beataj02
10.05.12, 20:29
Ktoś tu wspomniał, obiecał info o nim, ale na razie cisza, więc ja opiszę nasze wrażenia... Bornholm zachwycił nas trwale i na zawsze :)
Z atrakcji polecamy:
1. Joboland (Brændesgårdshaven) – podobno to najstarszy park rozrywki w Danii, miejscami to widać. Ale chyba wszyscy znajdą tu coś dla siebie. A jest w czym wybierać, wśród atrakcji basen (woda 22°C – odkryty, kąpaliśmy się na przełomie maja i czerwca i nikt nie zmarzł), zjeżdżalnie wodne, górska kolejka, mini Zoo, gokarty, minigolf, małpi gaj. Wszystkie atrakcje w cenie biletu.
2. NaturBornholm to wspaniałe multimedialne centrum oferujące "podróż w czasie", wiele atrakcji dla dzieci, kontakt z żywymi zwierzętami i przeskok w historii Ziemi przez 1700 milionów lat. W sali odkryć goście mają szansę poznać wiele ciekawych procesów m.in. dowiedzą się ile potrzeba energii by zaświecić żarówkę, czy sposoby ochrony środowiska naturalnego. W centrum pracuje polski przewodnik, przesympatyczna pani, która znakomity film właśnie o tej „podróży w czasie” puściła nam po polsku (na szczęście nie było wtedy tłumów), dzięki czemu nawet 5latek mógł z otwartą buzią go obejrzeć. Start wycieczki, czyli przejazd ruchomym chodnikiem przez 4 żywioły zachwycający i od razu wprowadza w nastrój przygody i odkrywania świata. Poza tym spacer do widocznego ! połączenia płyt tektonicznych i stanięcie jedną nogą na jednej, a druga na drugiej – bezcenne. Jedyny minus to brak informacji, że krokodyle są żywe... miałam pokusę pogłaskania jednego, bo był tuż, blisko, przy szczelinie w szklanym moście.... Na szczęście mam jeszcze wszystkie palce :D
3. Svaneke Bolher – mała wytwórnia kolorowych cukierków; dziś i w Gdańsku, i w Warszawie można również zobaczyć, jak się produkuje takie cukierki, ale trzy lata temu dzieciaki miały niesamowitą atrakcję z pokazu. A ja później ze zjadania, zwłaszcza tych z lukrecją, mniaaam. Ale uwaga dla miłośników tego smaku – są dwie odmiany, jedna słona, i ta już mniej smaczna ;-), kolejna uwaga – lukrecja dodawana jest tam do baaardzo wielu rzeczy, przyznam, że z pizzą nawet mnie nie bardzo podeszła, ale piwo już było super. W ogóle jedzenie jest dość specyficzne, jak to w Danii; koniecznie należy spróbować dżemu rabarbarowego, my trafiliśmy w Rønne na jakieś dni targowe i nakupiliśmy go sporo od miejscowej gospodyni.
4. W Rønne obowiązkowo do obejrzenia:
A) Muzeum Bornholmu – jedno z najstarszych duńskich regionalnych muzeów historycznych. Można tam podziwiać zbiory z zakresu historii, kultury i środowiska przyrodniczego wyspy. Wśród stałych ekspozycji wspaniała kolekcję bornholmskich zegarów, wystawa marynistyczna (genialna, jako miłośnicy żeglarstwa nie mogliśmy wyleźć z tego piętra), dawny sklep, szkołą, pokój dziecięcy... Warto też zajrzeć do schronu i poznać historię wyspy z okresu okupacji niemieckiej a później rosyjskiej. Generalnie można w tym miejscu spędzić ładnych kilka godzin, a na dokładkę bilet zbiorczy obowiązuje do 3 czy 4 muzeów/galerii w Rønne i jest ważny przez tydzień, więc można wracać kilka razy... My mieliśmy taki niefart, że akurat na zaplanowany dzień wizyty przypadało ich święto narodowe (nie wiedzieliśmy o tym), wszystko teoretycznie było pozamykane, ale pracownica wpuściła nas na 4 godziny, bo miała coś papierkowego do zrobienia w biurze – nasz zachwyt nad „bornholmską” życzliwością i podejściem do klienta do dziś nie ma granic.
B) Bornholmskie Muzeum Ceramiki – jedno z miejsc z tego zbiorczego biletu. W piecach nadal wypalane są przedmioty ceramiczne, a turyści mogą przyjrzeć się jak z kawałka gliny powstaje unikatowy dzbanek czy kubeczek. Poza tym w muzeum oglądać można prace miejscowych rzemieślników i poznać historię ceramiki bornholmskiej. W sklepiku można kupić glinianą pamiątkę.
Cała wyspa jest piękna i właściwie większość dni spędziliśmy na jeżdżeniu po niej dookoła, w celu nasycenia oczu taaaakimi widokami, po postu chwilami to był czysty kicz ;-) Nie udało nam się „zaliczyć” jeszcze wielu atrakcji, właściwie całkowicie odpuściliśmy północno-zachodnią część wyspy, ale przynajmniej mamy pretekst do powrotu. Marzy nam się powrót na tę cudną wyspę, ale czas i finanse ciut powstrzymują. Nie oszukujmy się – jest drogo, ale tak pięknie, sympatycznie i ciekawie, że raz na jakiś czas można się skusić.