Dodaj do ulubionych

Święto Zmarłych w PRL

31.10.06, 19:17
W latach 60-tych byłam małą dziewczynką)) lecz do dziś pamiętam wygląd
cmentarza w tamtym czasie- większozść grobów ziemnych, niektore tylko
obwiedzione betonem, a w ziemię wetkniete zwykłe , białe , smukłe świece
tzw.stołowe i biale ,tylko!! białe chryzantemy. Dawało to nastrój powagi.
Jarmarcznośc wystroju wielu grobów obecnie razi moje estetyczne odczucia((.
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Święto Zmarłych w PRL 31.10.06, 19:32
      Prawda. Tyle, że podówczas było bliżej nie tylko wojny, ale także starej
      Polski, i ludzie pamiętali, który dzień jest którym: 1 listopada = Wszystkich
      Świętych, 2 listopada = Dzień Zaduszny. Pamiętam, że jeszcze w 1961 r., kiedy
      zaczynałem szkołę podstawową, oba dni były jeszcze wolne od pracy (zresztą
      Trzej Królowie także). Dopiero Gomułka zniósł za jednym zamachem i Trzech
      Króli, i Zaduszki, zostawiając Wszystkich Świętych. O "Święcie Zmarłych"
      zaczęto mówić dopiero za późnego Gierka, a w mowę potoczną pojęcie weszło
      dopiero za Jaruzelskiego - przy czym, gdy np. Wszystkich Świętych wypadało w
      poniedziałek, obchód "Święta Zmarłych" zaczynał się już w poprzedzającą sobotę.
      Nie policzę dni urlopu zużytych na to, żeby być w Dzień Zaduszny jak należy i w
      spokoju na wszystkich grobach moich Najbliższych.
      • a_weasley Re: Święto Zmarłych w PRL 31.10.06, 22:51
        luccio1 napisał:

        > O "Święcie Zmarłych" zaczęto mówić dopiero za późnego Gierka,
        > a w mowę potoczną pojęcie weszło dopiero za Jaruzelskiego -

        E tam. Pamiętam z 1975 roku księdza tłumaczącego dzieciom, że to nie jest Święto
        Zmarłych, bo już wtedy wszystkie gazety tak o tym pisały i wielu ludzi tak mówiło.
    • tamsin Re: Święto Zmarłych w PRL 31.10.06, 21:39
      mam bardzo duzo zdjec z dziecinstwa z cmentarza. Stary grobowiec rodzinny byl
      rzeczywiscie tylko kupa ziemi, obwiedziny murem z betonu lub kamienia z
      dyndajacym lancuchem. Na grobie mozna bylo sadzic kwiaty, i lezala tam
      niedokladnie okreslona ilosc osob, chociaz byly wykute w kamieniu tylko trzy
      imiona. W latach 80tych zaczeto robic "nowoczense" grobowce, z wypolerowanymi
      plytami przykrywajacymi caly grob, nie trzeba juz bylo zmagac sie z chwastami.
      Wiele osob wsadzalo kwiaty do butelek po mleku bo ladniejsze wazony by ukradli.
      • babiana Re: Święto Zmarłych w PRL 01.11.06, 05:40
        Teraz tez kradna. Moja mama zanosi na grob ojca tylko sztuczne wience czy tez
        kwiaty. Ilekroc zaniosla ladne,z prawdziwych kwiatow wiazanki to zostaly
        ukradzione.Kradna nawet co ladniejsze drzewka i iglaki. Ile ona juz nasadzila
        tych iglakow dookola grobu.Zlodzieje potrafia wykopac nawet taki jalowiec.
        • nolwen58 Re: Święto Zmarłych w PRL 01.11.06, 11:09
          Jako nastolatka pamietam rewie mody na cmentarzu,futra , kozuchy, nowe botki.
          Pamietam jeden dzien , bardzo piekny, slonce , niemalze upal , a tu gdzie
          niegdzie damy i gentelmeni w futrach i kozuchach upoceni z czerwonymi licami.
          Wywolywal taki widok smiech , ale na cmentarzu nie wypada , wiec widac bylo
          maskowane usmiechy, lub tlumiony chichot sie rozlegal .
          • babiana Re: Święto Zmarłych w PRL 01.11.06, 12:35
            Mnie sie kojarza z pieknymi bialymi chryzantemami. Ilez trzeba bylo sie
            nachodzic i nawybierac aby byly najpiekniejsze. Chodzilam zawsze na grob mojego
            dziadka, ktorego nie znalam. Umarl na kilka lat przed moim urodzeniem sie.
            • tamsin Re: Święto Zmarłych w PRL 01.11.06, 17:56
              te rewie mody na cmentarzach tez pamietam. we Wroclawiu, tuz przed 1 listopada
              1983 roku, w sklepie Feniks pojawily sie supermodne plaszcze pikowane w duzych
              ilosciach ale niestety tylko w dwoch kolorach: czerwonym i szarym. Na cmentarzu
              praktycznie wszystkie kobiety mialy te plaszcze na sobie!
    • maary5 Re: Święto Zmarłych w PRL 02.11.06, 08:50
      A te ziemne groby trzeba było przyozdobić ciętymi gałązkami z choinki.Ile sie
      napłakałam,ręce grabiały a gałązki trzeba było wtykać równo.Bardzo mi się
      podobało jak zamiast gałązek był mech-takie poduszki,wydadawało mi sie ze
      znacznie mniej pracy przy tym jest.A świeczki były takie jak dzis do
      pogrzewaczy-takie małe metalow.Wieksze to mój dziadek sam lał z wosku w
      MUSZTARDÓWKACH :),i knoty też sam robił.A my dzieciaki zapalalismy świeszki
      łodygami od liści kasztanowych.Kasztanowiec stoi do dziś,musi mnieć juz pond
      100 lat.Po kilku latach ratowania (jakiś preparad pod kore wstrzykują)jakoś
      dochodzi do siebie,juz go tak kasztanowiaczek czy jakoś tak nie atakuje.I
      jeszcze pamiętam jak w latach 80-tych strasznie kopciły znicze-czarna chmura
      nad cmebtarzami wisiała,ludzie się dusili a treacje nadaały sie do prania.Co
      oni wtedy w te znicze lali -nie mam pojęcia.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Święto Zmarłych w PRL 04.11.06, 09:26

      W latach osiemdziesiątych pani w szkole przypominała: Jak pójdziecie z rodzicami
      na groby, to odwiedźcie cmentarz żołnierzy radzieckich! Ciekawe właściwie,
      dlaczego panie to mówiły - nikt ich nie pilnował, świadków nie było poza dziećmi
      w klasie. A pamiętam, że przypomnienie o żołnierzach radzieckich było
      obowiązkowo co roku.

      Ja zatem z kolei przypominałam rodzicom: Idźmy na groby żołnierzy radzieckich!
      Pani w szkole mówiła, żeby pójść! Na to rodzice niecierpliwie: Dobra, dobra -
      chcesz żołnierzy, to pójdziemy do polskich. I ostatecznie zawsze lądowaliśmy na
      grobie powstańców styczniowych. Też ładnie. Że byli oni styczniowi, to przez
      dłuższy czas nie zdawałam sobie sprawy. Rodzice jakoś zapomnieli wyjaśnić.
      Myślałam, że warszawscy. Naprawdę. Nie przeszkadzało mi, że cmentarz znajdował
      sie kilkaset kilometrów od Warszawy...

      Aha, na cmentarzu była też tzw. aleja zasłużonych, w której chowano co
      wybitniejszych komuchów. Tata konsekwentnie mi wmawiał, że "tu leżą bandyci", co
      rozumiałam bardzo dosłownie i twórczo - że w tej pięknej alei chowa się ciała
      skazańców, przywiezione z więzienia po wykonanej egzekucji.

      I tak oto wyglądała wroga i rodzima propaganda. Obydwie trochę nieudane, tak
      sądzę z dzisiejszego punktu widzenia.


      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
      • meduza7 Re: Święto Zmarłych w PRL 05.11.06, 22:49
        Moja babcia robiła lampki na groby sama. Żyła w przekonaniu, że żadna
        lampka "kupna" nie będzie się palić tak jak jej "robiona" bo te kupne mają
        słabe knoty. No i faktycznie, żaden gotowy knot nie mógł się rownać z jej,
        grubymi na palec knociskami z bawełnianych szmatek. Parafinę (kupowaną na
        receptę, niby na oklady) mieszała z tłuszczem (ciotka zawsze zostawiała dla
        niej smalec po smażeniu pączków), a lampki zbierała wypalone po cmentarzach. No
        i potem zaczynało się mycie (całe mieszkanie upaprane sadzą), topienie tłuszczu
        (nie daj Boże jak był zjełczały - kiedyś wracając ze szkoly otwarłam drzwi - i
        odrzuciło mnie prawie piętro niżej) i nalewanie. Parafina zawsze przyjmowała
        kolor brudnoszary, nie wiem, czy od resztek sadzy, czy tego tłuszczu. Jeśli
        lampki postały dlużej w piwnicy (babcia przewidująco zaczynała produkcję już w
        lecie) to pleśniały. Brzydkie toto było jak nieszczęście i obciachowe, ale
        babcia na każdą sugestię, żeby jednak sobie dała spokój, ciężko się obrażała.
        • luccio1 Re: Święto Zmarłych w PRL 06.11.06, 23:46
          Też sam robiłem. Materiałem były zwykłe świece stearynowe. Topiłem je w
          rondelku, z roku na rok służącym tylko do tego celu - knoty z odzysku, złożone
          na dwoje i mocowane na fikuśnej konstrukcji z drutu. Przetapiałem także ogarki
          świeczek wypalonych na drzewku w minionym sezonie Bożonarodzeniowym. Pamiętam,
          że kilkanaście lat pod rząd odnawiałem znicze-blaszaki (formatem podobne do
          dzisiejszych podgrzewaczy). Te zresztą pamiętam z najwcześniejszego
          dzieciństwa, kiedy kładliśmy je na naszych grobach, jeszcze ziemnych -
          wieczorem trawa pięknie wyglądała w ich świetle.
    • lady_in_dark Re: Święto Zmarłych w PRL 06.11.06, 00:07
      z cmentarza z lat mlodosci (rocznik 1983) pamietam najbardziej strasznie
      kopcace sie znicze w musztardowkach :) ale mialy one jakis swoj urok i do teraz
      zostal mi sentyment...no i rewie mody - niewazne czy + czy -15 stopni - zawsze
      te same lisy i norki :)
      natomiast teraz z kazdym rokiem jestem coraz bardziej zalamana - na dlugosci
      calej ok. 500 metrowej alejki prowadzacej do cmentarza w miescie wojewodzkim na
      zachodzie Polski mamy jarmark - stoiska z: wata cukrowa, pierniczkami,
      lizakami, krowkami, misiami haribo, kielbasa z grilla...brakuje tylko
      kebaba...masakra :(
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Święto Zmarłych w PRL 06.11.06, 21:02

        Ludzie, nie martwcie się! :-))
        Te ludowe, jarmarczne nowości - stragany z jedzeniem, sztuczne wiązanki,
        świecące konstrukcje zniczopodobne - to narodziny autentycznego folkloru. Za
        kilkadziesiąt lat etnografowie będą to badać, a może nawet turyści zaczną
        przyjeżdżać z zagranicy, żeby zobaczyć nasze tradycje związane z czcią zmarłych.

        Mówię to zupełnie poważnie.

        Słyszeliście o Wesołym Cmentarzu w jednym miasteczku w Rumunii?
        Ludzie stawiają tam kolorowe groby z namalowanymi scenkami rodzajowymi i
        wierszykami o nieboszczykach. I jest to zwyczaj, który nie ma więcej niż 50 lat.

        Powinniśmy wręcz pielęgnować ten nasz folklor. Kicz jest czasem lepszy niż
        sztuka wysoka.

        → → → → → → → → → →
        Odkryjmy Białoruś!
        odkryjmybialorus.blox.pl
        • luccio1 Re: Święto Zmarłych w PRL 06.11.06, 23:51
          Dawniej przed Cmentarzem Rakowickim w Krakowie był zawsze "miodek turecki" -
          jakaś szaro-beżowa masa, nieprawdopodobnie słodka.
          Z nowszego folkloru: muzycy - soliści grający na różnych instrumentach
          (skrzypce, saksofon...).
          No i powtarzane z roku na rok "Zaduszki Cygańskie" w lasku tuż za płotem
          cmentarza w Borku Fałęckim: ognisko, krąg ludzi wokół niego - no i flaszka -
          jedna, druga, trzecia...
      • jolunia01 Re: Święto Zmarłych w PRL 26.11.06, 12:07
        lady_in_dark napisała:

        > ...z kazdym rokiem jestem coraz bardziej zalamana - na dlugosci calej ok. 500
        metrowej alejki prowadzacej do cmentarza ... jarmark - stoiska z: wata cukrowa,
        pierniczkami, lizakami, krowkami, misiami haribo, kielbasa z grilla...brakuje
        tylko kebaba...masakra :(

        Jeszcze baloników i piwa. To byłby piękny komplet. A serio - mnie też okropnie
        wkurza robienie jarmarków tam, gdzie ich przenigdy być nie powinno. Jako
        demonstracja braku gustu i wychowania spokojnie wystarczą co niektóre dekoracje
        nagrobne.
        • aelle Re: Święto Zmarłych w PRL 26.11.06, 14:45
          A mojego dziadka wiózl czarny, oszklony karawan zaprzęzony wparę czarnych
          koni.To akurat było piękne, tak uważam.
          • tamsin Re: Święto Zmarłych w PRL 26.11.06, 15:26
            tak a propos przewozu zwlok.. slyszalam jak w czasie PRL-u cala rodzina, wraz z
            babacia do pilnowania dzieci, wyjechala na wczasy samochodem i niestety babcia
            im zmarla na tych wakacjach. Gdy dowiedzieli sie ile bedzie kosztowalo
            przewiezienie zwlok, to zawineli babcie w namiot i przewiezli na dachu
            samochodu to Polski. Na granicy straznicy nawet ich zrozumieli i przepuscili
            bez niczego. Ciekawe ile bylo w tym prawdy..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka