magdalaena1977
13.11.06, 01:08
Obecnie wiele osób, które w gruncie rzeczy nie traktują poważnie Kościoła
katolickiego, nie starają się żyć według przykazań Bożych, nie chodzą do
kościoła, chce się jednak uczestniczyć w najważniejszych sakramentach
traktując je czasami jako wydarzenia społeczne a nie religijne. Dość
oczywistym przykładem jest tu ślub kościelny, ze względów estetycznych
przedkładany przez wiele par nad ceremonię w urzędzie.
Ale ja chciałam się zastanowić nad chrztem. Wiele osób słabo wierzących
automatycznie chrzci dziecko, a nawet niektórzy zupełnie niewierzący (vide
forum pogańskie) zastanawiają się nad tym i szukają księży którzy nie robią
„głupich obiekcji” co do wiary rodziców i chrzestnych. Takim rodzicom wydaje
się, że ułatwiają swoim dzieciom życie, umożliwiają dostosowanie się do
otoczenia, pójście do pierwszej komunii, chodzenie na religię.
Zgadzam się z tymi, którzy postrzegają to raczej jako zło wyrządzone dziecku,
które wychowywane jest w ciągłej niezgodności co do zasad moralnych,
niemożności dostosowania się do nich (przecież nie będzie uczestniczyć we mszy
niedzielnej), straszone bywa przez zapalonych katechetów ogniem piekielnym dla
reszty rodziny ...
Mam też wrażenie, że taki chrzest, po którym nie następuje wychowanie w wierze
jest mało przydatny dla danej osoby. Owszem gładzi grzech pierworodny, ale w
przypadku ewentualnego późniejszego nawrócenia stawia wyższe wymagania np.
spowiedzi. Pewnych pozornych czynności nie da się odkręcić.
Z drugiej strony może jednak dla samego grzechu pierworodnego warto ?
Co o tym myślicie ?