Dodaj do ulubionych

Noworocznie

02.01.14, 13:54
Okres wokół świąteczny skłania do refleksji, do pewnego podsumowania tego co jest już przeszłoscią a także spojrzenia do przodu.
Tego typu zdania mozna bardzo często przeczytać na koniec roku. Wszystkie spostrzeżenia tego typu opierają sie na poczuciu przemijania, ulotności chwili, a przecież czy naszym powolaniem jest życie polegające na nieustannym konflikcie pomiędzy przeszłością a przyszłością? Tym bardziej że przeszłość jest nieustannie obecna w teraźniejszości.
"Przeszłość i przyszłość niszczą chwilę obecną" napisał austriacki benedyktyn D. Steidl-Rast.

Piszę o tym wszystkim w kontekście książki do której w okresie świątecznym wróciłem po iluś tam latach. Jest to napisana przez Zofię Kossak w 1937 powieść "Bez oręża" będąca częścią cyklu zatytułowanego "Krzyżowcy". Jednym z głównych bohaterów jest św. Franciszek. Jest w tej powieśći opis spotkania Franciszka z jednym z przedstawicieli reformatorskiego ruchu religijnego tzw. czystych znanych jako katarowie. Mówiąc językiem dzisiejszym - przedstawicielem postepowego chrześcijaństwa.
Gdy czytam powieściowy dialog pomiędzy Franciszkiem a bratem doskonałym - jak kazali się tytułowac katarzy - to mam wrażenie że przeszłość stała się teraźniejszością. Oto fragmenty tego dialogu:

" - Miłujesz ubóstwo - ciągnął katara - przeto myślałem, że nalezysz do nas ... Doskonałych...
Franciszek oderwał oczy od wina...
- Nie sądzę, by ktokolwiek śmiertelny mógł być doskonałym, a cóż dopiero ja? - zauważył z uśmiechem.
- Och, to się rozumie tylko w zestawieniu z resztą ludzkosci, szczególnie z mnichami i księżmi hołdującymi mamonie.
Franciszek zmarszczył wyraziste brwi.
- Mnisi, księża? - powtórzył. - Jakiez mamy prawo ich sądzić? Jeżeli popełniają grzechy... co nam do tego? Baczmy własnego sumienia....."

Czy ten dialog czegoś nie przypomina? Czy dzisiaj też nie mamy nowych "doskonałych" grzmiących na Kosciół, księży mówiących tak jak "brat doskonały" w dalszej części tego dialogu"
" - My walczymy z klechami na śmierć i życie! My ich nauczymy, jak rozumieć wiarę prawdziwą".

My - my "doskonali", "czysci", "postępowi" , "tolerancyjni" - My, ciągle własnie - My.
Nawet na stwierdzenie że nauczanie Koscioła opiera się na niezmiennych źrodłach Piśmie i Tradycji też pada odpowiedź negująca te podstawy. Tak jak w powieści:

" - Dlaczego mnie pytasz, bracie? - zapytał z uśmiechem: - Wejdź do koiścioła i posłuchaj, co mówi ksiądz.
- Ja chcę się dowiedzieć od ciebie.
- Nic ci innego nie powiem. Tajemnice wiary świętej przyjmuję tak, jak je Pan nasz za pośrednictwem Kościoła swojego podał....
- Kiedyż Kościół tę naukę sfałszował, pomylił....
- Jaka pewność, że wyście jej nie pomylili?
- O, nie! Nasza jest prawda...."

"Nasza jest prawda, nie prawda powtarzana przez Kościół od samego poczatku istnienia. Przekazana apostołom, a następnie biskupom - nieustanna i niezmienna w swojej istocie. Zadziwiające jest właśnie to, jak bardzo powtarza się nieustannie ten sam schemat walki z Kościołem. Począwszy od Szymona Maga nieustannie pojawiają się ludzie twierdzący że to oni wiedza jaka jest prawda i w związku z tym uzurpują sobie prawo do krytyki.

Słuchałem niedawno rozmowy red. Lisa z głośna ostatnio p. Bratkowską. I muszę przyznać że o ile wczesniej miałem pewne opory w zaaprobowaniu tego co na swoim blogu napisał senator Libicki to teraz uważam że miał rację:

Pierwsza rzecz to sprawa Katarzyny Bratkowskiej i jej potwornej deklaracji. Kiedy ją usłyszałem, a potem i zobaczyłem samą jej autorkę, to naprawdę – proszę wybaczyć drastyczność konstatacji – miałem wrażenie, że dotykam osobowego zła. Że obcuję z opętaniem. Z jakimś olbrzymim dramatem..
jflibicki.blog.onet.pl/2013/12/24/wiecej-zollow-i-kramerow-zyczenia-swiateczne/
Cała ta kwestia jest wręcz przerażająca. I tutaj mamy także do czynienia z pewnego rodzaju uzurpacją. To my - feministki - wiemy czego tak naprawdę potrzebują kobiety, to my mamy rację i prawo do występowania w ich imieniu - Ponownie pojawia się - MY, MY - swiatli i postępowi.
Co ciekawe, gdy naprzeciwko kobiety o podobnych jak p. Bratkowska przekonaniach zasiądzie kobieta o pogladach diametralnie innych, akceptująca nauczanie Koscioła, broniąca życia - jest traktowana nie jako kobieta tylko jako wróg. A co gorzej jako osoba prawie niespełna rozumu - wystarczy przecież przeczytać reakcje tych "postepowych" kobiet na list związku kobiet katolickich popierajacych list biskupów o gender - bo przecież MY wiemy lepiej.

Papież Franciszek zachęcając do modlitwy za prześladowanych w świecie chrześcijan, wypowiedział bardzo znamienne słowa:



“To dzieje się zwłaszcza tam, gdzie wolność religijna nie jest jeszcze zagwarantowana albo w pełni realizowana. Lecz ma to miejsce także i w tych krajach, i środowiskach, które na papierze chronią wolność i prawa człowieka, ale w których wierzący, szczególnie chrześcijanie spotykają się z ograniczeniami i dyskryminacją"


www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1314,przestroga-przed-przeslodzonymi-swietami.html
Tolerancja - tak, ale na naszych zasadach. Jeżeli tworzymy prawo, to musimy je konsultować ze społeczeństwem. A kto reprezentuje społeczeństwo? - jeżeli chodzi o kobiety to oczywiście - Kongres Kobiet Polskich, w kwestiach społecznych miarodajne jest środowisko Krytyki Politycznej - edukacja - to oczywiście - przedstawiciele gender studies itd. - bo to jesteśmy właśnie - MY. A Kościół najlepiej niech milczy, gdyż nikogo nie reprezentuje.

Przeczytałem kiedyś wypowiedź benedyktyna o. Knabita który w trakcie którejś z rzedu awantury o obecność krzyża w przestrzeni publicznej wypowiedział takie oto zdanie:

"Dla normalnego katolika krzyż być może, ale nie musi, a dla niektórych fundamentalistów niewierzących krzyż musi nie być."

Na tym właśnie opiera się różnica w pojmowaniu tolerancji. Każdy ma prawo do życia i wolności poglądów, ale nie ma prawa do zmuszania przyjmowania innego systemu wartości - bo My wiemy lepiej i to My reprezentujemy postęp.
Tym bardziej że to wszystko już było. Jeden z prawosławnych mnichów z gory Athos tak powiedział:
"Wszystkie wielkie prawdy wiary zostały sformułowane przez ludzi, którzy słuchali jedynie własnego serca i głosu Boga. Kto wierzy, że może postawić na rozsądek, zginie".

Mam nadzieję że tak jak w przeszłości, tak samo i w przyszłości po okresie hałasu i buntu nastąpi wyciszenie, gdyż najważniejsza jest chwila obecna, chwila którą musimy wypełnić sobą odnosząc nieustannie siebie do perspektywy wieczności. Gdyż chwila obecna to jedynie przedsmak tego co nas czeka: śmierć, zmartwychwstanie i spełnienie - tak jak pisze w książce "Okryć w sobie mnicha" H. Nussbaumer.
Nie warto więc marnować tej chwili słuchanie kogokolwiek innego niż tego co możemy usłyszeć w ciszy - nawet jeżeli nieustannie bedziemy słyszeć - to MY wiemy lepiej co dla Ciebie jest dobre. Nie ma bowiem innej perspektywy - albo usłyszymy słowa Zbawienia albo sami siebie pozbawimy Jego orędzia.



Obserwuj wątek
    • otryt Herezja katarska 10.01.14, 12:27
      Dziękuję za fragment książki Zofii Kossak o katarach. Czytałem ją 30 lat temu, akurat tego wątku nie zapamiętałem. Przyznam, że katarzy chodzą mi po głowie od czasu mojej wizyty w południowo zachodniej Francji. Ledwo przekroczyliśmy granicę francuską od strony Hiszpanii i wjechaliśmy do Langwedocji, na każdym kroku spotykaliśmy się z upamiętnieniem męczeństwa katarów. Jadąc autostradą w promieniach zachodzącego słońca widać było stosunkowo nowy, olbrzymi pomnik katarów mający ze 7 lub 8 metrów wysokości, robiący spore wrażenie. Były szlaki turystyczne imienia katarów zwane Drogą Katarów ciągnące się od twierdzy Carcassonne do zamku Montsegur. W miastach i miasteczkach liczne dowody pamięci o zbrodni sprzed około 800 lat. Świeckie z definicji państwo stawia pomniki ludziom, którzy byli w teologicznym sporze z papieżem.


      Link do pomnika katarów koło Narbonne:

      www.monnuage.fr/point-d-interet/les-cathares-a93350

      Czy może wiesz na czym polegała herezja katarów?
      Dlaczego tak ważna aż po dziś dzień jest ta sprawa we współczesnej Francji?

      Nie wiem, na ile wiarygodny jest opis katarów w Wikipedii?

      pl.wikipedia.org/wiki/Katarzy

      Pozdrawiam
      • andrzej585858 Re: Herezja katarska 11.01.14, 10:37
        Katarowie to temat rzeka tym bardziej że początki ich teologii tona w mrokach dziejów. A wszystko to związek z szukaniem odpowiedzi na pytanie - dlaczego:

        "ziemię dał w ręce grzeszników,
        sędziom zakrywa oblicza.
        Jeśli nie On - to kto właściwie? " - ks. Hioba 9,24

        No właśnie kto i dlaczego? W wyniku szukania odpowiedzi na tak postawione pytanie wyłoniła się nowa synkretyczna religia jaka stał się gnostycyzm. Jej cechą charakterystyczna był własnie dualizm - to nie Bóg, lecz szatan, Demiurg stworzył świat i materię która jest zła. Jedynie duch pochodzi od Boga i jest dobry. Mając jednak problem z wyjasnieniem dlaczego materialny człowiek ma jednak swiadomość dobra wykorzystano legendy żydowskie, ktore opowiadały o boskiej iskierce uwięzionej w cielesnym stworzeniu. Właściwym celem człowieka jest więc uwolnienie tej iskry.
        Gnostycy istnieli na początku wewnątrz chrzescijanskiej wspólnoty - jednakże na dłuższa metę taka koegzystencja była niemozliwa. Aby pogodzić teorie dualistyczne z chrzescijanstwem, chrzescijanstwo musialoby wyrzec sie swej żydowskiej przeszłości. Jezus musialby przyjść na świat nie po to aby wypełnić obietnice ST, ale aby je zniszczyć. Przede wszystkim nie mogłby odpokutowac za upadek człowieka, gdyż zgodnie z teoriami gnostyckimi czlowiek jako istota materialna był zawsze zły i nigdy nie upadł - tak więc nie ma grzechu, pokuty - tego co najbardziej istotne w chrzescijanstwie.
        Aby uciec od materialności ciała człowiek musi starać sie uduchowic w jak największym stopniu. Dokonać tego może tylko przez zdobycie wiedzy, drogą poznania a więc przez gnozę. Poznanie zdobywa się poprzez doświadczenie które zazwyczaj jest dane w obrzedach inicjacji - takim obrzedem jest chociazby chrzest. Chrzest ktory z poczatku byl dostępny dla nielicznych, ochrzczeni stawali się więc jakby pewnego rodzaju arystokracją duchową. Wraz z rozwojem chrzescijanstwa i dostepnością chrztu połączoną ze zmianą znaczenia tego obrzedu zanika w Kościele pojęcie "wybranych". I w tym momencie nastepuje definitywny rozbrat sekt gnostyckich z chrzescijanstwem. Oni nadal uwazają sie za wybranych, za jedynie czystych chrzescijan. Wraz z utworzeniem przez Marcjona odrębnej struktury kościelnej - następuje całkowite zerwanie więzi pomiedzy gnostycyzmem a ortodoksyjnym chrzescijaństwem.
        Nie można było wejść w kompromis z poglądami które przeczyły przekonaniu. że to Bog jest Stwórcą i że człowiek spowodował swój upadek.
        Sekty gnostyckie czy też mowiąc szerzej dualistyczne nie wytworzyły jakiejs jednolitej teologii. Przez wieki poczynając od Marcjona, mesalian, manichejczyków a w okresie średniowiecza paulicjan, bogomiłów, patarenów dochodząc do najbardziej znanych katarów ich poglądy ewoluowały.
        W przypadku katarów ich dualizm miał dwa odcienie - ścisle dualistyczny uznające istnienie odwiecznie istniejących i rządzących światem zasad a więc dualizm manichejski i dualizm monarchianski - twierdzacy że stwórca materii a więc zły Bog - Demiurg byl upadłym aniołem. Dla dualistów zło bedzie istniało wiecznie, dla monarchian - bedzie zniszczone u kresu swiata. Ostatecznie przewagę uzyskał dualizm manichejski zakladajacy odwieczne istnienie dwóch zasad.

        Na razie tyle tytułem wstępu - do tematu w wolnej chwili powrócę.
        • otryt Re: Herezja katarska 11.01.14, 10:58
          Dziękuję. Próbowałem szukać w Twoich dawnych notkach o ojcach Kościoła (to kopalnia wiedzy) czegoś o katarach, ale niczego nie udało mi się znaleźć. W Polsce nic właściwie nie mówi się o katarach. Nie ma o tym w kazaniach. Czasem odnoszę wrażeniem że żyje gdzieś w głowach, szczególnie osób duchownych, może nie do końca uświadomione przekonanie, że materia jest czymś złym, duch czymś dobrym, że prokreacja łącząca małżonków jest jakimś koniecznym złem a życie w celibacie i czystości czymś z definicji dobrym. Ja w swoich rozważaniach o tych sprawach staram się przyjmować kryterium powszechności: co by było gdyby wszyscy w określony sposób postępowali? Co by było gdyby wszyscy jak katarzy wyrzekli się brudnego z definicji seksu? Doktryna wymarłaby w sposób naturalny.
          • andrzej585858 Re: Herezja katarska 11.01.14, 16:45
            Powracam do katarów.
            Scena opisana przez Z. Kossak i poglądy jakie wyznawał powieściowy "doskonały" pozwalaja przypuszczać że był to uczeń Piotra z Bruys ktory głoszać w okolicach Tuluzy swoje nauki stał się jakby protoplastą późniejszych katarów. Do ich najbardziej charakterystycznych przekonań należało m. in. potępienie chrztu dzieci, zabraniali oddawać cześć krzyzowi, który należało raczej nienawidzić jako narzędzie męki Chrystusa, koscioły nalezy niszczyż a nie budować gdyż Bóg jest wszędzie, odrzucali mszę i Eucharystię - jednym słowem nagromadzenie wartości negatywnych. I tak na marginesie czy reminiscencje podobnych poglądów nie pobrzmiewają do dzisiaj wśród różnych współczesnych "doskonałych"?

            Poglądy dualistyczne przedostały sie na Zachód najprawdopodobniej z terenow dzisiejszej Bośni gdzie były niesłychanie silne na teren Italii a następnie dalej na Zachód. Po raz pierwszy wspólnotę która okreslała się mianem "czystych" czyli z grecka katarów odnotowano w 1030 roku w Montefiore. We Włoszech nie odniosła specjalnego sukcesu gdyż po prostu nie było społecznego zapotrzebowania na tego typu ruchy. Diametralnie inna była sytuacja na terenie płd. Francji. Tutaj decydujące znaczenie miało poparcie udzielone nowej religii przez hrabiow Tuluzy oraz walka o wpływy polityczne - ale to odrębny temat.
            Od strony teologicznej katarzy właściwie jako jedyni spośród ruchów heretyckich sposób zdecydowany przeczyli Boskości Chrystusa a jednoczesnie wierząc w istnienie dobra będące Bogiem i istnienie ukrytej iskry boskiej w człowieku zbudowali caly system pośredników pomiedzy Bogiem a czlowiekiem - eonów wypełnionych Boskością. Syn Boży, Chrystusa, był głownym z eonów i uwięziony w ludzkiej powłoce został zesłany na ziemię aby poprzez walke z szatanem uwolnić ukryta w materii iskrę Boskości. Jak widać katarzy byli w zasadzie wyznawcami doketyzmu, w ten bowiem mogli pogodzić pogląd o bezwzglednym złu materii z faktem ukrzyżowania, Chrystus tylko pozornie przyjął ludzkie ciało i tylko pozornie został ukrzyżowany.
            Katarzy w zaden sposób nie mogli i nie akceptowali ludzkiej natury Chrystusa. To było dla nich niemozliwe, a więc i Zbawienie było doktryną w wersji chrzescijańskiej nie do przyjęcia. Chrystus był więc tylko nauczycielem ktory ukazywał ludziom drogę na wzór Buddy - własnym przykładem - nic więcej. Dlatego też nie wierzyli ani w piekło ani w czyściec - na dobra sprawę to swiat i materia jako dziedzina złego Boga była pieklem od ktorego wyzwolić sie mozna było jedynie poprzez wyzwolenie się z cielesnej części człowieczeństwa. Aby zas dusza mogła wyzwolić się z swojej cielsnej powłoki musiała prowadzić zycie jak najmniej związane z materią.

            I własnie to był główny punkt nauczania ltóry musiał wyzwolić reakcję nie tylko od strony religijnej ale także i politycznej. Nauczanie katarów zagrazało podstawom ładu społecznego. Doktrynalnie bowiem, gdyby było to mozliwe, to katarzy najchętniej doprowadziliby do samobójstwa ludzkości dokonanego zarówno bezposrednio, jak i poprzez zaprzestanie prokreacji.
            Co prawda katarzy ktorzy dokonali inicjacji i byli juz "doskonałymi" starali się prowadzić życie doskonale proste i czyste odmawiając sobie wszelkich fizycznych przyjemności, to nie dotyczyło to rzeszy sympatyków i zwyklych wiernych. I to jest ten punkt nauczania katarów który pobrzmiewa bardzo wyraźnie w wszelkich współczesnych lewicowo-feministycznych ideologiach w tym także w gender.
            Wszystkie religie dualistyczne w zasadzie podchodzą negatywnie do kwestii prokreacji. W przypadku katarów ktorzy przyjeli skrajnie dualistyczna doktryną ich potepienie małżeństwa było doktrynalne gdyż było trwaniem w stanie pernamentnego grzechu, w przeciwienstwie do przygodnych stosunków seksualnych które były tylko jednostkowymi przypadkami grzechu. Tym bardziej aprobowane były stosunki seksualne które nie mogły zakonczyć się prokreacją - a więc to co okreslano jako akt plciowy przeciwny naturze. Mozna nawet powiedzieć że były one bardziej wskazane niż normalne stosunki - nie powodwoały zwiększenia grzesznej materii!
            Zeby było jeszcze ciekawiej - zwykły dualistyczny "wierny" był aż do inicjacji tylko przejawem istnienia grzesznej materii z której wyzwolić mogł go jedynie drugi stopień inicjacji tzw. "consolamentum" po ktorym stawał się "doskonałym", Tylko że była to inicjacja dostepna jedynie nielicznym, a do tego momentu właściwie żaden popełniony czyn nie mógł go uczynić bardziej grzesznym niż był dotychczas. Nic więc dziwnego że praktycznie żadne zachowania seksualne nie spotykały się z dezaprobatą przez "doskonałych" - oni byli ponad to.
            Oskarżenie związane z podejrzeniem o zachowania orgiastyczne jakie wysuwano wobec sekt gnostyckich nie są pozbawione podstaw , wynikają one z doktryny dualistycznych ruchów.
            Pomimo iż można znaleźć w ich doktrynie cechy pozytywne to w zasadzie jest to religia pesymizmu, nie daje żadnej nadziei na zbawienie - ludzkość powinna wymrzeć gdyż jest to jedyny sposób aby uwięzione w materii iskry Bóstwa mogły powrócić do Boga. Jest to religia pozbawiona nadziei, dająca owszem dla swoich wyznawców wiarę ale to za mało. Tego typu religie aby mogły istnieć muszą być podtrzymywane sztucznie i to w jakis sposób dzieje się dzisiaj.
            Gnostycyzm niesie także inne zagrożenie, zagrozenie które jest widoczne także współcześnie. Ci, ktorzy dawniej nazywali się gnostykami dzisiaj okreslają się jako "postępowi" "nowocześni" i podobnie jak gdnostycy bardzo często odwolują się do chrzescijaństwa. Uwazaja siebie za ludzi o wysokim stopniu wrazliwości oraz swiadomości, czyli w pewien sposób są współczesnymi "doskonałymi" i podobnie jak oni uważają że Bóg nie może być okrutny a za takiego w jakiś sposob uważają Boga chrześcijanskiego. Co może więc zrobic osoba ceniąca nade wszystko wolność i godność? Ma tylko jedną drogę - drogę buntu. Ale nie jest to bunt polegający na rewolucji spolecznej czy tez politycznej to jest bunt egzystencjalny - to jest kontestacja widzialnych struktur Kościoła i wizji Boga represyjnego, Boga karzącego - takiego jaki, podobno, jest przedstawiany przez hierarchię która w natłoku rytuału zaprzepasciła czystą istotę nauczania Jezusa.
            Jest to bunt wyzwalający, dzieki temu buntowi przechodzi sie przez obrzed inicjacji pozwalajacy wyrwac się z autorytarnych okowów Koscioła - czyli mowiąc obrazowo wyleczyć sie z obłędu.

            Ten schemat myślenia i postępowania powtarza się od wieków. Wczesniej przybieral znamiona religijne, teraz czesto też ma taki wygląd i okresla się jako chrzescijaństwo postępowe, chociaz wydaje mi się ze bardziej prawdziwe jest okreslenie papieza Franciszka że są to ludzie jedynie "pomalowani" przez chrzescijaństwo. Ale mamy też do czynienia z gnostycyzmem laickim z pozoru antyreligijnym a tak naprawdę bedacym swoista kalką chociażby doktryn katarskich.

            To tyle na razie - ale do tematu powrócę.
            • andrzej585858 Re: Herezja katarska 13.01.14, 10:05
              Doktryny gnostyckie sa na tyle skomplikowane i jednocześnie trudne do rzetelnej analizy głównie ze względu na znikomą ilość zachowanych źródeł. Walka toczona z herezjami nie ograniczała się tylko do dysput teologicznych ale bardzo często kończyła się wręcz konfliktami zbrojnymi.
              Zaangażowanie sie struktur panstwowych w zwalczanie ruchów religijnych jest tym co powoduje iż dzisiaj przedstawiciele tych ruchów postrzegani są nieraz jako prekursorzy liberalnego myślenia. Jako ci, którzy chcieli zerwać z autorytaryzmem oficjalnego Kościoła.
              A przecież tak naprawdę to największe herezje starożytnego chrześcijaństwa, a tym samym także i herezja katarska miała charakter raczej konserwatywny niż nonkonformistyczny. Wymagania stawiane tym ktorzy przeszli etap inicjacji były o wiele wyższe niż w przypadku kleru czy nawet mnichów Kościoła ortodoksyjnego! Surowośc obyczajów w zdecydowanej większości sekt dualistycznych jest wyższa niż w Kościele - dlatego też ich bardzo surowa ocena oficjalnego Kościoła była tym co przyciągało rzesze ludzi z niższych sfer.

              Wokół katarów, a także innych sekt gnostyckich narosło wiele mitów. Bardzo często sa postrzegani jako romantyczni mysliciele ktorych jedynym celem było poznanie, skupionych na subtelnych rozważaniach teologicznych a jednocześnie pełnych zrozumienia dla ludzkich słabości. Wymagajacych dla siebie ale pobłazliwych dla innych , odwołujących się do jak najbardziej wzniosłych uczuć.
              Niestety, rzeczywistośc nie była az tak różowa, ale aby ją poznać trzeba sięgnąc do źródeł. Przykladem jest chociażby historia związana z okresem walk z katarami ktore doprowadziły do zniszczenia zbudowanego w latach 1150-1300 na południu Francji struktur odrębnego Kościoła wraz z siecią diecezji.
              wydarzeniem ktore ostatecznie uruchomiło spiralę przemocy było zabojstwo legata papieskiego w 1208 r., a także że słowa wykorzystywane tak często w polemice antykościelnej ; "Zabijajcie ich wszystkich,Pan swoich rozpozna" są autorstwa cystersa Cezarego z Heisterbach oburzonego rzezią dokonana w Beziers, a więc duchownego katolickiego! Zresztą nie on jeden był tym faktem zbulwersowany.
              Przypomnę także że wczesniejsze jedynie o kilkanascie lat dokumenty papieskie, chociażby dekret Ad abolendam papieza Lucjusza II z 1184 mowiły jedynie o ekskomunice, podobnie jak i uchwały Soboru Laterańskiego.
              Problem powstał tak naprawdę gdy w akcje wymierzone przeciwko heretykom włączyła się władza świecka przykladowo eydkt krola Aragonii Alfonsa II postawil herezje na rowno z zbrodnią obrazy majestatu - a w tym przypadku kara była tylko jedna - kara śmierci, podobnie też mowil edykt cesarza Fryderyka II .
              Nadużycia w tej materii powstały zwłaszcza gdy sciganiem katarów zajęli się ... nawróceni heretycy, którzy jak to zwykle bywa u neofitów, gorliwościa w karaniu swoich dawnych współwyznawców starali się zatuszowac swoja przeszłość.
              Zjawisko zresztą do dzisiaj znane, wystarczy zwrocic uwagę na byłych księży lub byłych aktywistów katolickich - którzy bardzo gorliwie atakują Kościół katolicki.

              Współczesne odniesienia do katarów, patarenów i wczesniejszych ruchów gnostyckich mają na celu uzasadnienie krytyki Koscioła jako instytucji represyjnej i tkwiącej w średniowiecznym, patriarchalnym systemie, a tym samy dławiącej wolność i narzucającej przemocą swój system wartości. Stąd też wysyp publikacji przedstawiających chociażby katarów jako swoistych rycerzy walki z nietolerancją i zacofaniem.
              Wszelkie skrajne postawy, a takie reprezentowali także katarzy wyrażające się chociażby w odrzucaniu małżeństwa prowadzą do eskalacji napięć w sferze duchowej, napięć które dla przeciętnego człowieka są nie do przeskoczenia. Tym samym doskonałość staje się dostepna tylko dla nielicznych, a cała reszta znajduje dla siebie bardzo wygodne wytłumaczenie dla swoich słabości. Nic więc dziwnego że ten aspekt doktryn gnostyckich stał się teraz tak chętnie podkreślany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka