Dodaj do ulubionych

Używki w PRL

06.04.11, 17:03
O nie nie! Papierosy już były, nie wiem czy alkohole też(wdzięczny temat), ale zacznijmy od kawy i herbaty..
Pamiętam kawy kupowane w ziarnach i mielone w sklepie przy kliencie(duża srebrna maszyna) i wsypywane do tej samej torebki. Pamiętam kawy zbożowe jako ersatz naturalnej: Anatol, Turek, chyba też Dobrzynka, jeśli nie pomyliłem.
Herbaty Madras i Junan rządziły, w małych prostokątnych tekturowych pudełeczkach..
Alkohol to Sowietskoje Igristoje jako "szampan" z lat 70, to zapamiętałem, imprezy w akademiku były już za czasów kartkowych, z wódek ohydne Vistula i Baltic Vodka(lepsze nasze były w Peweksie), a wino to nieśmiertelny Egri Bikaveri, albo nasze "patykiem pisane", z których robiło się grzańca z cynamonem i goździkami, a na dnie osad siarki pozostawał...
Obserwuj wątek
    • syswia Re: Używki w PRL 06.04.11, 17:57
      A mnie sie tytul skojarzyl z narkotykami, a dokladnie rzecz biorac z polska heroina. Pamietam, ze w latach 80 moja mama robila wywiad z Markiem Kotanskim - tworca Markotu. To byl nowy temat. W zasadzie dziwie sie, ze jej to Mysia puscila - takie tematy byly w PRL wstydliwie podmiatane pod dywanik. Ja ten wywiad i rozne inne materialy, ktore od niego dostala czytalam jako prawie nastolatka i zrobily na mnie wstrzasajace wrazenie. Do tego stopnia wstrzasajace, ze nigdy niczego, nawet marihuany, nie probowalam, mimo, ze okazje byly...
      • horpyna4 Re: Używki w PRL 06.04.11, 19:23
        Jeżeli chodzi o narkotyki, to pamiętam, jak Kotański wymyślał różne działania mające sprowokować do dyskusji (władze długi czas udawały, że nie ma problemu).

        No i kiedyś pojawiły się na warszawskich przystankach autobusowych wielkie, białe plakaty z napisem u góry: "W Polsce nie ma narkomanii. Podpisz się."

        Możecie domyślać się, jakie komentarze tam były wypisywane... mnie najbardziej podobał się ten: "ale jest święto 22 Lipca".
        • default Re: Używki w PRL 07.04.11, 10:39
          horpyna4 napisała:

          > Jeżeli chodzi o narkotyki,

          Z narkotykami i narkomanami zetknęłam się jako siedemnastolatka, to był rok 82, tak się złożyło, że spędzałam wakacje "na doczepkę" do takiej grupy ówczesnych "hippisów". Byłam nimi w jakiś sposób zafascynowana, ale nigdy nie przyszło mi do głowy naśladować ich eksperymenty narkotykowe. To była z mojej strony raczej taka "obserwacja naukowa" :), jak etnograf przyglądałam się tej społeczności...
          Biwakowaliśmy na Mazurach i oni nocami wyprawiali się na pola makowe, gdzie nacinali zielone główki maku i zbierali wyciekające białe mleczko. Potem to mleczko zalewali na łyżce odrobiną wody, podgrzewali nad świecą i uzyskany roztwór wstrzykiwali do żyły.... Brrr... Znana była też "zupa", czy "makiwara" - wywar z suchych makowych główek, spożywany chyba doustnie...
          Tego lata uczestniczyłam też w "zlocie hippisów", który był jakby alternatywną imprezą do pielgrzymki częstochowskiej - z jednej strony klasztoru rozbijali namioty porządni katolicy, a z drugiej - hippisi, krysznowcy itp. zbieranina. Ćpanie kwitło :)
          • jarkoni Re: Używki w PRL 07.04.11, 17:55
            default napisała:

            > horpyna4 napisała:
            >
            > > Jeżeli chodzi o narkotyki..

            Zapaliłem raz skręta w młodych latach studenckich, zemdliło mnie.
            I nigdy przenigdy nie spróbowałem już niczego. Wystarczy, że palę..
    • dradam121 Egri Bikaver 06.04.11, 18:13
      jarkoni napisał:

      > (...) a wino to nieśmiertelny Egri Bikaveri, (...)

      Jako ciekawostke moge dodac,ze "Egri Bikaver" ma sie dobrze na rynkach swiatowych. Zdrozal (nie da sie ukryc ) o circa 100 % w ciagu ostatnich 10 lat.

      W Kanadzie mozna go kupic tylko w niektorych prowincjach.

      Pije z Zona "Egri" od circa 38 lat i sluzy nam dobrze, obnizajac poziom cholesterolu.
    • horpyna4 Re: Używki w PRL 06.04.11, 18:14
      E, młody jesteś. Tekturowe pudełeczka z herbatą to późniejszy wynalazek. W czasach mojego dzieciństwa herbata była w kolorowych paczuszkach zawiniętych w celofan i oklejonych jakimś paskiem typu banderola. Najtańsza była herbata Ulung.
      • jarkoni Re: Używki w PRL 06.04.11, 18:23
        Ulung pamiętam doskonale, rzeczywiście najtańsza
        • horpyna4 Re: Używki w PRL 06.04.11, 19:17
          Ulung był zawsze, mnie chodziło o te miękkie paczuszki. Były to lata 50.

          W latach 60. Ulung kosztował bodajże 7 zł, Yunnan 10, Madras chyba też (a może 9?), Ceylon 14, o ile dobrze pamiętam. Pojawił się Assam (po 16 zł?).

          • jarkoni Re: Używki w PRL 06.04.11, 19:25
            W końcu lat 70-tych mawiało się: "jak wypiję Assam to dopiero zassam"
            • jarkoni Re: Używki w PRL 06.04.11, 19:27
              A moja babcia mawiała, jak coś przeskrobałem, z mrugnięciem: "gdzieś ty się Ulung"
              • lustroo Re: Używki w PRL 06.04.11, 21:14
                A jakaś herbata nie nazywała się popularna? Nie pamiętam, ja ją nazywałam herbatą z kijami :) Bo było dużo długich kijków, które nie chciały się zatapiać i trza było nimi pluć :)
                • horpyna4 Re: Używki w PRL 06.04.11, 21:50
                  Popularna była trochę później, w latach kryzysu. To był taki Ulung, tylko dużo gorszy.

                  Ale dla mnie najpaskudniejsza była herbata gruzińska - miała kwaśny posmak. A że herbatę pijam wyłącznie bez cukru i cytryny, to bardzo zwracam uwagę na jej smak, nie tylko na zapach. Tak samo obrzydliwa była herbata turecka o zapachu typu Earl Grey, taka w jasnożółtych puszkach. Może z cukrem dawała się pić, ale bez cukru była obrzydliwie mdła.

                  Dobra była herbata Darjeeling w cylindrycznych, czarnych puszkach. Dość jasna, ale bardzo przyjemnie aromatyczna i smaczna. Była też w pudełkach, ale w nich szybko wietrzała.
                  • jarkoni Re: Używki w PRL 07.04.11, 18:02
                    A ja pamiętam z kolonii i obozów wielkie baniaki z kranikiem, herbata gorzkawa i czarna kawa zbożowa, ku gaszeniu pragnienia młodzieży.
                    A kawę zbożową z mlekiem uwielbiałem..
                    • izabella1991 Re: Używki w PRL 07.04.11, 19:03
                      Ja z kolei pamietam,ze za komuny(do 1989 roku )rodzice pili tzw.plujke-zalewajke,czyli zmielona Arabice zalewana woda.Jezeli te same fusy byly zalewany po raz drugi,nosilo to-to nazwe Alfonsa(skad taka cudna nazwa,pojecia nie mam:-)))
                      Ja zas neske sprobowalam dopiero w czsie pierwszego wojazu za granice(r.1991) i ...owszem,ten rodzaj kawy posmakowal mi i do tej pory pijam nesce z mlekiem i niczym wiecej!
                      Co do tzw.Maryski to owszxem,dalam sie namowic razy kilka ---nic specjalnego,moim skromnym zdaniem.Reakcji jakichkolwiek -brak(moze poza przyspieszonym pulsem)
                      Powazniejszych uzywek-niech reka Boska broni,papierosow nie palilam i nie pale,ale juz fajke wodna-o to to jest to!
                      • artjomka Re: Używki w PRL 08.04.11, 06:01
                        izabella1991 napisała:
                        .....Powazniejszych uzywek-niech reka Boska broni,papierosow nie palilam i nie pale,ale juz fajke wodna-o to to jest to!.....

                        Hi Izabella,
                        Bardzo charakterystyczne jest Twoje zapewnienie o niepaleniu papierosow. Prawie jakbym widzial rozdzierajacego szaty Rejtana, ktory w ten sposob chce podkreslic abnegacje w stosunku do papierosa (choc moze w Twoim przypadku, takie rozdzieranie szat byloby calkiem mile dla oka ;-)).
                        Ale nie jestes jedyna, ktora tak reaguje. Dzialanie lobby antytytoniowego, wytworzylo postawe grzesznika u tych, ktorzy uwazaja, ze palenie papierosow tez moze upiekszyc szare zycie, oraz postawe sedziow – u niepalacych i neofitow niepalacych – w stosunku do palaczy.
                        Postawe „strachu“ przed powiedzeniem iz jest sie palaczem, obserwuje podczas rozmow kwalifikacyjnych z potencjalnymi kandydatami do pracy u mnie. Zadaje pytanie o palenie – nie by kogos osteplowac negatywnie, tylko po prostu z tego powodu, gdyz pracujac w branzy, lepiej jest mi wytlumaczyc palacej osobie pewne zaleznosci i reakcje w odniesieniu do papierosa, niz tlumaczenie niepalacemu wszystkiego od Adama i Ewy.
                        Charakterystyczne przy tym, to „prawie chowanie sie pod biurko osob przyznajacych, ze pala. A z kolei osoby niepalace wypiawszy piers, zapewniaja: ...alez nieee!
                        Zasadniczo mam nieco inne nastawienie do „problemu“ palenia – nie tylko ze wzgledu na fakt, iz pracujac w branzy mam wiedze nie bedace produktem lobby’istow antypaleniowych. A poza tym – mimo iz nie pale – zrozumienie dla roli uzywek stosowanych z umiarem, na komfort psychiczny.
                        Ale nie chce Cie ani pouczac, ani namawiac do palenia. Moze shisha jest dla Ciebie wieksza przyjemnoscia jak papieros. Bo i to rozumie.
                        Pozdrawiam
                        PS: Na niedawnym urlopie w jednym z krajow Bliskiego Wschodu, zona moja takze zasmakowala fajki wodnej. W domu jej odeszlo – ale mamy przez to nastepna “durnostojke” w domu.
                      • aqua48 Re: Używki w PRL 17.04.11, 17:37
                        Pamiętam kawę madras, w opakowaniach po pięć i dziesięć deko, większych nie przewidziano, lud pracujący nie miał widocznie pić tego burżujskiego płynu. Dziesięciodekowa była w metalowych puszeczkach.
                        • ewa9717 Re: Używki w PRL 17.04.11, 18:16
                          Madras to jednak zdecydowanie herbata.
                          Lud pracujący miast i wsi żłopał czarną kawę do woli i nie krzywdował sobie, że była pakowana akurat po 10 deko, pięciodekowych opakowań nie pamiętam.
                          • xemxija Re: Używki w PRL 17.04.11, 18:27
                            Ja do dzis pamietam ten cudny, goracy zapach swiezo zmielonej kawy (choc sam smak napoju nie byl mi wowczas znany) w tym ogromnym mlynie kawowym, ktory stal w wiekszosci sklepow..mmmm. Pamietam, ze na torebce z kawa byl napis Select. Opakowanie bylo srebrne, z brazowymi ziarnami kawy...tylko w ktorym to bylo roku????:)
                            • gazeta_mi_placi Re: Używki w PRL 17.04.11, 18:39
                              Też pamiętam to urządzenie do mielenia kawy, można było też zmielić za odpowiednią opłatą przyniesioną ze sobą kawę (nie kupioną w danym sklepie).
                              I młynek do kawy w domu też pamiętam.
                              Taki nieduży, drewniany.Wkładało się ziarna kawy pod "kopułę", kręciło ręcznie rączką, a następnie wyjmowało z szufladki w tym młynku już zmieloną kawkę.
                              Jako dziecko lubiłam to robić i uwielbiałam wąchać świeżo zmieloną kawę.
                              • tymon99 Re: Używki w PRL 17.04.11, 18:55
                                na śląsku w wielu domach spotykało się, pamiętające jeszcze republikę weimarską albo i cesarza, młynki "stacjonarne" przytwierdzone do ściany. miały znacznie dłuższą korbę, więc były wydajniejsze i mniej męczące niż młynki "mobilne", które opisujesz. ze względu na ergonomię, przytwierdzano je w pobliżu drzwi (albo wprost do ościeżnicy.)
                          • horpyna4 Re: Używki w PRL 17.04.11, 18:47
                            Ta kawa to pewnie Marago. Taki ersatz Neski, dwukrotnie tańszy zresztą.

                            I rzeczywiście była w metalowych puszkach, a mniejsze porcje w torebkach.
                          • tymon99 Re: Używki w PRL 17.04.11, 18:49
                            ewa9717 napisała:

                            > Lud pracujący miast i wsi żłopał czarną kawę do woli

                            biorąc pod uwagę poziom zaopatrzenia w nią sklepów (i cenę), to trzeba by poczynić pewne małe zastrzeżenie.
                            • ewa9717 Re: Używki w PRL 17.04.11, 19:20
                              Ale tylko małe ;) Wiem, był czas, że kawę się zdobywało, ale jak pamiętam, tak od sredniego Gomułki przez prawie całego Gierka, to ona jednak w skepach była, pijano ją wszędzie - od najlepszych kawiarni i restauracji po wioskowe klubokawiarnie. Najczęsciej plujka w szklankach ;)
                              • aqua48 Re: Używki w PRL 17.04.11, 22:06
                                Macie rację kawa była Marago, to przez te wpisy o herbacie... A w młynku sklepowym kawę przyniesioną można było zmielić za darmo. A przyrząd do prześwietlania jajek pamiętacie? W moim najbliższym sklepie stał koło młynka. Kupno dziesięciu jajek wraz prześwietleniem każdego trwało chyba pół godziny :)
                                • gazeta_mi_placi Re: Używki w PRL 17.04.11, 22:53
                                  A po co prześwietlali?
                                  • ewa9717 Re: Używki w PRL 17.04.11, 23:28
                                    Czy tam się czasem kurczaczek nie schował ;)
                                    • gazeta_mi_placi Re: Używki w PRL 18.04.11, 08:50
                                      Serio?
                                      • ewa9717 Re: Używki w PRL 18.04.11, 09:07
                                        Jak najbardziej, zdarzało mi się w dzieciństwie widywać takie z całkiem sporą zawartością, brrr.
                                • tymon99 Re: Używki w PRL 18.04.11, 00:40
                                  aqua48 napisała:

                                  > przyrząd do prześwietlania jajek

                                  nazywał się ooskop.
                              • horpyna4 Re: Używki w PRL 18.04.11, 13:14
                                Tiaaa... pamiętam nawet taką historię, która wydarzyła się z okazji otwarcia w pewnej wsi tej tzw. "klubokawiarni".

                                Siadło sobie przy stoliku siedmiu chłopów, żeby kulturalnie napić się kawy. Najpierw jeden z nich postawił wszystkim, potem drugi... i tak każdy z nich wypił siedem kaw, a potem zabierało ich pogotowie... no cóż, kawa nie wódka.
                                • groha Re: Używki w PRL 18.04.11, 13:39
                                  Śmiem twierdzić, że najpopularniejszą używką PRL-u był bimber. Zawsze, a w okresie kartkowym, to już szczególnie. Oraz kolejki w sklepach, które też dawały potężnego kopa, a nawet specyficzny rodzaj upojenia i niezły odlot ;)
                                  • jarkoni Re: Używki w PRL 18.04.11, 16:23
                                    Ojej, Groha..
                                    Teraz już zestresowany jestem..
                                    Bimber i jego produkcja był po lasach rozsiany i chowany, a dzielna milicja z nim walczyła
                                    • groha Re: Używki w PRL 19.04.11, 00:47
                                      Idealista :)
                                      Ale niech Ci będzie, że tylko w lesie. I wyłącznie z gruszek bergamotek. No więc w miejskiej dżungli lat osiemdziesiątych, wystarczyło tylko nosem pociągnąć...
                                      • default Re: Używki w PRL 19.04.11, 07:44
                                        O tak, moja koleżanka wraz z mężem, bardzo kulturalne inteligenckie małżeństwo (żeby nie było!) uruchomili produkcję w mieszkaniu w bloku - nie na skalę przemysłową, ale na potrzeby własne i znajomych starczało. Co ich do tego skłoniło ? Kartki na cukier! Ponieważ cukru u nich w domu w ogóle się nie używało, a przydział wykupowali, to uzbierał się pokaźny zapas, który należało jakoś zutylizować :)
                                        • ewa9717 Re: Używki w PRL 19.04.11, 08:14
                                          A u nas w domu nigdy nie było tyle wódy co w okresie kartkowym. Rodzina niepijąca, ale skrupulatnie wykupywaliśmy comiesięczny przydział (4 osoby dorosłe), więc pomieszczenie pod strychem powoli zaczynało przypominać nieźle wyposażony sklep monopolowy. Wszystko poszło, bo akurat na początku stanu wojennego dostałam mieszkanie i z potrzebnymi fachowcami za gotówkę w ogóle nie było rozmowy, za to płynna waluta przemawiała do każdego ;)
                                          • tamsin Re: Używki w PRL 19.04.11, 21:33
                                            ..podobno bimber mozna bylo pedziec przez junkers w bloku, ale to wiadomosc niezweryfikowana ;-) we Wroclawiu chyba wszyscy pedzili bimber a pod miastem chlopom rozkradali blaszane kanki na mleko do tego celu. Nie slyszalam o wybuchach ale charakterystyczny smrod na klatkach schodowych pamietam. Nie wiem czy to byl smrod "zaczynu" czy samego bimbru.
                                            • horpyna4 Re: Używki w PRL 19.04.11, 21:56
                                              To był smród zaczynu, sam bimber nie śmierdział.

                                              Co do aparatury, to czasem można było nabyć legalnie coś użytecznego... chyba w latach 60. zrobiła się afera, jak się okazało, że można kupić dla dzieci nie tylko "Małego chemika", czy "Małego elektryka", ale również "Małego gorzelnika". Serio.

                                              Natomiast w latach 80. sama widziałam na wystawie sklepowej przepiękną szklaną aparaturę z wężownicą. Na wszelki wypadek był przy tym napis: "Urządzenie do destylacji wody". Akurat.
                                              • artjomka Re: Używki w PRL 20.04.11, 08:24
                                                horpyna4 napisała:

                                                > To był smród zaczynu, sam bimber nie śmierdział.

                                                Hi!
                                                Struktury panstwa zwanego PRL-em zachecaly wrecz ludzi z pomyslunkiem do dzialan, na ktore by sie prawdopodobnie teraz nie odwazyli.
                                                Pamietam swiezo po studiach zaczalem prace w renomowanym instytucie naukowo-badawczym w Gliwicach. Jako nowy widzialem niektore rzeczy innymi oczyma jak „stara wiara“. Ciekawe bylo, iz sprzedawane w ramach tak zwanej akcji socjalnej owoce, najwieksze zainteresowanie mojego szefa – kierownika zakladu badawczego – budzily, gdy zaczely sie psuc i planowano je wyrzucic. Po paru dniach na korytarz pietra „mojego“ zakladu roznosil sie niezbyt przyjemny zapach fermentujacych sliwek czy jablek. A potem wchodzenia do gabinetu szefa bylo zakazane.Pan ten prowadzil osobiste prace badawcze – czyli destylowal zaczyn. Jak sie okazalo pozniej – jego zaufani asystenci tez z instalacji tej korzystali – szczegolnie gdy prowadzono doswiadczenia dlugoterminowe, czyli trzeba bylo byc w zakladzie po poludniu czy w nocy.
                                                Druga metoda, to „oczyszczanie“ alkoholu do analiz, skazonego przez akcyze. Latwe to nie jest – ale jednemu z naukowcow udalo sie znalesc metode. Tak wiec – nam zoltodziobom powiedziano, by oszczednie gospodarowac alkoholem przy myciu urzadzen i analizach. Nadmiary zbieral po cichu autor metody i „produkowal“ alkohol nadajacy sie do picia.
                                                Kiedys sprawa sie wydala – jak i zreszta ta z “pedzeniem”, kiedy zatkaly sie toalety jakimis pestkami.
                                                Wysoka komisja z sekretarzem POP na czele, robila kontrole szafek – ale sprawa sie rozmyla.
                                                A tak na marginesie. W warsztacie Instytutu byl fachowiec, umiejacy praktycznie wszystko zrobic, ktory za prywatne zlecienia pracownikow „wyplacany“ byl skazonym alkoholem, ktory konsumowal na miejscu w pracowni zleceniodawcy rozcienczajac go woda z kranu (reakcja egzotermiczna – wiec mieszanka byla nieco cieplawa). Jak sie pozniej dowiedzialem, „zszedl“ z tego swiata – diagnoza: delirium tremens.
                                                Pozdrawiam
                                                • aqua48 Re: Używki w PRL 20.04.11, 19:12
                                                  No cóż, pamiętam z lat dziecinnych pana, który konsumował denaturat, wchodził do sklepu zawsze lekko chwiejnym krokiem i prosił o "jagodówkę na kościach"(kolor płynu i skrzyżowane piszczele na etykiecie). Cały był przesiąknięty tym denaturatem, ale w jego przypadku jakoś go zakonserwował.
                                      • horpyna4 Re: Używki w PRL 19.04.11, 08:42
                                        Kiedyś w jednym z warszawskich mieszkań nastąpił wybuch. Wprawdzie niewielki, ale wystraszeni sąsiedzi przybiegli zobaczyć, co się stało. Właściciel mieszkania uspokajał ich, że to nic takiego, tylko kineskop telewizora trzasnął.

                                        Sąsiedzi odeszli nieco uspokojeni, ale jeden miał zagwozdkę i podzielił się wątpliwościami z drugim:
                                        - Wie pan, tyle lat pracuję przy telewizorach, ale nie zdarzyło mi się dotąd, żeby kineskop bimbrem śmierdział...
                                        • balamuk Re: Używki w PRL 20.04.11, 20:00
                                          A Przemyslawka i Woda brzozowa to tutaj, czy na chemiczno-kosmetycznym?:)
                                          • artjomka Re: Używki w PRL 21.04.11, 05:36
                                            balamuk napisała:

                                            > A Przemyslawka i Woda brzozowa to tutaj, czy na chemiczno-kosmetycznym?:)


                                            Doobrre pytanie! Bo jjja tez (hep!) nie wiem, gdzie (hep!) ma dorzucic ....spirytus saaaalicylowy (hep!)....

                                            Poooozdrrowwwwienia!

                                            PS: A tak jeszcze do tematu. Od czasow, gdy denaturat produkowany byl ny bazie etanolu a nie metanolu, picie jego bylo tylko kwestia odpornosci na zapach pirydyny czy innych chemikalii uzywanych do skazania - no i na kolor. To samo z Przemyslawkami i inszymi wodami brzozowymi. Ale byli i tacy, ktorym to nie przeszkadzalo.
                                            • horpyna4 Re: Używki w PRL 21.04.11, 08:57
                                              A jak myślisz, dlaczego ginęła zawartość pochłaniaczy od masek przewgazowych na Studium Wojskowym? Przepuszczało się przez nie jagodziankę, z dobrym skutkiem. Pirydyny były absorbowane.
                                              • artjomka Re: Używki w PRL 22.04.11, 06:13
                                                Witam Horpyna4!
                                                Popatrz jaki ja bylem ciemny w mlodosci. Naprawde - z reka na sercu - nie moglem sobie wyobrazic zastosowania filtra maski PeGaz do tak zboznego celu! Juz sobie nie przypominam jak ta sprawa wygladala na studium wojskowym PSlaskiej.
                                                Moze my z wydzialu chemii mielismy lepsze metody (wegiel aktywny)?
                                                Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka