Dodaj do ulubionych

Prawo jazdy PRL

27.01.14, 19:09
Kto zrobił wcześniej ode mnie? I jakim autem?
Ja 1981, Fiat 125 p.
Kto pamięta testy i stres?
A po zdaniu egzaminu na dużym fiacie to jazda maluchem to był luzik :)
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Prawo jazdy PRL 27.01.14, 20:59
      Ja w 1978, też fiat 125p. W dodatku za śmiesznie niską cenę, bo ktoś w naszym zakładzie pracy załatwił dla chętnych kurs eksternistyczny. Bez wykładów, tylko wykupywało się jazdy w takiej ilości, jaka komu była potrzebna. Jednym wystarczało 5, inni potrzebowali 25. Większość wykupiła 15. Sam egzamin też wtedy nie był drogi, ale chyba krótko potem podrożał.

      Testy były zabawne. Ten, kto je układał, miał duże trudności z polską gramatyką, a zwłaszcza składnią.
    • matylda1001 Re: Prawo jazdy PRL 28.01.14, 00:05
      1978 - miałam wtedy 16 lat i kilka miesięcy. To był Fiat 126p. Z koleżanką byłyśmy jedynymi dziewczynami w grupie, dzięki czemu stanowiłyśmy nie lada atrakcję ;) Tym bardziej, ze to było w LOK-u i tam organizowali też kursy dla chłopaków, którzy szli do wojska, gdzie mieli służyć jako kierowcy. Dzięki temu miałam okazję raz w życiu prowadzić coś większego od osobowego. Chyba to był Żuk, a może Nysa, nie pamiętam.
      • aga-kosa Re: Prawo jazdy PRL 28.01.14, 08:54
        1972 chyba "Syrenka" Jakie testy. Budowę silnika i układu kierownicy musiałam znać, koleżanka miała łatwiej o budowę akumulatora pytali.
        Zdawałam jazdę autem i motocyklem. :) aga
        • horpyna4 Re: Prawo jazdy PRL 28.01.14, 10:47
          Testy wprowadzono widocznie trochę później; jak ja zdawałam, to były już od kilku lat.
          • kapitan_marchewa Re: Prawo jazdy PRL 28.01.14, 18:54
            Załamałyście mnie :(
            A myślałem, że jestem starym kierownikiem/kierowcą..
            • horpyna4 Re: Prawo jazdy PRL 28.01.14, 20:09
              Po prostu jesteś jeszcze młodziak w porównaniu z nami. Ja pamiętam czasy Bieruta.
    • plater-2 zaimponuje Wam ! 28.01.14, 22:48
      1975 prawo jazdy kategorii T !
    • slawnw Re: Prawo jazdy PRL 29.01.14, 09:18
      Wszyscy piszą: jakim autem, kiedy zdawali na prawko. A co z drugą stroną medalu, czyli, jak się zdawało? Nie było żadnego... tego... lobbingu w kwestii zdania egzaminu.
      "Za moich czasów" (jak to staro brzmi!) była składka na tacę w intencji pomyślnie zdanego egzaminu, pod pretekstem godnego napojenia i nakarmienia znakomitego gościa, aby upojony gościnnością nie wnikał za bardzo na niedociągnięcia młodych kandydatów.
      Po ponad 30 latach, chyba się przedawniło, to można tak przebąknąć(?).
      • matylda1001 Re: Prawo jazdy PRL 29.01.14, 14:58
        No wiesz... To było tak oczywistą oczywistością, że nikt nawet nie wspomniał :) Zbiórka była i instruktorzy zostali ugoszczeni jak się należało. Odbyło się klasycznie. Wypad za miasto do restauracji "gdzie nikt nie widzi", maluchami z literką "L", po cztery sztuki kursantów w środku plus instruktor. Na miejscu wódka, zakąska, wódka, zakąska, wódka... a potem okazało się, że jedyną trzeźwą osobą w "naszym" samochodzie jestem ja. Z tego prostego powodu, że ledwo skończyłam 16 lat i wódki jeszcze nigdy nie próbowałam. Przyjechałam tym samochodem i nawet rozwiozłam biesiadników, a było to zimą, ślisko było i śnieg leżał. Myślę, że prawdziwy egzamin to zdałam właśnie wtedy :)
        • horpyna4 Re: Prawo jazdy PRL 29.01.14, 15:21
          Na moim kursie tego nie było. Instruktorzy nie mieli wpływu na egzamin, a egzaminatorzy nie pokazywali się przed egzaminem. Chodzi mi oczywiście o egzamin praktyczny, bo teoretyczny i tak załatwiały testy. Za moich czasów nie było żadnych egzaminów ustnych, których wynik jest najłatwiejszy do kupienia. Na praktycznym obok zdającego siadał egzaminator, a z tyłu instruktor, który w ogóle się nie odzywał - chyba mu nie było wolno.

          Aha, to nie był kurs organizowany przez LOK, tylko przez PZMot. I może jeszcze fakt, że to wszystko odbywało się w Warszawie, miało wpływ na "taśmowość". Wiem, że w mniejszych miejscowościach zdarzały się przypadki kupowania zdanego egzaminu w ogóle bez jego zdawania. Chyba nawet trochę takich spraw się potem rypło.
          • matylda1001 Re: Prawo jazdy PRL 31.01.14, 01:38
            horpyna4 napisała:

            > I może jeszcze fakt, że to wszystko odbywało się w Warszawie, miało wpływ na "taśmowość"<

            No przecież ja też nie o Grójcu piszę ;) Myślę, że różnica polegała na tym, że Ty zdawałaś eksternistycznie a ja chodziłam na kurs. Cały kurs trwał coś 2 albo 3 miesiące. Najpierw były wykłady z teorii, sporo tego było i kończyło się egzaminem. U mnie były już testy, ale kolega zdający jakieś pół roku wcześniej miał jeszcze egzamin ustny. Pamiętam, że miał pytanie - jaką długość ma wał napędowy 'syrenki' i podobno wiele osób na tym pytaniu poległo :) Potem były jazdy i egzamin praktyczny. Nie pamiętam tylko, czy ten egzamin z teorii był przed jazdami, czy oba razem na końcu, ale to nieistotne. Składka była ogólna. Nie pamiętam, czy egzaminatorzy byli w tej restauracji, ale na pewno dostali swoją dolę. O ile dobrze pamiętam, to nie byli chyba ludzie z zewnątrz? a już trudno byłoby uwierzyc w to, że instruktorzy ich nie znali. Tylko teraz tak się zastanawiam, po co to wszystko było, bo nie przypominam sobie żadnych ściągawek na testach, ani pobłażania na egzaminie praktycznym. To chyba musiała byc taka tradycja.
    • fettinia Re: Prawo jazdy PRL 30.01.14, 18:28
      1984-Fiat 126p :)
      nie bylo testow jeszcze a jezdzenie maluchem w styczniu na egzaminie-bezcenne :D
      u nas (no nieduze miasto) nie bylo kupowania "prawka"-jeszcze nie wtedy-jedynie co to na egzaminie bylo "trzymanie za kolanko" pan egzaminator lubil -ekhem-malo egzaminu nie oblalam bo mu te lapsko natychmiast z kolana zdjelam :D
    • mister1 Re: Prawo jazdy PRL 31.01.14, 16:11
      Grudzien 1966, Warszawa203 i motocykl WSK (na stadionie Skry) i przejechane ponad milion km bez wypadku
      • aankaa Re: Prawo jazdy PRL 05.02.14, 21:05
        jesień 1989 (stara ... już byłam) - kurs (eksternistyczny) na dużym fiacie, egzamin na maluchu. Byłam jedyną niewiastą w grupie więc "wylosowałam" dojazd z Podwala (W-wa, ZDZ) na plac manewrowy na Rydygiera szkolnym samochodem. W trakcie luźna pogawędka, z której wynikło, że owszem samochód mam ale taki bardziej wyrób samochodopodobny (Trabant). Dojechałam, zaparkowałam (na kopertę tyłem) i dowiedziałam się, że praktyczny mam za sobą :D
    • man_sapiens Re: Prawo jazdy PRL 06.02.14, 20:01
      1969 Skoda 1000 MB. W zimie, ślisko był jak diabli i egzaminator miał cykora, to raczej on miał stres bo nie dałem się namówić na jazdę 20km/h. Teorii nie pamiętam, chyba losowało się kilka pytań i odpowiadało.
      Potem przejechałem tak 1,5-2 miliony kilometrów, nie spowodowałem żadnego wypadku poza obtarciami na parkingu, tylko raz jeden taki we mnie wjechał, chyba chciał mnie zabić ale mu się nie udało (czekałem na możliwość skrętu w lewo).
    • quba Re: Prawo jazdy PRL 14.02.14, 10:09
      duzy fiat 1977

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka