Sion napisała: "wierzę, że Bóg zna granice naszych możliwości".
Mój stan się nie poprawia, znoszę to bardzo źle, zupełnie sobie nie
radzę.
I dziś lekarka stwierdza u Starszego powiększony węzeł chłonny
nadobojczykowy. Jestem przerazona, nie wiem już co mam ze sobą
zrobić, jak to wszystko unieść. Ma skierowanie na badania, ponoć te
węzły poniżej szyi są groźne, nawet nie chcę szukać, sprawdzać, boję
się, STRASZNIE SIĘ BOJĘ i już nie wiem jak się trzymać

((
Codziennie jestem kilka godzin na zabiegach, u lekarzy, załatwiam
skierowania, biorę leki - to ze sobą. I nie ma poprawy. I to
zmartwienie o Synka przekracza moje umiejętności niesienia, NIE CHCĘ
JUŻ!!!!!!!
Błagam o modlitwę