Dodaj do ulubionych

O królewnie, która chciała jeździć koparką

15.12.11, 21:27
No mam kłopot z ta książką i postanowiłam tutaj poddać moje wątpliwości pod dyskusję :D
Kupiłam w ciemno (nauczka!) myśląc, że dla Trzyipółlatki bawiącej się w dom resorówkami i lubiącej maszyny będzie jak znalazł. No i jednak nie bardzo... Na okładce jest napisane "Zabawna historia o wielkiej sile naszych marzeń, dzięki której możemy stawić czoła nawet szalejącym żywiołom!". No i fajnie. Królewna chce mieć koparkę. I to jest ok. Królewna bardzo chce mieć koparkę, nie ważne co mówią rodzice, ministrowie i dworzanie. I to też jest w porządku, zwłaszcza, że ich mówienie sprowadza się do haseł "co ludzie powiedzą" i "nie wypada". Ale jest ale. Królewna tak bardzo chce, że ... przestaje jeść. Nie je przez miesiąc i królewscy rodzice w końcu pękają. Dalej jest już happy end, bo nie dość, że królewna się cieszy, że ma koparkę, to pomaga jeszcze miejscowej ludności w czasie powodzi.
No, może coś ze mną jest nie tak, ale wychodzi na to, że jest to pochwała raczej szantażu, a nie uporu w dążeniu do realizacji marzeń... Przecież ona SAMA nic sobie w temacie tej koparki nie zrealizowała...

A może jednak przesadzam? A moje rozczarowanie wynika z faktu, że trafiam tą książką jak kulą w płot, bo akurat rzeczona Trzyipółlatka jest Niejadkiem Straszliwym notorycznie odwalającym swoim rodzicom sceny niejedzenia... A i uporu jej nie brakuje...

Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • ap77 Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 15.12.11, 22:59
      nie znam ksiazki, ale rzeczywiscie przeslanie takie sobie...
      Ja mam podobnie mieszane uczucia na temat ksiazki "Kupa, Kupa, Kupa". Dziewczynka "trzyma" kupe przez kilka dni, az rzeczona kupa z niej eksploduje na cale mieszkanie. O co chodzi?;)
      • steffa Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 15.12.11, 23:33
        W "Kupie" jest niemowlak i niezbyt rozgarnięty ojciec, a całość żenująca w ''bawarskim" stylu.
        Nie oglądałam królewny, więc trudno się opowiedzieć. Wiele książek ma jednak dwuznaczne przesłania. Na przykład taki świąteczny "Pan Brumm"...
        • chaber69 Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 15:24
          Poproszę o rozwinięcie kwestii o Panu Brummie. To u nas hit po Dniu Pluszowego Misia i dzieciaki chcą więcej. Miałam kupić właśnie świątecznego Pana Brumma, ale na razie zastopowałam z tego powodu, znaczy z powodu tego wielokropka...
    • slonko1335 Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 09:19
      niestety takich kwiatków jest więcej...my ostatnio trafiliśmy na i wierszyk Natalii Usenko "Owsianka" no i ostatnie zdanie" "Morał jest prostszy od wyliczanki" NIE CHCESZ BYĆ ŻABĄ-NIE JEDZ OWSIANKI" na szczęście moje dzieci uwielbiają owsiankę...
      • uccello bóle dorosłego czytelnika 16.12.11, 11:01
        A ja aktualnie skręcam się nad Pinokiem, bo wychodzi na to, że ów pajacyk cały czas dostaje po garach, kiedy po prostu chce być sobą. Kiedy jest ciekawy, naiwny, chce się bawić, poznawać świat. Powinien być grzeczny, grzeczny, grzeczny, słuchać starszych,i być podporą tatusia.

        Klasyczne baśnie z bezwzględnym ukaraniem zła w finale- proszę bardzo, ale przy Pinokiu zżymam się,fukam, sapię i rozkładam mękę na coraz krótsze odcinki.
        • cipcipkurka Re: bóle dorosłego czytelnika 16.12.11, 12:20
          Tu o czytaniu Pinokia wg innego klucza (niestety tylko fragment):
          tygodnik.onet.pl/33,0,71813,przygody_wkrainie_odwyku,artykul.html
          • uccello Pinokio- bóle dorosłego czytelnika 16.12.11, 20:25
            w sumie to chyba jednak wedle tego samego klucza:
            Joanna Olech pisze:
            (...)zestarzał się sam koncept: słowo „grzeczny”, kluczowe dla fabuły, stało się synonimem nudnej rodzicielskiej mantry. Jest jawna sprzeczność między sowizdrzalską, niesforną naturą Pinokia a sentymentalnym, nieznośnie przykładnym wizerunkiem idealnego chłopca, do którego aspiruje pajacyk. Tak jakby ceną za ludzkie ciało miało być wyzbycie się autonomii, na rzecz banalnej „normy” zdefiniowanej przez nudziarzy.

            W istocie Pinokio nie tyle przedzierzga się z kukiełki w żywego chłopca, co wręcz przeciwnie – traci temperament i cechy spontanicznego dziecka, na rzecz pokory przylizanej kukiełki. Jakże więc sekundować bohaterowi w tej samobójczej metamorfozie?
            • abepe Re: Pinokio- bóle dorosłego czytelnika 16.12.11, 20:46
              uccello napisała:

              > w sumie to chyba jednak wedle tego samego klucza:
              > Joanna Olech pisze:
              > (...)zestarzał się sam koncept: słowo „grzeczny”, kluczowe dla fabu
              > ły, stało się synonimem nudnej rodzicielskiej mantry. Jest jawna sprzeczność mi
              > ędzy sowizdrzalską, niesforną naturą Pinokia a sentymentalnym, nieznośnie przyk
              > ładnym wizerunkiem idealnego chłopca, do którego aspiruje pajacyk. Tak jakby ce
              > ną za ludzkie ciało miało być wyzbycie się autonomii, na rzecz banalnej „
              > normy” zdefiniowanej przez nudziarzy.
              >
              > W istocie Pinokio nie tyle przedzierzga się z kukiełki w żywego chłopca, co wrę
              > cz przeciwnie – traci temperament i cechy spontanicznego dziecka, na rzec
              > z pokory przylizanej kukiełki. Jakże więc sekundować bohaterowi w tej samobójcz
              > ej metamorfozie?

              Mnie ten fragment recenzji JO zachęca do czytania, ale nasz Pinokio nadal jest zafoliowany i czeka na choinkę;)
              W sumie to fajna okazja do pogadania jakie dzieci musiały być kiedyś a jakie mogą być teraz. Pierwsza lekcja historii emancypacji;)
    • pepperann Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 11:48
      Brzmi słabo...

      A tytuł zachęcający. Moja czterolatka chce być księżniczką, omdlewać i czekać na księcia, więc sama wymyślam różne historie o bardziej energicznych i przedsiębiorczych księżniczkach. Na razie wsparły mnie "Dzisiaj Lucy jest księżniczką' i "Królewna Aurelka". A po koparkową królewnę raczej nie sięgnę...

      Hmmm hmmm hmmm, więc Pinokio tak wygląda? Aż nie mam ochoty zaglądać. Książki z dzieciństwa potrafią zaskoczyć i rozczarować. Teraz czytamy "Babcię na jabłoni". Nadal bardzo mi się podoba, ale z dziecińśtwa zapamiętałam, że ta babcia na jabłonce jest "nie wiadomo czy prawdziwa czy nie". A ona jest całkiem wymyślona :-(
      • rzezucha.ma Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 12:01
        > A tytuł zachęcający. Moja czterolatka chce być księżniczką, omdlewać i czekać n
        > a księcia, więc sama wymyślam różne historie o bardziej energicznych i przedsię
        > biorczych księżniczkach. Na razie wsparły mnie "Dzisiaj Lucy jest księżniczką'
        > i "Królewna Aurelka". A po koparkową królewnę raczej nie sięgnę...

        A zakamarkowe Księżniczki i smoki macie? Te panny dość energiczne są :D

        A w sprawie, koparkowej księżniczki, naprawdę mi szkoda, bo i ilustracje fajne ma i ogólnie to fajnie napisane. Ale to ale.
        Trochę tylko dziwnie, że to z GWP takie coś... Kojarzyli mi się z wydawnictwami wspierająco - rozwiązującymi problemy bardziej.

        No ja nie wiem, bo jestem szczęśliwą matka jedzących dzieci, ale patrząc po znajomych, to problem niejadkowatości wcale nie jest taki rzadki... Jak dla mnie, to dla takich dzieci książka się dyskwalifikuje.
    • kanga_and_roo Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 14:58
      Mój syn nauczył się z literatury:
      - mówić "wynoś się" ("Billy jest zły")
      - bawić w strzelanie (Emil i jego dubeltówka z "Emila ze Smalandii")
      - mówić np. to jest obrzydliwe o jedzeniu (choć zawsze lubi jeść - a hasło z "Julka i Julki")
      - mówić "jesteś głupia" ("Plastusiowy pamiętnik")

      to tylko kilka przykładów, które pamiętam.
      • ap77 Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 15:40
        a moj z Janosha-Niech zyje katastrofa!:) (gdy cos zbroi)
        i wiele sie tez nauczyl z "Gdybym byl dorosly":)

    • zo_79 Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 20:56
      Mój mąż ostatnio wymiękł przy wertowaniu Bajek Ezopa w Badecie. Chyba przez tych "parę" wieków ich morał trochę się zdeaktualizował, a przynajmniej w naszym odczuciu pochwała sprytu i dążenia do celu po trupach jest trochę nie halo.
      • abepe Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 16.12.11, 21:09
        zo_79 napisała:

        > Mój mąż ostatnio wymiękł przy wertowaniu Bajek Ezopa w Badecie. Chyba przez tyc
        > h "parę" wieków ich morał trochę się zdeaktualizował, a przynajmniej w naszym o
        > dczuciu pochwała sprytu i dążenia do celu po trupach jest trochę nie halo.


        :)) Już o tym dyskutowaliśmy, na przykład przy okazji Kota w butach.
    • kavakava Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 17.12.11, 08:59
      tak, mój mając dwa lata wołał pozabijam i pokraję (ze Stefka Burczymuchy), samo życie:)

      Ktoś czytał cały artykuł o Pinokiu? Może końcówka trochę odmienia jego wydźwięk, że jednak to nie tylko o grzecznym chłopcu i nie tylko same nudy?

      Kontrowersjami w nowym Panu Brumie też jestem żywo zainteresowana.
      • steffa Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 17.12.11, 13:43
        Pan Brumm wyrusza z kumplami po choinkę do lasu (sobie wziąć), ale pojawia się inny cwaniaczek, który pod pozorem ochrony drzewka, sam je uprowadza do swojego domu. Wściekły Brumm ''najeżdża'' kłamczucha, zżera mu jedzenie i robi niezłe zamieszanie w domu (włamuje się podczas nieobecności gospodarza), po czym wychodząc (kolejne kłamstwo po drodze) bierze drzewko już z ozdobami. ;-) Scena finalna: chwila relaksu przy ukradzionym podwójnie drzewku. :-D
      • abepe Re: O królewnie, która chciała jeździć koparką 17.12.11, 15:55
        kavakava napisała:


        > Ktoś czytał cały artykuł o Pinokiu? Może końcówka trochę odmienia jego wydźwięk
        > , że jednak to nie tylko o grzecznym chłopcu i nie tylko same nudy?

        Mam cały. Wydźwięk ciągu dalszego jest ciekawy, warto zajrzeć za tydzień gdy będzie całość.
        • uccello Pinokio 17.12.11, 16:33
          > kavakava napisała:
          jednak to nie tylko o grzecznym chłopcu i nie tylko same nudy?

          Nudny "Pinokio" to na pewno nie jest. Po prostu miałam go w głowie na półce z etykietką nieśmiertelne arcydzieła, gdzieś tak obok Puchatka i Alicji. a okazuje się , że nie mogę tego czytać w spokoju , tak mnie wymowa dzieła zżyma. Napisany i przetłumaczony z dużym talentem, forma świetna, ale treść idea w książce zawarta jeży mi włos na grzbiecie.
          • anna_mrozi Uccelo 28.03.12, 09:30
            Czytam Pinokia z dziećmi. Nie wiem czy "włos jeży mi się na grzbiecie" ;), oglądaliśmy inscenizację "Pinokia" w łódzkim Pinokiu - polecam bardzo przekorną interpretację.
            Jakoś inaczej patrzę na samą powieść i widzę w niej dużo więcej (też ironii) niż mogłam sobie wyobrazić na początku.
            Może gdzieś uda się Wam zobaczyć tego "Pinokia" przy okazji? teatrpinokio.pl/index.php/kontakt/dzieci-starsze/57-pinokio.html
            Nie da się jej opowiedzieć tak, aby nie zepsuć niespodzianki, ale TAKIEGO przedstawienia - Poruszającego i dzieci, i dorosłych nie widziałam :)
            W Łodzi jest grany jeszcze jutro :)
            • murter1 Re: Uccelo 30.03.12, 16:42
              Mojego pieciolatka Pinokio fascynuje. Chyba cały smrodek dydaktyczny pomija, tak jak nie dociera do niego w naszym wykonaniu na codzień ;-).
              A królewny nie chciałam bo myślałam że to coś jakby Igor i lalki czy Lalka Williama, czyli słoń w składzie porcelany walczy że stereotypami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka