as79
14.02.05, 16:50
Mam nadzieję, ze nikomu nie sprawię przykrości, jeśli wlaśnie na tym forum
podzielę się moim szczęściem. Dlatego właśnie tutaj, bo post ten adresuję dla
tych z Wa, ktore mnie znają, pomagały mi w czasie , kiedy było mi bardzo
ciężko. W Sylwestra urodziłam Antosia, mojego ślicznego synka. Piszę dopiero
teraz, bo syneczek chorował i właściwie dopiero co wrócilismy ze szpitala. Z
calej choroby pozostała jeszcze anemia, ale walczymy z nia juz w domku i
jesli bedzie wchchlaniał jego organizm zelazo (choc na razie chyba Antos
sobie z nim nie radzi)to obejdzie sie bez przetaczani krwi, w srode lekarz
pdejmie decyzje. Agoblues, dzieki za wsparcie przez ten caly czas, o kurtce
pamietam i jak tylko pojawiesie w Wawie..Mharrison, lózeczko sprawdza sie
świetnie, Antos chetnie w nim spi , a na karuzele juz zaczal reagowac swoimi
slicznymi, blekitnymi oczkami. Natkoszczerbatko, masz racje, ze cokolwiek by
sie nie dzialo, to dzieco jest najwiekszym skarbem, a reszta musi sie jakos
ulozyc i ja musze w to wierzyc.Dla Antosia. pozdrawiam was wszystkie. Agata