (od matury nie mieszkam z Rodzicami i
          utrzymuję się sama, nie wyciągam ręki do nikogo i po nic, jestem osobą barrrdzo
          samodzielną), ale nie boli mnie to, że ktoś miał "za dużo" dzieci, a ktoś inny
          mu pomógł... A propos samodzielności, pomyśl, że mogłabyś się urodzić w innej
          rodzinie, być może patologicznej, wielodzietnej albo jeszcze innej, nie
          wszystko zależy od Ciebie, ja miałam sporo szczęścia, że idąc stąd skąd idę,
          doszłam tu gdzie jestem, Ty też miałaś sporo szczęścia, sądząc po tym, co
          piszesz o sobie, mogłaś gorzej trafić, trochę pokory...
          gosia
        • olivka27 Re: masz rację 29.04.04, 17:33
          No i są teraz dumni,a powinni się wstydzic
    • fumag Re: Czy to jest normalne? 20.04.04, 09:48
      Możesz napisać o co Ci chodzi?Bo ja nie "czaje".
      Co Cię tak denerwuje w rodzinach wielodzietnych?
      Bo mnie to wkurza taki stereotyp:rodzina
      wielodzietna=patologia=nieodpowiedzialność ...
      BO w zasadzie my z mężem nic innego nie robimy wg.Ciebie tylko dzieci ,wink?skoro
      mamy ich czworo
      • 18lipiec Re: Czy to jest normalne? 20.04.04, 09:57
        moze czworo to jeszcze okej, ale 10- to wątpię czy znajdzie się taka odważna
        kobieta ŚWIADOMIE niczym królik a raczej królica doprowadzi swe ciało DO RUINY
        rodząc 10 dzieci!
        • fumag Re: Czy to jest normalne? 20.04.04, 10:13
          No i co mam Ci napisać?
          Że znam takie kobiety,które mają 10 i normalnie się z nimi gada i nie są to
          marsjankiwink?
          I wydaje mi się ,że mają prawo mieć tyle dzieci ile im się podoba.
          I te dzieci są normalne:jedne b.zdolne ,inne przeciętne.Zapewniam,że są
          b.kochane.
          Nasza niania jest z takiej rodziny-świetna dziewczyna.Poradzi sobie w każdej
          sytuacji z naszymi urwisami,nie boi się najmłodszego.
          Szanuję te rodziny-sama nie wiem czy potrafiłabym tak żyć.
          A z naszą czwórką to nie mówię"pas"-tylko raczej to nie tylko ode mnie zależy.
    • adzia_a Re: Czy to jest normalne? 20.04.04, 10:22
      Chodzi Ci o to, czy pomoc i zyczliwość jest normalna?
      Wydaje mi się, że póki co, jeszcze jest smile ale więcej takich opinii jak Twoje,
      a i to się zniemi.
    • mader1 Re: Czy to jest normalne? 20.04.04, 13:54
      Niesamowity artykul smile Pewnie troche przeslodzony winkI ta szkola z
      patio.. Ale zwroccie uwage - jedni maja tak duzo dzieci i daja
      sobie rade a innym z ta sama iloscia dzieci trzeba pomagac.Samo
      zycie... A czy to normalne ? Nienormalne, dlatego o tym napisali wink
    • neogobbo Re: Czy to jest normalne? 20.04.04, 19:12
      No fantastyczny artykuł!!! Teraz dopiero przeczytałem. Gdybym to ja go znalazł,
      wysłałbym Ci - 18lipiec - jako odpowiedź na Twoje bolączki.
      Ciemnota? Patologia? Głupota?
      O czym Ty mówisz dziewczyno?
    • unruzanka przeczytajcie:))) 20.04.04, 20:00
      W dziesiejszym świecie - nie. Wiecie co, gdybybym ja nie była najmłodsza z
      rodziny, może nie miałabym obecnych problemów z dzidziem. Choć to właściwie -
      trzebaby rzec - Olka ma problemy z rodzicami... Oboje z mężem po 30, po
      studiach (sto razy łatwiej byłoby mi zdać trudny egzamin, niż zajmować się
      dzieckiem), z dużego miata, błyskotliwi, młodzi ludzie smile)) zupełnie nie
      potrafią poradzić sobie z małym dzieckiem. Gdybym miała jakieś wzorce w
      rodzinie, byłoby mi dużo, dużo łatwiej. A co najgorsze trudno mi powściągnąć
      mój egoizm i często jestem po prostu zmęczona dzieckiem sad. Jest mi bardzo
      wstyd smile)). A Olka płacze bo ma zaparcie, więc muszę kończyć...
      pozdrawiam
      Ania, Sławek i Ola (22.01.2004)
      P.S. Jesli chodzi o rodziny wielodzietne - te opisane doskonale sobie radzą.
      Nie rozumiem - jeżeli chca mieć 10-ro dzieci i są z tym szczęśliwi, to ich
      wybór (tak samo jak ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci). Skąd tyle
      nietolerancji w stosunku do ludzi, którzy nie chcą żyć tak jak ci opisywani np.
      w Cosmo? A system opieki nad rodzinami wielodzietnymi jest bez sensu, daje się
      tym ludziom zasiłki, zamiast pracę - paranoja.
    • ogolone_jajka Re: Czy to jest normalne? 21.04.04, 09:31
      W każdym razie nie jest zwykle to dobre dla tych dzieci.
      A, moim zdaniem, wielodzietność w wielu przypadkach wynika właśnie z biedy (lepiej kupić pigułki czy chleb?), braku pracy (siedzę cały czas w domu i się nudzę, to choć żonę wieczorem przelecę) czy zainteresowań (co mam robić, skoro tylko chędożyć lubię), no i z niedoinformowania (co, pigułki?? jakie pigułki? albo ksiundz mówili, że pigułki są be). Z braku możliwości, ale i braku chęci samorozwoju.
      Vide: Afryka. Tam Murzyni mnożą się jak króliki. Czemu? Bo nie ma nic innego do roboty. U nas bywa podobnie, tylko na mniejszą skalę.
      A potem dzieci wychowane w takiej wielodzietnej rodzinie, propagują ów model i tak to jakoś idzie z pokolenia na pokolenie.

      • mysiam1 Re: Czy to jest normalne? 21.04.04, 10:35
        Jajek, myślę, że jest jeszcze coś - taka "tradycja", choć to może źle
        powiedziane - przez całe lata (jeśli nie wieki) warunki na wsi były tak
        ciężkie, że przeżywało niewiele dzieci. Nawet, jeśli kobieta urodziła ich
        dziesięcioro, to wieku dorosłego dożywała pewnie piątka, jeśli nie mniej. Teraz
        niby jest inaczej, ale...
        A niedoinformowanie dotyka nie tylko ludzi biednych. Gdyby tak było, nie
        byłoby "wpadniętych" studentek, maturzystek, nie byłoby tylu "teenage mothers"
        w Stanach czy w Anglii, a podobno to tylko u nas seks jest takim tabu...wink

        ogolone_jajka napisał:

        > W każdym razie nie jest zwykle to dobre dla tych dzieci.
        > A, moim zdaniem, wielodzietność w wielu przypadkach wynika właśnie z biedy
        (lep
        > iej kupić pigułki czy chleb?), braku pracy (siedzę cały czas w domu i się
        nudzę
        > , to choć żonę wieczorem przelecę) czy zainteresowań (co mam robić, skoro
        tylko
        > chędożyć lubię), no i z niedoinformowania (co, pigułki?? jakie pigułki? albo
        k
        > siundz mówili, że pigułki są be). Z braku możliwości, ale i braku chęci
        samoroz
        > woju.
        > Vide: Afryka. Tam Murzyni mnożą się jak króliki. Czemu? Bo nie ma nic innego
        do
        > roboty. U nas bywa podobnie, tylko na mniejszą skalę.
        > A potem dzieci wychowane w takiej wielodzietnej rodzinie, propagują ów model
        i
        > tak to jakoś idzie z pokolenia na pokolenie.
        >
    • mader1 A to czy jest.... 21.04.04, 22:49
      A czy to jest normalne ?

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040421/publicystyka/publicystyka_a_11.html
      Pozdr
    • kulinka3 Re: Czy to jest normalne? 22.04.04, 01:07
      18 lipiec, a ile Ty masz dzieci,przepraszam że zapytam?
      Pozdrawiam
      • szu.krusz Re: Czy to jest normalne? 28.04.04, 15:27
        W sumie dobra mysl - po cholere sie zyłujemy z kredytem mieszkaniowym na 10 lat - powinnam od jakis pieciu rodzic dzieci "co rok to prorok" - zbudowali by nam dom :buja:
        kurcze a nie..... to dopiero przy 10tym sad
        • wojtek_tata Re: Czy to jest normalne? 29.04.04, 09:40
          Szu(miąca) Krusz(ynko)!
          A może warto zaryzykować? wink))
          A w ogóle to masz śliczną sygnaturkę. To dość dokładny opis Pana B. smile
          • szu.krusz Re: Czy to jest normalne? 29.04.04, 11:25
            Dzieki Wojtku wink jednak chyba pozostaniemy przy 2+3 wink
            a co do sygnaturki to masz racje - to bardzo dokładny opis Pana Bartka - mojego Meza smile

            wink
      • barbie-torun Re: Czy to jest normalne? 29.04.04, 15:17
        To nie tajemnica, ze 18 lipiec nie ma jeszcze dzieci, nawet męża nie ma tylko
        chłopaka/narzeczonego (?)
        • 18lipiec Re: Czy to jest normalne? 29.04.04, 17:14
          No i co z tego ze nie mam?
          A co , to cos zlego ?
          • kulinka3 Re: Czy to jest normalne? 29.04.04, 17:38
            Nic złego nie ma w tym,że nie masz dzieci.
            Dziwię się tylko trochę,że zabierasz głos w tej sprawie, skoro sama nie wiesz
            czym jest macierzyństwo.A dlaczego się dziwię.Ano dlatego,że watku - Dlaczego?-
            jakiś czas temu odmawiałaś prawa do zabierania głosu księżom w sprawie
            aborcji,antykoncepcji,jako osobom nie zorientowanym i nie doświadczonym w w/w
            tematach.
            Myślałam,że konsekwentnie nie zabierasz głosu w sprawach, których jeszcze nie
            doświadczyłaś i które są dla Ciebie teoretyczne.
            I tyle.
Pełna wersja