Dodaj do ulubionych

Milosc nie jedno ma imie

04.05.04, 04:49
Proponuje podzielic sie uwagami na temat milosci. Z trzech powodow: jest juz
maj, powszechnie okreslany jako miesiac zakochanych, na forum pojawilo sie
duzo postow posrednio odnoszacych sie do tego tematu i w koncu sadzac po
niektorych dyskusjach przyda nam sie zmiana tematu.
Milosc trudno ujac prosta definicja gdyz istnieje wiele jej odmian. Inaczej
chyba kochamy ojca, troche inaczej matke. Milosc do wspolmalzonka wyrazamy
jeszcze w inny sposob. To samo dotyczy naszych dzieci. W koncu istnieje tez
taka odmian milosci, ktora kochamy Boga.
Czy wiec w kazdym z tych przypadkow kochamy inaczej czy tez jest jakis
wspolny mianownik? Miluj Boga nade wszystko, a blizniego, jak siebie samego.
Jesli zawezic problem do naszych relacji to znaczy stosunkow miedzyludzkich
mnie osobiscie podoba sie okreslenie ze milosc to radosc z cudzego istnienia.
Bo wtedy gleboko artykuluje sie uznanie innosci. Taka milosc jest odkryciem
idywidualnosci, wartosci tkwiacej w drugim czlowieku. Natomiast kiedy chce
sie druga osobe upodobnic do siebie, zrownac – to jest chyba milosc plytka,
bez perspektyw na przetrwanie:
„a od zwyklych rzeczy naucz sie spokoju
i zapomnij ze jestes gdy mowisz ze kochasz „
Gdy rozwazac milosc ewangielicznie to mozna jak twierdzil Kierkegaard
okreslic ja jednym slowem - skrucha. Milosc biblijna – pelna skuruchy -
jest miloscia Boga i blizniego. Z kolei mistrz Eckhart pisal: „Probierzem
prawdziwej i doskonalej milosci jest wielka nadzieja i zaufanie wobec Boga,
nic bowiem bardziej nie dowodzi pelnej milosci niz ufnosc”.
Synteze wszystkiego powyzszego mozna znalezc w publikacjach ks. Tischnera,
dla ktorego milosc to przede wszystkim wybor. Dokladniej, na wybor odpowiadac
wyborem. Tak jak Abraham ktorego wezwal Bog, odpowiedzial "oto jestem" tak i
my powinnismy czynic to rowniez w stosunku do bliskich. Bo milosc to akt
decyzji, wyboru, uznania za „swoje”. Przy czym sens slow „moja”, „moj” nie
opisuje wspolnoty uczuc, ale piekna przynaleznosc.
„jedno wiem i innych objawien nie potrzeba in oczom ni uszom
uczyniwszy na wieki wybor, w kazdej chwili wybierac musze”
Konsekwencja takiego wyboru jest dobro, wiez wiernosci (religio) i czystosc.
Czystosc jako wewnetrzna logika milosci. Milosc czysta jest miloscia, ktora
ma w sobie podwojny dynamizm; laczenia ludzi miedzy soba, a takze laczenia
tych ludzi z Bogiem.
Tak rozumiana chrzescijanska wizja milosci jest daleka od zachwytu nad
pieknem (cokolwiek nim okreslamy), nie jest tez uniesieniem, radoscia jak ja
przedstawiali romantycy.
A jak bylo z wami? Czy „zadzialala impulsywnie chemia” jak teraz czesto
okresla sie wzajemne uczucia, czy tez do milosci dochodziliscie stopniowo,
gdyz chodzi w niej nie o mnie, nie o ciebie, ale o nas.
jan
Obserwuj wątek
    • dusk-till-dawn Re: Milosc nie jedno ma imie 04.05.04, 09:54
      hmmm... a ja myslalam, ze w kulturze poganskiej to luty jest miesiacem zakochanych... och...
      • ogolone_jajka Re: Milosc nie jedno ma imie 04.05.04, 10:50
        > hmmm... a ja myslalam, ze w kulturze poganskiej to luty jest miesiacem zakochanych... och...

        W kulturze amerykańskiej, a Amerykanie to w dużej mierze protestanci najróżniejszej maści.
    • addria Re: Milosc nie jedno ma imie 06.05.04, 09:11
      Jan tak fajnie to ujął, taki ciekawy temat, szkoda, że nikt nie chce nic
      napisać sad

      Powiem krótko. Wydaje mi się, że moim przypadku jest tak, że swoje dziecko
      kocham za to, że jest. Męża jednak pokochałam za coś (chyba? wink. Boga kocham -
      za jedno i za drugie smile
      I cieszę się z istnienia ich wszystkich jak najbardziej smile
    • mader1 Re: Milosc nie jedno ma imie 06.05.04, 10:48
      Ja zakochalam sie w moim mezu od pierwszego wejrzenia smile)) Ale zakochanie
      juz wtedy ( 20 lat) nie bylo dla mnie tozsame z miloscia. Moze dlatego,
      ze zakochiwalam sie dosc latwo ? Milosc - czyli to, co zdarzylo sie
      miedzy mna a moim mezem - to zdecydowanie wybor. Najpierw zakochanie, ale
      potem sprawdzanie sie w roznych sytuacjach ( wcale ich specjalnie nie
      aranzowalismy), wspolne tematy, wspolne zainteresowania i odmienne
      zainteresowania. Wybralismy siebie i wspolnie wzrastamy. Ciagle mamy o czym
      rozmawiac.Ta milosc wiaze sie tez szacunkiem dla drugiego czlowieka.
      Dzieci.. kocham troche inaczej.Ta milosc laczy sie dla mnie bardzo mocno z
      odpowiedzialnoscia.Czesto boje sie o nie, o ich wybory. Jest to ciagla
      proba trzymania swojej zaborczosci, swoich lekow na uwiezi. Dawanie coraz
      wiekszej wolnosci. Nie jest proste ocenic, co jest juz bezpieczne, co
      jeszcze nie. Ale chyba mi sie udaje, bo na tle rowiesnikow dzieciaki sa
      dosyc otwarte i samodzielne.Kazde z nich kocham inaczej.W trakcie
      rozmow mowie, ze moja milosc jest tylko mala czastka tej Wielkiej
      Milosci, ktora kocha ich Bog.
      Rodzice - milosc do rodzicoww to przywiazanie, troska, tkliwosc. Takie
      to dziwne widziec, jak dziwaczeja, jak sa bezradni, ale nie chca tego
      przyznac...
      A Boga... kocham z calego serca, z calych sil swoich. Te moje
      ludzkie, niedoskonale milosci sa jakby okruchem tej Doskonalej Milosci
      Boga do mnie i innych ludzi.
    • adzia_a Re: Milosc nie jedno ma imie 06.05.04, 21:32
      Ja na pewno stopniowo - przed rok bylismy z mężem tylko kumplami, uczucie
      narastało powoli. W związku z czym martwię się trochę, że tak naprawdę
      pokochalismy się "za coś".

      Bo mam chyba jakies trudności z taką bezwarunkową, czystą miłością. Życie nie
      dało mi jak dotąd w kość i chyba przez to kocham osoby bliskie jakoś
      tak...egoistycznie. Jesteś dobry, nie podskakujesz - to cię kocham, a jak
      fikasz, to... Zdaję sobie sprawę, że to czasem wręcz obrzydliwe, i staram się z
      tym walczyć, ale faktem jest, że takie podejście miewam do rodziców, do męża, i
      do wszystkich oprócz młodszej córeczki (oksytocyna mnie tak do niej pozytywnie
      nastawia).

      A miłość do Boga...wiecie, nie potrafię i chyba nie chcę jej oddzielić od
      miłości do ludzi. Wydaje mi się, że jedno bez drugiego nie istnieje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka