Rok temu byłam po zebraniu przed pierwszą Komunią Julki i pamiętam jak wracałam zdołowana i przerażana iloscią duperoł, które były centrum debaty. Dzisiaj jestem po spotkaniu przed wczesną Komunią Oli i...nikt nie zapytał o fotografa, kamerzystę, dekoratorów kościoła, nikt nie zastanawiał się 15 minut czy płyta ma być w plastikowym, czy welurowym etui, jakie sukienki itd.
Co tydzień wspólna rodzinna katecheza i ludzie, którzy chcą posłać dzieci na spotkanie z Bogiem, a nie po folklorystyczny opłatek...(nie chcę absolutnie uogólniać, ale mam przykre zeszłoroczne doświadczenia)
Jeżeli miałam jakiekolwiek wątpliwości, po dzisiejszym spotkaniu gdzieś rozeszły się po kościach.
Wspomnijcie czasem o nas w swych modlitwach, by dobrze udało nam się ten wyjatkowy czas wykorzystać