Dodaj do ulubionych

kioski Ruch-u

21.02.04, 12:04
A kto pamięta bieganie po kioskach w poszukiwaniu plakatów w Razem, Sztandarze Młodych etc, albo kolejki za papierem toaletowym i papierosami na kartki. Do niedawna jeszcze sporo takich kiosków z tamtych czasów stało na mieście, ale ostatnio jest ich coraz mniej. Ech, trochę szkoda... :(
Obserwuj wątek
    • tradycja1 Re: kioski Ruch-u 22.02.04, 06:03
      Kioski ruchu, cudo.Wystawa cala zawalona prasa, zabawkami,towarami codziennego
      uzytku, od wod toaletowych, przez zyletki i proszki do prania oraz bilety
      autobusowe.
      Wszystko na tak niewielkiej powierzchni :)
      • l_nino Re: kioski Ruch-u 22.02.04, 12:28
        A w środku uśmiechnięta pani Krysia.
        - Zapałki proszę !
        - Co sie pan tak drzesz - z filtrem czy bez?
        • bachatka Re: kioski Ruch-u 24.02.04, 15:21
          Jako dziecko (PRL-u oczywiscie) uwielbialam kiosku RUCHu. Nie wiedzialam czy
          lepiej chodzic sobie w koleczko i ogladac tandetne zabawki i slabej jakosci
          pocztowki, czy lepiej stanac tuz przy okienku i wchlaniac zapach, jak ze sklepu
          papierniczego. Raj na ziemi.
          Bedac na wakacjach u mojej Babci prawie codziennie chodzilam do kiosku kupowc
          kartke i znaczek, ktore wysylalam potem po moich rozmaitych kolezankach.
          Codziennie tylko jedna, zeby sobie dozowac i rozkladac w czasie te
          przyjemnosc...

          PS jako osoba dorosla zadnych innych zboczen zasadniczo nie przejawiam.
          :)
          Choc wciaz uwielbiam zapach papieru i 'swiezych' gazet.
          • l_nino Re: kioski Ruch-u 24.02.04, 21:54
            O tak, zapach farby drukarskiej na świeżo wydrukowanych gazetach to jest to, co lubią tygrysy. A pamiętam, jak razem z bandą moich koleżków robiliśmy podchody jak tu kupic tzw. erosa (legendarna prezerwatywa - dla tych co nie wiedzą). Ten, któremu się to udawało urastał do rangi bohatera i gościa, który wie, o co w życiu chodzi. Nieraz robiliśmy zakłady o to, komu kioskarka sprzeda "erosa". Ale ryliśmy ze śmiechu jak delikwentowi nie udało się kupić a pani z okienka wykrzykiwała za nim jaki to on mądry :)
          • michalina04 Re: kioski Ruch-u 25.02.04, 10:21
            bachatka napisała:

            > Jako dziecko (PRL-u oczywiscie) uwielbialam kiosku RUCHu. Nie wiedzialam czy
            > lepiej chodzic sobie w koleczko i ogladac tandetne zabawki i slabej jakosci
            > pocztowki, czy lepiej stanac tuz przy okienku i wchlaniac zapach, jak ze
            sklepu
            >
            > papierniczego. Raj na ziemi.

            ...a do tej pory myślałam, że to tylko ja byłam taka zboczona :) Pani w kiosku
            była dysponentką takiej ilosci dóbr wszelakich, atrakcyjnych i niedostepnych
            zwykłemu śmiertelnikowi, że uchodziła w moich dzieciecych marzeniach za osobę
            znajdującą się u szczytu hierarchii społecznej. Roiłam sobie, że jak będę
            dorosła, razem z moim ówczesnym, również 5-letnim narzeczonym, będę mieć dwoje
            dzieci i pracować w kiosku :)

            Ps. zapach gazet jadnakże na mnie nie działał
            • belfegorek Re: kioski Ruch-u 26.02.04, 09:55
              w kiosku kupowałem gumki do ścierania ołówów ale jak to z tym ścieraniem było
              to pewnie sami wiecie
          • lowca.masek Re: kioski Ruch-u 22.11.04, 17:03
            > Jako dziecko (PRL-u oczywiscie) uwielbialam kiosku RUCHu. Nie wiedzialam czy
            > lepiej chodzic sobie w koleczko i ogladac tandetne zabawki i slabej jakosci
            > pocztowki,
            Ja uwielbiałem chodzić w kółeczko:-) A co do tandetnych zabawek: zobacz, jakie
            ceny osiągają na Allegro plastikowe samochodziki z tamtych czasów. Choćby
            sławna seria miniatur w skali 1:72 wykonana lepiej niż obecnie niektóre modele
            czeskie czy niemieckie - tych mniej znanych firm, nie mówiąc już o chińskich
            czy tym podobnych. Star z naczepą "benzyna" albo "meble", "duży fiat", nysa,
            autobus jelcz - "ogórek"... Seria "stare samochody" albo "samochody
            wyścigowe"... Łezka w oku... Gdybym nie "skasował" w dzieciństwie tylu tych
            zabawek, to pewnie byłbym milionerem:-)))
        • zzdorka Re: kioski Ruch-u 26.02.04, 19:20
          l_nino napisał:

          > A w środku uśmiechnięta pani Krysia.
          > - Zapałki proszę !
          > - Co sie pan tak drzesz - z filtrem czy bez?

          Wypraszam sobie. Moja mama pracowala jakis czas w kiosku, zeby byc blisko mnie
          i mojej siostry. Takie czasy. I byla bardzo mila. Wszyscy ja lubili. Do dzis
          niektore sasiadki dziekuja jej za odkladanie deficytowych towarow. To byla
          fucha...

          A pamietacie? "Tu kiosk jest. Ja tu mieso sprzedaje" (czy jakos tak).
    • basia553 Re: kioski Ruch-u 10.03.04, 10:33
      W "swoim" kiosku mialo sie swoja teczke, do ktörej pan kioskarz odkladal
      Przekröj, ktöry byl nie do zdobycia i inne delekatesowe wydania.
      Wyobrazcie sobie, jak pare lat temu bedac u siostry w Warszawie, zostalam
      wyslana do kiosku pod domem, celem przyniesienia odkladanej prasy.
      Przychodze, dziendobry, dziendobry, prosze pana, moja siostra, pani iksinska,
      ma u pana teczke. He? Zapomniala tu teczke? itd. idt. Wstyd mi bylo jak
      cholera, ale kioskarz tez gamon, ze byl za mlody na to, aby pamietac te
      luksusowe teczki:))))
      • l_nino Re: kioski Ruch-u 10.03.04, 23:36
        Uwierz mi, teczki to nie jest relikt przeszłości. A znam się na tym. :)
        • basia553 Re: kioski Ruch-u 11.03.04, 13:13
          A to ciekawe. Dlaczego sie ten warszawski kioskarz zdziwil?
          A co sie teraz odklada do teczki, skoro wszystko jest dostepne?
          • l_nino Re: kioski Ruch-u 11.03.04, 23:16
            Niektóre tytuły wcale nie są tak bardzo dostępne jak Ci się wydaje. Sytuacja
            dotyczy zwłaszcza wszelkiej maści kolekcji. Polityka wydawców polega na tym, że
            1-szym numerem zasypują rynek, w TV idą reklamy a każdy kolejny numer jest w
            znacznie ograniczonym nakładzie.
      • onuferek Re: kioski Ruch-u 20.11.04, 11:56
        moi rodzicie też mieli w kiosku taką teczkę: Przekrój, taki oczywiście do
        przekrojenia z krzyżówką z kociakiem, forum, perspektywy, polityka, kobieta i
        życie, magazyn polski i coś jeszcze. Zaczytywałem się w ostatniej stronie
        Przekroju i "W którkich spodenkach" z KiŻ
    • bumbecki Re: kioski Ruch-u 15.03.04, 10:16
      a plakaty z Dziennika Ludowego ? to było coś :))

      1/2 bumbecki Agnieszka
      • zzdorka Re: kioski Ruch-u 17.03.04, 10:07
        W ogole jakiekolwiek plakaty. Pamietam, jak mialam caly pokoj obwieszony
        jakimis dziwadlami. Nie do pomyslenia teraz.
        • anetta Re: kioski Ruch-u 17.03.04, 10:46
          a pamiętacie gazetę "Wieści"? Publikowali tam notowania listy przebojów
          Trójki.Albo "Razem "? Tam były m.in. porady seksuologa i goła baba na ostatniej
          stronie...I jeszcze było takie cudo, miało chyba tytuł "Zarzewie" czy jakoś
          tak, i tam były plakaty zespołów. To były czasy...
          • bimbalimba Re: kioski Ruch-u 07.09.04, 02:22
            oooch, kiosek ruchu-
        • jaketi Re: kioski Ruch-u 30.07.05, 12:40
          A przyklejało sie je do sciany na paste do zebów. czy ktos próbował czy obecne
          pasty klają :)
          zzdorka napisał:

          > W ogole jakiekolwiek plakaty. Pamietam, jak mialam caly pokoj obwieszony
          > jakimis dziwadlami. Nie do pomyslenia teraz.
    • bja74 Re: kioski Ruch-u 23.09.04, 09:57
      Zapach kiosku, wystawy pełne rózności, papierosy kupowane mamie, "Świat
      Młodych"... ech:)
      kupowałam - tu rumieniec - Kraj Rad - na kredowym papierze, z przepięknymi
      zdjęciami, które świetnie nadawały się na gazetki ścienne w szkole;)
      • asiall Re: kioski Ruch-u 13.11.04, 20:09
        Kioski RUCH-u nadal sa:) Trzeba pytac o towar, ktorego nie widac nigdzie na
        wystawkach. Czesto ta budka jest tak zawalona dobytkiem, ze tylko wszystko
        wiedzaca Pani lub Wszystko wiedzacy Pan stamtad bedzie wiedziec gdzie co jest,
        kazdy praktykant zgubi sie w mgnieniu oka. Mam czasami przyjemnosc Byc na
        zastepstwie w kiosku lub pomagac Cioci. Sa czekolady Nestle, baterie Duracell,
        proszek do prania Vizir ale oprocz tego sa i prawdziwe perelki - lyse wklady do
        dlugopisow na sztuki, klej Szkolny, szampon w szklanych butelkach itp:)
        aha, teczki z odkladana prasa tez mamy:)
        -Kiosk w Rzeszowie. Ul.Krakowska kolo Jednostki wojskowej:) Kiosk RUCH-u
        oczywiscie. Obok jest Kolporter, ale to juz nie ten smak:)))
        Pozdrawiam,
        Asia.
    • cereusfotka Re: kioski Ruch-u 25.11.04, 07:59
      A poamiętacie znaczki pocztowe ostemplowane w zestawach z państw demoludów?
      Albo gumy do żucia podłużne ( Donaldy tylko w Pewexie )w samaku wszystkie takie
      same - bez wyrazu - zero balonów. Pamiętam jeszcze wodę kolońską
      pn."Wspomnienie" ( do tej pory pamiętam jej zapach - mój tata ją kupował )...
      To były czasy, ehhh....
      • agata781 Re: kioski Ruch-u 02.12.04, 14:57
        A mnie mama najpierw kupowała"Misia"a jak byłam starsza to "Okienko"
        • zoraz Re: kioski Ruch-u 14.01.05, 18:21
          A u nas w kiosku przed domem rządził stary ormowiec /placówka ormo w "wózkarni"
          bloku obok/. Kto dziś pamieta ORMO. Po butach sie takiego delikwenta
          poznawało :)
          Cham był z niego okrutny. Kiedy jego kiosk miał dyżur niedzielny, nikt sie
          nawet nie zbliżał. Jeśli tylko zmuszony byłeś zakupić w niedzielę bilet
          autobusowy, zostawałeś zwyzywany i "pouczony", że trzeba w sobotę kupować.
          Jeśli miałeś mniej niż 16 lat, dziad wyskakiwał z kiosku i obdarowywał
          sążnistym kopniakiem. To samo, jeśli nie miałeś wyliczonych pieniędzy.
          Biegałam więc do kiochu "za domem". Stoi do dziś taki drewniany jak zawsze, z
          zasuwanymi kratami, i nadal jest w nim kiosk RUCH, a w tle magiel :) Placówki
          ORMO już nie ma, teraz spożywczy, a dziada z kiosku życie ciężko pokatrało.
          Zaczęło się od tego jak córka mu sie puściła / czy jeszcze tak sie to nazywa?/,
          ale to całkiem inna historia :)
          W takim kiosku ruchu każde dziecko mogło kupić sporty, ale za to można było
          usłyszeć "zapałek dzieciom nie sprzedajemy", bo wiadomo, zapałki + dziecko =
          pożar :)
    • bdx65 Re: kioski Ruch-u 31.07.05, 12:51
      Moja mma pracowała w kiosku obok naszego domu. Jedną z teczek założył b.
      sympatyczny pan doktor z ośrodka zdrowia, który kupował mnóstwo tytułów, ale
      przychodził nieregularnie po odbiór. A ja, zanim kupił, czytałam jego gazety, z
      czego On (nie żyje już, Mama zresztą też) cieszył się i pytał, co nowego w
      prasie.
      Mama po codzienną dostawę gazet musiała iść na przystanek PKS, bo paczka była
      dowożona kursowym autobusem; czasem była ciężka i szła po nią prowadząc rower.
      W latach 80., kiedy wszystkiego brakowało, przypadkowo odkryła "politykę władz".
      Kazano jej odwieźć jakieś stare zabawki plastikowe do magazynu. Kiedy tam
      weszła, zobaczyła pomieszczenie zawalone pod sufit "wszelkim, deficytowtm
      dobrem": proszkami do prania, papierem toaletowym, pasta do zębów itd.
      Na pytanie, dlaczego nie dają jej tego towaru mimo zamówień, usłyszała, że
      takie mają zalecenia.
      Ano, żeby człowiek się nie zajmował polityką, trzeba go było zmusić do walki o
      byt.A więc towar był...ale to już inna bajka.
      • jan.kran Re: kioski Ruch-u 06.08.05, 08:46
        Moja Mama pracowała kilka lat w kiosku "Ruchu". Pamiętam jaka byłam dumna kiedy
        mogłam sobie usiąść w kącie i oglądać te wszystkie różności które tam były.

        Teczki to była zgryzota Mamy. Zawsze brakowało dla stałych klientów i było ciąłe
        gimnastykowanie się komu nie odłożyć.
        Np. przychodziło kilka "Płomyków ". Mogłam ostrożnie przeczytać a dostawali
        stali klijenci.

        Oczywiście waruki pracy były pionierskie .Bardzo ciasno , brak toalety , latem
        upał a zimą piecyk elektryczny.
        W końcu Tato założył , oczywiście na własny koszt markizę i było lepiej.

        Kioskarki nie miały stałej pensji tylko dostawały procent od utargu.
        Wie oczywiście stosunki z Derekcją były podstawą żeby dostać atrakcyjny towar.

        A remanet... Na mikroskopijnej przestrzeni miotały sie dwie sprzedawczynie i
        osoba urzędowa od remanentu.
        Ręcznie spisywano każdy produkt i ilość.
        Syzyfowa praca policzyć te wszystkie dłupisy , bilety , szampony...

        Kran.
        • luccio1 Re: kioski Ruch-u 17.08.05, 22:19
          jan.kran napisała:
          > Moja Mama pracowała kilka lat w kiosku "Ruchu".
          > Oczywiście waruki pracy były pionierskie .
          > Brak toalety...
          Jak Mama radziła sobie z tym brakiem?
          • jan.kran Re: kioski Ruch-u 18.08.05, 02:03
            Miała blisko do domu :-)))
            Jak radziły sobie inne osoby pracujące w kiosku nie wiem..
    • aaww1 Re: kioski Ruch-u 18.08.05, 03:19
      Mi kiosk Ruchu z czasow prl przypomina kolejki za papierosami pamiętam jak
      stalem w prawie piędziesięco metrowej kolejce by kupić pięć paczek papierosow
      bo więcej nie można bylo kupić i nie wspominam tego tak entuzjastycznie ("to
      byly czasy") tak jak niektorzy forumowicze.Zalezy jak na to patrzeć czy z
      perspektywy np.dziecka czy doroslego z perspektywy dziecka rzeczywiscie mozna
      te czasy wspominać dosc przyjaznie byly to czasy beztroskie w ktorych jedynym
      prawdziwym obowiązkiem byla nauka nie moge tego jednak powiedziec o swoich
      rodzicach ktorzy pracowali jak woly by zwiazac koniec z koncem by wszystko bylo
      ok.Nie bardzo rozumiem co niektorych tą tęsknotę za wystawaniem za jakims
      towarem odkladaniem gazet i wszystkim co związane jest z czerwonym chorym do
      bolu ustrojem uważam że to trzeba zapomieć.Ale mimo wszystko ja też mam sętymęt
      do tamtych czasow ale tylko do dziecinstwa robienie karabinow na skoble zabawa
      w wojne na latarki zabawy w chowanego i w zbijaka i berka slizganie sie w zime
      na wyslizganych "tz. narciarkach" i wiele innych.To byly zabawy naszych czasow
      i takich wspomien nie należy zapominac,ale chory system? Nie chce o tym
      pamietac i wkurza mnie to jak pomysle ile razy nie dostalem "Malego Modelarza"
      lub "Fantastyki".No coz ważne że te niedobory edukacji prasowej już dawno
      minely i oby nigdy nie wracaly.Pozdrawiam.
      • agatkar1 Re: kioski Ruch-u 18.08.05, 14:12
        Mój braciszek wystawał w kolejkach o 5 rano za Sztandarem Młodych i pamietam,
        ze kiedyś zemdlał w takowej kolejce i wrócił do domu zawiedziony, bo niestety
        nie udało mu się kupić owej gazety.
        Mieliśmy mnóstwo plakatów Witney Houston, Jasona Donowana, Kylie Minouge i
        Limahla, w którym kochała się moja siostra!
        • margo.pf Re: kioski Ruch-u 24.08.05, 14:26

          Kiosk Ruchu to nie tylko nasze, polskie wspomnienia. Moja aktualna francuska
          rodzina bywajaca w Polsce od polowy lat 60-tych do dzis wspomina kioski. Ze
          wszystko mozna dostac, ze tyle skarbow w srodku, ze i zeszy i swieca i
          szampon... ehhhh
          Do kiosku Ruchu bylam wysylana po pierwsze samodzielne zakupy - papierosy i
          gazete dla ojca. Bardzo powazne zadanie. Pan Zietarski zwracal sie do mnie
          per "panno Malgosiu" a ja roslam i roslam :)))
          Ktos tam wyzej narzekal, ze wspominamy komune. Kochanienki, my bylismy dziecmi
          i tyle ! Jedna skakanka bawily sie wszystkie dziewczynki na podworku, nasza
          hulajnaga jezdzilo pol ulicy. Umielismy sie bawic razem i dzielic bez
          wrzeszczenia "to moje, nie rusz!" I wlasnie to wspominamy z lezka :))
          Niebieskie kioski........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka