Dodaj do ulubionych

Kicz w RMaryja

18.03.06, 00:46
mary ann napisala:
>"mnie niektóre wypowiedzi na falach tego radia nieskończenie
śmieszą swą kiczowatością. Każda inicjatywa ewangelizacyjna (szczera z ducha)
jest godna pochwały. Ale.... pamiętacie taki tekst Boga z dowcipu: "Józek, ty
mnie nie maluj na kolanach, Ty mnie maluj DOBRZE!". Cukierkowo-ckliwe teksty
nawet nie wołają o parodię, one same w sobie są śmieszne."

Ja tez moze wloze kij w mrowisko - chociaz nie powinnam, bo nie slucham RM,
jednak czasami jednym uchem u tescia...Wiec pewnie nie jest to obiektywne, ale
ja widze glownie w tym radio naciaganie naiwnych ludzi na pieniadze (ciagle
apele o wspomaganie radia, i to ze znajomoscia socjotechniki: "nie odkladaj
tego na pozniej! Pozniej - znaczy nigdy!!!" - to dla mnie czysta manipulacja i
wiele razy na poczcie widze osoby wplacajace naprawde spore sumy).
W tym kontekscie osoba Magdy Buczek rzeczywiscie moze byc wykorzystywaniem jej
wizerunku (bo akurat jej intencje wydaja mi sie czyste), chociaz ona sama tak
nie uwaza, a wrecz przeciwnie - bo przeciez radio pomaga jej rozwijac idee PKR.

No i sama forma prowadzenia radia, taka cukierkowata poboznosc, ale skoro jest
na nia ogromne zapotrzebowanie, to moze niechby byla, jednak nie pod
przewodnictwem tak kontrowersyjnego ojca Rydzyka.
Po prostu przyjmuje, ze tego typu poboznosc mi nie odpowiada i zmieniam
stacje. Inna sprawa, jaka jest alternatywa?

Wydaje mi sie, ze niestety NUDA...Tzn. mozna oczywiscie wiele ciekawych
inicjatyw znalezc np. u Dominikanow, ale nawet tu widze jakas mode na
chodzenie tam na msze (np. mam znajomych ze ida tylko tam, albo wcale).

Po prostu brakuje chyba inicjatywy samych parafian, zaangazowania, poczucia
wspolnoty...Slyszalam, ze w Stanach mnostwo rzezcy robia ludzie swieccy, i sa
bardzo zaangazowani i otwarci, (u nas mam wrazenie troche te wspolnoty to
kolka adoracyjne, do ktorych trudno dolaczyc).
Wiec jak dla mnie przecietny/malogorliwy katolik musi sie bardzo naszukac, by
znalezc swa religie ciekawie opakowana (moze tu tez powinna zadzialac jakas
umiarkowana komercja?):

>w tv: tendencyjny Pospieszalski, nudnawe Ziarno dla dzieci, w tv Trwam nawet
nie chce mi sie wiedziec, chociaz przyczynia sie pewnie najbardziej do
stereotypu nudnego katolika, pare programow w dni powszednie o jakichs
dziwnych porach, X.Glemp przed Swietami, gdzieniegdzie Bartos OP, X.Boniecki -
to z tych ciekawszych.Brakuje publicystyki spol-chrzesc., egzegezy, recenzji
ksiazek chrzesc.,moze rozrywki...Ale w tv w ogole rzadko mozna cos ciekawego
dojrzec, wiec niepotrzebnie spodziewam sie tu Bog wie czego...

Dziewczyny, uswiadomcie mnie, czy jest cos wartosciowego pod tym wzgledem w
tv, bo ja ogladam b.malo, a tylko krytykuje!!!

>msze - same wiecie, bardzo roznie, spiew jeszzce gorzej, wystroj kosciola z
papiezem w zloconych ramach i jakimis dziwnymi malowidlami tez niezachecajacy
(tzn. mi to nie przeszkadza i nie pomaga, ale moze osoby dopiero poszukujace
latwiej modlilyby sie w oszczedniejszym wystroju), architektura sakralna -
marna, chociaz sie nie znam wiec mozecie mnie uswiadomic...

>radio - Maryja , ja mam Jozefa - w stosunku do Maryi to 100 razy lepszy
poziom, ale mojej niewierzacej siostrze bym nie zaproponowala...

>ksiazki - chyba sa ok, tu mozna znalezc najwiecej, ale tez ksiegarnie
relig.nie sa latwo dostepne dla wszystkich (np. u nas w parafii nie ma i musze
robic wyprawe), no i nie maja takiej reklamy jak tytuly swieckie - ktos, kto
ich nie szuka, nie dotrze do nich, tak jak do wielu czy chca czy nie docieraja
jakies chlamowate tytuly...

>jeszcze prasa, chyba tez taka sobie...W przecietnej parafii trudno dostac
dominikanski "List", czy "W drodze"; Tyg.Powszechny tez nie dla wszytskich -
jak macie jakies sprawdzone typy, to napiszcie

Przepraszam, ze chaotycznie, pewnie wielu rzeczy nie przemyslalam, ale jakos
krytycznie (zeby nie napisac kazioszczukowo )sie dzis rozpedzilam ...
Licze, ze napiszecie, ze nie jest tak zle - na pewno macie w zanadrzu dowody,
ze nasz kosciol jest bardziej kolorowy i wesolysmile, czekam
K
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Kicz w RMaryja 18.03.06, 03:10
      Ja tak nietypowo - bo akurat jestem protestantka wiec zdania nt. ktory poruszasz
      odnosnie KK nie mam, moze z wyjatkiem RM, ale moze lepiej nie pisac - wyrzucicie
      mnie z forum. Ale a propos Twojej uwagi nt. Stanow, gdzie w tej chwili mieszkam.
      Tak, bardzo duzo robia po prostu ludzie - i w kosciolach protestanckich i w
      katolickim (mam znajomych i tu i tu). W kazdej ksiegarni jest olbrzymi dzial
      literatury religijnej, od dziel klasycznych do mocno kontrowersyjnych. Jest na
      nie zapotrzebowanie. Radio religijne jakiego tu slucham (wspolpraca roznych
      kosciolow protestanckich) porusza tematy aktualne, zagadnienia etyczne z
      codziennego zycia z analiza naszych mozliwych postaw w oparciu o Biblie - mozna
      rozne rzeczy mowic, ale wrazenia cukierkowatosci nie mialam ani razu. Mysle ze
      jest to wypadkowa demokratycznego, obywatelskiego spoleczenstwa. Tu generalnie
      ludzie jak chca cos miec to to robia, ew. organizujac odpowiednia grupe
      myslacych podobnie. Nikt nie oczekuje ze "wladza" za kogos cos zrobi - wladza sa
      oni, to ich kraj. I podobna postawe przenosza na kosciol. I bardzo mi sie to
      podoba. Nie dlatego ze uwazam ze nie trzeba pewnej 'wierchuszki" czy ze mozn w
      religii wszystko puscic na zywiol. Ale to my jestesmy odpowiedzialni - kazdy za
      swoje zycie, a wiara nie jest latwa. Jest czasem walka, czasem watpliwoscia,
      czasem zachwytem. Przede wszystkim jest procesem. Stalym i osobistym,
      wymagajacym zaangazowania i nie unikjacym trudnych pytan, trudnych tematow. Jest
      wiele ksiazek, ale i filmow i audycji ktore przedstawiaja wazne dla wiary
      zagadnienia bez naiwnosci czy cukierkowatosci, ale to czasem jest trudne
      (zawsze?) sprobowac zobaczyc siebie-grzesznika, sprobowac odrzec sie z pewnych
      iluzji, poddac w watpliwosc wlasne poczucie bezpieczenstwa, czuc ze talenty
      jakie nam dano nie moga zostac zakopane w ziemi, choc to czasem tak wygodnie.
      Jednym slowem, IMHO im wieksze zaangazowanie samych ludzi tym lepsze inicjatywy
      i im mniej ucieczki przed trudnymi pytaniami, omijania drazliwych zagadnien tym
      mniej sztucznosci i cukierkowatosci. Nie mozna zamykac oczu na zjawisa jakie sa
      na swiecie, na swiat. I nie mozna ich jednoznacznie potepiac przed wysluchaniem
      drugiej strony, przed dyskusja. Prawda sie obroni, ale unikanie konfrontacji z
      innymi pogladami (ale na argumenty nie obelgi), trudnych zagadnien, wyrazania
      watpliwosci sprawia ze to co najwazniejsze gdzies sie gubi. Czy to na temat? Mam
      nadzieje ze choc troche.
      Magda
    • pawlinka Re: Kicz w RMaryja 18.03.06, 10:49
      "Wiec jak dla mnie przecietny/malogorliwy katolik musi sie bardzo naszukac, by
      znalezc swa religie ciekawie opakowana (moze tu tez powinna zadzialac jakas
      umiarkowana komercja?):"
      Uważasz, że to ciekawe opakowanie dla religii jest konieczne. Dlaczego?
      Tak sobie myślę, że sama "propozycja" Jezusa Chrystusa jest
      najlepszym "produktem" (smile). Tyle dał, tyle zaoferował, nikt Go nie przebije!

      "Po prostu brakuje chyba inicjatywy samych parafian, zaangazowania, poczucia
      wspolnoty...". A to może się zmienić, jeśli tylko sami wierni tego chcą. Nieraz
      takie rzeczy się rodzą w wielkim trudzie, potrzebują czasu. Ale to musi zacząć
      właśnie jakiaś grupka parafian.
      Jeżeli chodzi o mnie, to nie szukam w tv treści religijnych. Oglądamy "Ziarno",
      czasem w południe w niedzielę "między niebem a ziemią", ale to tylko dla mnie
      jakiś dodatek.
    • direta Re: Kicz w RMaryja 18.03.06, 11:57
      Lubię "Ziarno" choć rozumiem, że dla Ciebie moze być nudne, bo nie Ty jesteś
      targetem. Ja mam dziecko akurat w wieku "ziarnowym" więc bardzo tę audycję
      cenię. Ale podobnie jak Pawlinka nie szukam w TV ani w radio treści religinych.
      Szukam ich w samym Kościele. Jesteśmy we wspólnocie Domowego Kościoła i to
      zaspokaja naszą (a przynajmniej moją) potrzebę i dawania i otrzymywania.
      Angazujemy się i w zwykłe ludzkie (tzn towarzyskie) inicjatywy w ramach RDK i
      na rzecz parafii. Nie mam okazji się nudzić.
      jeśli jakas forma pobożności mi nie odpowiada, to w niej nie uczestniczę. W
      naszej w sumie niewielkiej parafii propozycji jest sporo i kazdy znajdzie cos
      dla siebie a jak nie, to może pojechać do Centrum na przykład do Dominikanów.
      Oprócz tego jest internet, który oprócz zaspokajania innych potrzeb wypełnia i
      te ewentualne luki jakie mogłyby powstać gdybysmy poprzestali tylko na parafii.
      Na przykład mąż "wyżywa się" apologetycznie na pl.soc.religia. Chociaż top nie
      jest typowa apologetyka raczej - jak sam mówi "prostowanie głupoty"
      Syzyfowa praca, ale ktoś musi to robic.
      Tak wiec jest mnóstwo miejsc gdzie można się angażować na miarę posiadanych
      talentów i potrzeb.
      Swoją drogą zastanawiam się dlaczego Pospieszalskiego uważasz za tendencyjny
      program. Czy Ty sama tak uważasz, czy tak się przejęłaś "gębą" którą usiłują
      dorobić mu media?

      A na podsumowanie mogłabym powtórzyć za Pawlinką - sama Ewangelia jest
      wystarczająco świeża i atrakcyjna. "Opakowanie" to sprawa drugorzędna.
      • agrescik75 Re: Kicz w RMaryja 18.03.06, 14:37
        > Swoją drogą zastanawiam się dlaczego Pospieszalskiego uważasz za tendencyjny
        > program. Czy Ty sama tak uważasz, czy tak się przejęłaś "gębą" którą usiłują
        > dorobić mu media?

        Pytanie co prawda nie do mnie, ale......
        Nie oglądam programu Pospieszalskiego, ale oglądałam go w czasach kiedy był
        emitowany w Telewizji Puls. Wtedy nikt o nim nie mówił, bo chyba też mało kto o
        nim słyszał. Niestety - z tamtego czasu został mi bardzo nieprzyjemny wizerunek
        Pana Pospieszalskiego i jego audycji. Dlaczego program był tendencyjny? Dlatego
        że do dyskusji na jakikolwiek temat Pan Pospieszalski zapraszał kilka osób
        reprezentujących odmienne zdanie niż jego (4-5 osób z SLD, albo jakichś
        feministek) i całą sale swoich zwolenników, którzy usiłowali zakrzyczeć te
        osoby. Jak w takich warunkach mozna dyskutować? Do dyskusji potrzebne są dwie
        strony, które mają takie same szanse i możliwości wyrazić swoje zdanie. Częśto
        kiedy oglądałam ten program to jakoś podświadomie zdarzało mi się stawać po
        stronie "przeciwników" Pana Pospieszalskiego, choc poglądy feministek czy
        zwolenników SLD na temat aborcji są mi zupełnie obce i jestem im zdecydowanie
        przeciwna. Po prostu całe to żałosne widowisko wyoływało we mnie odruch jakiegoś
        takiego wspierania "słabszej strony".
        Poza tym nie wiem czemu ma służyć taka "dyskusja". Jeśli mam na jakiś temat
        wyrobione zdanie i nie interesuje mnie co myślą inni to nawet nie zabieram się
        za rozmowę z nimi. Jesli zaś chcę poznać argumenty drugiej strony to daję jej
        szansę wypowiedzenia się.
        Potem program zniknął z Pulsu i pojawił się w TVP. Obecnie go nie oglądam, ale
        jeśli styl prowadzenia "dyskusji" przez Pana Pospieszalskieog jest taki sam jak
        był poprzednio to tendencyjnośc w tym programie jest rzeczywista, a nie
        dorabiana przez media czy jego przeciwników.
      • kamilla14 Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 00:07
        direta napisała:

        > Lubię "Ziarno" choć rozumiem, że dla Ciebie moze być nudne, bo nie Ty jesteś
        > targetem. Ja mam dziecko akurat w wieku "ziarnowym" więc bardzo tę audycję
        > cenię.


        Owszem, nie jestem targetem Ziarna, ani Jedyneczki czy innych programow
        dzieciecych, to dlaczego podobaja mi sie "Zygzaki"??? Albo niektore ksiazeczki
        dla dzieci bardzo, a niektore nie? Czy mam wlaczac dziecku wszystko, co ono
        lubi?? Kiczowate barbiowe komputerowe bajki tez?
        A Ziarno uwazam za poprawne, i bardzo sie ciesze ze telewizja w ogole daje
        pieniadze na taki program,wlaczam go oczywiscie dzieciom, ale porywajace to dla
        mnie niestety nie jest...(ale moze za rzadko ogladam, wiec moze jeszzce zmienie
        zdanie, bede sie starac).

        Ale podobnie jak Pawlinka nie szukam w TV ani w radio treści religinych.
        >
        > Szukam ich w samym Kościele.

        Ja tez, ale sa ludzie, ktorzy nie chodza do kosciola, ale moze przypadkiem
        trafia na jakis fajny katolicki program i go nie przelacza? Moze zainspiruje ich
        do jakiejs refleksji?

        Jesteśmy we wspólnocie Domowego Kościoła i to
        > zaspokaja naszą (a przynajmniej moją) potrzebę i dawania i otrzymywania.
        > Angazujemy się i w zwykłe ludzkie (tzn towarzyskie) inicjatywy w ramach RDK i
        > na rzecz parafii. Nie mam okazji się nudzić.
        > jeśli jakas forma pobożności mi nie odpowiada, to w niej nie uczestniczę.

        Mi niestety nie odpowiada Kosciol Domowy, ale to moja wina, bo mimo ze mialam
        dobre checi, to jakos cos "zgrzytalo"sad

        > Swoją drogą zastanawiam się dlaczego Pospieszalskiego uważasz za tendencyjny
        > program. Czy Ty sama tak uważasz, czy tak się przejęłaś "gębą" którą usiłują
        > dorobić mu media?

        sama tak uwazam, napisalam o tym w innym poscie
        >
        > A na podsumowanie mogłabym powtórzyć za Pawlinką - sama Ewangelia jest
        > wystarczająco świeża i atrakcyjna. "Opakowanie" to sprawa drugorzędna.

        To wydaje mi sie jak najbardziej sluszne, aczkolwiek przykre, ze tak piekne
        przeslanie Ewangelii moze byc tak zle opakowane...
        K
    • mary_ann Re: Kicz w RMaryja 18.03.06, 20:39
      Co do programów Pospieszalskiego, to w pełnej rozciągłości zgadzam się z
      Agrescikiem. Kiedyś bylam zresztą entuzjastką tego pana (po pierwszych jego
      programach w TV Puls), ale potem - zwlaszcza po przejściu do TV publicznej -
      wyewoluował zdecydowanie w kierunku paskudnej tendencyjności.

      Natomiast co do pytania kamilli o bardziej kolorowe i wesołe miejsca (rozumiem,
      że nie chodzi Ci o efektowne opakowanie, tylko o zawartośćsmile: myslę, że jest
      duzo lepiej, niz kiedyś! Sam dostep do Intenetu stawia nas w niesłychanie
      komfortowej pozycji, sprawia, że masę wartościowych rzeczy (np. to forum,
      którego lekture bardzo sobie cenię) mamy dosłowwnie w zasięgu ręki. TV sobie
      daruj, bo chyba rzeczywiście nie od tego ona jestsmile

      Moje prywatne "dobre adresy", to np:

      służewscy Dominikanie (W-wa):
      www.sluzew.dominikanie.pl/
      /polecam szczególnie spotkania z cyklu Dominikańskiej Szkoły Współczesności/

      Strona Mateusza: www.mateusz.pl
      (prenumerata czytań, komentarze, nowości wydawnicze, linki do publikacji
      katolickich, np. "W drodze")

      - miesiecznik katolicki "List" - jesli trudno go dostać, to polecam wersję
      internetową, przynajmniej częśc artykułów jest tam dostępna:
      www.list.media.pl

      - niesmiertelne "Tygodnik Powszechny" i "W drodze"

      - mazowieckie radio Józef, o którym wspominasz (z zastrzeżeniami, bo nie
      wszystko tam mi się podoba, ale na pewno w porównaniu z RM to.... niebo a
      ziemiasmile

      - intenetowe strony księgarni katolickich - nie będę tu wstawiać wszystkich
      linków, bo sa na górze naszego forum; od siebie dodam może stronę Prodoksu
      (PROmocja DObrej KSiążki)

      - osobiscie mnóstwo najwartosciowszych książek nt wiary wytropiłam sobie i
      kupilam - czesto za grosze - na allegrosmile

      ... i długo by tak jeszcze możnasmile)

      Powodzenia!
      • izzunia1 Red.Pospieszalski 19.03.06, 21:15
        Wydaje mi sie, ze ataki mierzone w Pospieszalskiego sa troche niesluszne.
        Co to znaczy, ze jest tendencyjny? Ze daje jasno do zrozumienia po ktorej jest
        stronie? Wydaje mi sie, ze dobra dyskusja nie polega na tym, ze czlowiek
        pozbawia sie zupelnie wyznawanych pogladow, ale prezentuje je na tyle jasno,
        zeby rozmowa w ogole miala miejsce.
        Zapraszani goscie przeciez wiedza kto prowadzi program i jakie poglady
        reprezentuje. Nikt ich przeciez nie zmusza sila do udzialu w programie.
        Nie zgadzam sie tez jakoby Pospieszalski nie dopuszczal do glosu gosci o
        przeciwnych pogladach. W jednym z ostatnich programow, w ktorych dyskusja
        toczyla sie na temat m.in okladki Machiny, jednym z gosci byla p.Grzybek ( z
        ruchu Zieloni). Moim zdanem miala ona zdecydowanie za duzo czasu na wyglaszanie
        tych banalow,ktore caly czas powtarzala, podobnie jak p.profesor Spiewak, ktory
        z nadmiaru czasu sam sie zapetal i nie potrafil sensownie wybrnac.
        To, ze program wydaje sie tendencyjny wynika po prostu z rozkladu sil. Jakos
        dziwnym trafem zazwyczaj prawa strona lozy ma w reku znacznie madrzejsze
        argumenty i potrafi je rozsadnie przedstawiac.
        Znacznie bardziej wole "Warto rozmawiac" od rozlanych programow
        publicystycznych, w ktorych kazdy sie kryguje na kogos innego a prawda jest tak
        szczelnie obwijana " polityczna poprawnoscia", ze nie bardzo wiadomo gdzie jej
        szukac.
        • kamilla14 Re:Kiczw RM 19.03.06, 23:19
          Zastanawiam sie troche nad tym, jak i czy Kosciol powinien byc "opakowany", i
          nie wiem do konca...Nie chodzi mi o to by byl atrakcyjny (w komercyjnym
          znaczeniu tego slowa, wczesniej troche sie moze rozpedzilam z okresleniami
          wesoly i kolorowy), ale kiczowaty i banalny tym bardziej...Moze po prostu
          bardziej prosty i radosny?
          Pomyslalam, ze cale szczescie Bog trafia do naszych serc niezaleznie od otoczki,
          jak sami wytworzylismy wokol K.i czlowiek poszukujacy na pewno do P.Boga jest w
          stanie dotrzec, jesli tylko sie o to modli...
          Sek w tym, ze w Polsce mamy do czynienia wlasnie z odchodzeniem ludzi od
          kosciola i nie wiem,na ile ta otoczka sie do tego przyczynia...
          Mam kilku fajnych znajomych - madrych, refleksyjnych, ktorzy mysle ze mogliby
          znalezc swoje miejsce w kosciele, jednak oczywiscie z roznych powodow lub bez -
          sa niepraktykujacy -kosciol za bardzo kojarzy im sie z poboznoscia rozancowo -
          pielgrzymkowa, ewentualnie radiomaryjna i to im moze nie odpowiada?
          Jak ich "zwabic"? Niestety, na gorzkie zale, droge krzyzowa,litanie czy zwykla
          msze choc wazne, nie smialabym ich zaprosic. Ale juz na ciekawe
          rekolekcje,chrzescijanski piknik dla dzieci, czy ostatnio koncert jazzowy piesni
          wielkopostnych jak najbardziej.
          Niestety, ale z boku katolicyzm wyglada nudno, a przeciez w rzeczywistosci tak
          nie jest...
          Ciekawe jest to zaangazowanie swieckich w Stanach...Chcialabym to zobaczyc w
          realu, bo nawet sobie nie umiem tego wyobrazic! Moze pozwolmy odejsc z czystym
          sumieniem tym, co chca, nie nawracajmy ich na sile a Ci, co zostana tez beda sie
          super angazowacsmile

          A red. Pospieszalski jesli mieni sie dziennikarzem, to powinien byc jednak
          obiektywny i pozwolic dokonczyc niektorym adwersarzom wypowiedzi, a czesto
          mialam wrazenie, ze sie podsmiewa z ich przekonan...
          Generalnie lubie ten program za tematyke, ze wyciagaja ciekawe spolecznie tematy
          (zwykle) i p.redaktora (z sentymentu do dokonan muzycznych), ale slyszalam, ze
          program przeniesino do dwojki za sprawa sprytnej pani Niny, ktora chciala sie
          przypodobac nadchodzacej wtedy prawicowej wladzy, a nie dlatego, ze podobal sie
          widzom...
          K

          • pawlinka Re:Kiczw RM 19.03.06, 23:31
            "Mam kilku fajnych znajomych - madrych, refleksyjnych, ktorzy mysle ze mogliby
            znalezc swoje miejsce w kosciele, jednak oczywiscie z roznych powodow lub bez -
            sa niepraktykujacy -kosciol za bardzo kojarzy im sie z poboznoscia rozancowo -
            pielgrzymkowa, ewentualnie radiomaryjna i to im moze nie odpowiada?
            Jak ich "zwabic"? Niestety, na gorzkie zale, droge krzyzowa,litanie czy zwykla
            msze choc wazne, nie smialabym ich zaprosic. Ale juz na ciekawe
            rekolekcje,chrzescijanski piknik dla dzieci, czy ostatnio koncert jazzowy piesn
            i wielkopostnych jak najbardziej".
            Kamillo!
            Wiesz, ja nie bardzo rozumiem. Dlaczego nie śmiałabyś zaprosić na Mszę św.
            (zwykłą i dlaczego zwykłą?) swoich znajomych, a na ciekawe rekolekcje - tak?
          • mader1 Re:Kiczw RM 20.03.06, 13:27
            nie wiem, dlaczego nie zaprosić znajomych na mszę... Nie kojarzy mi się ona z
            nudą , a raczej ze spotkaniem z Jezusem. Zwykła msza w parafii o.Pio
            www.opio.waw.pl o 20.30 z młodzieżowym chórkiem i gitarą... Osoby, które
            zostają, by jeszcze posłuchać, często młode, wcale nie wyglądają na zdewociałe
            czy nieinteligentne.
            • kamilla14 Re:Kiczw RM 20.03.06, 23:51
              Dlaczego nie moge zaproponowac znajomym uczestnictwa we mszy?
              Bo wiem, ze odmowia, nie potrzebuja tego...
              Mlodziezowy chorek z gitara? Sorki, ja juz jestem prawie stara i jestem na
              etapie mszy z chorkiem dzieciecymsmile, a tego tym bardziej nie da sie
              zaproponowacsmile...
              Inna sprawa, ze roznych "alternatywnych" propozycji tez odmawiaja i nie mam do
              nich pretensji...Wiem, ze w razie waznych wydarzen (takich jak ostatnio smierc
              Papieza) nawet najbardziej bezrefleksyjni wydawaloby sie ludzie zaczynaja
              odbierac na innych falach i to jest b.budujace...

              Mam tez innych znajomych - chodza co niedziela na msze, ale gdybym zaproponowala
              ciekawe rekolekcje zamiast parafialnych, to popukaliby sie w czolo, bo po co
              gdzies jezdzic, jak nasz ksiadz jest taki fajny i wesoly?

              Nie wiem, czy to wszystko jest na temat.
              Chodzi mi o to, ze wizerunek Kosciola nie jest zbyt zachecajacy dla
              przecietnego, zniecheconego przez rownie przecietnego ksiedza obywatela...
              Ze przeslanie Jezusa gdzies sie w tym wszystkim zawieruszylo...
              Moze nawet w tak swietych rzeczach jak uwielbienie Papieza Polaka (a
              niekoniecznie jego nauki), w poboznosci Maryjnej, w braku tolerancji na
              cos/kogod, co odbiega od katolicyzmu...To tylko niektore zarzuty ex jezuity
              Obirka, ktorego ksiazke pobieznie przeczytalam, i nie moge sobie z abardzo dac
              rady po totalnej dawce krytyki, jak zaserwowal - eh, slaba jest moja wiara...
          • mader1 Re:Kiczw RM 20.03.06, 13:41
            RM nie słucham.Choć Madzię Buczek bardzo szanuję. Trudno.Przyznam, że nie
            słucham też wielu rodzajów muzyki popularnej - bo są za proste.
            Natomiast mogę pomodlić się z Radio Józef - jeżeli potrzebuję takiej pomocy, bo
            ja raczej indywidualistka jestem.
            Nie w każdym kościele czuję się dobrze. Jeżeli mogę, wybieram jednak i mszę i
            kościół, żeby mieć jakieś doznania estetyczne.
            Ale zdarza się, że jestem na wiejskiej mszy w Miastkowie Kościelnym. Muzyka,
            organista, to dla mnie przykre przeżycie. Ale sam kościół - stary, z wytartą
            stopami wiernych posadzką, ma niesamowity klimat. I kazania są tam zupełnie,
            zupełnie dobre. Proboszcz przyjazny i uśmiechnięty.
            N odpust jest przyozdabiany wieńcami i szarfami z liści dębu. Piękne.
            A w Jeleniewie k. Suwałk... też niby wiejski kościół... Dzięki proboszczowi i
            ego wieloletnim działaniom , są tam latem koncerty. Zaprasza szkoły muzyczne,
            orkiestry na warsztaty.
            Niedaleko w Smolnikach. Niby wszystko ( oprócz otoczenia) takie sobie. A
            wchodzę - a tam ołtarz - stół przykryty białym obrusem a nad nim po prostu
            ogromna kopia "Ostatniej Wieczerzy" - przyjaźnie jak w domu.

            Przyznaję, że mam wprawę w " wybieraniu". Przed każdymi świętami conajmniej
            jedna tematyczna wystawa wprowadza nas w nastrój. Koncerty. Jest w czym wybrać
            jednak.
      • kamilla14 Re: Kicz w RMaryja 19.03.06, 23:22
        Dzieki za namiary, co nieco korzystalam z nich wczesniej, jednak najbardziej
        brakowalo mi Waszego forumsmile!
        • anndelumester Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 10:10
          W RM - zdecydowany kicz pod kazdym wzgledem, i jak dla mnie program obrazający
          ludzi, to Rozmowy niedokończone, zgroza normalnie. Kiedys w nocy słuchałam tez
          audycji nadającej bodaj na Przystanek Woodstok i prowadzacy chyba a) nie miał
          pojecia o czym mówi, b) przykazanie "nie mów fałszywego.." było mu obce, c)nie
          miał bladego pojecia o muzyce r'n'r i pokrewnych..dla mnie kicz i fuszerka.

          W ten weekend miałam okazje poogladac TVTrwam, no i cóz, ciezko to nazwać
          profesjonalną telewizją. Chodzi mi o taki look ogólny, strasznie to ciezkie i
          toporne, by nie rzecz prymitywne, przerwy pomiedzy programami jak z 1.połowy
          lat 80' widoczki z parku, kaczki pływające po stawie (nie wiem może to spot
          prorzadowy był, moze sie nie znam)albo fota mikrofonu na piasku, albo w
          sztucznych kwiatach.....No dla mnie to jest kicz.
          Obejrzałam tez program dla dzieci - siedzi kobieta w studio, głos ma nawet miły
          dla ucha, reszte (dla oka) mniej, w tle, w studio , na pierwszym planie myszka
          Miki, dalej jakies inne pluszaki...ni przypiał ni wypiał....dzieci dzwonią i
          sie modlą, no wiec jak sie modlą to moze nie myszka miki...kurcze, mozna
          znaleźć 1000 konwencji i opraw dla takiego programu...
          A juz teledyski, aaaa
          Wniosek, nie po raz pierwszy, sacrum tam sie raczej nie znajdzie, bardziej
          profanym - w tym zestawieniu własnie kiczu , niedoróby, tandety,
          nieprzygotowania odbieram jako profanacje symboli religijnych - taki jarmark
          pod swiatynia, na odpuscie.
          Rozumiem misję i ti wi i radia, ale nawet serwujac misz masz
          religijnopolityczny mozna w jakis sposób kształtowac gusty odbiorców, a tu
          odnosze wrazenie ze to jest estetyka diskopolo w najgorszym wydaniu. I
          schlebianie najnizszym gustom.
          I nawet pozytywne rzeczy giną gdzies w gąszczu tandety...

          W sobotę ogladałm Ziarno, i to jest przepaśc, juz pomijam treśc, dzieciaki,
          aktorów, no i biskupa Długosza (btw podobno ma super kazania dla
          przedszkolaków), ale w samej oprawie wizyjnej, komunikatywnosci etc. A
          podejrzewam, że Trwam ma wiecej srodków na realizację wink
        • utka Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 13:12
          a ja Pospieszalskiego lubie ... smile co prawda regularnie to ogladalam te jego
          programy jeszcze w Tv puls, teraz rzadziej, ale uwazam ze sa b. dobre. To
          wlasciwie jedyny chyba tak dlugi program publicystyczny (z reguly wszystkie
          inne koncza sie po 40-60 min. najczesciej w momencie, kiedy dyskusja sie
          dopiero rozreca) i Pospieszalskiemu udaje sie czesto jakies wnioski z tej
          dyskusji wyciagnac i do czegos dojsc. Nieprawda jest, ze zaprasza tylko osoby o
          podobnym swiatopogladzie - z reguly zawsze jest 6-7 dyskutantow o zgola
          odmiennych orientacjach. Nie wiem tez czy jest stronniczy, co ktos mu tu
          przypisal. Nie zauwazylam zeby w jakis sposob dyskryminowal osoby myslace
          inaczej czy je ignorowal czy wysmiewal. Cenie go za to, ze ma 'kregoslup' i nie
          boi sie o tym mowic, kiedy mowic sie powinno.
          Z podobnych pobudek bardzo lubie Krzysztofa Skowronskiego i Rafala Ziemkiewicza
          A nie trawie natomiast Durczoka, Olejnik i im podobnych - ci to dopiero sa
          stronniczy ze hej, a ignorancja i brak szacunku z jakim traktuja czesto swoich
          rozmowcow to juz osobny rozdzial. A to zdaje sie sa profesjonalisci w swojej
          dziedzinie. Przy nich muzyk Pospieszalski, ktory stal sie dziennikarzem jest
          bez zarzutu.

          • mader1 Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 13:18
            Ja też lubię Pospieszalskiego, choć z braku czasu oglądam go rzadko. Natomiast
            chce mi się trochę śmiać, bo pamiętam mocno prawicową damę, która wyszła ze
            studia lekko obrażona. Mówiła potem, że goście o przeciwnych pogładach nie dali
            jej dojść do głosu. Także uważała, że Pspieszalski jest stronniczy.Chce mi się
            śmiać, bo widać niełatwo jest dwóm tak roznym stronom dogodzić wink
    • utka Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 13:46
      Chcialam jeszcze dodac, ze zupelnie nie rozumiem tego fenomenu oo.
      dominikanow ... te ich kazania to czysty popis oratorski ... czasem mam
      wrazenie ze oni po prostu miedzy soba rywalizuja, kto lepiej, krocej i
      trafniej, dosadniej itp itd. Ewangelie skomentuje ...
      • mary_ann Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 15:09
        utka napisała:

        > Chcialam jeszcze dodac, ze zupelnie nie rozumiem tego fenomenu oo.
        > dominikanow ... te ich kazania to czysty popis oratorski ... czasem mam
        > wrazenie ze oni po prostu miedzy soba rywalizuja, kto lepiej, krocej i
        > trafniej, dosadniej itp itd. Ewangelie skomentuje ...


        Wiesz... to my chyba jakichś zupelnie innych Dominikanów znamysmile))
        • utka Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 15:17
          znam krakowskich ... smile
          a co maja do zaoferowania warszawscy smile))
          • isma Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 17:08
            Mysle, ze wiem, o co chodzi Utce wink)).
            Ja mam czasem u czcigodnych ojcow w bazylice Trojcy sw. wrazenie, ze z rowna
            swada mogliby zachwalac marki samochodow albo ketchup wink)). Co oczywiscie i
            tak wole od gawedziarstwa diecezjalnego spod znaku "pewnie juz znacie te
            anegdote, ale..." albo "nasz ukochany ojciec swiety powiada, ze...".
            • kamilla14 Re: Dominikanie 21.03.06, 00:04
              Mysle, ze Ojcowie Dominikanie tez sa tylko ludzmi, a ze lepiej wyksztalconymi
              niz przecietni ksieza (stad tez ich pewne poczucie wyzszosci, jak mysle), to tez
              i wady maja bardziej wyrafinowane...

              Od pewnego ex dominikannina slyszalam taka anegdote:
              Czego nie wie papiez?:
              Co mysli jezuita,
              ile jest zakonow zenskich,
              i gdzie sie podziala pokora dominikanska...

              Mysle, ze przesciganie sie w wymyslaniu madrych kazan, to calkiem niewinna i
              zdrowa rywalizacja...Jesli tylko takie grzechy by mieli, to jeszcze nicsmile
              Pozdrawiam, k.
              • nulleczka Re: Dominikanie 21.03.06, 10:53
                Nie znam krakowskich (poza o. Kłoczowskim, o ile jeszcze tam jest, oczywiście),
                więc sie nie wypowiadam. Osobiscie bardzo cenie o. Salija i wymienionego juz
                wyżej.
                Natomiast abstrahujac od dominikanów - myslę, że brak pokory i poczucie
                wyzszości nie jest wcale takim niewinnym grzechem.smile
            • mary_ann Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 20:18
              isma napisała:

              > Mysle, ze wiem, o co chodzi Utce wink)).
              > Ja mam czasem u czcigodnych ojcow w bazylice Trojcy sw. wrazenie, ze z rowna
              > swada mogliby zachwalac marki samochodow albo ketchup wink)).

              No, z wrażeniem to dość trudno polemizować... Na poziomie "wrażeń" to ja
              miałabym coś malo miłego do powiedzenia o innym sporym zakonie, ale własnie w
              taki sposób nie chciałabym rozmawiać - wszak nie chodzi o licytowanie się. De
              gustibus... itd.

              Powiem tyle, ze to, co (jak sądzę) nazywasz swadą Dominikanów, to dla mnie
              raczej przejaw zdrowego luzu - zdrowego, tzn. nie spod znaku "wszystko wolno",
              ale raczej wyrazu sporego dystansu do siebie, dodatkowo podbarwionego poczuciem
              humoru (dość dobrego wykladnika inteligencjismile Czego nie trawię, to
              śmiertelnie poważnego uprawiania tej profesji, bez swiadomości śmieszności
              niektórych naszych ludzkich dociekań w obliczu Niepoznawalnego. Śmiech
              przywraca proporcjesmile U Dominikanów mało "koturnowości", to faktsmile Za to w
              Radiu Maryja śmiertelnej powagi i strachu mamy po pachy...
              • isma Re: Kicz w RMaryja 22.03.06, 09:07
                No, widze, ze wyraznie rysuje sie na forum gleboko zakorzeniony w historii spor
                miedzy frakcja dominikanska a frakcja jezuicka wink)).

                Poczucie humoru, powiadasz. I tak, i nie. Owszem, zgadzam sie, posiadanie
                takowego jest wykladnikiem inteligencji, ale wykladnikiem inteligencji jest
                rowniez, IMHO, swiadomosc, kiedy poslugiwanie sie nim przynosi dobre owoce, a
                kiedy niekoniecznie (co jest dobrym owocem? liczba zaangazowanych w relacje,
                glebokosc relacji, przedmiot tej relacji?) . Na poczucie humoru jest na pewno
                sporo miejsca do zagospodarowania w duszpasterstwie, moze nawet na naukach
                rekolekcyjnych, a zwlaszcza w formacji, fakt.

                Natomiast, no, wyglosze poglad niepopularny pewnie, ale sprawowanie sakramentow
                to nie sa smichy-chichy. Tu akurat, wlasnie dlatego, ze stajemy w obliczu
                Niepoznawalnego, to tak naprawde wszystkie z tej okazji nasze popisy, a takze
                realne duszpasterskie osiagniecia wink)), czy to intelektualne, czy to czysto
                retoryczne, nie maja wiekszego znaczenia i ze swej istoty sa smieszne (nie w
                sensie: zabawne, tylko w sensie: nieadekwatne). Tak naprawde, to chyba
                najbardziej uczciwa postawa jest tu maksymalne ubostwo srodkow i autentyczna
                pokora - a zarowno smiertelna powaga polaczona z sianiem strachu, jak i zdrowy
                luz, moga byc w istocie przejawem tego samego: egotyzmu wink)).
                • mary_ann Re: Kicz w RMaryja 22.03.06, 20:09
                  isma napisała:

                  > No, widze, ze wyraznie rysuje sie na forum gleboko zakorzeniony w historii
                  spor
                  >
                  > miedzy frakcja dominikanska a frakcja jezuicka wink)).

                  No, widzisz sama, do czego to prowadzismile To nie ja zaczęłam o "modzie" na
                  Dominikanów (jak słusznie napisała bodajże anndelumester, trudno zresztą byłoby
                  mówić o tak dlugotrwałej modzie). Ja właśnie nie chciałabym zaogniac podziałów
                  ani tworzyć ich tam, gdzie ich nie ma. Myslę, że nie ma "mody" na Dominikanów
                  (gdyby była, nie byłaby dobra, bo ta dziedzina modom nie powinna podlegać) -
                  jest raczej tak, ze rózne duchowości i charyzmaty przyciągają oreslony "typ"
                  ludzi. I bardzo dobrze, że każdy ma szansę znaleźć swoja duchową niszę!


                  > Poczucie humoru, powiadasz. I tak, i nie. Owszem, zgadzam sie, posiadanie
                  > takowego jest wykladnikiem inteligencji, ale wykladnikiem inteligencji jest
                  > rowniez, IMHO, swiadomosc, kiedy poslugiwanie sie nim przynosi dobre owoce, a
                  > kiedy niekoniecznie (co jest dobrym owocem? liczba zaangazowanych w relacje,
                  > glebokosc relacji, przedmiot tej relacji?) .

                  Oczywiście, że najważniejsze sa owoce. Ale jakoś nie dostrzegam złych owoców
                  działalności duszpasterskiej Dominikanów. No, i czasem jest tak, że niektóre
                  posunięcia (zwlaszcza te respektujące wolnośc jednostki) NA KRÓTKĄ METE wydają
                  sie nie przynosić dobrych owoców, za to na długa owocują obficiej i trwalej.
                  Ale to już dygresja.

                  Na pewno nie uważam, że sukces duszpasterski mierzy się tłumami w kościołach.
                  Nie nalezy jednak popadać w żadną skrajność i na przykład lekceważyć rosnącej
                  absencji wiernych - bo moze można z niej wysnuć jakąś pozytecznąnaukę dla
                  siebie?

                  Na poczucie humoru jest na pewno
                  > sporo miejsca do zagospodarowania w duszpasterstwie, moze nawet na naukach
                  > rekolekcyjnych, a zwlaszcza w formacji, fakt.
                  >
                  > Natomiast, no, wyglosze poglad niepopularny pewnie, ale sprawowanie
                  sakramentow
                  >
                  > to nie sa smichy-chichy.

                  Zgadzam się w pełni! Wcale nie ejstem fanka kapłaństwa pod publiczkę. I nie
                  przypominam sobie, bym luz Dominikanów odniosła do sprawowania sakramentów,
                  chodziło mi raczej o model relacji interpersonalnych w duszpasterstwie. Jesli
                  chodzi o sakramenty, to Dominikanie znani są np. z bardzo porzadnego
                  sprawowania liturgii, z "nieodbębniania" mszy, troski o piękną, choć nie
                  bombastyczną oprawę. Kiedyś już cytowałam na tym forum o. Macieja Ziębę OP,
                  który w swojej ksiażce "Biel z dodatkiem czerni" (polecam!) napisał:

                  "Jest dla mnie oczywiste, że odnowa Kościoła zaczyna się zawsze od liturgii,
                  zaangażowania w nią, od dostrzeżenia jej znaczenia i piękna, od otwarcia się na
                  specjalną Bozą Obecność, która dokonuje się w liturgii. Taka świadomość bardzo
                  mocno tkwi w życiu zakonu. U nas w POlsce ta forma naszej działalności jest
                  rozpoznawalna i dobrze oceniana, ale myślę, że wciąż jesteśmy pod tym względem
                  na początku drogi. Młodzi bracia mają mnóstwo talentów. mam nadzieję, że
                  będziemy coraz bardziej pogłębiali to zanurzenie naszego zycia wspólnego w
                  liturgię."

                  I dalej:

                  "W naszą duchowość dominikańską wpisana jest prostota. Waznym elementem
                  dominikańskiej liturgii jest muzyka gregoriańska. Muzyka może być zresztą
                  nowoczesna, nawet młodziezowa, byle tylko zachowała prostotę. Nie cierpimy
                  sentymentalizmu, tandety odwołującej się do emocji. Nie jesteśmy też zakonem
                  barokowym. Barok jest zbyt słodki, zbyt kunsztowny. Takiego cukru, złotka,
                  taniej dramatyzacji nie lubimy. Zdecydowanie bardziej odpowiada nam gotyk - to
                  była nasza epoka - albo stykl romanski".


                  No, do mnie to przemawiasmile)
                  I jeszcze jedno uściślenie -ja też, Ismo, nie akceptuję (choć po ludzku mogę
                  zrozumiec) postawy "na mszę albo tu, albo nigdzie". Dla mnie jest oczywiste, że
                  msza, spowiedź czy jakikolwiek sakrament nie czerpie swej doskonałości i siły z
                  doskonałości narzedzia, jakim jest konkretny kapłan czy taka lub inna aranżacja
                  przestrzeni. Ale jasne jest, ze jesteśmy tylko ludźmi, i piękna lub paskudna
                  oprawa może znacząco ułatwiac albo utrudniac otwarcie na sens misterium.



                  Tu akurat, wlasnie dlatego, ze stajemy w obliczu
                  > Niepoznawalnego, to tak naprawde wszystkie z tej okazji nasze popisy, a takze
                  > realne duszpasterskie osiagniecia wink)), czy to intelektualne, czy to czysto
                  > retoryczne, nie maja wiekszego znaczenia i ze swej istoty sa smieszne (nie w
                  > sensie: zabawne, tylko w sensie: nieadekwatne). Tak naprawde, to chyba
                  > najbardziej uczciwa postawa jest tu maksymalne ubostwo srodkow i autentyczna
                  > pokora

                  ... tak!!!....

                  - a zarowno smiertelna powaga polaczona z sianiem strachu, jak i zdrowy
                  > luz, moga byc w istocie przejawem tego samego: egotyzmu wink)).


                  Oczywiście.
                  • isma Re: Kicz w RMaryja 24.03.06, 09:56
                    MaryAnn, to by bylo na dluzsza odpowiedz, ale:
                    byc moze wyrazilam sie nieprecyzyjnie, ale dla mnie dyskusja zaczela sie w
                    momencie stwierdzenia "na Msze sw. tam albo nigdzie". Czyli, rozumiem,
                    mowilismy o grupie osob na tyle w wierze nie okrzeplych, ze nawet kwestia
                    korzystania z sakramentow nie jest dla nich oczywista. Sadze - moze sie myle,
                    oby nie - ze do duszpasterstw trafiaja raczej osoby, ktore ten etap
                    swiadomosci eklezjalnej maja za soba, i chca raczej poglebiac wiare, ktore
                    potrzebuja ewangelizacji, a nie katechizacji wink)). I co do tak rozumianych
                    duszpasterstw, pelna zgoda, oczywiscie wybor moze nastepowac wedlug
                    charyzmatu.

                    Ale, wracajac do tzw. zwyklych wiernych, a nawet "katolikow wielkanocnych":
                    1) co do dominikanow, to to rzeczywiscie chyba nie jest moda (ta faktycznie ze
                    swej natury jest krotkotrwala), ale sadze, ze moze to byc swoisty snobizm.
                    Wlasnie taki spod znaku "na Msze tam albo nigdzie" ("kosmetyki tylko Vichy,
                    nigdy krajowe wink)).
                    2) owoce. Temat jest glebszy, ale to nie jest, jak dla mnie, rozroznienie: zle
                    owoce-dobre owoce, tylko raczej owoce-liscie wink)). Inaczej mowiac: efekty
                    pewnych rodzajow dzialnosci duszpasterskiej na pewno sa, tylko ze czasem sa to
                    efekty czysto dekoracyjne, rozrost lisci wlasnie. Dla mnie matafora owocowania
                    oznacza rowniez, ze mozna funkcjonowac oddzielonym od pnia konkretnego
                    duszpasterstwa, "obumrzec i wydac plon stuktrotny". Oczywiscie za malo znam
                    duszpasterstwo dominikanskie (w zasadzie zetknalam sie z nim intensywnie jako
                    niewierzaca, dosc pechowo zreszta, bo przez niejakiego ojca Jacka G., wtedy
                    plomiennego lowce sekt, aktualnie, zdaje sie, dystrybutora wydawnictw new age),
                    incydentalnie uczestnicze w nabozenstwach, zeby wyrokowac. Ale generalnie
                    mysle, ze taka perspektywe tez trzeba brac pod uwage.
                    Zgadzam sie natomiast wpelni z Toba, ze szczegolnie godne uwagi jest zjawisko
                    przeciwne: dlaczego ludzie sie nie garna do tradycyjnego duszpasterstwa,
                    dlaczego traktuja wiare w sposob dalece zrytualizowany,lub szukaja alternatywy
                    we wspolnotach dryfujacych gdzies na obrzezach Kosciola (np. w kierunku innych
                    wyznan i denominacji chrzescijanskich).

                    Przepaszam, ale teraz musze do roboty ;-((((.
                • agrescik75 Re: Kicz w RMaryja 23.03.06, 00:54
                  isma napisała:

                  > Natomiast, no, wyglosze poglad niepopularny pewnie, ale sprawowanie
                  sakramentow to nie sa smichy-chichy.

                  A gdzie Ty ismo u dominikanów widziałaś jakieś niepoważne podejście do sakramentów?
                  Co jak co, ale dominikanie do liturgii i sakramentów przykładają najwyższą wagę.
                  Chyba w żadnym innym kościele nie widziałam tak dokładnie dopracowanej i
                  sprawowanej liturgii.
                  • isma Re: Kicz w RMaryja 24.03.06, 09:29
                    Ekhm, ze dopracowana to sie zgadzam. Tym niemniej pamietam sprzed kilku lat
                    pewne kazanie, ktore rozpoczelo sie od obwieszczenia zebranym na Mszy sw., ze
                    Malysz wygral wlasnie kolejne zawody w Turnieju Czterech Skoczni.
                    Nie to, zebym byla przeciwko kibicom, ale, ostatecznie, ta arcywazna wiadomosc
                    moglaby byla poczekac do ogloszen wink)).
                    Gwoli sprawiedliwosci dodam, ze w owym czasie bylo to zjawisko dosc powszechne
                    w wielu kosciolach, ale ze i w zakonie kaznodziejskim wystapilo, tom sie
                    zdziwila ;-(((.
          • agrescik75 Re: Kicz w RMaryja 20.03.06, 18:46
            utka napisała:

            > znam krakowskich ... smile

            Znasz? Może raczej wydaje Ci się, że znasz?
          • mary_ann Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 20:10
            utka napisała:

            > znam krakowskich ... smile
            > a co maja do zaoferowania warszawscy smile))


            "Do zaoferowania" - nie wiem, co mają, bo nie oczekuję od nich "oferty"
            marketingowej. Odpowiem może, czego u nich mniej niż gdzie indziej - głupoty,
            powierzchowności, dogmatyzmu (takiego spod znaku "ja to na pewno wiem, co Bóg
            miał na myśli")i rozmiłowania w godnościach i celebracjach /osób/smile Oraz -
            last but not least - błędów myślowo-językowychsmile)))
      • aka21 Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 11:37
        Myślę, że nie można w Kościele mówić o fenomenie jakiegoś zakonu, albo trzeba
        mówić o fenomenie każdegosmile). Każdy ma bowiem jakieś bogactwo w sobie i nim
        służy innym.
        Ja bardzo sobie cenię zakon Dominikanów. Jest mi on bardzo bliski, ale nie
        dlatego, że jest modny. Może przypadek sprawił, że tam zaczęłam "coś" rozumieć,
        wzbudziło się w moim sercu pragnienie takiego, a nie innego stylu życia. Dla
        mnie osobiście ważny jest charyzmat tego zakonu, osoba Św. Dominika, jego
        postawa i miłość do Boga i ludzi. Zakon ten jest specyficzny, kładzie przede
        wszystkim nacisk na szukanie prawdy i ta prawda jest najważniejsza! Jest w nim
        miejsce na trudne pytania, na wątpliwości, ale kto SZCZERZE szuka Boga ten Go
        znajduje, a jak Go spotka i pozna w swoim sercu to tą radość "musi" przekazać
        innym.
        Głównym celem jaki ma przyświecać Braciom Kaznodziejom (i nie tylko im
        oczywiście) jest szerzenie chwały Bożej i troska o zbawienie ludzi. Dużą wagę
        przywiązują oni do studiów, pogłębiania własnej wiedzy i rozwijania własnych
        talentów, ale nie może to przysłonić osobistej relacji z Bogiem, a więc
        modlitwy!
        "Gwiazdorstwo" oczywiście, że jest, sami tego nie ukrywają! (tak na marginesie
        słyszałam stwierdzenie, że jakby jeden z ojców czytał książkę telefoniczną to
        też miałby pełną bazylikę ludzismile) Ważne jest jednak, by jak piszą na swojej
        stronie int., pojedyncze drzewa nie zasłoniły lasu. Jeśli ktoś ma talent, to ma
        nim służyć, jedni mogą być świetnymi kaznodziejami, inni spowiednikami lub
        kierownikami duchowymi, jeszcze inni potrafią "tylko" pisać książki - ot
        bogactwo zakonu!
        Przez wiele lat poznałam wielu ojców i braci. Jednych lubię, a innych nie,
        jedni mnie drażnią swoimi wywodami i sposobem głoszenia, ze o teologicznych
        błędach widocznych nawet dla mnie nie wspomnę. Bywa i tak, to tylko ludzie i
        niestety zdaża się, że pogubieni, czasem może zachłyśnięci "modą" zakonu. Jest
        jednak wielu, których sobie bardzo cenię (i to w różnym wieku), którym wiele
        zawdzięczam w swoim życiu. Niestety wielu z nich obecnie wyjechało z Krakowa...

        Lubię liturgię sprawowaną przez nich. Śpiewy, kadzidła, niskie ukłony,
        procesje. To pomaga, ale z pewnością nie jest najważniejsze.
        To co lubię, to to , że oni komentują Ewangelię, że nie ma tam ciągłego bicia
        piany na jeden temat, że mówią do ludzi. Lubię (bardziej lubiłam, bo już od
        dawna w tygodzniu nie mogę bywać u nich na Mszy Św.) te krótkie komentarze
        Ewangelii w dzień powszedni, raz bardziej trafne innym razem mniej, ale zawsze
        pobudzające myślenie.
        Wiele jeszcze zmian czeka Polską Prowincję Dominikanów zanim będzie tak jak być
        powinno. Pierwsze kroki już podjętesmile) Dużo dała ostatnia wizytacja Generała
        Zakonu. Ważne jest przywrócenie właściwej relacji zakonników ze świeckimi.
        Przywrócenie roli towarzyszy i "strażników" wiary, a nie tych co "prowadzą za
        rączkę" do wcześniej przez siebie wybranego celu i własnymi drogami. Myślę, ze
        to akurat jest problem całego Polskiego Kościoła, by pielęgnować i podsycać
        inicjatywę świeckich. Pozwalać się rozwijać, działać, ewangelizować. Tak czasem
        trudno w pokorze przyjąć, że przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi...

        Serdecznie pozdrawiam
        Agnieszka
        • utka Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 12:00
          Agnieszko ja tego nie neguje o czy pisalas. Nie podoba mi sie tylko ta
          obecna 'moda' na dominikanow ... jakos tak przyjmuje sie, ze to u nich sa msze
          dla inteligencji ...

          Zgadzam sie, ze kazdy zakon ma swoje bogactwo, W lecie czesto chodze na msze
          sw. do paulinow, augustianow, kapucynow, misjonarzi ... i czesto zdarza mi sie
          wysluchac pieknego poruszajacego kazania. I na pewno nie jest tu miara ilosc
          przeczytanych ksiazek czy tytulow naukowych przed nazwiskiem a po prostu
          osobisty dar od Boga. Komus przypadl ten wlasnie talent po prostu.
          np. Isma ma taki talent, zeby krotko jasno wezlowato ... ja nie ... sad

          I jeszcze historia odnosnie tytulow naukowych. Otoz jeden ksiadz prof. bardzo
          pilnowal, zeby przed jego imieniem byly wszystkie tytuly naukowe lacznie z
          d.h.c., bo mowil, ze to mu sie nalezy, bo dostal go w koncu za swoje
          osiadniecia. Taki byl w tym nieznosny i tak bardzo skoncentrowany na sobie (czy
          swoich tytulach), ze w koncu, zeby go jakos usadzic, ktos mu zwrocil uwage, ze
          Pan Jezus nie dbal o to, byl po prostu TYLKO i AZ Panem Jezusem ...

          Nie wiem czy to dobry przyklad, ale ja jakos mam troche podobne wrazenie jesli
          chodzi o dominikanow wlasnie ... choc mam nadzieje, ze oni to rzeczywiscie na
          chwale boza robia ... smile
          • anndelumester Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 12:22
            utka napisała:

            > Agnieszko ja tego nie neguje o czy pisalas. Nie podoba mi sie tylko ta
            > obecna 'moda' na dominikanow ... jakos tak przyjmuje sie, ze to u nich sa
            msze
            > dla inteligencji ...
            Obecna???? Przecież to chyba kilkanascie lat jak nie kilkadziesiąt lat...Na
            dominikańskie msze , z tego co sie orientuję, chodzą kolejne pokolenia..tylko
            godzina mszy sie zmienia z 19 na poźniejszą.

            A że dla inteligencji, cóz..w wielkim skrócie, zgodnie z teoriami komunikowania
            komunikowanie jest skuteczne wtedy kiedy nadawca i odbiorca nadają na tych
            samych falach wink)
            Dlatego do jednych przemawiają redemptorysci swoimi sposobami , a do drugich
            dominikanie, a do jeszcze innych inni. Osobiscie wolałam (wtedy kiedy jeszcze
            uczestniczyłam w zyciu religijnym) posłuchac kogoś madrego, mającego coś do
            powiedzenia niz kogos, kto niczego ciekawego do powiedzenia nie ma, albo
            powiedzieć nie potrafi, ani na temat ani po polsku.
          • aka21 Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 13:02
            Nie podoba mi sie tylko ta
            > obecna 'moda' na dominikanow ... jakos tak przyjmuje sie, ze to u nich sa
            msze
            > dla inteligencji ...

            Wiesz Utka, tylko, ze modę to ludzie tworzą, a ktoś postawiony na świeczniku
            zawsze jest komentowany, osądzany, rozliczany. Tak po prostu jest - natura
            ludzka, a polska chyba w szczególnoścismile

            Zgadzam sie z Tobą całkowicie, że dobrego kazania można wysłuchać w wielu
            klasztorach, a nawet parafiach (jak to Mader pisała również na wsi). Sama mam w
            parafii świetnego wikarego, który głosi bardzo dobre kazania, krótkie, ale
            przemyślane i treściwe, bez tysiąca dygresji i anegdot. Bardzo je sobie cenię.

            Od Dominikanów wg mnie powinno się wymagać! Skoro z założenia jest to zakon w
            którym niebagatelną rolę odgrywają studia (przede wszystkim osobiste szukanie
            prawdy, które jest powołaniem na całe życie, a nie ma służyć nauczeniu się
            czegoś w młodości, by potem tą wiedze przekazywać) to jeśli ktoś wybiera tą
            drogę to musi być jej wierny do końca! Jeśli mu to nie odpowiada, to ma jeszcze
            wiele innych zakonów, w których moze realizować swoje powołanie. Myślę, że
            ważny jest dobór kandydatów do danego zakonu, te lata nauki i sprawdzania
            konkretnego powołania, a nie chęci "świecenia" przed innymi.

            Pokora oczywiście obowiązuje wszystkich i bynajmniej nie umniejsza ona poczuciu
            własnej wartości. Znałam kiedyś pewnego proboszcza, który potrafił mówić
            jedynie o swoich osiągnięciach, ile kościołów zbudował - potrzebował sam się
            dowartościować, inicjatywy liczyły sie tylko te parafialne, którymi można było
            wykazać się przed biskupem, parafianin i jego wiara tak naprawdę się chyba nie
            liczyłsad(.

            Odsobiście nie znam dominikanina, dla którego tytuły naukowe byłyby
            najważniejsze (albo o tym nie wiem!), a że je mają - to dobrze, byle tylko
            służyły one szerzeniu chwały Bożej! Nie mam nic przeciwkosmile)

            Myślę również, że to, że są "modni" powinno tylko mobilizować. To duża
            odpowiedzialność, jeśli się wie, że są wierni, którzy na Mszę Św. przychodzą
            tylko tu, albo nigdzie! To ich nauka i świadectwo powinno właśnie tym ludziom
            pokazać prawdziwego kochającego Boga, zachwycić tym Bogiem, rozbudzić i
            pielęgnować tą relację między Bogiem i człowiekiem. To zobowiązanie nie tylko
            do "odpowiedniego i odpowiedzialnego" głoszenia, ale również do modlitwy!
            Wybór takiego, a nie innego zakonu zobowiązujesmile
            Może za parę lat modni będą kapucyni (wspaniałe Msze dla dzieci i niesamowita
            pokora w relacjach ze świeckimi - to tak z własnego doświadczeniasmile), lub jakiś
            inny zakon i tu będziemy o nich rozprawiaćsmile))?

            Wszyscy mamy wady i grzechy - niestety, ale chyba ważne jest by skupiać się na
            tym co dobre, a nie roztrząsać zła i błędów, choć czasem dla oczyszczenia i to
            jest potrzebne.

            Ja zawsze myślałam, że inteligencja w Krakowie to gromadzi się w kościele Św
            Krzyża, przy teatrze Słowackiego smile)

            • utka Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 13:10
              > Ja zawsze myślałam, że inteligencja w Krakowie to gromadzi się w kościele Św
              > Krzyża, przy teatrze Słowackiego smile)


              inteligencja artystyczna ..... tak ... smile))

              i to nie jest tak ze tylko dominikanie zostaja magistrami czy doktorami czy
              wyzej ... kazdy zakon prowadzi teraz szescioletnie studia magisterskie a jak
              ktos jest dobry to i doktorat zrobi. Zwyklych braci to na palcach mozna
              liczyc ...

              • anndelumester Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 13:31

                > i to nie jest tak ze tylko dominikanie zostaja magistrami czy doktorami czy
                > wyzej ... kazdy zakon prowadzi teraz szescioletnie studia magisterskie a jak
                > ktos jest dobry to i doktorat zrobi. Zwyklych braci to na palcach mozna
                > liczyc ...
                Ale jest tak, i pewnie o tym doskonale wiesz, ze jedne zakony powoływane były
                do pracy intelektualnej, a drugie do pracy bardziej przyziemnej i ta tradycja
                ma niebagatelny wpływ na to jacy ludzie idą do jakiego zakonu, a potem w jaki
                sposób podchodzą do wiernych. I odwrotnie jacy wierni szukają wsparcia, drogi
                etc. w jakich zakonach. Na szczescie jest wielość i kazdy ma szanse znaleźć cos
                dla siebie.
                Ja tylko nadal nie rozumiem co złego/niebezpiecznego jest w ludziach (księżach,
                zakonnikach), którzy wykazują predyspozycje intelektualne i je rozwijają?????
                Rozumiem, że nie jest to przekaz dla kazdego, nie kazdemu jest dane/nie kazdy
                musi sie wspinac sie na wyżyny intelektualne, ale to chyba nie jest wina
                nadawcy?
                Natomiast obserwuje taki trend, że jezeli jakaś grupa odbiorców nie jest w
                stanie zrozumieć danego przekazu, z uwagi na, nazwijmy to , wyższy stopień
                wyrafinowania umysłowego, i czuje sie z tego powodu w jakis sposób
                niedowartościowana etc. to nie szuka deficytów u siebie , ale u nadawcy, czy
                grupy odbiorców danego nadawcy.
                • utka Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 14:17
                  anndelumester napisała:

                  > Ale jest tak, i pewnie o tym doskonale wiesz, ze jedne zakony powoływane były
                  > do pracy intelektualnej, a drugie do pracy bardziej przyziemnej i ta tradycja
                  > ma niebagatelny wpływ na to jacy ludzie idą do jakiego zakonu

                  no wlasnie byly ... w glebokim sredniowieczu tj. w dobie powstawania wspolnot
                  zakonnych, bo rozne bylo wtedy zapotrzebowanie. Teraz w XXI w. to raczej
                  wszystkie zakony prowadza posluge duszpasterska + realizuja inne swoje 'cele
                  statutowe' (misje, posluga ubogim i niepelnosprawnym itp.)
                  I kazde z tych pol jest jak najbardziej polem ewangelizacyjnym.


                  • aka21 Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 14:37
                    no wlasnie byly ... w glebokim sredniowieczu tj. w dobie powstawania wspolnot
                    > zakonnych, bo rozne bylo wtedy zapotrzebowanie. Teraz w XXI w. to raczej
                    > wszystkie zakony prowadza posluge duszpasterska + realizuja inne swoje 'cele
                    > statutowe' (misje, posluga ubogim i niepelnosprawnym itp.)
                    > I kazde z tych pol jest jak najbardziej polem ewangelizacyjnym.
                    >
                    No nie wiem czy tylko były w głębokim średniowieczu. Dzisiaj te różnice też
                    są, jak sama piszesz w tych "innych celach". Ewangelizacja była i jest
                    podstawowym zadaniem duszpasterzy, zarówno w średniowieczu jak i dzisiaj, choć
                    może trochę inaczej wyglądała. Dzisiaj również są zakony posiadające majątki
                    ziemskie, w których zakonnicy co prawda nie pracują fizycznie (choć młodym
                    braciom się zdarza), ale rolę gospodarza jak najbardziej sprawują. I tu pewno
                    trafią ci których rolnictwo interesuje, co nie znaczy, ze nie ma wśród nich
                    równiż zakonników z doktoratami z teologii.

                    I jeszcze jedno, wszystkie zakony więcej lub mniej powołań mają, rzaden nie
                    wypiera się swojej przeszłości i tradycji. Jednak coś w tym powołaniu jest....
              • aka21 Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 13:52
                i to nie jest tak ze tylko dominikanie zostaja magistrami czy doktorami czy
                > wyzej ... kazdy zakon prowadzi teraz szescioletnie studia magisterskie a jak
                > ktos jest dobry to i doktorat zrobi. Zwyklych braci to na palcach mozna
                > liczyc ...

                Ja wcale nie pisałam, że tylko Dominikanie się kształcą. Jeśli ktoś ma
                zdolności to powinien je jak najbardziej rozwijać!

                Studium dla Dominikanina ma jednak szczególną rolę w jego powołaniu.
                To fragment z ich strony:

                Ducha zakonu kształtuje też szukanie prawdy, któremu ma służyć zarówno
                kontemplacja jak i studium. Veritas czyli Prawda to hasło zakonu, które jednak
                z założenia nie jest ideologią lecz autentyczną, przemyślaną i wierną doktryną
                katolicką. Dlatego duży nacisk położony jest na studia. W pierwszych wiekach
                praktycznie każdy klasztor był szkołą i to reprezentującą wysoki poziom.

                I chciałabym, zeby faktycznie tak było! Kontemplacja i studium....
            • isma Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 13:12
              No wiec wlasnie ja nie bardzo rozumiem pielegnowanie takiej postawy "na Msze
              sw. tu albo nigdzie".
              Dla mnie Msza sw. MUSI miec wymiar uniwersalny, taki, ktory stanowi o jej
              istocie. Jesli sie przychodzi na Msze sw. wylacznie (no, bo skoro to jest
              warunek sine qua non) dla inteligentnego kazania, to to w ogole nie jest
              uczestnictwo w Mszy sw. - byc moze jest to udzial w wykladzie na tematy
              religijne, ale to nie to samo...
              I odpowiedzialnosc kaplana, kaznodziei, wedlug mnie, polega wlasnie na tym,
              zeby nie gromadzic skarbow dla siebie - chocby tych skarbow w postaci rzeszy
              skupionych w tym czy innym duszpasterstwie - tylko dla Boga wink)). Zeby
              czlowiekowi podpowiedziec, jak ma z miloscia sluchac rekolekcjonisty, ktory
              podczas parafilanej nauki dla mlodych malzenstw opowiada przez trzy kwadranse o
              sposobach dokonywania aborcji...

              A u sw. Krzyza, owszem, gromadza sie, ale artysci (i, ostatnio,
              niesakramentalni).
              • aka21 Re: Kicz w RMaryja 21.03.06, 13:39
                Dla mnie Msza sw. MUSI miec wymiar uniwersalny, taki, ktory stanowi o jej
                > istocie. Jesli sie przychodzi na Msze sw. wylacznie (no, bo skoro to jest
                > warunek sine qua non) dla inteligentnego kazania, to to w ogole nie jest
                > uczestnictwo w Mszy sw.

                Isma całkowicie się z tym zgadzam, ale wydaje mi się, że nawet przyjście do
                kościoła na inteligentne kaznie, może być początkiem osobistej relacji z
                Bogiem, zwłaszcza jeśli ktoś przychodzi, żeby posłuchać, a nie żeby być
                zauważonym.
                Nie chodzi mi również o gromadzenie skarbów dla siebie, to już nie jest
                działanie na chwałę Bożą, ale o głoszenie Ewangelii i zrobienie wszystkiego co
                w mojej mocy, by ta Ewangelia była przyjęta. Ta Ewangelia to również, to o czym
                piszesz, patrzenie z miłościa na drugiego człowieka (również rekolekcjonistę).

                Nie mówię, że u Dominikanów wszystko jest OK!. Nigdy tak nie uważałam - mimo,
                że ich cenię.

                A z tym Św. Krzyżem to faktycznie tak jest! Choć ja tam czasem biologów
                spotykałamsmile
      • inkainka5 Dominikanie.... 21.03.06, 12:41
        Długie lata zyjąc poza kosciołem miewałam jednak zrywy powrotu.Poszukiwałam
        swojego miejsca, kawałka przestrzeni...po iluś tam próbach bezpłodnych niesiona
        ostatnią nadzieją zaczęłam przychodzić do Dominikanów właśnie. To też okazało
        się nie moje miejsce-może tak mi się niestety niefortunnie złoyło,ale za kazdym
        razem będąc tam miałam wrazenie, że jestem obserwatorem zdarzenia, które mnie
        przerasta,zbyt hucznego,tatralnego, i dla mnie był to bardziej show niż
        miejsce poszukiwania Boga. Dla mnie podkreślam, bo to moje subiektywne
        odczucie,bo nie jest moim zamiarem krytykowanie Dominikanów.
        Dzięki Bogu nie zaprzestałam poszukiwan i znalazłam miejsce gdzie czuje się
        adekwatnie...
        Pozdrawiam wszystkich poszukującychsmile

    • mader1 Re: wystawy 21.03.06, 16:48
      pisałam o tym, że zawsze w dużym mieście można coś znaleźć.
      Dziś z okazji Dnia Wiosny zabrałam moich trójkę wagarowiczów na wystawę do Zamku
      www.zamek-krolewski.com.pl/index.htm
      Świetne opisy, wspaniale dobrane dzieła... Nawet najmłodszy rozpoznawał, że
      czytaliśmy o tych postaciach biblijnych, choć z ogólnego przesłania niezbyt
      dużo rozumiał smileAle o złości tak... To jego problem... Średnia i najstarsza
      były zasłuchane, zapatrzone. Myślę, że szczególnie średniej wiele dały
      alegoryczne postaci grzechów - zazdrość, która zjada siebie samą - swoje
      serce...
    • mama_kasia Re: Kicz w RMaryja 22.03.06, 09:26
      Nie słucham RM, ale w ogóle rzadko słucham radia.
      Mieliśmy jednak kiedyś rekolekcje letnie na podstawie audycji,
      nagranych z RM. Nie udało się zaprosić p.Pulikowskiego i stąd
      nagrane audycje.
      1. Mężczyzną i niewiastą stworzył ich (o cechach specyficznych dla
      mężczyzny i kobiety) - Jadwiga i Jacek Pulikowski.
      2. Czystość, czy tylko przed ślubem? - dr Jacek Pulikowski
      3. Jeśli nie dialog, to co? - Maria i Janusz Długońscy
      4. Zamysł Boży względem małżeństwa i rodziny - ks. bp Stanisław Stefanek
      5. Rodzina w dialogu z Bogiem - ks. bp Stanisław Stefanek
      Ciekawe i z dużą dawką dobrego humoru smile ...W każdym razie nam się podobały.
      • alinaw1 Re: Kicz w RMaryja 22.03.06, 16:41
        Mój mąż słucha nagminnie RM. I właściwie poza kiepskim warsztatem
        dziennikarskim (np. dłużyzny)i niektórymi tekstami politycznymi- nie ma mu nic
        do zarzucenia.W jego pracy nie mogą uwierzyć, że taki facet (w miarę młody,
        wykształcony, towarzyski) i bez moherowego beretu słucha takiego radia. Siła
        schematów! Ja też słucham ale niejako przy okazji. Najbardziej jednak krytykują
        RM ci, którzy nie słuchają! Zresztą, jak ktoś nie lubi- ma jednak sporo do
        wyboru. Moja mama np. jest fanką radia FIAT. Tendencyjny Pospieszalski.
        Tendencyjny, tzn. niepapierowy, zdecydowany, niesubiektywny, przekonywający,
        tak? Lubię tę jego tendencyjność (tym bardziej, że pochodzimy z tego samego
        miasta i kończyliśmy to samo liceum). Jak się ma taka tendencyjność do
        tendencyjności Kuby Wojewódzkiego? Zresztą, ja też jestem tendencyjna.Dalej -
        udział świeckich. Już wielokrotnie dyskutowaliśmy tutaj o tym. W naszych
        rodakach jest cecha czekania na pokierowanie (romantyczne oczekiwanie
        mesjasza), a jednocześnie krytykanctwo i narzekanie. Najlepszy tego przykład
        mam zawsze na podwórku moich rodziców. Zbierają się tam sąsiedzi, znajomi,
        życie towarzyskie kwitnie. Niemal wszyscy krytykują zakonników tamtejszej
        parafii ale sami nigdy nie ruszyli palcem by coś zmienić. Moi rodzice, którzy
        szalenie angażują się w życie kościoła postrzegani są z przymróżeniem oka ("co
        ty Janek? Już nic innego do roboty nie masz?).
        Pamiętam historię, gdy parafianie oburzyli się, żę gwardian zatrudnił firmę
        remontową do prac w kościele, a przecież na terenie parafii tylu bezrobotnych!
        Przez cały miesiąc zakonnicy prosili, by mężczyźni zgłaszali się do pracy w
        kościele (nic nie mówili o wynagrodzeniu), nikt się nie kwapił. Wreszcie
        zatrudniono profesjonalną ekipę za pieniądze! Może gwardian tak po ludzku
        wkurzył się? A może już nie było wyjścia? Hałasu o to było co niemiara!
        Oryginalne msze św? To właściwie jaki jest cel naszego uczestnictwa w nich?
        Szukanie przeżyć estetycznych? Panuje moda na niektóre świątynie,
        duchownych,itd. Znam ludzi, którzy chodzą do pewnych kościołów, bo "jest
        fajnie". Jeżeli tylko zewnętrzna oprawa jest najważniejsza, gubi się istotę
        nabożeństwa. A jeśli ulubiony ksiądz wyjedzie do innej parafii- przeniesiemy
        się za nim, a może przestaniemy uczęszczać na msze? Podejrzewam, że niektórzy
        zmęczeni są już nowościami kościelnymi i nowoczesnym marketingiem mającym tam
        miejsce (dlatego popularne są znów msze po łacinie- druga skrajność). Nie mam
        zastrzeżeń do gazet i książęk, tym bardziej, że chrześcijańske czasopisma
        kupuję w pobliskim... empiku.
    • rycerzowa Re: Kicz w RMaryja 22.03.06, 12:38
      Spędziłam trzy tygodnie w górach a radio w moim pokoju było nastawione wyłącznie
      na RM.wink. Miałam zatem mozliwość przekonać się, że rzeczywiście istnieje coś
      takiego, jak "kiczowatość przekazu religijnego".
      Ale przy okazji usłyszałam też pewną plotkę. Ktos słyszał, że ktoś słyszał, że
      ktos mówił,że ks. Rydzyk to całkiem normalny sensowny człowiek o racjonalnych
      pogladach, zupełnie róznych od tych prezentowanych na antenie. O co tu chodzi?
      Chyba o to, że istnieje pokaźna grupa osób o takich właśnie kiczowatych gustach,
      o takich właśnie poglądach i ktoś ich musiał "zagospodarować".
      To raczej oni kształtują rozgłośnię, niż na odwrót.

      (Podobnie jest i w innych programach radia i tv.
      Przyjrzyjmy się poziomowi rozrywki, naprawdę niewiele nadaje się do oglądania.)

      Popyt kształtuje podaż, ot co.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka