mader1 02.12.04, 14:34 Spadla na nas nastepna rzecz,straszna rzecz. Wiecej nie wytrzymam. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alex05012000 Re: Kochani... 02.12.04, 14:56 co się stało????????? z własnego doświadczenia (niestety) wiem, że można wytrzymać wiecej niż nam sie wydaje, że możemy ... myślę ciepło o tobie w każdym razie... - maria Odpowiedz Link
ania.silenter_exunruzanka Re: Kochani... 02.12.04, 15:10 Mader, czy można Ci jakoś pomóc? Odezwij się. Odpowiedz Link
fumag Re: Kochani... 02.12.04, 16:04 Jestem z Wami w modlitwie. Pan na pewno nie opuszcza ,nawet gdy zasmuca okazuje potem litość,według wielkiej swej miłości... Odpowiedz Link
sion2 Re: Kochani... 02.12.04, 16:15 Mader... chyba napisze ci cos wieczorkiem na priv., nie wiem co się stało lecz wiem, że Pan Bóg tym, którym ufa często daje próby...ponad siły, żeby potem umocnić takie mojej rodziny osobiste doświadczenie jest... co się stało? Odpowiedz Link
addria Re: Kochani... 02.12.04, 16:35 Maderku, jakbyś czegoś potrzebowała, to pisz do nas... Trzymaj się,na pewno dasz radę. Odpowiedz Link
mader1 Re: Kochani... 02.12.04, 18:36 Przepraszam, nie moge teraz otym pisac. Na szczescie to nie smierc, nie straszna choroba. To taka rodzinna sprawa. Nic nie mozecie pomoc,pomodlcie sie prosze o sily... Dopiero co zaczelismy wychodzic na prosta... Co jest? Czemu tak raz za razem... Chcialabym wreszcie odpoczac... Nie mam juz sily... kompletnie... Masz racje Mario, czlowiek moze duzo wytrzymac...tylko teraz jakos nie moge w to uwierzyc. Jaki Wy macie moj obraz... tyle lat wspomagalam innych, bylam dzielna i przewaznie usmiechnieta. Co sie teraz ciagle dzieje ? Dziekuje Wam. Odpowiedz Link
nulleczka Re: Kochani... 02.12.04, 19:15 Mader, kochanie, może to wydać się dziwne, bo rzadko tu bywam i nie znam Was tak dobrze, jak Wy siebie nawzajem, ale od pewnego czasu ( może od 2 ,3 tygodni) ciągle przychodzisz mi na myśl w czasie modlitwy i czuję się jakby "przymuszona" do wstawiania sie za Tobą. Teraz będę jeszcze goręcej się modlić. Dzielny też doświadcza słabości i potrzebuje pomocy od innych. Nawet Pan Jezus na drodze krzyżowej ciągle kogos potrzebował, bo miłośc jest nie tylko dawaniem, ale i przyjmowaniem. Czasem w tej słabości jesteśmy bardziej do Niego podobni. Zawsze w takich momentach przypomina mi sie bolesna ogrójcowa modlitwa Pana Jezusa - w smutku i bólu pocieszał Go Anioł. Ja sama w momencie moich największych kataklizmów życiowych doświadczyłam szczególnej pomocy mojego Anioła Stróza, więc moze i Ty doswiadczysz pomocy swojego. Noszę Cię wswoim sercu, bo chociaż mało Cię znam, to przez to nieudolne wstawiennictwo, stałaś mi się bliska. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Kochani... 02.12.04, 19:17 Mader, dzisiaj w liturgii są takie słowa z Izajasza: "Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą!" Jest też ewangelia o człowieku, który zbudował dom na skale i drugim, który zbudował dom na piasku. Wierzę, że Twój dom stoi na skale. "Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony." Odpowiedz Link
kramla Re: Kochani... 02.12.04, 21:14 Wytrzymasz kochana, wytrzymasz.Tak jak ja swego czasu.Sama pisałaś do mnie, że nauczę się żyć w nowej sytuacji, że DAM radę.Miałaś rację.Więc uwierz,że Ty nie jesteś mniej wytrzymała ode mnie.Nie wiem co na Ciebie spadło, ale wiem, ze mi swego czasu Wasza modlitwa bardzo pomogła.Będziemy się modlić z Gobbem w Twojej intencji.Jestem pewna, że to pomoże. Odpowiedz Link
mader1 Re: Kochani... 03.12.04, 09:13 dziekuje. dajesz rade ? moze to jest nadzieja. na razie jestem tak wyczerpana,ze czuje sie jakbym ciagle spadala w dol. Po raz pierwszy mysl o dzieciach nie daje ukojenia. Szukam jakiegos zaczepienia, jakiejs mysli pozytywnej,od ktorej moglabym sie odbic, na ktorej moglabym sie zatrzymac. Odpowiedz Link
mamastasia Re: Kochani... 02.12.04, 22:02 Wytrzymasz... wierzę i obiecuję się modlić Ania Odpowiedz Link
liliana22 Re: Dziekuje 03.12.04, 12:11 mader dasz radę, bo: nie jesteś sama, On jest przy Tobie. Może to Cię pocieszy: Mądrość Syracha 2:1-18, Biblia Tysiąclecia 1) Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! 2) Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! 3) Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. 4) Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! 5) Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. 6) Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! 7) Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania, nie zbaczajcie z drogi, abyście nie upadli. 8) Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu, a nie przepadnie wasza zapłata. 9) Którzy boicie się Pana, spodziewajcie się dobra, wiecznego wesela i zmiłowania! 10) Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie: któż zaufał Panu, a został zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był opuszczony? Albo któż wzywał Go, a On nim wzgardził? 11) Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny, odpuszcza grzechy i zbawia w czasie utrapienia. 12) Biada sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym i grzesznikowi chodzącemu dwiema ścieżkami. 13) Biada sercu zniechęconemu: ponieważ nie ma ufności, nie dozna opieki. 14) Biada wam, którzy straciliście cierpliwość: cóż uczynicie, kiedy Pan nawiedzi? 15) Którzy się Pana boją, będą posłuszni Jego słowom, a miłujący Go pójdą Jego drogami. 16) Którzy się Pana boją, będą szukać Jego upodobania, a miłujący Go w Prawie znajdą nasycenie. 17) Którzy się Pana boją, przygotują swe serca, a przed obliczem Jego uniżą swe dusze. 18) Wpadnijmy raczej w ręce Pana niż w ręce ludzi: jaka jest bowiem Jego wielkość, takie też i miłosierdzie. Odpowiedz Link
netus Re: Kochani... 03.12.04, 18:08 też będę się modlić. NIECH pan Bóg wyśle do ciebie Aniołów. Odpowiedz Link
jol5.po Re: Kochani... 03.12.04, 20:14 witam, bo piszę pierwszy raz na forum) Mader czytałam nieraz Twoje posty i bardzo cenię Twoje wypowiedzi, bo madrze piszesz) tak z racji liczby w nicku mam pewne przeczucia, co mogło Cię spotkać. Jeśli to co myślę, to życzę Ci dużo siły, ale też wiem, że jak będzie poroblem, to i znajdą się obok jakieś wspomagacze. Juz nie bawię się we wróżkę, po prostu pozdrawiam i życzę dużo, dużo siły, a koniec końców uśmiechu)) Jola Odpowiedz Link
mader1 Re: Kochani... 06.12.04, 10:17 Jak widac zyje. Na razie nie jestem w stanie myslec,bo ogarnia mnie panika.Patrze, ale wszystko wokol wydaje mi sie nierealne.Czuje sie jak za szyba.Jest to jeszcze jeden dowod na to, ze jedynie Bog trzyma mnieprzy zyciu.Moze to dla niewierzacych dziwne,ale gdyby niemoja wiara, juz by mnie nie bylo. Moznato traktowac tak - Bog podarowal mi zycie juz trzeci raz.I teraz jest mi tak ciezko,ze sie z tego daru wcale nie ciesze Nie mam sily.Poniewaz i tak bede zyla, dopoki Bog bedzie chcial, staram sie robic, co do mnie nalezy. Fizyczne prace.Modle sie - ale jakos glupio i nieporadnie. Dziekuje Wam- tym, ktorzybeda o mnie pamietali polecam sie na dluuuugo ( bo to historia z dluuugim skutkiem), innym dziekuje za kazda chwile westchnienia i pocieszenia. Gdyby okazalo sie, ze skonczy sie to dobrze - napisze. Odpowiedz Link
glupiakazia Re: Kochani... 07.12.04, 09:09 Nie bylo mnie tu pare dni, a tu tak smutne wiesci... Mader, jestem z Toba, i zawsze pamietam w modlitwie, tak jak o innych z tego forum. Dziekuje Bogu, ze znalazlam to forum i dziekuje, ze jestescie i ze jestescie podpora. Tyle dobrego wyczuwam czytajac Wasze posty, Mader, mam nadzieje, jestem pewna, ze Ty tez to czujesz. Nie jestes sama, modlimy sie, myslimy, wspieramy Cie. Dasz rade, damy rade. Prosze Cie, daj znac jesli tylko mozna byloby Ci pomoc inaczej niz modlitwa (to masz jak w banku). Sciskam Cie. Odpowiedz Link
mader1 Re: Bog zaplac 07.12.04, 09:58 Bog zaplac za modlitwe i Wasze cieple i dobre mysli. Wczoraj poczulam ogromny przyplyw sil,jakbym sie obudzila z odretwienia.Poczulam modlitwe wszystkich dobrych ludzi,ktorzy sie nade mna zlitowali. Dlatego dziekuje Wam z calego serca,bo tych sil potrzeba mi duzo wiecej niz kiedykolwiek mialam. Odpowiedz Link
marzek2 Re: Kochani... 07.12.04, 11:14 Ja miałam okazję doświadczyć mocy Waszych (i Twoich pewnie też) modlitw podczas porodu i połogu teraz - odwracamy role i teraz ja będę pamiętać o Tobie - żeby Bóg Cię teraz niósł, skoro sama nie masz siły iść - jestem pewna, że już to robi. Odpowiedz Link