maglara 11.05.07, 10:25 czyli wypozyczalnia ksiazek. w 3 bylam zapisana, po 4 ksiazki (maksimum mozna bylo) co 2 tygodnie trzeba bylo oddac, a i tak dwoje dostalam ze nie czytam ksiazek. Bo nie czytalam ze "szkolnej" biblioteki". Farsa. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dominikjandomin Re: Biblioteki 11.05.07, 15:08 maglara napisała: > czyli wypozyczalnia ksiazek. > w 3 bylam zapisana, po 4 ksiazki (maksimum mozna bylo) co 2 tygodnie trzeba > bylo oddac, a i tak dwoje dostalam ze nie czytam ksiazek. Bo nie czytalam > ze "szkolnej" biblioteki". Farsa. Farsa. Zapisałem się do publicznej, bo w szkolnej durne babsko nie chciało mi wypożyczać tego, co chciałem. Abyuy nie mieć kłopotów brałem "co polecali" i po tygodniu czy dwóch noszenia w plecaku szedłem wymienić na nową. Książki do czytania brałem z biblioteki publicznej, średnio 3 sztuki dwa razy w tygodniu. Odpowiedz Link
quba Re: Biblioteki 11.05.07, 16:19 Książki do > czytania brałem z biblioteki publicznej, średnio 3 sztuki dwa razy w tygodniu taaaa poczytaj mi mamo Odpowiedz Link
dominikjandomin Re: Biblioteki 14.05.07, 16:12 quba napisał: > Książki do > > czytania brałem z biblioteki publicznej, średnio 3 sztuki dwa razy w tygo > dniu > > > taaaa > poczytaj mi mamo To, ze większosc społeczeństwa to analfabeci funcjonalni, nie oznacza, ze nie ma osób, które czytają 2 dwie ksiązki na 1 wieczór (grubości kryminałów A.Christi) względnie najnowszego HP w pół nocy. Odpowiedz Link
tamsin Re: Biblioteki 15.05.07, 00:41 mielismy swoja osiedlowa biblioteke dla dzieci i mlodziezy, do ktorej non stop chodzilam. Miala zdecydowanie wiekszy wybor ksiazek niz szkolna i mozna bylo sobie zarezerwowac wyczekiwana ksiazke. Po skonczeniu magicznego wieku 14 lat (chyba) moglam sie zapisac do osiedlowej biblioteki dla doroslych. Tam juz sie dorwalam do dziel o ktorych slyszlam ale nie byly dla mnie dostepne. Licealna biblioteka byla przeze mnie odwiedzana tylko jak malowali klase i lekcje odbywaly sie w bibliotece. .. Odpowiedz Link
zzdorka Re: Biblioteki 16.05.07, 10:04 He he. U mne w szkole podstawowej: 1. Minimum 1 książka raz na dwa tygodnie musiała być wypożyczona 2. Do wyboru książki polecane, a nie te, co chciałąm 3. Obowiązkowe dyżury w bibliotece - czyli odwalanie czarnej roboty za kobietę, która za to kasę brałą 4. UWAGA! Byłam przepytywana z oddawanych książek, żeby udowodnić, że przeczytałam :D Niezłę, nie? Odpowiedz Link
babiana Re: Biblioteki 16.05.07, 22:49 Chodzilam do biblioteki pedagogicznej. Wypozyczalam opracowania lektur dla nauczycieli i z nich przygotowywalam sie do klasowek. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Biblioteki 10.02.08, 18:22 Kiedy zaczynałem studia (1973), Biblioteka Jagiellońska wypożyczała studentom na zewnątrz książki wydane począwszy od r. 1900; kiedy robiłem doktorat (1979-86), granicą tą był r. 1945; dziś - jest to r. 1969... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Biblioteki 10.02.08, 18:40 Kiedy się nauczyłam czytać, mama wzięła za rękę i zapisała do miejskiej biblioteki, gdzie nigdy nie miałam problemów z wypożyczeniem całego stosiku ksiązek jednorazowo. A kiedy ciutkę podrosłam, wypożyczałam książki i w "dziecinnej", i w "dorosłej", na karty rodziców. Lektury miałam w domu, więc ze szkolną, gdzie faktycznie kobita dawała książki z przydziału, dałam sobie spokój. Nie rozliczano mnie z ilości pobytów w tym przybytku po bardzo spektakularnym występie mamuni na wywiadówce. A najmilsze wspomnienie biblioteczne? Jednak Ossolineum, szczególnie jego dziedziniec ze studzienką, ten dawny, szarobury, nie ten po remoncie -taki uczesany, plastikowo - budyniowy, coś jak dziwka po liftingu... Odpowiedz Link
eeela Re: Biblioteki 17.02.08, 12:28 > czyli wypozyczalnia ksiazek. > w 3 bylam zapisana, po 4 ksiazki (maksimum mozna bylo) co 2 tygodnie trzeba > bylo oddac, a i tak dwoje dostalam ze nie czytam ksiazek. Bo nie czytalam > ze "szkolnej" biblioteki". Farsa Mnie tak sie nie zlozylo, bo niestety, w malym miasteczku, w ktorym mieszkalam w wieku 'podstawowkowym', byla tylko jedna (dosc mala) biblioteka publiczna. Korzystalam wiec z obydwu - publicznej i szkolnej. Mama zapisala mnie do pierwszej, jak skonczylam piec lat, do drugiej sila rzeczy zapisana bylam, jak poszlam do szkoly. Niestety, zanim skonczylam podstawowke, wyczerpalam zasoby obu bibliotek. Szczesliwie moja dobra mama regularnie gromadzila nowe pozycje do swojego ksiegozbioru, ktory zaczelam odkrywac wlasnie dopiero w liceum. No i biblioteka licealna tez sie pojawila, ale zostala wyczerpana w ciagu jednego roku. Dzis juz nie mam czasu na takie czytanie, jak w dziecinstwie :-( Ksiazki zakupione zalegaja na polkach i czekaja ad kalendas Graecas. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Biblioteki 18.02.08, 15:06 Też kiedyś miałam za to dostać dwóję... Więc poszłam do biblioteki młodzieżowej i dostałam następujące zaświadczenie: "Uczennica A.Z. należy do tutejszej biblioteki od 3 września 1973 roku i do 24 maja 1975 roku wypożyczyła od nas 1223 książki. Z poważaniem, mgr Anna A., kierowniczka filii nr 10." Szkoła się odpalantowała. Nawiasem mówiąc te tysiąc dwieście to był częściowo pic na wodę, bo niektóre ukochane tytuły pożyczałam po dwadzieścia razy :) Odpowiedz Link