Już dawno nie było mnie na tym forum, jednak od kiedy pracuję mam strasznie
mało czasu na rozrywki takie jak właśnie odwiedzanie forów, nawet tych
ulubionych..
Ale do rzeczy. jeśli kogoś zaintrygował tytuł postu na tyle by doń zajrzeć,
to pewnie zastanawia się za co pragę podziękować. mam nadzieję, że nie będe
pleść długo, ale chcę wam to poowiedzieć, bo Bóg uzył was wielce w wąznej dla
mnie sprawie.
Na początku tego roku miałam poważny dylemat, ponieważ poczułam przemożne
pragnienie, by zajść w ciążę z drugim dzidziusiem. Moje pierwsze dziecko
miało w tym czasie 1,5 roku i dopiero co wróciłam do pracy i na dobrą sprawę
planowałam poczekać z poczęciem kolejnego dzidziusia jeszcze rok. Jednak
pragnienie drugiej pociechy przyszło na mnie niespodziewanie przed świętami
Bozego Narodzenia i choć próbowałam je zdusić, było bardzo silne.
Najpierw (nie modląc się o to wcale) zupełnie je odrzuciłam, bo doszłam do
wniosku, że nie będę w stanie spojrzeć mojej pracodawczyni w oczy - wszak
pracowałam u niej dopiero od kilku miesięcy. tak naprawdę ogarnął mnie
paraliżujący strach o moją pracę. Odrzuciłam pragnienie dziecka, ale w sercu
miałam naprawdę ogromny smutek.
Na szczęście Bóg przez moją koleżankę sprawił, że znów zaczęłam rozważać tą
decyzję. Jednak rozważać to nie to samo co zdecydować i ta niemoc w podjęciu
decyzji zaczęła doprowadzać mnie do coraz większej frustracji. pamiętam, że w
końcu dosłownie padłam na kolana i zawołałam do Boga, że musze wiedzieć,
czego On chce dla naszej rodziny - czy to jest Jego czas na kolejne dziecko
czy nie. Powiedziałam, że muszę znać Jego odpowiedź i muszę być jej pewna, bo
inaczej naprawdę nie będę miała siły sprostać sytuacji w pracy. Byłam bardzo
zdesperowana
Po tej modlitwie "naszło mnie" przekonanie, czy wrażenie, że powinnam zapytać
inne wierzące matki i naprawdę od razu pomyślałam o tym forum. Napisałam więc
i poprosiłam o radę. (Podaję link tylko na wypadek gdyby ktoś chciał cofnąć
się w przeszłość
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=35313923&a=35396018).
Dziewczyny, napisałyście i wasze sugestie były dla mnie odpowiedzią od Boga.
Kiedy przeczytałam wszystkie wypowiedzi i wiadomości które przysłąłyście mi
na priva, czułam że Bóg mi odpowiedział. Nie będe tu przypominać
poszczególnych waszych słów, ale Bóg dał mi przez was jedno ogólne
przesłanie: "Jeśli nie usłuchasz Ducha Świętego teraz to za rok moze być już
za późno". To było bardzo konkretne przesłanie i nie wiedziałam co może
znaczyć to "za późno", ale postanowiłam już, że będę teraz (tzn. wtedy, w
styczniu) starać się o to dziecko, niezależnie od wszelkich konsekwencji,
jakie to może przynieść.
Dodam tylko, że mój mąż cały czas chciał mieć to drugie dziecko, więc kiedy
już się zdecydowałam nic nie stało na przeszkodzie

Tak mi się przynajmniej
wydawało. Po dwóch miesiącach starań wciąż nie mogłam dopatrzyć się drugiej
kreseczki na teście. Raz nawet miałam wrażenie, że ją widzę, ale po kilku
dniach dostałam okres i to dużo później i obfitszy niż zazwyczaj, co tylko
spotęgowało moje rosnące niezrozumienie i strach. Podczas wizyty lekarskiej
okazało się, że mam problem z narządami rozrodczymi o którym wcześniej nie
miałam pojęcia, który wymagał natychmiastowej interwencji i jak się okazało
półrocznego leczenia. na szczęście ten proces skończył się powrotem do
zdrowia i udanym poczęciem. Jestem w połowie drugiego miesiąca ciąży.
To był dla mnie bardzo intensywny etap i kiedy to piszę łza kręci mi się w
oku. Nie napisałam jeszcze, że problem zdrowotny jaki miałam mógłby być nie-
do-wyleczenia, gdybym zgłosiła się do lekarza kilka miesięcy później.
Istniało poważne ryzyko przekształcenia się w nowotwór.Oczywiście nie wiem,
czy tak by się włąśnie wydarzyło, ale nie mogę zapomnieć tego co Bóg mi przez
was powiedział, że za rok może już być za późno. jedno wiem na pewno - cieszę
się, że się tego nie dowiedziałam, a już najszczęśliwsza jestem z powodu
dzidziusia rosnącego w moim łonie. Mam nadzieję że wszystko się uda i
niedługo nasza rodzina się powiekszy
Dlatego dziękuję wam dziewczyny, bo odegrałyście naprawdę dużą rolę w tym co
się wydarzyło.
Nie wiem, czy zagląda tu jeszcze kasiagleb, ale jej szczególnie chcę
podziękować. Myślę, że domyśla się za co...