a_weasley 20.10.10, 13:20 Spiłowana nysa (albo w ogóle trumna na podłodze w autobusie z gośćmi), a potem zapijaczeni faceci w rozchełstanych koszulach turlają trumnę na ręcznym wózku na gumowych kółkach. Porównajcie to z dzisiejszymi pogrzebami... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
horpyna4 Re: Pogrzeb w PRL 20.10.10, 19:21 Fakt, najgorsi byli grabarze. Teraz nie tylko są trzeźwi, ale i odpowiednio ubrani. Mają też nienajgorszą aparycję. Inna rzecz, że znacznie uprościła się technologia pochówków. Kiedyś nie stosowano elementów prefabrykowanych i po opuszczeniu trumny murowano sklepienia z cegieł... cholernie długo to trwało, a należało dopilnować wszystkiego do końca. Odpowiedz Link
oryginal23 Re: Pogrzeb w PRL 20.10.10, 21:32 Karawan ciągnięty przez koniki wydawał mi się w dzieciństwie piękną karetą z bajki. 23. Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Pogrzeb w PRL 21.10.10, 11:02 W Warszawie takich raczej nie było. I jak zobaczyłam to cudo podczas jakiegoś urlopowego wyjazdu, to dopiero mama (osoba przedwojenna) wytłumaczyła mi, co to jest. W Warszawie (przynajmniej lewobrzeżnej) były w tamtych czasach autokary z dodatkowymi drzwiami z tyłu, na wstawienie trumny. Chyba początkowo malowano je na czarno, ale potem widywałam raczej w takim kolorze ponuro szarym. Odpowiedz Link
cromwell1 Re: Pogrzeb w PRL 21.10.10, 15:11 byli? w tym roku na pogrzebie w wesolej/dzielnica warszawy/ obsluga zakladu pogrzebowego spoko pan grabarz wskakuje do grobowca w gumiakach pana grabarza nie widac tylko slychac slychac ze kopie lopata w ziemi poznej sie wynurza po urne slychac jak ja zasypuje/nie widac/ nastepnie wychyla sie po przygotowane wiadro z suchym betonem slychac ze miesza i wylewa brakuje wiec znowu wychyla glowe po drugie wiadro znowu miesza znowu slychac ze wylewa nagle wiadra wylatuja z grobu za wiadrami glowa grabarza siega po plytki betonowe uklada je jedna po dugiej w koncu wyskakuje z grobowca otrzepuje sie jakby go cos oblazlo i odchodzi z wiadrami lopata i kielnia normalnie szok w trampkach i to w stolicy pzdr. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Pogrzeb w PRL 20.10.10, 22:17 Za to ludzie wówczas wiedzieli, co i kiedy należy odpowiedzieć księdzu; umieli "pociągnąć" pieśń "Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia" - nawet w oryginale łacińskim ("Salve Regina"). Nikt by się nie odważył zapalić - nawet z boku pod drzewkiem. Teraz - ksiądz sam sobie odpowiada. I przy grobie, i wcześniej na Mszy Świętej... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Pogrzeb w PRL 21.10.10, 09:03 A to ja wolę, żeby ksiądz śpiewał solo lub w duecie z kościelnym, niż żeby bliską osobę wkładali do grobu mocno wczorajsi panowie w brudnych kufajkach i gumofilcach, co bardziej przypominało usuwanie nieczystości niż pocówek. Odpowiedz Link
derena33 Re: Pogrzeb w PRL 21.10.10, 16:07 Ja nie pamietam takich ekstremalnych sytuacji. A mieszkalam w dzielnicy gdzie sa trzy cmentarze. I widywalam pogrzebow w PRLu naprawde sporo. Czasem nyska jechala ale byla z reguly czarna, ksiadz szedl, czasem orkiestra gornicza, wience kwiaty tak jak i dzisiaj, no moze grabarze gorzej wygladali, chociaz na prowincji czasem byl zwyczaj by mezczyzni z rodziny niesli trumne. Odpowiedz Link