Ebooki

08.12.12, 02:22
Wątek osobny.
Pewnie trzeba by tu w wolnym czasie zalinkować i VAT, i DARMOWE EBOOKI, i CZYTNIKI, ale
tymczasem Maurice Sendak i jego "wizje światów":
"I hate them. It's like making believe there's another kind of sex. There isn't another kind of sex. There isn't another kind of book! A book is a book is a book."
W (bardzo) wolnym tłumaczeniu:
Nienawidzę ich. To jakby udawać, że istnieje jeszcze jakaś płeć. Nie ma jej. Nie ma też innej książki, jest tylko jedna.

Bo tak mnie natchnęło, że jednak z jednej strony "czytanie sobie na kindlu" jest fajne, a z drugiej te pliki to jednak taka ulotna rzecz. Płacisz tyle, co za książkę (bo takie są ceny), a gdy padnie ci sprzęt lub zabraknie prądu, to jej nie masz i tyle. Pliki takie jakby nierealne są...
    • yantichy Re: Ebooki 08.12.12, 11:03
      > Płacisz tyle, co za
      > książkę (bo takie są ceny),
      ... lub więcej (tak jest w przypadku nowego Kereta)!


      >a gdy padnie ci sprzęt lub zabraknie prądu, to jej
      > nie masz i tyle. Pliki takie jakby nierealne są...
      Jak padnie sprzęt to nabywasz drugi. Książkę jednak masz nadal.
      Gdyż albowiem, wiesz że należy robić kopie zapasowe.


      Książki papierowe też nie trwają wiecznie. Mojej koleżance z pracy zdarzyło się tak niefortunnie zalać mieszkanie sąsiada, że cała woda (a dużo jej było) spłynęła na ścianę przy której stał jego regał z książkami.

      Uważam czytniki za kapitalne uzupełnienie książek papierowych (co poniekąd zgodne jest z wymową Twojego cytatu).
      Po tysiąc razy przywoływany argument, że czytnik zapewnia Ci wygodę noszenia przy sobie kilkudziesięciu książek w czymś co ma format niewielkiego notesu jest dla mnie sprawą kluczową.
      Mam "niekindla" i nie istnieje dla mnie problem braku lektury w podróży, przychodni czy jakimkolwiek miejscu, w którym zmuszona jestem czekać.

      Co nie znaczy, że nawołuję do spalenia bibliotek i przerzucenia się na elektronikę. Czytnik nie daje możliwości otwarcia książki w losowo wybranym momencie i włożenia w nią nosa (co zdarza mi się nałogowo przy okazji okurzaniu biblioteki). To jest dają, ale nie jest to ta sama przyjemność.
      Dlatego "Mistrza i Małgorzatę " uznaję li jedynie w wersji papierowej.
      Ale np. na rzeczy jednorazowego czytania (Oates) szkoda celuzlozy i miejsca na półkach.





      • abepe Re: Ebooki 08.12.12, 11:56
        yantichy napisała:

        > Ale np. na rzeczy jednorazowego czytania (Oates) szkoda celuzlozy i miejsca na
        > półkach.

        Ja na razie pozwalam sobie na stwierdzenie, że jeżeli na coś szkoda mi miejsca na półkach (moich lub bibliotecznych) - szkoda mi też na to czasu;)
        • yantichy Re: Ebooki 08.12.12, 12:37
          Rozumiem, że nie zdarza Ci się kupować nietrafionych książek?
          Mnie niestety się to się przytrafia.
          Szkoda mi miejsca na DeLillo Malmsten, czy Jong.
          Zresztą to się tyczy nie tylko książek, które się nie podobają.
          Typowym przykładem jednorazowej lektury jest w dla mnie Murakami.
          Przeczytam bez przykrości, wracać nie będę.
          Chętnie przeczytam całego Pratchetta, mieć go na półkach nie muszę.
          • abepe Re: Ebooki 08.12.12, 13:19
            yantichy napisała:

            > Rozumiem, że nie zdarza Ci się kupować nietrafionych książek?

            Sporadycznie. Poza tym nie widzę różnicy między nie powracaniem do kupionego na jednorazowe przeczytanie pliku a oddaniem nietrafionej książki, jeżeli, jak piszecie, ceny są zbliżone (a ja znajczęściej nie kupuję w cenie okładkowej, ale poluję za promocje).
            Piszę, że na razie pozwalam sobie na odrzucanie ebooków, bo zmieści się jeszcze u mnie kilka stosów książek;) A za cenę czytnika kupię kilka półek, które jeszcze mam gdzie powiesić. Gdy miejsce w pokoju dziennym i sypialni się skończy - będę się zastanawiać.
            O wiele gorzej - jest w pokoju moich synów, tam już nie ma gdzie powiesić nowych półek, więc ich książki są też w innych pokojach i robi się zamieszanie. Może trzeba będzie kupić czytnik na młodzieżowe powieści? Tyle, że mój starszy syn lubi czytając książkę gładzić książkę i "kartkować" (tak szybko przesuwać palcami po krawędzi, żeby kartki szeleściły), co zrobi jak będzie miał czytnik?;)
            Lubię też grzebać w bibliotece, chociaż jedna z bibliotekarek mrozi wzrokiem mojego młodszego syna, który jej wyraźnie przeszkadza odzywaniem się i krążeniem między półkami (zdarza mu się, o zgrozo! zabawić się w chowanego;)
            • yantichy Re: Ebooki 08.12.12, 13:54
              No widzisz. Nie mam tyle szczęścia. Czy raczej: mam pewnie mniejszy dostęp do książek przed kupnem, bo robię to zwykle za pośrednictwem internetu.
              Ostatnim antyodkryciem (papierowym notabene) jest Julian Barnes.
              Odkryciem ebookowym natomiast, które przełożę na kupno papieru jest Bernhard Schlink.
              Myślę, że gdybym czytała tylko w domu, czytnik nie byłby aż takim przedmiotem pożądania, bo najwięcej używam go w podróży lub w ogonkach do różnych specjalistów. Choć w naszym przypadku fizyczne ograniczenie zasobów książkowych ma znaczenie bo są one kurzochłonne a ja mam astmę.
              • abepe Re: Ebooki 08.12.12, 14:05
                Ja też czytam podczas dojazdów, w sumie ponad godzinę dziennie i niektóre książki sprawiają mi trudność :)("Lodu" Dukaja nie mogłam czytać, "Dzienników" Woolf, z grubszymi Potterami był kłopot;)

                Mój mąż astmatyk nie wyobraża sobie czytania z czytnika, ale u niego nigdy nie wykryto żadnej alergii;)) (nawet niechęci do kotów nie może nią wytłumaczyć;)

                Chciałam podkreślić, że nie mam nic przeciwko czytnikom, widzę, że coraz więcej osób używa ich w kolejce skm. Nam zawsze dość dużo czasu zabiera przysposobienie nowinek techniki i elektroniki - jeszcze 3 lata temu robiłam zdjęcia analogową lustrzanką a nasz sprzęt grający nie odtwarza mp3, bo ma prawie 20 lat i nie wyobrażam sobie zamiany:)
                • yantichy Re: Ebooki 08.12.12, 16:23
                  Pierwszy w rodzinie w czytnik zaopatrzył się mój brat, którego znużyło czytanie w tramwajach kilkusetstronicowych tomiszczy literatury fachowej. A teraz prócz nich może mieć przy sobie podobne jeśli chodzi o liczbę stron tomiszcze na temat drugiej wojny światowej. Pełnia szczęścia :)

                  > Ja też czytam podczas dojazdów, w sumie ponad godzinę dziennie i niektóre książ
                  > ki sprawiają mi trudność :)("Lodu" Dukaja nie mogłam czytać, "Dzienników" Woolf
                  > , z grubszymi Potterami był kłopot;)


                  rzadkie zjawisko przyrodnicze jest z Twego męża!

                  > Mój mąż astmatyk nie wyobraża sobie czytania z czytnika, ale u niego nigdy nie
                  > wykryto żadnej alergii;))
                  • abepe Re: Ebooki 08.12.12, 18:40
                    yantichy napisała:


                    > rzadkie zjawisko przyrodnicze jest z Twego męża!

                    Astma wewnątrzpochodna.
                    • yantichy Re: Ebooki 08.12.12, 19:14
                      Oj. To nienajfajniejszy wariant.
                      • abepe Re: Ebooki 08.12.12, 19:21
                        yantichy napisała:

                        > Oj. To nienajfajniejszy wariant.

                        Ale przynajmniej możemy mieć kurz;)
                        • yantichy Re: Ebooki 09.12.12, 16:20
                          A my nie. Leży nielegalnie
      • steffa Re: Ebooki 08.12.12, 16:20
        Ale ja mówię o kryzysie energetycznym, o starzeniu się nośników. To samo tyczy się zdjęć - trzymamy je na dyskach i cd-kach, a nie wiadomo, ile to poniesie lat. ;-)
        Dla mnie idealną sytuację jest to:
        - kupuję książkę PAPIEROWĄ, do której dostaję za kilka złotych (powiedzmy 1/10 ceny) jej CYFROWĄ werjsę - mogę czytać papier, a mogę mieć też wrzuconą na czytnik, albo
        - kupuję TYLKO CYFROWĄ za połowę ceny PAPIEROWEJ.
        Nie rozumiem, dlaczego wydawcy traktują obie formy na równi. Tak jakby proces wydawniczy, tyczący się fizyczności książki nie miał wpływu na cenę.
        Ebooki niestety także często mają numerację niezgodną z rzeczywistymi stronami, lub w ogóle jej nie mają. Przeszkoda w pracy naukowej.
        • aniam123 Re: Ebooki 08.12.12, 21:29
          steffa napisała:
          Dla mnie idealną sytuację jest to:
          - kupuję książkę PAPIEROWĄ, do której dostaję za kilka złotych (powiedzmy 1/10 ceny) jej CYFROWĄ werjsę - mogę czytać papier, a mogę mieć też wrzuconą na czytnik, albo....


          myślę, że już bliżej niż dalej ;-), tutaj przykład.

          - kupuję TYLKO CYFROWĄ za połowę ceny PAPIEROWEJ.
          Nie rozumiem, dlaczego wydawcy traktują obie formy na równi. Tak jakby proces wydawniczy, tyczący się fizyczności książki nie miał wpływu na cenę.

          też jest to dla mnie niezrozumiałe i ciagle jestem tym faktem zdziwiona :). Tę wysoką cenę odbieram trochę jako "karę" za tych, którzy ściągają ksiązki z sieci za darmo i raczej jest ich ciągle więcej niż uczciwie płacących...
          • jo-asiunka Re: Ebooki 09.12.12, 12:50
            Koszty e-booka są podobne do kosztów książki papierowej - cena redakcji, korekty, składu, grafika, autora, tłumacza - jest ta sama. Odchodzi tylko cena druku, ale za to dochodzi cena zabezpieczeń i to się niweluje.
            Niestety:(
            • aniam123 Re: Ebooki 09.12.12, 13:30
              o-asiunka napisała:

              Koszty e-booka są podobne do kosztów książki papierowej - cena redakcji, korekty, składu, grafika, autora, tłumacza - jest ta sama. Odchodzi tylko cena druku, ale za to dochodzi cena zabezpieczeń i to się niweluje. Niestety:(

              Chyba nie do końca... W przypadku książki papierowej dochodzą jeszcze koszty dystrybucji, czyli transport, magazynowanie, zarobek hurtowni i księgarni. Jedna książka przechodzi przez wiele rąk... W dobie kryzysu widać, że wydawnictwom opłaca się sprzedawać wydrukowane ksążki za pół ceny, pomijając właśnie powyższe koszty. Nie sądzę żeby koszt zabezpieczeń stanowił połowę jej wartości, są to raczej standardowe funkcje.
              • steffa Re: Ebooki 09.12.12, 15:39
                Dokładnie.
                • aggala Re: Ebooki 10.12.12, 15:51
                  A ja mam swoją teorię odnośnie wysokich cen ebooków - nieco może spiskową;) Kiedyś wydawało mi się, że wprowadzając ebooki na rynek, wydawcy powinni zaproponować korzystne ceny, niższe niż wersji papierowych. Kiedy uświadomiłam sobie, że regularne ceny książek elektronicznych i papierowych często się nie różnią lub różnią nieznacznie, nie potrafiłam tego zrozumieć i też nie przekonują mnie argumenty, że koszty obu wydań są zbliżone. I teraz moja "spiskowa" teoria. Mnie się wydaje, że większości wydawców właśnie nie zależy na rozpowszechnieniu ebooków. Boją się zbytniego ich upowszechnienia. Z jednej strony przy większym upowszechnieniu ceny będą musiały jednak spaść, bo konkurencja będzie coraz szersza, a koszty wydania+sprzedaży moim zdaniem jednak chyba są znacznie niższe niż papierowych. Z drugiej strony, wersje elektroniczne mimo rozlicznych zabezpieczeń o wiele łatwiej spiratować i udostępnić nielegalnie, co może doprowadzić do spadku sprzedaży i tego obawiają się wydawcy. I ja teraz widzę przeciwstawne trendy - jedni wydawcy ewidentnie inwestują w segment ebooków, wydając swoje nowości i sprzedając je taniej niż wersje papierowe, jeśli nie regularnie, to organizując liczne akcje promocyjne (np. Znak i księgarnia Woblink.pl). Inni traktują ebooki jak zło konieczne, wydają je, żeby tacy klienci, którzy kupują głównie wersje elektroniczne, się od nich nie odwrócili. Nie zależy im jednak na tym, aby ci, którzy kupują książki papierowe zrezygnowali z nich na rzecz ebooków, kiedy zobaczą niższą cenę.
                  • steffa Re: Ebooki 10.12.12, 23:35
                    Pewnie jest w tym trochę racji.
                    Nie rozumiem jednak obsesji producentów dot. plików. Mogę pożyczyć Ziucie książkę X, a jeśli pożyczę plik to Ziuta będzie piratką. Sęk w tym, że taki plik może być w dwóch miejscach na raz, a książka tylko w jednym. Ale to pliku problem. ;)
        • skarolina Re: Ebooki 09.12.12, 16:46
          > - kupuję TYLKO CYFROWĄ za połowę ceny PAPIEROWEJ.
          > Nie rozumiem, dlaczego wydawcy traktują obie formy na równi. Tak jakby proces
          > wydawniczy, tyczący się fizyczności książki nie miał wpływu na cenę.

          Hmmm, no nie wiem, jak Ty, ale ja tak właśnie kupuję, albo nawet taniej. Kupuję ostatnio mnóstwo ebooków, nie płacąc więcej niż 15 zł za tytuł - w papierowej wersji te książki kosztują powyżej 30 zł. Tylko wtedy, kiedy zależy mi na czymś tak bardzo, że nie mam czasu/ochoty czekać na jakąś większą promocję, wtedy kupuję od ręki, zwykle i tak za jakieś 70% ceny wydania papierowego. Dobre księgarnie z ebookami prześcigają się ostatnio w obniżkach, promocjach i naprawdę ciężko kupić ebooka w cenie papieru, chyba trzeba byłoby się bardzo postarać.

          Jedna z ostatnich moich zdobyczy - "Regulamin tłoczni win" Irvinga - cena nadrukowana na okładce - 39,90 zł, w jednej z najtańszych księgarni z odbiorem osobistym we Wrocławiu - 31,32 zł, ebook w promocji woblinkowej - 9,90 zł

          Takich przykładów miałabym dużo więcej.
          • steffa Re: Ebooki 10.12.12, 23:32
            No właśnie JA nie kupuję taniej. A jeśli już to o 50 groszy, centów, czy jak im tam jeszcze.
            A jak już okazało się, że jeden ebook, który mnie bardzo interesował jest nawet niedrogi (bo przeceniony z 20 dolców na 8, to się okazało, że papierową wersję przeceniono na 7.
            • skarolina Re: Ebooki 11.12.12, 08:52
              steffa napisała:

              > No właśnie JA nie kupuję taniej. A jeśli już to o 50 groszy, centów, czy jak im
              > tam jeszcze.
              > A jak już okazało się, że jeden ebook, który mnie bardzo interesował jest nawet
              > niedrogi (bo przeceniony z 20 dolców na 8, to się okazało, że papierową wersj
              > ę przeceniono na 7.

              Ale to pisz, że problem jest poza Polską, a nie uogólniaj. Bo potem ktoś, kto się zastanawia nad kupnem czytnika, po przeczytaniu takich uogólnień stwierdzi, że to bez sensu. W ciągu ostatniego roku sytuacja ebooków w Polsce bardzo się zmieniła. Kupując kindla we wrześniu 2011 trochę ryzykowałam, bo ebooków było niewiele, o nowościach nie było co marzyć, a większość plików zabezpieczona DRM-em, który dało się co prawda obejść, ale jakiś (niewielki) problem to jednak stanowiło.
              W tej chwili sytuacja zmieniła się o 180 st. - księgarnie ebookowe co chwilę robią promocje, wszystkie już oferują format mobi, w dodatku większość wysyła bezpośrednio na kindla - żyć nie umierać. Ceny też dużo niższe niż książek drukowanych, zwłaszcza, jeśli człowiek się nie uprze, że musi mieć już tu i natychmiast. Całego Normana Daviesa kupiliśmy w cenach od 9,90 do 14,90, jego książki drukowane kosztują po kilkadziesiąt złotych, w dodatku są olbrzymimi tomiszczami wyjątkowo nieporęcznymi do czytania. Hugo-Bader za 9,90 też był nie do pogardzenia, zważywszy na ceny wydania drukowanego.
              Lód Dukaja - kolejne nieporęczne tomiszcze - nie pamiętam dokładnie, ale na pewno poniżej 20 zł, cena drukowana bodajże 50 zł.

              W czytadłach, które są obrzydliwie drogie - nieadekwatnie do wartości, ale człowiek nie zawsze chce tylko wysokiej intelektualnej rozrywki, a czasem po prostu odmóżdżenia - też jest super. Zamiast płacić za wersję drukowaną czegoś, co ma być jednorazową przyjemnością 40 zł, płacę 10-15, to jest jak najbardziej godziwa cena za czytadło porównywalne z filmem w kinie - bilet kosztuje drożej, a rozrywka krótsza, bo zaledwie dwugodzinna.

              Przykłady? Proszę, dwa najzupełniej świeże i aktualne - pięć ebooków Camilli Lackberg - za 63,80, pojedyncza książka - 50% ceny drukowanej.
              Saga Diany Gabaldon - cena drukowana 49,90, w empik.com 44,99, ebook w aktualnej promocji - 22,90.

              W Polsce ebooki SĄ tańsze i to sporo od książek drukowanych.
              • steffa Re: Ebooki 11.12.12, 13:53
                Fakt. Nigdzie nie napisałam, że chodzi mi o Polskę.
                Podobnie, jak ty, zainteresowałam się polskimi ebookami, gdy dostałam kindla, czyli w 2011 roku, nie było niczego ciekawego, więc przestałam się interesować.
                • steffa Re: Ebooki 11.12.12, 13:59
                  Swoją wiedzę "o polskim rynku" mogę wysnuć zatem jednie na podstawie pobieżnego sprawdzania od czasu do czasu kilku tytułów, które mnie interesują, a których zazwyczaj nie ma. Ale z ciekawości weszłam "do pierwszego lepszego sklepu" i wielkich różnic tam nie zanotowałam. Bo nie chodzi mi o to, że gdzieś kiedyś można kupić przecenione, ale żeby ich cena wyjściowa była do zaakceptowania.
                  • skarolina Re: Ebooki 11.12.12, 14:04
                    Ja Ci nie każę mieć wiedzy o polskim rynku. Wystarczy, jeśli pisząc o swoich doświadczeniach zaznaczysz, że nie dotyczą one Polski.

                    Nie wiem, do jakiego sklepu weszłaś, ale pomijając już empik, który ma ceny ebooków wcale nie najniższe, ale jednak niższe od papieru, to trzy wiodące polskie "ebookownie" na co dzień prześcigają się w promocjach i nowościach. Więc to nie jest "gdzieś kiedyś", tylko codzienny problem, przed zakupem czego powstrzymać się dziś, bo znów za dużo okazji :)
              • agni71 Re: Ebooki 11.12.12, 22:11
                > W czytadłach, które są obrzydliwie drogie - nieadekwatnie do wartości, ale czło
                > wiek nie zawsze chce tylko wysokiej intelektualnej rozrywki, a czasem po prostu
                > odmóżdżenia - też jest super. Zamiast płacić za wersję drukowaną czegoś, co ma
                > być jednorazową przyjemnością 40 zł, płacę 10-15, to jest jak najbardziej godz
                > iwa cena za czytadło porównywalne z filmem w kinie - bilet kosztuje drożej, a r
                > ozrywka krótsza, bo zaledwie dwugodzinna.


                nie zgodzę się, ze jest super. Jak kupowałam ksiązki papierowe, to przeważnie w promocji np. lackberg za 25 zł. zaraz po przeczytaniu odsprzedawałam na Allegro za 15-20 zł. No to sama policz, ile faktycznie dana ksiązka mnie kosztowała. e-booka nie odsprzedam :-(
                • skarolina Re: Ebooki 12.12.12, 12:42
                  > nie zgodzę się, ze jest super. Jak kupowałam ksiązki papierowe, to przeważnie w
                  > promocji np. lackberg za 25 zł. zaraz po przeczytaniu odsprzedawałam na Allegr
                  > o za 15-20 zł. No to sama policz, ile faktycznie dana ksiązka mnie kosztowała.
                  > e-booka nie odsprzedam :-(

                  Chyba mówimy o innych rzeczach. Ja nie pisałam o możliwości upłynnienia zakupionej książki, tylko o możliwości kupienia tanio. Ebooki mogę kupić znacznie taniej niż papier, w każdej chwili, bez polowania na allegro, czy akurat ktoś coś wystawi w akceptowalnej dla mnie cenie.

                  I uprzejmie zazdroszczę umiejętności sprzedawania - mnie się nigdy nie udało sprzedać książek tak drogo, 10-12 zł to max, jaki udawało mi się dostać. I jeszcze do tego pakowanie, latanie na pocztę albo umawianie się na odbiór osobisty - mój czas też jest cenny. Dlatego też porzuciłam ten nieopłacalny proceder.
                  • agni71 Re: Ebooki 12.12.12, 19:32
                    > Chyba mówimy o innych rzeczach.

                    chyba jednak nie do końca. Ja pisze o tym,ile w sumie kosztowały mnie ksiązki papierowe. Kupując o 1/3 taniej od ceny okładkowej (w promocji), sprzedając pózniej za 1/2 ceny okładkowej - ostateczny koszt jaki poniosłam w związku z zakupem i przeczytaniem ksiązki wychodził naprawdę niski. Zdecydowanie taniej niż nowości w formie e-booka.

    • aggala Re: Ebooki 08.12.12, 11:19
      A ja też się przekonałam do ebooków. Czytnik dostałam w prezencie od męża prawie rok temu i na początku byłam bardzo sceptyczna. Nie wyobrażałam sobie czytania książek w takiej formie. Wydawało mi się, że stracę połowę przyjemności z lektury. Jednak dałam urządzeniu szansę, głównie, żeby nie zrobić przykrości mężowi, przeczytałam na próbę dwie czy trzy darmowe pozycje i zmieniłam zdanie. Moje argumenty "za":
      1) czytam głównie w czasie dojazdów do pracy, czytnik jest pod każdym względem bardziej wygodny niż książka drukowana - lżejszy; mogę mieć kilka książek zaczętych równocześnie i czytać to, na co mam akurat nastrój; da się trzymać jedną ręką i można wygodniej czytać, kiedy się stoi
      2) pliki nie zajmują fizycznego miejsca; szczerze mówiąc ostatnio miałam już taki kryzys na półkach, że szkoda mi było kupować książki, co do których przewidywałam, że przeczytam je tylko ja i pewnie tylko raz, a w pobliżu nie mam dobrze zaopatrzonej biblioteki
      3) większość książek papierowych nie jest niestety wydawana w taki sposób, że ich strona graficzna jest dodatkową wartością i okazało się, że nie robi mi zupełnie różnicy, czy czytam średnio wydaną powieść w wersji papierowej czy tę samą na czytniku.
      Jelsi chodzi o bezpieczeństwo przechowywania plików, to ja mam kilka kopii - na czytniku, na dwóch komputerach i w "chmurze" dropboxa. Póki nie padnie księgarnia, w której kupiłam ebooka, mogę go zawsze ściągnąć ponownie.
      Nie znaczy to, że zupełnie zrezygnowałam z czytania książek papierowych. Część kupuję nadal w takiej wersji, zwłaszcza te, które przewiduję, że mogą pokrążyć po całej rodzinie i takie, w których strona graficzna jest wartością dodatkową.
      O swoich przemyśleniach odnośnie cen ebooków napiszę później, bo syn dopomina się poczytania książki - papierowej;)
    • rzezucha.ma Re: Ebooki 08.12.12, 12:19
      Dlatego, jak chcę COŚ tylko poczytać, czytam na czytaczu.
      Jak chcę poczytać książkę, kupuje książkę. Jest mnóstwo takich, których nie muszę mieć.

      I ostatnio odkryłam jedną bardzo duża zaletę czytacza. Otóż na testach alergicznych strasznie trudno przewracało mi się kartki książki z pokropkowanymi rękami ;) Jakbym miała czytacza byłoby mi łatwiej ;)
    • zo_79 Re: Egazety 11.12.12, 09:21
      Z ciekawością czytam o waszych doświadczeniach z ebookami i stwierdzam, że chyba w moim przypadku elektroniczne wersje książek nie mają racji bytu. Czytam dużo, ale kupuję mało. Na szczęścia biblioteki, z których korzystam mają całkiem niezłe zbiory dla dorosłych, więc w sumie rzadko się zdarza, że nie ma czegoś co chciałabym przeczytać. Zwykle kupuję więc książki, które już przeczytałam, bo chcę je mieć na półce, ale wtedy nie zadowoli mnie ebook. Kupuję dużo dla dzieci, ale tutaj nic się nie zmieni, nawet jeżeli wydawcy postanowią zwiększyć ofertę w tym segmencie. Natomiast chętnie przerzuciłabym się na egazety, bo przyznam że już mam dość sterty makulatury w różnych kątach. Przy okazji byłaby szansa zrobienia sobie archiwum numerów na dysku. Jestem jednak kompletnie zielona w tej materii. Czy e-papier pozwala na czytanie kolorowych tygodników?
      • aggala Re: Egazety 11.12.12, 13:13
        Coraz więcej gazet i czasopism jest wydawanych w wersji na e-papier. Mam niewielkie doświadczenie w tej kwestii, kupiłam tylko na próbę Wysokie Obcasy Ekstra i moja wiedza ogranicza się do tego pisma. Wersja na czytnik jest uboższa - zawiera na moje oko mniej zdjęć, oczywiście są w formie czarno białej, bo jak na razie technologia epapieru tylko nie pozwala na kolor. Czytanie artykułów przypomina czytanie tekstu przed złamaniem. Za to tutaj nie było reklam.
        • zo_79 Re: Egazety 11.12.12, 14:04
          Czarno-biała wersja to w sumie zaleta - większy komfort dla oka. Bo rozumiem, że taka idea przyświeca niepodświetlanym ekranom czytników. Zastanawiam się raczej nad wygodą przeglądania na małym ekranie i dostępnością formatów. Czy to się już jakoś wszystko się znormalizowało i kupując czytnik dowolnego producenta będę miała możliwość zakupu interesujących mnie tytułów? Najbardziej się boję sytuacji, że czegoś nie będę mogła uruchomić, bo urządzenie będzie niekompatybilne z formatem pliku. Chyba muszę o tym więcej poczytać, bo ciemna jestem w tej materii.
    • abepe Re: Ebooki 12.12.12, 13:27
      steffa napisała:

      > Bo tak mnie natchnęło, że jednak z jednej strony "czytanie sobie na kindlu" jes
      > t fajne, a z drugiej te pliki to jednak taka ulotna rzecz. Płacisz tyle, co za
      > książkę (bo takie są ceny), a gdy padnie ci sprzęt lub zabraknie prądu, to jej
      > nie masz i tyle. Pliki takie jakby nierealne są...

      Zastanawiam się nad tym aspektem. Muzyka i filmy na nośnikach tak samo nierealne są.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja