Dodaj do ulubionych

i znowu ja:(

05.06.09, 14:52
Sion napisała: "wierzę, że Bóg zna granice naszych możliwości".

Mój stan się nie poprawia, znoszę to bardzo źle, zupełnie sobie nie
radzę.
I dziś lekarka stwierdza u Starszego powiększony węzeł chłonny
nadobojczykowy. Jestem przerazona, nie wiem już co mam ze sobą
zrobić, jak to wszystko unieść. Ma skierowanie na badania, ponoć te
węzły poniżej szyi są groźne, nawet nie chcę szukać, sprawdzać, boję
się, STRASZNIE SIĘ BOJĘ i już nie wiem jak się trzymaćsad((
Codziennie jestem kilka godzin na zabiegach, u lekarzy, załatwiam
skierowania, biorę leki - to ze sobą. I nie ma poprawy. I to
zmartwienie o Synka przekracza moje umiejętności niesienia, NIE CHCĘ
JUŻ!!!!!!!

Błagam o modlitwę
Obserwuj wątek
    • aka21 Re: i znowu ja:( 05.06.09, 14:54
      Mamalgosiu, pamiętam o Tobie...
    • sion2 Re: i znowu ja:( 05.06.09, 15:13
      I ja Kasiu codzinnie ciebie polecam Jezusowi, zeby dal Ci sile i
      zmniejszył lęk.
      Wierze że Bóg jest dobry i nie chce naszego cierpienia. Jesli jest
      ciag trudnych wydarzen musi byc w tym zbieg wielu czynnikow:
      dzialania szatana, konsekwencji naszych wyborow kiedys tam, moze
      proby na jaka Bog wystawia... nie wiem co jeszcze. I na pewno lęk
      psychiczny jest sprawa w duzej czesci naszej osobowosci a
      niekoniecznie zeslany przez Boga - kazdy inaczej reaguje na to samo
      zagrozenie.
      Dostalam kiedys od Marzek taki cytat - stoi u mnie na regale wraz ze
      zdjeciem Samuela smile:
      "Albowiem wiem, jakie mysli mam o was - mowi Pan - mysli o pokoju, a
      nie o niedoli, aby zgotowac wam przyszłosc i natchnac nadzieją" Jer
      29,11

      wiec teraz przekonuję Boga aby postapil wedlug tego co Sam obiecal wink
    • paszczakowna1 Re: i znowu ja:( 05.06.09, 15:18
      I ja będę pamiętać.

      I wiesz, ja nie jestem lekarzem, ale z tego co wiem, dzieciom węzły chłonne,
      nawet nadobojczykowe, mogą się powiększać od byle czego (infekcja taka czy
      inna). U dorosłego byłoby to b. niepokojące (zwłaszcza jeśli prawy), ale dzieci
      są inne...
    • twoj_aniol_stroz Re: i znowu ja:( 05.06.09, 15:28
      jestem
    • mama_kasia Re: i znowu ja:( 05.06.09, 15:38
      oczywiście
    • sulla Re: i znowu ja:( 05.06.09, 16:32
      Mamalgosiu jestem, pamiętam codziennie.
    • nati1011 Re: i znowu ja:( 05.06.09, 17:18
      Mamalgosiu pamietam codziennie. Nie martw sie na zapas. Powiekszenie
      wezłów chłonnych bywa objawem choroby, ale najczęsciej to tylko
      objaw infekcji.
    • felixa05 Re: i znowu ja:( 05.06.09, 17:27
      I ja się melduję.
    • aetas Re: i znowu ja:( 05.06.09, 17:28

      jestem Kasiu i bardzo mocno też przytulam Ciebie
    • mader1 Re: i znowu ja:( 05.06.09, 19:15
      znowu jestem. nieprzerwanie
      • kochmama Re: i znowu ja:( 05.06.09, 19:23
        Ja też Małgosiu jestem z Toba w modlitwie i mocno Cie przytulam.Mój
        synek 2 lata temu miał wezły chłonne tak powiekszone jak dwa
        baloniki po antybiotyku ustąpiły wierze że będzie tak samo u Twojego
        synka.
    • brucha Re: i znowu ja:( 05.06.09, 20:12
      Dostałam dzisiaj pocztę z takim linkiem:

      www.p-w-n.de/Troszcz%20sie%20Ty%20druk.htm
      PS
      będę pamiętać w modlitwie
    • mary_ann Re: i znowu ja:( 06.06.09, 00:27
      cały czas
    • mamalgosia Re: i znowu ja:( 06.06.09, 08:30
      Bardzo dziękuję. I znowu zapewniam, ze w chwilach, gdy potrafię się
      modlić, to modlitwa jest w Waszych intencjach
      • franula Re: i znowu ja:( 06.06.09, 17:16
        i ja.
    • ruda110 Re: i znowu ja:( 06.06.09, 21:42
      Kasiu
      nie wiem czy słyszałaś o nowennie do Matki Bożej z Pompei zwanej modlitwą
      "niedoodparcia" smile. Wielu, którzy ją odmawiali, dostąpiło wielu łask od Matki
      Bożej w sprawach trudnych i po ludzku bez wyjścia. Polega ona na odmawianiu
      przez kolejne 54 dni wszystkich trzech części Różańca Św. Pierwsza część
      Nowenny, błagalna, trwa 27 dni, kolejne 27 dni należą do części dziękczynnej. Ja
      dopiero trzeci dzień ją odmawiam i wierzę, że Matka Boża wysłucha mojej prośby.
      Jeśli Ty albo ktoś inny będziecie zainteresowani podam modlitwy, które wchodzą w
      jej skład. Można też wrzucić w wyszukiwarkę hasło "nowenna pompejska" i poczytać
      skąd się wzięła i dlaczego nie trwa jak inne nowenny 9 dni, ale 54. Będę
      pamiętała o Tobie w modlitwie.
    • mamalgosia Re: i znowu ja:( 07.06.09, 09:54
      Dziękuję raz jeszcze.
      Ja chyba powoli zaskoczyłam na leki. Mam zestaw trzech leków - jest
      to co prawda tylko leczenie objawowe, ale wreszcie chyba zaczyna
      przynosić ulgę. Były już takie dni, że bolało mniej, ale dziś już
      drugi dzień, kiedy ból jest do zniesienia i da się z nim żyć, więc
      rodzi to nadzieję, że chociaż funkcjonowac fizycznie będę mogła. A
      na decyzje, na leczenie - na to jeszcze musze poczekać. Na razie
      mgła, nie wiadomo, co zadecydować, bo z trzech proponowanych wyjść
      żadne nie wydaje się dobre. Czekam więc na jakieś ukazanie ścieżki.
      Trudne to dla mnie bardzo. Ale jest łatwiej gdy boli mniej, to
      zdecydowanie. Tak więc dzięki Bogu za to, a Wam za pamięć. I proszę
      dalej!
      W poniedzialek podstawowe badania Starszego, to wazniejsze teraz
      • mader1 Re: i znowu ja:( 07.06.09, 12:18
        pamiętam.
      • nati1011 Re: i znowu ja:( 07.06.09, 12:19
        jestem, pamiętam. Mam nadzieję, że bedzie dobrze.
        • aetas Re: i znowu ja:( 07.06.09, 21:22

          Kasik, jestem, trzymaj sie kochana
      • sylwia0405 Re: i znowu ja:( 08.06.09, 07:32
        Również jestem cały czas i pamiętam
    • atama Re: i znowu ja:( 08.06.09, 07:05
      Cały czas pamiętam.
    • neafilipowa Re: i znowu ja:( 08.06.09, 12:30
      Jestem, pamiętam.
    • mamalgosia Synek 08.06.09, 13:15
      Podstawowe badania morfologii, OB i rozmazu wykazują odchylenia od
      normy, ale nie ma zmodyfikowanych limfocytów, a to podobno
      najistotniejsze. Tak więc wezeł będzie obserwowany, na razie Synek
      dostaje antybiotyk. Już nie czuję się taka przerażona.

      • sylwia0405 Re: Synek 08.06.09, 14:34
        Chwała Panu smile Trzymaj się mamałgosiu
      • mader1 Re: Synek 08.06.09, 15:12
        tak myslałam, taką miałam nadzieję. Jedno z głowy.
      • paszczakowna1 Re: Synek 08.06.09, 15:46
        Cieszę się. smile
      • nati1011 Re: Synek 08.06.09, 20:18
        Dzieki Bogu. To pewnie tylko jakaś infekcja. Trzymaj sie Mamalgosiu.
    • kasiagleb prośba Mamalgosi 16.06.09, 13:20
      w imieniu Mamalgosi bardzo proszę o modlitwę w intencji Jej
      Starszego Synka, niestety sprawa węzła chlonnego jest nadal
      nierozwiązana i strach znowu nie daje żyć

      Kasia
      • sion2 Re: prośba Mamalgosi 16.06.09, 21:15
        Modle sie nadal.
        • aetas Re: prośba Mamalgosi 16.06.09, 22:04

          jestem
      • nati1011 Re: prośba Mamalgosi 17.06.09, 07:41
        pamiętam
        • aka21 Re: prośba Mamalgosi 17.06.09, 08:13
          i ja
      • neafilipowa Re: prośba Mamalgosi 17.06.09, 10:22
        Jestem.
      • mamalgosia Re: prośba Mamalgosi 17.06.09, 12:36
        Wczoraj nie mogłam sama napisać.
        Lekarka dała skierowanie do chirurga onkologa, żeby to obejrzał.
        Idziemy prywatnie, bo nie chcemy i nie jesteśmy w stanie czekać na
        nfz. Bardzo się boję. Jutro na 17tą. Proszę o modlitwę, a ja po raz
        kolejny zapewniam o swojej za Was
        • mamalgosia Re: prośba Mamalgosi 18.06.09, 19:55
          Dalsze badania w poniedziałek rano i we wtorek po południu.
          nie wiem jak sobie z tym radzić.
          O sobie już nie piszę
          • ekan13 Re: prośba Mamalgosi 18.06.09, 20:10
            Mamałogosiu jestem z Tobą.
            Ja mam zawsze taką niezachwianą wiarę, że Bóg nie daje nam nic ponadto, co jestesmy w stanie udźwignąć i dlatego wbrew temu co czasem piszesz o "swoim nieradzeniu" jestem przekonana, że masz niezmierzone pokłady wewnętrznej siły. Ja obiecuje wspomóc Twe siły goracą modlitwą...
          • f-olka Re: prośba Mamalgosi 18.06.09, 22:02
            Mamalgosiu, czy poza modlitwą mogę Ci jakoś pomóc?
            Czegoś potrzebujesz?
          • mader1 Re: prośba Mamalgosi 18.06.09, 22:17
            jestem
          • neafilipowa Re: prośba Mamalgosi 19.06.09, 09:23
            Jestem. Trzymajcie się wszyscy.
          • nati1011 Re: prośba Mamalgosi 19.06.09, 09:53
            mamalgosiu jestem - pisz proszę jeżeli można ci jeszcze jakoś pomóc.
          • mamalgosia dziękuję 19.06.09, 12:54
            Dziękuję Wam za ten odzew. I za ten szturm na niebo.
            Bardzo nam ciężko
        • mama_kasia Re: prośba Mamalgosi 18.06.09, 22:55
          jestem
          • anngal Re: prośba Mamalgosi 21.06.09, 20:50
            Mamałgosiu, nie wiem, jak Ci pomóc, tym bardziej,że jesteś mi
            bliska. Kiedy czytam Twoje słowa, mam wrażenie, że piszę ja sama.
            Chciałabym przekazać Ci moje doświadczenia i przekonania, abyś mogła
            łatwiej znieść swoje lęki.

            Wiem, że jeżeli chodzi o dziecko, to jesteśmy nawet w stanie
            odwrócić się od Boga, ale wtedy stajemy się jeszcze bardziej
            samotni. Proszę Cię, postaraj się, wbrew oporom, oddać Bogu to
            wszystko, zrzucić z siebie, bo i tak niewiele możesz
            ( przepraszam)a On jest w stanie momentalnie zmienić wszystko, co
            nam się wydaje trudne.

            Może On chce Twojego zaufania, wbrew wszystkiemu. Może On nie
            chce ,żebyś sama dźwigała to wszystko i tak Cię doświadcza, aby
            wreszcie stał Ci się tak potrzebny, że nie będziesz miała już siły i
            oddasz Mu swoje zmartwienia i nie będziesz polegała na sobie. (Tak
            było u mnie)

            Bo nam się wydaje,że gdybyśmy zrobili to lub tamto, wtedy wszystko
            się uda i nieustannie się zadręczamy, czy wszystko co trzeba już
            zrobiliśmy.(Stąd nasze nerwice- tak mi się wydaje) A to nie tak. My
            mamy się starać a i tak Bóg rozdaje karty. On chce, żebyśmy sobie to
            uświadomili i zaufali Mu. Dał nam wolną wolę i nie może nas zmusić
            do kochania i zaufania a chce być nam potrzebny. Chce uczestniczyć w
            naszym życiu tak naprawdę, bo nas kocha, chociaz my nie rozumiemy
            tej miłości.

            Ja sama próbuję się uczyć tego zaufania, jak Abraham, gdy poszedł z
            Izaakiem na górę, aby go złożyć w ofierze. I o takie zaufanie będę
            się modlić dla Ciebie oraz o wewnętrzne przekonanie, że Bóg Cię nie
            skrzywdzi. O zdrowie dla Twojego Synka przede wszystkim. Przepraszam
            Cię za język i być może różne niedelikatności w tekście.
            • mamalgosia Re: prośba Mamalgosi 22.06.09, 11:21
              Nie, anngal, nigdy nie mam wrażenia, że dam sobie radę sama. Od
              zawsze wiem, że jestem słaba, a od jakiegoś czasu bardzo dogłębnie
              odczułam, na jak wiele spraw nie mam żadnego wpływu.
              To coś zupełnie innego, ciężko mi to wyrazić słowami. Może
              najbardziej zbliżyłam się do zwerbalizowania myśli w wątku sion, ale
              i tam to niejasne.
              • anngal Re: prośba Mamalgosi 22.06.09, 21:47
                Mamałgosiu, chyba sie nie zrozumiałysmy. Czytałam Twoje słowa i
                doskonale Cię rozumiem, bo mam tak samo.Nie zarzucam Ci,że polegasz
                na sobie. Chodzi mi o to, że podświadomie, mimo że znamy swoją
                słabość,że ofiarujemy wszystko Bogu, to tak naprawdę działamy tak
                jakby wszystko od nas zależało. Zrozumiałam to i odczułam na
                rekolekcjach po katechezach neokatechumenalnych. Przez 2 tygodnie po
                nich czułam się jak w raju, nic nie było mnie w stanie wyprowadzić
                mnie z równowagi, miałam w sobie taką ufność, jakiej nigdy nie
                doświadczyłam, nikt nie był w stanie mnie zranić, dlatego Ci pisałam
                o zaufaniu. Jednak widać się myliłam. Życzę Wam wszystkiego
                najlepszego.
                • mamalgosia Re: prośba Mamalgosi 23.06.09, 10:41
                  Słusznie piszesz o zaufaniu. I nie mylisz się.
                  Przepraszam, że nie potrafię opisać swoich myśli, a słowa moje jakoś
                  nie wystarczają (inna rzecz, że tak dokładnie to nawet ja sama
                  swoich myśli nie znam).
                  Nieraz pisałam, że trudno mi zaufać Bogu. I to jest prawda - tu się
                  nie mylisz. Natomiast często ufności pokładanej w Bogu przeciwstawia
                  się ufność pokładaną w sobie (spotkałam się z tym często i tak
                  również odczytałam Twój post - być może zbyt czarno biało). A u mnie
                  to też nie wchodzi w grę. Trudno wierzyć we własne siły, gdy się
                  wie, że się ich nie ma.
                  Nie wiem, czy to nie jeszcze gorsza sytuacja. Bo znam pare pewnych
                  siebie osób - oczywiście dotykają je też jakieś nieszczęścia, ale
                  łatwiej im je znieść. A szczególnie takie codzienne, zwyczajne
                  troski.
    • mamalgosia Synek - cd 22.06.09, 11:17
      Duże nadzieje, że to nic groźnego. Dziś czuję ulgę i staram się nie
      myśleć co będzie dalej. Dzisiejsze prognozy są dobre!smile

      Nigdy, nigdy nie przypuszczałam, z czym wiąże się macierzyństwo...

      Dziękuję i pamiętam o Was! Wszystkich w podziękowaniu zanoszę pod
      chmurysmile
      • nati1011 Re: Synek - cd 22.06.09, 15:49
        Mamalgosiu przerabiałam to z córką dokładnie rok temu a sama na
        początku roku. Było powiększenie wezłów chłonnych, kóre podobno
        powiększają sie wyłacznie przy nowotworze. Do tego inne objawy.
        Dość, ze lakarz był pewien, ze to musi być nowotwór. I o ile u małej
        w grę wchodziła jeszce jakaś tam infekcja, o tyle u mnie objawy były
        naprawde jednoznaczne. Po dokładnych badaniach okazało sie jednak,
        ze w obu przypadkach winne były infekcje a nie rozrost nowotworowy.

        Po prostu sam fakt, ze dana choroba zawsze daje okreslony objaw nie
        oznacza jescze, ze objaw zawsze jest objawem tej konkretnej choroby.

        Bedzie dobrze - pamietam o Was. A czy ty czujesz sie lepiej?
        • verdana Re: Synek - cd 23.06.09, 11:11
          Mamalgosiu, ja takie rzeczy przerabiałam juz kilkakrotnie.
          Skierowanie do onkologa jest coraz powsechniejsze - i dobrze. Nie
          dlatego kieruje sie do onkologa, bo lekarz jest pewny, ze to cos
          złego, ale dlatego, ze nie jest na 100% pewny, czy jest OK i woli
          sprawdzić. Obawiam się, ze jeszcze nieraz czeka to i Ciebie i nas
          wzystkich.
          Pamiętaj też, ze onkolodzy zajmują się wszelkimi guzami i
          przerostami tkanki, a nie tylko nowotworami. Ja przez ponad 20 lat
          bylam pod opieka poradni onkologicznej, mimo ze nie miałam
          nowotworu.
          Wiem, ze to trudno, ale staraj się tak nie denerwowac i nie
          przewidywac najczarniejszych scenariuszy. Ja też tak robie, ale na
          razie zaden sie ie sprawdził - prcz jednego - czyli tego, ze w
          rezultacie czarnych mysli mam nerwicę i stalam się hipochondryczką.
          • mamalgosia verdana 23.06.09, 11:27
            verdano, dziękuję za Twój post!
            • nati1011 Re: verdana 24.06.09, 15:29
              co nie zmienia faktu, że skierowanie pacjenta do onkologa - chwała
              lekarzowi - wywołuje u tego pierwszego od osłabienia i palpitacji
              serca do zawału włacznie smile
              • verdana Re: verdana 24.06.09, 16:48
                I jak wspomnialam wyżej - chroniczną hipochondrię.
                Mnie skierowano do onkologa, gdy mialam 19 lat i bylam na praktykach
                studenckich w obcym miescie. Wrogowi nie zyczę, choc oczywiscie
                skonczylo sie na szybkim badaniu (moja matka wowczas czekala, jak
                wszyscy, na to badanie pół roku, a ja dwa dni - najwyraźniej
                budziłam moim wyglądem litość) . Od tego czsu wystarczy mi chrypka,
                abym podejrzewala u siebie co najmniej raka krtani, siniak -
                białaczke itd.
                Ale za to jakos przetrwalam w zeszlym roku trzy tygodnie, kiedy
                onkolog po operacji mial nie najlepsze prognozy dla mojego syna.
                Jakies uodpornienie o 30 latach następuje widac.
                • nati1011 Re: verdana 24.06.09, 17:51
                  Ja już tez po mału się uodparniam - tym bardziej, ze czasem lekarze
                  sa zbyt asekuracyjni. smile

                  A przynajmniej w rozumie pamietam, ze 90-pare procent to jednak
                  tylko podejrzenia smile
      • mamalgosia Re: Synek - cd 24.06.09, 09:20
        Niestety nie mogliśmy pójść wczoraj na planowane badanie (Synek miał
        gorączkę, nie nadawał się do wywlekania go z domu, jazdy samochodem
        i 2godzinnego czekania w poczekalni). Nie wiem, kiedy dostanę
        następny termin.
        Ciągle prosze o modlitwę
        • nati1011 Re: Synek - cd 24.06.09, 15:30
          pamietam - a ty pisz
        • audita Re: Synek - cd 24.06.09, 19:36
          Ciagle masz moja modlitwę.
        • anndelumester Re: Synek - cd 25.06.09, 13:44
          Dobrze że wiadomosci dobre!!
          Myślę o Was ciepło smile
    • nati1011 Pamiętajmy o Mamalgosi 07.07.09, 05:06
      jej synku i całej rodzinie. Ciągle potrzebuje naszego wsparcia.
      • mamalgosia Re: Pamiętajmy o Mamalgosi 07.07.09, 10:13
        Tak, wpisałam już w wątku modlitewnym.
        Ciągle jesteśmy zawieszeni. Bywają dni, że lęk mniej mnie przygniata
        i jakoś funkcjonuję. Ale bywa (jak np wczoraj i dziś), że jest
        bardzo ciężkosad Ubiegłe wakacje przebiegły pod znakiem moich
        zabiegów i oczekiwania na wyniki histopatologii. Myślałam, że te
        wakacje będa odpoczynkiem psychicznym. Nie są. Dziś oprócz lęku
        czuję żal i buntsad(

        Jutro kolejne wyniki badań z krwi.
        • nati1011 Re: Pamiętajmy o Mamalgosi 07.07.09, 11:21
          to normalne, ze masz dość. Żal i bunt są czymś naturlanym w trudnej
          sytuacji. Trzeba czasu, by uporać się z własnymi odczuciami w
          obliczu cieżkiej sytuacji.

          Mam nadzieję, że na strachu się tylko skończy. Czy coś w tych
          wynikach znaleźli? Czy tylko szukają na wszelki wypadek?
    • anik801 Re: i znowu ja:( 07.07.09, 12:08
      4 lata temu poszłam na usg bo bolała mnie pierś.Podczas usg okazało
      się,że jest guzek.Do tego bardzo powiększony węzeł pachowy i szyjny!
      Zaraz pobrano biopsję z 3 miejsc.Przez 3 dni żyłam w ogromnym
      sresie! Wiadomo z czym się kojarzy guzek i jeszcze te węzły chłonne!
      Moja córeczka była wtedy mała i zastanawiałam się co z nią będzie
      jeśli okaże się najgorsze.Na szczęście to nic rakowego.Węzly chłonne
      są często powiększone przy infekcjach(nawet takich,których za bardzo
      nie odczuwamy).U dzieci węzły są często powiększone.Mój brat jako
      dziecko ciągle miał węzły powywalane.
      • mamachlopca1 Re: i znowu ja:( 07.07.09, 16:10
        Dopiero teraz przeczytalam twoj post.jak dobrze wiem co czujesz...nie wiem na
        jakim jestescie etapie diagnostyki ale to juz dlugo!moze cos ci podpowiedziec,
        doradzic?ja przeciez to przeszlam...cryingw razie czego pisz.i pamietam w modlitwe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka