Dodaj do ulubionych

problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y?

15.10.07, 09:29
witam, były wątki o szkole, i nie tak ściśle związne z wiarą więc
pozwalam sobie, bo nie wiem gdzie szukać pomocy...
chodzi o moją córkę, córkę, która miała nianię, potem była 4 lata w
przedszkolu a teraz poszła do szkoły, dziecko niekłopotliwe, dobre,
wrażliwe, ale bez przesady, wesołe, dzieci ją lubią itd... ja
pracuję sporo, i tak było zawsze, ale po pracy poświecam jej cały
swój czas, naprawdę dużo razem robimy, nie jest to dziecko
niedopilnowane, niedopieszczone i "porzucone", ... w przedszkolu
przebywała naogół do 17h00-17h30, bez problemu... do szkoły poszła z
wielkim entuzjazmem, do zeszłej środy wszystko było ok, od środy
zaczął się Cyrk, w środę za późno przyszłam, no, przyszłam o 17h15
fakt, w czwartek było ślubowanie, potem wyjście do centrum zabaw, na
ślubowaniu była babcia, po południu humor do kitu, przyjechałam po
nią ok 17h00 i zawiozłam nha pianino..., w piątek jeszcze gorzej,
nauczycielka zadzwoniła do mnie w południe żeby jeśli można ktoś ja
odebrał wcześniej zaraz po lekcjach, wysłałam ojca ok 15h00 po nią,
weekend jak z horroru, dziecko płacze, na niczym sie nie chce
skupić, trudno ją czymś zająć, trzyma sie mnie jak rzep psiego
ogona, nie da mi wyjść drzwi obok, wszystko razem, ciagle ogląda
zegar, "przytul mnie" jak mantra, choć wszyscy ją tulą i zajmują sie
nią, wczoraj była u babci, wyszły w końcu do parku bo też płakała,
musiałam lecieć o 18h00 do tego parku, tłumaczę że pracuję, zawsze
pracowałam, i nie mogę jej odbierać o 14.00 czy 15.00, mówię że
wynajmę kobiete co ja będzie przyprowadzać to nie chce, ale nawet
jak jej mówię, ze ktoś/babcia/ojciec po nią wcześniej pójdzie to
wyjec wyje, histerii dostaje, ręce jej latają, co chwila pyta która
godzina, obłęd w kratkę... melisę jej kupiłam, ale to chyba działa
po kilku dniach, nie wiem... coś się jej poprzestawiało, jak ją
pytam to mówi, zę nikt ją nie skrzywdził, panie w świetlicy miłe, i
wszystko w porządku, ale wyć wyje... wszyscy zdenerwowani, ja nie
mogę spokojnie pracować, paranoja jakaś po prostu.... może sie ktoś
spotkał z czymś takim? jak reagować na takie zachowania?
wiadomym jest, takze mojej córce, ze ja pracuję i będę pracować do
ok 17h00, wiadomym jest że babcia czy ewentualnie ojciec mogą ją
odebrać nieco wcześniej, ale nie o 13.00!!! i to od czasu do czasu,
a nie codziennie! i do tej pory było w tej kwestii pełne
zrozumienie, co się nagle mogło wydarzyć? i co z tym zrobić?
jeśli mój wątek nie pasuje do tematu forum prosze go skasowac, ale
moze choć ktoś mi na priva odpowie....
Obserwuj wątek
    • twoj_aniol_stroz Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 09:42
      Tak na pierwszy rzut oka bardzo mi się wybiło to ślubowanie. Nie
      wiem, czy nie było tak, że wszystkie dzieci były z mamami, a tylko
      córka z babcią (albo córka tak to odebrała - dzieci nie są
      obiektywne). Do tej pory jakoś się nie porównywała z koleżankami, a
      tu nagle zauważyła, że u innych jest inaczej, jest mama, która
      przychodzi wcześniej, jest na śłubowaniu itp. Ona niby rozumem wie,
      że pracujesz, że tak było zawsze, ale sercem chciałaby inaczej. A
      może jakaś koleżanka powiedziała jakąś głupotę, w stylu "jesteś
      gorsza, bo twoja mama nie przyszła" - dzieci plotą czasem takie
      głupoty, a co wrażliwsze się tym zamartwiają (patrz moja Ola - tez
      taki typ)
      Nie dobierz tego jako krytyki tego, że pracujesz, bo jestem daleka
      od takich wniosków.
      Pozdrawiam
      Kasia
    • mader1 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 09:49
      Alex, no coś Ty ? Oczywiście, że pasuje smile
      Przytulam mocno, bo sytuacja jest dla Ciebie trudna...
      A może..... pytaj Ją dużo, przytul dziś , nawet odwołaj zajęcia
      dodatkowe na dzis, zabierz Ją - rozumiesz Ty i Ona - do Wedla, na
      czekoladę, ciacho czy lody i jak się odpręzy, że nic nie musi,
      nigdzie nie biegnie - popytaj, nie komentuj nic ( bo Ty taka
      konkretna jesteś zaraz smile)) - dlaczego Jej tak zalezy, żebyś była,
      odbierała Ją. I co zrobić... Lagodnie zapytaj - co zrobić ?
      Może to taka reakcja na zmianę ? Może poczuła się przeciązona,
      zmęczona i jak niemowlę czuje, że gdybyś ją utuliła, skończyłoby się
      dobrze...
      Może zawieś Jej na tydzień zajęcia, siadajcie wtulone na kanapie czy
      w fotelu i nic nie mówcie... Godzinę, dwie... Nie pytaj "dlaczego",
      gdyby płakała, tylko wygłaszcz Ją.
      Może na 2-3 dni dałoby się wziąć urlop ?
      Na mój rozum Twoja Dzielna Dziewczynka musi naładowac akumulatory...
      bo sama nie wie, co się z Nią dzieje, a w Tobie, i tylko w Tobie ,
      widzi bezpieczeństwo.
      • ruda_kasia Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 11:02
        Myślę, że kwestia slubowania rzeczywiście. U nas też był problem, ze
        łzami na końcu nosa powtarzała jak mantrę, że rodzice nie zawsze
        moga być (byli oboje dziadkowie). Tylko ja wiem, ile się
        nagimastykowałam, żeby być na części uroczystości. A wcZesniej na
        lekcjach muzyki...
        To trudny czas, moze też ostatnia wychodzi ze świetlicy>? To też
        przerabialiśmy: mamo, ale inne dzieci są krócej, nie mam koleżanek
        etc...
        Myślę, że to minie, ale spróbowałabym tłumacząc, jakie to trudne,
        raz czy drugi przyjśc po nią wcześniej - Ty a nie ojciec lub babcia.
        Jak pisze Mader, może weź urlop albo chociaż parę godzin wolnego?
        Może zastaniesz ją rozbawioną jak mnie się zdarzyło, mamo, a czemu
        tak wczesnie???
        • kulinka3 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y 15.10.07, 11:17
          Dziewczyny, dobre i mądrze napisały.
          A ja tak zastanawiam się nad jednym.Ja wiem,że mama jest najważniejszawink)), ale
          skoro w domu jest tata to może pomyśleć coś na przyszłość, by to on mógł Cię w
          takich uroczystościach zastąpić, odebrać ją od czasu do czasu.Tata to nie to
          samo co mama, ale rodzicwink))
          Nie wiem,jak macie to w domu poukładane, ale może warto pomyśleć.
          • alex05012000 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn 15.10.07, 11:44
            BARDZO WAM DZIĘKUJĘ za wsparcie i że w ogóle piszecie,
            tytułem wyjaśnienia: ja do 16 listopada niestety nie mogę wziąć ani
            godziny wolnego, nie mówiąc o dniu, po prostu organizujemy cos w
            firmie w dniach 10-17.11 i do tego czasu żeby sie waliło i
            paliło... ; jednak jest 1 i 2 listopada i wczoraj mówiłam Oli ,że
            będzie 2 dni wolnego od szkoły i ze 2-iego pojedziemy do biura i
            sobie wydrukuje coś na drukarce, i pomaluje... ona bardzo lubi być w
            mojej pracy...
            poza tym ona nie wymaga żebym ja ją odbierała, moze być babcia,
            ojciec, tyle zeby duuuużo wcześniej... no choć opowiada, że bardzo
            tęskni za mną, mamą...
            jeśli chodzi o tatę to specyficzna artystyczna dusza, którego
            dziecko zmęczy lub wkurzy po 30 minutach, w dodatku z poważnymi
            problemami zdrowotnymi - w tym z chodzeniem.... a slubowanie np było
            o 9.00 rano i nasz tata wtedy akurat ... niedawno poszedł spać....
            ponadto w przedszkolu też na ogól nie bywałam na uroczystościach i
            jakoś było!
            jeszcze wyjaśniam: pytam, przytulam, dopieszczam, odwracam uwagę ...
            zajęć nie odwołuję na razie, bo zajęcia zajmują jej czas, wiec nie
            są złe...
            w sobotę zabrałam ją na malowanie, byłam cały czas, potem wspólne
            zakupy, wspólne sprzatanie, nooo, jutro lub w środę mogę ją zabrać
            gdzieś popołudniem... na zakupy lub lody.... pomyślę
            jeszcze jedno, ona np w piątek pytała ojca: kiedy mi to przejdzie?
            jakby ten spleen był czymś zewnetrznym, czego ona sama nie rozumie i
            z czym sobie nie radzi... jak sie uda ją zająć to jest żywa,
            wesołóa, ale to znów wraca...
            mader słusznie napisała:
            Na mój rozum Twoja Dzielna Dziewczynka musi naładowac akumulatory...
            bo sama nie wie, co się z Nią dzieje, a w Tobie, i tylko w Tobie ,
            widzi bezpieczeństwo.
            piszecie żeby tulić tylko po pierwsze zawsze jest tulona, a poza tym
            teraz ja tulę, tulę i tulę i efekty na razie mierne...
            wymyśliłam maskotkę - krecika, wzięła go i miała mu opowiadać o
            smuteczkach gdyby sie pojawiły, obiecałam jej puzzle ze scooby doo,
            jak nie będzie płakać... ale rano już płakała... z nauczycielką i
            świetliczanką rozmawiałam... zmykam na spotkanie w pracy, odezwe sie
            jak wrócę, dzięki raz jeszcze, pomódlcie sie za nas....
            • samboraga Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn 15.10.07, 12:10
              >pomódlcie sie za nas....

              oczywiście
              • isma Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn 15.10.07, 12:15
                Pewnie, ze tak, Dziewczyno Do Wszystkiego.

                (ale swoja droga, to - lepiej pozno niz wcale - slubnego trzeba
                zaktywizowac, moim zdaniem. Co znaczy, "specyficzna dusza" (w
                sekrecie Ci powiem, ze "specyficzna" to ma kazdy mezczyzna, no,
                prawie kazdy)!!! Dusze to on sobie moze miec prywatnie, a nie jako
                ojciec ;-((().
                Nie denerwuj sie. Meliske wypij. Smark, smark.
                • kulinka3 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn 15.10.07, 12:47
                  Chce wcześniej, bo jest w nowym środowisku i pewnie brakuje jej rówieśników do
                  zabawy.
                  Ja bym spróbowała trochę zaktywizować tatę ( popieram Ismę )lub babcię i
                  odbierać ją wcześniej( chociażby do czasu dobrej aklimatyzacji w szkole). Szkoła
                  męczy. Jest więcej nauki, wymagań, hałasu niż w przedszkolu,a to jest mała i tak
                  bardzo dzielna dziewczynka. Ale przecież jeszcze dziecko.
                • sion2 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn 15.10.07, 12:55
                  To ja sie dołączę - też uwazam ze mogla zawazyc sprawa slubowania.
                  Po prostu to jest pierwsze wejscie w doroslosc, te slubowania sa
                  szalenie wazne dla dzieci, naprawde prawie wszyscy rodzice
                  uczestnicza w nich, choc jedno. Są zdjecia, akademia, niektorzy
                  filmują... a tata Oli sobie spał, mama w pracy... tak ona to mogla
                  odebrac. Nie ma porownania z przedszkolem, to jest cos innego,
                  rodzice nawet biora wolne w pracy. Ja pisze z punktu widzenia
                  dziecka, ono nie rozumie nawet jesli potakuje glowa i godzi sie na
                  siedzenie w swietlicy i odbieranie przez babcie, ale w istocie nie
                  pojmuje ze mama MUSIALA byc w pracy. Prawdopodobnie odebrala to jako
                  bycie niewazna dla was, tego dnia. Moze dzieci na nia zle patrzyly
                  ze nie ma jej rodzicow, moze ktos jej dokuczyl. Czy babcia robila
                  jakies zdjecia? Mysle ze psychika Oli zrobila jej psikusa i moze
                  troche wbrew Oli zbuntowala sie, w Oli odezwalo sie po prostu...
                  dziecko, dla ktorego mama to caly swiat i tego calego swiata
                  zabraklo w waznym dla Oli dniu. ona nie zwerbalizuje tego tak
                  dokladnie ale mysle ze po prostu nagle zaczela miec dosc tego
                  wiecznego bycia gdzies poza domem, czekania, zajmowania sie nią
                  tylko wtedy gdy ktos ma czas.
                  jak bylam nianią rodzice starszego chlopca ktorym sie zajmowalam tez
                  wynajdywali mu "zabijacze czasu" na czas po przedszkolu, mial
                  obowiazkowe zajecia nawet w sobote i niedziele, oczywiscie takie
                  ktore lubil i chcial chodzic ale jakby nie bylo 5-latek byl ciagany
                  kilka razy w tygodniu na rozne zajecia zas w sobote mial pilke
                  nozna, matka mi opowiedziala raz ze chlopiec wstal pewnej soboty i
                  przy sniadaniu sie rozplakal ze nie chce nigdzie jechac, ze chce byc
                  w domu, najpierw mysleli ze fanaberia, histeria ale on sie nie mogl
                  uspokoic i zwerbalizowal swoja potrzebe "ja chcę po prostu pobawic
                  sie klockami w pokoju", wiec wyjatkowo ustąpili, nie pojechal.
                  siedzial pol dnia w pokoju bawiac sie zabawkami dla 3-latka... po
                  prostu przesadzili, w nim sie zbuntowala psychika, chcial na chwile
                  byc na powrot dzidziusiem... nie gnac nigdzie, nie spędzac kazdej
                  wolnej chwili na "rozwoju intelektualnym bądź fizycznym"

                  nie odbierz tego jako krytyki ale sprobuj jak ci sie skonczy pilna
                  praca w pracy, znienacka wziac Ole zaraz po lekcjach gdzies, na
                  luzne spedzenie czasu tylko we dwoje, niech ona zdecyduje, niech
                  poczuje ze jest dla ciebie BARDZO WAZNA
                  ja wiem ze jej mowisz to pewnie setki razy, ale dzieci niestety
                  weryfikuja to w najmniej dogodnych dla doroslych sytuacjach smile
              • mama_kasia Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn 15.10.07, 15:02
                > >pomódlcie sie za nas....

                tak
            • mader1 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn 15.10.07, 13:53
              Alex.
              Ja wiem bardzo dobrze, że Ty nawet jak padasz, każdą wolną chwilę
              poświęcasz Oli. Że to jest dużo czasu, jakby policzyć w ciągu dnia.
              Dużo wiecej niż u innych rodziców ( i może mniej niż u następnych).
              Ale to poświęcenie tej ilości czasu stało się już dla Niej normą.
              Ona nie porównuje się z Tobą w Twoim wieku, Ona uważa, że to, ze
              mama poświeca Jej tyle czasu, jest normalne.
              A teraz z jakiegoś powodu potrzebuje extra dużo tego głaskania i
              czasu.
              Na jakiś czas.
              Żeby się upewnić, uspokoić, przytulić. Ty jesteś Jej przystanią.
              Zwraca się do Ciebie, bo Ty nigdy nie zawiodłaś.

              Ja Ci podam przykład daleki od świata dziecięcego. Jest mąż i żona.
              Mąż pije, bije zonę. W rocznicę ślubu przychodzi trzeźwy, chwali
              obiad, uśmiecha się do żony ( wcale nie pomoże w zmywaniu czy
              gotowaniu), da jej całusa w policzek, razem oglądają film i mówi
              jej, że ją kocha. Żona jest szczęśliwa, bo to dla niej święto
              Jest inny dom. Mąż z tego drugiego domu codziennie zachowuje się
              tak, jak tamten pierwszy, a nawet czasem coś ugotuje. Chwali, kocha
              i całuje w policzek.
              W rocznicę ślubu nie przyniósł kwiatków, nie dał prezentu. Druga
              żona czuje się zawiedziona, niekochana, zapomniana. Zasypia płacząc.
              A faceci zachowali się tak samo.

              Ola jest przyzwyczajona do uwagi, kochającej mamy, taty artysty,
              siedzenia w szkole. Nikt nie robi jej krzywdy. Tylko Ona ma teraz
              gorsze dni. Nie wie sama dlaczego. Musisz wiec zrobić coś
              nazwyczajnego lub ( choć dajesz Jej już dużo) przez jakiś czas Ją
              dopieścić. Całę popołudnie dla Niej, odwołanie niezbędnych spraw,
              przytulenie 3 razy tyle, wspólne DODATKOWE turlanie się po łóżku....
              no nie wiem, Ty lepiej wiesz.
              Przekrocz siebie na chwilę, swoje przyzwyczajenia.
              Za jakiś czas będziecie sobie jeszcze bardziej bliskie. Przebrnięcie
              przez ten kryzys uczyni Was silniejszymi, wiesz smile)))
              Modlę się smile
    • lucasa Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 13:08
      Alex, madrze Ci dziewczyny napisaly. Twoja corka jest moze dojrzala
      i w ogole - ale to ciagle dziecko!
      trzymaj sie.
      moze zaczniesz planowac swoje wolne dnie razem z corka.
      A
    • anndelumester Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 15:03
      A jak funkcjonują inne dzieci z jej klasy?
      Bo mnie sie wydaje, że to nie jest tylko kwestia ślubowania. Być
      moze grupa rówieśnicza Twojej corki funkcjonuje inaczej np.
      wiekszośc dzieci jest odbierana po lekcjach przez matki itd.
      imo nic nie dzieje sie nagle, to musi byc jakis proces i kilka
      czynnikow, ktore doprowadzily do stanu obecnego.
    • mamalgosia Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 15:18
      No niestety nie potrafię nic napisać ponad to: potrzebuje Cię
      bardziej niż myślisz
    • pawlinka Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 15:28
      Alex, dziewczyny świetne i mądrze napisały.. Ja tylko dodam, że rozpoczęcie
      szkoły przez dziecko to sytuacja porównywalna do dorosłego, który jednocześnie
      zmienił miejsce zamieszkania i pracę. Koszmarny stres.
      Mój syn odwrotnie - chce na świetlicy być, a tam setka dziecisad Odbieramy go po
      lekcjach.
      • alex05012000 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 15.10.07, 16:37
        bardzo, bardzo dziękuję za wszelkie rady, modlitwy i wpisy...
        widocznie pójście do szkoły jest dla mojej córki większym przeżyciem
        niz wygląda na to, niz ona sama sobie zdaje sprawę itd...
        będe sie starać jeszcze bardziej kochać, tulić, dopieszczać ... choć
        naprawde wszystko robię pod dziecko... i juz nie wiem co moge
        jeszcze, z tego co mogę...
        co do aktywizacji członków rodziny to babcia nasza ma 74 lata i
        bardzo bujne życie zawodowe - włącza sie ile może... a tata Oli
        nigdy aktywnie nie uczestniczył w życiu domowo-dzieckowym i nie ma
        za bardzo szans aby nagle się rzucił do odbierania dziecka ze szkoły
        codziennie o 14.00 ...
        koleżanki/koledzy sa odbierane różnie, na ogół w okolicach 15.00 lub
        16.00, ale w świetlicy jest sporo dzieci z młodszych klas do 17h00 i
        później, nieprawda, ze nie ma nikogo... w przedszkolu też po 16.00
        była jedna jedyna ze swojej grupy ....
        ślubowanie może przechyliło szalę, ale nie pierwsza to uroczystość
        bez mamy i taty, Ola nie wiedziała, że tata śpi, po prostu przyjęła
        że go nie będzie tak jak mnie nie będzie, bo jestem w pracy...tak
        jak było zawsze... przez te wszystkie lata przyzwyczaiła sie, ze
        taty nie ma naogół, mnie nie zawsze... ona jakby to wszystko
        wiedziała, jak i co, i o pracy, i o tym, że zawsze była odbierana
        późno itd/itd ale smuteczek nachodzi i płaczemy, prawie że razem, bo
        mnie sie serce kroi ... kończę na dziś, mam jeszcze masę pracy,
        jestem w biurze, śniadania nie jadłam, babcia miała odebrać Olę
        zaraz po jej zajęciach (ang i tańce...)i zawieźć na pianino... po
        drodze kupię jej te puzzle....
        • alex05012000 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 16.10.07, 09:12
          witam, wczoraj nie był dzień do pisania, w pracy marudny szef,
          zaziebiony i alergiczny na nowy system księgowy, u niego 50 zł w te
          czy 600 euro wewte to nic takiego, system zły bo trzeba uważnie
          wpisywać, bo on-line, bo to i tamto, a poprzedni był duuuużo lepszy
          bo 95% pracy robiła P-ska... wyszłam po 17ej...
          w domu nie jest gorzej, może nawet lepiej... babcia ją wczoraj
          przywiozła, pytam jak było, odp. jako-tako... wieczór miły, bez
          płaczów, prezent dostała-grę ze scooby doo, było przytulania i
          zabawa, dziś tata ją odbiera o 15.00 i zawozi w zastępstwie babci
          (wyjechana na 2 dni) na francuski, który lubi i który jest drzwi
          obok mojej pracy... rano chciała popłakiwać ale jakoś w miarę....
          melisal ją addygotał, mówi, ze lepiej... jakoś będzie,
          najważniejsze, ze nie jest gorzej... ale nie spodziewałam sie
          takiego problemu... który komplikuje egzystencję, nie ukrywam...nie
          najłatwiejszą... raz jeszcze dziękuję wszystkim... alex

          • mader1 Re: problem wychowawczy?szkolny?psychologiczn y? 16.10.07, 09:26
            Alex.Wiemy, że jesteś dobrą mamą. Dasz sobie radę, zobaczysz, to
            chwilowe... każdy ma gorsze dni. Najważniejsze, żeby go wtedy nie
            zlekceważyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka