Wielki Tydzień. Wiemy, jakie mamy bolączki i problemy w swoich kościołach i
wspólnotach.Czasem naradzamy się wspólnie, bo nas to przerasta

Może
dla odmiany -podzielmy się tym, co nas najbardziej cieszy, a nawet wzrusza
czy bawi. Z czego się cieszymy w zborze, w parafii. Choć jedna rzecz...
U mnie w parafii o. Pio nie mamy kościoła, tylko kaplicę. Parafia jest młoda.
Probosz jest zadowolony z parafian i lubi dzieci. Bawi mnie nieodmiennie, gdy
tylko jestem na mszy dziecięcej jedna scenka pod jej koniec

Otóż... wokół ołtarza jest tłum dzieciaków.Trochę już zmęczone mszą i
ogłoszeniami, kręcą się bez przerwy. Oblepiają ołtarz. Ksiądz proboszcz i
ministranci po błogosławieństwie ,a przed wyjściem stają przodem do ołtarza i
kłaniają się. Ale to nie takie proste ! Proboszcz idzie pierwszy, stąpa
ostrożnie, delikatnie przesuwając małe łebki rzucające mu się pod nogi

))
Uśmiechniety, balansując ciałem robi trochę miejsca wokół. Potem patrzy w
prawo czy jego drużyna dała sobie radę ( czasem musi chwilę zaczekać, zanim
utorują sobie drogę

))), następnie,przepisowo, spogląda w lewo czy i ci
ministranci wywalczyli miejsce... I dopiero, czasem równając szyk , poprzez
wyciągnięcie do siebie rąk, kłaniają się i wychodzą. Plączące się maluchy
wcale im nie przeszkadzają, a raczej cieszą. Dziś dostały wszystkie po żółtym
kurczaczku do koszyczka wielkanocnego

))))