W jednym z wątków padło stwierdzenie, że nie można zabronić niczego
dorosłym dzieciom. Ale przecież można im pokazać że się jakiegoś
zachowania nieakceptuje, że jest ono "złe". Tyle, że trzeba to robić
od małego.
No i jak wytłumaczyć synowi, że kobietę ( dziewczynę ) powinno się
szanować, nie traktować jej jak obiektu seksualnego, że życie bez
ślubu nie jest dobre ( jeżeli oczywiście wierzymy ). Zawsze wydawało
mi się, że trzeba dawać przykład swoim zachowaniem.
No i teraz sprawa podstawowa. W poprzednim moim wątku, wszyscy
twierdzicie, że powinnam zaprosić chrzetnego z dziewczyną, mimoże
nie akceptuje takiego sposobu życia. Czy to się nie kłuci z tym co
chcę przekazać dzieciom? No bo przeciez jeżeli teraz ich przyjmuję,
i tego nie neguje, to dlaczego mam to robić kiedy, któreś z moich
dzieci wpadnie ta taki cudowny pomysł?
Mój syn, już się pytał, dlaczego wujek mieszka z ciocią ( wtedy
pierwszy raz usłyszałam jak każą dzieciom na nią mówić ) a nie mają
ślubu. Skąd on się o tym dowiedział, nie mam pojęcia. My na takie
tematy nie rozmawiamy z dziećmi i przy dzieciach. Może u Teściów
była jakaś rozmowa?
Ja zawsze tylko im mówiłam, że ludzie jak się kochają, to biorą ślub
i mieszkają razem. Tłumaczyłam im, że trzeba być dorosłym i
odpowiedzialnym, że ślub to nie tylko ceremonia w kościele ( kilka
razy widzieli młode pary jak wychodziły z kościoła ), ale
przedewszystkim przysięga przed bogiem i przejęcie odpowiedzialnosci
za drugą osobę.
No i moje starsze dziecko zaczyna mieć własne przemyslenia ( córka
jakoś takich problemów nie ma, przyjmuje na wiarę to co jej sie
mówi ). No bo dlaczego wujek ślubu nie wziąl, nie kocha "cioci"?, to
dlaczego z nią mieszka. I jak to wytłumaczyć 8 latkowi. Niedawno
jakos tak wyszło,, że nie wiedziałam, co synowi odpowiedzieć, a
miałam głowę zaprzątniętą chorobą taty, że palnęłam beztosko " nie
wiem spytaj wujka, dlaczego nie chce sie ożenić". Wiem, ze powinnam
ugryźć sie w język, ale stało się. Teraz może wyjść dziwnie, bo jak
znam życie syn zada takie pytanie w najmniej odpowiednim momencie,
jak akurat wujek będzie pod ręką. Czyli mogą to być np imieniny
teściowej lub teścia. juz sobie wyobrażam konsternację przy stole.
Bo niby wszyscy sobie zadają to pytanie, ale nikt nie odważy sie
zadać go głośno. Z jednej strony nie lubię tam chodzić, a z drugiej
chyba się przełamie żeby to zobaczyć

. Bo jestem jednyną osobą,
która podnosi ten temat w tamtej rodzinie. Sama nie mam okazji
spytać się, bo najnormalniej w świecie nie widuje się ze szwagrem.
Moje dzieci częściej ich widzą niż ja.
Ni i jestem w kropce. Chce żeby moje dzieci, żyły zgodnie z
przykazaniami, z wiarą, ale jak im to przekazać, nie dając
sprzecznych sygnałów.