Dodaj do ulubionych

moja herbata

17.04.12, 23:52
Sklep z herbatą, którą Ty sam sobie stworzysz- Skomponuj swoją własną herbata-mieszaj do woli i delektuj się coraz nowym smakiem każdej unikalnej mieszanki herbaty. Wybierz wśród wielu dodatków z certyfikatem BIO - www.moja-herbata.com
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: moja herbata 18.04.12, 00:37
      Iiii... tam... Żeby nie wiem jak komponować, to i tak PRL-owskiej "Popularnej" nie stworzę ;))
      Jeszcze teraz, na samo wspomnienie mam odruch wymiotny :) Kto pamięta ten niepowtarzalny smak i aromat?
      • voxave Re: moja herbata 18.04.12, 02:42
        Reklamiarz na forum .

        Smieci PRL-u nigdy sie nie zapomni:)
        • matylda1001 Re: moja herbata 18.04.12, 10:37
          voxave napisała:

          > Reklamiarz na forum .<

          To się wie, ale skoro już jest to trzeba to jakoś pożytecznie wykorzystać ;)

          > Smieci PRL-u nigdy sie nie zapomni:)<

          Oprócz tej "popularnej" były jeszcze inne, równie obrzydliwe. Swoją droga żeby umieć tak wszystko spaprać, to też jest sztuka.
          • voxave Re: moja herbata 18.04.12, 13:49
            Sztuka jest spaprac smak jedzenia-----zawsze to powtarzam w mysli jak jem czasami w gościnie u mojeje jednej koleżanki.
            • artjomka Re: moja herbata 18.04.12, 14:02
              Przed wieloma laty zostalem zaproszony przez prowadzacego filie naszej firmy w Shanghaju na "picie herbaty po chinsku".
              Wtedy zrozumialem, jak mozna spaprac nawet tak trywialna rzecz jak herbate po polsku.
              Co nie znaczy, ze i w Rosji nie mozna sie napic porzadnego "czaja"
              Pozdrawiam!
              PS: Nie nabijam sie tu z picia przez niektorych w Polsce herbaty ze szklanek w koszyczku i lyzki mogacej wybic oko - ale to kojarze z "po polsku".
              • lustroo Re: moja herbata 18.04.12, 21:34
                Herbatę popularną nazywałam herbatą z kijami :) Kto pił wie o co chodzi :) Lubię herbatę.
                • horpyna4 Re: moja herbata 19.04.12, 08:01
                  Gruzińska była jeszcze gorsza. Miała kwaśny smak, a ja pijam herbatę bez cukru i w dużych ilościach.

                  Pamiętam, jak w roku 1981 (wtedy właśnie rząd miał sam się wyżywić) spędzałam urlop na Pałukach. Wróciłam do Warszawy z ogromną ilością rozmaitych dobrych gatunków herbaty, bo tam prawie w każdej mieścinie coś dało się kupić. Kupowałam zresztą w każdym miejscu w niewielkich ilościach (bodajże po dwie paczki), żeby nie wywoływać paniki.
                  • ewa9717 Re: moja herbata 19.04.12, 09:52
                    Się na yunan polowało ;)
                    • baas1 Re: moja herbata 19.04.12, 13:45
                      Madras też była. Co do smaku się nie wypowiem, bo nie pamiętam. Pamiętam natomiast metalową puszkę z nazwą tej herbaty, której się używało do trzymania wszelkich herbat, zapewne też Popularnej, którą się nabywało w papierowym brązowym opakowaniu (takim sraczkowatym) z czarnym kwiatkiem.
                      • momas Re: moja herbata 19.04.12, 16:16
                        u mnie krolowala mieszanka madras, yunan i assam..
                        Mieszalo sie wlasnoręcznie :)
                        • horpyna4 Re: moja herbata 19.04.12, 16:19
                          O, właśnie... ja jeszcze lubiłam dodać do tego ceylon. Potem zrezygnowałam z madrasu, bo z upływem lat był coraz kiepściejszy.
                    • horpyna4 Re: moja herbata 19.04.12, 16:17
                      Był i yunnan wśród tych zakupionych podczas urlopu.
                      • lustroo Re: moja herbata 19.04.12, 19:24
                        Mój tata do tej pory miesza, czasem wychodzą fajne te mieszanki herbaciane. Najlepiej lubię jednak Earl Grey'a Liptona. Junan był w takiej jasnożółtej puszce o ile dobrze pamiętam.
                        • artjomka Re: moja herbata 19.04.12, 21:36
                          Pozwole sobie zrobic mala odskocznie od tematu gatunkow herbaty - do tematu ceremonialu jej picia.
                          Jako Gornoslazak z wielopokoleniowa przeszloscia, przypominam sobie, ze w domu picie herbaty bylo troche inne. Nie pilo jej sie czesto, ale za to w filizankach pocelanowych - zwanych u nas zameltasy (od Sammeltasse). Dla nas dzieci byly one wtedy tabu, gdyz istniala obawa, ze filigranowe filizanki moga pasc ofiara nas dzieci.
                          Herbata nalewana byla z dzbanka. My jako dzieci tez mielismy filizanki - ale mniejsze - prawdopodobnie "normalnie" do mokki - tez zdobione.
                          Inny obyczaj poznalem, kiedy wstapilem w rodzine mojej zony. Tu pilo sie herbate po kazdym posilku - takze obiedzie - w szklankach w koszyczkach metalowych i z nieodzowna lyzeczka, ktora stanowila potencjalne niebezpieczenstwo utraty oka podczas picia. Co bylo jeszcze dla mnie nowoscia, to "rytual" dzwonienia. Mieszanie cukru w szklance kojarzylo mi sie z dzwonkami ministranta. Wydaje mi sie, ze byla to "operacja" wykonywana podswiadomie.
                          Musze powiedziec, ze czeste picie herbaty przeszlo i na moje domostwo. Moze nie po obiedzie - ale na przyklad i teraz - przy tastaturze. No i nie ze szklanki przywiezionej "z Rasieji" - jak u tesciowej.
                          Tradycje zbierania "Zameltasow" przejela tez moja zona - szczegolnie, gdy od czasu do czasu dostawala od mojej mamy taka jedna z jej kolekcji.
                          Gdy bylismy w Japonii, poznalismy ceremonie picia herbaty po japonsku - a efektem jest - stojacy zestaw malych czarek i inszych utensyliow - nie uzywanych od lat.
                          Ale przy obecnym wyborze roznych gatunkow herbat, nie trzeba z japonska celebrowac picia tego trunku.
                          Pozdrowienia!
                          • firiduri Re: moja herbata 19.04.12, 21:52
                            Wybacz drogi kolego, że tak się normalnie spytam (bez ironii). Czy ty się normalnie czujesz? Czy cię coś nie krępuje? (Bo ostatnio chciałeś się położyć w Sosnowcu na nieznanym oddziale). No wybacz, tu Śląsk do boju rusza, a ty do Sosnowca na oddział, powiedzmy nie intensywnej terapii???
                            • artjomka Re:do prowokatora firiduri 20.04.12, 05:07
                              Jesli masz mnie na mysli - to proponowalbym bys sie raczej skoncentrowal na robieniu kloaki z forum Sosnowiec (robisz to juz od lat kilku na Forum Slask), jako twoim rodzinnym grajdolku.
                              To forum - mimo nazwy, ktorej prawdopodobnie nie rozumiesz - nie ma za zadanie leczenia twoich kompleksow i psychicznych dewiacji!
                              Pozdro!
                              Polska Kargulem silna.
                              • firiduri Re:do prowokatora firiduri 20.04.12, 22:11
                                No artjomek. Nie bądź taki skromny. Przy "tfoi" aktywności na forum to na 1-maja miałbyś portret niesiny na przedzie (jako aktywista). Śląsk bardzo lubił tą "nową" tradycję. Umundurowanie górnika wraz z medalami niczym nie ustępowało umundurowaniu tow. Breżniewa!
                                Parsk i duś gołąbeczki z fajeczki.
                                • artjomka Re:do prowokatora firiduri 21.04.12, 14:46
                                  firiduri napisał:

                                  > No artjomek. Nie bądź taki skromny. Przy "tfoi" aktywności na forum to na 1-maj
                                  > a miałbyś portret niesiny na przedzie (jako aktywista). Śląsk bardzo lubił tą "
                                  > nową" tradycję. Umundurowanie górnika wraz z medalami niczym nie ustępowało umu
                                  > ndurowaniu tow. Breżniewa!
                                  > Parsk i duś gołąbeczki z fajeczki.

                                  No to widzicie kochani forumowicze, co to demokracja, w rozumieniu niektorych psychicznie nadszarpnietych. Ale i ci maja widocznie dostep do internetu!
                                  Pozdrowienia
                                  • firiduri Re:do prowokatora firiduri 21.04.12, 20:48
                                    Tak Artjumek. Mają dostęp do internetu...
                                    Parsk i smacznej zupki na kanarkach.
                                    • klara551 Re:do prowokatora firiduri 21.04.12, 21:54
                                      A po co złośliwostki na tym spokojnym forum?
          • lidka449 Re: moja herbata 20.04.12, 22:27
            pamietam smak herbaty ulung chyba tak sie nazywala
            oj dobre to nie bylo
            i fakt robilo sie domowe mieszanki,ja dosypywalam jasminowej
            lub "el greja" aby nadawala sie do picia :)
            • klara551 Re: moja herbata 21.04.12, 22:06
              Pod koniec lat siedemdziesiątych pokazały się Twiningsy w puszkach różne i różniste .To była frajda.Miałam nawet jaśminową,której do tej pory nie znoszę.Potem pokazała się turecka podróbka Earl Greya w bardzo podobnych puszkach.Nabraliśmy się na nią wszyscy z pracy,bo kupiliśmy po kilka puszek.Pachniała poprawnie,a czasu na sprawdzenie/zaparzenie/ nie było bo był to okres,że wszystko co nie było ulungiem lub gruzińską znikało błyskawicznie. A puszki po Twiningsach czarna.pomarańczowa,beżowa,zielona służyły do przechowywania herbaty.
              • artjomka Re: moja herbata 22.04.12, 07:59
                Hi Klara - witam w niedzielny poranek!
                Tez przypominam sobie te puszki.
                Ale czy byla ta herbata dostepna w "wolnej" sprzedazy - czy tylko w Pewexie? Juz sobie nie przypominam.
                Pogrzebalem troche i Netcie. Puszek - takich jak wtedy - nie znalazlem. Ale duzy wybor herbat Twiningsow, a takze podobnie opakowanych (puszki po 200 g z wieczkiem) - pod nazwa Ahmad.
                Oferuje je handel herbatami z wschodniej Fryzji - rejonu znanego z kultury picia herbaty (z cukrem kandyzowanym i kleksem smietanki nakladanej na powierzchnie goracego napoju w filizance.
                Pozdrowienia!
                • klara551 Re: moja herbata 22.04.12, 23:13
                  Twinnigsy były w normalnej sprzedaży,ale kilka razy droższe niż taka sam ilość ulunga w metalowej puszce.Często kupowałam je na delegacjach ,bo jak wszystko w PRL były dzielone wg rozdzielnika i lądowały w miejscach,gdzie nikt ich nie kupował.
                  • horpyna4 Re: moja herbata 23.04.12, 07:56
                    Ten rozdzielnik przekonująco uzasadniła Stefania Grodzieńska we "Wspomnieniach chałturzystki". No bo jakby towar trafiał tam, gdzie jest na niego zapotrzebowanie, to byłby wykupiony od razu i sklep świeciłby pustymi półkami, a tak to coś w sklepach jest (było to jeszcze przed czasami kryzysu). I określiła tę zasadę "każdemu to, na czym mu mniej zależy" (czy "nie zależy", dokładnie nie pamiętam).

                    Nie tylko dobrą herbatę, ale i dobra trwałe kupowałam w tamtych czasach zwykle poza miejscem zamieszkania.
                    • minerwamcg Re: moja herbata 19.06.12, 23:05
                      Przekonywałam się o tym wielokrotnie - ukoronowaniem było nabycie niedostępnego wówczas w Krakowie I wydania "Imienia róży" w barakowej księgarence w Radomyślu Wielkim.
              • horpyna4 Re: moja herbata 22.04.12, 08:30
                Pamiętam tę turecką podróbkę - puszki miały jaśniejszy kolor, niż oryginalne. Taki żółtawy rozbielony. Nadawała się tylko jako niewielki dodatek do mieszanku, bo miała bardzo mdły smak.

                A tak przy okazji - efekt Earl Greya można uzyskiwać przez dodanie do herbaty suszonych liści rośliny ozdobnej o nazwie monarda, a bardziej po polsku - pysznogłówka. Kto ją uprawiał w ogródku, miał lepiej. Zresztą już podczas okupacji robiono z niej namiastki herbaty i niektóre starsze osoby tę roślinę nazywały "herbata".

                Natomiast dla mnie prawdziwym objawieniem była herbata Darjeeling w puszkach. Wspaniale zrównoważony aromat i smak; niektórym przeszkadzał jej dość jasny kolor, bo w peerelu królowały ciemne herbaty. Puszki były walcowate, czarne. Równolegle pojawiła się ta sama herbata w tekturowych pudełkach i była oczywiście nijaka. Ta w puszkach wychodziła nieco drożej, ale było warto.

      • tymon99 Re: moja herbata 24.04.12, 16:41
        zwykle przed świętami przychodziła paczka od dobrych ludzi. w niej, nieodmiennie, m. in. herbata zdatna do picia. marki jakiejś nieznanej, napis na etykiecie głosił "ceylon-assam mischung".
        pięknie pachniała (herbatą!). kolor miała ładny (taki bardziej czerwony niż brązowy). smakiem zachwycała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka