Dodaj do ulubionych

Garderoba małolata

04.03.07, 23:52
Czy chodziliscie w pończochach? Dla mnie było to utrapienie. Kilkuletni
chłopak i pończochy przytrzymywane specjalnym pasem -szelką. Pamiętam jaką
wielką nobilitacją były dla mnie długie spodnie, na pasku a nie na szelkach.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Garderoba małolata 05.03.07, 09:57
      Noo, a dziewczynki nosiły tak zwane "staniczki". Była to taka jakby kamizelka,
      ale zapinana z tyłu, uszyta z białego płótna. U dołu byłu poprzyszywane guziki,
      a do brzegu pończoch przyszywało się pętelki. Pasy z podwiązkami to już była
      bielizna dla bardziej dorosłych. No, a rajstopy były prawdziwą rewolucją, jeśli
      chodzi o wygodę. Aha, w zimie dzieciom zakładano tzw. rajtuzy, nie miały
      zakrytej całej stopy, tylko wierzch, taka klapa leżąca na bucie. I taki
      przytrzymujący paseczek od spodu, tylko w przeciwieństwie do spodni narciarskich
      był od na zewnątrz buta, pod zelówką, we wgłębieniu przy obcasie.
      Ponieważ były to czasy siermiężne, nie robiono takich rzeczy kolorowych.
      Wszystkie pończochy miały kolor beżowy, a rajtuzy jasnoszary.
      • brillen Re: Garderoba małolata 05.03.07, 10:21
        horpyna4 napisała:

        Była to taka jakby kamizelka,
        ale zapinana z tyłu, uszyta z białego płótna. U dołu byłu poprzyszywane guziki,
        a do brzegu pończoch przyszywało się pętelki.

        Chlopcy też nosili jakies podobne ustrojstwa, broniłem się przed tym babskim
        wynalazkiem i próbowałem wykorzystać gumki od weków. A zelowane buty pamiętasz?
        Szewcy chyba dzisiaj tego nie robią. Te zelówki to z tektury były czy jak?
        Wieczne dziury w butach. A na głowie pilotka-ohydka. Marzyłem by mieć czapkę z
        daszkiem.
        • horpyna4 Re: Garderoba małolata 05.03.07, 17:46
          Pewnie, że pamiętam. A zelówki były po prostu skórzane, po pewnym czasie
          zdzierały się, zwłaszcza na bardzo kiepskich chodnikach. I pamiętaj, że pół
          wieku temu ludzie więcej chodzili piechotą, samochodów było mało, a komunikacja
          publiczna marna.
          Gumki od weków do przytrzymywania pończoch były też używane przez baby. Bardzo
          szybko od tego dostawało się żylaków.
          • luccio1 Re: Garderoba małolata 05.03.07, 23:16
            horpyna4 napisała:
            > Gumki od weków do przytrzymywania pończoch były też używane przez baby.
            > Bardzo szybko od tego dostawało się żylaków.
            Wszystkie Panie z mojej bliższej i dalszej rodziny nosiły pończochy przypinane
            podwiązkami do pasa. (Żylaki miały i bez obciskiwania nóg gumką). Pamiętam też
            z dzieciństwa, że przypinanie i odpinanie pończoch robiło się w domu przy
            wszystkich - nawet przy gościach.
            • horpyna4 Re: Garderoba małolata 06.03.07, 14:01
              Luccio, kobity miastowe nosiły pasy z podwiązkami. A na wsi to sobie radziły,
              jak potrafiły. Przeważnie obciskającymi gumkami. Widziałam to na własne oczy,
              była to pierwsza połowa lat 50-tych.
              • aiczka Re: Garderoba małolata 29.02.08, 16:22
                Mam pytanie praktyczne - jak juz miały pas z tasiemkami podtrzymującymi
                pończochy, to po co jeszcze były podwiązki? Zawsze mi się wydawało, że albo
                jedno albo drugie /..\
                • horpyna4 Re: Garderoba małolata 29.02.08, 20:33
                  Aiczka, to nie tasiemki podtrzymywały pończochy, tylko właśnie
                  podwiązki, czyli przyszyte do pasa jednym końcem paseczki gumy, na
                  drugim końcu taka guma miała zapinkę. Nie miało to nic wspólnego z
                  męskimi podwiązkami (tak, tak, były takowe), które były z gumy w
                  postaci jakby obręczy obejmującej nogę niezbyt ciasno, a od tej
                  "obręczy" zwisał jeszcze pasek gumy zakończony klipsem trzymającym
                  brzeg dość długiej i luźnej skarpety.
                  • aiczka Re: Garderoba małolata 01.03.08, 19:16
                    No więc, o ile mi wiadomo (i jak się upewnilam na www.pwn.pl), podwiązka to jest
                    wlaśnie "kólko", najlepiej elastyczne (ale to pewnie odkąd umiemy produkować
                    elastyczne materialy), które przytrzymuje pończochę, obejmując ją i przyciskając
                    do uda. Ale przyjmuję do wiadomości, że tasiemki (czy gumki) zwisające z pasa do
                    pończoch zyskaly potoczną nazwę podwiązek.
    • luccio1 Re: Garderoba małolata 05.03.07, 21:36
      Chodziłem w pończochach (beżowe w prążki) do krótkich spodenek w przedszkolu i
      przedtem. W szkole podstawowej - jeśli w krótkich spodenkach, to z gołymi
      nogami - albo w długich spodniach, kiedy było już chłodniej.
      Zacząłem szkołę podstawową jesienią r. 1961.
      • brillen Re: Garderoba małolata 05.03.07, 22:24
        ..a ja ( i nie tylko) w 1952 bywałem czasem w szkole na bosaka. Podłoga była
        pomalowana jakimś czarnym zajzajerem i stopy poźniej też były czarne. Biegało
        się boso i często gruby paluch bardzo na tym cierpiał. Oczywiście miałem białe
        tenisówki, które czyściłem kredą czy proszkiem do zębow? Już tego nie pamiętam.
        • uyu Re: Garderoba małolata 05.03.07, 22:49
          Te ponczochy nazywaly sie patentki, i tak samo jak wy nosilam je z kaftanikiem.
          Na wiosne i jesien kaftaniki byly plocienne a na zime flanelowe.

          Pasta do zebow czyscilam pepegi.
    • cereusfoto Re: Garderoba małolata 06.03.07, 08:06
      Ejże a o jakich Wy czasach rozmawiacie? - bo to o czym piszecie to dla mnie
      czysta abstrakcja. Myślałam, że będzie o PRL-u z lat 70. i 80.
      • brillen Re: Garderoba małolata 06.03.07, 12:53
        To może o czasach muzyki rockowej. Ówczesne komunistyczne władze państwowe były
        przeciwne rozpowszechnianiu się rock'n'rolla uważając ją za część spuścizny
        kulturowej zgniłego Zachodu. U schyłku lat 50, jako jeszcze małolat słuchałem
        radia Luksemburg i nosiłem wąskie na 16 cm spodnie (te ze sklepu miały prawie
        30 cm) które Mama na moją prośbę mi przerabiała. Płaszcz też miałem
        przerobiony. Sąsiadka pracowała na poczcie i otrzymywała tzw. sort mundurowy - w
        tym płaszcz. Właśnie w tym płaszczu chodziłem mając lat 15. Posiadał on, jak na
        poczciarski płaszcz przystało z tyły falbany, ( coby wygodnie jeździło się na
        rowerze) które Mama mi też na moją prośbę zaszyła. Wąskie spodnie, buty na
        "słoninie" (znaczy- gruba podeszwa), kołnierz płaszcza podniesiony do góry i
        długie włosy za które miałem obniżone sprawowanie. W lecie, w chłodniejsze dni,
        wciągałem na chudy i długi grzbiet kurtkę, kusą "kanadyjkę" która przyszła w
        paczce od wujka z Kanady. Eh, to były czasy...
      • uyu Re: Garderoba małolata 06.03.07, 22:34
        cereusfoto,
        wiesz, przedtem w prl-u tez zyli ludzie i rodzily sie dzieci. To wlasnie my,
        pokolenie urodzone na poczatku lat piecdziesiatych, a mimo tego wciaz mlodzi
        (chyba z przyzwyczajenia) i odporni na zycie, bo wychowani na swiezym powietrzu
        anie w cieplarni :))
        • brillen Re: Garderoba małolata 07.03.07, 13:32
          Urodziłem się na początku lat czterdziestych...Jak mówimy o garderobie, to może
          i o okularach, bo przeciez okulary to, jeszcze jak czarne, to także dodatek do
          garderoby hehe... Ciemne okulary rozreklamował aktor Cybulski. W okularach
          leczniczych, akurat w moim otoczeniu niewiele było osób. Zaniedbania medyczne a
          może i sokoli wzrok? Jeżeli już ktoś nosił okulary (bardzo rzadko) to były
          rogowe a przy tym toporne albo okrągłe druciaki.
          • horpyna4 Re: Garderoba małolata 07.03.07, 14:46
            Wiesz, u mnie w szkole akurat tak się dziwnie składało, że te (i tylko te)
            osoby nie potrzebowały okularów, które nie miały w domu telewizora. Co wcale
            nie powinno dziwić, jeżeli ktoś pamięta, jaki paskudny i trzęsący się obraz
            miały pierwsze dostępne u nas telewizory. Oczywiście odpowiedzialne za to były
            na ogół ówczesne anteny.
            • meduza7 Re: Garderoba małolata 13.03.07, 14:25
              Zmorą mojej garderoby były Za Małe Rajstopy. Dzieci jak wiadomo, wyrastają,
              zaopatrzenie sklepów też każdy wie, jakie było, a w efekcie pamiętam takie
              koszmarne wyjścia z domu, kiedy to pracowicie naciągnięte do granic pęknięcia
              rajstopki po pierwszych dwóch krokach zjeżdżały mi z tyłka, zatrzymując się
              gdzieś w okolicach kolan.
              • tamsin Re: Garderoba małolata 13.03.07, 15:06
                co do rastopek dla dzieci...pamietam te bawelniane, ktore nie dosc ze zjezdzaly
                z tylka to po pierwszym przykucnieciu dostawaly takich wypachanych kolan.
                Wygladalo to tragicznie a same rajstopy byly niesamowicie niewygodne i na
                dodatek zawsze w burym kolorze. Sprawa sie zmienila z wynalazkiem elastycznych
                rajstopek. Byly w roznych kolorach, ladnie sie naciagaly na tylek, nie zjedzaly
                z niego i co najwazniejsze nie chodzilo sie z tymi okropnymi wypchanymi
                kolanami.
                • horpyna4 Re: Garderoba małolata 13.03.07, 15:19
                  Nie tylko kolana się wypychały, robiły się jeszcze tzw. obwarzanki. Czasem
                  jeszcze widuje się takie na starych zdjęciach ówczesnych dzieci.
                  • tamsin Re: Garderoba małolata 13.03.07, 15:50
                    pamietam rowniez obowiazkowy stroj kapielowy na kryty basen: jednoczesciowy z
                    dosyc grubej bawelny, obowiazkowo bialy. Dzieci szybko rosly, a basen mielismy
                    w podstwowce od pierwszej do trzeciej klasy, pod koniec to niektore dziewczynki
                    mialy problem z nalozeniem ramiaczek. Niestety nie zawsze mozna bylo kupic
                    wiekszy rozmiar, wiec np. moj stroj zostal przeciety w pol, gumki wszyte i w
                    ten sposob zjawilam sie na basenie. Nauczyciel plywania nie wiedzial czy moze
                    tak mnie zaakceptowac czy nie, w koncu mial to byc jednoczesciowy kostium.
                  • maary5 Re: Garderoba małolata 14.03.07, 13:11
                    A jakże,obwarznki jak sie patrzy na wszystkich przedszkolnych zdjęciach.Od
                    święta białe rajstopki z grubymi szewkami z boku,do tego sukieneczka na
                    karczku,często przerabiana z siostry,mundurek granatowy z marynarskim
                    kołnierzem z paskami-to strój "od święta",we włosach kokarda.Jak zazdrosciłam
                    elastycznych rajstop kolezance,ale co do koloru to wściekły niebieski i czewień
                    były dominujące.Acha,i trzewiki skórzane sznurowane na zelówce,fajnie sie w
                    nich slizgało.Pięęęęęękne czasy to były,az żal serce ściska.I jeszcze jedno mi
                    się przypomniało,na wyrost to wszystko było żeby na dłużej starczyło.
                    • tamsin Re: Garderoba małolata 14.03.07, 14:55
                      mam takie zdjecie z "choinki zakladowej"...wyglada to wszystko jak bieda z
                      nedza, a nie pomaga fakt ze zdjecie nie jest w kolorze i nie widac ze moja
                      sukienka jest krwisto czerwona. Pamietam ten stroj, bo to byla moja
                      nalepsza "wyjsciowa" sukienka, oczywiscie wielka biala kokarda na czubku glowy,
                      i do uzupelnienia calego stroju, te obrzydliwe rajstopy cale powypychane,
                      obwarzanki zwisajace, i buty tez nie najlepsze. Konkuruje z choinka, ktora
                      praktycznie jest lysa, z jednym lancuchem zrobionym z kolorowego papieru i
                      usadzona na stojaku zbitego z dwoch nieheblowanych desek.
          • luccio1 Re: Garderoba małolata 14.03.07, 01:20
            Ciemne okulary rozreklamował bohater wojny koreańskiej - gen. McArthur...
            (Jest nawet takie zdanie, bodaj u Hłaski: "Nie będziemy nosić tych
            makarturek!!"). To były lata pięćdziesiąte. Cybulski szedł za tą modą.
    • minerwamcg Re: Garderoba małolata 14.03.07, 18:24
      Lata 60. Wyrastam ze wszystkich rajstop, a jest to towar deficytowy. Babcia z
      otchłani wyciąga dziecięce pończochy, pewnie jeszcze po ojcu :)) Nosiłam je na
      podwiązkach, specjalnie uszytych z gumki majtkowej. Flanelowe kaftaniki.
      Sfilcowane sweterki. Na zimę futerko z białego barana, włosem na wierzch.
      Chustki na głowę (brrrr!), ponieważ babcia uważała, że w czapce nawieje mi do
      uszu.
      Generalnie - ciuchy po starszym bracie.
      Lata 70. Dzianiny z włókien sztucznych. Szarobure sweterki, srokopisiate
      spodnie. Sukienki szyje mi krawcowa z parteru i robi to prześlicznie - od
      święta jestem najładniej ubraną dziewczynką w dzielnicy, na codzień szaroburym
      łachmianiarzem (nienawidzę sukienek). W drugiej połowie lat 70. pojawia się
      bistor, mam z niego całe góry ciuchów, zwłaszcza spodnie z szerokimi nogawkami,
      całe pozaciągane. I na szczęście także teksas, ubogi krewny dżinsu. Mam
      teksasowy "mundurek" - spodnie i kurtkę. Spodnie obowiązkowo dzwony.
      Lata 80. Własna inwencja. Swetry robione przez mamę, póżniej też własnoręcznie.
      Getry do półbutów noszone zimą. Moda na pumpy - wciągam gumki w dół szerokich
      spodni z poprzedniej epoki i mam. Pojawiają się butiki - zaczynam nosić spodnie
      z tkanin przypominających dżins i ceratową kurtkę udającą skórę. Moda bordowo-
      różowo-lila - farbuję wszystko jak szalona. Spódnice z pieluchy.
      Druga połowa: studiuję. Uczę się do egzaminów robiąc swetry i zimą jestem
      najlepiej ubraną dziewczyną na roku. Styl "dziewczyna partyzanta" - szarości,
      zgniłe zielenie, swetry z owczej wełny, buty na traktorach. W niepodległość
      wkraczam w czarnych ogrodniczkach spiętych wojskowym pasem i jadowicie
      pomarańćzowym podkoszulku (sama farbowałam).
    • magda_emem Re: Garderoba małolata 15.03.07, 21:46
      hmmmm ja nosiłam GETRY- LEGINSY w okropne wzory i kolory (fiolety ,
      pomarancze ...) pstrokato i do tego trampki ..bleeee Mama zachwycała sie , nei
      wiem co ona w tym widziała..obleśne ...
      a teraz leginsy wracają do mody...
      • minerwamcg Re: Garderoba małolata 15.03.07, 23:15
        magda_emem napisała:

        > LEGINSY w okropne wzory i kolory (fiolety, pomarancze ...) pstrokato i do
        > tego trampki ..bleeee Mama zachwycała sie , nei
        > wiem co ona w tym widziała..obleśne ...

        A ja chyba zgadnę, co widziała. Mama odreagowywała lata szaroburych sweterków,
        brudnoniebieskich spodni, zgniłofioletowych spódniczek i beżowych rajstopek.
        Nareszcie dziecko było ubrane KOLOROWO.
        • meduza7 Re: Garderoba małolata 15.03.07, 23:25
          A ja zapomniałam jeszcze dodać, że u mnie w domu priorytetem jeśli chodzi o
          ubieranie małolata była OSZCZĘDNOŚĆ - w związku z czym donaszałam ciuchy z
          poprzedniej dekady, po mamie i starszych kuzynkach, a moje rodzeństwo donaszało
          po mnie. ;)
    • czekolada72 Re: Garderoba małolata 27.02.08, 11:19
      Koniec lat70 i 70/80 - stroje gimnastyczne czarne z czerwona lamowka
      i plywackie biale - w razie wyrosniecia - przecinane na pół,
      chalaciki ze sztucznego, niebieskie z bialymi okraglymi
      kolnierzykami odpinanymi (dla chlopcowkrotkie, z kolnierzykami na
      ostro zakonczonymi, takze zielone i bordo), rajtki z czegos
      sztycznego, we wzorki, takiez skarpetki i podkolanowki, kolorowe,
      pastelowe chaleczki z "gryzącą " koronką
      Potem - ciuchyprzysylane z Zachodu, wyprzedzajace nasza mode o
      ladnych kilka lat
      Potem - szaliczki farbowane z bandaza z wplatanymi zlotymi nitkami,
      ale ucieklo mi skad sie zdobywalo te nitki??
      • ewa9717 Re: Garderoba małolata 27.02.08, 15:30
        Pierwsze elastyczne rajstopy przysłane przez ciocię z Reichu, w
        niesamowitym błękitnym kolorze. Zadna z koleżanek jeszcze nie
        miała, więc się popisywałam, biegając to tu, to tam, wydawało mi
        się, że w tym cudzie niemal frunę, no i grzmotnęłam dziobem o
        chodnik. Na obu kolanach dziury niemal wymiarów piłki plazowej i
        koniec chwalenia się rajstopkami, dziur nie dało się zacerować...
    • lezbobimbo Re: Garderoba małolata 04.03.08, 00:38
      W czasach ponczoszanych jeszcze mnie nie bylo, ale pamietam, ze chlopacy tez
      nosili rajstopy, n.p. do szorcików w zimne dni :)
      A do szkoly obowiazkowo: fartuch nylonowy czy wiskozowy, w oszalamiajacym
      kolorze granat lub kobalt. Dziewczynki nosily kitle, chlopcy albo kitle albo
      koszule z tego ohizdnego materialu (spodnie i co pod spodem fartucha).
      Dziewczynki mogly tez zadawac szyku specjalnymi dziewczynskimi fartuszkami, w
      formie niemal sukienki z falbana i z zabotem bialym w granatowe kropki.
      Do tego tarcza szkolna na rekaw kurtki lub plaszcza, niebieska z bialym brzegiem
      i numerem. Prymus klasowy mial przywilej noszenia czerwonej tarczy, czy moze
      jakiejs opaski, pamietacie?
      W latach 80 juz coraz wiecej rozpasania zachodniego bylo, wiec zdobywalo sie
      cudem, handlem i przemoca szaliki, czapki i rekawiczki w oszalamiajacych,
      zarówkowych kolorach. Wsciekla fuksja i zielony neon to byly kolory szczescia
      dla wielu osób.
      Mnie i siostre mama stroila pieknymi, bardzo dobrymi ubrankami w swietnych
      gatunkach z darów koscielnych - prosto z zachodnich rajów.
      Co by dzieci póznoperelowskie zrobily bez paczek i darów zachodnich? Na
      zdjeciach szkolnych, gdy wolno bylo zdjac fartuch, ukazywaly sie feerie napisów
      po angielsku i pastelowych kolorków.
      Oprócz tego zawsze dzialala przymusowa produkcja chalupnicza, porozciagane
      sweterki na drutach i cerowanki.. uff.
      • lezbobimbo Re: Garderoba małolata 04.03.08, 00:39
        lezbobimbo napisała: Dziewczynki nosily kitle, chlopcy albo kitle albo
        > koszule z tego ohizdnego materialu (spodnie i co pod spodem fartucha)

        tu chcialam dopisac, ze spodnie i to co pod spodem fartucha bylo dowolne, oczywiscie
      • horpyna4 Re: Garderoba małolata 04.03.08, 11:26
        Za moich czasów niebieska tarcza oznaczała podstawówkę, a czerwona
        liceum. Jak było w późniejszych latach - nie wiem.
      • jolunia01 Re: Garderoba małolata 04.03.08, 12:57
        lezbobimbo napisała:

        > Mnie i siostre mama stroila pieknymi, bardzo dobrymi ubrankami w
        > swietnych gatunkach z darów koscielnych - prosto z zachodnich
        > rajów. Co by dzieci póznoperelowskie zrobily bez paczek i darów
        > zachodnich?

        To samo, co wczesnopeerelowskie. Jakoś nie potrafię wzbudzić w sobie
        zachwytu z powodu tych darów, chociaż wiem, że bywały piekne rzeczy.
        W moim miasteczku dla znajomych księdza proboszcza.

        > Oprócz tego zawsze dzialala przymusowa produkcja chalupnicza,
        > porozciagane sweterki na drutach i cerowanki.. uff.

        Dlaczego porozciągane? U mnie w domu "od zawsze" wszystkie kobiety
        umiały robic na drutach i nigdy to nie było porozciągane. Ta
        umiejetność przydaje się bardzo i dziś - przynajmniej nie wyglądamy
        jak klony.
        • lezbobimbo Re: Garderoba małolata 04.03.08, 13:03
          jolunia01 napisała:

          > lezbobimbo napisała:
          >
          > > Mnie i siostre mama stroila pieknymi, bardzo dobrymi ubrankami w
          > > swietnych gatunkach z darów koscielnych - prosto z zachodnich
          > > rajów. Co by dzieci póznoperelowskie zrobily bez paczek i darów
          > > zachodnich?
          >
          > To samo, co wczesnopeerelowskie. Jakoś nie potrafię wzbudzić w >sobie zachwytu
          z powodu tych darów, chociaż wiem, że bywały piekne >rzeczy.
          > W moim miasteczku dla znajomych księdza proboszcza.

          A to szkoda, ze na takiego wrednego trafilas :(

          > > Oprócz tego zawsze dzialala przymusowa produkcja chalupnicza,
          > > porozciagane sweterki na drutach i cerowanki.. uff.
          > Dlaczego porozciągane? U mnie w domu "od zawsze" wszystkie kobiety
          > umiały robic na drutach i nigdy to nie było porozciągane. Ta
          > umiejetność przydaje się bardzo i dziś - przynajmniej nie wyglądamy
          > jak klony.

          Jako zapluty karzel reakcji czyli dziecie-bikiniara nie lubilam domowych
          sweterków, zwlaszcza gryzacych i to ja je rozciagalam! Haha! U nas babcia
          sztrykowala, ale jednak wolalam wszystko co gladkie, zachodnie z darów.
          Gratuluje umiejetnosci :)
          • foxie777 Re: Garderoba małolata 04.03.08, 23:44
            Ja pamietam jako dziecko, Babcia kazala mi chodzic w bucikach
            do kostki, bo wtedy nozki wyrosna proste.Nie wiem czy to prawda,
            ale nogi mam proste,a jak urodzil sie moj Syn to tez takie buciki
            mu sprawilam.
            Jesli chodzi o paczki, to ich nigdy nie dostawalam, i moze
            dlatego, mam spora kolekcje roznych ciuchow i bezwstydna ilsoc
            butow.

            pozd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka