sebalda
07.01.13, 15:07
Od lat zgłębiam problem przemocy w rodzinie i jestem wielką orędowniczką jej zapobiegania i przeciwdziałania. Jako katoliczkę niepokoi mnie stanowisko Episkopatu Polski na temat Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej.
W największym skrócie o powodach tego stanowiska: wyborcza.pl/1,76842,13074279,Episkopat_nie_chce_konwencji_o_zwalczaniu_przemocy.html
Być może ten skrót jest tak duży, że nie oddaje sedna problemu, jeśli tak, może to ktoś skoryguje.
Mój punkt widzenia świetnie odzwierciedla artykuł z ostatniego numeru Tygodnika Powszechnego tygodnik.onet.pl/32,0,79111,kiedy_uslyszysz_wolanie_opomoc,artykul.html
Ponadto moim zdaniem zapis o stereotypowych czy tradycyjnych rolach kobiety i mężczyzny nie ma na celu ani promowania transseksualizmu ani homoseksualizmu, nie ma też promować związków partnerskich, a więc niesakramentalnych, ale ukazanie, że to tradycyjne pojmowanie ról (kobieta zajmuje się domem i dziećmi, mężczyzna zarabia na życie) może słuzyć w niektórych przypadkach dominacji mężczyzny, a co za tym nierzadko idzie stosowaniu przez niego przemocy (psychicznej, fizycznej, ekonomicznej, seksualnej). Zmiana ról to na przykład sprawiedliwy podział obowiązków w domu, gdzie małżonkowie oboje pracują zawodowo, prawdziwe partnerstwo, korzystanie przez mężczyzn w uzasadnionych przypadkach z urlopów na wychowanie dzieci itd. Tak ja pojmuję ten postulat, nie rozumiem, jakimi przesłankami kieruje się Episkopat.
Zastanawia mnie też ten wielki rozdźwięk między zdaniem Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, w który stwierdza się, że "przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie jest zabijanie dzieci oraz rozwód rodziców" a listem pasterskim amerykańskich biskupów katolickich, w którym mówi się, że "to przemoc i wykorzystywanie, a nie rozwód, zrywają małżeństwo".
Ale być może się mylę w ocenie stanowiska naszego Episkopatu w sprawie tej europejskiej konwencji, jeśli tak, proszę o rzeczowe argumenty.