plater-2
02.09.13, 17:54
Dostał Jacek elementarz,
Ależ mina uśmiechnięta,
Hejże hej, hejże ha,
Elementarz Jacek ma.
Hejże hej, hejże ha,
Elementarz Jacek ma.
Idzie właśnie środkiem ścieżki,
Dumny z pierwszej swej książeczki.
Rok szkolny 1961/62.... Rzędy dzieci na boisku ustawione w kwadrat, roczniki wyżowe 800 tys. urodzeń i 52 (!) dzieci w klasie ! Przemówienie kierownika szkoły. "Za chwilę amerykańskie bomby spadną na nasze domy !!!" Dotyczyło ono, czego łatwo się domyślić, kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej. A ja, głupie dziecię, zrozumiałam, że chodzi o jakąś nową wojną, która nam zagraża !! Nawet bardzo możliwe, że właśnie o tym była mowa. Wzięłam to bardzo poważnie, sądziłam, że wybuchnie ona lada moment. Podobno wróciłam roztrzęsiona do domu. Może to wszystko wydaje się nieprawdopodobne, ale jako dziecko lękałam się najbardziej wojny. Często o wojnie się wtedy rozmawiało, każde wspomnienia dorosłych, rozmaite opowiadania, siłą rzeczy wiązały się z jakimś wydarzeniami okresu wojny. Często mi się wojna śniła, modliłam się, aby nie było już nigdy wojny ! Wojna to był strach numer jeden mojego dzieciństwa .
Nic dziwnego, w kwietniu 1960 była inwazja w Zatoce Świń, wojna amerykańsko-kubańska, w sierpniu 1961 zbudowano mur berliński. Trzecia wojna światowa wisiała na włosku !
Dziadek kupił mi z okazji imienin bardzo ładny tornister ze skóry i plastikowe okładki na zeszyty. Tornister produkowany do Francji, odrzucony, bo za ciężki… Okładki i zeszyty były trzy (!) - niebieska na zeszyt do polskiego, zielona na matematykę i czerwona na zeszyt "gładki" do rysunków. Bo takie były wtedy właśnie takie same okładki na zeszytach, poznawało się do czego zeszyt po kolorowej okładce. A na ostatniej stronie - tabliczka mnożenia, wzory kaligraficzne, albo obrazki ostrzegające przed wypadkami na drodze do szkoły. "Nie zabieraj drugiej osoby na ramę lub bagażnik ! Pamiętajcie ! Czepianie się samochodów i zabawy na jezdni grożą kalectwem lub śmiercią !!! Szkolne posterunki sanitarne PCK udzielają pierwszej pomocy w nagłych wypadkach i zachorowaniach."
Do zeszytu dołączano bibuły. Przyczepiało się je na kolorowej wstążeczce i przyklejało z obu stron za pomocą "malowanki". Chińczyk w matmie, krakowiacy i górale w polskim… Bloków jeszcze się nie używało. W szkole pisaliśmy oczywiście ołówkami, a potem po jakimś czasie specjalną obsadką Miś - specjalnie profilowaną, żeby dobrze uchwycić i maczaną w kałamarzu. Ale ja do dziś źle trzymam długopis ! Dwa rodzaje stalówek – "krzyżówki" i "rybki". Drewniany piórnik z przegródkami – jak Tosia z Plastusiowego Pamiętnika... Gumka-chińczyk – biała, trójkątna z główka chińczyka na patyku… W listopadzie kazano nam przynieść puste kałamarze, które przekazano dla starszych dzieci, a nam w zamian rozdano specjalne kałamarze wpuszczane w ławki.
Zachowało się kilka zeszytów..."Mamo, Tato, tam lata samolot... To ule taty Oli... W polu kopki i wykopki.... Tak kosi tata Olka... Julek ma katar... Radio nam gra... To kino Polonia… Ta fabryka to Nowa Huta...
Nudziłam się na lekcjach, ściągałam skarpety i malowałam na paznokciach ludziki.