verdana 10.12.08, 16:06 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=88260103&a=88355665 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
i2h2 Re: Aaaaaa!!!!!! 10.12.08, 21:36 Oj tak, ten wątek omijam, zeby się nie denerwować. Równie dobrze byłoby pytać o prezenty dla rudowłosych i piegowatych... A refleksja książkowa stanowi piękna puentę ;-) Odpowiedz Link
abepe Re: Aaaaaa!!!!!! 10.12.08, 22:58 A co - może znacie jakies dzieci, które się cieszą z książek? Przyznajcie się - kupujecie dzieciom książki, żeby zaspokoić własne ambicje i szantażujecie psychicznie, żeby się cieszyły! Odpowiedz Link
uziba Re: Aaaaaa!!!!!! 10.12.08, 23:17 Moją 2,5 letnią córkę czytanie książek bardzo cieszy, ale zastanawiam się, czy "autentycznie" ją cieszy... Odpowiedz Link
gopio1 Re: Aaaaaa!!!!!! 11.12.08, 19:53 Moje się tam cieszą autentycznie. W tym roku w listach do Świętego Mikołaja padło 5 tytułów książek o których ponoć maaaaarzą. Plus jeszcze kilka ogólników - o piratach ;) Odpowiedz Link
uziba cieszyć się - autentycznie 11.12.08, 21:54 Gopio, chyba mnie nie zrozumiałaś... Moja córka ma 2 lata z małym haczykiem i nie sądzę, aby tak małe dziecko nasiąkło na tyle rozmaitymi konwensami, abym mógł podejrzewać, że jej RADOŚĆ którą okazuje w rozmaitych sytuacjach może nie być autentyczna.. Myślę, że "autentyczna radość" w przypadku dwu i pół latki to jednak masło maślane :) Odpowiedz Link
abepe Re: cieszyć się - autentycznie 12.12.08, 12:28 Uffffffff, przeczytałam jeszcze Twoją wypowiedź i ulżyło mi. W pierwszym momencie zrozumiałam, że Twoje dwuletnie dziecko jest tak nasiąknięte konwenansami, że nie umiesz ocenić, kiedy się autentycznie cieszy. Jeszcze jedna kawa i zrozumiałam właściwie:))) Masz racje w przypadku malucha miłość, radość, gniew, obraza zawsze bywają autentyczne. Ale może autorka postu z forum "Starsze dziecko" obawiała się, że radość dziesięciolatka z powodu otrzymania książki - jest tylko grzecznościowa. Moja starsze nieco ma trochę ponad pięć i radość nadal jest autentyczna (choć czasem książkę w pierwszym momencie odkłada i leci do zabawek lub słodyczy i dlatego na prezent staram się wybierać to, co od razu trafi do serca) i mam nadzieję, że przez następne lata to się nie zmieni. Odpowiedz Link
hankam Re: cieszyć się - autentycznie 13.12.08, 20:41 Nie wiem, czy moją dziesięcioletnią córkę książki cieszą. Nie okazuje specjanej radości, nie skacze dookoła stołu, tylko po prostu bierze i czyta. Albo od deski do deski, albo po paru rozdziałach odkłada ze słowami "to głupie". Odpowiedz Link
anials Re: Aaaaaa!!!!!! 11.12.08, 10:42 Z tego wniosek, że dziecko należy przyzwyczajać do książki wcześnie tak jak do mycia rączek, jedzenia łyżeczką, wołania siusiu itp. Wtedy czytanie książek jest czynnością zwykłą, codzienną, naturalną. Nooo, ale jeśli zaczyna się dopiero od wieku szkolnego to faktycznie może się kojarzyć z przykrym obowiązkiem :-( Odpowiedz Link
abepe Re: Aaaaaa!!!!!! 11.12.08, 10:53 anials napisała: > Z tego wniosek, że dziecko należy przyzwyczajać do książki wcześnie > tak jak do mycia rączek, jedzenia łyżeczką, wołania siusiu itp. Wcześniej, wcześniej!:) Odpowiedz Link
anndelumester Re: Aaaaaa!!!!!! 11.12.08, 11:04 Tez tak uwazam, ale znam takich, co uważaja ze to okropny snobizm h eh ehe Odpowiedz Link
anials OK 11.12.08, 11:11 dobra, wcześniej - wtedy gdy uczy się rozpoznawać ukochane twarze: mama, tata, babcia, dziadzio, książka ;-) Odpowiedz Link
abepe Re: OK 11.12.08, 11:14 Ukochane twarze - pięknie:)) Moje młodsze siusiu nie woła (mama nie woła!), rączek samo nie myje, je owszem samo od 3 miesięcy ale "twarz" książki rozpoznaje i bada dokładnie od bardzo, bardzo dawna. Starsze też tak chyba miało, ale już nie pamiętam, bo to takie codzienne i oczywiste:)) Odpowiedz Link
agamamaoli Re: OK 11.12.08, 11:43 Ja mam inne problemy: moje dzieci dostają książi ot tak, coś zobaczę, podpatrzę na forum i kupuję - nie są odbierane przez nich jako prezenty. Chociaż wiele je cieszy, szczególnie starszą - wczoraj zrobiła awanturę babci, że ta schowała jej Nero Corleone i nie mogła dalej ze mną czytać - zachowywała się podobno wyjątkowo histerycznie. Biedna babcia wypierała się i miała rację bo ta cała kocia historia wpadła Oli pod łóżko. Oj podpasował jej ten charakterny kotek. Natomiast z młodym jest inna sprawa - ma dużo książeczek odpowiednich do wieku, ale przeważnie na dobranoc chce żeby mu czytać o PINGU - i nic więcej - po trzy cztery razy. Mam dość tego pingu!!! Odpowiedz Link
bronka29 Re: OK 11.12.08, 14:37 smutne, ale sporo w tym prawdy. Dziewczyny, żebyście ujrzały obliczę mojego 12-letniego chrześniaka gdy obdarowałam go książką. I ten ton głosu "ooo książka?". A dziś ma lat 18 i z dumą mówi - "ja przeczytałam w życiu może z 5 książek" a jak imponuje tym swojej dziewczynie. Jeśli moja Lilka wyrośnie na taką dziunię to sobie strzelę z korkowca. Odpowiedz Link
verdana Re: OK 11.12.08, 16:24 Jak Twoje dziecko - jak moje kolejne- będzie zawalało szkołę, bo czyta, zamiast robić durne lekcje, to też sobie strzelisz.... A jakos nie mam serca zabrac książki i kazać powtarzać fizykę. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: OK 12.12.08, 07:35 A > jakos nie mam serca zabrac książki i kazać powtarzać fizykę. A ja mam :) Obowiązek ważna rzecz. Odpowiedz Link
abepe Re: OK 12.12.08, 12:30 mama_kasia napisała: > A > > jakos nie mam serca zabrac książki i kazać powtarzać fizykę. > > > A ja mam :) Obowiązek ważna rzecz. Fizyki nie odrabiamy, ale jak już czas do łóżka to kończę czytanie i już! Okrutna w ogóle jestem - dziś zarządziłam rysowanie mimo protestów i wprowadziłam nakaz codziennego rysowania (ile lat można czekać, aż mu się zachce, trudno - będziemy ćwiczyć, nie kochac rysowanie, w końcu trzeba będzie kiedyś zacząć pisać:( Odpowiedz Link
verdana Re: OK 12.12.08, 14:31 Jak zaczęłam egzekwowac wszystkie szkolne obowiazki, to moje dziecko konczylo odrabiać lekcje o 21-22. Wraca ze szkoly ok. 16, trzy razy w tygodniu zajecia dodatkowe. Na czytanie nie starczało czasu, na odpoczynek tez nie. Obowiazek wazna rzecz, zgadzam się, pod warunkiem, że nie zamienia sie w absurd. Ciekawe ile z nas jest w stanie pracować z krotkimi przerwami od 9 rano do dziewiatej wieczorem... Odpowiedz Link
ingutka Re: Aaaaaa!!!!!! 12.12.08, 12:52 Bardzo to smutne i przykre. Zawsze mi żal, kiedy książki są traktowane jako element wyposażenia dziecka, który trzeba mieć i nic więcej typu: lalkę barbi już mam, książkę już mam i wystarczy. Myślę, że dla dziecka w każdym wieku można znaleźć ciekawą książkę, kwestia tylko dobrania tematyku. Nie wierzę, że nic takiego dzieciaka nie wciągnie, tyle jest do wyboru! PS. Moja czterolatka woli książeczkę od bajki w tv. Młodszy to człowiek czynu, ale już ma swoją ulubioną ksiązeczkę, ładuje się na kolana i każe sobie czytać. Nie uważam tego za coś niezwykłego, cieszy mnie to, ale ksiązki to naturalna część życia, jak mycie zębów :) Odpowiedz Link
klaryma Re: Aaaaaa!!!!!! 12.12.08, 13:16 moja córka ma koleżanke, zawsze mi sie jej rodzice żalili, że ona nie lubi czytać, nie wiedza dlaczego, bo przecież w domu są ksiązki, oni czytają itp. W dzień zakończenia roku szkolnego (a była to V klasa) koleżanka ta zaproponowała mojej córce wspólne wyjście do księgarni, bo tata dał jej pieniadze, żeby sobie w nagrodę za świadectwo kupiła ksiazkę. Dałam mojej tez pieniadze i poszły. Po powrocie, ta koleżanka powiedziała nam, ze to jest jej pierwsza ksiązka w życiu, którą sama wybrała, bo to tej pory czytała to, co wybrał dla niej...tata. Jak sie pewnie domyslacie, serwował 11- latce, to co sam uwielbiał bedąc chłopcem - Winnetou, Pan samochodzik, Tomki itp. Biedna dziewczynka pierwszy raz dostała wtedy w rekę książkę (tzn. kupiła sobie) taką "dziewczyńską". Powiedziała potem mojej córce, ze to była pierwsza ksiązka w życiu, która jej się podobała. Tak więc czasm to sam rodzic moze skutecznie zabic w dziecku miłość do książki. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Aaaaaa!!!!!! 12.12.08, 13:17 A ja się zastanawiam, bo są dzieci znajome do obdarowania, które nie cieszą się z książek. Dowiedziałam się o jednej dziewczynce ostatnio, 8-latce, która według jej mamy książek nie lubi, a ja jej książki co roku dawałam :( I teraz mi głupio. Dawałam, bo wydawało mi się, że nawet jeśli rodzice nie czytają, to ona jednak sobie poczyta. Ale to nie tak. Czytała słabo, rodzice jej nie czytali i jak miały ją książki cieszyć? Ale wiem, że bajka napisana specjalnie dla niej, o niej częściowo, ucieszyła ją bardzo. Może jednak przemycać jej książki? Może jak będzie jej się czytało coraz lepiej, to książki będą fajnym prezentem? ps.I żeby nie było - oprócz książki był zawsze jeszcze jakiś zdecyodwanie radujący ją drobiazg - już taka okropna nie byłam. A książki naprawdę dobre i radosne w kolorach, przyciągające, np. "Pan Kuleczka". Odpowiedz Link
siostraheli Re: Aaaaaa!!!!!! 12.12.08, 13:30 Pamiętam, jakie potworne rozczarowanie przeżył kiedyś syn mojego szwagra, kiedy dostał od nas w prezencie komunijnym encyklopedię sześciotomową. A starzy sie chyba obrazili. Jak można dać dziecku taki głupi prezent, a nie rower albo konsole do gier. Było to jakies 10 czy 12 lat temu i tę encyklopedię trzeba było zdobyć gdzieś z wielkim trudem. Fakt, że była to aluzja, bo wcześniej chodzili pożyczać od nas;-) Odpowiedz Link
spacey1 Re: Aaaaaa!!!!!! 12.12.08, 14:01 Ja nie wiem, czym wy sie bulwersujecie. osoba, która zadała to pytanie o książki zadała je raczej z ubolewaniem bazując na doświadczeniach z własnymi dziećmi. Sama lubi czytać. Nigdzie w tym wątku nie ma piętnowania książek jako prezentu. A niestety, sama maniaczka czytania, obserwuję z żalem, że dzieci pochłaniające ksiazki to rzadkość obecnie. Że Wasze akurat uwielbiają książki to raczej zebrana w jednym miejscu grupa wyjątków, niż próba reprezentatywna społeczeństwa. Co mam powiedzieć ja, jako sie rzekło maniaczka książek, która całe życie (edukacja w kierunku księgarstwa i całe życie zawodowe, już ponad 20 lat) związała z książkami, kiedy widzę, że moje latorośle na razie przedkładają inne rozrywki nad czytanie? Chyba nie sądzicie, że nie zrobiłam wszystkiego, aby im tę miłość zaszczepić. Na razie skutki są mierne. Raz jeszcze powiem - wypowiedzi w piętnowanym wątku raczej mówią z ubolewaniem o tym kierunku, w jakim zmierza swiat i nie ma tu się czym bulwersować, żadna z forumek tam nie powiedziała "nie dawajcie ksiazek, to obciach w tych czasach". Odpowiedz Link
abepe Re: Aaaaaa!!!!!! 13.12.08, 12:33 Spacey - ale przecież nie chodzi o to, żeby każdy przedkładal czytanie nad inne rozrywki czy pasje. Jest wiele ciekawych, pięknych, wciągających rzeczy, gdyby wszyscy tylko czytali, byłoby nudno. W tym wątku chodzi raczej o zdziwienie zdziwieniem, że książka może dziecko cieszyc. Czy Twoje dzieci odrzucają książki i chwalą się tym, że nie czytają? Czy po prostu czytają mniej, niż byś chciała? Myślę, że gdyby czytających dzieci byłaby garstka - nie powstawałyby nowe wydawnictwa i działy dziecięce w księgarniach. Ja, póki co ciesze się z radości moich dzieci (starszy wczoraj wyprosił zamianę kary, jaką miał byc brak książki na dobranoc, na brak słodyczy przez cały dzień:) Ale ucieszę się, gdy z czasem zaczną szukac innych pasji. (BTW - mój mąż na wieśc, że dostałam podwyżkę orzekł - o, fajnie, to kup szybko dla G. tę książkę, którą mi wczoraj pokazywałaś:) Odpowiedz Link