zeby raźniej było Zebrze

i innym, którzy są zdenerwowani przed
ważnymi chwilami w życiu ich lub ich dzieci.
Zapewniam, że innym też zdarzają się zabawne sytuacje w kościele (
zapewne i zborze)
Pamiętam piękny ślub.
Państwo młodzi piękni, zakochani i oczywiście przejęci. Ślub był na
mszy, którą odprawiał brat panny młodej

" Przekażcie sobie znak pokoju" - padło, a młodzi odwrócili się i
zaczęli wychodzić z kościoła...
Ze zdenerwowania wszystko im się pomyliło

Chrząknięcie do mikrofonu zatrzymało ich w pół drogi, z której -gdy
już odwrócili głowy w jego stronę - ksiądz zawrócił ich pod ołtarz.
Minę miał bardzo rozbawioną

)))
A w czasie naszego ślubu... Umówiliśmy się z ks. Józkiem Rapaczem,
żeby nam nie mamrotał w tle słów przysięgi, skoro sami sobie
udzielamy Sakramentu

))
Mówię , mówię bardzo ładnie, dochodzę do ostatnich słów i nagle
naszła mnie przykra refleksja , że ze zdenerwowania sensu nie
rozumiem, więc zawiesiłam głos, żeby zastanowić się, czym nie
zapomniała czegoś po drodze... Widzę, ze goście zebrani wstrzymali
oddech, Józkowi się iskierki w oczach zapaliły... Nie zapomniałam,
mogłam skończyć przysięgę